16.08.09, 23:19
dzisiaj byłem holowany(padło całe chłodzenie płyn sie wylewał bez
przerwy) przez prawie 120 kilometrów nadmorskimi drogami o duzym
nateżeniu ruchu, i zdarzyło mi się pierwszy raz takie
doświadczenie ,makabra, łeb mi jeszcze peka, nie wiedzialem że to
takie trudne i stresujace bo przez wsie i miasteczka ,moge
powiedziec że predkosc maksymalna 40-50 bo potem juz sie nie da
opanowac auta i holu a dziala przeciez tylko reczny,a najgorzej jak
jest kreta droga droga ze wziesieniami a taka też własnie była przez
około 40 kilmetrów (okolice wolinskiego parku narodowego) ,ktoś ma
jakieś doswiadczenie rady i uwagi w tym temacie?.
Obserwuj wątek
    • dewulot1 Re: holowanie 17.08.09, 00:01
      >ktoś ma
      > jakieś doswiadczenie rady i uwagi w tym temacie?.

      Ja mam. Zamow lawete, korzysc jest potrojna:
      -Unikniesz wszelkich niebezpieczenstw typu najechanie na samochod
      holujacy albo urwanie haka bo pzizda holujaca za szybko ruszyla
      -Obejrzysz sobie krajobraz siedzac w holowniku zamiast w zepsutym
      gracie
      -Po spotkaniu z psem laweciarza bedziesz wiedzial jakiej rasy psa
      nigdy nie kupowac.
      • piotr33k2 Re: holowanie 17.08.09, 00:13
        tak tylko że za tys złotych to ja naprawie ze cztery takie awarie
        chłodzenia jak miałem dzisiaj i jeszcze mi zostanie wiecej nawet jak
        na cztery piwa , he he.
        • dewulot1 A propos oszczedzania na wlasnym zdrowiu i zyciu 17.08.09, 00:33
          Kiedys slyszalem powiedzenie ze kask za stowe nadaje sie na glowe
          warta stowe.
        • qqbek Re: holowanie 17.08.09, 12:09
          piotr33k2 napisał:

          > tak tylko że za tys złotych to ja naprawie ze cztery takie awarie
          > chłodzenia jak miałem dzisiaj i jeszcze mi zostanie wiecej nawet jak
          > na cztery piwa , he he.

          Jak chcesz tak oszczędzać, to chociaż pomyśl, zanim następnym razem będziesz
          holowany.
          Maksymalna prędkość przy holowaniu to 60km/h poza zabudowanym i 30km/h na
          terenie zabudowanym. Jedzie się i tak zawsze 10-20 więcej, żeby ruchu nie tamować.
          Holowanie na dystansie 120km to już nie tylko głupota, ale chamstwo względem
          innych użytkowników dróg. Holujemy nie dalej niż do warsztatu, który nam
          odpowiada, jak mamy 20-letniego Golfa, to do najbliższego "pana Zdzisia z
          garażem na lewo".
          Raz z pojezierza byłem holowany 40km (brak warsztatów) i doskonale wiem, jak
          boli noga od hamowania.
          Jedziemy nie na awaryjnych, ale jak pisze złośliwy na światłach pozycyjnych.
          Trójkąt powinien być po lewej stronie pojazdu, w widocznym miejscu (może być za
          szybą).
          Samochód "tylko z ręcznym" nadaje się na lawetę... mózg odpada, gdy się czyta,
          że ktoś przejechał 120km bez hamulców... musisz mieć sprawne hamulce, żeby
          podpiąć linkę! (przydają się też bardzo sprawne mięśnie ud i łydek, żeby cisnąć
          hamulec bez wspomagania).
          Co więcej hamulców używasz na holu prawie nieustannie, starając się, by hol był
          zawsze naprężony... dojeżdżając do skrzyżowania z czerwonymi światłami to ty,
          holowany, a nie holujący Ciebie kolega wciskasz wpierw pedał hamulca, tak żeby
          hol nie "położył się" po zatrzymaniu.

          Za tysiąc złotych może i będziesz miał 4 naprawy i 4 piwa jeszcze do tego (z
          resztą co to za paskarskie ceny za lawetę... 10zł/km? spokojnie możesz znaleźć
          firmę, która policzy po 1,20 za dojazd [czyli przy 120km jakieś 140zł], 100 za
          załadunek [razem 240] i 2,80 za lawetę [razem niecałe 600 złotych]).
          A ile piwa i wódki będzie miała rodzina na stypie, po odliczeniu najtańszej
          trumny, kwatery i księdza [zapewne oszczędność to cecha rodzinna] z 6 tysięcy
          zasiłku pogrzebowego z ZUS?
    • kaqkaba Re: holowanie 17.08.09, 09:24
      > dziala przeciez tylko reczny,
      Nie wolno holować samochodu z niesprawnymi hamulcami. Jeżeli już to nie działa
      wspomaganie.
    • falszywy_klamca Re: holowanie 17.08.09, 10:47
      1.nie można jechać na światłach awaryjnych.
      2.wkładasz z tyłu w bardzo widocznym miejscu trójkąt ostrzegawczy (np. za tylną
      wycieraczkę) i zapalasz światła pozycyjne
      3.nie działa ci żadne wspomaganie, dlatego na początek warto robić próby jak to
      auto jeździ.
      4.pamiętać, że bez wspomagania kierownica bardzo cięzko chodzi, podobnie hamulec
      pod nogą. Kierownica chodzi ciężej niż w autach, które wspomagania nie mają.
      5.robienie 120 km na holu to głupota i bezmyślność.

      Męczysz się nie tylko Ty, holujący, ale i tysiące kierowców, którzy trafili na
      Twój pomysł.
      Warto zadbać o auto przed dłuższą drogą, bo czasami koszt przeglądu to 100 zł, a
      holowanie, jak wspomniałeś 1000 zł.
      Jak masz rumpla, to nie wyciskaj z niego siódmych potów i nie staraj się
      udowodnić, że Twój pełnoletni Kadet da radę nowej S-klasie.
      • piotr33k2 Re: holowanie 17.08.09, 15:34
        to jakie są przepisy tzn trójkąt, światła pozycyjne itd itp to ja
        wiem i bez was a za te durne uwagi typu głupota to ja dziękuje bo
        jechalismy przewaznie objazdami(kiedy było to możliwe ) żeby wlasnie
        nie tamowac ruchu gdzie i tak obowiazuja ograniczenia predkosci,po
        prostu mus było holować bo było święto warsztaty nieczynne a na
        lawete no cóż juz powiedziałem ,zresztą ktoś tu powiedział ze
        holował sie 40 kilometrów a 40 czy 100 to juz i tak wszystko
        jedno ,co do przegladów to robie je kilka razy w roku ale ten
        mercedes klasy s też sie potrafi nespodziewanie popsuć , he he.
        • qqbek Re: holowanie 17.08.09, 15:49
          piotr33k2 napisał:

          > to jakie są przepisy tzn trójkąt, światła pozycyjne itd itp to ja
          > wiem i bez was a za te durne uwagi typu głupota to ja dziękuje bo
          > jechalismy przewaznie objazdami(kiedy było to możliwe ) żeby
          wlasnie
          > nie tamowac ruchu gdzie i tak obowiazuja ograniczenia predkosci,
          Tylko to był długi weekend i okolice turystycznie uczęszczane...
          jeden wielki farmazon.
          > po
          > prostu mus było holować bo było święto warsztaty nieczynne a na
          > lawete no cóż juz powiedziałem
          Pomoc drogowa działa 24h na dobę, 7 dni w tygodniu, piątek, świątek
          czy niedziela. Jak się nie ma telefonu, to się pyta o takowy na
          najbliższej stacji benzynowej... znaczy się kolejny farmazon.
          zresztą ktoś tu powiedział ze
          > holował sie 40 kilometrów a 40 czy 100 to juz i tak wszystko
          > jedno
          Duża różnica... zrobiłem to raz, 12 lat temu, gdy na polskich drogach
          nie było jeszcze połowy obecnej ilości samochodów a i warsztaty i
          stacje benzynowe jakoś rzadziej się spotykało w odludnych regionach.

          > co do przegladów to robie je kilka razy w roku ale ten
          > mercedes klasy s też sie potrafi nespodziewanie popsuć , he he.

          Przynajmniej raz z poczuciem humoru a nie pretensją...
          Ciesz się chłopie, żeś bez przygód dojechał, miast chwalić się tym po
          forach :)
          Gratulować i tak nie zamierzam - wybacz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka