Dodaj do ulubionych

KOS - Marmari - Esperia... i nie tylko :)

01.10.05, 02:14
Witam,
Dwa tygodnie na Dodekanezie (no może to za dużo powiedziane - na KOS i kilku
wyspach sasiednich) minęły szybko...zbyt szybko :( Ale były!! I będą w
głowie. I o to chodzi!!!
A teraz do rzeczy.
Po pierwsze - dzięki wszystkim, z których uwag, sugestii i komentarzy mogłem
skorzystac. Przyadaly sie bardzo!!
Po drugie - odrobinę prgnąłbym się przysłużyć także następnym poszukującym...
więć ponizej kilka uwag, wspomnień, wątków.
Nie będę pisał o Kos i okolicznych wyspach, bo już wiele o tym napisano i
większość informacji sprawdziła się - może dodam tylko kilka szczegółów.
Szerzej za to wspomnę o hotelu i jego okolicach. Może ktoś będzie chciał tam
zagościć.

TERMIN WYPRAWY: 4 - 19.09.2005, biuro: Neckerman
Najpierw samochodem do Wa-wy. Autko na parking (mogę podać namiary - za 2
tygodnie postoju i szybciutki transport z i na lotnisko wyszlo 150 pln).
Samolot o czasie. Lot w nocy przespany. Na KOS o 2.00. Ok. 3.00 meldujemy się
(było nas 4 doroślaki + 5 letni Księciunio) w Hotelu Esperia w MArMari.

HOTEL:
Trzygwiazdkowy, składa się w zasadzie z trzech budynków pomiedzy, którymi
znajduje się coś na kształt wewnętrznego dziedzińca z basenami i trawką i
roślinkami, poprzecinanymi alejkami. Baseny OK - wiekszy tak na oko 20 metrów
długi, woda uzdatniana, ale bez podrażnien, czyściutko. Mniejszy broidzik dla
dzieciaków. Wokół leżaczki i parasole bezplatne. Roslinnośc super zadbana -
rózne palmy i kwitnace zywoploty. Mile dla oka. Alejki delikatnie oswietlone
(noca). Super.
Jeden budynek (glowny) miesci recepcje, sale jadalna, bar i na pietrach
apartmanty jedno-pokojowe z lazienkami. W pzoostalych budynkach (bungalowach)
apartmanty dwu-pokojowe tzw. familijne dodatkowo z TV (dla tych, co lubia
poogladfac niestety dostepne tylko kanaly niemieckie i greckie) oraz lodówka.
Kazdy pokoj wyposazony w radio, balkon-taras z krzeselakmi i stolikiem.
Pokoje sprzatna codziennie za wyjatkiem niedziel, reczniki i posciel
wymieniane co 2-3 dni. Serwis dyskretny i skuteczny, zero robactwa, za to
komary wieczorami. Takze koniecznie tzreba wziac jakis preparat. Klima
dodatkowo platna, ale podczas mego pobytu dalo sie wyzyc bez niej. Budynki
nowe, albo swiezo po remoncie. Jedyna niedogodnosc to czasem brak wody
cieplej rano. Ogrzewana sloneczkiem widac nie wystarcza na potrzeby gosci.

Posilki w formie bufetu; sniadania standardowe, ale bardzo przyzwoite
(kawa/herbata/napoje soko-podobne, pieczywo, jogurt, dzemy, miody, wedlina,
ser zolty, jajka, pomidory, salatki) za to obiado-kolacje REWElacyjne duzy
wybor dan i salatek od kontynentalnych (typu frytki z jakims mieskiem po
greckie (souvlaki, musaka, itp.)> Naprawde nie mozna chciec wiecej. Napoje do
kolacji platne dodatkowo (piwo 2,30 E, mala woda mineralna 0,70, 1/2 litra
wina - calkiem przyzwoitego 3,50 E).
W hotelu takze bilard, korty tenisowe, i boisko do kosza. Recpecjonisci
milutcy (mozna np. poprosic o udostpenienie komputera recepcyjnego aby zgrac
fotki z karty na pen-drive; w MArmari brak kafejki internetowej)
Hotel spokojny, a towrzystwo niemiecko-jezycznych (sporo Szwajcarów) sasiadow
zupelnie nieszkodliwe. Strona hotelu: www.hotelesperiakos.gr/

MARMARI: to dziura dla pragnacych spokoju i od-kurortowienia, choć jest też
troche knajpek i innych turystycznych dodatków. Dwa biura oferujace wycieczki
(duzo taniej niz u rezydenta). My korzystalismy z Tigaki Tours u Pana
Volonakisa, ktory okazal sie przesympatycznym czlekiem, gadatliwym dosc (dla
neicierpliwych to mzoe byc problem ;), ale pomocnym wielce. U niego tez
pozyczylismy autko (CItroen C3), które po znizce wyszlo nam 110 za 3 doby.
Obok kilka innych wypozyczalni - skutery, samochody, quady i buggy, czyli
taki łazik/gokart rozwijajcy około 50 km/h max. ale zapewniajacy fajne
wrazenia i zabawe. Mozna tez wziac wieksze (chodzi o pojemnosc silnika) moto-
sprzety, ale na nie wymagane jest prawo jazdy motocyklowe. W jednym z biur
(zdaje sie MotoKos) urzeduje kolega Słowak, takze idzie się dogadac prawie w
nasyzm jezyku.
Plaza w MArmari spora, piaszczysta i czysta, woda z minimalna iloscia
wodorostów, zero jezowców i meduz. Troche wiało nad morzem wiec warto
skorzystac z prawaniku, który dostawiaja do lezaków. 2 lezaki, parasol,
stolek, krzeselko, cukierek i galazka bazylii (te dwa ostatnie dodatki u
naszego ulubionego dziadka opiekuajcego sie "zastawa plazowa") + parawan - 5
Euro. Mozna tez oczywiscie wylegiwac sie na reczniku ;) za friko.

Wiekszosc knajpek to raczej tandeta, ale i miedzy nimi znalezc mozna rarytasy:
1. TZw. Blizniaki - czyli TWins (ma tez grecka nazwe, ale nie pomne jej),
kawaleczek od morza przy skrzyzowaniu na Tigaki. Super goscinna gospodyni, do
wina lub piwa dosmaza fantastyczne przekaski (za friko) placki z cukinii,
ziemnaiczki smazone, domowe biszkopty. Tam jadlem najlepsze dolmadakia.
Mniam...
2. Niedaleko Twins. Estatoria Apostolakis, której włąsciciel i kelner w
jednym charakteryzuje sie tym, ze zna 10 slow angieslkich i 5 niemieckich,
wiec nieco trudno sie z nim dogadac ;) Ale jakos sie da, choc do dzis nie
wiem co zawierala potrwa o nazwie Giouvetsi. Sporo dan do wyboru i pyszna
Baklava na deser.
3. Warto jeszcze wspomniec o knajpce Smile'ys nad samym morzem, w której
rubasznym wlasciciel serwuje europejskie zarcie, za to w duzych porcjach i
milym otoczeniu.

Z informacji praktycznych: najblizszy kafejka internetowa i bankomat znajduja
się w Tigaki (4 km warto zrobic sobie spacer wzdluz slonego jeziora, ktore
latem, po wyschnieciu, przyjmuje kontrastujaca z ciemnymi górami, barwe super-
bieli (sol mozna zbierac w grudkach i wykozrsytywac do pomidorów).
Z maramri codziennie jezdzi mnostwo autobusów do maista Kos - cena pzrejazdu
1.30 Euro. Pod hotelem Esperia znajduje się przystanek.

I kilka refleksów z wojazowania po Kos i okolicach w kolejnosci przypadkowej:

- Niedaleko Marmari przy glownej drodze na wyspie znajduje sie winnica i
fabryczka wina Hatznema... coś tam. Własciciel oprowadza, czestuje, mzona
zakupic buteleczke lub dwie i... pogadac po polsku - pozdrawiam Jacka z
Piekar Śl. i zycze mniej trudu przy karczowaniu winnych krzewów.
- Wogóle na Kos wiecej spotkalismy Polaków pracujacych niż wypoczywajacych
- Za to w Kardamenie spotkalismy samych wypoczywajacych... ANglikow. To
miasteczko to fenomen socjologiczny. Ulica wzdluz brzegu, angielskie knajpy,
angielskie fish&chips i mlodzi niewyspani anglicy ogladajacy angielska lige
pilkarska.
- Wracajac do Pyli: to bradzo urocze meijsce, bez zgielku, za to z przyjmenym
ryneczkiem i dwoma naprawde wartymi zainteresowani sklepami z bizuteria i
dzielami sztuki. Prowadzone przez obcokrajowców (m.in Holendrów) oferuje
naprawde super rzeczy, nie zadna tam turystyczna tandeta, ale ciekawe i
neipowtarzalne wzory, choc ceny tez nie male...
- Najlepsza frape pilismy w nieco obskurnym kafenionie w Antimachii. Pycha :-)
- Najladniejsza plaza to okolice ruin Agios Stefanos naprzeciw wyspeki Kastri
(jak wszedzie wieje - to tam nieco mniej, bo zatoka i wysepka oslaniaj od
wiatru). To dziwne, ale tez w jakis sposob ujmujace uczucie kapac sie obok
murów, kolumn i mozaik z minionych wieków bizantyksjiej swietnosci. A i
dodatkowo w ruinach na kamieniach i posadzkach wygrzewaja się jaszczurki, a
woda delikatnie się kołyszac tworzy zielono-zólte refleksy. Zapada w pamiec
to wrazenie.
- Za to Zia totalnie przereklamowana, mozna sobie darowac.
- Ale piekna jest Chora na PAtmos. Uliczki, uliczki, uliczki i morze...
- A najwiekszy wybór owoców morza widzielismy chyba w MAstichari, ale
genralnie z tym rodzajem jedzonka nie jest na Kos najlepiej (lepiej myknac do
Hiszpanii ;) na swieze kalmary)
- Termy rozczarowuja (ten tłok) za to droga i widok i cisza i kolory przy
Agios Ioannis dlaej za Kefalos... no nie wiem...by nie brzmiało
ban
Obserwuj wątek
    • echosonda Re: KOS - Marmari - Esperia... i nie tylko :) 02.10.05, 17:38
      ...patrze dzis i widze ze zjadlo mi koncowke poprzedniego majla. Czyzby
      dlatego, ze byl za dlugi ;)

      No to final opowiesci o wrazeniach z KOs i okolic...
      - Agios Ioannis, dalej za Kefalos, no nie wiem, by nie brzmiało
      banalnie - cisza i kolory, upał, droga wijaca sie miedzy szcyztami i dolinami,
      urwiska i podjazdy, perspektywy dalekie i oliwkowe drzewa dookola, to naprawde
      istniej!!
      - jako uzupelnienie pelno-piersiowego wdychania Grecji polecam do
      czytania "Labirynt nad morzem" Zbigniewa Herberta. Nie pisze on wprawdzie o
      Dodekanezie, ale o innych c\zesciach Grecji, historii i krajobrazach. Wchodzi
      do głowy jak Retsina :)

      I tyle chyba na ten-czas, postaram sie jakos wkrotce wrzucic troche fotek do
      sieci, z checia tez odpowiem na wszelkie pytania oraz pogadam o Grecji lub
      czymkoliwek innym co daje tyle witalnych mocy!!

      pozdrawiam,
      a to echoooooooooo......
    • Gość: echosonda KOS i okolice - przysmaki IP: *.netcontrol.pl 16.10.05, 17:37
      I kolejny dopisek do moich tegorocznych wojaży po Wyspach.
      Otóż - w trakcie podróżowania zakupiliśmy dwa syropy, ponoć rewelacyjne
      specjały miejscowe: cynamonowy w Zii na Kos i migdałowy na Nisyros. I ten
      pierwszy - jak cala Zia - okazal sie pzrereklamowany, bez wyraznego aromatu,
      nic szczegolnego. Natomiast migdalowy z Mandraki jest super - rozcienczny z
      woda, albo jako dodatek do ciast, albo jako dodatek do kawy. Polecam!!!

      pozdrawiam, a to echoooooooooo....
      • Gość: evulevu Re: KOS i okolice - przysmaki IP: *.chello.pl 16.10.05, 19:17
        Aż się rozmarzyłam przypominając sobie moje wakacje na Kos- i na sąsiednich
        wysepkach też..... A co do migdałowego specjału z Nissyros, to niby powinno
        pić się go z wodą , ale w tej wersji smakuje najlepiej właśnie na wulklanicznej
        wyspie, w Polsce wykorzystywałam go jako dodatek do lukru na ciasto- rewelacja,
        szkoda tylko, że już się skończył.
      • gale Re: KOS i okolice - przysmaki 16.10.05, 20:59
        Oj, to musiales pechowo trafic z tym syropem z Zia. My kupilismy w glebi wsi,
        nie na tych straganach w czesci "frontowej" i syrop jest calkiem aromatyczny,
        dzisiaj pilismy z nim kawe. Mysle, ze to kwestia tego jak sie trafi.
        • Gość: echosonda Re: KOS i okolice - przysmaki IP: *.netcontrol.pl 18.10.05, 00:09
          Coś w tym jest, bo nasi znajomi kupili w innym miejscu wsi - i ten ich okazal
          sie zupelnie inny - nasz bardzo slodki, ich malo slodki, nasz gesty, ich
          buzowal i pienil sie po otwarciu. jednakze oba okazaly sie malo aromatyczne. A
          szkoda - bo taki cynamonek do mkawy jest pewnie super. Coz pozostaje nam
          oszczednie dawkowac migdalowego z Nisyros.

          pozdrawiam, a to echooooo.....

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka