Dodaj do ulubionych

Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia

31.03.12, 22:39
Wiem, ze wątków na temat (nie) wyrzucania jedzenia było już sporo. Ostatnio w DDTVN temat ten poruszany był po raz kolejny - i bardzo dobrze, tez staram sie robic zakupy z głową i td.
Ale ja nie o tym, co zrobic, aby nie marnowac dobrego jakosciowo jedzenia, ale o tym, co zrobic, jesli kupilismy cos, co ewidentnie nie smakuje nam tak, jak zakładalismy, ze bedzie.
Co robicie, gdy po otwarciu np jogurtu, okazuje sie, ze najzwyczajniej w swiecie on Wam nie smakuje? Wyrzucacie czy jecie na siłę?
Ja niestety wyrzucam, a ostatnio łapie sie na tym, ze nie smakuje mi coraz wiecej kupionych produktów... Mam z tego powodu wyrzuty sumienia, ze tyle ludzi na swiecie głoduje, a ja wyrzucam ten jogurt czy parówki, które przeciez są jadalne, a jedynie smak mają taki sobie... A Wy co robicie w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • elle-joan Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 31.03.12, 22:50
      U mnie normalnie praktycznie wcale nie marnujemy jedzenia z takich powodów jak nieprzemyślane zakupy czy niedopilnowanie terminów ważności. Zatem gdyby trafiło się coś kompletnie niesamcznego, to bym wyrzuciła bez wyrzutów, że znowu marnowanie. Tyle, że można troszkę pokombinować, moze da się coś zrobić z niesmacznym produktem. Parówki można pokroić, podsmażyć, doprawić, dodać pokrojone pomidory, cebulkę i co tam kto lubi i coś tam z nich wyczarować. Do jogurtu też można dodać owoce, rodzynki, płatki kukurydziane i może da się zjeść. Ale na siłę z obrzydzeniem bym nie jadła, raczej unikałabym kupowania nowości gdybym była troszkę wybredna w jedzeniu.
      • roseanne Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 02:27
        jestem na bardzo wymagajacej diecie ze wzgledow zdrowotnych
        jednym z filarow tej diety jest calkowite wykluczenie glutenu i mimo ze juz prawie pol roku to trwa to ciagle eksperymentuje z produktami
        ile mozna jesc ten sam makaron ryzowy, ryz i ziemniaki

        znalalzam makaron kukurydziany i z radoscia kupilam, ze moze cos sobie urozmaice
        a tu totalna porazka

        pierwszy raz, od bardzo dlugiego czasu wyrzucialam cos z premedytacja
    • semi-dolce Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 31.03.12, 23:30
      To, co się nadaje daję psom. Resztę wyrzucam.
    • babka.pracujaca Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 31.03.12, 23:46
      Kupuje coraz mniej ,, chemicznych " smakołyków.W moim koszyku lądują podstawowe produkty.
      Dzieci nie chcą pić jakiś namiastek kakao podobnych , jogurty są przesycone cukrem, czekolada nie smakuje jak czekolada, chleb nawet świeży jest niesmaczny.Wstyd wybrzydzać gdy inni głodują no ale ....( nie o tym miało być)
      Właściwie sama ostatnio miałam takie myśli , ze wszystko smakuje jakoś inaczej, gorzej z dnia na dzień.
      Kupuję i nigdy nie wyrzucam:
      - jogurt naturalny
      - mąka
      - jajka ( czasami dostaje głownie od znajomych kurek , choć nie zawsze i wtedy trzeba kupić)
      - mleko
      - część warzyw i owoców zwłaszcza w sezonie mam swojesmile , nie wyrzucam, mrożę gdy mam jakieś resztki.Mrożę nawet banany.

      Natomiast coraz częściej zdarza mi się kupić kilka plastrów wędliny i ją częściowo wyrzucić - dlatego też kupuję sporadycznie.
      Były czasy że nie szanowaliśmy jedzenia, zwłaszcza warzyw i owoców, bo łatwo przychodziły. Z wiekiem zmądrzałam , przejrzałam na oczy i szanuję nawet to co łatwo zebrane z drzewa pod domem.
      Kiedyś zobaczyłam program o sierocińcach w Korei kręcony ukrytą kamerą , znam dzieci które z niecierpliwością czekają na jedyny posiłek w szkole i tyle mi wystarczy żeby nie kupować za dużo i wyrzucać. Trauma mi została .Choć czasami i ja też pomarudzę ..
      • dagmara2101 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 09:15
        No jogurtu naturalnego, jajek czy mąki tez nie zdarzyło mi sie wyrzucic, ale np niedawno skusiłam sie na jakąś promocję kukurydzy w puszce - po otwarciu okazało sie, ze jest ona koloru sinego, a do tego jakas taka jakby spłaszczona... Mozna było teoretycznie wrzucic ją do sałatki, ale jak na nią patrzyłam, to mi sie juz tej sałatki odechciewało...
        Wyniosłam ją gołębiom, bo z pewnością kukurydza była jadalna, no ale...
        Tez wiem, ze na swiecie jest głód, wiec staram sie jedzenia nie marnowac, ale coraz czesciej mam wrazenie, ze rzeczy, które kupuje, po prostu rosną mi w ustach...
        • asia_i_p Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 09.04.12, 13:48
          No ale to nie ty marnujesz jedzenie, tylko zostałaś bezczelnie oszukana najprawdopodobniej zepsutą kukurydzą. W życiu nie zjadłabym niczego z puszki, co wygląda niepewnie.
          Rozumiem niemarnowanie jedzenia, ale czy zjeść ze wstrętem, a potem zwymiotować, to na pewno jest dobre jego wykorzystanie?
    • mamma_2012 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 09:47
      Chyba najłatwiej jest kupować jak najmniej przetworzone produkty i dopiero z nich coś robić (wtedy jest tylko ryzyko, że nam się coś nie uda). Nowości tylko w śladowych ilościach i jak się sprawdzą to wtedy można wciągnąć na "listę zakupów". Ja niestety do tej pory wyrzucam bardzo dużo wszystkiego, ale małymi kroczkami walczę z tym. Jedzenie nam nie smakuje, bo do taniej żywności pakuje się kilogramy chemicznych syfów. Ja uczę się gotować samodzielnie, jest smaczniej i zdrowiej. Na użytek dziecka nauczyłam się nawet "podrabiać" takie syfiaste jedzonko jak KFC czy inne takie. Nie wyobrażam sobie jedzenia np. gotowych sałatek, garmażerki, gołąbków słoikowych i innych takich (jak czegoś nie potrafię zrobić to tego nie jem, albo czekam na zaproszenie od babci). Problemem dla mnie jest wielkość opakowań, bo mimo, że gotuję dla trzech osób, nawet te małe są dla mnie za duże.
      • johana75 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 10:27
        Ja dzisiaj w Poznaniu na PKP kupiłam zapiekankę, po 2 gryzach wyrzuciłam ja, nie dało sie zjeść...Normalnie nie kupuje takich gotowców ale bylam tam o 5 rano i wszystko było zamknięte a w KFC kolejka.
        W domu rzadko cos wyrzucam, kupuje podstawowe produkty i gotuje, piekę chleb na zakwasie, dlatego coraz mniej mi smakuje taki ze sklepu...
        jogurt tylko naturalny do niego owoce suszone, musli robię sama...
        • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 11:07
          Myślę, ze to nie był raczej wątek o tym, żeby nie kupować zadnych gotowców i wszystko robić samemu. Pomijając to, czy zawsze rzeczy zrobione samodzielnie są smaczniejsze, to trzeba jeszcze mieć na to czas.
          Ja bez żadnych wyrzutów sumienia wyrzucam rzeczy niesmaczne - wszystko jedno, czy kupione w sklepie, czy coś, co mi sie nie udało, albo mi się udało, ale następnego dnia dobre juz nie będzie. Jeśli zjem, to głodującym w Korei nie pomoże to, ze będę grubsza i bedzie mnie mdliło.
          Przemyślane zakupy - to jedno. Jedzenie, wbrew sygnałom własnego organizmu rzeczy niesmacznych - to drugie.
          • azile.oli Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.04.12, 15:01
            Wyrzucam. Też staram się kupować produkty, które znam, ale czasem chce się spróbować czegoś nowego. Z reguły jednak kupuję wtedy na próbę, czyli niewiele.
            Co ciekawe, zdarza mi się wyrzucić jedzenie, które sama ugotowałam, nałożyłam na talerz i w trakcie jedzenia straciłam na nie ochotę. Nie zdarza mi się zjadanie niczego na siłę, nie zmuszam do tego domowników, uważam , że nie ma żadnego pożytku z jedzenia czegoś, co nam nie smakuje.
            Wyjątkowo mogę się zmusić (czy namówić dziecko), do zjedzenia czegoś, co zalecił lekarz, pod warunkiem, że da się to zjeść. Na przyszłość staram się zastąpić ten produkt innym, ale mającym podobne właściwości.
            Jedzenie czegoś, co mi nie smakuje, to żadna oszczędnośc, tylko sknerstwo . Zdarzyło mi się zostawić prawie nietknięty obiad w restauracji na wczasach i dzieciom też na to pozwoliłam, bo kotlet był smażony na starym oleju. Zapłaciłam tego dnia za 2 obiady, ale tego pierwszego wcale mi żal nie było. Po prostu więcej do tamtej knajpki nie poszłam.
            Zdarza m i się też wyrzucać jedzenie, jeśli nałożona porcja jest dla mnie za duża ( zazwyczaj wtedy, gdy ktoś mi nakłada).
            Nie mam żadnych wyrzutów sumienia, jeśli wyrzucam coś, co jest dla mnie niejadalne, a skoro otworzyłam/spróbowałam, to nie nadaje się do spożycia przez kogoś innego, komu być może by smakowało.
            Jeszcze inną sprawą jest, gdy kończy się termin ważności produktu i ja mogę coś z niego zrobić, ale tak naprawdę wiem, że nikt na to akurat nie ma ochoty. Wolę wyrzucić, niż na siłę uszczęśliwiać rodzinę. Podobnie z owocami - jeśli zaczynają więdnącv, a ja wiem, że kompotu nikt w domu nie pije, na sok się już nie nadają, robić dżemu mi się nie chce, albo koszty prądu przewyższą koszt tych owoców, mogłabym je zamrozić, ale potem użyć tylko do ciasta, a z pewnych przyczyn ciast prawie nie piekę i tylko zajmowałyby mi miejsce w zamrażarce - to tak, wolę wyrzucić.
            • naturella Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 02.04.12, 08:31
              Mnie rzadko coś nie smakuje, nie pamiętam, żebym miała taką sytuację - kupuję, nie smakuje i wyrzucam. Może dlatego, że kupuję sprawdzone produkty, a może jestem mało wybredna. ostatnio mąż narzekał na chleb z Carrefour, normalnie kupujemy w naszym lokalnym, podwarszawskim sklepie i już zapomnieliśmy, jak niedobre jest pieczywo z marketów. Ale mąż zjadł połowę, a drugą połowę wzięłam sobie dzisiaj do pracy, do tego pasztecik, pomidory i papryka - w pracy smakuje mi wszystkosmile
              • e-ness Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 02.04.12, 10:27
                Kupuję sprawdzone produkty podstawowe z których tworzę ulubione potrawy, ale dam sie czasmi skusić na coś w promocji, i niestety czasami wyrzucam.
                Inna smak, obróbka i już mi nie smakuje, nie zmuszam się, choć zdarza mi się "namawiać" mężasmile on ma mniej wybredne podniebieniewink
          • dagmara2101 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 11:57
            Jasnym jest, ze nie kupuje nowosci w ilosciach hurtowychbig_grin Ale czasem chce sie spróbowac czegos nowgo, lub po prostu nie ma w sklepie tego, czego akurat szukam. I tak np budyn - kupiłam inny niz zawsze i był po prostu obrzydliwy ( strasznie słodka grudkowata maz z chemicznym posmakiem) - wyrzuciłam, ale z wyrzutami sumienia ( w sumie to pół litra mleka...) ale z podobnym podejsciem, co Verdana - głodującym to nie pomoze, a mnie tylko bedze mdliło...
            Ale widze, ze nie tylko ja trafiam na rzeczy niezbyt smaczne i nie tylko ja je czasem wyrzucam ( choc staram sie jak najrzadziej)
    • jagoda_pl Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 02.04.12, 17:25
      Nie bądźmy zakładnikami nie wyrzucania... Ja staram się niczego nie wyrzucać, ale czasem po prostu nie mam wyboru. Przykłady?
      Podczas składania zamówienia w supermarkecie internetowym mój narzeczony radośnie wybrał dwa zestawy puszek kalmarów w zalewie. Dostaliśmy w sumie 6 puszek obrzydlistwa, na które kompletnie nie mieliśmy pomysłu. Poleżało dwa miesiące w szafce i poszło do śmieci.
      Kupiłam sobie w Lidlu jogurt naturalny. Wzięłam do pracy, spróbowałam dwie łyżeczki i... do kosza. IMHO on jest niejadalny.
    • allybb Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 03.04.12, 09:48
      Dziadek hoduje kury a te zjedzą wszystko. Tak więc zarówno resztki, okruchy jak i normalne, niezbyt smaczne jedzenie jedzie do kurek. A te odwdzięczają się pysznymi, wiejskimi jajkami smile
      • ink-ka Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 03.04.12, 13:44
        U mnie podobnie, w rodzinie hodują kury, które zjedzą niepotrzebne resztki. Jeżeli to jest niesmaczny jogurt to jest to niewielka pojemność, więc zjadam. Ale rzadko zdarza mi się coś faktycznie niesmacznego kupić.
        • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 03.04.12, 13:55
          To ja zapytam - co dobrego bierze sie ze zjedzxenia nismacznego jogurtu? Po co? Jesli coś wydaje sie niesmaczne, to oznacza, zę nasz organizm raczej tego nie chce. Czyli - lepiej nie zmarnować jedzenia kosztem własnego zdrowia, a jeśli nawet nie - to kosdztem przykrości, jakim jest zjjedzenie niesmacznej rzeczy?
          • dagmara2101 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 12:03
            Własnie zadaje sobie to samo pytanie, ale znam ludzi, którzy za nic niczego nie wyrzucą, zjadzą nawet przeterminowane, no bo przeciez to jednak jest zywnosc, a do zywnosci powinnismy miec szacunek. I w sumie prawda, ale...
            A jeszcze apropos nabywania małej ilosci rzeczy - nie zawsze sie da wziąc tylko "na spróbowanie" - rzeczy paczkowane, takie jak sery, konserwy, czy słodycze. Raz sie tak nabrałam na pieknie wyglądającą czekolade - w srodku okazała sie czekoladopodobną breją, no i jak to zjesc? Pewnie nie umarłabym po niej, no ale własnie - co dobrego dla mojego organizmu z jej zjedzenia?
            • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 13:57
              Czyli oszczędzają żywność, ale siebie nie oszczędzają. Dla mnie to po prostu głupota.
              I - poza sytuacjami, gdzie pieniędzy jest naprawdę mało i nie mozna ryzykować - pewnym przerażeniem napawa mnie wizja kupowania tylko "sprawdzonych" rzeczy. Czyli na wszelki wypadek nie skosztuję niczego nowego, bo będę musiała zjeść, nawet jeśli bedzie obrzydliwe. W ten sposób nie mozna gotować nowych potraw, zamawiać czegoś nieznanego, kupować serc palmy w puszce (swoja drogą, są doskonałe). Ograniczać doświaczenia, aby niczego nigdy nie wyrzucić?
            • allybb Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 15:43
              Tutaj wyłania nam się kilka rzeczy. Po pierwsze - nie zawsze przeterminowane (tzn po terminie) oznacza zepsute, niezdatne do jedzenia. Kluczową informacją jest sformułowanie napisu - czy jest napisane "należy spożyć do..." czy "najlepiej spożyć do...". W tym drugim przypadku data wyszczególniona na opakowaniu informuje, że producent gwarantuje zachowanie właściwości produktu do podanej daty. Po przekroczeniu tego terminu produkt może stracić pewne właściwości (np. zgęstnieć) ale nie staje się od razu niezdatny do spożycia. Po drugie - rzeczy niesmaczne w większości przypadków można przerobić w taki sposób, że będą smakowały. Wspomniana wyżej czekolada może zostać wykorzystana np. do ciasta czekoladowego. Niesmaczny jogurt można zmiksować z owocami i miodem czy cukrem. Wędlinę wykorzystać do zapiekanki makaronowej.
              Po trzecie - to, że mi coś nie smakuje to nie znaczy, że nie będzie smakować nikomu. Można kogoś poczęstować (np. pytając co sądzi o danym produkcie bo wg mnie to jest on zbyt słony). Jeśli danej osobie to zasmakuje to można jej podarować resztę opakowania.
              Zbyt sobie cenię zarobione przeze mnie pieniądze, by ot tak wyrzucać je do śmieci. Ja i tak jestem w tej komfortowej sytuacji, że mogę zostawić to jedzenie kurom (jak już wcześniej wspominałam). Ale i tak wolę to jakoś przerobić i zjeść ze smakiem niż dzielić się z kurami. One mają swoje jedzenie, którym się ze mną nie dzielą smile
              • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 16:18
                Bardziej cenisz pieniądze, niz zdrowie? Bo rozumierm, że w razie wątpliwości, jeśli produkt jest przeterminowany, a wygląda dobrze, to lepiej go zjeść i zaryzykować chorobę, niż wyrzucić i stracić pieniądze.
                Poza tym zużycie zdecydowanie niesmacznej czekolady do ciasta to nadal jest zjedzenie niedobrej czekolady - tyle, zę w cieście. Można poczęstować kogoś, jesli produkt po prostu nam "nie leży" (choć gdzie znaleźć tego kogoś, jeśli nie lezy całej rodzinie?), ale juz nie wtedy, gdy potrawa jest wyraźnie nieudana. Coś, co nie smakuje, moze byc zwyczajnie niezdrowe.
                To dla mnie nie jest juz oszczędnosć, tylko skąpstwo, jesli woli się jeść produkty niedobre, nie do końca świeże, niz stracić parę groszy.
                • naturella Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 17:24

                  Weź pod uwagę ze niektórych nie stać na kupowanie serc palmy po to żeby spróbować. I nie ma to nic wspólnego z ograniczeniem i zastopowaniem się na nowe doznania kulinarne, tylko po prostu z konieczności zmniejszenie wachlarza kupowanych produktów.
                  --------------
                  https://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/dd/qh/ddmo/KLwAqaMVGEwOdGbaIX.jpg
                  • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 04.04.12, 18:51
                    Serca palmy kosztują dokładnie 4 50 ( może niedokładnie, w każdym razie są w cenie puszki groszku). Nie majątek raczej. I napisałam wyraźnie i jednoznacznie - ze rozumiem nie ryzykowanie przy bardzo ograniczonych zasobach. Nie rozumiem nie kupowania niczego nowego, bo nie wiadomo jak smakuje, w wyrzucić nie mozna w żadnym wypadku.
                    • naturella Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 10:21
                      Rozumiem, ale nie same serca palmy na świecie, to był tylko przykład - chodzi o to, że jeśli dużo się wydaje na jedzenie (tak jak u mnie), to nieco niechętnie się podchodzi do eksperymentów, które mogą generować dodatkowe koszty. I nie chodziło mi tutaj o zupełne unikanie nowości itp, tylko o kupowanie produktów raczej sprawdzonych firm - np. nie kupuję ketchupu poniżej jakiejś kwoty, bo wiem na 100% że będzie to ketchup niezjadliwy. Nie daję ponownej szansy firmom, na których kiedyś tam się zawiodłam. Co do niedobrej czekolady w cieście - nie zgodzę się, bo pewne niezbyt smaczne produkty w naturalnej postaci mogą całkiem nieźle smakować ukryte w gąszczu innychsmile Co innego z nieświeżymi - zgadzam się w pełni, wyrzucam, jak tylko mam podejrzenie, że coś może być nie pierwszej świeżości. Nie ryzykuję, ostatnio wywaliłam całą paczkę mrożonych dzwonek łososia, bo dziwnie wyglądały na patelni, robiły się w dzwonkach jakieś takie dziurki, jak przy wielokrotnie mrożonym produkcie. Nie jem niczego, co podejrzanie pachnie itp - a znam osoby, które by to zjadły. Cóż, szkoda mi potencjalnego czasu spędzanego nad kiblem bardziej, niż tych paru złsmile
                • allybb Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 14:33
                  Nadinterpretowywujesz. Nigdzie nie napisałam, że jem produkty za wszelką cenę, nawet kosztem zdrowia. Rozumiem, że Ty byś od razu wyrzuciła bez otwierania kilkuletni dżem wygrzebany w babcinej spiżarce, bo przecież "jak coś ma tyle lat, to na pewno jest już zepsute i niejadalne".
                  Nie zgodzę się również z twierdzeniem, że jak coś mi nie smakuje to raczej jest niedobre dla mojego organizmu. Znam wiele osób, którym przez gardło nie przejdzie kasza czy szpinak ale nie znaczy to, że by im te produkty zaszkodziły, gdyby na siłę je zjedli.
                  Poza tym wychodzę z założenia, że jeśli coś zostało dopuszczone do sprzedaży w sklepie spożywczym, to musi to spełniać jakieś normy i przede wszystkim nie może być trujące (choć po ostatniej aferze z solą drogową to może być różnie wink ). Wiadomo, że im tańszy produkt, tym więcej różnych wypełniaczy, niezdrowych ale nie trujących. Ale w produktach droższych z założenia tych wypełniaczy powinno być mniej, więc jeśli coś mi nie smakuje to niekoniecznie dlatego, że może mi zaszkodzić.
                  A jeśli chodzi o pieniądze - no cóż, to już jest sprawa drugorzędna. Zostałam wychowania w szacunku do każdego kęsa jedzenia i wychodzę z założenia, że jeśli już jakieś zwierzę oddało swoje życie by zostać kiełbasą na mojej kanapce, to nie mogę tego po prostu wyrzucić tylko dlatego, że smakuje inaczej niż sobie wyobraziłam.
                  • asia_i_p Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 09.04.12, 13:52
                    Rozumiem, że Ty byś od razu wyrzuciła bez otwierania kil
                    > kuletni dżem wygrzebany w babcinej spiżarce, bo przecież "jak coś ma tyle lat,
                    > to na pewno jest już zepsute i niejadalne".
                    Nie wiem jak Verdana, ale ja bym wyrzuciła. Odkąd się dowiedziałam, że jad kiełbasiany zalęga się głównie nie w kiełbasie, a w nieświeżych konserwach warzywnych, do wszelkich przetworów warzywnych i owocowych stosuję zasadę ograniczonego zaufania.
                • allybb Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 14:45
                  I jeszcze jedno - jak kisisz w domu ogórki to też im wyznaczasz jakiś "deadline" czy może jednak to wygląd i smak są wyznacznikiem przydatności do spożycia?
                  • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 17:30
                    Tak, jesli mięso, upieczone przeze mnie jeszcze wygląda OK, ale ma tydzień np., to wyrzucę, a nie zjem. Wolę wyrzucić, niz jeść produkt "drugiej świeżości", zęby sie nie zmarnował. Jedzenie rzeczy jeszcze nie cuchnących, ale niezbyt swieżych jest szkodliwe dla zdrowia, a na pewno nie wychodzi nikomu na dobre. Można to zjeść, o ile alternatywą jest głodówka, a nie zaoszczedzenie paru groszy.
              • solejrolia Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 12:09
                kiepską czekoladę dodaję do muffinek, podobnie przerabiam wszelkiej maści czekoladowe zające czy mikołaje, które zostają po świętach. nawet specjalnie kupuję najtańszą i normalnie bym jej nie zjadła, bo jest jak produkt czekoladopodobny, nic fajnego, natomiast w babeczkach jest bardzo ok. szkoda byłoby mi kasy żeby kupować drogą czekoladę do wypieków.
                • eny79 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 12:47
                  Nie rozumiem takiego podejścia. Przecież ten wyrób czekoladopodobny, z najgorszymi tłuszczami i zagęszczaczami, też trafia do Twojego żołądka. Co to za przyjemność zjadać babeczkę pełną jakiegoś gów*a?
                  • solejrolia Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 22:00
                    to co proponujesz? do muffinek ładować czekolady Lindt po kilkanaście złotych za 100gram? czy inne ręcznie produkowane praliny? no proszę cię big_grin

                    zostają nam przykładowo mikołaje, zające (a zawsze jakieś zostają), to je przerabiam. to nie jest żadne gów*o, tylko figurki czekoladowe, na które nikt juz nie ma chęci. w cieście są smaczne. wszyscy jesteśmy zdrowi, i bardzo szczupli-skoro już mowa o ciachach kalorycznych bo z dodatkiem czekolady.
                    • eny79 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 06.04.12, 09:02
                      No wiesz, ja nie kupuje zajęcy z brązowej mazi udającej czekoladę, wiec jesli już zamarzą mi się babeczki, to kupuje do nich produkty, które są warte tego, żebym wrzucała je do swojego żołądka. Jesteś tym co jesz.
                      Jeśli przemycasz sobie w posiłkach taki syf, to udaje ci się zrobić w konia samą siebie.
                      • indigoblue Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 08.02.15, 11:29
                        popieram eny79 w 100%, jeśli słabą czekoladę użyjesz do wypieku i nie odczuwasz jej paskudnego smaku to tylko dlatego, że go zamaskowałaś ... i tak można by mnożyć przykłady; ze słabej jakości składnika nie zrobisz dobrego dania;
            • linn_linn Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 10:28
              Nawet najpiekniejsza czekolada ma na opakowaniu skladniki i to one powinny decydowac o zakupie, a nie jej "uroda". Jesli chodzi o terminy, to najwazniejszy jest zdrowy rozsadek. Dla mnie jogurt z data "za tydzien" juz jest przeterminowany. Natoiast wiele produktow mozna zjesc spokojnie "po".
              • naturella Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 11:00
                Ale podobno właśnie jogurt im bliżej terminu, tym jest wartościowszy, prawda to?
                • linn_linn Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 12:07
                  Nieprawda. Kultury jogurtowe mnoza sie w cieple, a potem jogurt jest schladzany i nic sie juz nie mnozy. Praktycznie z kazdym dniem ilosc kultur ulega zmniejszeniu. To, ze jogurt mozna jeszcze zjesc bez problemow zdrowotnych, nie znaczy, ze jest on jeszcze pelnowartosciowym jogurtem: penym kultur jogurtowych. Ja robie jogurt w domu / zjadam w ciagu tygodnia /, a jako starter kupuje jogurt naturalny z jak najdluzszym terminem przydatnosci do spozycia. Dzis kupilam z data chyba 7 maja i od razu zaczynam produkowac domowy.
              • fruzia01 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 11:44
                dla mnie o tym czy produkt jest zepsuty czy nie świadczy jego wygląd, konsystencja, zapach, smak itd - absolutnie nie wydrukowane cyferki na opakowaniu; wiele razy używałam produktów (nawet jogurty, smietany, mleko) po podanym terminie i były bardzo dobre, nikomu nie zaszkodziły
              • 1975hania Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 22.01.15, 17:57
                Czy znacie sposob na uratowanie oleju lnianego? Z powodu nieodpowiedniego przechowywania stal sie gorzki. Niestety nie wiedzialam, ze musi stac w zimnym i ciemnym miejscu.
                Mam 2 litry i nie wiem, czy faktycznie jest juz tylko do wylania? Szkoda...
                • damdalen Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 22.01.15, 20:16
                  Proponuję użyć do olejowania włosów. Sama używam i gorąco polecam taki naturalny i tani kosmetyk. Ten olej szczególnie służy wysokoporowatym włosom, nadaje piękny blask, uelastycznia, chroni przed uszkodzeniami, itd. To jeden z lepszych olejów, przydatny zwłaszcza w porze roku sprzyjającej elektryzowaniu się czupryny. Nie wiem, jakie masz włosy, ale zawsze możesz oddac posiadaczce długich i nieciemnych włosów.
                  Myślę, że do nacierania ciała też się nada.
                  Jednakże do celów spożywczych bym już nie zalecała.
                  • 1975hania Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 22.01.15, 20:27
                    Dziekuje za super rade! Po posmarowaniu olejem ,poczekac troche i pozniej zmyc tak, jak odzywke do wlosow? Bardzo sie ciesze, ze tak pozytecznie wykorzystam. podziele sie z mama, corkami, sasiadkami....
                    Dziekuje Damdalen !
                    • damdalen Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 22.01.15, 20:50
                      Przed posmarowaniem olejem warto zwilżyć włosy albo stosować olej zmieszany z wodą lub jakąś maseczką, itp. Zmywa się dwukrotnie szamponem albo można pomóc sobie emulgując włosy odżywką do spłukiwania. Polecam poczytać forum włosomaniaczek: www.forum.anwen.pl/
                      Ja robię tak: za pomocą trzepaczki rozrabiam 2 łyżki oleju z 2 łyżkami wody (to porcja na długie włosy), wcieram taką emulsję we włosy, zostawiam na ponad pół godziny, zmywam raz szamponem dziecięcym z Rosmanna, nanoszę odżywkę, masuję, zostawiam na chwilę (w tym czasie myję ciało) i spłukuję.
                • nevada_r Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 23.01.15, 14:32
                  Możesz też nim nasączać skórzane buty i torebki.
                  • 1975hania Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 23.01.15, 17:38
                    Dziekuje, zaraz wyprobuje na zimowych butach. Zastanawiam sie, czy taki olej bylby tez wskazany do posmarowania skorzanych kanap, siedzen w samochodzie- troche boje sie zaryzykowac.
                • sea.sea Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 31.01.15, 12:31
                  Można także stosować do peelingów - zmieszać z cukrem i nacierać umyte ciało. Potem spłukać, delikatnie osuszyć (nie trąc) - i można sobie tym razem juz odpuścić balsamy.
    • solejrolia Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 11:59
      do kosza od kilku lat niczego nie wywaliłam.
      to co mogę to daję psu, wszystko pozostałe wynoszę na kompost i absolutnie nie mam poczucia, że dobre jedzenie marnuję -pies też zjeść musi, a kompost- cóż to taka przetwórnia, przerabia jedno "dobro" w inne "dobro"wink.
      • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 17:28
        Naprawdę, szkoda psa... Pies absolutnie nie powinien byc czymś w zastępstwie śmietnika.
        • solejrolia Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 21:50
          Verdano, nie traktuję psa jak śmietnik, ale czasem faktycznie jest jak napisała autorka wątku: zostaje czasem kawałek parówki, czy czegoś tam, co nie jest ani zepsute ani nie śmierdzi, ani nic, tylko po prostu nikomu nie smakuje, a psu- aż micha się cieszy.
          i dopiero cała reszta ląduje na kompoście (łącznie z tytkami od herbaty, obierkami z warzyw, skorupkami od jaj i innymi odpadami organicznymi z kuchni) i polecam taki sposób wszystkim, którzy mają ogródek, czy jakąś tam działeczkę, bo po pierwsze mniej będą mieli śmieci do wywiezienia, a zyskają fajny kompost do wykorzystania na działce.
          • verdana Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 11.04.12, 14:25
            A, to tak - u nas też mięso "drugiej świeżości" idzie do wnętrza psa, tym bardziej, że psy mogą jeść nieświeże mięso.
            Ale już warzywa nie - warzywa dla odmianyu pies musi mieć kompletnie świeże.
            A żwby miec kompost, trzeba jeszcze mieć dom...
        • sylwiam_m Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.04.12, 23:08
          O pacz Pani a burki wioskowe tego nie wiedzą i żyją dłużej i zdrowiej niż wychuchane psy domowe. Mój pies normalnie je przyzwoitą suchą karmę ale za resztkę rosołu, pieczeni czy zawartość dziecięcych śniadaniówek dałby się pokroić.

          Staram się nie wyrzucać jedzenia, przede wszystkim nie dopuszczać do zepsucia. Jak kupię coś niesmacznego no to trudno czasami zaliczy aut do kosza. Nowym rzeczom też trzeba dać szansę i się w nich rozsmakować. Nie lubiłam kiedyś oliwek, teraz jem chętnie, mozarella była dla mnie bez smaku, teraz z pomidorkiem i bazylią pycha. Czasami warto się przekonać.
          • alfa36 kompostownik 10.04.12, 08:37
            I co jeszcze do tego kompostownika. A kości po mięsie? Też?
            • el-an Re: kompostownik 10.04.12, 21:57
              Na kompost można wrzucać prawie wszystko. Oprócz rzeczy „normalnych kompostowych” – obierki, resztki, skorupki i koniecznie fusy od kawy, herbaty. Kości, – jeśli w nie ogromnych ilościach, np. od kurczaka; ja dodaję. Mączka kostna jest używana do użyźniania gleby. I wiele rzeczy „dziwnych” – sierść psa, zawartość kuwety, jak się kotu nie chce wychodzić, włosy np. od znajomej fryzjerki, papierowe torebki po żywności, np. mące, chusteczki higieniczne, ręczniki papierowe, jeśli nie używasz za dużo chemii. Także ścinki z niszczarki. Gazety też można, ale mi się nie chce ich drzeć.
              • dasza4 marnowanie jedzenia 11.04.12, 09:53
                Jedzenie które mi nie smakuje, lub zostało i wiem ,że nie zjemy , wkładam do reklamówki i wywieszam na ogrodzeniu śmietnika. chwila moment i nie ma.już nie raz widziałam jak starszy Pan bierze to jedzenie, nie wiem czy dla siebie czy dla zwierząt. to jednak nie zmienia faktu że muszę się nauczyć mądrzej gopodarować jedzeniem sad
              • 3piotrd Re: kompostownik 25.04.12, 14:56
                Witam wszystkich, od jutra w Lidlu jest kompostownik za 111 zł i zastanawiam się czy kupić.

                www.lidl.pl/cps/rde/xchg/SID-B2864C8E-C915A068/lidl_pl/hs.xsl/index_26314.htm
                co o nim sądzicie? słyszałem że to fantastycznie działa a trawy nie mam jakoś niesamowicie dużo.. w sumie to już mam trochę tego sprzętu od nich i wszystko działa sprawnie więc chyba warto co?smile

                doradźcie cośsmile
    • coralin Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 01.05.12, 11:04
      Nie pamiętam kiedy miałam taki problem, ale kupuje sprawdzone produkty i tych przetworzonych jem bardzo mało. Większym problemem jest to, co czasem dostaję np. kawa rozpuszczalna reklamowanych firm czy czekoladki Merci. Dla mnie syf, ale staram się dać komuś , bo wiem, że ludzie doceniają te smaki.
    • tol8 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.02.15, 11:22
      Mam psa do takich celówsmile

      A poza tym, wszystko co mi i dzieciom nie smakuje, dokańcza mążsmile
      • angazetka Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 05.02.15, 16:25
        Pies to nie śmietnik uncertain
      • czekolada72 Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 06.02.15, 06:45
        tol8 napisała:

        > Mam psa do takich celówsmile
        >
        Biedny pies....

        A od strony finansowej - nie obawiasz sie, ze drozej wyjdzie leczyc psa niz wrxzucac w niego niesmaczne ludzkie pozywienie?
      • agnzimka Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 06.02.15, 21:00
        A o męża się nie boicie??
        • angazetka Re: Wyrzucanie (niesmacznego) jedzenia 07.02.15, 13:04
          Mąż, mniemam, sam decyduje, co zje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka