Dodaj do ulubionych

Po latach...

07.01.24, 19:30
Ostatnio odbyłam sentymentalną podróż po starych wątkach i choć powiedzieć musze, że nie popełniam już niektórych błędów z przeszłości to niestety wymyśliłam nowe 😅 zmieniło mi się podejście do niektórych tematów życiowych i finansowych, od życiowego celu jestem nadal daleko ale podchodzę i tu inaczej do tematu.
Dzieci podrosły czas zacząć zainwestować w swoją produktywność😉
A jak u Was przez lata na tym forum zmieniło się w życiu?
Obserwuj wątek
    • czekolada72 Re: Po latach... 11.01.24, 08:10
      Cóż, zmieniło się, Dziecko na swoim, jestem babą, zmieniły się cele, realistycznie zmieniając podejście do życia. Ze względu na wiek - zajęłam sie tez ogarnianiem fizycznym przestrzeni życiowej.
      • martini-7 Re: Po latach... 11.01.24, 16:44
        Na jaki wiek? Ty mi się zawsze kojarzysz z młodą o energiczną kobietą smile
        • czekolada72 Re: Po latach... 01.03.24, 17:01
          😁😁 jesteś bardzo miła ❤️ale, jak mawiał mój Dziadek,mi już bliżej niż dalej 👌
    • agpagp Re: Po latach... 11.01.24, 10:17
      To forum nauczyło mnie bardzo dużo.Wyszłam dzięki niemu z długów a pewne rzeczy zagościły na stałe. Owszem teraz jak czytam stare wątki to może było czasem absurdalnie, strasznie i śmiesznie ( pamiętacie jak regularnie gościliśmy na pierwszej stronie Gazety i opisywali to forum niejednokrotnie w charakterze prześmiewczym). Wiadomo, że jak już się wyjdzie z dołka, złapie oddech to i majty się luzuje. Pandemia była jak walnięcie obuchem. Trzeba było wrócić do zapomnianych nawyków. I część z nich została. Ostatnio z niemężem uznaliśmy, że nam po prostu jakoś wiele do szczęścia nie trzeba. Nie mamy potrzeby posiadania, takiej jak np mają nasi znajomi. Dziecko dorosło i się wyprowadziło. Czasem wspomagamy jak ma gorszy miesiąc. W tym roku myślę od odgraceniem otoczenia. Już w zeszłym roku przez chwilę stosowałam zasadę - wyrzucam 3 niepotrzebne rzeczy dziennie. I do tego chciałabym wrócić.
      • czekolada72 Re: Po latach... 11.01.24, 11:57
        Całkiem pomysłowe, acz ciekawe co konkretnie jest dla Ciebie takim nieprzydatnym? Czy pustawe pudełko po lekach, albo puszka po kawie, czy komplet recznikow w nietrafionym kolorze?

        Ja od dawna stosuje, no staram sie stosowac smile zasade, ze kupuje (nabywam) cos nowego, gdy zniknie z domu przynajmniej 3 sztuki z tej kategorii. Niekiedy znika i 5 a ja dalej nie czuje potrzeby nabycia.
        W czasie pandemii robilam czystke na strychu i ogarnialam dziennie metr szescienny. Nieraz wywalam w kubel, a nieraz sie orientowalam co np jest w dwoch kartonach w kącie.
        No, ale tego nie da sie robic , gdy dojezdza sie do pracy...
        Za to staram sie raz na tydzien pozbywac toboła - tobół = zawartosc papierowej torby typu zabka czy inna biedronka. Sprzedac. oddac, wyrzucic, wykorzystac, a nie dalej lezec i czekac zbawienia.
        • czerwony_koralik1 Re: Po latach... 11.01.24, 15:15
          A ja się przyznam że mam problem z wyrzucaniem rzeczy. Staram się z 3 - 4 razy w roku przejrzeć szafy z ciuchami ale mimo, że znajdzie się worek do oddania /wywoze od razu żeby nie wróciło do szafy/ lub do sprzedania to zawsze zostanie coś do czego mam sentyment. Jakaś kiecka, marynarka i tak przerzucam z nastawieniem że następnym razem. Słabe to wiem.
          • czekolada72 Re: Po latach... 11.01.24, 16:35
            Ale to chyba sporo osób tak ma 👌
          • martini-7 Re: Po latach... 11.01.24, 16:41
            Czerwony koralik to nie jest słabe, wiele osób tak ma. Widzisz, ja trzymałam niektóre rzeczy z sentymentu i dziś córka w nich chodzi wink mam w domu też rzeczy których nie używam i wartości poza sentymentalną nie mają, a jednak ciężko się rozstać bo, np ten kubek przypomina o tym, tamte talerze o tamtym, ten ciuch ma taką historię inny inną.
            Mieszkamy bardzo daleko od rodziny i przyjaciół, no i choć w przyjaźniach dawno temu też porządki zrobiłam (a co trzeba oszczędzać i siebie i swój komfort, a nie tracić czas na chore relacje) to jednak niektóre przedmioty przypominają mi bliskich ludzi.
        • agpagp Re: Po latach... 11.01.24, 21:04
          To np spodnie pt bo jeszcze schudnę big_grin albo ciuchy po 10letniej młodej, bo fajne z UK przywiezione ( 10 lat temu ! ) z myślą, że je sprzedam. Pudełka bo się przydadzą. Mnóstwo rzeczy typu przydasie do mojego rękodzieła ( i leżą już 7 lat). W zeszłym roku znalazłam całe mnóstwo próbek kremów. Niestety mam jak mój tata... wszystko się kiedyś przyda a potem i tak nie wiem że coś mam. Dorosłam żeby mieć przestrzeń a nie gratowisko smile
          • czerwony_koralik1 Re: Po latach... 12.01.24, 08:45
            Mniej więcej tak to działa, bo np. jeszcze w coś się wcisnę bo wróci moda (już tak było że jak coś wyrzuciłam to wróciło jako hit do sklepów). Ale przyznam się że od czasów pandemii to do galerii idę sporadycznie. Najczęściej do kina. Do tego stopnia, że nawet jak przed świętami pojechałam do Ikea to i tam nic nie kupiłam (nawet świeczki), byłam z siebie dumna big_grin
            Sporo mam też dupereli po dziecku, bo może siostra będzie chciała, ale chce niewiele. Ciuchów już się pozbyłam, wózków, fotelików, huśtawki. Ale nadal mam składzik. Najgorsze że jak na to patrzę to mi słabo i nie mam siły się za to zabrać. Ale pozbyłam się 3 wielkich siat książek. Postawili taką budkę co się można wymieniać to zaniosłam. Żal mi było ale po co trzymać książki których i tak nie będę czytać. Odkąd mam Legimi to już nic nie kupuję.
            • agpagp Re: Po latach... 12.01.24, 09:04
              Ja akurat oprócz bielizny to ciuchów nie kupuję ( wyjątek dla sukienki w zeszłym roku na Vinted). Mam koleżankę większą od siebie, i w jej szafach mnóstwo fajnych rzeczy i średnio co pół roku dostaję kupę ciuchów.( bo uznaje że i tak nie schudnie więc wydaje) Część sobie zostawiam, część idzie dalej w świat. Oj z książkami też mam problem... w tym roku część wydaję na loterię WOŚPu.
              • martini-7 Re: Po latach... 12.01.24, 10:48
                Nie umiem oddać książek, one nadają w domu super klimat, ogolnie to chciałabym mieć extra pomieszczenie na książki i muzykę 😅
                • czekolada72 Re: Po latach... 12.01.24, 11:07
                  Ja odziedziczylam kilka biblioteczek rodzinnych, niektore ksiazki sie dublowaly, niektore mnie poprostu nie interesowaly. A i tak miejsca ciagle brakuje na to co zostalo, i na to co sporadycznie, ale jednak, pojawia sie nowego. Dodatkowo, jezeli wnuki nie beda miec podobnych zamilowan tematycznych co my - to bedzie kiepsko....
            • czekolada72 Re: Po latach... 12.01.24, 09:05
              Z ksiazkami mam podobnie - swojego czasu naparawde bardzo bardzo duzo sprzedalamna allegro. Potem - wpychalam siłą roznym bibliotekom. A obecnie - mam dwie budki ksiązlkowe, i gdy nie ma sniegu, deszczu - sporo wynosze. No i coz... tez czesto przynosze smile
      • martini-7 Re: Po latach... 11.01.24, 16:35
        Drażniło mnie wyśmiewanie forum i jego uczestników, ludzie tu byli naprawdę czasem w sytuacji podbramkowej. Zdarzało się zresztą i wśród uczestników, że ktoś próbował grać wszechwiedzącego. Przykre to było.
        Co do pomysłu z wyrzucaniem to genialny, zamiast ślęczeć cały dzień i myśleć przyda się czy nie to co dnia 3 przemyślane rzeczy do kosza lub oddania, idę w to 😁
        • czerwony_koralik1 Re: Po latach... 12.01.24, 19:57
          No to dziś uczciwie podeszłam do tematu szafy i wytargałam rzeczy do wydania (kontener). Wrzuciłam parę gadżetów na olx, nawet dwa sprzedałam już (od ręki poszły). I z rozpędu wywaliłam dywan który mnie wnerwia od jakiegoś czasu. Jestem z siebie dumna smile
          • martini-7 Re: Po latach... 15.01.24, 09:48
            Brawo Ty. Też muszę się zabrać, obiecuję to sobie od grudnia, ale ciągle coś.
            • czerwony_koralik1 Re: Po latach... 15.01.24, 16:38
              smile
    • kamarow69 Re: Po latach... 12.01.24, 12:20
      Nie ma porównania. Córka dorosła, stusiuje,mieszka z nami. My jesteśmy jacy byliśmy z grubsza, więc dużo kasy nam zostaje. Dalsi znajomi myśla, że nam się powodzi, bo zbudowaliśmy duży dom i nie sprzedaliśmy mieszkania. No i dużo podróżowaliśmy do pandemii. A my nadal żyjemy bardzo prosto i jesteśmy oszczędni. Czasem się zasanawiam, czy u innych też jest tam samo jak u nas lepiej z pieniędzmi.
    • wrotek0 Re: Po latach... 21.01.24, 16:22
      U nas lepiej niż naście lat temu. Dzieci samodzielne, dom (wreszcie na swoim!) wybudowany, kredyt spłacony. Przede mną emerytura i zmniejszenia dochodów o połowę. Mąż za kilka lat, ale u niego będzie lepiej, bo pracuje o 5 lat dłużej. Jak mi się uda jeszcze kilka lat popracować, to będzie super, bo może coś zaoszczędzimy. Przed nami remont domu ( nie tylko malowanie), rączkami firmy, bo sami nie damy rady. A za kilka lat nowy samochód, już wystarczy nam jeden. Może będę miała czas i siłę, by ogarniać ogród , choć uprawa warzyw zupełnie się u mnie nie opłaca.
      • martini-7 Re: Po latach... 22.01.24, 12:58
        Super, mam nadzieję też kiedyś móc napisać, że jestem na swoim, że sztormy minęły. No ale i tak jest lepiej niż było, a to zawsze coś.
      • liliawodna222 Re: Po latach... 23.01.24, 08:30
        Ja nie myślę o emeryturze, bo nie chcę na nią przejść. Uwielbiam swoją pracę i zamierzam pracowac tak dlugo, jak zdrowie i sily mi pozwola, nawet do 70-tki.
        • martini-7 Re: Po latach... 23.01.24, 14:48
          Zazdroszczę pracy więc. Ja nie narzekam na swoją choć nie mogę powiedzieć by było to coś co chcę robić dożywotnio.
          Na rmeryturze chciałabym byśmy byli zdrowi i żyli w spokoju. No ale jednak najpierw trzeba do tej emerytury dożyć 😅
    • stara-a-naiwna Re: Po latach... 22.02.24, 20:12
      ojejku
      nie bylo mnie tutaj kilka lat temu
      w zasadzie jestem tutaj przypadkiem


      jak się Was miło czyta

      u mnie nie miało sie co zmieniać
      ale chwilowo mam okres, ze trudno mi oszczędzać
      dom wymaga wkładu finansowego, spłacam kredyt - nieduży ale jednak jeszcze rok, dzieci w podstawówce - jak nie wycieczka szkolna, to kolejne buty
      finansowo w kółko gonię własny ogon - ciągle coś i końca nie widać
      czasowo z resztą też

      ps. i mam ten problem co wszyscy - nadmiar rzeczy
    • twoja-siostra Re: Po latach... 25.02.24, 20:56
      Ja na forum jestem stosunkowo niedługo bo jakieś 4-5 lat.. I z tego co przeczytałam to kompletnie na innym etapie życia niż te kobietki, które wypowiedziały się wyżej.
      Ja mam dzieci w wieku 9 i 6 więc staram się im od czasu do czasu zapewnić jakas rozrywkę (w sensie ze nie bezplatna) typu kino, park wodny, zoo. Koszty sa takie ze wlosy staja dęba. Wakacje też sa, chociaż póki
      co niezagraniczne.
      Jedno dziecko mamy z niepełnosprawnością, co wiąże się z kosztami. Aktualnie od 5 miesięcy wydajemy 1000 zl/mc, potrwa to pewnie jeszcze z pół roku.
      Przed nami kupno działki, budowa domu...
      Żyje nam się dużo lepiej niż kiedyś co wiąże się z wyższymi zarobkami męża i jednocześnie jego ciężka praca. Wyszliśmy z długów (a jeszcze 5 lat temu było to ponad 100 tysięcy zlotych).
      Aby tylko zdrowie było. To najważniejsze. I tego i sobie i Wam życzę.
      • 0bywatelka87 Re: Po latach... 26.02.24, 09:23
        U nas też jest dwójka dzieci 9 i 7 lat. Tak jak piszesz wyjścia z dziećmi są koszmarnie drogie. Syn trenuje piłkę nożną. Sama składka miesięczna nie jest zbyt duża, ale już buty dres ochraniacze bielizna termo do treningów na powietrzu to sporo kasy.
        • twoja-siostra Re: Po latach... 26.02.24, 15:39
          U mnie również syn trenuje piłkę. Najbardziej dobijaja mnie te buty, u Ciebie pewnie też tak noga rosnie że co sezon muszą być nowe jak nie halówki to korki. Masakra
          • 0bywatelka87 Re: Po latach... 27.02.24, 05:18
            Dokładnie co sezon nowe buty. Teraz koniec treningów na hali wracamy na boisko i korki kupione we wrześniu nie pasują. Kiedyś miał korki od wiośny do jesieni i było ok .
    • mlodyniedowziecia Re: Po latach... 15.04.24, 04:56
      Forum to był kawał naszego życia, ogromna inspiracja i grupa wsparcia. Wracając do starych wątków - łza się w oku kręci. Dzisiaj nasza rodzinna sytuacja finansowa jest daleko lepsza . Stąd warto oszczędzać i inwestować. Każdemu z trójki dzieci zapewniliśmy mieszkanie, najstarsi już mieszkają sami, a i dla nas coś tam jeszcze zostało. Żyjemy dostatnio i wygodnie, ale nadal pozostał nam oszczędny styl życia. Powoli przymierzamy się do przeprowadzki na wieś i pracy na pół etatu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka