dabecja
28.08.17, 14:01
No i dotarły.
W okolicach Salonik,Nei Epivates,przychodzę na plaże i odgrodzony apartament z 60 m ,cztery parasole,ze 3 lezaczki.Pan sie smaruje ,dwie minuty i słyszę język polski.
Grecy patrzą z podziwem.Nagle zjawia się policja i parawany musza zniknąć.Biedni Polacy jakoś sobie radzą ale dzwonia po pomoc do znajomych,przychodzi Grek i kiwa głową,że nie można.
Ale co tam Grek,ma żonę/partnerkę Polkę znajomą tych parawaniarzy.Przychodzi i rozkłada na nowo.Zjawia się znowu policja,tym razem inny patrol,kaze zwinąc ale tu niestety nie wiedział z kim zadarł.
PAni po angielsku mu tłumaczy,żeby pokazał jej przepis ,ze nie może.On twierdzi,że muszą widzieć co sie dzieje na plaży a to zasłania.
Prosi grzecznie o paszport a ta z japą.Tu jest Europa ,jesteśmy w końcu w niej czy nie,drze sie,ludzie patrzą z politowaniem.
Policjant chyba chce uciec,prosi,zeby usunąc i grzecznie odjeżdza.
Kobieta cała szczęsliwa.Pokazała,kto tu rzadzi.
Czy by dalszy ciag ,pewnie tak,pewnie jak znalazł sie kolejny patrol to też oberwał.
My poszliśmy.