08.05.09, 09:14
tak, wiem, trzeba zaczac od wlasnego podworka

ale moja Matula adoptowala takiego Dzieciaczka

najpierw myslalam, ze to moze byc jakas zmylka/nie chcialo mi sie
wierzyc w tych "misjonarzy", ale to prawda - dostalismy wlasnie
zdjecia i list od "siostrzyczki" z Afryki

moze i ktos z Was chcialby pomoc..?

wyborcza.pl/1,75480,6409113,Wszystko__co_najwazniejsze.html
Obserwuj wątek
    • moleslaw Re: bieda 08.05.09, 09:41
      Napisz proszę na czym taka adopcja polega,domyślam się iż nie chodzi tylko o
      korespondencję.Jak mama to załatwiała i jakie ma z tego tytulu obowiązki,jestem
      tym zainteresowana.
    • linn_linn Re: bieda 08.05.09, 10:41
      We Wloszech taka forma adopcji na odleglosc jest bardzo popularna. Sa rozne
      formy: dziecka, matki z dzieckiem / chodzi o zapewnienia zdrowia matki chorej na
      AIDS /, wplaty sporadyczne itp. Z tego co wiem warto sprawdzic, czy organizator
      tej akcji jest godzien zaufania. Roznie to bywa.
      • alina.walkowiak Re: bieda 08.05.09, 12:58
        Polega na wpłaceniu kasy na konto i wierze, że dojdzie do adresata. W sam raz
        dla naiwnych tongue_out

        Jak się jednak wszystko uda to pozostaje nadzieja nawiązania kontaktów ze
        wspieraną osobą. I tyle.
        • zajonce Re: bieda 08.05.09, 14:15
          Alino, zabrzmialo to cynicznie, co napisalas

          powiem z doswiadczenia osoby, ktora to robi - czyli mojej Mamy, ze
          jesli robisz to przez odpowiednia fundacje/najczesciej jest to
          fundacja misji katolickiej - te dzieci naprawde maja opieke i
          mozliwosc nie tylko codziennego wyzywenia, ale i edukacji - zatem
          lepszego zycia

          dostajemy nie tylko listy i zdjecia ale i mamy mozliwosc wgladu w
          raporty finansowe tej fundacji

          ja tez bylam sceptyczna, ale dokladnie sprawdzilam, czy jest to
          prawda - i jest
          teraz nie tylko my mamy "swoje dziecko" ale i kilkoro moich
          znajomych - tak jak pisze linn to na zachodzie jest popularne, tak
          samo jak i specjalne programy przed Bozym Narodzeniem kiedy mozna w
          prezencie kupic takiej rodzinie koze lub krowe/serio - robilismy to
          w pracy w Dublinie - taka swiateczna zrzutka, a nast.wplacalismy
          pieniadze na program Oxfamu

          www.oxfam.org/en/campaigns/health-education
          tu sie pojawiaja takie akcje

          www.heifer.org/site/apps/ka/ec/product.asp?c=edJRKQNiFiG&b=477887&ProductID=164806

          mysle, ze my, Polacy jestesmy troche na takie akcje jako
          spoleczenstwo za biedni, ale jesli mozna wygospodarowac to 50PLN
          miesiecznie przez 7 lat i uratowac od skrajnej biedy Czlowieka,
          czemu nie?

          Moja Mama zaczela to robic przez przypadek - zadzwoniono na jej
          numer domowy poszukujac osoby o podobnym nazwisku, ktora
          nagle "zniknela" przestala placic i zostawila dziecko w srodku
          programu - przestajesz placic - szukaja kogos innego, jesli sie nie
          uda - nie ma pieniedzy na wyzywienie, lekarstwa, ubranie, szkole..
          Mama zdecydowala, ze przejmie to dziecko i od ponad 3 lat dostalismy
          juz kilka listow-laurek, fotografie Malej i listy napisane przez
          siostre zakonna, ktora sie zajmuje jej grupka


          oczywiscie zawsze mozna jak alina napisac cynicznie, ze
          to "zlodziejstwo" cytuje za alina :
          "Polega na wpłaceniu kasy na konto i wierze, że dojdzie do adresata.
          W sam raz dla naiwnych" ale alino - tak moze byc i w sytuacji kiedy
          dajesz pieniadze na jakakolwiek akcje spoleczna

          bozia dala po cos i rozum i serce

          moleslaw - jakby co napisz na priva





          • eny79 Re: bieda 08.05.09, 17:01
            Cynie ale jednocześnie bardzo rozsądnie. Biorąc udział w takiej akcji nie masz
            pewnosci ze takie dziecko istnieje i ze otrzymuje twoją pomoc. Dostajesz zdjęcia
            listy laurki, ale nie WIESZ, tylko WIERZYSZ, ze ludzie którym dajesz pieniądze
            robią dokładnie to co obiecują.
            A numer na pomylone nazwisko i dziecko które pozostało bez opieki jest juz dosc
            znany... No ale moze twoja Mama ma wiecej szczescia.
          • martabg Re: bieda 08.05.09, 17:11
            Jedynie, co mnie niepokoi, to fakt, że tak często są to właśnie
            misje katolickie.
            Dzieci mieszkające w takich misjach, a wywodzące się z innych kręgów
            wiary, są stopniowo "katolicyzowane", ale coś za coś.
            Możesz mieszkać w lepiance, wierzyć w swojego bożka i pić
            zanieczyszczoną wodę, albo możesz uczyć się w salkach z krzyżem na
            ścianie.
        • zuzanka79 Re: bieda 08.05.09, 17:15
          U nas to się nazywa "Dać im nadzieję". Akcję taką prowadzą o.o.
          Franciszkanie i ich ośrodek misyjny. Polega ona na zobowiązaniu sie
          do pokrywaia wydatków związantch z edukacją dzieci z krajów
          Trzeciego Świata. U nas minimalny koszt to ok. 50 euro rocznie.
          Rodzina taka poprzez misjonarza dostaje pod opiekę jedno dziecko. I
          to na jego potrzeby edukacyjne przekazywane są środki. Przedszkole
          do którego chodzi mój syn też jest zangazowane w tę akcję. Pomagamy
          chłopcu. Dzieci bardzo się cieszą z każdego kolejnego zdjęcia i
          listy swojego "afrykańskiego" kolegi. Mój syn chętnie wrzuca do
          skarbonki stojącej w holu drobne kwoty. Szczególnie cieszy się z
          tych, których nie wyda np. na kolejny słodycz.
          www.alfsoft.net/ofm/dzialalnosc/edukacja.php
    • alina.walkowiak Re: bieda 08.05.09, 18:59
      Zajonce, właściwie zrozumiałaś ton mojej wypowiedzi. W żadne akcje charytatywne
      nie wierzę, dopóki nie widzę na własne oczy. W żadne. Nawet reklamowanym
      fundacjom nie ufam, bo nie wierze, że jak wpłacam 100zł to cała kwota trafi do
      potrzebującego. Owszem, pomagają w pewnym stopniu, pewna kwota trafia do
      potrzebujących, ale... No, po prostu - nacięłam się, naczytałam, nasłuchałam i
      straciłam zaufanie. Ostatnią wiarygodną rzeczą byłaby dla mnie pomoc jakiemuś
      dziecku w jakimś kraju w Afryce. Chyba, żebym miała tam osobistych znajomych i
      pełne zaufanie. Nie twierdzę, że to na pewno lipa, ale... Ten telefon też jest
      mało wiarygodny.
      • zajonce Re: bieda 08.05.09, 19:08
        alino, wiekszosc rzeczy w zyciu jest malo wiarygodnych - gdybysmy
        robili tylko to, co musimy i nic ponad, ten swiat bylby dla nas i
        dla innych smutnym miejscem do zycia

        wole byc ta naiwna wg was niz kims, kto nie zaryzykowal i nie
        wyciagnal dloni

        zastanawiam sie, czy wam sie nie zdarzylo nigdy w zyciu, ze pomogl
        wam ktos kto nie musial tego robic/chocby z takich powodow o ktorych
        piszecie

        mnie pomogl i staram sie splacac kiedy tylko mam okazje ten dlug
        wdziecznosci

        to nie jest kwestia "zlego" swiata, tylko bycia czlowiekiem nawet
        kosztem poniesienia straty

        i bardzo prosze nie obrazac mojej Mamy tylko dlatego, ze jest
        wlasnie taka Osoba
        • alina.walkowiak Re: bieda 08.05.09, 19:27
          Czy nie pisałaś na początku, że Twoja mama wspiera afrykańskie dziecko? Teraz
          piszesz, że Ty sama, więc już nic nie rozumiem smile

          > to nie jest kwestia "zlego" swiata, tylko bycia czlowiekiem nawet
          > kosztem poniesienia straty

          Poniesienia straty, a czasem sponsorowanie tych, którzy mają już tyle, że do
          końca życia im więcej nie musiałoby być potrzebne. Wystarczy, że okradają nas
          jawnie z każdej strony. Dodatkowo jeszcze dokładać się nie zamierzam. A jeśli
          pomagam to wtedy, gdy jestem całkowicie pewna i chyba nie świadczy to źle tak
          źle o mnie jak dajesz mi odczuć.

          Naiwny to nie negatywne słowo. Jeśli jednak Ci się nie podoba, to zastąpię je
          "łatwowierny". Nikt nie zamierza nikogo obrażać. To jest forum, na którym ludzie
          wyrażają własne opinie, nie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami. Spodziewałaś
          się pieśni pochwalnych jaką to masz wspaniałomyślną matkę?

          Nie każdy potrafi się chwalić tym, że pomaga innym.
          • maplawczerwonym2 Re: bieda 08.05.09, 19:57
            alina.walkowiak napisała:

            > Czy nie pisałaś na początku, że Twoja mama wspiera afrykańskie
            dziecko? Teraz
            > piszesz, że Ty sama, więc już nic nie rozumiem smile

            Nigdzie nie zauwazylam, zeby pisala, ze ona, tylko ze jej mama, ale
            napisala, ze w pracy cos tam kupowali ze znajomymi.

            >Nikt nie zamierza nikogo obrażać. To jest forum, na którym ludzi
            > e
            > wyrażają własne opinie, nie zawsze zgodne z naszymi oczekiwaniami.

            Naprawde? Dla mnie to, co napisalas ponizej jest bardzo obrazliwe
            tym bardziej ze jest to anonimowe forum i nie wiesz co to za osoba.

            Spodziewałaś
            > się pieśni pochwalnych jaką to masz wspaniałomyślną matkę?
            >
            > Nie każdy potrafi się chwalić tym, że pomaga innym.

            A to juz jest co najmniej bezczelne, zeby nie powiedziec zwyklym
            chamstwem.

            Zajonce, napisze do ciebie na priva, wyjasnij mi prosze o co to
            chodzi, bo jestem zainteresowana. A glupimi i chamskimi komentarzami
            nie zawracaj sobie glowy. Jakos mnie takie odpowiedzi zniesmaczaja i
            sobie tylko mysle, ze nie warto podejmowac powazniejszych tematow,
            bo sie zawsze trafi na kogos, kto przekracza granice dobrego
            zachowania. Nie daj sie sprowokowac, pozdrawiam serdecznie i pisze
            maila.


            • maplawczerwonym2 Re: bieda 08.05.09, 20:04
              Zajonce, wyslalam Ci maila z adresem. wink Porozmawiamy na privie, bo
              tu sie nie da normalnie jak widac. Ten ostatni komentarz na temat
              twojej mamy niestety daje swiadectwo tylko osobie, ktora go
              napisala, zycze ci zatem fajnego wieczora i mam nadzieje znajdziesz
              czas, zeby cos mi odpisac.

              • foreze nie przesadzajmy 08.05.09, 20:53
                nie do końca zgadzam się z Alina.walkowiak ale chyba przesadziłaś
                (maplawczerwonym2) troche z tym ze tak bardzo obraziła autorkę - ma inne zdanie
                i tyle ma prawo - troche luzy wink
            • eny79 Re: bieda 08.05.09, 20:12
              Dżizas....
              • maplawczerwonym2 Re: bieda 08.05.09, 20:51
                zapomnialas o krajst...
            • alina.walkowiak Re: bieda 08.05.09, 20:24
              Z jednym mogę się zgodzić: faktycznie, nie napisała wprost, że ona wspiera
              finansowo dziecko, ale widocznie te teksty o wielkoduszności i
              wspaniałomyślności tak mnie zmyliły, że myślałam, że ma na myśli pomoc takiej
              afrykańskiej sierotce. Zatem, pomyliłam się w tej kwestii, więc przepraszam.

              Widzę też, że zgadzamy się w kwestii wyrażania własnej opinii, co niniejszym,
              Małpo, i Ty, czynisz smile I nikt ci nie ma za złe określania kogoś chamskim, co
              jednak ma znacznie bardziej pejoratywne znaczenie niż 'naiwny'.

              Pozdrawiam smile
              • maplawczerwonym2 Re: bieda 08.05.09, 20:49
                nikt ci nie ma za złe określania kogoś chamskim, co
                > jednak ma znacznie bardziej pejoratywne znaczenie niż 'naiwny'.
                >

                Napisalam wprost co mysle o twoich postach i jesli chodzi o
                nadawanie ciezkosci slowom, "naiwny" w moim przekonaniu, uzylas w
                kontekscie pejoratywnym w stosunku do forumowiczki, ktora zaczela
                caly watek dodajac link, ktory dla mnie z naiwnoscia niewiele ma
                wspolnego i rzeczywiscie mnie poruszyl i zmusil do refleksji. To co
                zrobilas to jest dla mnie szydzenie ze szczerej wypowiedzi, ktora
                przynajmniej dla mnie ma pewna wartosc. Co wiecej na tym forum na
                takie watki jest miejsce, jesli pamietasz byl podpiety watek o
                pewnym chlopczyku, ktory tez potrzebowal pomocy. Komentarze zdarzaly
                sie i takie, ze dlaczego nie pomoze sluzba zdrowia, ze moze to byc
                naciagactwo itp. Co do Envy to pierwszy raz slysze o tym niby
                numerze na telefon, za to o adopcji serca wiele razy i ciesze sie,
                ze ktos z forumowiczow ma takie doswiadczenia, chetnie skorzystam.
                To jest miejsce gdzie mozna sie dowiedziec wielu rzeczy, takze
                takiej i to jest super. Ale to co mnie denerwuje to wlasnie to, ze
                na chamstwo to kazdy sie zdobedzie, bo jest anonimowy, ale za posta,
                ktory podejmuje temat bardziej skomplikowany niz zakup sprzetu
                domowego, albo nawet jest jak piszesz naiwny od razu tu zacytuje

                widocznie te teksty o wielkoduszności i
                > wspaniałomyślności tak mnie zmyliły, że myślałam, że ma na myśli
                pomoc takiej
                > afrykańskiej sierotce

                I to jest dla mnie pejoratywne i zagraniem niesmacznym.



                • alina.walkowiak Re: bieda 08.05.09, 20:59
                  Ja życzę Ci dobrego wieczoru, a Ty się tak stresujesz. Cóż, niektórych życie
                  uczy, żeby nie być... no wiesz... nie będę pisać, bo nie chcę urazić smile Ja mam
                  właśnie takie doświadczenia i teraz dmucham na zimne. Poza tym, muszą być różne
                  postawy, żeby była równowaga. Jeden napisze o pomocy, inny o nieufności, a może
                  ktoś z tego wyciągnie wnioski i będzie bardzo dokładnie badał następnym razem
                  każdą sprawę, prośbę o pomoc i zastanowi się dwa razy zanim da się naciągnąć,
                  aczkolwiek mam nadzieję, że matki autorki tego wątku to nie dotyczy, bo obydwie
                  wydają mi się być dobrymi duszami.

          • ganesza Re: bieda 08.05.09, 21:52
            wrrr... wrrr i jeszcze raz wrrr... przepraszam, bo chyba jeszcze tu
            nie pisałam choć czytam od dawna, ale (kolejności dowolna):
            1. znam kogoś osobiście, kto był takim adopcyjnym na odległość ojcem
            (program nie dotyczy tylko Afryki). to akurat był Nepal, po ładnych
            kilku latach pojechał odwiedzić ową rodzinę w Nepalu. wsio bylo w
            pariadku. po powrocie ściągnął do Berlina najstarszego syna owej
            rodziny, załatwił i opłacił mieszkanie w akademiku, szkoły etc.
            chłopak jest w pełni samodzielny, sam pomaga rodzinie.
            2. najwięcej do powiedzenia w takich sprawach mają ci, którzy
            jednego grosza (literalnie) nie wydadzą na innych, bo to tylko im
            się należy
            3. nigdy nie byłam taką adopcyjną matką, bo to jest deklaracja na
            wiele lat, a na to sobie nie mogę pozwolić, ale sama idea słuszna i
            wiele uczciwych organizacji tym się zajmuje
            4. nie daję datków/jałmużny żebrakom, ale miałam kilku takich
            przypadkowych (zaczepili na ulicy prosząc o kilka groszy na
            bułkę/chleb) emerytów, których wspierałam bardzo przyzwoicie, i
            potem juz stale w określonej porze ( kilka dni przed otrzymaniem
            emerytury) i powiem ci alinko, że jak stary człowiek cię zaczepia w
            taki sposób i dostaje dużo więcej niż na bułkę i ma wtedy łzy w
            oczach, to to nie jest oszustwo i faktycznie objawiali się potem
            właśnie w określonym czasie. i jest to strasznie traumatyczne
            przeżycie gdy dajesz w takiej sytuacji dwadzieścia , trzydzieści,
            pięćdziesiąt złotych i ja rozumiem, że miesiąc później woleli
            znowu zaczepić mnie. nie alinko, nie dlatego, że za jednym zamachem
            mieli tyle ile od kilku/kilkunastu osób, tylko dlatego, że ja im
            nie robiłam łaski i łatwiej poprosić jedną osobę niż kilkanaście
            (poprosić by przeżyć). I było mi przykro jak w pewnym momencie
            znikali. Bo to oznaczało, że ich już nie ma. A wiesz alinko ile dni
            można przeżyć za dwadzieścia złotych? Bo ja wiem.
            5. widzisz alinko, widziałam cię na różnych forach i niezależnie od
            ich tematyki było to samo, alinka, której się należy, wredne
            dzieciate, wredni inni, zawsze wredni inni. I jeno alinka porządna.
            Alinka, która pluje jadem na innych, Alinka, która jest zawsze
            nieszczęśliwa, to zawsze inni są źli, alinka, która nie ma własnego
            życia, ale wie, ze świat jest wredny, nikomu (poza alinką nie należy
            pomagać). Tak alinko, dlatego cię zapamiętałam. twoja wypowiedź ,
            którą zacytowałam to dno dna i cała ty. Nie chcesz pomagać, bo tylko
            ty się liczysz, nie pomagaj, ale nie obrażaj tych, którzy widzą
            więcej niż tylko siebie. Jak zobaczysz coś poza sobą, to może
            przestaniesz być tak nieszczęśliwa.
            __
            Nie jestem profanacją, nie jestem satysfakcją. Nie jestem może
            kompetentna ani majętna, ale jestem.
            • alina.walkowiak Re: bieda 09.05.09, 09:25
              Wciąż zastanawia mnie, dlaczego ludzie tak bardzo chwalą się czynieniem dobra.
              Robienie czegoś dla innych, naprawdę pomaganie, zasługuje na największa
              pochwałę, ale myślę, że pies, który dużo szczeka, nie gryzie. Zwykłe poczucie
              przyzwoitości nie pozwala mi tutaj licytować się na "pomaganie". I nie zamierzam
              nikomu niczego udowadniać.

              Ganesza, wspaniale, że 'znasz kogoś osobiście'. Ale to nie oznacza, że takie
              przypadki nigdy nie są naciągane. I trzeba naprawdę dobrze sprawdzić całą
              sprawę. Szczególnie po niby 'przypadkowych' pomyłkach telefonicznych. Pomyłkowy
              telefon kończy się na "pomyłka, przepraszam". I moim celem, który chyba tylko
              jedna osoba na tym forum zauważyła, jest niedanie się nabrać. Jeśli negujecie
              istnienie naciągaczy to chyba naprawdę macie piękne życia pod kloszami i
              widocznie same dobre rzeczy was spotykają, a wszyscy ludzie są kryształowo
              dobrzy i uczciwi.

              Genesza, skoro już u Ciebie takie zaczepki personalne, to może wyjaśnij szerzej,
              co mi się należy? Bo zdaje mi się, że jestem cholernie niezależna i jeśli liczę
              to tylko na siebie.

              I wiesz, pokazałaś w ostatnim swoim punkcie swoją najpiękniejszą cechę
              charakteru, zdolność realnej oceny, empatię, owe wysławiane "dobro" i widać, że
              chyba jesteś moją najlepszą przyjaciółką, skoro tak dobrze znasz mnie i moje
              życie. Lepszej oceny nie mogłaś sobie wystawić.

              • maplawczerwonym2 Re: bieda 09.05.09, 21:24
                > Wciąż zastanawia mnie, dlaczego ludzie tak bardzo chwalą się
                czynieniem dobra.
                > Robienie czegoś dla innych, naprawdę pomaganie, zasługuje na
                największa
                > pochwałę, ale myślę, że pies, który dużo szczeka, nie gryzie.

                Madry tekst zaprawde, pasuje mi do calej tej twoje obrazajacej
                innych tyrady. Jestesmy tu anonimowi, czyli nikt z nazwiska i
                imienia sie nie chwali, nie wiesz nawet co to za osoby, wiec prosze,
                podaruj sobie te pseudo madrosci.

                Ja przeczytalam o programach pomocowych ze strony podanej przez
                zajonce, ktore sa dokladnie rozliczone. Wiec jesli ktokowlwiek
                doklada sie do takich inicjatyw to bardzo dobrze. A ty czytalas, czy
                tylko krytykujesz, zeby krytykowac?

                I jesli kiedykolwiek mialas psa, to dobrze powinnas wiedziec, ze
                psy, ktore szczekaja gryza. Ale masz racje, ty wiele tutaj szczekasz
                ale i gryziesz choc nie chcesz tego zobaczyc.
              • maplawczerwonym2 i tak na marginesie 09.05.09, 22:30
                Tu piszesz, ze
                "Zwykłe poczucie
                > przyzwoitości nie pozwala mi tutaj licytować się na "pomaganie".

                A kilka postow wyzej napisalas wprost ze nie pomagasz
                "Wystarczy, że okradają nas
                jawnie z każdej strony. Dodatkowo jeszcze dokładać się nie
                zamierzam."

                big_grin big_grin

                A tak innym zarzucasz, ze "smia" mowic, ze pomagaja. I bardzo
                dobrze, ze mowia.
                • alina.walkowiak Re: i tak na marginesie 09.05.09, 22:36
                  Przeczytaj cały fragment:

                  "...sponsorowanie tych, którzy mają już tyle, że do
                  końca życia im więcej nie musiałoby być potrzebne.
                  Wystarczy, że okradają nas
                  jawnie z każdej strony. Dodatkowo jeszcze dokładać się nie zamierzam."

                  Jeśli to zdanie oznacza, że nie pomagam to zapraszam do podstawówki na naukę
                  czytania ze zrozumieniem tongue_out
                  • maplawczerwonym2 Re: i tak na marginesie 09.05.09, 23:39
                    alina.walkowiak napisała:

                    > Przeczytaj cały fragment:
                    >
                    > "...sponsorowanie tych, którzy mają już tyle, że do
                    > końca życia im więcej nie musiałoby być potrzebne.
                    Wystarczy,
                    że okradają n
                    > as
                    > jawnie z każdej strony. Dodatkowo jeszcze dokładać się nie
                    zamierzam."
                    >

                    To zdanie oznacza, ze z gory zakladasz i w takim tonie sie
                    wypowiadasz o osobach ktore tu na forum mowia o pomaganiu, ze
                    wlasnie pomagaja takim, ktorzy maja tyle ze nie potrzebuja. Dla mnie
                    zakladasz z gory, ze nie potrzebuja, a tych, ktorzy pomagaja
                    nazywasz naiwnymi i obrazasz. A jesli chodzi o zrozumienie z tekstu
                    czytanego, to widzac twoje posty nabieram przekonania, ze niewiele
                    rozumiesz z tego, o czym tutaj mowilismy. tongue_out
                    • alina.walkowiak Re: i tak na marginesie 10.05.09, 09:12
                      Bla, bla, bla... skończ z tą psychoanalizą, bo Ci kiepsko wychodzi. Już mi się
                      odechciało z kimś takim jak Ty dyskutować, bo to nie ma sensu. Czytasz to co
                      chcesz czytać i myślisz to co chcesz sobie myśleć, więc pozostawiam Cię samą w
                      tych rozważaniach. Widać nie masz nic lepszego do roboty tongue_out Cieszę się zatem, że
                      mogłam Ci wypełnić i urozmaicić czas tongue_out
                      • lacktris Re: i tak na marginesie 12.05.09, 10:56
                        może zupełnie niepotrzebnie się wtrącam w tą bardzo burzliwą wymianę zdań, ale
                        wygląda na to że chodziłyśmy z Aliną do tej samej szkoły. Ja jakoś nie mogę
                        znaleźć nic obraźliwego w jej postach. Zasadniczo Alina zwraca uwagę, że bywają
                        podobne akcje pomocy, które są oszustwem. Nigdzie przecież nie napisała, że
                        chodzi jej o tą konkretną podana przez twórczynię wątku. Być może że akurat ta
                        akcja jest jak najbardziej wartościowa, szczera i nie ma w niej grama oszustwa,
                        a wszystkie pieniążki trafiają do osób potrzebujących pomocy.
                        A z drugiej strony, zacytujmy inne przysłowie: Krowa która ryczy mało mleka daje
                        to tak przy okazji szczekającego psa. Wg moich, tylko i wyłącznie moich
                        obserwacji , żeby nikt nie brał tego do siebie, wynika, że jednak ci ludzie co
                        naprawdę pomagają biednym cierpiącym nie ogłaszają tego wszem i wobec, zwykle
                        pozostają w cieniu. I podobnie jest z mamą wątkotwórczyni. Zapewne jest ona
                        fantastyczną osobą, która pomaga. Jednak wiele osób które trąbią o tym jak to
                        pomagają innym naprawdę niewiele robi.
                        Co do naiwności, nie widzę nic obraźliwego w tym słowie. I wg mnie nie w sensie
                        użytym przez Alinę nie obraża matki wątkotwórczyni,bo jej po prostu nie dotyczy.
                        Jest to stwierdzenie faktu, że bywają ludzie naiwni, którzy uczestniczą w
                        różnego rodzaju "akcjach" nie sprawdzając o co chodzi a potem mają pretensje.
                        Bo jak nazwać babcie i dziadki co wciąż nabierają sie na różnych "wnuczków" ?
    • zajonce Re: bieda 08.05.09, 21:00
      www.maitri.pl/content/view/93/69/
      to jest link z gazety w. ktory opowiada o organizacji, ktora sie
      pojawila w artykule, ktorego link umiescilam w pierwszym poscie

      postaram sie odpisac na maile w ciagu tego weekendu i wyjasnic
      wszystkie kwestie na tyle na ile moge, to znaczy dopytac Mame i
      przekazac Wam jej doswiadczenia wink

      dziekuje za maile i zycze wszystkim spokojnego wieczoru
    • mamusia79 Re: bieda 08.05.09, 22:08
      było kilka reportaży o takiej adopcji, świetna sprawa!
    • reni_78 zacząć od swojego podwórka... 09.05.09, 07:58
      byłam na stronie www.maitri.pl
      i bardzo przeżyłam tę lekturę
      myślę, że tak naprawdę nigdy nie zrozumiemy w pełni takiego życia
      nasz świat jest zupełnie inny, dla nich niepojęty
      tak jak dla nas jest niepojęty ich świat, ich życie
      idea bardzo piękna!!!
      ale jak zwykle najprościej dać jest pieniądz
      a najtrudniej być na miejscu i mieć w sobie tyle wewnętrznego
      spokoju, by to ogarnąć, wiedząc, że jakby człowiek się nie szarpał,
      nie pomoże wszystkim, nie zmieni wszystkiego, nie zmieni świata,
      choć uratuje nadzieję na lepsze jutro, wiarę, że może być lepiej...

      więc jeśli ktoś odstawia pic na wodę, zgarnia szmal, przesyła lewe
      listy i przy tym śpi spokojnie, to powiedzmy sobie szczerze - jest
      złym człowiekiem!
      a jeśli ktoś próbuje, organizuje, zarządza, pomaga, i nagle powija
      mu się noga, coś nie wychodzi, trzeba zamknąć akcję, to z pewnością
      będzie się dwoił i troił, by swoich podopiecznych przekazać innej
      fundacji, a pieniądzy naprawdę nie żal, bo to najprostsze w tym
      wszystkim, żeby zrobić przelew, a najtrudniej tym ludziom spojrzeć w
      oczy i powiedzieć 'sorry, musimy odebrać wam tę nadzieję, którą
      daliśmy'

      rozumiem niewiarę
      rozumiem nazywanie ludzi od przelewów naiwnymi
      sama wielokrotnie się poślizgnęłam
      sama wielokrotnie dałam się naciągnąć oszustom
      niestety, ominęłam w tej niewierze ludzi naprawdę potrzebujących
      i najbardziej boli mnie to ostatnie


      kiedyś na dworcu pkp podeszło do mnie dziecko z prośbą o pieniądz na
      bułkę, dałam mu kanapkę i kartonik z piciem, niedowierzałam: kucnąło
      na kolumną i wraz z innym dzieckiem jedli to i pili w ukryciu na
      wyścigi, nagle podbiegła matka, wyrwała im to z rąk, wyrzyciła do
      kosza na śmieci, zbiła po głowach i zrobiła awanturę, że miały być
      pieniądze - byłam bezradna bardziej od tych dzieci, gdy ze łzami z
      oczach patrzyły na śmietnik - i to nie Afryka, tylko Kielce z 10lat
      temu

      dawałam nie raz na bułkę, która okazywała się prytą czy denaturatem
      dawałam jedzenie, które lądowało na murkach
      dawałam talerz zupy w dworcowym barze, którego nikt nie chciał

      a ominęłam pogorzelca, który przyszedł po prośbie o stare ubrania
      lub pieniądze na leki, ja z zasadą o niedawaniu pieniędzy, ja w
      miesiąc po generalnych porządkach w domu, ja której znajomi w środku
      nocy zostali na śniegu tak jak wyrwano ich z łóżek, ja nie
      pomyślałam o kawałku mydła, papierze toaletowym, paście do zębów,
      płynie do mycia, o jakichkolwiek środkach czystości, a przecież ten
      człowiek potrzebował poprostu wszystkiego, było widać, że mu wstyd
      tak prosić


      więc jeśli zajonce jesteś nazywana naiwną, to dobrze
      lepiej dać drobne oszustowi niż ominąć człowieka w potrzebie
      a można nawet odmienić życie
      kiedyś dość często jeździłam do Krakowa, tam żuliki zaczepiały o
      fajkę, po wyjściu z pociągu kupowałam paczkę i zanim wsiadłam do
      autobusu już nic w niej nie miałam, kiedyś taki młody się spytał
      dlaczego to robię, przecież oni są niegroźni i jak odmówię to nic
      mi nie zrobią /a przyznam się, że robiłam to ze strachu/,
      powiedziałam, że różne są ludzkie potrzeby, i być może ja go kiedyś
      o bułkę poproszę, zatkało go, a gdy przyjechałam kolejnym razem,
      mało kto mnie o tę fajkę zaczepił, bo to ta baba co ludzi nawraca,
      młody już na dworzec nie przychodzi, idiota nawet za jakąś pracą się
      rozgląda - naprawdę mam nadzieję, że przez ten przypadek ktoś ma
      lepsze życie


      i w takim oto kontekście - bądźmy naiwni!!!
      • zajonce Re: zacząć od swojego podwórka... 09.05.09, 08:41
        nardzo dziekuje Reni za tego posta..

        najbardziej zaskakuje mnie to, ze mimo wielkiej anonimowsoci tego
        miejsca sprzyjajacej czesto zdziczeniu kontaktow miedzyludzkich
        mozna tez spotkac Ludzi, ktorzy sa tak bliscy w mysleniu i odczuwaniu

        rozumiem Cie b.dobrze

        ja sie naprawde sporo naogladalam biedy, zapomnienia, samotnosci w
        zyciu - moja Mama pracowala jako kadrowa w wielkim osrodku pomocy
        spolecznej - zawsze pracowala spolecznie, bo sama pochodzila z
        bardzo biednej rodziny, polsierota Wiedziala dobrze co to glod i
        ponizenie, stad tez cale zycie pomaga

        i dlatego boli mnie cynizm i lekkosc oceny na ktora Ja tutaj
        niechcacy narazilam

        Mama nauczyla mnie b.waznej rzeczy - tak jak z tymi papierosami i
        bulka - nigdy nie wiadomo, nigdy nasz "pelny brzuch" nie jest na
        zawsze, ludzkie cierpirnir jest ludzkim cierpirnirm, ktore i my w
        innych warunkach moglibysmy doswiadczac

        serdecznie Cie pozdrawiam i jeszcze raz dziekuje za ten madry post
        • moleslaw Re: zacząć od swojego podwórka... 09.05.09, 17:03
          Bardzo mądre słowa,zdecydowanie lepiej pomagać nawet osobom niepewnym niż choć
          jedną osobę naprawdę potrzebującą ominąć.Jeśli o adopcję serca to mam pewien
          plan ale to tajemnica,może coś z tego wyjdzie trzymajcie kciuki.Poza tym jest
          też możliwość wysyłania co jakis czas pomocy finansowej na dożywianie tych
          dzieci,to dla osób które podobnie jak ja nie są w stanie zapewnić
          stuprocentowej,regularnej i długotrwałej pomocy na szkołę.Wiadomo że wtedy takie
          dziecko w połowie programu musi znalezć innego ofiarodawcę.
          Chciałam wam też podać link do strony o wodzie pitnej,można wpłacać pieniązki
          na budowanie studni z tym że niestety wyskoczył mi koń trojański więc na razie
          poczekam.
          • ula27121 Re: zacząć od swojego podwórka... 09.05.09, 19:19
            moleslaw napisała:

            > Bardzo mądre słowa,zdecydowanie lepiej pomagać nawet osobom niepewnym niż cho
            > ć
            > jedną osobę naprawdę potrzebującą ominąć.
            No ja przepraszam ale to utopia jakaś. Ja rozumiem, że ktoś ma lepsze
            samopoczucie, że sobie tak napisze, powie, że jest "naiwny"....No piękne to, ale
            przecież co dziennie omijamy tysiące osób potrzebujących. I często ich źle
            oceniam, krzywdzimy i w cale im nie pomagamy ....nie jesteśmy w stanie zobaczyć
            co siedzi w ich domach, głowach, życiu.

            Cudownie, że ktoś pomaga ale co w tym oburzającego, że ktoś inny skrytykuje
            formę?? Przecież Alina napisała prawdę. No dokładnie na tym to polega.

            A co do akcji to uważam, że jest naprawdę fajna. Jest mi łatwiej niż Alinie bo
            widziałamsmileNaprawdę fajna sprawa choć wchodząc głębiej w tema też można by długo
            dyskutować. Ja jednak nie wnikam.
            • moleslaw Re: zacząć od swojego podwórka... 10.05.09, 07:04
              Kochana ja się wypowiadam w swoim imieniu ,o innych nic nie pisałam.Nie da
              się zbawić świata,zdaję sobie z tego sprawę.To że ja staram się każdemu komu
              mogę pomóc nie znaczy że ty też musisz.
              Zdaję sobie sprawę z tego że nie wszystkich widzę i niektórych omijam,ale
              jeśli już, to nieświadomie.
              Nigdzie nie napisałam że jestem naiwna i że bycie naiwnym to piękna sprawa smile
              Wez pod uwagę że jeśli założę że wszyscy oszukują to i siebie muszę wpisać na
              tą listę.No cóż niektórzy sądzą innych według siebie,mają do tego prawo.
              • reni_78 Re: zacząć od swojego podwórka... 10.05.09, 10:01

                to ja pisałam 'naiwna'
                ula w swoim poście odniosła się do wątku jako całości
                /przynajmniej tak zrozumiałam jej wypowiedź/

                oczywiście, że mijam setki ludzi dziennie

                nauczona doświadczeniem, mam zasadę o niedawaniu pieniędzy
                mogę zakupić talerz zupy, ale nie dam na zupę... piwną...

                dlaczego jestem naiwna?
                nie wiem, jestem zbyt łatwowierna
                wierzę w człowieka jako człowieka
                mam znajomych, którym od ponad roku noszę wędki
                oni chcą rybę, i wędki wyrzucają
                mają pretensję, że nie ma ryby
                pytam, czy użyli wędki - patrzą na mnie jak na wariatkę
                a ja wciąż mam nadzieję, że kiedyś zarzucą tą wędkę
                niektórym nie da się pomóc
                oni nie chcą pomocy, oni chcą by im dać, przynieść, zrobić na nich
                jestem naiwna, bo daję się wykorzystywać
                jestem naiwna, bo wierzę, że działanie może coś zmienić
                jestem naiwna, i nie poprawia mi to samopoczucia

                tu, na tym forum, pomagamy sobie wzajemnie
                podajemy sobie setki wędek
                omawiamy sposoby korzystania z nich
                ale one są bezużyteczne, póki ich nie zarzucimy
                nie wszystkie są też przeznaczone dla nas
                ale tylko od nas zależy, czy sięgniemy po te właściwe i dobrze je
                wykorzystamy
                dla wielu osób jestem naiwna, że biorę udział w tym forum
                bo to nic nie zmieni...
                od samego udziału napewno nie!
                trzeba zakasać rękawy i wziąć się do roboty!


                pozdrawiam
                • only_marcopol Re: zacząć od swojego podwórka... 10.05.09, 10:12
                  reni_78 ja podobnie jak ty widziałam wyrzucane bułki bo to nie kasa ale tez
                  niejednokrotnie proszono mnie o coś do ubrania dla dzieci czy jedzenie i wtedy
                  ze łzami w oczach dawałam wszystko co miałam bo wiem ze jak ktoś prosi o
                  jedzenie to tego naprawdę potrzebuje - kase tez daje owszem ale nie żuliką bo
                  wiem na co pójdzie - jednak bułki bym takiemu nie odmówiła nawet jak był pijany
    • tynia Re: bieda 12.05.09, 18:54
      Nie wydaje mi się, żeby w ogóle cokolwiek było w życiu "trzeba".
      Nawet żyć nie trzeba, jeśli się komuś nie podoba.

      Jedni pomagają, inni nie, bo są nieufni, albo im się nie chce, albo
      sami mają za mało, albo ich to w ogóle nie interesuje. I to jest ok,
      taki jest świat, a on bez względu na wszystko co robimy jest na
      dobrej drodze. Nie ma co sobie robić wyrzutów czy osobistych
      wycieczek i komentarzy nt cudzej głupoty, naiwności czy
      skamieniałego serca itepe.

      Kilka lat temu adoptowałam chłopczyka przez MAITRI, bo chciałam.
      Kocham Afrykę dzięki książkom Kapuścińskiego. Wzrusza mnie do głębi
      afrykański świat, uważam, że nie ma większej nędzy niż ta afrykańska
      albo ta z Azji. Zaufałam misjonarzom z MAITRI, że nie zdefraudują
      moich pieniędzy. Jeśli jednak jakimś cudem trafiają do kieszeni
      lokalnego kacyka, który kupuje za nie broń - będę skończoną
      frajerką. Ale jeśli nie, jeden dzieciak, którym nikt się nie
      interesuje skończy szkołę. Pewności co do tego nigdy mieć nie będę,
      bo nie pojadę, żeby to sprawdzić, ale co jest w życiu pewnego? Jutro
      mogę stracić pracę, zdrowie, bliskich. Wszystko się zmienia i
      płynie.

      Bez mrugnięcia okiem natomiast omijam "lokalnych" żebraków i
      grajków. Nie wspieram Owsiaka i jego orkiestry, nie dystrybuuję
      mejli, których przesłanie dodaje grosik do konta dziecka
      umierającego na raka. Czy mam dobre czy zatwardziałe serce? Chyba
      nie ma to większego znaczenia. Każdy robi co uważa za słuszne i
      kieruje się własnym rozumem. Jeśli będziemy się wzajemnie szanować
      będzie łatwiej i nam, i tym, którzy nas potrzebują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka