Dodaj do ulubionych

Dylematy...

15.05.07, 02:08
Czy warto w życiu być szczerym ? Czy warto być autentycznym? Dobrze wiemy jak
wielu znudzonych codziennością, beznadziejnie poszarzałych ludzi tylko czyha
na chwilę czyjegoś nieopatrznego zwierzenia, widok zapłakanej twarzy,
oczywisty fakt błędu drugiego człowieka, na sensację jego słabości. Tak więc,
czy warto być szczerym? A może pozostała nam już jedynie arcypoważna i
arcyzakłamana zabawa w ciuciubabkę, w której wszyscy umówimy się, że tworzona
przez nas obłudna fikcja jest rzeczywistością? Cena jaką trzeba zapłacić za
swoją tożsamość i z niej właśnie wynikającą szczerość jest boleśnie wysoka.
Bo przecież własna prawdziwość to nic innego, jak wystawienie siebie na pokaz
innym ludziom, ludziom, których najczęściej nie stać na odwzajemnienie się
podobną postawą. Więcej jeszcze, to niemal pewne, ciągłe narażanie się na
podłą obmowę i zawiść ze strony niejednego skarłowaciałego homo-sapiens. Ale,
ale , nie rozpędzajmy się tak i nie róbmy z siebie męczenników świętej
sprawy, bo czy przypadkiem Ty i ja też nie jesteśmy skarłowaciali?
Obserwuj wątek
    • kamfora Re: Dylematy... 15.05.07, 08:19
      nikita1001 napisała:

      > Czy warto w życiu być szczerym ? Czy warto być autentycznym?

      Tak się zastanawiam już od dłuższego czasu : kiedy człowiek jest autentyczny?
      Czy wtedy, gdy kieruje się sercem (emocjami) czy wtedy, gdy rozumem?

      Czy człowiek, który nie okazuje publicznie swoich emocji jest nieszczery?
      • witekjs Re: Dylematy... 15.05.07, 08:49
        kamfora napisała:

        > Czy człowiek, który nie okazuje publicznie swoich emocji jest nieszczery?

        Nie, jest rozsądny i co bardzo ważne, taktowny.
        Jak wiecie istnieje pojęcie " inteligencja emocjonalna", która jest jednym ze
        źródeł naszego sukcesu lub niepowodzenia.

        Pozdrawiam. Witek

        pl.wikipedia.org/wiki/Inteligencja_emocjonalna
        rozrywka.onet.pl/psychozabawy/inteligencja,psychozabawy.html
        • kamfora Re: Dylematy... 15.05.07, 09:08
          no właśnie: inteligencja emocjonalna,
          Tak podejrzewałam, że moja składa się w większości z braków wink
      • kamfora Re: Dylematy... 15.05.07, 09:04
        Tak mi przyszło teraz do głowy (w trakcie parzenia porannej herbaty smile
        Na poziomie emocji wszyscy ludzie są mniej więcej jednakowi, a różnice
        występują dopiero na poziomie rozumu. Dzisiaj wielu ludzi używa swojego
        rozumu, by manipulować emocjami innych ludzi. (Tak na marginesie: W zeszłym
        roku oglądałam film Łozińskiego: "Jak to się robi". Przygnębiające sad

        Zmysły człowieka stają bezradne wobec rozumu innego człowieka, a ciągle jeszcze
        nie poddają się swojemu w takim stopniu, by nie dać się temu drugiemu
        człowiekowi skrzywdzić.

        A to wszystko powyższe na skutek wypicia trzech filiżanek czarnej herbaty
        Lipton - zaczynam podejrzewać, ze producent dosypuje jakiegoś narkotyku wink
        • witekjs Re: Dylematy... 15.05.07, 09:23
          Dla mnie przykrym problemem jest to, że lawinowo wzrasta liczba ludzi, którzy
          się kształcą i z dumą uprawiają czarny PR.
          Znaczy to przecież, że coraz więcej jest takich prominentów, którzy chcąc mieć
          "czyste ręce", z pełną świadomością ich zatrudniają jako swych akolitów*.

          Witek


          *Brakowało mi tego słowa kilkakrotnie i przedwczoraj nauczyłem się go z Radia
          TOK-FM wink smile)
          www.kurnik.pl/slownik/sp.phtml?sl=akolita

          przy okazji czarny PR
          pl.wikipedia.org/wiki/Czarny_PR
      • krytyk2 Re: Dylematy... 16.05.07, 00:16
        Myśle ,ze pod pojęciem szczerości podkladamy sobie rozne rzeczy.Jesli przez
        szczerośc rozumiemy np zdradzanie intymnych szczegółów swojego pozycia to jest
        to tzw prymitywny rodzaj szczerości.A z drugiej strony ,co jest takiego
        strasznego w szczerym ogloszeniu swojego zdania nt projektu zgłoszonego przez
        szefa/przy zalozeniu ,ze projekt jest do kitu i jego realizacja narazi nasza
        firme na straty../albo szczerym wyznaniu,że X postąpił nieetycznie wobec Y?
        • witekjs Re: Dylematy... 16.05.07, 00:24

          krytyk2 napisał:
          >A z drugiej strony ,co jest takiego
          >strasznego w szczerym ogloszeniu swojego zdania nt projektu zgłoszonego przez
          >szefa/przy zalozeniu ,ze projekt jest do kitu i jego realizacja narazi nasza
          >firme na straty.

          Gdybyś mógł spytać o to nowego wicepremiera, a On chciałby/mógł Ci odpowiedzieć,
          to dowiedziałbyś się najlepiej... wink

          Witek

          • krytyk2 Re: Dylematy... 17.05.07, 20:23
            ta ryba nie prawa się nie zepsuć od głowy..wink
            Mając takiego szefa można tylko kłamaćbig_grinDDD
      • vicca Re: Dylematy... 21.05.07, 09:27
        Po pierwsze - według naukowców jest kilka typów inteligencji - nie tylko
        emocjonalna
        Po drugie - racjonalizm nie wyklucza uczuć
        po trzecie - moim zdaniem uczucia należy okazywać uważając jedynie by nikogo nie
        obrazić (np. gromkim śmiechem na pogrzebie)
        Po czwarte - co oznacza autentyzm? To jak my się widzimy, czy to jak nas widzą?
        A może to się uzupełnia? - dla przykładu - ja sprawiam podobno na obcych
        wrażenie osoby z dystansem, zimnej i nawet - o zgrozo wyniosłej, podczas gdy w
        środku mnie (przynajmniej ja to tak odczuwam) jest coś zupełnie przeciwnego. I
        który obraz jest autentyczny?

        Pzdr ciepło V*
        • scand Re: Dylematy... 21.05.07, 09:34
          > I który obraz jest autentyczny?

          Wygląda na to, że jest wiele obrazów tego samego.
          Obiekt może być sfotografowany z wielu punktów widzenia - która fotografia
          jest "prawdziwa" ? Tak samo z osobą - dla swojego synka możesz być najbardziej
          emocjonalną osobą na świecie, dla sąsiadki wyniosłą i zimną.
    • scand Re: Dylematy... 15.05.07, 10:05
      > Dobrze wiemy jak
      > wielu znudzonych codziennością, beznadziejnie poszarzałych ludzi tylko czyha
      > na chwilę czyjegoś nieopatrznego zwierzenia, widok zapłakanej twarzy,
      > oczywisty fakt błędu drugiego człowieka, na sensację jego słabości

      Zgodne jest to z powiedzeniem że "czyjaś słabość jest siłą kogoś innego".
      Z tym że na słabość czyhają raczej nie ci znudzeni ( czyli o pewnym stopniu
      obniżonej aktywności) ale raczej ci agresywni, pełni energii, rozpychający się
      łokciami w życiu, zawsze gotowi zagarnąć nowy obszar dla siebie.

      W przyrodzie jest podobnie , zwierzę ktore okazuje mimowolnie słabość staje się
      bardziej prawdopodonym łupem drapieżnika - płaci za to że okazuje ból gdy np.
      ma zranionę nogę.
      • nikita1001 Re: Dylematy... 15.05.07, 19:02
        Jeżeli choć na chwilę odrzucimy nasze żale i emocje, to łatwo zauważymy, że tak
        naprawdę to wielu z nas, (a może wszyscy?!) bardzo tęskni za wzajemną
        szczerością, prawdziwością, przyjaźnią, miłością, zaufaniem. Potrzebujemy tych
        wartości jak ryba wody, lecz po prostu wstydzimy się do tego przyznać i w
        konsekwencji każdego dnia wciąż na nowo wkładamy na twarze ozdobione kłamstwem
        ochronne maski, poprzez które nieufnie spoglądamy na drugich, także skrzętnie
        zamaskowanych.
        • kamfora Re: Dylematy... 15.05.07, 19:33
          nikita1001 napisała:

          > Jeżeli choć na chwilę odrzucimy nasze żale i emocje, to łatwo zauważymy, że
          > tak naprawdę to wielu z nas, (a może wszyscy?!) bardzo tęskni za wzajemną
          > szczerością, prawdziwością, przyjaźnią, miłością, zaufaniem. Potrzebujemy
          > tych wartości jak ryba wody, lecz po prostu wstydzimy się do tego przyznać
          > i w konsekwencji każdego dnia wciąż na nowo wkładamy na twarze ozdobione
          > kłamstwem ochronne maski, poprzez które nieufnie spoglądamy na drugich,
          > także skrzętnie zamaskowanych.

          A najśmieszniejsze (a może najsmutniejsze?) w tym wszystkim jest to, że
          słabości nie da się ukryć za żadną maską. Maska jest bardziej dla swojego
          lepszego samopoczucia, niż jako ochrona: bo najgorsze, co może się człowiekowi
          przytrafić to obojętność otoczenia. Maska pozwala myśleć, że jest się w centrum
          uwagi, że tylko dzięki niej inni "dają mi spokój". Jest wołaniem: haaalooo!!!
          jest tu ktoo?? nie chcę nikogo widzieć, ani słyszeć, haaaaloooo!!!!!"

          • nikita1001 Re: Dylematy... 15.05.07, 23:27
            Jakie to dziwne. Świat ożywionych manekinów zabija w nas to, co
            najwartościowsze, a my nie potrafimy się od niego uwolnić. Gorzej jeszcze,
            dostosowujemy doń chrześcijańskie wartości i powodujemy, że tysiące klęczących
            na kościelnych posadzkach rachitycznych robotów zgodnie ze swoim paranoicznym
            zaprogramowaniem, potrafi tylko w kółko powtarzać: tego nie wolno, tego nie
            wolno, tego nie wolno, tego nie wolno... a to, to - to mnie gorszy!!!
            • kamfora Re: Dylematy... 15.05.07, 23:32
              Faktycznie: dziwne smile

              Piłaś coś? wink
              • nikita1001 Re: Dylematy... 15.05.07, 23:59
                Jeszcze nie, ale czasami mam tak wielką ochotę na to tylko jest mały problem
                czasu nie starcza...smile)
          • scand Re: Dylematy... 16.05.07, 09:16
            > Maska pozwala myśleć, że jest się w centrum
            > uwagi, że tylko dzięki niej inni "dają mi spokój".

            Jak można być w centrum uwagi i mieć jednocześnie spokój ? To zdanie, Kamforo ,
            jest chyba sprzeczne wewnętrznie.
            • kamfora Re: Dylematy... 21.05.07, 20:51
              scand napisał:

              > Jak można być w centrum uwagi i mieć jednocześnie spokój ? To zdanie,
              > Kamforo , jest chyba sprzeczne wewnętrznie.

              Jeśli piszesz, że sprzeczne - to pewnie takie jest smile
              Starałam się nieudolnie opisać pewien stan uczuć. Kiedyś w filmie Bergmana
              usłyszałam mniej więcej coś takiego: dzieci w nocy boją się krzyczeć, bo jeśli
              nikt nie przyjdzie to będzie jeszcze straszniej.

              Próbowałam powiedzieć, że moim zdaniem każdy potrzebuje zainteresowania innych
              ludzi(dobrze czy źle - byle po nazwisku), ale przeważnie spotyka się z
              obojętnością (wszyscy myślą o sobie, tylko ja myślę o mnie wink . Zakładając
              maskę można sobie wmawiać, że gdyby tej maski nie było - byłoby się w centrum
              uwagi innych.
              • scand Re: Dylematy... 22.05.07, 10:07
                > Zakładając
                > maskę można sobie wmawiać, że gdyby tej maski nie było - byłoby się w centrum
                > uwagi innych.

                No tak, to dosyć przewrotne smile
                Czyli maska ma znaczenie nie tylko wobec innych ale także dla nas samych
                pozwalając utrzymać iluzyjne mity.
          • okimita Re: Dylematy... 17.05.07, 21:28
            To dobrze napisany tekst, bez tych barokowych wymyślno naukowych zawijasów.
            A, a, przypomnijcie skąd to było: "Idźmy nikt nie woła"
            • okimita Re: Dylematy... 17.05.07, 21:41
              Ale coś tu przeskoczyło, bo to poprzednie pisałem na kamfory z 15.05 g 19.33
        • scand Re: Dylematy... 16.05.07, 09:14
          > tak
          > naprawdę to wielu z nas, (a może wszyscy?!) bardzo tęskni za wzajemną
          > szczerością, prawdziwością, przyjaźnią, miłością, zaufaniem. Potrzebujemy
          >tych wartości jak ryba wody ..

          Niestety, są i tacy którzy potrzebują właśnie naszych "słabości" aby na nich
          zbudować swoją siłę ( a nawet i władzę ). Ponieważ jest to równie stare zjawisko
          jak owa potrzeba zaufania nie sądzę żeby udało się zbudować owo idealne
          społeczeństwo. Moze gdyby nie było kapitalizmu ... ale czy ktoś potrafi sobie
          to jeszcze wyobrazić ?
          • zbigniew31 Re: Dylematy... 17.05.07, 14:32
            scand napisał:


            > jak owa potrzeba zaufania nie sądzę żeby udało się zbudować owo idealne
            > społeczeństwo. Moze gdyby nie było kapitalizmu ... ale czy ktoś potrafi sobie
            > to jeszcze wyobrazić ?

            Pamietasz Skandzie ? ... opowiadanie o duszyczkach co kiedys Ci poslalem w
            "dystansie metafizycznym" , przypomne raz jeszcze , bo piekne i zawierajace
            istote naszego istnienia jest :
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=37533&w=52041234
            ...tak sie jakos sklada , ze ilekroc problem jakis o naszym bytowniu
            filozoficznie rozwazam do wnioskow z historii tej plynacych zawsze dochodze smile
            Dlatego szczerosc emocjonalna jest dla mnie oczywistym warunkiem pozwalajacym
            doznawac inne istnienia prawdziwie , a pamiec o jednaym pochodzeniu wszystkiego
            odkrywa tozsamosc emocji we mnie i innych . Ten rodzaj empatii dajacej
            zrozumienie , ze niewszystkie emocje/pragnienia moga byc realizowane
            rownoczesnie wykazuje potrzebe ich eksponowania by istnienie w ogole bylo
            mozliwie pelne , prawdziwie obfite . Mozna powiedziec jest to sczegolny rodzaj
            kapitalizmu emocjonalnego , chyba absolutny , niewybiorczy , przyjmujacy i
            piekne i brzydkie , wszystko co pozwala doswiadczac istnienia , bo przeciez
            doswiadczamy tylko poprzez relacje z innym i jeden tylko nosnik doznania - bol .



            • scand Re: Dylematy... 18.05.07, 08:32
              > Mozna powiedziec jest to sczegolny rodzaj
              > kapitalizmu emocjonalnego , chyba absolutny , niewybiorczy , przyjmujacy i
              > piekne i brzydkie , wszystko co pozwala doswiadczac istnienia , bo przeciez
              > doswiadczamy tylko poprzez relacje z innym i jeden tylko nosnik doznania -
              bol

              Kapitalizm emocjonalny ?
              Jeśli rozumieć kapitalizm jako system gdzie dominują symbole liczb
              przypisywane non-stop wszystkim aktom i obiektom ( liczba, ktorą nazywamy
              pieniądzem) to nalezy go traktowac jako system który bezpośredniośc świata
              zastępuje symbolem.
              Kapitalizm emocjonalny byłby więc zastąpieniem bezpośredniości emocji ich
              symboliką. Czy jestesmy w ten sposób bliżej istnienia ? Czy może tylko w ten
              sposób możemy POWIEDZIEĆ o istnieniu więcej...
              • zbigniew31 Re: Dylematy... 20.05.07, 20:49
                scand napisał:


                > Kapitalizm emocjonalny byłby więc zastąpieniem bezpośredniości emocji ich
                > symboliką. Czy jestesmy w ten sposób bliżej istnienia ? Czy może tylko w ten
                > sposób możemy POWIEDZIEĆ o istnieniu więcej...


                POWIEDZIEC o istnieniu ...smile oczywiscie mozemy jedynie domniemywac , bo czy
                mozna byc czegos pewnym sondujac ogrom absolutu ?
                Jednak podejrzewam , ze bezposredniosc swiata jest zludzeniem , z braku
                obiektywnego punktu odniesienia -niefalsyfikowalnym realizmem dla wewnetrznych
                elementow / posiadajacych peryspektywe spojrzenia od dolu , a od gory moze to
                byc system jak np kapitalistyczny zarzadajacy bezenergetycznymi symbolami ,
                buchalter notujacy po stronie kredyt lub debet ... jak z tymi duszyczkami - w
                jednosci z Bogiem nie mogly doswiadczyc nawet same siebie / ich stan konta
                niezmienny i po jednej stronie "ksiegowany" , identyczny jakby wszystkie byly
                tym samym , jednoscia . Dopiero pojawienie sie pozycji po przeciwnej stronie
                rachunku ich istnienia -pozwala zaobserwowac odmiennosc swoja na tle innych i
                tylko ta odmiennosc salda daje punkt odnieiena . Dlatego owa odmiennosc
                (eksponowanie emocji)jest tak cenna ,oplacalna dla istnienia samego , ale zawsze
                musi bac jakas duszyczka , ktorej trzeba wybaczyc , dla ktorej istnienie
                wydaje sie nieoplacalne .

    • pastwa czy armata strzela smiechem.. 19.05.07, 23:29
      nikita1001 napisała:

      > Czy warto w życiu być szczerym ? Czy warto być autentycznym? Dobrze wiemy jak
      > wielu znudzonych codziennością, beznadziejnie poszarzałych ludzi tylko czyha
      > na chwilę czyjegoś nieopatrznego zwierzenia, widok zapłakanej twarzy,
      > oczywisty fakt błędu drugiego człowieka, na sensację jego słabości. Tak więc,
      > czy warto być szczerym?

      Tu nie chodzi wcale o szczerosc,tylko o dystans emocjonalny wobec pogladow
      innych, a nas dotyczacych i niekoniecznie wygodnych. Mozna miec przeciez
      rozmowce, ktory wcale nie czyha aby komus dogryzc,ale jego szczery (tak to
      dziala w obie strony) styl moze kogos innego tez szczerego zabolec.
      Pytanie wychodzi takie czy warto by szczery rozmawial z nieczule szczerym, czy
      lepiej z ukladnym i nieszczerym, a moze z milym szczerym, pytanie tylko czy ten
      ostatni mimo swej wygodnosci wniesie wszystko to co pozytywne dla nas czy tylko
      pozwoli sie wygadac nie pozostawiajac kaca.. i setki roznych innych opcji sie tu
      pojawia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka