poczta cd

10.07.06, 00:04
Witam :)
Mam dwoje małych dzieci w tym jedno niepełnosprawne. Załatwienie
jakiejkolwiek sprawy na naszej poczcie jest dla mnie nieosiągalne, ponieważ
nie jestem w stanie podjechac pod "pocztowy podjazd". Zostawić dzieci na dole
i stac w kolejce??? Nigdy w życiu ! zrobić kolejna awanturę? nie mam juz
siły. Co zrobić ??????? Proszę o pomoc
    • mahony2109 Re: poczta cd 10.07.06, 12:17
      Po pierwsze - nie rób awantury na poczcie. Pracownice poczty nie miały wpływu
      na to jak wygląda budynek i szczerze mówiąc cierpią bardziej niż petenci - upał
      jaki panuije na tej poczcie, nawet przy umiarkowanych temperaturach na zewnątrz
      (nie mówiąc już o takich jak teraz) jest niemiłośierny, a klienci w rejonie
      wyjątkowo chamscy i rozczeniowi (niestety), dlatego nie dokładaj im za nie ich
      winę.

      Możesz interweniować w centrali.

      Nalezy jednak pamiętać o takiej pewnej prawdzie, choć brutalnej. Z braku
      pieniędzy i chęci dostosowanie wszystkich instytucji do potrzeb matek z dziećmi
      i osób niepełnosprawnych jest czasochłonne i nie jest z tym różowo prawie
      nigdzie (także w wielu miejscach na zachodzie). U nas i tak nie jest źle - np:
      odsetek niskopodłogowych autobusów jest dużo, a jakieś podjazdy (choć czasem
      nie użytkowe) w nowszych budynkach są. Nie wszędzie nawet tyle jest. Oczywiście
      można robić awantury, ale myślę, że to do niczego nie prowadzi. Nastawia tylko
      ludzi wrogo do Ciebie.

      Myślę, że lepszym wyborem jest cieszyć się tym że nie jest tak źle, a na
      sytuacje pocztowe zaprzyjaźnić się z jakąś sąsiadką (gdzie te dawne sąsiedzkie
      przyjaźnie z bloków - tak nieobecne w Józefosławiu), u której będziesz mogła
      zostawić dzieci. Albo alternatywnie przeprowadzić się w miejsce typu Marina
      Mokotów - czy jakieś inne budowane od podstaw mega osiedle. Tam wszystkie
      udogodnienia są, chociaż oczywiście nie każdemu pasuje mieszkanie w gettcie,
      ale coś za coś...

      Wiem, za dużo nie pomogłem, ale to tylko takie przemyślenia.

      Pzdr.
      • bbetka2 Re: poczta cd 11.07.06, 11:28
        Przykro mi, ale pozostanę " wyjątkowo chamska i rozczeniowa" . Biedne Panie z
        poczty żal mi Was i to bynajmniej nie z powodu upału.

        Zainterweniuję w centrali, dziękuję.
        • mahony2109 Re: poczta cd 12.07.06, 19:51
          Hmm... ależ to jest efekt uderz w stół... miałem na myśli inne rodzaje skarg -
          typowe pieniactwo, a nie takie problemy jak Twój mówiąc o chamstiw i
          rozczeniowości :-P
      • anwas2 Re: poczta cd 12.07.06, 11:11
        To żeś Kobicie doradził!

        Chłopie o czym Ty pi...szesz? Widać jak dalekie Ci są problemy ludzi
        niepełnosprawnych i osób opiekującymi się nimi. Sądzisz, że skoro kobieta nie
        ma czasu, możliwości a może nawet siły dotarcia na pocztę, to będzie je miała
        żeby interweniować w centrali...

        Pewnie mnie też zaliczysz do tych (jak ty to nazywasz) chamskich i awanturnych,
        czy tam roszczeniowych :))))

        Marina Mokotów, chyba nie - ja Szanownemu Panu proponuję Tarchomin, Zielonka....
        skoro tutaj same burasy, to nie widzę problemu odseparowania się od nas

        Pozdrawiam


        • mahony2109 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 12.07.06, 20:00
          > Chłopie o czym Ty pi...szesz? Widać jak dalekie Ci są problemy ludzi
          > niepełnosprawnych i osób opiekującymi się nimi.

          Widać, że nie można ludzi oceniać po jednym poście. Na tej samej zasadzie to
          widać jak Tobie są dalekie problemy osób pracujących, że uważasz, że zła jest
          rada żeby nie słuszyć głowy i tak zmęczonym pracownikom najemnym, którzy nie
          mogą nic na to poradzić.

          > Sądzisz, że skoro kobieta nie
          > ma czasu, możliwości a może nawet siły dotarcia na pocztę, to będzie je
          miała
          > żeby interweniować w centrali...

          Nie, sądzę, że interwencja w centrali. Może być LISTOWNA albo TELFONICZNA, może
          coś dać - na poczcie Piaseczno 6 nie.

          > Pewnie mnie też zaliczysz do tych (jak ty to nazywasz) chamskich i
          awanturnych,
          > czy tam roszczeniowych :))))
          >
          > Marina Mokotów, chyba nie - ja Szanownemu Panu proponuję Tarchomin,
          Zielonka...
          > skoro tutaj same burasy, to nie widzę problemu odseparowania się od nas

          Wiesz... Ja jestem tu tak zwany tubylec. Gdy się wprowadziłem w miejscu Auchan
          był sad, w miejscu Józefosławia sady, pola i parę domów, poczta była w centrum
          Piaseczna, rejonowa podstawówka w obecnym gimnazjum na osiedlu Jedność, parafia
          w Św. Annie, a do Warszawy jeździło się trolejbusem 51. 99% obecnych
          mieszkańców Józefosławia tych czasów nie pamięta. A ja pamiętam z nich tyle...
          Ludzie nie zamykali się w domach, an strzeżonych osiedlach, byli otwarci, mniej
          rozczeniowi. Nie jeździli jak wariaci, nie puszczali muzyki tak by uprzykrzyć
          ludziom życie, sąsiedzi się wspierali, a obcy ludzie na Geodetów uśmiechali się
          do siebie... Przez te kilkanaście lat widziałem coś co można określić tylko
          jako upadek obyczajów i dobrego wychowania. Nie mówię tu o autorce posta i jej
          problemach z dziećmi. Mówię ogólnie o okolicy. Która z miłej stała się kolejną
          nowobogacką arogancką okolicą. Mi przeszkadza to, że kiedyś w 51 każdy
          ustępował starszym osobom miejsce, a teraz ustępuje około 5% młodzieży. Nie
          podoba mi się taki świat - którego epicentrum jest w Polsce Wawa i zwłaszcza
          modne przedmieścia. Więcej uśmiechu, mniej kłótni - to pomaga żyć. Zamiast
          bronić ślepo okolicy, lepiej spojrzeć w lustro i się więcej uśmiechać. I tyle.
          Wiem, że wyszedł O.T., ale każdy mój post (ze zdrowo rozsądkowym podjeściem do
          spraw, które byłoby akceptowane na Ochocie, w Lublinie, Zamościu czy Bytowie)
          na forum Józefosławia kończy się flame'em od nowych mieszkańców. A większość
          tychże jest niezintegrowana, wywższająca się i nie przyjemna... Dziwne to
          miejsce. Szkoda. Anno Domini 1993 było takie piękne!

          Pzdr.
          • anwas2 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 12.07.06, 22:21
            Ja też ubolewam nad faktem, że sąsiad z z tego samego budynku, z którym mijam
            się co rano nie odpowiada dzień dobry, a dzieciaki latają pod oknami bluźniąc i
            okładając się dechami. Boli mnie, gdy życzliwie coś zagadam do kogoś z mojego
            osiedla, a on/ona popatrzy na mnie jak na idiotkę, która gada do siebie.
            Dlatego też wpadam w szał gdy czytam coś takiego, kiedy ktoś nadzbyt uogólnia
            całą wstrętną rzeczywistość i chce wybełtać nas z błotem. Czy to moja wina i
            mój błąd, że pewnie urodziłam się kilka lat później od ciebie i dopiero teraz
            dorobiłam się własnego mieszkania? Że wybrałam akurat to miejsce? No powiedz.
            Czas płynie, wszystko się zmienia i od cywilizacji nie uciekniesz. A przynosi
            ona tyle dobrego co i złego. Więc albo musimy w pewnym stopniu do tego
            przywyknąć, albo uciec do lasu i tam się wypłakać, a następnie przyznać się
            sami przed sobą, że nie jesteśmy przystosowani do dzisiejszych realiów życia
            codziennego.
            Uwierz mi, że pracuję i to dużo. Jako handlowiec. Z ludźmi i powiem szczerze
            mam tego dość. Nadęte bufony z manią poniżania i tłamszenia innych, tylko dla
            tego, że wydaje mu się, że ma 5 złotych więcej od ciebie.
            Dużo prawdy, trochę żalu i garść szerości...

            pozdrawiam

            Ps. czasami nie warto "globalizować", zwłaszcza ludzi - zwłaszcza w słowie
            pisanym, gdzie nie ma możliwości odczytania prawdziwych intencji

            raz jeszcze pozdrawiam

            • mahony2109 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 13.07.06, 10:11
              Wybacz, jeśli Cię uraziłem. Ale chyba rozumiesz, z takim myśleniem jesteś w tak
              znakomitej mniejszości, przynajmniej w Józefosławiu, a może i w całej Wawie -
              bo chyba jeszcze nie jest tak źle żeby uznać, że w ogóle dzisiejszych czasach
              (ludzie z poza Wawy widzą różnice - narzekają, że Warszawiacy się mało
              uśmiechają itd.) więc często ludzie będę generalizować i pisać o większości
              mmieszkańców. Doskonale wiesz, że jeśli nie robisz tych wymienionych rzeczy, to
              się do tej nieprzyjemnej większości nie zaliczasz, więc nie obrażaj się... :)

              Ale oczywiście masz racę. Generalizacji powinno się unikać. Po prostu czasem
              człowiek ma dość. Jak wróci po całym dniu z pracy (która wygląda podobnie jak
              Twoja), by przekonać się, że kolejny nowy sąsiad zostawił samego nastoletniego
              gnoja, który w najlepsze robi sobie tygodniową conocną cało nocną imprezę i
              znów następnego dnia czeka Cię pójście do pracy na 10 godzin po paru godzinach
              snu w rytmie hip-hopu to można się nieźle załamać i być niemiłym. Sorry.

              Pzdr.
              • anwas2 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 13.07.06, 10:31
                Ok. Już się zrozumieliśmy.

                A co do tych Warszawiaków, to na to tez mam swoją teorię. Tak naprawdę to w
                całej tej "społeczności warszawskiej" na palcach możnaby policzyć tych
                rodowitych z dziada pradziada. I kto wie, która to część okazuje się gorszym
                motłochem - Ci rodowici, czy Ci przyjezdni. Ja osobiście stawiam na tych
                drugich. Udało im się wyrwać z prowincji, przyjechali tu za chlebem z uboższej
                części Polski. Nie jednemu może się udało nieco wyżej wybić niż tym, którzy
                zostali w "Pcimiu" i teraz cwaniakują. U siebie zarobiłby 800 złotych tutaj
                dadzą 1300 i już mu się wydaje że złapał Pana Boga za nogi i zniesie wszelkie
                upokorzenia od szefa, żeby tylko się utrzymać. Poza pracą musi jakoś odreagować
                i wyżywa się na kim popadnie. A jak pojedzie w rodzinne strony, to panisko na
                całego. Zastaw się, a postaw się.

                No cóż taka mentalność


                Pozdrawiam, życząc spokoju ducha, więcej optymizmu i wiary w ludzi :)

                • merula17 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 13.07.06, 22:37
                  No i post godny osoby nie generalizującej i rozumiejącej, że ludzie są różni.

                  Według Ciebie właśnie jestem burakiem z prowincji, co to mu słoma z butów
                  wyłazi, mającym pretensje do całego świata, ze szczególnym uwzględnieniem bogu
                  duch winnym "rdzennym" Warszawiakom. No poczułam się cudownie. A wszystko tylko
                  dlatego, że nie mam w dowodzie urodzenia napisane Warszawa. Cóż za niefart w
                  życiu miałam, że z racji urodzenia i okoliczności życiowych mam szczęście być
                  motłochem z prowincji. Odrobina tolerancji, proszę. Ja naprawdę nie chciałam
                  zburzyć Waszego warszawskiego szczęścia swoją obecnością.
                  Pozdrawiam
                  • anwas2 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 14.07.06, 09:34
                    Jeśli chodzi o ścisłość, to ja urodziłam się w Łodzi, jak miałam 6 lat moim
                    rodzicom zachciało sie spokojnego życia na wsi i kupili domek pod Warszawą. A
                    teraz usamodzielniłam się i jestem tu. I tak naprawdę to nie czuję się ani
                    Łodzianką, ani warszawianką, ani burakiem ze wsi. jestem człowiekiem, który
                    chce się rozwijać, mam swoje marzenia i kłopoty i tym żyję.

                    Nie widzę nic złego w tym, że ludzie nie siedzą na du... i nie czekają biernie,
                    aż im ktoś przed nosem rozpruje worek szczęścia. Wręcz przeciwnie. Podziwiam
                    tych, którzy mają odwagę rzucić wszysko i mimo wszystko brnąć do przodu.

                    To co napisałam, nie było uogólnieniem. Nie napisałam: wszyscy, zawsze, nigdy
                    itp. A to jak spostrzegam, odbieram i interpretuję innych, to kwestia moich
                    doświadczeń wynikających głównie z pracy zawodowej, bo tu mam największy
                    kontakt z ludźmi. I jak mam być szczera to gdyby przeprowadzić statystykę, to
                    niestety potwierdzi ona to co napisałam. Jednak należy pamiętać (i ja
                    pamietam), że każda taka ocena (tak to nazwijmy) może być obarczona błędem.
                    Dlatego też nie przekreślam ludzi i nie stram się nie oceniać po pierwszych
                    dwóch minutach rozmowy.

                    Pozdrawiam i przepraszam wszystkich NORMALNYCH PRZYJEZDNYCH :)
                  • mahony2109 Re: poczta cd (wyszło w sumie o mentalności) 14.07.06, 10:53
                    W tej kwestii ja się w sumie nie zgadzam z przedmówczynią (która nie zamierzała
                    na pewno Cię obrazić!). Zarówno wśród przyjezdnych, jak i urodzonych w Wawie w
                    pierwszym pokoleniu, jak i Warszawiaków z dziada pradziada są ludzie różni.
                    Tylko, że wśród świeżych przyjezdnych, ludzi młodych i robiących karierę
                    najłatwiej te grupy wyróżnić. W firmie w której pracuje mój ociec pracuje 50
                    ludzi, z czego ponad 30 przyjezdnych. I tu wielka ich zaleta nad Warszawiakami -
                    firma jako, że jest francuska, nie płaci za dużo, więc Warszawiakom się nie
                    chce - no bo co to za praca od 9 do 18 za marne 6000 (tekst ironiczny IMHO -
                    ale pewnie nie wszystkim tak się wyda) - na interview się zwykle nie zgłasza
                    nikt z Wawą jako miejscem urodzenia.
                    A teraz sami przyjezdni. Dzielą się na dwie grupy:
                    1) - WIĘKSZA - to wyjątkowo dobrzy pracownicy. Skromni, ciężko-pracujący,
                    zadowoleni z tego co mają, mili, obowiązkowi.
                    2) - ZNACZNIE MNIEJSZA - to osoby którym nagła kasa nie wyobrażalna w ich
                    miejscowości i wielkie miasto uderzają do głowy i zmieniają się w chamskich
                    zadufków.
                    Natomiast wydaje mi się, że przyjezdni, nawet z 2 grupy nie są wielkim
                    problemem dla miasta. Większość problemów, np: dresiarstwo, wyrasta chyba
                    jednak już z ludzi mieszkających tu jakiś czas i definitywnie
                    mających "Warszawę" w dowodzie.

                    To tyle od Warszawiaka z urodzenia, ale mieszkańca Piaseczna z wyboru od 1984
                    roku - kiedy ro jeszcze miało czar małego miasteczka - teraz jak dla mnie czas
                    się wyprowadzić dalej - mieszczuch ze mnie żaden :)

                    Pzdr.
Pełna wersja