Dodaj do ulubionych

Dylemat natury refleksyjnej

12.10.09, 21:35
Co byście zrobili, gdybyście dowiedzieli się, że zostało Wam pół roku życia?
Nadal byście tak oszczędzali? Nadal byście odmawiali sobie ładnej bluzki czy
nowej torebki, choćby miała być któraś z kolei w szafie, a jednak sprawiać
radość szczęśliwej posiadaczce? Nadal szukalibyście tańszych produktów?

To nie jest prowokacja. Tak sobie myślę, że wielu z Was pewnie jednak nie
zaniechałoby oszczędzania, ale co, jeśli ktoś jest singlem bez rodziny?
Oszczędzam, rezygnuję, a jak za parę miesięcy umrę to co mi z tego
oszczędzania? Większość się pewnie poratuje myślą, ze zostawi najbliższym, a
co ja mam myśleć? Ot, taka refleksja.

Obserwuj wątek
    • kklekss Re: Dylemat natury refleksyjnej 12.10.09, 21:56
      Gdybys się dowiedziała , że za parę miesięcy zejdziesz z tego
      świata , to dosłownie nic już nie będzie miało znaczenia.Psychika
      cię dobije i zje strach , ogólny paraliż umysłowy.Będziesz mogła z
      oszczędności kupić sobie piękny
      nagrobek............................... ze złotymi literami. Strach
      cię ogarnie WIELKI.Brrrrrrrrrrr
    • akacjax Re: Dylemat natury refleksyjnej 12.10.09, 23:00
      Przecież nie wiemy ile nam zostało. Co prawda niektórzy zachowują się jakby
      mieli żyć i żyć...
      Albo jakby zamierzali zabrać zgromadzony majątek do grobu.

      Nadal byście odmawiali sobie ładnej bluzki czy
      > nowej torebki, choćby miała być któraś z kolei w szafie, a jednak sprawiać
      > radość szczęśliwej posiadaczce? Nadal szukalibyście tańszych produktów?
      Ciekawe, czy wtedy "rzeczy" mogłyby mnie uszczęśliwiać (zwłaszcza, że teraz tak
      słabo im to wychodzi).
    • agpagp Re: Dylemat natury refleksyjnej 12.10.09, 23:14
      oszczędzałabym bo mam córkę - jej biologiczny ojciec mimo że jest bardzo chory
      nie pomyśli raczej o tym by zabezpieczyć jej przyszłość , ja owszem z myślą o niej.
      Ale mam jedno konto bez wskazania na to kto by miał prawo do zgromadzonych tam
      pieniędzy - i wścieka mnie fakt że ot tak po prostu ta kasa przepadnie a nie
      mogę zaznaczyć żeby ewentualnie poszło na rozwój polskiej kultury czy filmu.
    • serendepity Re: Dylemat natury refleksyjnej 13.10.09, 10:22
      Poniewaz nie mam dzieci i nie planuje to moje ewentualne pieniadze i tak
      przypadna temu komu je dam i mam tu rozne mozliwosci.

      Ale na pewno nie oszczedzalabym tylko wydala co sie da, w koncu zyje sie tylko
      raz. Dlatego teraz jak odkladam to nie na emeryture jak bede miala 60 lat (bo
      wiadomo czy dozyje?) tylko na to, zeby przejsc na swoja wlasna emeryture
      wczesniej i cieszyc sie zyciem zamiast harowac.
      • foreze Re: Dylemat natury refleksyjnej 13.10.09, 13:08
        serendepity napisała:

        > Poniewaz nie mam dzieci i nie planuje

        i cieszyc sie zyciem zamiast harowac. to polecam jednak dziecko jak chcesz się
        cieszyć z zycia i w pełni - zycie bez dziecka jest strasznie puste i takie jakby
        nie pełne, smutne

        co do tego co by było gdyby - ja własnie oszczedzam ale nie tak jak większosc
        tutaj bo chce sie cieszyc zycie i nie odmawiamy sobie wyjazdów weekendowych ani
        jakis wyjśc do kina czy teatru
        • iberia.pl oczom nie wierze.... 13.10.09, 13:27

          foreze napisała:

          > serendepity napisała:
          >
          > > Poniewaz nie mam dzieci i nie planuje
          >
          > i cieszyc sie zyciem zamiast harowac. to polecam jednak dziecko
          jak chcesz się
          > cieszyć z zycia i w pełni - zycie bez dziecka jest strasznie puste
          i takie jakby nie pełne, smutne


          matko, co ty piszesz??? Czy potrafisz zrozumiec, ze mozna byc
          SZCZESLIWYM i zadowolonym z zycia BEZ dziecka?
          • foreze Re: oczom nie wierze.... 14.10.09, 14:36
            iberia.pl napisała:

            >
            > foreze napisała:
            >
            > > serendepity napisała:
            > >
            > > > Poniewaz nie mam dzieci i nie planuje
            > >
            > > i cieszyc sie zyciem zamiast harowac. to polecam jednak dziecko
            > jak chcesz się
            > > cieszyć z zycia i w pełni - zycie bez dziecka jest strasznie puste
            > i takie jakby nie pełne, smutne
            >
            >
            > matko, co ty piszesz??? Czy potrafisz zrozumiec, ze mozna byc
            > SZCZESLIWYM i zadowolonym z zycia BEZ dziecka?

            > nie, nie wierze - i widze ze trafiłam w twój czuły punkt bo tak sie
            zbulwersowałaś uncertain a ja spoko0jnie sobie napisałam komentarz - jak nie chce to
            niech nie ma nikogo nie zmujszam ot tak sobie napisałam - coż widac masz z tym
            jakis problem smile skoro ty sie zbulwersowałaś a nie osoba która nie ma tego
            dziecka i miec nie chce ( czyżbyś jednak chciała ale brak osoby która by ci w
            tym towarzyszyła )
        • serendepity Re: Dylemat natury refleksyjnej 13.10.09, 13:58
          Moje zycie nie jest smutne, ani puste. Odpowiada mi takie jakie jest teraz.
          Lubie swoja niezaleznosc i nie chce tego zmieniac.

          Nie lubie jak ktos komus wmawia na forach (zwlaszcza na inny temat i bez prosby
          o porade), ze powinien miec dziecko, bo bez dziecka zycie jest takie i owakie.
          Kazdy dokonuje wlasnych wyborow i zyje z konsekwencjami tych wyborow.
            • foreze Re: Dylemat natury refleksyjnej 14.10.09, 14:41
              alina.walkowiak napisała:

              > No, tego się właśnie obawiałam. Proszę tu nie kontynuować dyskusji o wyższości
              > posiadania dziecka nad jego nieposiadaniem.
              >
              > Rozmawiamy o oszczędzaniu, jakby ktoś nie doczytał tongue_out

              racja widzę ze moja swobodna wypowiedź, nikogo do niczego nie zmuszajaca
              napisana w łagodnym tonie bardzo zbylwersowała co poniektórych no cóż .... nie
              było moim zamiarem nikogo przekonywac do tego tak tylko sobie zapytałam bo nie
              ukrywam iz dziwi mnie fakt jak ktos nie chce miec dzieci - no ale tak jak
              napisałam wyżej szanuje wybór tej osoby i nie zamierzam jej do niczego przekonywac
              >
          • foreze Re: Dylemat natury refleksyjnej 14.10.09, 14:38
            serendepity napisała:

            > Moje zycie nie jest smutne, ani puste. Odpowiada mi takie jakie jest teraz.
            > Lubie swoja niezaleznosc i nie chce tego zmieniac.
            >
            > Nie lubie jak ktos komus wmawia na forach (zwlaszcza na inny temat i bez prosby
            > o porade), ze powinien miec dziecko, bo bez dziecka zycie jest takie i owakie.
            > Kazdy dokonuje wlasnych wyborow i zyje z konsekwencjami tych wyborow.


            ok ja ci nic nie wmawiam tak tylko zapytałam, bo dla mnie to dziwne - ale
            szanuje twój wybór
              • anula36 Re: Dylemat natury refleksyjnej 15.10.09, 12:35
                ja to bym chyba zrobila jak jedna znajoma moich rodzicow, osoba
                samotna kolo 60-tki ktora w jakis sposob spieniezyla mieszkanie z
                dozywociem i pod opieka pielegniarki - opiekunki pojechala w podroz
                dookola swiata (osobny rozdzal ze to osoba malo oszczedzajaca i
                innych wiekszych srodkow finansowych poza tymi z mieszkania nie
                miala, bo uzywala zycia na biezaco).
                Po powrocie tez sobie nie krzywdowala- Spa, zycie kulturalne,
                towarzyskie itp. Zmarla ok roku od diagnozy, choc lekarze oceniali ze
                dluzej niz 3-4 mce nie pozyje.
                Gorzej jak sie doktory pomyla i ani mieszkania,ani kasy a przed nami
                jeszcze z 3o-40 lat zycia;P
                • hala24_2 Re: Dylemat natury refleksyjnej 15.10.09, 15:49
                  Wybaczcie moje czarno widzenie , to za sprawą szybko odchodzących
                  kilku bliskich mi osób. Osoby te zgineły w wypadkach samochodowych,
                  niby jeszcze całe życie przed nimi a tu nagle nie ma ich. Myśląc o
                  wyroku stawianym przez lekarzy, czasem warto się zastanowić nad
                  codziennoscią bo niewiadomo co nas czeka.
                  Odpowiadając na pytanie czy jakby mi lekarz postawił "wyrok" 3
                  miesięcy życia to chyba ostatnią rzeczą o której bym myślała byłyby
                  pieniądze, raczej pomyślałabym o rodzinie i najbliższych mi, a co
                  się stanie z pieniędzmi czy rzeczami po mnie to najmniej
                  interesujący mnie temat.
                  • zielona-oliwka Re: Dylemat natury refleksyjnej 21.10.09, 03:13
                    Nie powiem nic nowego - najważniejsze to chyba jednak zachować zdrowy rozsądek.wink
                    Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy musiałabym odmawiać sobie wszystkiego, nawet
                    tej przysłowiowej bluzki. Mnie częściej od zakupu powstrzymuje fakt, że gdzieś
                    tę kolejną cholerę trzeba upchać, a w szafie brakuje już miejsca (mam tę wadę,
                    że zbytnio dbam o rzeczy, przez co praktycznie ich nie niszczę, a co za tym
                    idzie - nie wyrzucam). Nie da się chyba normalnie żyć, kiedy zaczynasz się
                    męczyć ze swoim oszczędzaniem. Wydaje mi się, że powinien być to świadomy wybór,
                    nie oszczędzasz przecież za karę. wink

                    Jeżeli tak dokręciłaś sobie śrubę, że zaczynają cię dopadać przemyślenia o
                    śmierci, to odpuść trochę. Wiem, że oszczędzając dbamy o komfort naszego życia w
                    przyszłości, ale co z komfortem życia teraz? Dlaczego przyjemności w przyszłości
                    mają być ważniejsze niż przyjemności teraz? Powinniśmy chyba jakoś
                    proporcjonalnie rozłożyć wydatki.

                    I kto powiedział, że po mojej śmierci pieniądze nie mogą trafić do rodziców czy
                    rodzeństwa?smile

                    Ja bym nadal oszczędzała, w dodatku chyba jeszcze bardziej, bo przez te pół roku
                    niewiele byłoby mi potrzeba, a chciałabym, żeby jak najwięcej pieniędzy zostało
                    dla moich bliskich.
                      • zielona-oliwka Re: Dylemat natury refleksyjnej 21.10.09, 15:52
                        Przyjaciół też nie?

                        No to faktycznie jesteś w skrajnie różnej sytuacji i możesz pozwolić sobie na
                        komfort (zaraz znajdą się przeciwnicywink) myślenia tylko o sobie.
                        Nie zmienia to jednak mojej opinii na temat tego, że nie należy dbać o
                        przyszłość kosztem teraźniejszości. Złoty środek i umiarkowanie.smile
                        • alina.walkowiak Re: Dylemat natury refleksyjnej 21.10.09, 16:02
                          Na przyjaciół nie haruję. Ostatecznie mogłoby im coś skapnąć, ale nie będę
                          przecież teraz oszczędzać, żeby potem kogoś - ot tak - obdarowywać. Zresztą, oni
                          mogą tego nie dożyć tongue_out

                          Fajnie jest mieć złoty środek, jeśli się zarabia tyle, że można trochę
                          przehulać, trochę odłożyć.

                          A tak z jednej strony mam opcję: oszczędzam teraz maksymalnie, żeby chociaż
                          minimalne oszczędności odłożyć na później, na starość, na czas, kiedy ZUS
                          przestanie być wypłacalny albo nasze emerytury będą stanowiły 5% naszej
                          dzisiejszej pensji, albo coś równie absurdalnego. A z drugiej strony, mogę nie
                          dożyc tej emerytury, więc na co mi teraz to całe zaciskanie pasa? I bądź tu,
                          człowieku, mądry smile)
                          • zielona-oliwka Re: Dylemat natury refleksyjnej 21.10.09, 17:30
                            Nie, nie, nie - to idzie tylko w jedną stronę: ewentualne oszczędności mogą
                            trafić do przyjaciół w razie twojej śmierci; zaciskać pasa po to, by oszczędzać
                            dla przyjaciół byłoby (według mnie) idiotyzmem.wink

                            Pociągnę wątek dalej, chociaż nie jestem pewna, czy nie wsadzam kija w mrowisko...
                            Z tego, co pamiętam z twoich postów, raczej głodowej pensji nie masz i nie wiem,
                            czy faktycznie wielkim obciążeniem dla twoich oszczędności byłby zakup już tej
                            przysłowiowej bluzki raz w miesiącu. No, chyba że gustujesz w bluzkach za 300zł,
                            wtedy to faktycznie może lepiej skupić się na celach odległych.wink

                            I co to znaczy, że oszczędzasz maksymalnie? Zrezygnowałaś ze słodyczy na
                            przykład?wink Z książek? Z wyjazdów wakacyjnych? Ciężko byłoby mi w to uwierzyć.
                            • only_marcopol Re: Dylemat natury refleksyjnej 21.10.09, 18:42
                              Alina, a ja mam troche wrażenie, że szukasz wymówek żeby nie oszczędzać -
                              oczywiście masz rację nie ma co oszczędzać każdej złotówki, ale ja - tak mi się
                              wydaje- znalazłam złoty środek - połowe tego co założyłam odkładam na fundusz
                              awaryjny a połowę na wydatki które zrealizuje w najbliższej przyszłości zeby nie
                              przepuszczać pieniędzy przez palce - uważam ze powinnaś poszukać swojego złotego
                              środka - którym na pewno nie jest nie myślenie w ogóle o przyszłości, ale też na
                              pewno nie jest nim oszczędzanie każdego grosza i odmawianie sobie wszystkich
                              przyjemności

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka