Dodaj do ulubionych

Ciuchy uzywane na prezent...

27.08.09, 22:28
Witam po raz pierwszy,

Chcialam Was zapytac o taka rzecz: jak widzicie sytuacje, kiedy
bliska ci osoba (np. kuzynka) wrecza na prezent twojemu dziecku
odziez z ciucholandu.... Ja to wlasnie odkrylam niedawno (bo
myslalam, ze to nowe ubranie). I przypomnialo mi sie, ze dawniej tez
prezenty byly z ciucholandu. Czy to sie teraz praktykuje? Nie che tu
nikogo krytykowac, ponizac czy pokazywac palcem (kazdy robi, jak
uwaza), ale ja np. wstydzilabym sie dac cos komus na prezent
urodzinowy z ciucholandu (dodam, ze raczej maja dobra sytuacje
finansowa, jej maz jest budowlancem).
Jak Wy to widzicie? Czy to tez jest juz "ekstremalne oszczedzanie"?

Aska

Obserwuj wątek
    • a.pantera Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 00:26
      Hm, ciekawostka.
      Ja to widzę tak:
      jeśli to prezent "bez okazji", tzn. wpadam na kawę, obiad czy tak po
      prostu i przynoszę dzieciaczkowi podarek, to moze to być upolowany
      ciuch z secendhandu. Ba, nawet bym powiedziała "Sluchaj, bylam w
      ciuchlandzie i zobaczylam te spodenki i nie moglam sie powstrzymac,
      zeby ich nie kupic dla Marcinka!"
      Ale jak to prezent urodzinowy, to nie widze takiej mozliwosci.
      Glupio by mi bylo, wolalabym cos tanszego, a noweo, a upolowana
      rzecz ciuchlandowa dac wlasnie "bez okazji".
      Ale to moje zdanie, kazdy oczywiscie moze miec inne smile

      • frau-schmidt Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 07:40
        Jestem dokładnie tego samego zdania. Dawanie używanych rzeczy na
        prezent jest niedopuszczalne! Chyba, że to naszyjnik z XIII wiekusmile.
        Bez okazji przy kawce jak najbardziej, ale ludzie, nie na prezent!!
        • afrodyta190 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 07:58
          Moja córka też dostaje takie prezenty od chrzestnej.Trudno.Ja takich prezentów
          nikomu nie robie.
          • ewusia13 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 08:29
            moja teściowa i bratowa czasem kupują coś mojej córce w ciucholandzie i dają bez
            okazji, bo im się spodobało.
            Jako prezent tylko rzeczy nowe !!!
            • anjazzielonego Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 08:50
              Bez okazji - tak, byłoby mi miło, że ktoś upolował coś ładnego, pomyślał o moich
              córkach i im kupił. NIGDY na prezent.
              • sloneczko_26 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 09:24
                Dziekuje za odpowiedzi; jestesmy zgodnismile
                pozdrawiam Wszystkichsmile

                Joasia
                • vernalis1 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 10:47
                  jeżeli to prezent z "okazji" to stanowczo nie, jeśli bez okazji, bo akurat się
                  spotkaliśmy na ploty - to OK - ale jest jeszcze jedne ale jak dla mnie -
                  ocenianie ludzi/ jego zamożności wg "bo jest budowlańcem" - no i co z tego, że
                  jest budowlańcem? może ma właśnie jakieś mega zobowiązania finansowe czy inny
                  kryzys i liczy się z każdym groszem...
                  • ryszard_mis_ochodzki ja wlasnie mam zamiar dac cos uzywanego na prezent 19.10.09, 12:52
                    jak sie wprowadzilismy na nowe mieszkanko przy okazji urodzin dostalismy od znajomych takie filizanki ala chinskie z paleczkami

                    w sumie to chyba nawet tego nie uzywalismy, tylko sie kurzyly na polce w kuchni

                    wiec mysle ze teraz je 'sprzedam' nastepnej parze ktora nas zaprosila na urodzinki

                    do nowego mieszkanka tez sie jakis czas temu wprowadzili smile
                    • bambussi Re: ja wlasnie mam zamiar dac cos uzywanego na pr 19.10.09, 14:38
                      jak z pałeczkami to nie filiżanki, a miseczki do ryżu smile
    • olesia301 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 11:05
      Nie, na urodziny nie wyobrażam sobie dać używanych ciuchów.

      Bez okazji - jak pisała większość, czemu nie?
      Sama kupuję 2 siostrzenicom ciuszki i firmowe zabawki z sh, ona mi
      też.
      • maplawczerwonym2 czarna owca 28.08.09, 19:08
        Chyba bede czarna owca, ale spotkalam sie z tym, ze na tzw.
        zachodzie wsrod ludzi o orientacji ekologicznej takie prezenty sa
        jak najbardziej dopuszczalne, a i mi nie sprawia to zadnego
        problemu, czy dostaje uzywany, czy nie - wazniejsze dla mnie, czy
        ktos daje to z serca, czy pomyslal nad prezentem i na ile jest w
        stanie finansowo sobie pozwolic na obdarowanie mnie czymkolwiek/tez
        przyslowiowy "wdowi grosz'. Wiec moje zdanie jest takie - nie mam z
        tym ZADNEGO problemu. Wole kiedy moje dziecko dostanie od serca
        gustowny uzywany plaszczyk niz nowe, z metka ale paskudne i
        kupione "na odczepnego" wdzianko.

        wink
        • anyx27 Re: czarna owca 28.08.09, 19:50
          dla mnie ani "z okazji", ani bez okazji jest to niedopuszczalne.
          Byłabym zazenowana, gdyby ktoś przyniósł dla mojej córki taki
          prezent. Samej byłoby mi wstyd, gdybym miała komuś dać coś z
          lumpexu. Zlinczujcie mnie, ale nie, nie i jeszcze raz nie.
          • lesia27 Re: czarna owca 28.08.09, 19:54
            Zgadzam się z większością. Ale ciuszki z ciucholandu kupiłabym tylko bardzo
            bliskiej, zaprzyjaźnionej osobie i oczywiście nie jako prezent z jakiejś okazji.
            • only_marcopol Re: czarna owca 09.10.09, 13:29
              ja tez kupiłabym tylko osobie która dobrze znam i wiem ze np korzysta - ale tez
              nigdy na prezent z jakiejś okazji

    • woman-in-the-city Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 20:08
      Budowlańcy wcale tak lightowo obecnie nie mają, a przynajmniej nie ci których
      znam, to tak na marginesie nadmieniam.
      Co do meritum sprawy to sama nie kupuję rzeczy uzywanych dla innych, nawet bez
      okazji. Ale gdyby ktos sprezentował mi nieważne, czy przypadkiem,, czy bez fajne
      ubranko dla synka z lumpka, którego odwiedzam (tam są rzeczy wyselekcjonowane w
      idealnym stanie lub z metkami)to why not? smileNie pogardzę, bo dobrze wiem ile
      takie rzeczy nawet uzywane kosztują, a i czas zaoszczędzę, bo trzeba tam byc
      wcześnie rano w dniu dostawy. Niestety liczyc na taki gest nie mogę, bo nawet
      moja własna matka oznajmiła, że rzeczy uzywanych się brzydzi, eh.
      • zuzuua Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 20:13
        jak pisza kolezanki powyzej - na prezent urodziny itp nigdy, a na
        "prezent" przy okazji nie widze problemu. tez dawalam znajomym takie
        ciuchy, przy czym zawsze wyraznie mowilam ze kupione przy okazji w
        lumpeksie.
        a co do pomyslow ekologow - to sa nawiedzeni ludzie...
        • maplawczerwonym2 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 28.08.09, 20:50
          zuzuua, ekolodzy nawiedzonymi ludzmi..?

          sa takimi samymi ludzmi jak my smile znam wielu nieekologicznych czyli
          wg ciebie "normalnych" nawiedzonych, ale to mnie nie prowokuje do
          tak drastycznych opinii na temat calosci

          zyj i pozwol zyc innym wink
          • plum1000 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 29.08.09, 08:50
            coz.. moj 8 tygodniowy syneczek dostaje od tesciowej regularnie
            rzeczy z ciucholandu. smierdzace, nieraz rozowe w serduszka(to
            chlopiec~ przeciez!!) zniszczone widac ze chodzone.. nie chce robic
            nastepnych z nia problemow i tylko raz jej powiedzialam ze ubranek
            ma dosc(niemowiac ze daje uzuwane i mam jej to za złe) i jak chce
            nam pomoc niech kupic raz na pol roku paczke pampersow bo to sie na
            pewn przyda..ale moje gadanie na nic.. co gorsze mąż chwali jakie
            piekne ub ranka ...aja kupuje mojemu dziecku rzeczy firmowe choc nie
            tych najdrozszych firm.. częśto na alegro cartersa bo wiem ze sa
            fajne i dobre jakosciowo rzeczy..
            wszystkie dary od tesciowej sa spakowane w reklamowce i siedza za
            szafa.kiedys to jej oddam,ale chyba predzej spale..
            dodam ze ani nie jest biedna anie bogata ani nie wymagam od niej
            NIC>!
            moze w koncy sie domysli ze jak to jest ze naniosla tyle "prezentow"
            a dziecka nigdy nie widziala w zadnymn znich.
            • xiv Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 14:18

              Ja nie wiem jak to dziala w PL, ale na Wyspach "ciucholandy" sa
              prowadzone przez organizacje charytatywne, gdzie sie oddaje ciuchy
              lekko przechodzone, które mozna sprzedac dalej.

              > wszystkie dary od tesciowej sa spakowane w reklamowce i siedza za
              > szafa.kiedys to jej oddam,ale chyba predzej spale..

              byloby wesolo, gdybys oddala ciuchy do ciucholandu a tesciowa
              przynioslaby je jeszcze raz smile))
            • bubster kij w mrowisko 19.10.09, 22:27
              - to chłopiec nie może chodzić w różowym?
              - skąd teściowa ma wiedzieć, że nie powinna się wykosztowywać na lumpeksowe ciuchy?
          • zuzuua Re: Ciuchy uzywane na prezent... 29.08.09, 13:10
            szlag mnie trafia jak w sklepie zamiast torebki plastikowej dostaje
            (za dodatkowa oplata) torbe papierowa, a te i tak do niczego mi sie
            nie przyda. bo to jest bardziej "ekologiczne"! a taka zwykla foliowke
            mozne przeciez jeszcze wykorzystac. a recyklig foliowek polega na
            stopieniu... i ponownym wykonaniu z niej folii. a na dodatek
            wykonanie torebki z papieru jest duzo bardziej obciazajace dla
            srodowiska niz wykonanie jednej torebki foliowej. nie wspomne jeszcze
            o "ekoligicznej" bawelnie.
            pozdrawiam wszystkich "Eko"
            • sonia.2009 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 12:32
              zuzuua
              twoja wiedza o na temat ekologii jest porazajaco denna
              zanim zaczniesz opowiadac bzdety poucz sie troche
              dowiedz
              naucz
              i zrozum
              i nie opowiadaj kretynizmow
              matko
              myslalam, ze wymarly juz wszystkie kretynki kochajace foliowki uncertain
              • bambussi Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 14:44
                również nie widzę nic złego w foliówkach - używam takowych jeszcze
                do wielu innych rzeczy niż tylko do przyniesienia zakupów. a torby
                papierowe idą do kosza natychmiast po przyniesieniu do domu, bo do
                niczego innego się nie nadają (A w raz z nimi "do kosza" idzie cała
                energia+surowce+odpady wygenerowane do- i przy- ich produkcji)

                ekologia (skądinąd słuszna idea) obrosła obecnie za dużą ilością
                oszołomskich mitów i zbyt grubą warstwą poprawności politycznej - w
                tym problem...
            • mujer82 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 15:03
              zuzuua napisała:

              > szlag mnie trafia jak w sklepie zamiast torebki plastikowej dostaje
              > (za dodatkowa oplata) torbe papierowa, a te i tak do niczego mi sie
              > nie przyda. bo to jest bardziej "ekologiczne"! a taka zwykla foliowke
              > mozne przeciez jeszcze wykorzystac. a recyklig foliowek polega na
              > stopieniu... i ponownym wykonaniu z niej folii. a na dodatek
              > wykonanie torebki z papieru jest duzo bardziej obciazajace dla
              > srodowiska niz wykonanie jednej torebki foliowej. nie wspomne jeszcze
              > o "ekoligicznej" bawelnie.
              > pozdrawiam wszystkich "Eko"

              To kup sobie kilka ekologicznych toreb materiałowych i noś ze sobą na zakupy.Ja
              mam, noszę i nie muszę ani brać reklamówek ani tym bardziej papierowych toreb.
              Gwarantuję ci ,że udźwig i trwałość takiej torby ekologicznej, szczególnie jeśli
              jest z usztywnianym dnem jest dużo większy niż klasycznych reklamówek.
    • anus85 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 30.08.09, 17:03
      A myślalam, że tylko mnie to spotkalo...tesciowa dala mojej malej na
      roczek reklamowke uzywanych ciuszkow. Powiem tak, wiekszosc byla
      ladna, niezniszczona i sie przydala. Ale jako prezent na roczek to
      byl kiepski pomysl. Mala i tak by je dostala, bo tesciowa dostala je
      od swojej znajomej i predzej czy pozniej i tak by trafily do niej.
      Ale ze byly urodziny, to nie musiala kupowac prezentu-dorzucila
      czekoladki z biedronki.
    • perlitek Re: Ciuchy uzywane na prezent... 30.08.09, 20:59
      ja widze to tak: na prezent nie bardzo, bez okazji jak
      najbardziej smile Sama kupuję dzieciakom z rodziny i swojej córci
      własnie w lumpexach.
    • mali-na83 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 02.09.09, 22:41
      moja tesciowa lubila dawac takie prezenty dopuki jej nie powiedzialam ze stac
      mnie na nowe rzeczy...sorry ale dla mnie rzeczy dla dziecka powinny byc
      nowe,wkoncu to maluchy...sikaja..kupki robia...odpada...nigdy nie założyłam
      małej uzywanego..i tłumaczenie sobie ze to prezent jest głupotą...bo po co ma
      marnowac te 1 zł ( tyle sie pochwaliła że dała) skoro i tak tego dziecku nie
      założe..niech sobie loda lepiej kupiwink...jesli znajdzie za zł ,moze uzywanego;P...
      • only_marcopol Re: Ciuchy uzywane na prezent... 09.10.09, 13:36
        mali-na83 napisała:

        > moja tesciowa lubila dawac takie prezenty dopuki jej nie powiedzialam ze stac
        > mnie na nowe rzeczy...sorry ale dla mnie rzeczy dla dziecka powinny byc
        > nowe,wkoncu to maluchy...sikaja..kupki robia...odpada...nigdy nie założyłam
        > małej uzywanego..i tłumaczenie sobie ze to prezent jest głupotą...bo po co ma
        > marnowac te 1 zł ( tyle sie pochwaliła że dała) skoro i tak tego dziecku nie
        > założe..niech sobie loda lepiej kupiwink...jesli znajdzie za zł ,moze uzywanego;P
        > ...

        kupki to co ty bielizne dziecku chcesz kupowac a raczej o bieliźnie piszesz no
        sorry ale my tu o spodenkach a nie o bieliżnie poza tym nie wiem jak ty ale ja
        wszystko piore smile
        • snieta_krowa Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 10:32
          Nie zebym sie czepiala - ale z tego co pamietam to dzieci robia
          kupki w pieluchy smile Dawniej mozna bylo je pewnie i kupic uzywane
          albo dostac w spadku (mam ny mysli okresy kryzysu)smile bo byly z
          tetry - teraz ponoc sie te jednorazowe od razu wyrzuca smile

          Malina 83 zadala szyku wszystkim bo ONA tylko nowe rzeczy dla swojej
          coreczki kupuje.
    • anetapzn Re: Ciuchy uzywane na prezent... 16.10.09, 15:31
      Ciuchy używane ale w bardzo dobrym stanie- tak ale tylko dla bardzo
      zaprzyjażnionych osób, ich dzieci, osób, o których wiem, ze sie nie obrażą i
      same "grzebią" w second handach. Ale nigdy na prezent. Tak bez okazji to i owszem.
      • kpopialo Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 11:57
        A ja kupuje i daje na prezent - ale tylko ciuchy z metka. Jest to
        troche drogawy ciucholand, ale mysle ze warto. Kupuje tam czasem
        rzeczy dla naszego chrzesniaka. Moja corka dostaje od jego rodzicow
        czasem w prezencie ubranka nowe, ale tak beznadziejnej jakosci, ze
        po 1 praniu sa do wyrzucenia. Wole ciucholandowe z metka za te same
        pieniadze, niz najtansze "nowe" y turcji posledniej jakosci...
        • nashle Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 12:26
          dla mnie jak najbardziej można i wcale bym sie nie obraziła, gdybym
          dostała (albo moje dziecko) na prezent coś używanego, nie rozumiem
          tej zasady, że jak prezent to musi być nówka... Liczy sie intencja i
          sam fakt, że ktoś o nas pomyślał, a jeśli do tego rzecz jest w
          dobrym stanie, jest ładna i się przyda, to metka wcale nie jest mi
          do szcześcia konieczna. Inna sprawa, czy prezent jest trafiony, czy
          nie, ale wolę dostać coś fajnego ze szmatekstu, niz nową rzecz, w
          której i tak nie będę chodzić, bo nie jest w moim guście.
          I aspekt ekologiczny też jest dla mnie ważny - po co kupowac nowe,
          skoro można korzystac z tego, co już jest...
        • woman-in-the-city Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 13:20
          To prawda i tyczy się nierzadko także polskich produktów. Oczywiscie nie
          wszystkich, ale ilekroc mały dostawał nowe ubranka made in Poland to po kilku
          praniach były bardzo często zmechacone, po prostu kiepskiej jakości bawełna. Z
          5-10-15 mały ma kilka koszulek, które po kilku praniach nie wygladają juz tak
          dobrze. A upolowane koszulki Gapa, czy Cartersa z mojego ulubionego lumpka mozna
          prac i prac i nic im nie jest, wygladaja ciągle jak nowe. Nawet prasowanki się
          nie kruszą.
    • maggi9 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 12:44
      Używane na prezent nigdy.Za to tak bez okazji czemu nie?O ile oczywiście wiemy,
      że dana osoba nie ma nic przeciwko lumpeksom.
      A jak widzę sytuację? Cieżko powiedzieć bo nie znam tej osoby.Faktycznie może to
      być ekstremalne oszczędzanie albo może po prostu nie pomyślała.
    • agus2412 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 13:12
      Brrr, nie, używane na prezent nigdy!
    • szymczak.piotr Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 13:33
      W mojej rodzinie od lat praktykowało się zasadę, nie stać Cię to nie
      rób prezentów, nie idź na imprezę etc, jeśli idziesz na imprezę ale
      Cię nie stać to nie możesz wyglądać jak "bidok" dokonało się wyboru
      więc trzeba zrezygnować z czegoś innego. Idziesz gdzieś gdzie daje
      się prezent należy dać taki jaki odpowiada rynkowym realią, lub
      Twojej kieszeni, drobiazg, ale zawsze nowy, nieużywany.

      Co do rzeczy z ciuchów, wiele osób praktykuje taki rodzaj robienia
      zakupów, je osobiście nigdy nie kupowałem, zawsze było mnie stać na
      to by kupić sobie coś w sklepie, niekoniecznie markowego ale nowego.
      Dlatego nie rozumiem tego boomu na ciuchy, rozumiem jak ktoś jest
      biedny i nie ma kasy, a dzieci trzeba ubrać, ale w przypadku rodzin
      które nie muszą oszczedzać ...

      Kiedyś na wsi praktykowało się przekazywanie ciuchów po dzieciach od
      rodziny do rodziny, dzieci rosną szybko, babcie i ciotki są hojne
      wiec czasem taki bobas założy sweterek raz moze 2 razy, zamiast
      wyrzucić dawało się to komuś kto akurat miał dziecko w odpowiednim
      wieku. Ale nie jako prezent tylko na zasadzie, my byśmy wyrzucili, a
      Wam się moze przyda .... Prezent to prezent powinien być nowy smile
      • maplawczerwonym2 ej Piotrek.. 19.10.09, 16:31
        W mojej rodzinie od lat praktykowało się zasadę, nie stać Cię to nie
        > rób prezentów, nie idź na imprezę etc, jeśli idziesz na imprezę
        ale
        > Cię nie stać to nie możesz wyglądać jak "bidok" dokonało się
        wyboru
        > więc trzeba zrezygnować z czegoś innego. Idziesz gdzieś gdzie daje
        > się prezent należy dać taki jaki odpowiada rynkowym realią, lub
        > Twojej kieszeni, drobiazg, ale zawsze nowy, nieużywany.

        Jak praktykujesz ta tradycje, zeby nie wychodzic na bidoka i albo
        isc na impreze i "zastaw sie a postaw sie", albo nie isc wcale, po
        czym dalej piszesz, albo prezent odpowiadajacy tu cytat -"rynkowym
        realia"/a tak na marginesie - co to jest rynkowa realia..? to badzze
        chlopie konsekwentny i nie pisz z bledami jak cie nie stac na
        slownik ortograficzny jezyka polskiego.
      • ritsuko Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 13:04
        szymczak.piotr napisał:
        > Co do rzeczy z ciuchów, wiele osób praktykuje taki rodzaj robienia
        > zakupów, je osobiście nigdy nie kupowałem, zawsze było mnie stać na
        > to by kupić sobie coś w sklepie, niekoniecznie markowego ale nowego.
        > Dlatego nie rozumiem tego boomu na ciuchy, rozumiem jak ktoś jest
        > biedny i nie ma kasy, a dzieci trzeba ubrać, ale w przypadku rodzin
        > które nie muszą oszczedzać ...

        Stać mnie na rzeczy markowe. Lubię rzeczy z lumpów, po prostu, tak jak moja mama czy przyjaciółki. I nie ma to wiele wspólnego z oszczędzaniem, więcej z jakością ubrań i ich niepowtarzalnością.

        > Kiedyś na wsi praktykowało się przekazywanie ciuchów po dzieciach od
        > rodziny do rodziny, dzieci rosną szybko, babcie i ciotki są hojne
        > wiec czasem taki bobas założy sweterek raz moze 2 razy, zamiast
        > wyrzucić dawało się to komuś kto akurat miał dziecko w odpowiednim
        > wieku.

        Czasy mojego dzieciństwa przypadły na piękny czas PRLu w całkiem sporym mieście. I nosiłam ubrania po rodzeństwie czy kuzynach. Nie byłam jedyna, więc nie wiem co ma znaczyć to Twoje "kiedyś na wsi" smile

        Osobiście na bodajże zeszłe Boże Narodzenie dałam mojej siostrzenicy razem z kucykowymi książeczkami suknienkę z lumpa- że trafiłam na nią w tym okresie i bardzo mi się spodobała, nie widziałam w tym nic złego, ale widać popełniłam ogromne faux pas wink
        Dla mnie nie miałoby to znaczenia- ważne, żeby prezent był z sercem smile
    • bene_gesserit Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 14:44
      Czasem sobie robimy ze znajomymi takie prezenty - ale nie na
      urodziny czy pod choinke, ale na zasadzie 'zobaczylam to i
      pomyslalam, ze bedzie dla ciebie idealne, wiec kupilam, jak ci nie
      lezy, to podaj dalej'. Imho to bardzo sympatyczne.
    • anjako uzywane na prezent... 19.10.09, 15:44
      (dodam, ze raczej maja dobra sytuacje
      finansowa, jej maz jest budowlancem).


      Nie rozliczaj nikogo z ich prywatnych pieniędzy.
      Szlag mnie trafia, jak właśnie rodzina ocenia bliską osobę na podstawie zawodu/
      dobrej pracy. Nie prowadzisz ich dziennika wydatków i nie masz zielonego pojęcia
      ile jej mąż zarabia i na co wydają SWOJĄ kasę....

      Co do głównego tematu. Nigdy w życiu nie dałam używanych ubrań dzieciom w
      rodzinie, czy koleżankom. Nie kieruję się jakąś konkretną filozofią w kupowaniu
      prezentów. NIgdy nie przyszło mi jednak do głowy kupić coś używanego, choć
      niewykluczam, że gdybym zapewne bywała w sklepach z używana odzieżą możliwe, że
      coś bym tam nabyła. Wydaje mi się jednak, iż miałabym opory przed daniem takowej
      rzeczy jako prezent.
      Kupując "coś" dla siostrzenic i siostrzeńca kieruję się filozofią wyznawaną
      przez siebie od dawien dawna, iż od kupowania drogich prezentów sa rodzice. Nie
      wymagam od nikogo wydawania grubej kasy na moje dzieci, i nie lubię być stawiana
      w sytuacji, gdzie siostrzenica "życzy" sobie " na zająca" domek dla Pet shop za
      300zł= no sorry (domek dostała, owszem nowy upolowany na eBay za niecała stówkęsmile
      • clepsydra Re: uzywane na prezent... 19.10.09, 16:03
        Zycie w polsce to nedza. Przykro na to patrzec i smutno mi z tego powodu, ze
        ludzie zyja jak w krajach 3go swiata.
        • troll_bagienny Niektórzy ludzie to gównozjady 19.10.09, 17:14
          Poziom skąpstwa przekracza w tym kraju wszelkie normy. Moja
          teściowa, nota bene poznanianka, dostaje od swojej znajomej stare,
          bardzo zużyte ubranka dziecięce(dziury, przetarcia, plamy, łaty),
          które potem wciska mojej córce. Są to rzeczy, które normalni ludzie
          wyrzucają do śmietnika i to głęboko, ze wstydu, że się je
          doprowadziło do takiego stanu. Trafiły mi się już poklejone od brudu
          albo starych cukierków pidżamki, obesrane majtki i przetarte
          rajstopki, których nie wypadałoby dać nawet najmniej wymagającym
          biedakom. Teściowa lubi też obdarowywać moje dziecko zepsutymi
          zabawkami, "hitem" był rowerek, z którego odpadały kółko i
          kierownica, to po prostu policzek dla mnie i mojego potomstwa, jakby
          dziecko nie zasłużyło nawet na lizaka za 50 groszy ze sklepu za
          rogiem, bo nawet trafiały się w prezencie od "mamusi"
          przeterminowane czekoladki i batoniki, kosmetyki i sprane
          wielorazowe pieluchy.
    • an99na Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 16:13
      Używane ciuchy to wątpliwy prezent. Oprócz zwykłej niepewności czy dana rzecz się spodoba jest dodatkowy stres. bo nie każdy akceptuje używaną odzież. Część ludzi po prostu się brzydzi. Jeśli chodzi o ubrania dla dzieci ostrożność jest podwójna. Chyba już lepiej zrezygnować z dania prezentu niż podarować "takie coś".
    • troll_bagienny To jest szczyt chamstwa 19.10.09, 17:06
      Kiedyś był na GW wątek o pomaganiu biednym i ktoś napisał, że oddał
      sąsiadom używane rzeczy po dziecku, a cała masa sępów rzuciła się z
      oburzeniem na rzeczonego, zarzucając mu, że wciska ludziom stare
      łachy, a tu jakieś bredzenie o ekologii i kupowaniu w drogich
      lumpeksach, a ja powiem: stare jest stare, choćby ładne, a w
      przypadku ciuchów to po prostu brak dobrego wychowania, jeśli
      darujemy komuś z okazji urodzin czy na gwiazdkę lumpeksowe szmaty,
      choćby najmodniejsze. Kiedyś obdarowano mnie z okazji ślubu używanym
      enerdowskim mikserem, pierwotna właścicielka (moja siostra
      cioteczna) nawet nie zrobiła wysiłku i nie domyła urządzenia, nie
      wspominając już o niedbałym opakowaniu, co sprawiło, że całość
      stanowiła przykry widok. Dodam, że osoby o wiele biedniejsze od niej
      i prawie mi obce dały mi piękne prezenty, ale chyba często jest tak,
      że im kto bogatszy, tym bardziej buraczany w obejściu i skąpy,
      choćby chodziło o najdrobniejszą przysługę, czy też najskromniejszy
      podarek. Wierzcie lub nie, ale można człowieka bardzo poniżyć, dając
      mu używaną rzecz, od razu pojawia się pytanie z tej drugiej strony,
      za jakiego dziada uważamy odbiorcę takiego podarku, że nie zasłużył
      na coś, co by go nie zawstydzało, ani zasmucało.
      • agus2412 Re: To jest szczyt chamstwa 19.10.09, 17:16
        Masz rację - dać komuś w prezencie używaną rzecz = ponizyć go. Lepiej chyba
        kupić czekoladę i złożyć życzenia.
      • ewa646 Aśka napisała - " myslałam, że to nowe" 19.10.09, 17:36
        Jeżeli autorka postu nie rozpoznała, że ubrania są noszone, to może
        po prostu były nowe tylko bez metek? W lumpeksach często spotykam
        takie fajne, w dobrym gatunku rzeczy, które są w 100% nowe, za to w
        sklepach tzw. sieciowych widzę kupę szmat, które źle wyglądają od
        samego początku. Czy zastanawiałyście się nad tym (głównie osoby
        uprzedzone do lumpeksowych ciuchów) ile osób przed wami mogło
        przymierzać daną rzecz w sklepie, którą potem z radością kupujecie
        uważająć za nówkę? Według mnie wszystko zależy od nastawienia, a to
        w przypadku obdarowywanego trudno przewidzieć. Zgadzam się, że
        wyjątkowe prezenty powinny być nowe, ale komuś bliskiemu można dać
        coś oryginalnego z lumpeksu - tam trafiają się prawdziwe skarby, a
        co jest w naszych popularnych sklepach .... każdy widzi!
        • woman-in-the-city Re: Aśka napisała - " myslałam, że to nowe" 19.10.09, 17:44
          Był program o tym na TVN style z cyklu "Zawody" mowa była m. inn o sprzedawcach,
          którzy szczerze mówili o tym co jest normą, a mianowicie,że w sklepach mało co
          nie jest używane. Nawet pan "Pajacyków" za którym nie przepadam otwarcie
          przyznał, ze większośc ubrań w galeriach już była używana. Wniosek - wszystko
          należy prac od razy po kupnie, a najlepiej 20 razy obejrzec zanim się zapłaci
          nierzadko krocie wink
        • vikatl Re: Aśka napisała - " myslałam, że to nowe" 19.10.09, 18:06
          W zyciu nie dalabym niczego uzywanego na prezent i sama nie
          chcialabym,abo moje dziecko dostalo ciuszek z lumpeksu.
          Zdarza mi sie czasem kupic cos na e-bayu,jesli jest zaznaczone,ze
          bylo to noszone raz czy dwa przez dziecko.I nie chodzi mi o to,ze
          sie po kims brzydze,bo tak nie jest.
          Ale tego zapaszku ciuchow z lumpeksu nie trawie.Moge
          prac,prasowac ,a smrod i tak pozostaje.
          Kiedys sie przelamalam i kupilam malej bluzeczke,choc przeciez stac
          mnie na nowe i wyrzucilam ja na smietnik,a zapach w szafie jeszcze
          dlugo wyczuwalam.
          Tez jestem zdania,ze jak sie nie ma pieniedzy lepiej kupic
          slodycze,ladnie opakowac i juz.
          Tez bym sie czula ponizona dawaniem takiego prezentu.
          • woman-in-the-city Re: Aśka napisała - " myslałam, że to nowe" 19.10.09, 18:14
            Śmierdza tylko rzeczy sprowadzane z Europy, te z Usa nie maja żadnego zapachu ,
            ba powiedziałbym, ze czasem pachną.
            To kwestia rodzaju lumpeksu i tyle.
        • ofiara_przemian "Nowe" ubrania z sieciówek 20.10.09, 10:28
          Zalecam czujność w czasie zakupów w tzw. sieciówkach. Byłam już
          świadkiem, jak dwie małolaty mierzyły dżinsy na gołe tyłki i nawet
          nie zrobiła jedna z drugą wysiłku, żeby dobrze zasłonić kotarkę w
          przebieralni. Zresztą, te co przychodzą w stringach (dla mnie to jak
          uzdy)też nie są higieniczne, a klientela nie jest przyzwyczajona do
          kupowania nowych rzeczy i wrzucania ich od razu do pralki, skoro
          nowe. Problem w tym, że mierzone wielokrotnie przez różnych ludzi,
          niekoniecznie czystych. Inne mankamenty to: uszkodzenia i plamy na
          rzeczach powstałe wskutek mierzenia i dotykania przez tłumy
          odwiedzających takie przybytki i dziury powstałe na skutek
          nieudolnych prób odczepienia klipsów zabezpieczających przez
          złodziei. Plusy lumpeksów są takie, że rzeczy są tanie i oglądane z
          wszystkich stron przed zakupem, czy nie mają widocznych mankamentów,
          bo to przecież "używki" oraz z automatu prane po zakupie, bo zapach
          środka dezynfekującego jest nie do zniesienia, a kontakt ze skórą to
          prawie jak samobójstwo wink Jednakże na prezent należy kupować tylko
          nowe rzeczy, tu odradzam ciuchy, bo ciężko trafić w gust
          obdarowywanego, no i istnieje niebezpieczeństwo, że nie dostrzeżemy
          wszystkich mankamentów szmatki, która przeszła przez wiele ciał. W
          tym momencie książka czy nawet kosmetyk wydają się być lepszym
          wyjściem z sytuacji.
          • chomsterek Re: "Nowe" ubrania z sieciówek 20.10.09, 12:37
            Trudno się z Tobą nie zgodzić. Przez sklepy odzieżowe przewija się
            wielu klientów i nie wszyscy dbają o to, by nie uszkodzić mierzonej
            odzieży. Zdarzają się ubrania pogniecione, pozaciągane, poplamione
            podkładem czy szminką, nierzadko z rozprutymi szwami (bo ktoś
            próbował za wszelką cenę założyć ciuch w nieodpowiednim dla niego
            rozmiarze). Trzeba oglądać wszystko tak samo wnikliwie, jak podczas
            zakupów w lumpeksie.
            Podobnie jak Ty, jestem też przeciwna kupowaniu ubrań na prezent.
            Łatwo rozminąć się z gustem i potrzebami obdarowywanego czy nie
            utrafić w rozmiar.
      • uknown zgadzam się 19.10.09, 17:44
        Ja zostałem kiedyś obdarowany z okazji imienin kompletem firmowych gadżetów typu
        długopis, zapalniczka, notes i mousepad z logo firmy, w której mój kuzyn
        odpowiadał za marketing - czytaj wziął z magazynu pudełko reklamowe, jaką daje
        się na firmowych spotkaniach klientom i kontrahentom i przyniósł na imieniny -
        poczułem się po prostu olany, już bym wolał aby nic nie przyniósł, kupił byle
        kwiatka i stwierdził składając życzenia, że nie miał czasu/pieniędzy/pomysłu na
        prezent - zrozumiałbym i nie miał pretensji, ale coś takiego? Z używanymi
        ubraniami jest podobnie, to obraźliwe dla obdarowanego dawać podobny prezent,
        nie wszyscy lubią starzyznę i po prostu nie wypada z szacunku do
        jubilata/solenizanta zbywać go starym ciuchem za grosze, prezent może być tani
        ale nowy i ładnie zapakowany, inaczej to dawanie do zrozumienia, że się
        lekceważy obdarowaną osobę. Dla dzieci można wymyślić masę prezentów w cenie nie
        przekraczającej 10 czy 20 zł, dodać 2 zł na ładny papier czy ozdobną torbę i nie
        trzeba się uciekać do starzyzny, to nawet żaden wysiłek, przy okazji zakupów
        spożywczych w Tesco można to załatwić i nie robić obciachu.
        • taja11 Re: zgadzam się 19.10.09, 18:40
          Używaną rzecz dałam tylko raz- mojej przyjaciółce.To był stary dzbanek do kawy
          którym zawsze się zachwycała.
          Nawet leciutko serce mi drgnęło z żalu bo mi też się bardzo podobał.
          W innym przypadku byłoby mi i wstyd i przykro gdybym była zmuszona dać używaną
          rzecz.Być może ich sytuacja nie jest tak dobra jak Ci sie wydaje?
    • bonnieparker1 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 19.10.09, 19:32

      Czemu nie? Co za problem, jeśli są śliczne, pachnące i super jakości.
      Po pierwszym praniu, każda rzecz jest używana, tyle, że te polskiej prod. często wyglądają jak psu z pyska wyjęte, pomechacone itp.
      A już dla dzieciaka, który brudzi i szybko wyrasta z ciuchów to uważam, że to jak najbardziej ok. A jak ktoś się wstydzi, to chyba ma problem. Jakieś niedowartościowanie, czy tym podobne.Oszczędzają bogaci, tobie też się opłaci.
      • maplawczerwonym2 Odnosnie "wstydu", ze dajemy uzywane 19.10.09, 19:59
        Dostalam od kolezanki w prezencie oryginalna podstawke z kolekcji
        figur karcianych Wedgwood sygnowana na 1972 rok kupiona za 6PLN w
        ciuchlandzie (przyznala sie duzo pozniej) ma lekki, niezauwazalny
        malenki odprysk przy motywie roslinnym (trzeba sie na tym niezle
        znac, zeby dostrzec). Jeden z najlepszych prezentow, jakie dostalam.
        Wiem, ze mogla to zachowac i sprzedac za niezle pieniadze, tym
        bardziej, ze naprawde czasem jej bywalo ciezko. Ale chciala zrobic
        mi prezent wyjatkowy. I zrobila.
        A takie opowiadanie jaki to wstyd i wredota komus dac cos uzywanego,
        te ostre i czesto chamskie opinie w tym watku napawa mnie
        niesmakiem. Co kto lubi. mnie to nie przeszkadza, wazne sa intencje.
        • carmelaxxx Re: Odnosnie "wstydu", ze dajemy uzywane 19.10.09, 22:54
          ja czasem daje komus ale bez okazjii , niezobowiazujaco, informujac skad to mam
          , i dlatego ze wlasnie pomyslalam ze to jej/jemy sie przyda/spodoba itd.

          nigdy na prezent okazyjny.

          kiedys babcia mojego meza przywozila mojemu dziecku (widziala go np raz, dwa
          razy w roku) takie dziewne ubranka , niestosowne dla plci i wieku uzywane i
          masakryczne w jakosci. coz... nic nie mowilam grzecznie chowalam potem sie
          pozbywalalm bo raz w roku mozna to bylo zniesc...
        • emkaska Re: Odnosnie "wstydu", ze dajemy uzywane 20.10.09, 15:39
          małpo w czerwonym, nie widzisz różnicy pomiędzy używanym ciuchem,
          a "oryginalna podstawką z kolekcji figur karcianych Wedgwood
          sygnowana na 1972 rok", którą koleżanka "mogla to zachowac i
          sprzedac za niezle pieniadze"???
    • yola13 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 10:26
      sloneczko_26 napisała:

      > Witam po raz pierwszy,
      >
      > Chcialam Was zapytac o taka rzecz: jak widzicie sytuacje, kiedy
      > bliska ci osoba (np. kuzynka) wrecza na prezent twojemu dziecku
      > odziez z ciucholandu.... Ja to wlasnie odkrylam niedawno (bo
      > myslalam, ze to nowe ubranie). I przypomnialo mi sie, ze dawniej
      tez
      > prezenty byly z ciucholandu. Czy to sie teraz praktykuje? Nie che
      tu
      > nikogo krytykowac, ponizac czy pokazywac palcem (kazdy robi, jak
      > uwaza), ale ja np. wstydzilabym sie dac cos komus na prezent
      > urodzinowy z ciucholandu (dodam, ze raczej maja dobra sytuacje
      > finansowa, jej maz jest budowlancem).
      > Jak Wy to widzicie? Czy to tez jest juz "ekstremalne oszczedzanie"?
      >
      > Aska
      >

      powiem tak, ze czasami ciuchy z ciucholandu są lepsze i ladniejsze
      niz te ze sklepu nowe, a prac i tak musisz obojetnie czy tu czy tu
      kupowane, no chyba ze dla ciebie wazniejsze jest zeby wszyscy ci
      kupowali drogie rzeczy ze sklepów i o ta cenę sie tu rozchodzi, ale
      to by znaczyło ze dla ciebie nie jest wazne czy masz dobre i super
      ubranka ale za ile byly kupione, to sie nazywa kompleks nizszosci.
      Ja dostałam od dwóch osób ubranka w prezencie dla mojej córy i były
      to rzeczy z ciucholandu, jakosc tych rzeczy jest po prostu super,
      zreszta były to rzeczy firmowe H&M i Nike, wole takie cos niz
      nowiutkie rzeczy ale np. od chinczykow z bazaru
      • snieta_krowa a ja uwazam, ze ciuchy na prezent... 20.10.09, 10:51
        to bardzo zly pomysl. Kazdy z nas ma inny gust, inna "wizje"
        ubierania siebie czy potomstwa tudziez "fobie" markowe. Poza tym
        zawsze wychodzilam z zalozenia, ze rodzice sa od ubierania
        dziecka smile a ciocie, wujki, babcie czy znajomi sa od
        kupowania "innych" prezentow. Kupowanie ciucha dla dziecka nie jest
        prezentem dla malucha tylko dla rodzica. 2-3 latek nie ucieszy sie z
        koszulki, nawet jezeli bedzie markowa i droga jak cholera smile
        Do dzis mam w pamieci wigilie sprzed lat, malego siostrzenca
        rozpakowywujacego prezent i rozczarowany wzrok kiedy ukazaly mu sie
        sliczne rekawiczki z szalikiem ... oraz jego komentarz "jak ja nie
        cierpie praktycznych prezentow" smile
        Po czym otworzyl kolejny pakunek, w ktorym znalazl jakas zabawke za
        kilka groszy (jako dodatek do szalika) i cieszyl sie nia jak ...
        dziecko smile
    • tezromantyczka Z wielu postów mozna wyciągnać wniosek, że... 20.10.09, 11:05

      ...jak coś z ciucholandu, to jak ze złota, a jak z sieciówki to syf,
      bo wielokrotnie przymierzany.

      Tak jakbyście zapomnieli, że ten cud z ciucholandu wcześniej leżał w
      sieciówce (to zwłaszcza do osób zachwycających się używanymi
      rzeczami z H&M np., a wybrzydzającymi nad "sieciówką" wink ) i był
      wielokrotnie przymierzany, a następnie mniej czy bardziej
      eksploatowany przez pierwszego użytkownika.
      • woman-in-the-city Re: Z wielu postów mozna wyciągnać wniosek, że... 20.10.09, 11:13
        Chodzi o jakosc przede wszystkim , bo juz dawno zauważyłam rożnicę między
        ciuchami z sieciówek np. w Niemczech, a tymi w naszych sklepach. I mam
        nieodparte wrażenie, ze nierzadko karzą nam płacic krocie za szmatki tylko,
        dlatego, ze mają metkę "markową". A z wyglądu jakby psu z gardła dosłownie i w
        przenosni. W sklepie kupuję synkowi nowe kurtki i buty, a reszta nie musi byc
        ani z sieciówek, ani "markowa", ani nowa jak ta czysta "lelija".
        • tezromantyczka Re: Z wielu postów mozna wyciągnać wniosek, że... 20.10.09, 11:18

          > Chodzi o jakosc przede wszystkim , bo juz dawno zauważyłam rożnicę
          między
          > ciuchami z sieciówek np. w Niemczech, a tymi w naszych sklepach.

          Czyli Twoim zdaniem taka np. Zara dywersyfikuje produkcję i towary
          gorsze dostarcza do Polski, a lepsze do Niemiec? Ja mam wrażenie, że
          jednak wszędzie jest prawie to samo.

          A inna sprawa, że producenci czegokolwiek nie zwracają teraz takiej
          uwagi na jakość - jak kiedyś. Świeży przykład - pralka Whirlpool
          zepsuła mi się po 6 latach - w domu moich rodziców jest
          kilkunastoletnia pralka i ma się świetnie. Facet z serwisu agd
          zobaczywszy moją pralkę skomentował, że "teraz to już nie taki
          sprzęt, jak kiedyś".
          • woman-in-the-city Re: Z wielu postów mozna wyciągnać wniosek, że... 20.10.09, 11:26
            Nie wiem, czy poddaj asortowaniu, ale # lata temu przywizłm z UK wiele fajnych
            swetrów i bluzek, które nawt dzis s ajk nowe, a były wielokrtnie prane i
            noszone. Pół roku temu kupiłam w H&M dwa swetry i zmechacenia powstały ju zpo
            dwóch zaożeniach, więc wniosek nasuwa sie sam. Jakośc jest nie ta sama, owszem
            trafiam na perełki, ktore kosztowały groszezeby byłos mieszniej i za diabła
            sięzniszczyc ich nie da, ale częsciej narzekam na jakośc w polskich sieciówkach
            niż ja chwalę.
            Co do sprzetu Agd to usłyszałam kiedys niezły komentarz, cos w desen " Teraz
            robi się tak, by klient wrócił za jakis czas po nowy, kiedys towar był
            deficytowy, wiec był tak produkowany, by służył lata, a teraz w obroce mamy
            tymczasówki". I coś w tym jest, bo mojemu męzowi laptop wysiadł po 2 latach
            używania,kosztował niemało, a matryca się ot tak zepsuła. Czeka nas wydatek
            niemały, a podejrzewam, ze i ten nowy laptop nie pochodzi dłużej jak też te 2 lata.
            • tezromantyczka Re: Z wielu postów mozna wyciągnać wniosek, że... 20.10.09, 11:35

              Ja też mam kilkuletnie rzeczy z Esprita, które są w o wiele lepszym
              stanie niż znacznie nowsze z H&M. Ale może to jak z AGD - produkują
              kiepską jakość, aby klient wrócił szybciej.
    • anomalia_pogodowa81 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 11:11
      Przysięgam, że nie chcę nikogo urazić swoimi słowami, ale wydaje mi
      się, że ta obsesja nowości to taka cecha charakterystyczna
      społeczeństw, które są jeszcze zbyt biedne, aby docenić rzecz
      używaną. Z jakiś przyczyn Polakom wydaje się, że rzecz nowa jest
      bardziej nobilitująca od używanej.
      W krajach zachodnich/zamożniejszych faktycznie funkcjonuje już
      świadomość (na fali eko), że rzeczom powinno się nadawać drugi obieg
      i przekazywanie dalej ubrań czy innych przedmiotów jest zupełnie
      normalne (znowu: nie w kręgach bardziej ubogich czy aspirujących).

      Absolutnie zgadzam się z małpąwczerwonym - kompletnie nie liczy się
      cena prezentu czy miejsce jego zdobycia - liczy się wyłącznie
      intencja, serce i energia włożone w zdobycie prezentu.

      Ludzie, wyjdźcie trochę poza własne schematy...
      • ko_kartka Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 14:27
        No cóż, mam w rodzinie taki przykład starszej kobiety, która chodzi po
        śmietnikach, wygrzebuje stare szmaty, które wyrzucają ludzie (bynajmniej nie
        jest to jakość kontenerów PCK czy SH), pierze, prasuje i rozdaje dzieciom. Ani
        jej, ani jej dorosłym dzieciom nie brakuje niczego - a ciuchy są styrane i
        akuratnie nadają się tylko i wyłącznie do śmieci. Czy naprawdę liczy się TYLKO
        intencja, inwencja i energia...? Mogła wyhaftować im serwetki w takim razie.

        Poza tym - ciuchy z SH są ok, recykling używanych ciuchów jak najbardziej w
        porządku, ale na oficjalne okazje trzeba okazać trochę klasy, którą mieszkańcy
        "zachodniej" Europy niekoniecznie posiadają. Porównujmy się do lepszych, a nie
        równajmy do gorszych, co?
        • ritsuko Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 16:31
          Jak byłam dzieckiem, odwiedziliśmy mojego Pradziadzia-był to zdaje się ostatni raz przed jego śmiercią... Był już bardzo słaby, jego zdrowie się pogarszało. Dostałam od niego wtedy taki mały, fioletowy, przybrudzony mocno ręczniczek. Do dziś to pamiętam, był to jeden z najpiękniejszych prezentów jakie w życiu dostałam- nie ważne co to było, ale od kogo i że akurat takie miał wtedy możliwości.
          Nie uważam, żeby podejście jakie reprezentujesz, nie urażając Cię, było równaniem do lepszych, lecz wręcz przeciwnie
          • ko_kartka Re: Ciuchy uzywane na prezent... 21.10.09, 12:05
            Słuchaj, nie chciałabym Cię urazić, szanuję Twoje odczucia i to miło, że
            ucieszyłaś się z takiego prezentu, który Twój chory pradziadek uznał za stosowne
            Ci wręczyć. Ale sytuacji z Twojego postu raczej nie można porównać do sytuacji,
            którą opisałam ja, zachodzą pewne mniej lub bardziej subtelne różnice, które
            moje opowiadanie czynią niesmacznym, a Twoje wzruszającym.

            A jeśli nadal rozmawiamy o prezentach - to prezent, jeśli się wręcza, to wręcza
            się go KOMUŚ. Może ktoś byłby przeszczęśliwy, dostając worek śmieci w prezencie
            - ja poczułabym się urażona. A wystarczyłoby mi zwyczajnie złożyć życzenia, bez
            prezentu w ogóle - i byłoby mi miło. To nazywam równaniem do lepszych. Ale,
            oczywiście, są ludzie, którym nie zależy na klasie, tylko na kasie - i nie
            potrafiąc wyjść z twarzą z sytuacji, kiedy ich nie stać na prezent, to szukają
            najtańszego badziewia i jeszcze są zdziwieni, że się komuś nie podoba...
      • magdalaena1977 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 14:52
        anomalia_pogodowa81 napisała:
        > kompletnie nie liczy się cena prezentu czy miejsce jego
        > zdobycia - liczy się wyłącznie intencja, serce i energia włożone
        > w zdobycie prezentu.
        A sam prezent już nie ?
        Wystarczy Ci jak ktoś kupował z sercem i dobrymi intencjami nawet jak efekt jest
        totalnie nie w Twoim guście ?
        Nie cierpię takich prezentów, bo oprócz paskudztwa w domu dochodzi jeszcze
        problem reakcji i złożenia odpowiednich podziękowań ofiarodawcy. Moja babcia
        swego czasu potrafiła mi coś takiego kupić i przez pewien czas miałam obrazek,
        który stał za szafą i był wyjmowany tylko na przyjazd babci. Aż się szczęśliwie
        stłukł wink

        Dla mnie prezenty używane są nie do przyjęcia. Owszem antyki (porcelana,
        biżuteria, stare książki) są eleganckie, ale jest to efekt pewnej unikalności i
        wzrostu ich wartości z upływem lat.
        Ale prezent "z okazji" powinien być IMHO uroczysty i cieszący oko. Nie wypada
        dać czegoś zepsutego, czegoś przesadnie praktycznego, ani też używanego.
        Zdarzało mi się dawać koleżankom i dostawać "bez okazji" np. napoczęty lakier do
        paznokci, który mi nie odpowiadał, ale nie dałabym go w prezencie. Nie dałabym
        używanego kilkuletniego kubka, książki, którą kupiłam i przeczytałam.
        Tak samo nie dałabym małemu dziecku jako (jedynego) prezentu ubrania, bo taki
        prezent zupełnie go nie ucieszy.
        • ritsuko Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 16:40
          magdalaena1977 napisała:
          > A sam prezent już nie ?
          > Wystarczy Ci jak ktoś kupował z sercem i dobrymi intencjami nawet jak efekt jes
          > t
          > totalnie nie w Twoim guście ?

          Owszem, mam sporo prezentów nie w moim guście, ale są od waznych dla mnie osób- to samo w sobie jest wartością.
          > Nie cierpię takich prezentów, bo oprócz paskudztwa w domu dochodzi jeszcze
          > problem reakcji i złożenia odpowiednich podziękowań ofiarodawcy.
          Wystarczy trochę szczerości- ja nie mam takich problemów, bo raczej nie zdarzyło mi się nie cieszyć z prezentu, zawsze doceniałam, że ktoś o mnie pomyślał, a nie sam przedmiot. Jeśli masz takie oczekiwania- miej też odwagę by to przyznać przed osobą, która prezent daje.

          >
          > Dla mnie prezenty używane są nie do przyjęcia. Owszem antyki (porcelana,
          > biżuteria, stare książki) są eleganckie, ale jest to efekt pewnej unikalności i
          > wzrostu ich wartości z upływem lat.

          Czyli chodzi o pokazanie się,prawda? O pewien wysoki poziom, jaki reprezentujemy, nie? Bo jeśli rzeczony babciny obrazek był oryginalnym dajmy na to "Szałem" Podkowińskiego, to już inna sprawa?
          • maplawczerwonym2 zgadzam sie w 100% 20.10.09, 18:07
            Ale jak widac wazniejsze jest, zeby kosztowalo, albo bylo w swietnym
            guscie i najlepiej "zyskiwalo na wartosci". Intencje nie sa wazne.
            Ale juz niestety nie dziwi mnie to podejscie, pamietam dyskusje o
            prezentach komunijnych oj dawno juz, chyba na wiosne to bylo, w
            ktorej jedna z przedmowczyn bronila tezy "odpowiedniego"
            oprezentowania dziecka. A byla tam dyskusja na temat, ze kogos po
            prostu NIE BYLO STAC!!! na taki prezent, chocby chcial.. Mozesz
            poszukac w archiwum. Jestem w szoku, jak osoby, ktore w wielu
            sytuacjach forum "oszczedzanie" mowia takie rzeczy (sic!) potem
            podejmuja tematy "duchowe" na innych forach/wychowanie w wierze itp.
            Przeciez tutaj jak wol pisza, ze dobre intencje i checi sie nie
            licza!! Przeciez liczy sie, zeby bylo "nowe", nie uzywane. A jak juz
            prezent od babci, ktora byc moze nie ma pieniedzy, a byc moze po
            prostu jest juz stara i nie do konca sprawna umyslowo - I CZY TO
            ZNACZY ZE MAM JEJ NIE SZANOWAC? i czy to znaczy, ze mam sie smiac
            lub oburzac, ze taki mi prezent - zapewne na miare SWOICH mozliwosci
            sprawila???
            Cos niedobrego dzieje sie z tym forum, coraz rzadziej je odwiedzam i
            chyba wogole przestane, bo to schodzenie wylacznie do "konsumpcji" w
            tych dyskusjach napawa mnie prawdziwym smutkiem.
            • magdalaena1977 Re: zgadzam sie w 100% 20.10.09, 18:21
              maplawczerwonym2 napisała:

              > Ale jak widac wazniejsze jest, zeby kosztowalo, albo bylo w swietnym
              > guscie i najlepiej "zyskiwalo na wartosci". Intencje nie sa wazne.
              Ciekawe, gdzie to wyczytałaś.


              > Ale juz niestety nie dziwi mnie to podejscie, pamietam dyskusje o
              > prezentach komunijnych oj dawno juz, chyba na wiosne to bylo, w
              > ktorej jedna z przedmowczyn bronila tezy "odpowiedniego"
              > oprezentowania dziecka.
              Jak najbardziej przyznaję się do tego. IMHO prezent z okazji chrztu czy komunii
              (zwłaszcza od chrzestnej) powinien być odpowiedni czyli dopasowany do okazji -
              ergo nawiązywać do religijnego wymiaru święta. Nie musi być drogi.

              > Przeciez tutaj jak wol pisza, ze dobre intencje i checi sie nie
              > licza!!
              Nic takiego nie napisałam.
              Napisałam wręcz, że jeśli babcia daje mi coś co mi się nie podoba, to doceniam
              jej dobrą wolę i chęć obdarowania mnie, nie wyrażam jasno swojej opinii, czasami
              nawet stawiam w domu czy czasami noszę.
              • anetapzn Re: zgadzam sie w 100% 21.10.09, 09:27
                magdalaena1977 napisała:

                > maplawczerwonym2 napisała:
                >

                >
                >
                > > Ale juz niestety nie dziwi mnie to podejscie, pamietam dyskusje o
                > > prezentach komunijnych oj dawno juz, chyba na wiosne to bylo, w
                > > ktorej jedna z przedmowczyn bronila tezy "odpowiedniego"
                > > oprezentowania dziecka.
                > Jak najbardziej przyznaję się do tego. IMHO prezent z okazji chrztu czy komunii
                > (zwłaszcza od chrzestnej) powinien być odpowiedni czyli dopasowany do okazji -
                > ergo nawiązywać do religijnego wymiaru święta. Nie musi być drogi.
                Tu sie zgadzam z magdalaeną. Nie chodzi o cenę tylko o symbol, dopasowanie do
                uroczystosci. Pamiatka z chrztu czy komunii jest jedyna w swoim rodzaju, jest to
                pamiatka, która przechowuje sie przez całe życie.

              • maplawczerwonym2 tylko przypominam 21.10.09, 14:49
                odnosnie "dobrych intencji" i podejscia do tego co wazne i ze o tym
                tam pisalas??? a nie o pieniadzach

                to sa twoje wlasne slowa, odpowiedz na posta dziewczyny, ktora
                pisala, ze ja nie stac

                "Uświadom sobie, że jako samotna matka jesteś z zasady w gorszej
                sytuacji niż
                inne rodziny. I że to naturalne, że pod względem finansowym i
                organizacyjnym
                jest trudniej niż tam , gdzie dziecko jest wychowywane przez oboje
                rodziców.
                Więc być może to nie komunia jest za droga, tylko Ty masz za mało
                pieniędzy.
                Mniej wystawna komunia Twojego dziecka to jeden z wielu przykrych
                skutków
                rozejścia się Ciebie i jego ojca.

                Uświadom sobie także, że dla wielu osób urządzenie pięknej
                uroczystości z okazji
                Pierwszej Komunii ich dziecka to przyjemność. Że ważną uroczystość
                religijną
                chcą podkreślić pięknym strojem, prezentami, przyjęciem dla rodziny.
                I są gotowi
                odkładać na tę przyjemność rezygnując a innych przyjemności - np.
                fantazyjnego
                jedzenia na co dzień, lepszego ciucha ...
                I że Ty w swojej niechęci do podkreślania wagi tego dnia jesteś dość
                odosobniona.

                Oczywiście, że musisz zamknąć się w swoim budżecie, ale to
                nieuchronne, że
                wypadniesz skromniej niż inni (tak jak pewnie nie stać się na drogie
                wakacje w
                egzotycznym miejscu)."

                a tu link do calego watku

                forum.gazeta.pl/forum/w,20012,87366733,87483683,Re_Komunia_Sw_jak_nie_zbankrutowac_.html

                Wniosek jest jeden - tam piszesz cos innego, tu cos innego, klocic
                sie nie chce, oburzylo mnie tylko twoje podejscie wtedy i mowiac
                szczerze zaskakuje mnie teraz.
                • maplawczerwonym2 Re: tylko przypominam 21.10.09, 14:54
                  A tak na marginesie - jak czytalam wtedy ten watek/a bylam nowa na
                  forum/ to az sie balam odezwac, zeby mi sie od ciebie nie dostalo
                  tez na temat "patologii w rodzinie" jak autorce watku. Co to za
                  grzech, ze kogos nie stac? Dokladnie ta sama sytuacja teraz.

                  Kompletnie mi sie juz odechcialo tu zagladac, jakze sie to forum
                  zmienilo przez ostatnie miesiace na niekorzysc.

                  Pozdrawiam
                  • magdalaena1977 Re: tylko przypominam 21.10.09, 20:38
                    maplawczerwonym2 napisała:

                    > A tak na marginesie - jak czytalam wtedy ten watek/a bylam nowa na
                    > forum/ to az sie balam odezwac, zeby mi sie od ciebie nie dostalo
                    > tez na temat "patologii w rodzinie" jak autorce watku.
                    Jeśli chcesz mnie krytykować, to chociaż czytaj moje wypowiedzi dokładnie. Jako
                    patologiczną określiłam wtedy związek kobiety "ktora w ime zapewnienia komfortu,
                    edukacji i ojca przez lata zyla z czlowiekiem, ktory nawet w 9-ym!!! miesiacu
                    ciazy znecal sie nad nia fizycznie". Nadal trudno mi sobie wyobrazić lepszy
                    przykład rodziny patologicznej, dysfunkcyjnej itp.

                    > Kompletnie mi sie juz odechcialo tu zagladac, jakze sie to forum
                    > zmienilo przez ostatnie miesiace na niekorzysc.
                    Moje posty, które niedokładnie przywołujesz pochodzą sprzed roku, więc nie wiem,
                    co miało się zmienić.
                • magdalaena1977 Re: tylko przypominam 21.10.09, 20:33
                  maplawczerwonym2 napisała:

                  > odnosnie "dobrych intencji" i podejscia do tego co wazne i ze
                  > o tym tam pisalas??? a nie o pieniadzach
                  Akurat w tym wątku nie pisałam o prezentach.
                  O prezentach pisałam tu:
                  "prezenty dla chrześniaków z okazji I Komunii"
                  https://forum.gazeta.pl/forum/w,20012,93495359,93664550,Re_Impreza_w_restauracji.html
                  Autorka miała budżet 200 zł na jedno dziecko, a ja krytykowałam pomysł kupowania
                  prezentów niezwiązanych z uroczystością, które trafią do śmieci za rok czy dwa -
                  przeciwstawiając im możliwość podarowania medalika czy choćby biżuterii.
                  Nadal podpisuję się pod tym, co powiedziałam.

                  W wątku
                  "Komunia Sw.- jak nie zbankrutować?"
                  Krytykowałam stanowisko autorki wątku (określającej komunię jako szopkę i
                  mającej generalnie negatywny stosunek do księży), która miała pretensje, że inni
                  ludzie chcą wydać swoje ciężko zarobione pieniądze na przyjęcie dla rodziny,
                  strój dla dziecka i generalnie na uroczystą oprawę ważnego religijnego święta.
                  To tak jakby ktoś miał pretensje, że ludzie jeżdżą mercedesami, a jego nie stać
                  nawet na stare Tico.

                  > "Uświadom sobie, że jako samotna matka jesteś z zasady w gorszej
                  > sytuacji niż inne rodziny. I że to naturalne, że pod względem
                  > finansowym i organizacyjnym jest trudniej niż tam , gdzie dziecko
                  > jest wychowywane przez oboje rodziców."
                  Może wyraziłam się nieco zbyt obcesowo, za co potem przeprosiłam autorkę wątku,
                  ale co do meritum nie zmieniłam zdania. Nadal uważam, że statystycznie sytuacja
                  finansowa samotnej matki jest gorsza od sytuacji dwojga zgodnie gospodarujących
                  małżonków (czy konkubentów) z dziećmi. Mogą być pojedyncze wyjątki, ale
                  generalna tendencja jest niewątpliwa.
          • magdalaena1977 Re: Ciuchy uzywane na prezent... 20.10.09, 18:26
            ritsuko napisała:

            > Owszem, mam sporo prezentów nie w moim guście, ale są od waznych > dla mnie
            osób- to samo w sobie jest wartością.
            I cenisz je tak samo jak prezenty od ważnych dla Ciebie osób, które Ci się
            podobają ?

            > Czyli chodzi o pokazanie się,prawda?
            Nie skądże.
            > O pewien wysoki poziom, jaki reprezentujemy, nie?
            Chodzi o elegancję, a nie o wartość. Jeśli kogoś nie stać, może kupić coś
            taniego, ale nadal uważam, że nie wypada dać używanej bluzki czy kilkuletnich
            kubków.
            • anetapzn Re: Ciuchy uzywane na prezent... 21.10.09, 09:33
              magdalaena1977 napisała:


              > taniego, ale nadal uważam, że nie wypada dać używanej bluzki czy kilkuletnich
              > kubków.

              Używane kubki mogłabym dać komuś bardzo ale to bardzo bliskiemu- przyjaciółce,
              siostrze itd- wiedząc, ze odkąd je mam wzbudzają w niej zachwyt i np.
              kolekcjonuje tego typu kubki. Podobnie z np. książką- jeżeli wiem, ze ktoś od
              dawna poluje na daną książkę i mam możliwość kupienia jej np. w antykwariacie to
              mogę spokojnie ja podarować w prezencie, bo wiem że ta osoba sie ucieszy. Co
              innego odzież. Nie mówimy tu o upośledzonej babci itd, bo to zupełnie inna
              historia. Np. nie wyobrażam sobie dostać używanej bluzki od ciotki czy kuzynki z
              okazji np. imienin. Rozumiem, ze kogoś może nie być stać na drogi prezent, to
              niech kupi chociaż zwykłego kwiatka- ciętego lub doniczkowego, nie powinien
              kosztować więcej niż bluzka z s-h a na pewno będzie stosowniejszy.
              • ko_kartka Re: Ciuchy uzywane na prezent... 21.10.09, 12:14
                Ach, no właśnie. Podpisuję się pod tym. Wystarczy kwiatek i jest elegancko, mała
                różyczka z wstążką kosztuje ile 3 zł? 5 zł? No, nawet bez wstążki - to jeszcze
                taniej.

                Na moim ślubie był mąż mojej chrzestnej, człowiek faktycznie bez grosza przy
                duszy - dostaliśmy od niego kartkę z kuponem totolotka i nigdy nie zdarzyło mnie
                się pomyśleć, że powinien dać prezent "stosowniejszy", bo dla mnie to właśnie
                był stosowny prezent do sytuacji, taki, jakie lubię - niespodzianka, zabawny. A
                niedrogi. I to nazywam zachowaniem z klasą.
    • eniigmaa Re: Ciuchy uzywane na prezent... 23.10.09, 11:11
      Na okazje tylko nowe, bez okazji sama chrześniakowi czasem kupuję, jak mi
      wpadnie w oko jakieś fajne ubranko
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka