Dodaj do ulubionych

Warto nauczyć sie wyprzedzać...

16.08.09, 18:08
Znów jestem po dłuższej trasie drogami naszego pięknego - piszę to
bez ironii - kraju i znów sie zastanawiam, czy tak trudno jest
zrozumieć, że nie ma sensu podjeżdzać na kilka metrów do
poprzedzajacego pojazdu, zwłaszcza ciężarowego, który chce się
wyrzedzić?

Nie tylko może to zirytować wyprzedzanego - nie mówię już o
mozliwych skutkach jego nagłego hamowania - ale przede wszystkim nie
widać wtedy, czy z przeciwka coś nie jedzie. Gdy zaczniemy manewr z
dystansu kilkudziesieciu metrów nie tylko mamy dużo lepszą
widoczność, ale i możemy nabrać odpowiedniej szybkości, aby samo
wyprzedzanie trwało krócej, gdy zaś źle oceniliśmy sytuacje zdążymy
sie schować, bo wyprzedzany nie jest już obok nas tylko jeszcze
przed nami.

Są to chyba podstawy poruszania sie samochodem, nie? W praktyce
jednak z połowa kierowców nie potrafi tego robić. Wyprzedza taki
wszystkich i wszystko, po czym wlecze się kilometrami na ogonie
TIRa, spoza ktorego nie widzi nic. Przy próbach wyprzedzania przez
innych zajeżdża drogę - bo "przecież przed chwilą cię chamie
wyprzedziłem!". W końcu zamyka oczy, wychyla się i... Chwila strachu
jego pani, ale przed nim znów pusto. Cóż - nie ma to jak
być "mistrzem prostej".

pzdr
horny
Obserwuj wątek
    • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 18:38
      Hehe, sluszna obserwacja i uwaga.

      Jednak jest mały wyjatek - auta z zapasem mocy, ktore nie maja
      problemu z rozpedzeniem sie od 60 do 100km/h powiedzmy w granicach
      7sec nie potrzebuja "rozbiegu" zeby szybko wyprzedzic, choc na pewno
      wciaz pozostaje efekt zaskoczenia wyjezdzajac nagle zza takiej
      ciezarowki...
      • dewulot1 Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 20:55
        > Jednak jest mały wyjatek - auta z zapasem mocy, ktore nie maja
        > problemu z rozpedzeniem sie od 60 do 100km/h powiedzmy w granicach
        > 7sec nie potrzebuja "rozbiegu" zeby szybko wyprzedzic,...

        Kolega sie raczy mylic. Slabe auto wyprzedzajace "z rozbiegu"
        wyprzedzi szybciej niz silne auto wyprzedzajace "ze startu
        stojacego" czyli z przyczajki.
        Majac auto z zapasem mocy tez nalezy wyprzedzac z rozbiegu, jak
        kazdym innym autem. Dopuszczenie do sytuacji kiedy do wyprzedzania
        potrzeba tego zapasu mocy zle swiadczy o kierowcy.
        • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 22:55
          Niczym sie nie racze bo niezdrowo jesc przed snem.

          Jesli chodzi tylko o aspekt rozpedzania sie to jest to "niezyciowe"
          co piszesz.
          Na codzien, jezdze autem ktore wymaga tego rozbiegu do sprawnego
          wyprzedzenia i nie ma mowy zeby zrobic to bezpiecznie inaczej.
          Jednak czasem jezdzac czyms znacznie mocniejszym (ostatnio np 2.4JTD
          lekko wzmocnione ~195KM) przyznam sie ze po jakims czasie
          przyzwyczajam sie do wyprzedzania "z miejsca".
          Poprostu nie ma wtedy sensu nerwowo nabierac predkosci od
          kilkudziesieciu metrow. Wystarczylo w nadazajacej sie okazji wcisnac
          pedał gazu do deski i reszta przebiega juz prawie tak samo.
          Oczywiscie nie mowie tu sytuacji jak wyprzedzanie TIRa nie majac
          widocznosci do przodu itd.

          Wydaje mi sie nawet ze takie wyprzedzanie (zakladajac ze uzywamy do
          tego odpowiednio mocnego auta) jest nawet bezpieczniejsze niz takie
          rozpedzanie z daleka.
          • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:06
            sakhal napisał:

            > lekko wzmocnione ~195KM) przyznam sie ze po jakims czasie
            > przyzwyczajam sie do wyprzedzania "z miejsca".
            > Poprostu nie ma wtedy sensu nerwowo nabierac predkosci od
            > kilkudziesieciu metrow.

            Ale dlaczego nerwowo? :) Spokojnie acz zdecydowanie (jak pouczali
            kiedyś starsi koledzy przed tzw. "pierwszym razem").

            > Wydaje mi sie nawet ze takie wyprzedzanie (zakladajac ze uzywamy
            do > tego odpowiednio mocnego auta) jest nawet bezpieczniejsze niz
            takie rozpedzanie z daleka.

            Nikt nie mówi - zwróć uwagę - o rozpędzaniu "z daleka". Pomiędzy "z
            daleka" i "z miejsca" jest jeszcze "z rozbiegu". To ostatnie trwa
            zawsze - niezależnie od mocy auta - krócej, niz z miejsca. W tym
            sensie jest bezpieczniejsze. No i więcej widzisz, co kluczowe...

            pzdr
            horny
            • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:27
              Jeszcze raz chce podkreslic ze rozwazania nie maja nic wspolnego z
              widocznoscia. Wyprzedzanie bez wystarczajacej widocznosci jest
              debilizmem.


              > Nikt nie mówi - zwróć uwagę - o rozpędzaniu "z daleka".
              Pomiędzy "z
              > daleka" i "z miejsca" jest jeszcze "z rozbiegu". To ostatnie trwa
              > zawsze - niezależnie od mocy auta - krócej, niz z miejsca. W tym
              > sensie jest bezpieczniejsze

              To sa takie skroty myslowe, gdy rozbieg jest bardzo mały - z
              miejsca, gdy jest spory - z daleka.

              > Ale dlaczego nerwowo? :) Spokojnie acz zdecydowanie (jak pouczali
              > kiedyś starsi koledzy przed tzw. "pierwszym razem").

              Otoz dlatego ze zdazaly mi sie takie nerwowe sytuacje jezdzac slabym
              autem. Np zbieram sie do wyprzedzania TIRa/busa przedemna, rozpedzam
              sie przez kilkadziesiat metrow, jestem blisko niego na przeciwnym
              pasie, w tym momencie zauwazam przeszkode i rezygnuje z
              wyprzedzania, wracam na pas za TIRA choc mam znacznie od niego
              wieksza predkosc i musze mocno hamowac.
              Gdyby on w tym momencie z jakiegos powodu rowniez mocno zahamował,
              byłoby ciezko (raczej nie miałbym szans wyhamowac) Nie sa to czeste
              sytuacje ale jednak.

              Jadac mocnym autem wydaje mi sie ze mam wieksza kontrole, nie ma
              ryzyka jak opisane wyzej, bo dopiero w momencie gdy jest naprzeciwko
              czysto, nabieram szybko predkosci i wykonuje manewr, a w tym krotkim
              czasie warunki na drodze sie raczej nie zmienia.
              • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:57
                sakhal napisał:

                > Jeszcze raz chce podkreslic ze rozwazania nie maja nic wspolnego z
                > widocznoscia. Wyprzedzanie bez wystarczajacej widocznosci jest
                > debilizmem.

                Jasne, to nie ulega wątpliwości. Jednak siedząc komuś na zderzaku -
                podkreslam, że wiem, że tego nie proponujesz :) - a do tego zwykle
                sprowadza sie przyczajka - mamy bardzo ograniczoną widoczność.

                > Jadac mocnym autem wydaje mi sie ze mam wieksza kontrole, nie ma
                > ryzyka jak opisane wyzej, bo dopiero w momencie gdy jest
                naprzeciwko
                > czysto, nabieram szybko predkosci i wykonuje manewr, a w tym
                krotkim
                > czasie warunki na drodze sie raczej nie zmienia.

                To ostatnie Twoje zdanie jest kluczowe - "w tym krótkim czasie". Z
                rozbiegu zawsze będziesz krócej po "tej złej" stronie. A decyzję,
                czy wyprzedzać podejmujesz przecież PRZED manewrem a nie W TRAKCIE.

                pzdr
                horny
                • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:18
                  > To ostatnie Twoje zdanie jest kluczowe - "w tym krótkim czasie". Z
                  > rozbiegu zawsze będziesz krócej po "tej złej" stronie. A decyzję,
                  > czy wyprzedzać podejmujesz przecież PRZED manewrem a nie W TRAKCIE.

                  Z pierwszym zdaniem sie zgodze, choc roznica moim zdaniem nie jest
                  na tyle duza i znaczaca, jak ty starasz sie to przedstawic.

                  Z drugim zgodzic sie nie moge, bo jednak biorac duzy rozbieg i
                  nabierajac powoli predkosci, jeszcze de facto nie wyprzedzasz ale
                  jak mniemam juz decyzja podjeta.
                  A ze ten proces przyspieszania troche trwa, wieksza szansa ze na
                  drodze sytuacja jednak sie zmieni (np nagle wyjedzie cos z jakiejs
                  bocznej, malej drozki)
                  Dlatego wyprzedzajac z rozbiegu musisz podjac decyzje w trakcie.
                  Majac mocne auto i mogac sobie pozwolic na skok z miejsca - tuz
                  przed.
                  • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:30
                    sakhal napisał:

                    > Z pierwszym zdaniem sie zgodze, choc roznica moim zdaniem nie jest
                    > na tyle duza i znaczaca, jak ty starasz sie to przedstawic.

                    Szanuję Twoje zdanie. Jednak pozostanę przy swoim.

                    > Z drugim zgodzic sie nie moge, bo jednak biorac duzy rozbieg

                    Co nazywasz duzym rozbiegiem? Ja mam na mysli de facto tyle, ile
                    dzieli Cię w ruchu od poprzedzanego pojazdu, któremu nie siedzisz na
                    zderzaku.

                    i
                    > nabierajac powoli predkosci,

                    Nie powoli. Nabierając szybko prędkości.

                    jeszcze de facto nie wyprzedzasz ale
                    > jak mniemam juz decyzja podjeta.

                    Nie, nie. Już wyprzedzam, choć chwilowo jeszcze poruszam się po tym
                    samym pasie drogi :)

                    > A ze ten proces przyspieszania troche trwa, wieksza szansa ze na
                    > drodze sytuacja jednak sie zmieni (np nagle wyjedzie cos z jakiejs
                    > bocznej, malej drozki)

                    Właśnie nie. Ty zaczynasz poruszać się po przeciwnym pasie z V
                    równym V wyprzedzanego pojazdu. Ja powiedzmy z V większym od jego V
                    o 25 km/h. Zatem ja będę krócej na przeciwnym pasie.

                    > Dlatego wyprzedzajac z rozbiegu musisz podjac decyzje w trakcie.
                    > Majac mocne auto i mogac sobie pozwolic na skok z miejsca - tuz
                    > przed.

                    Zauważ, że mówimy o dwóch róznych sytuacjach. Ty zestawiasz
                    wyprzedzanie mocnym autem z miejsca z wyprzedzaniem słabym autem z
                    rozbiegu. Ja jednak mam na mysli ten sam samochód o obu przypadkach.

                    pzdr
                    horny
                    • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:41
                      > Zauważ, że mówimy o dwóch róznych sytuacjach. Ty zestawiasz
                      > wyprzedzanie mocnym autem z miejsca z wyprzedzaniem słabym autem z
                      > rozbiegu. Ja jednak mam na mysli ten sam samochód o obu
                      przypadkach.

                      No w takim ukladzie to nie ma o czym dyskutowac, bo roznica jest
                      oczywista, wyprzedzanie słabym autem z miejsca to samobojstwo, hehe.
                      W kazdym razie wydawało mi sie ze od postu nr2 dyskutowalismy o czym
                      innym.

                      w kazdym razie temat chyba juz wyczerpany, good night ;)
                      • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:47
                        sakhal napisał:

                        > No w takim ukladzie to nie ma o czym dyskutowac, bo roznica jest
                        > oczywista, wyprzedzanie słabym autem z miejsca to samobojstwo,
                        hehe.

                        > w kazdym razie temat chyba juz wyczerpany, good night ;)

                        No tak. Ale wyprzedzanie mocnym z rozbiegu jest po mojemu lepsze od
                        wyprzedzania mocnym z miejsca :-)

                        W każdym razie ja też juz mówię dobranoc.

                        pzdr
                        horny
                        • tiges_wiz Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 01:11
                          ja zawsze sie rozpedzam na swoim pasie bez wzglegu na liczbe KM pod maska ... im
                          krocej na lewym tym lepiej dla mnie ..

                          i zawsze redukuje nawet do 3 biegu
                          nie zauwazylem, zeby mi ktos motorycznie przed maske wjezdzal
                          zazwyczaj wyglada to tak, ze wskakuje juz rozpedzony tuz po tym jak mnie minal
                          samochod na przeciwko, wiec tez z tylu nie ma jak zrobic jeszcze manewru
                          • dewulot1 Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 01:20
                            > zazwyczaj wyglada to tak, ze wskakuje juz rozpedzony tuz po tym
                            jak mnie minal
                            > samochod na przeciwko, wiec tez z tylu nie ma jak zrobic jeszcze
                            manewru

                            Dokladnie tak, przy dobrze wyczajonym momencie przejscia na lewy
                            (przeciwny) pas nawet nie mysle o spojrzeniu w lusterko bo po co,
                            zeby zobaczyc czyjs tyl?
                    • dewulot1 Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:46
                      > Właśnie nie. Ty zaczynasz poruszać się po przeciwnym pasie z V
                      > równym V wyprzedzanego pojazdu. Ja powiedzmy z V większym od jego
                      V
                      > o 25 km/h. Zatem ja będę krócej na przeciwnym pasie.

                      Jak na razie chyba jest nas dwoch na tym watku ktorzy manewr
                      wyprzedzania ROZUMIEJA. A na drogach jest pelno takich co zamiast
                      miec odpowiednia ROZNICE predkosci w czasie wyprzedzania, dopiero ta
                      roznice predkosci zaczynaja po zjezdzie na drugi pas budowac od
                      zera, liczac na 195 pod maska.
                      • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:59
                        dewulot1 napisał:

                        > Jak na razie chyba jest nas dwoch na tym watku ktorzy manewr
                        > wyprzedzania ROZUMIEJA.

                        No, że dwóch to przesada chyba, ale rzeczywiście optymistycznie to
                        nie wygląda - zwłaszcza w realu :)

                        >A na drogach jest pelno takich co zamiast
                        > miec odpowiednia ROZNICE predkosci w czasie wyprzedzania, dopiero
                        ta roznice predkosci zaczynaja po zjezdzie na drugi pas budowac od
                        > zera,

                        Nic dodac, nic ująć. Ale jak ktoś napisał - tego na kursach jazdy
                        nie uczą. Oczywiscie nie jest to żadna wymówka, bo myślacy człowiek
                        pownien sam to wykoncypować, niemniej jednak powinni.


                        > liczac na 195 pod maska.

                        No w tym przypadku akurat nie jeży mi to jeszcze włosów na głowie.
                        Gorzej, gdy jest ich o połowe mniej, a auto wyładowane rodzinką z
                        bagażem po urlopie. Czyli klasyka naszych dróg (i nie tylko naszych).

                        pzdr
                        horny
                      • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 22:06
                        W moim wykonaniu nie wyglada to wcale tak jak to probujesz
                        pejoratywnie przedstawic. Zreszta pare postow wyzej (post z 23:27)
                        wyjasniłem o co mi chodzi z tym "wyprzedzaniem z miejsca".

                        Oczywiscie tobie nie chodzi o to zeby cos zrozumiec, tylko zeby sie
                        czepiac, ale to pomine ze wzgledu na edukacyjny wymiar sprawy.

                        Tak wiec jakis tam minimalny rozbieg zawsze jest, jednak na tyle
                        mały ze nie mozna powiedziec ze jest to pełne rozpedzenie sie przed
                        wlasciwym wyprzedzeniem.

                        Zreszta najprosciej przedstawic to na podstawie przykladu, czyli
                        filmiku mejsona:
                        video.google.pl/videoplay?docid=7773554397723486776&hl=pl
                        Pierwsze wyprzedzanie to klasyczny typ z rozpedki, w moim wykonaniu,
                        czasami jesli trzeba najpierw oddalam sie od auta przedemna zeby
                        zrobic dystans ktory moge wykorzystac na rozpedzenie sie.
                        Ostatnie wyprzedzanie na filmiku - to wyprzedzanie z miejsca, mocnym
                        autem, wyglada co prawde troche dynamiczniej z racji wiekszego
                        przyspieszenia (szybciej wskakuje na drugi pas ale i szybciej
                        nabieram predkosci)
                        Jak widac oba typy wyprzedzania sie sprawdzaja i sa bezpieczne*,
                        kwestia warunkow i mozliwosci.

                        Tyle w temacie.
          • swan_ganz Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 01:57
            ostatnio np 2.4JTD
            > lekko wzmocnione ~195KM


            raczej lekko osłabione; 2,4 JTD ma standardowo 210KM
            • conveyor Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 13:01
              Nie ma standardowo 210 KM, najsilniejszy 2,4 JTD mial 175 KM.
        • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 22:58
          dewulot1 napisał:

          > z przyczajki.

          Ładnie powiedziane. Tego sformułowania mi brakowało.

          > Majac auto z zapasem mocy tez nalezy wyprzedzac z rozbiegu, jak
          > kazdym innym autem. Dopuszczenie do sytuacji kiedy do wyprzedzania
          > potrzeba tego zapasu mocy zle swiadczy o kierowcy.

          Myslę jednak, że duży zapas mocy może rzeczywiście "rozleniwiać" i
          nie służyć wypracowywaniu techniki jazdy. Zobaczcie, jak ludzie
          jeźdżą zakrety. Posuwa taki 160 km/h po prostej, po czym zakręt
          przejeźdża jak moja ciocia. Nie mówię już o naduzywaniu hamulca czy
          też braku redukcji przed zakętem lub na ostrym zjeździe. Oczywiście,
          to niezależnie od mozliwości pojazdu. Wystarczy poobserwować, jak
          ludzie trzymają kierownicę i jaką mają za nią pozycję. Zgroza...

          pzdr
          horny
          • dewulot1 Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:31

            > Ładnie powiedziane. Tego sformułowania mi brakowało.

            Mnie tez brakowalo dobrego sformulowania wiec powiedzialem "z
            przyczajki" bedac swiadom ze jednak chyba kogos cytuje...

            Najwazniejsze jest zeby zminimalizowac czas przebywania po stronie
            drogi ktora to strona nie jest nasza. Jak ktos jezdzi Viperem to
            sobie nie zaprzata glowy takimi pierdulami, ale wiekszosc z nas,
            konkretnie nawet jeden tu forumowicz co uwaza 195 koni za duza moc,
            musi lekko pokombinowac przy wyprzedzaniu, i "z rozbiegu" jest dla
            nas jedynym wyjsciem.
            • sakhal Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:01
              No przeciez to by nie było forum AutoMoto gdyby zaraz ktos nie
              rozpoczał festiwalu - czym to ja nie jechalem/jezdze i ile to
              Dopiero dla mnie duza moc, hehe.

              Zapewniam cie ze te prawie 200koni w aucie, konkretnie Alfa 156,
              jest wystarczajace zeby bardzo zwawo przyspieszyc, bez koniecznoci
              brania rozbiegu. Mowa oczywiscie o zwyklych szosach i predkosciach
              wyprzedzanych rzedu 80km/h.
            • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 00:02
              dewulot1 napisał:

              > Mnie tez brakowalo dobrego sformulowania wiec powiedzialem "z
              > przyczajki" bedac swiadom ze jednak chyba kogos cytuje...

              Nie ma znaczenia - ładnie podebrałes...

              > Najwazniejsze jest zeby zminimalizowac czas przebywania po stronie
              > drogi ktora to strona nie jest nasza. Jak ktos jezdzi Viperem to
              > sobie nie zaprzata glowy takimi pierdulami,

              Tu się nie zgodze. Jak ktoś jeździ Viperem, odpowiednią technikę
              jazdy powinien miec opanowaną. A czy ma - poznasz moim zdaniem m.in.
              po sposobie wyprzedzania.

              ale wiekszosc z nas,
              > konkretnie nawet jeden tu forumowicz co uwaza 195 koni za duza
              moc,

              No, zgodzisz się chyba, że dla tzw "wiekszosci z nas" jest to moc
              duża.

              pzdr
              horny
              • dewulot1 Wszystko jest pojeciem wzglednym... 17.08.09, 00:23
                > No, zgodzisz się chyba, że dla tzw "wiekszosci z nas" jest to moc
                > duża.
                Mala nie jest, ale bywaja duzo mniejsze i duzo wieksze. Ja
                zaczynalem moja "kaljere" od 34 KM, potem bylo zabojcze 55, a potem
                worek sie rozwiazal i byly takie przypadki ze moja predkosc byla
                mierzona przez lecacy rowno ze mna samolot:)
                • sakhal Re: Wszystko jest pojeciem wzglednym... 17.08.09, 00:30
                  dewulot1 napisał:

                  > Mala nie jest, ale bywaja duzo mniejsze i duzo wieksze. Ja
                  > zaczynalem moja "kaljere" od 34 KM, potem bylo zabojcze 55, a
                  potem
                  > worek sie rozwiazal i byly takie przypadki ze moja predkosc byla
                  > mierzona przez lecacy rowno ze mna samolot:)

                  To wtedy gdy dostałes Xboxa?
                  • dewulot1 Re: Wszystko jest pojeciem wzglednym... 17.08.09, 00:55
                    > To wtedy gdy dostałes Xboxa?

                    Nie wiem co ten Xbox za wynalazek, ale zapytam sie czy kiedys, bez
                    pomocy tego wynalazku, jechales czyms co mialo wiecej niz osiem
                    cylindrow?
                    • h_hornblower panowie, wyluzujcie... 17.08.09, 01:01
                      ... tak sobie miło gwarzymy, nie psujcie tego :)

                      apeluje
                      horny
                      • dewulot1 trzy grosze dodam o roznicy predkosci 17.08.09, 01:31
                        Bywalo czasem tak ze manewr wyprzedzania, zeby wjechac przed
                        wyprzedzanego, wykonywalem od poczatku... hamujac.
          • h_hornblower ale czego ja wymagam...? 24.08.09, 22:35
            >Wystarczy poobserwować, jak
            > ludzie trzymają kierownicę i jaką mają za nią pozycję. Zgroza...

            Na tvn turbo czołowy ichny spec (nie wiem jak się koleś nazywa)
            testuje Astona Vantage. Pozycja za kierownicĄ jak chłopek w żuku.
            Ręcę ugiętę w łokciach pod kątem 90 stopni albo i mniej... 380 koni
            ale on nie trzyma kierownicy - on ją pieści :(

            pzdr
            horny
    • starypryka Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 18:44
      Jeżdżąc 15km/h po placu i 45km/h po mieście można się nauczyć wyprzedzać? Raczej
      wątpię
    • programistajava Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 18:47
      Bo to jest tak. Jedziesz za TIRem, robisz odstep i czekasz na sprzyjajaca okazje, w tym czasie ten za toba mysli ze ty to frajer a on macho i wyprzedza ciebie bedac znowu na czele peletonu za TIRem a pozniej czerwnony n agebie i spocony kombinuje jak tu teraz 3 razy dluzszego tira wyprzedzic nic nie widzac :)
      • starypryka Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 19:10
        programistajava napisał:

        > Bo to jest tak. Jedziesz za TIRem, robisz odstep i czekasz na sprzyjajaca okazj
        > e, w tym czasie ten za toba mysli ze ty to frajer a on macho i wyprzedza ciebie
        > bedac znowu na czele peletonu za TIRem a pozniej czerwnony n agebie i spocony
        > kombinuje jak tu teraz 3 razy dluzszego tira wyprzedzic nic nie widzac :)

        Bzdury, zazwyczaj jeżdżę z takim odstępem że wejdą przede mnie dwa samochody jak
        zajdzie potrzeba i jakoś mnie wszyscy nie wyprzedzają mimo że ci za mną siedzą
        mi na tylnym zderzaku...
        • hutchence Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 20:53
          A ja mam dokładnie tak jak programistajava. Zostawisz metr wolnego i już się
          ktoś wciska. Wystarczy się przejechać 7 (Wa-wa-Radom). Ja po prostu olewam
          wyprzedzanie i czekam na dwa pasy. Później tych wszystkich skoczków wyprzedzam
          na ekspresówce.
          • piotr33k2 Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:05
            dokładnie jest tak jak mówicie a wyprzedzanie z rozpedu jest możliwe
            gdy droga jest pustawa lub kilkupasmowa,na normalnej z normalnym
            czyli sporym ruchem nigdy nie jest tak że sobie spokojnie weżmiesz
            tira z rozpedu bo albo z naprzeciwka cos bez przerwy jedzie albo już
            za tym tirem ustwiła sie kolejka do wyprzedzenia z przyczajki i ty
            tez musisz zwolnic a jak zwolnisz i zostawisz odpowieni odstep do
            rozpedzenia to ktoś cie zaraz zaloży i wcisnie przez maske , i tak
            wkolo macieju , he he.
            • h_hornblower nieporozumienie... 16.08.09, 23:12
              piotr33k2 napisał:

              > dokładnie jest tak jak mówicie a wyprzedzanie z rozpedu jest
              możliwe
              > gdy droga jest pustawa lub kilkupasmowa,na normalnej z normalnym
              > czyli sporym ruchem nigdy nie jest tak że sobie spokojnie weżmiesz
              > tira z rozpedu bo albo z naprzeciwka cos bez przerwy jedzie albo
              już
              > za tym tirem ustwiła sie kolejka do wyprzedzenia z przyczajki i ty
              > tez musisz zwolnic

              Nie chodzi o "łykanie" z rozpędu. Chodzi o to, że nie wychylasz się
              wprost zza tyłka tego tira (z przyczajki - jak napisał dewulot),
              tylko zaczynasz manewr jadąc za nim w odległości powiedzmy 20-25
              metrów. Przygotowując sie do tego, wrzucasz odpowednio wczesnie lewy
              kierunek, żeby Ci sę nikt nie wciskał.

              pzdr
              horny
    • lagerbeer Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:08
      Z wyprzedzaniem ostatnio zaobserwowalem jeszcze jedno ciekawe zjawisko - jesli
      wyprzedzajacemu (ciebie) nie spodobalo sie to w jaki sposob cie wyprzedzil to
      czasami potrafi swoje niezadowolenie manifestowac ostrym hamowaniem tuz przed
      twoja maska.

      (I nie dyskutuje tu o powodach takiego zachowania - lecz o samym fakcie, i
      potrzebie - dosc nietypowej edukacji innych uzytkownikow drog)
      • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:14
        lagerbeer napisał:

        > - jesli
        > wyprzedzajacemu (ciebie) nie spodobalo sie to w jaki sposob cie
        wyprzedzil

        ???

        Jak to - nie spodobało mu się JAK cię wyprzedził?!
        • lagerbeer Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 16.08.09, 23:23
          h_hornblower napisał:

          > lagerbeer napisał:
          >
          > > - jesli
          > > wyprzedzajacemu (ciebie) nie spodobalo sie to w jaki sposob cie
          > wyprzedzil
          >
          > ???
          >
          > Jak to - nie spodobało mu się JAK cię wyprzedził?!


          No, napisalem to dosc przewrotnie, chodzi na przyklad o sytuacje w ktorej na
          dwupasmowej drodze wyprzedzasz wolniej jadace po prawym pasie samochody. A z
          tylu pojawia sie GOLF III z wyzylowanym silnikiem i napisem PIONEER na tylnej
          szybie i miga dlugimi zebys zjechal. Po zakonczeniu swojego manewru zjezdzasz na
          prawy pas, on cie wyprzedza i zajezdza droge hamujac. Tak to w skrocie wyglada :)

          I zdazylo mi sie to przynajmniej dwa razy - a gwoli scislosci jezdze dosc
          dynamicznie :)
          • swan_ganz Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 02:15
            > I zdazylo mi sie to przynajmniej dwa razy - a gwoli scislosci
            jezdze dosc dynamicznie :)


            w takiej sytuacji wyprzedzasz gnojka i robisz mu to samo co on tobie
            ale ty robisz to skutecznie...Tzn. zmuszasz go by się zatrzymał,
            wysiadasz i robisz gnojkowi oklep. Najfajniej jest wtedy gdy jest
            łysy i ma jakąś laskę na pokładzie to wtedy z reguły stara się przed
            nią pajacować niczym Psikutas (bez "s") :-)
    • falszywy_klamca Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 17.08.09, 11:01
      W Polsce nie realne. Zbyt duży ruch.
      1.Za małe luki z naprzeciwka, cięzko się wstrzelić tak, aby nabrać prędkości i
      wjechać w lukę.
      2.Zrobisz większy odstęp za ciężarówką, masz trochę gorsze auto i na pewno ktoś
      się wciśnie przed Ciebie.

      Bolączką są za to kolumny aut. Policja za robienie marginesów karze i nikt ich
      nie robi, a nie wszyscy chcą jechać tak samo szybko. Jeden chce wolniej, drugi
      szybciej, a tak nie mogą, bo z jednej i z drugiej strony jedzie sznurek samochodów.

      Budować drogi. To bardzo widać, że Polska dorosła już do tras dwupasmowych.
      Takie drogi jak teraz to były dobre 15 lat temu.
    • mejson.e ABC 17.08.09, 19:36
      h_hornblower napisał:

      > nie ma sensu podjeżdzać na kilka metrów do
      > poprzedzajacego pojazdu, zwłaszcza ciężarowego, który chce się
      > wyrzedzić?
      >
      > Nie tylko może to zirytować wyprzedzanego - nie mówię już o
      > mozliwych skutkach jego nagłego hamowania - ale przede wszystkim nie
      > widać wtedy, czy z przeciwka coś nie jedzie. Gdy zaczniemy manewr z
      > dystansu kilkudziesieciu metrów nie tylko mamy dużo lepszą
      > widoczność, ale i możemy nabrać odpowiedniej szybkości, aby samo
      > wyprzedzanie trwało krócej, gdy zaś źle oceniliśmy sytuacje zdążymy
      > sie schować, bo wyprzedzany nie jest już obok nas tylko jeszcze
      > przed nami.

      To co napisałeś w tych kilku zdaniach to prawdziwe ABC właściwego wyprzedzania - obserwacja, decyzja, przygotowanie, wykonanie i "posprzątanie" - sprawiające że nasze wyprzedzanie nikomu nie będzie przeszkadzało.
      Do tego nie wystarczy kilkaset koni pod maską, trzeba jeszcze odrobinę rozumu...

      Kiedyś popełniłem takie filmowe ABC wyprzedzania, sorki za słabą jakość filmu, Google Video nie dawał takich możliwości jak YouTube.

      Odpowiedni rozpęd sprawia, że w czasie, jaki zużylibyśmy na wyprzedzanie słabym autem jednego samochodu można wyprzedzić tym samym samochodem całą kolumnę.

      Inny film to przykład, jak można się załatwić na mokro trzymając się tylnego zderzaka tira - guzik widać nie tylko z powodu kiepskiego kąta widzenia ale także z powodu błotnego sprayu spod opon.

      Te filmy to trochę odgrzewane kotlety, ale może przydadzą się komuś przed jesienią... ;-)
      • h_hornblower Re: ABC 17.08.09, 22:50
        mejson.e napisał:


        > To co napisałeś w tych kilku zdaniach to prawdziwe ABC właściwego
        wyprzedzania

        Powinienem jednak podkreslic od razu, że rozpędzamy się początkowo
        po naszym pasie. Wydawało mi sie, że to oczywiste... :)

        > Do tego nie wystarczy kilkaset koni pod maską, trzeba jeszcze
        odrobinę rozumu..

        Tylko odrobinę. Powinni jednak tego uczyć na kursach - na tym
        przywoływanym wyżej Xboxie - tanio i bezpiecznie.


        > Kiedyś popełniłem takie filmowe ABC wyprzedzania, sorki za słabą
        jakość [b][url

        Ale mogę się trochę czepnąć? :) Od razu przy tym zaznaczam, że
        kiepsko mi sie ładuje, więc może cos źle widzę!
        Bo jednak nie polecałbym wyprzedzania, gdy ten kto wyprzedzal przed
        Tobą nie kończy jeszcze manewru. Krócej widzisz wtedy, czy nikt nie
        zbliża się z przeciwka, a poza tym - skąd wiesz, co on zrobi? Moze
        się czegoś przestraszy i da po heblach? Na ostatnim zaś filmiku (ten
        mi się wgrał w całości), mimo że masz pusto na przeciwnym przed
        sobą, od razu wracasz na swój pas (tak to dla mnie wygląda), prosto
        przed maskę wyprzedzanego.

        Pardonsik za tę łyżeczkę dziegciu. Nie upieram się jednak przy
        swoim, chętnie wysłucham, że nie mam racji :)


        >jak można się załatwić na mokro trzymając się tylnego zderzaka
        >tira - guzi k widać nie tylko z powodu kiepskiego kąta widzenia ale
        >także z powodu błotnego
        > sprayu spod opon.

        Klasyka gatunku. Utrwalasz jednak swym dziełem stereotypy :) - na
        końcu okazuje sie, ze to była... skoda :)

        pzdr
        horny
        • mejson.e Re: ABC 18.08.09, 00:00
          h_hornblower napisał:

          > Powinienem jednak podkreslic od razu, że rozpędzamy się początkowo
          > po naszym pasie. Wydawało mi sie, że to oczywiste... :)

          Bo jest oczywiste. Naprawdę nie napisałeś? ;-)

          > Powinni jednak tego uczyć na kursach - na tym
          > przywoływanym wyżej Xboxie - tanio i bezpiecznie.

          Wystarczyłoby pokazać i uświadomić problem, nie trzeba od razu robić tego na
          drodze. Zresztą L-ką byłoby trudno wyprzedzać - chyba że inną L-kę...

          > Ale mogę się trochę czepnąć? :) Od razu przy tym zaznaczam, że
          > kiepsko mi sie ładuje, więc może cos źle widzę!
          > Bo jednak nie polecałbym wyprzedzania, gdy ten kto wyprzedzal przed
          > Tobą nie kończy jeszcze manewru. Krócej widzisz wtedy, czy nikt nie
          > zbliża się z przeciwka, a poza tym - skąd wiesz, co on zrobi? Moze
          > się czegoś przestraszy i da po heblach?

          Słuszna uwaga - dowód, ze to nie paranoja masz w scenie, gdy wyprzedzający
          przede mną ibizą niespodziewanie dał po hamulcach, rezygnując z wyprzedzania
          kolejnego samochodu. Ja pocałowałem jego światła hamowania i musiałem wciskać
          się przed właśnie wyprzedzonego.
          Na szczęście zza kierownicy widać szerzej i dalej niż przez obiektyw i można
          czasami wyprzedzać także za kimś, byle nie na jego zderzaku.

          > mimo że masz pusto na przeciwnym przed
          > sobą, od razu wracasz na swój pas (tak to dla mnie wygląda), prosto
          > przed maskę wyprzedzanego.

          Na szczęście to tylko tak wyglądało na filmie. ;-)
          Pod koniec manewru różnica prędkości była już tak znaczna, że nie zajechałem mu
          drogi - wróciłem na prawy pas dobre kilkanaście metrów przed nim.

          > Pardonsik za tę łyżeczkę dziegciu. Nie upieram się jednak przy
          > swoim, chętnie wysłucham, że nie mam racji :)

          Nie ma sprawy, człowiek uczy się jazdy samochodem przez całe życie.

          Spróbuję filmy wpuścić na YouTube, powinny byc bardziej czytelne.

          > Klasyka gatunku. Utrwalasz jednak swym dziełem stereotypy :) - na
          > końcu okazuje sie, ze to była... skoda :)

          Bez przesady - octavia to już nie jest nikczemna favoritka czy fabia.
          • h_hornblower Re: ABC 18.08.09, 08:58
            mejson.e napisał:

            > Wystarczyłoby pokazać i uświadomić problem, nie trzeba od razu
            robić tego na
            > drodze. Zresztą L-ką byłoby trudno wyprzedzać - chyba że inną L-
            kę...

            Dlatego właśnie proponuję - nie na drodze, na "symulatorze"...


            > Na szczęście zza kierownicy widać szerzej i dalej niż przez
            obiektyw i można czasami wyprzedzać także za kimś, byle nie na jego
            zderzaku.

            No tak - ale właśnie czasami można się przeliczyć, niestety...
            Dlatego w instruktażowym filmiku bym tego jednk nie umieszczał.

            pzdr
            horny
    • pitz Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 18.08.09, 11:55
      Np. ten się rozpędza dość długo wcześniej:
      Długie Wyprzedzanie
      • h_hornblower Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 19.08.09, 09:52
        pitz napisał:

        > Np. ten się rozpędza dość długo wcześniej:

        Jak by go pyknął z miejsca nie miałaby baba kłopotu...
    • nazimno Cala ta dyskusja swiadczy, ze 19.08.09, 11:30
      1. Szkoly jazdy sa do d...y. Ucza parkowania, nie ucza wyprzedzania.

      2. Nauka taka jest pozbawiona sensu. Najwyzszy czas zmienic
      metodologie i program nauczania.

      3. Niektorzy, nie potrafiacy bezpiecznie wykonac tego manewru,
      powinni siedziec w domu i ogladac telewizje. Tylko to im
      pozostaje. No chyba, ze chca zabic kogos lub siebie.
      Ta gorzka prawda musi trafic do swiadomosci opornych albo glupich.

      4. Problemy psychologiczne powstajace przy okazji niebezpiecznego,
      ryzykownego wyprzedzania maja czesto podloze w rywalizacji,
      poniewaz czasowy zysk na dluzszej trasie, co pokazano niejeden
      raz, jest znikomy.

      Krotko mowiac: horror "postkursowy ny PJ" i wtorny, a moze nawet
      wrodzony analfabetyzm.
      • d_martino Re: Cala ta dyskusja swiadczy, ze 22.08.09, 06:23
        Jaka technika wyprzedzania????? Czy w Polsce istnieje jakas technika
        wyprzedzania? Jakie rozpedzanie? Gdzie ta pusta droga??? Niedawno
        mialam okazje przejechac przez mniej wiecej caly kraj i jazda
        samochodem po polskich drogach to absolutna TRAGEDIA. Zajezdzanie,
        trabienie, wyprzedzanie na trzeciego lub jeszcze lepiej czwartego,
        hamowanie i zwalnianie tuz przed zderzakiem, generalnie kultura
        jazdy na polskich drogach rowna sie ZERU.
        P.S. Czy pobocze sluzy do umykania przed bohaterami ktorzy wlasnie
        cwicza opisane tu TECHNIKI WYPRZEDZANIA? (Prawie sie usmialam)
        • h_hornblower Re: Cala ta dyskusja swiadczy, ze 24.08.09, 22:37
          d_martino napisała:

          >(Prawie sie usmialam)

          Ale czemu "prawie"? Śmiech to zdrowie...

          pzdr
          horny
          • 50m Re: Cala ta dyskusja swiadczy, ze 24.08.09, 23:19
            Panowie po co cala ta instrukcja wyprzedzania, zasada jest
            prosta...Jak jade swoim autem gdzie mam 190KM to wyprzedzanie idzie
            gladko..czy to tir czy dwa zawsze jakos to idzie sprawnie..a jak
            jade autem ktorym jezdze w pracy 1.9tdi to siedze cicho za takim
            tirem a jak zdazy sie okazja to wyprzedzam..troche wiecej stresu i
            zadziej wyprzedzam..bo 110KM jednak robi wielka roznice...
            • mejson.e Re: Cala ta dyskusja swiadczy, ze 24.08.09, 23:52
              50m napisał:

              > Panowie po co cala ta instrukcja wyprzedzania, zasada jest
              > prosta...Jak jade swoim autem gdzie mam 190KM to wyprzedzanie idzie
              > gladko..czy to tir czy dwa zawsze jakos to idzie sprawnie..a jak
              > jade autem ktorym jezdze w pracy 1.9tdi to siedze cicho za takim
              > tirem a jak zdazy sie okazja to wyprzedzam..troche wiecej stresu i
              > zadziej wyprzedzam..bo 110KM jednak robi wielka roznice...

              A jak byś wyprzedzał mając zagazowane 80 KM i cztery osoby z bagażem na pokładzie?

              Dla wielu w Polsce to codzienność.

              Na pewno rzadziej się wyprzedza niż z dwustukonnym silnikiem, ale nie jest to
              ani niemożliwe, ani nawet bardzo trudne.

              Pod warunkiem, że ma się opanowaną tę wyśmiewaną "technikę wyprzedzania".
              • falszywy_klamca Re: Cala ta dyskusja swiadczy, ze 25.08.09, 09:33
                Jak masz 200 KM, to po trasie utrzymujesz prędkość przynajmniej ze 160 km/h,
                zatem wyprzedzasz wszystkich. Dopiero na dwóch pasach możesz pościgać się z
                jakimś Porsche.

                Jak masz 80 KM w gazie, 4 osoby i bagaże, to jedziesz max 110 km/h i wyprzedzasz
                zdecydowanie mniej, bo to Ciebie mwyprzedzają.

                Ot i cała tajemnica.
    • fredoo Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 25.08.09, 10:34
      Pozwolę wtrąć moje 3 grosze. Albo ktoś umie wyprzedzać albo nie.
      Moc silnika nie ma tu nic do rzeczy. Wyprzedzający bez odpowiedniego
      dystansu w ocenie sytuacji zostają zwykle dawcami nerek.
      A tak naprawde należy unikać wyprzedzania bo to manewr który
      powoduje najwięcej śmiertelnych wypadków. Jak dobrze policzyć to
      żołnierze w Awganistanie są bezpieczniejsi inż uczestnicy ruchu na
      Polskich drogach.
      • 50m Re: Warto nauczyć sie wyprzedzać... 25.08.09, 16:38
        Jak nie ma nic do rzeczy jak ma. A wyprzedz sobie tira autem ktore
        od 80 do 120 rozpedza sie wiecznosc bo ma mala moc (moment etc.)
        tego samego tira wyprzedz sobie autem z mocnym silnikiem ..no i co
        widzisz roznice? Wyprzedzanie to manewr ktory pownienes zakonczyc w
        jak najkrotszym czasie...Unikac wyprzedzania..? tak to sobie moga
        pisac w madrych ksiazkach z zachodniej europy..u nas nalzey unikac
        jechania za sznurkiem tirów, chyba ze jestes kapelusznikiem ze
        skody..bez urazy
    • kos52 wyprzedzanie 25.08.09, 14:45
      Też o
      wyprzedzaniu
    • al9 gorsze jest to 26.08.09, 13:36
      że zanika pomagamie w wyprzedzaniu...
      coraz rzadziej ktos mrugnie prawym, ze droga wolna..
      szkoda
      al
      • nazimno I bardzo dobrze, ze zanika. 26.08.09, 15:20
        Nigdy nie zdarzylo Ci sie byc wpuszczanym w maliny przez kogos,
        kto subiektywnie ewidentnie zle ocenil?

        Dlatego ja polegam tylko na tym, co sam widze.

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka