Dodaj do ulubionych

Pytania głupie, albo pozornie głupie

IP: *.centertel.pl 21.06.09, 19:35
Witam,
w tym roku mam zamiar pierwszy raz w życiu pojechać w okolice
słoweńsko-chorwackie. Mam kilka pomysłów i kilka związanych z tym
wątpliwości.
Najważniejszy pomysł jest taki, że wsiadam w auto i jadę na południe
przed siebie. Nie wyznaczam sobie żadnych terminów czy obowiązkowych
kilometrów do przejechania. Mam zamiar przejechać tak przez
Słowację, Austrię, dotrzeć do Słowenii, zajrzeć do Włoch do Triestu,
potem pojechać do Chorwacji. Założenie jest takie, że NIE WIEM gdzie
będę spał, gdzie się zatrzymam i na jak długo.
Robiłem już tak z Litwą, trochę z Niemcami i Czechami, jednak zawsze
w nietypowych turystycznie miejscach i zwykle poza sezonem.
Problemów raczej nie było, bo zawsze znalazło się coś do mieszkania.
Ale teraz przede mną sytuacja zupełnie nowa, bo po pierwsze ruszam w
drugiej połowie lipca, a po drugie w okolice turystycznie oblegane.
No i zaznaczam, że nie jestem typem turysty, który leży na plaży i
kąpie się w morzu. Raczej zależy mi na zobaczeniu skrawka Europy,
którego jeszcze nie znam, pooglądaniu fajnych miejsc, jedzeniu
lokalnych specjałów w lokalnych zajazdach i karczmach, piciu winka
wieczorami w małomiasteczkowych kafejkach. Atrakcje takie jak kąpiel
w Adriatyku interesują mnie umiarkowanie (czyli podjechać na plażę,
wskoczyć do wody, popluskać się, wyjść, wytrzeć, wsiąść do auta i
jechać dalej).
Dlatego mam kilka pytań.
1. Czy w środku wakacji da się w Słowenii lub Chorwacji
SPONTANICZNIE złapać sensowny nocleg (sensowny to z jednej strony
znaczy nie za milion euro, a z drugiej bez prusaków i właścicieli
kanibali rodem z amerykańskiego horroru klasy B)? No i oczywiście
mówimy o noclegu znalezionym gdzieś po drodze, a nie wyszukiwanym
wcześniej w internecie.
2. Jak już dotrę na wybrzeże Adriatyku na pograniczu Słowenii,
Chorwacji i Włoch (bo to ma być cel mojej podróży) to taniej jest
szukać noclegu i obiadku po stronie słoweńskiej czy chorwackiej (no
bo włoską od razu wykluczam, wiedząc, że tam i tak wyszłoby
najdrożej).
3. Czy bałkańskiego żółtodzioba coś negatywnie zaskoczy? Jest coś,
czego powinienem się spodziewać nie mając żadnego doświadczenia z
tamtym regionem Europy? Mam na myśli to, że np. na Słowacji
zaskoczyła mnie winieta na autostradę (negatywnie), a w Niemczech
brak jakichkolwiek opłat i brak limitu prędkości na autostradzie
(pozytywnie). Daję takie drogowe przykłady, bo raczej nigdzie gdzie
do tej pory byłem nie spotkaly mnie jakieś szczególne nieszczęścia
(poza przekupną policją na Litwie i panią szoferką w szwedzkim
autobusie, która darła jadaczkę za wsiadanie do autobusu drzwiami
środkowymi, zamiast przednimi).
4. Ceny. Tak ogólnie, jak to wyglada w Chorwacji i Słowenii? Nie mam
o tym żadnego pojęcia. Wiem tylko czego spodziewać się w Austrii i
Włoszech, bo tam akurat bywałem.
5. Bezpieczeństwo. Interesują mnie takie tam drobiazgi: auto
zostawiać na strzeżonym (jak na Litwie) czy gdziekolwiek (jak w
Niemczech)? Kieszonkowców zero (jak w Niemczech) czy dużo (jak we
Włoszech)? Bać się wieczorem na ciemnej ulicy czy nie bać?
6. Cywilizacja. Zawsze da się jakoś odnieść do Polski. Przyklad: na
Białorusi fatalnie jest, na Litwie trochę gorzej niż u nas, w
Hiszpanii trochę lepiej itd. No to jak jest w Chorwacji i Słowenii?
To chyba tyle. Jeżli ktokolwiek z Was, bałkanskich wyjadaczy,
cokolwiek mi podpowie, to będę wdzięczny.
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • Gość: vvv Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.09, 19:52
      Ad.1 i 2, Da się. Raczej w Cro niż w Slo.
      Ad.3. Hm, wakacje bez zaskoczek są chyba mało ciekawe? Płacenie za
      autostrady to w chyba nic dziwnego jak byłeś w A i I?
      Ad. 4. W Cro i Slo nie będzie drożej niż w A i I.
      Ad. 5. Jest OK, oczywiście nie należy kusić losu.
      Ad. 6. Czym mierzysz tę cywilizację?
      • Gość: maskot Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.centertel.pl 21.06.09, 20:07

        > Ad.3. Hm, wakacje bez zaskoczek są chyba mało ciekawe?

        Ja mam wystarczająco zaskoczek na codzień...

        >Płacenie za autostrady to w chyba nic dziwnego jak byłeś w A i I?

        Tak, ale o tym wcześniej wiedziałem, a jak pojechałem na Słowację,
        to zdziwiłem się, że za kawałek autostrady do Bratysławy mam kupić
        winietę.

        > Ad. 4. W Cro i Slo nie będzie drożej niż w A i I.
        Tego się akurat domyślam, chodzi mi o to o ile jest taniej. No i
        gdzie taniej nocować, Cro czy Slo?

        > Ad. 6. Czym mierzysz tę cywilizację?

        Ano, na przykład tym czy kibel w hotelu jest czysty czy brudny i czy
        karta płatnicza w przydrożnym barze jest szokiem...

        • Gość: zz Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.broker.com.pl 21.06.09, 20:11
          Chorwaci zyja z turystyki i turystow. I dlatego spodziewaj sie byc
          traktowanym jak zywiciel, ale nie tak bezwzglednie.
          Dla mnie o niebo lepiej niz np. w Grecji a 2 nieba lepiej niz w
          Polsce
        • Gość: vvv Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.06.09, 20:29
          Nocleg raczej w Cro.

          Kible raczej czyste. Przydrożne bary w Cro kojarzą mi się od razy z
          przenośnym rożnem gdzie na węglach piecze się jagniątko - tam
          terminalu na pewno nie uświadczysz ale w bardziej trwałych miejscach
          na ogół bywają.

          Kompendium wiedzy o Cro a także sporo informacji o innych krajach
          bałkańskich znajdziesz na www.cro.pl
          ps. Za 40 km pseudoautostrady m. Krakowem a Katowicami też trza
          płacić.
          • Gość: maskot Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: 94.42.84.* 22.06.09, 12:17
            > ps. Za 40 km pseudoautostrady m. Krakowem a Katowicami też trza
            > płacić.

            Owszem, jakieś 10 złotych, czy może 11. A tamci biorą kasę za winietę,
            niezależnie od tego czy jedziesz raz czy tysiąc razy. Więc za raz trochę to
            denerwuje.
    • Gość: Kir Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.06.09, 12:39
      1.Jedziesz w środku sezonu, nie masz co liczyć na hotel - te są rezerwowane
      zimą. Zawsze znajdziesz gdzieś wolny apartament ale jak to ma być nocleg na 1
      noc to cię to będzie drogo kosztowało. Tam wynajmuje się apartament na tydzień
      zwyczajowo. Ta uwaga nie dotyczy typowych miejsc tranzytowych typu Plitvice
      gdzie zawsze cos znajdziesz na 1 noc w rozsądnej cenie. Także w Dubrovniku
      wynajmuje sie kwatery na 1 noc
      A tak naprawdę to wolność dają kempingi - nie dość że taniej to zwijasz się
      kiedy chcesz
      W Słoweni moze być problem nawet z apartamentami na 1 noc chyba ze nocleg nie
      będzie dotyczył wybrzeża a np Postojnej czy innych miejsc które odwiedza się
      przez 1 dzień

      2. Tańsza jest Chorwacja. Słowenia jest ogólnie dość droga

      3. Raczej same pozytywy. Policja jest ostra ale daje się z nią dogadać. Możesz
      być zaskoczony dość luźną polityką w sprawie śmieci - dzikie wysypiska. No
      opłaty za autostrady to raczej nie jest zaskoczenie

      4. W Chorwacji ceny są prawie takie jak w Austri - moja rodzina z Niemiec która
      spędza wakacje na Rabie zawsze twierdzi że na Rabie jest drożej niz w Niemczech
      Słowienia jest droższa - ceny prawie Włoskie

      5. Jest bardzo bezpiecznie. Auto mozesz zostawic z uchyloną szybą
      Raczej nikt cię po nocy nie napadnie, kieszonkowcy to pomijalny margines, choć
      niestety przesuwa sie to z czasem w gorszą stronę i na wybrzeze docierają
      przestepcy z innych krajów.
      Najbardziej niebezpieczne jest rozmawiać z Chorwatami o polityce albo ich
      oszukać. Tu nie mają poczucia humoru

      6. Cywilizacyjnie podobnie do nas z tym ze trzeba brać pod uwagę że to małe
      społeczeństwo, małe miejscowości a w sezonie rytm ich życia dyktują turyści

      • Gość: maskot Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: 94.42.84.* 22.06.09, 13:16
        > A tak naprawdę to wolność dają kempingi - nie dość że taniej to zwijasz się
        > kiedy chcesz

        O, to fajnie. Tylko, że ja ostatni raz w kempingu nocowałem w... 1990 roku. To
        było na obrzeżach Kopenhagi, rozumiem, że od tamtej pory niewiele się zmieniło
        (mieszkasz w domku, kuchnię i łazienkę masz na środku placu dla wszystkich,
        tak?). Sorki, że tak pytam naiwnie, ale przez te 19 lat może już zrobili
        łazienki w domkach czy co...

        > Najbardziej niebezpieczne jest rozmawiać z Chorwatami o polityce albo ich
        > oszukać. Tu nie mają poczucia humoru

        Spoko. Nie oszukuję z natury, a co do polityki, to jakoś nie wyobrażam sobie,
        żebyśmy się z Chorwatami nie dogadali. No chyba, żebyśmy weszli już na jakieś
        megaszczególy. Bo ogólnie to jestem im przyjazny, cieszę się, że mają własne
        państwo, dobrze, że rozpadła się Jugosławia itp.
        • Gość: Kir Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.217.146.194.generacja.pl 24.06.09, 14:10
          >O, to fajnie. Tylko, że ja ostatni raz w kempingu nocowałem w... >1990 roku. To
          było na obrzeżach Kopenhagi, rozumiem, że od tamtej
          > pory niewiele się zmieniło

          Nie. Mieszkasz w namiotach. Lub w przyczepach lub kamperach
          A toalety są wspólne i nie koniecznie na środku placu
          Zazwyczaj namiot musisz meić swój, teoretycznie można wynająć tyle że one są
          rezerwowane tak samo szybko jak hotele



          >a co do polityki, to jakoś nie wyobrażam sobie,
          >żebyśmy się z Chorwatami nie dogadali. No chyba,
          >żebyśmy weszli już na jakieś megaszczególy.
          >Bo ogólnie to jestem im przyjazny, cieszę się,
          >że mają własne państwo, dobrze, że rozpadła się Jugosławia itp.

          Nie. nasza historia i historia Chorwacji powoduje że na tematy historyczne
          naprawdę nie warto rozmawiać.

          Problemy dotyczą okresu od poczatku XXw, gdy Chorwacja po rozpadzie królestwa
          jugosławi i upadku idei panslawizmu była krajem faszystowskim, w stopniu
          znacznie większym niż Włochy, gdzie mordowanie Romów, Serbów i Żydów było
          przemysłem jak w Oświęcimu tylko jeszcze bardziej nieludzkim, a do tego na czele
          ruchów faszystowskich stała wierchuszka kościoła katolickiego

          Ostatnia wojna też nie czyni Chorwatów wyłącznie ofiarami. Oni między sobą
          doskonale wiedzą kto brał udział w rozlawaniu serbskich czy bośniackich wiosek,
          kto gwałcił i mordował. Tylko to są ich bohaterowie, otaczani cichym szacunkiem
          otoczenia, kaci żyją soebie spokojnie.

          W Hr rządzi HDZ, partia mimo nazwy narodowościowa, o odcieniu faszystowskim,
          podobna do naszej endecji, tyle że ta nie wprowadziła niektórych swoich haseł w
          czyn a HDZ próbowała
          Trudno sie Chorwatom odciąć od swojej histori w końcu dała im ona własne
          państwo, które szybko staje się zamożne, ale dyskutować o tym z nimi nie ma co
      • Gość: maskot Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: 94.42.84.* 23.06.09, 18:16
        > 1.Jedziesz w środku sezonu, nie masz co liczyć na hotel - te są rezerwowane
        > zimą. Zawsze znajdziesz gdzieś wolny apartament ale jak to ma być nocleg na 1
        > noc to cię to będzie drogo kosztowało.

        Rozumiem, że za jedną noc liczą więcej niż za np. 7 nocy. Ale o ile wiecej?
        • Gość: Kir Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: *.217.146.194.generacja.pl 24.06.09, 14:51
          2-3x tyle co normalna cena
          Normalna cena to 15e/osobę/noc

          Wszystko zalezy od tego jaki jest sezon. ten sezon zapowiada się kiepsko dla
          biznesu turystycznego w Hr. Zalezy kiedy przyjedziesz.
          jak w czwartek lub piatek to mozesz ty byc górą w negocjacjach
          jak w poniedziałek lub niedzielę to raczej oni narzucą cenę
          W sobotę w ogóle moga nie chcieć wynająć na 1 noc


          Jeszcze o niebezpieczeństwach w Hr: drogi - miejscowi jeżdżą jak wariaci,
          policja łapie głównie przyjezdnych a nie swoich. Nie ścigaj się z nimi, nie
          wyprzedzaj jak oni, nie ścinaj jak oni serpentyn na wiarę że nikt nie jedzie z
          naprzeciwka, ale też nie daj sobie jeździć na ogonie - bo u nich jest jazda na
          zająca ale w wersji hardcore. Nie uciekaj tylko kilka razy gdy ktoś ci się
          przylepi do zderzaka i zacznie poganiać, lekko przyhamuj bez powodu. Zaraz
          zobaczysz jak ten z tyłu bluzga i wyprzedza cię.

          No i jeszcze pył: na drogach w Hr leży pył z gliny, niektórzy twierdzą że
          przyniesiony wiatrem z Sahary. Ten pył gdy namoknie jest tak śliski że samochód
          leci po nim jak po oleju i żaden ABS nie pomoże. Jeżeli przez kilka dni było
          sucho a potem zacznie padac deszcz to albo nie wybieraj się w drogę albo jak
          jedziesz natychmiast zjedz na parking odczekaj 20-30min aż deszcz zmyje pył i
          możesz jechać, tyle że dalej ostrożnie. Na tym pyle gdy namoknie nawet 40km/h to
          za dużo, na zakrecie jedziesz bokiem i tyle
          • Gość: maskot Re: Pytania głupie, albo pozornie głupie IP: 94.42.84.* 24.06.09, 22:26
            Wielkie dzięki wszystkim za cenne rady. Naprawdę są bardzo przydatne. A już o
            tym pyle na drogach, o którym pisze Kir, to pierwszy raz słyszę. Kir, gdyby nie
            Ty i gdyby coś takiego miało mnie spotkać (deszcz po upale), to jak amen w
            pacierzu rozwaliłbym się autem, bo przecieza nie domyśliłbym się sam, że na
            ichnich drogach jest jakiś pył inny niz na naszych.
            Jeszcze raz wielkie dzięki.
            No i jak ktoś ma coś jeszcze do dodania, to zapraszam.
            • Gość: maskot I jeszcze jedno IP: 94.42.84.* 25.06.09, 08:17
              Przypomniało mi się, a skoro są na tym forum ludzie, którzy naprawdę wiedzą dużo
              o tamtych rejonach Europy, to zadam jeszcze pytanie do palaczy i pijaków, he he he.
              Czy możecie podpowiedzieć, jak wyglada tam sprawa tytoniu. Konkretnie: czy
              gdzieś papierosy są tańsze niż w Polsce i czy lepiej kupować w zwykłym sklepie
              czy w specjalnej trafice (tak jak np. w Czechach, gdzie wybór jest większy w
              trafice i ceny chyba nieco lepsze). A co do alkoholi: jakie tam mają specjały?
              Kiedy jadę do braci Czechów, to zawsze kupuje sobie jakieś palinki firmy
              Jelonek. Palce lizać! Czy bracia Chorwaci i Słoweńcy mają równie pyszne
              smakołyki w stanie płynnym? Podobno tak, bo strasznie zachwalał je mój dawny
              znajomy pół-Serb (przynajmniej te serbskie). I ile toto kosztuje?
              • Gość: maskot Re: I jeszcze jedno IP: 94.42.84.* 29.06.09, 18:55
                Podbijam wątek, bom ciekaw cen papierosów i specjałów alkoholowych...
              • el_capricho Re: I jeszcze jedno 29.06.09, 19:03
                papierosy sa drozsze niz w Polsce. trunki, hmm... zasadniczo niby
                fajnie, bo w Chorwacji nie ma monopolu panstwowego na alk i na
                prowincji niemal w kazdym domu wytwarzaja wlasne wina (wytrawne i
                slynny slodki prosek) i rakije i sprzedaja je dosc tanio. natomiast
                niestety, moim zdaniem, specjaly te zupelnie nie nadaja sie do picia
                (zwlaszcza wina). wg mnie albo gleba jest slaba albo klimat nie
                wystarczajacy, bo trudno trafic dobre wino nawet w sklepie. warte
                polecenia sa niektore drogie wina w sklepach, np DINGAC, ale to jest
                wydatek od 80 kn w gore.
                • Gość: tom Re: I jeszcze jedno IP: 83.1.216.* 01.07.09, 12:59
                  nie przeaadzajcie. Chorwackie wina są przyzwoitej jakości, ale też trzeba się na
                  nich nieco znać. Tak jak i u nas, trafiają się uczciwi, i nieuczciwi
                  sprzedający. Są regiony, gdzie wina są dobre, i są regiony, gdzie są kiepskie.
                  Oficjalnie Chorwaci będą przysięgać, że oni swoich domowych win nie "podkręcają"
                  cukrem, że wszystko jest "prirodne" i zgodne ze sztuką winarską. Tylko przyjrzyj
                  się ich minom, gdy niewinnie i z głupia frant zapytasz, po co w takim razie w
                  porze winobrania sklepy takie jak np. Konzum zawalone są pryzmami
                  50-kilogramowych worków z cukrem... Przecież oni tam aż tyle herbaty nie pijają,
                  a soków i konfitur nie robią bo nie mają z czego. A jak robią ze smokvy, to na
                  pewno tyle cukru im do tego nie potrzeba, a nawet wręcz przeciwnie... Faktem
                  jest, że od pewnego czasu, od kiedy spędzam urlopy w Chorwacji we wrześniu, mam
                  sposobność przyjrzeć się nieco tajemnicom tamtejszej kuchni winiarskiej,
                  widzę,jak wyglądają winobrania, ale i jak winogrona młynkuje się, jak się sypie
                  workami cukier do kadzi fermantacyjnych... Jest po prostu różnie.
                  Najwspaniajsze wina spotkasz na Peljesacu, który ma fenomenalne warunki
                  klimatyczne dla winiarstwa (nie tylko Dingac, ale i rewelacyjny Vranac), gdzie
                  jest mnóstwo gospodarstw winiarskich, w których tez można wynająć apartman i
                  parę dni przemieszkać zwiedzając winnice i delektując się specjałami prosto z
                  beczki. Korzystałem, to wiem, co piszę, i mogę przytoczyć opinie spotkanych
                  tamże Francuzów, którzy raczej na winach znają się nieźle. Z tamtejszych
                  winogron robią też wina gospodarze np. z okolic Makarskiej, którym chce się i
                  opłaca jeździć po kilkaset kilogramów winogron nawet po prawie 200 km... Sam
                  tego doświadczyłem np. w Drasnice pod Podgorą, skąd mój gospodarz jeździł po
                  surowiec aż pod Trpanj na Peljesacu. Wbrew pozorom, mało kto prowadzi winnice w
                  okolicy wybrzeża, a zwykle - kilkanaście lub kilkadziesiąt km wgłąb lądu, przy
                  górach. Tak jest np. w okolicy Omisu, ale też na wysokości Murter, Sibenika czy
                  pod Dubrovnikiem.
                  Najlepiej wychodzisz, kupując wino od gospodarzy, u których mieszkasz, a jeszcze
                  lepiej - każdorazowo kosztując je przed zakupem. Wystrzegaj się kupowania
                  alkoholu od przydrożnych handlarzy - wcisną ci każdy kit wiedząc, że nie nie
                  możesz skosztować przed zakupem bo prowadzisz auto. A jak sie zorientujesz co
                  masz w butelce, nie będziesz wracał kilkaset km z reklamacją.
                  co do mocniejszych trunków... Jak ktoś kosztował u Italienów ichniej grappy
                  (czysty destylat z wytłoków winnych), nie powinien narzekać na bałkańskie rakije
                  - czy to lozovace (z winogron), czy smokvowe (z fig). Ale - zawsze przed zakupem
                  skosztuj; nikt się nie obrazi, jeśli po skosztowaniu nie kupisz, tylko poprosisz
                  o inną butelkę. Natomiast są lokalnie trunki, jakich nie spotkasz nigdzie
                  indziej, nawet na całych Bałkanach. Np. okolice Neretvy to pod tym względem
                  skarbiec nie do wyczerpania - od travaric po nalewy i likiery owocowe (np.
                  mandarinovac czy kruskovac) oraz orzechówki i śliwowice w setkach smaków. Dla
                  porównania kup kiedyś butelkę np. travaricy w sklepie (ok. 70 kun za litr) i u
                  sprawdzonego gospodarza (ok. 35-40 kun za litr), a potem pokosztuj sam jednej i
                  drugiej, i daj pokosztować przyjaciołom w Polsce, aby bezstronnie ocenili.
                  Travarice domace mają tę wielką przewagę, że raktycznie co region to inny styl,
                  co wioska - inne zioła, co dom - inna receptura i inny smak. Ja mam takich
                  zaprzyjaźnionych dostawców w Pirovacu, do których co roku specjalnie podjeżdżam
                  po zaopatrzenie na czas pourlopowy - dla siebie i rodziny w kraju...
                  Lokalnie spotkasz też tak niezwykłe trunki jak nalewki-likiery na owocach żiżuli
                  albo jagód, jakie w Dalmacji nazywane są planika (one same w sobie są, kiedy
                  dojrzeją mniej więcej w październiku, alkoholowe nieco, co wykorzystują np.
                  zażerające się nimi z pasją dziko żyjące muflony, chodzące później jak
                  nabuzowane...)
                  • el_capricho Tom, czapka z głowy... 01.07.09, 23:32
                    widzę, że gruntownie przerobiłeś temat. ja muszę przyznać, że
                    zniechęciłam się po paru pierwszych próbach i dalej już nie
                    eksplorowałam. od przydrożnych handlarzy niczego nie kupowałam, moi
                    dalmaccy gospodarze ochoczo i za darmo częstowali mnie swoimi
                    wyrobami i one naprawdę były ohydne. (n.b. to było na miarę
                    winiarskiej traumy, oni byli absolutnie kochani i za nic nie
                    powiedziałabym, że mi nie smakuje... a oni dolewali i dolewali :-)))
                    co do Vranaca, to dla mnie zagadka - piłam w Zagrzebiu w restauracji
                    i nie był dobry, potem byłam we Vranacu i miejscowym sklepie
                    widziałam tylko wersję w kartonie (niestety nie miałam okazji
                    zaprzyjaźnić się z moją tamtejszą gospodynią). generalnie w
                    Chorwacji piłam kilka naprawdę dobrych win, wśród nich także
                    fantastyczny Babic, jednak miałam wrażenie, że to rzadkie (i
                    niestety kosztowne) perełki wśród zalewu byle czego. dla porównania
                    włócząc się po Hiszpanii ANI RAZU nie trafiłam na niedobre wino. a
                    czasem było tańsze od wody :-)
                    • el_capricho p.s. 02.07.09, 00:09
                      oczywiście, że w większości "uszlachetniają" te wina cukrem, łatwo
                      wyczuć w degustacji. a co do napojów grappowatych, uczciwie mówiąc,
                      w ogóle nie czują się kompetentna. dla mnie na winie zaczyna się i
                      kończy historia o alkoholach, które warto przyswajać :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka