Dodaj do ulubionych

kindergarden--i jak po starcie??

18.09.09, 02:35
Kindergarden-
do Bozenki ;-)
i nie tylko...

ciekawa jestem jak po rozpoczeciu roku szkolnego w P.S
153>szczegolnie w tej szkole bo Makisu za rok pojdzie do niej,
jestem bardzo ciekawa jak dzieciaki, wrazenia i wogole.napiszcie ,
podzielceisie wrazeniami.
Obserwuj wątek
    • bozena73 Re: kindergarden--i jak po starcie?? 18.09.09, 15:45
      A wiec jestem b.pozytywnie zaskoczona..mimo tego ze wielka szkola,
      mnostwo dzieci, wszystko nowe to Patryk bardzo szybko sie
      przyzwyczail i z usmiechem na ustach idzie z rana do szkoly..Fakt
      jest, ze idzie z najlepsza kolezanka (ktora zna prawie od urodzenia)
      ale ona chodzi do innej klasy wiec raczej chyba ten caly nowy etap w
      jego zyciu mu sie podoba. Je lunche w szkole i narazie nie narzeka
      ze mu nie smakuja, prace domowa maja ale to naprawde wszsystko
      narazie jest bardzo proste co juz dawno przerabiali w MISiu, jego
      pani przemila, wiec narazie jestesmy bardzo zadowoleni..
      Oby tak dalej :-)
      • magdamajewski Re: kindergarden--i jak po starcie?? 18.09.09, 18:05
        a z ciekawosci co robisz z nim po szkole i przed?
      • alutkama Re: kindergarden--i jak po starcie?? 20.09.09, 01:47
        a jaki ma lunch w szkole? Bo u nas to same fast foody. W pon. hot dogi
        , wtorek hamburgery, sroda tacos, czw chicken nugets, piatek pizza. A
        do tego dodaja chipsy, ciekawe ja te dzieci maja byc szczuple. Moj na
        szczescie bierze swoj lunch bo mu nie smakuje szkolny, tylko pizza w
        piatek jest obowiazkowa :) Na poczatku domagal sie szkolnego lunchu ze
        wzgledu na te cholerne chipsy. Mam nadzieje ze u was zdrowiej zywia.
        • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 20.09.09, 19:00
          Wtrace sie przy okazji lunchu. Mam pytanie, czy we wszystkich
          szkolach w Stanach dzieciaki dostaja smieciowe jedzenie na lunch.
          Czy moze w szkolach prywatnych jest lepiej? Maz co jakis czas
          napomyka, ze edukacja syna w Stanach bylaby jednak tansza niz w
          Polsce, ale ja jestem przerazona wlasnie jedzeniem. I czy rodzice
          maja jakis wplyw na zmiane szkolnego menu. Oczywiscie wiem, ze
          dziecko moze przyniesc wlasny lunch, ale kiedy wszyscy jedza frytki
          to moze byc juz problem.
          • jagoda_k Re: kindergarden--i jak po starcie?? 20.09.09, 19:59
            Wiele zalezy od konkretnej szkoly. U nas nie jest najgorzej, choc
            szkola nie prywatna. Chociaz do idealu to niestety daleko. Sa i
            hamburgery i hotdogi i pizza, ale sa tez dni, gdy glowne danie to
            salata, albo grillowany kurczak w tortilli z warzywami. Za to nigdy
            nie ma chipsow. Dodatki to zwykle owoc, czasem z puszki, ale
            czesciej swiezy (jablko, pomarancza, winogrona, truskawki), czasem
            marchewki, kukurydza czy zielona fasolka. Tradycyjnych frytek tez
            nie ma, czasem sa pieczone. Bywaja ciastka, mufiny, krakersy, ale z
            czestotliwoscia raz, dwa razy w tygodniu. Do picia glownie mleko.
            Czasem sok do wyboru, ale tez tylko jakies dwa razy w tygodniu.
            Rodzice zdecydowanie maja wplyw na zmiane menu, chociaz jak to
            zwykle bywa potrzeba wiecej glosow. U nas rodzice wywalczyli zakaz
            przynoszenia slodyczy z okazji urodzin. Teraz dzieci moga przyniesc
            dla kolegow z tej okazji na przyklad naklejki, olowki itp. Wczesniej
            byly to zwykle cupcakes. Podobnie na wniosek rodzicow usunieto
            vending machines z soda i smieciowym zarciem z gimnazjow.
            • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 20.09.09, 20:13
              To i tak niezle brzmi. Najbardziej przerazaja mnie te hotdogi,
              hamburgery i pizza, no i napoje gazowane. Moze zanim sie w koncu
              przeprowadzimy kampania na rzecz zdrowego zywienia dzieci w Stanach
              nabierze rozpedu. W polskiej szkole pod tym wzgledem mamy luksusy i
              dlatego trudno mi sobie wyobrazic, zebym nagle wyladowala gdzies w
              szkole amerykanskiej i zaczela zywic dzieciaka swinstwami, ktorych
              on nigdy jeszcze w ustach nie mial.
              • aniutek Re: kindergarden--i jak po starcie?? 20.09.09, 22:38
                Zuzia chodzi do tej samej szkoly gdzie lat temu 10 chodzil syn,
                widze wiele pozytywnych zmian od zdecydowanie zdrowszego lunchu (
                surowe warzywa, kurczak pieczony z pasta, nie ma chispow i frytek,
                sa krakersy i jablka, mac and cheese + broccoli, mleko i woda do
                picia etc)
                after school program ( bezplatny) w ramach niego zjaecia z muzyki,
                fotografi, duzo gier na swiezym powietrzu, wyremontowana szkola,
                nowa super biblioteka, dziewczyny z after school zaprowadzaja dzieci
                na platne juz zajecia dodatkowe- pianino u Zuli. Do wyboru bylo
                chyba 6 programow after school ( platnych i nie - placa granty jakie
                szkola dostaje za dobre wyniki) za Lukasza czasow byl tylko jeden.
                No i w szafkach w hallu sa plastikowe pudelka na buty na zmiane :=)

                W Pl szkolach super, ze sa stolowki z prawdziwa kuchnia, ale w
                warszawskich szkolach wszedzie mase slodyczy i automaty z colami-
                tutaj juz cale szczescie zniknely ale wojna byla o nie latami.
              • jagoda_k Re: kindergarden--i jak po starcie?? 21.09.09, 02:31
                My dostajemy zawsze menu na caly miesiac z gory i codziennie
                podejmujemy decyzje, czy tego dnia dzieci zjedza lunch szkolny, czy
                wezma z domu. Naprawde nigdy nie narzekaly, ze inne dzieci jedza cos
                smieciowego, a one nie. Zreszta, z tego co zaobserwowalam, to
                kazdego dnia z reguly mniej wiecej polowa dzieciakow ma lunch z
                domu. Przynosza czesto zdrowe jedzenie, choc oczywiscie nie
                wszystkie. Moje maja termosy i czesto biora z domu cos na cieplo. I
                chociaz lubia chipsy, to wiedza, ze jada sie je tylko okazjonalnie i
                innym nie zazdroszcza ;) Wrecz przeciwnie, zdarzylo im sie
                komentowac, jak to inne dzieci jedza niezdrowo :P Za to corka
                poprosila na przyklad o slodki groszek w strakach i surowa papryke,
                bo to jadala jej kolezanka.
                A, z gazowanym piciem moje dzieci nigdy sie w szkole nie spotkaly,
                nawet przy okazji imprez wieczornych. Wtedy zwykle jest woda i soki.
                • aniutek Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 16:13
                  wypowiedz pewnej Polki
                  www.wysokieobcasy.pl/wysokie-
                  obcasy/1,100961,6998084,Dzieci_jedza_smieci.html
                  • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 17:20
                    Nie rozumiem dlaczego w PL takim wielkim problemem jest czym
                    odzywiaja sie ludzie w USA czy jakimkolwiek innym kraju? A
                    przecietna zycia Amerykanina i tak sie wydluza. Anyways, wracajac do
                    menu na lunch. Dziecko nie ma obowiazku jedzenia lunch'u szkolnego,
                    moze przyniesc wlasny, ba nie musi nawet zostawac w szkole w tej
                    porze wiec Fogito bedziesz mogla zabierac syna do domu i karmic we
                    wlasnej jadalni z porcelanowych talerzy ;) My dostajemy menu na
                    kolejny miesiac pod koniec aktualnego. Codziennie do wyboru jest
                    piec opcji, niestety trzeba zdecydowac z gory na caly miesiac. Do
                    glownego dania sa zawsze jakies owoce i warzywa, pieczywo, a do
                    picia tylko odtluszczone mleko. Napoje gazowane i slodycze sa
                    zakazane (tak mi powiedziala Alexandra), w kazdym razie nie
                    sprzedaja ich w szkole. Mozna dokupic chipsy i soki, ale czasem (ok.
                    co drugi dzien) w koszt lunch jest wliczony pure fruit juice.
                    Codziennym skladnikiem menu jest "tradycyjna kanapka" peanut butter
                    & jelly. Raz w tygodniu jest pizza (nieobowiazkowa ;). Inne
                    przyklady z tego miesiaca: turkey & cheese sandwich, pasta salad
                    w/ham, cheese sandwich, italian hero, tuna salad, bologna & cheese
                    sandwich, roast turkey, chicken patty. Tak wiec jest codziennie do
                    wyboru cos innego niz tylko typowy junk food. Troche watpie zeby
                    rodzice mieli duzy wplyw na menu w naszym miescie skoro wszystkie
                    szkoly maja serwowane to samo. Nie bardzo wiem jak to dziala, w
                    kazdym razie w szkolach nie ma kuchni.
                    • aniutek Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 19:59
                      :) Dzieki Edyta- poddalas mi pomysl aby poszukac menu on line, no i
                      jest na caly miesiac, bardzo podobne do Twojego z peanut butter and
                      jelly sandwich on stand by. ufff to teraz juz nie musze sie
                      zatsanawiac i pamietac co napisali w lunch room, kazdego dnia bede
                      wiedziala czy robic swoj lunch czy Zuza zje w szkole :)

                      Dzis rano dzieci podpisywaly tablice przy wejsciu: do you like white
                      milk or chocolate milk? I wyobrazcie sobie bylo dokladnie 50/50,
                      Zuza oczywiscie woli biale bo chcoclate jest brrrr za slodkie ;)
                      Alez z niej dziwaczka...
                      • bozena73 Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 20:16
                        Ja juz sledze na internecie Patryka menu od poczatku
                        szkoly..wiedzialam ze nie bedzie lubil fish sticks ..i oczywiscie
                        wczoraj mi powiedzial ze je wyrzucil bo ten "kurczak" tak nieladnie
                        pachnial :-)a gdy sie go pytam co mial na lunch to odpowiada, mama
                        przeciez mozesz zobaczyc na internacie :-))
                        A co do chocolate milk to tez nie lubi..woli tak jak Zuzka waniliowe
                        :-)
                        PS. wczoraj przybiegl taki szczesliwy i powiedzial mi ze mama,
                        zobacz w plecaku, zostalem gwiazdka :-) no i prawda, moj synek
                        zostal star of the week ;-)) ale dumna bylam, chociaz dokladnie to
                        nie mam pojecia co to oznacza.. :-))
                        • aniutek Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 21:45
                          :)
                          cwaniaczek :)
                      • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 00:16
                        aniutek napisała:

                        >
                        > Zuza oczywiscie woli biale bo chcoclate jest brrrr za slodkie ;)
                        > Alez z niej dziwaczka...

                        moze to taki wiek? Alexandra kiedys bardzo lubila a teraz nie chce
                        patrzec, woli wode :)
                    • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 21:07
                      edytkus napisała:

                      > Nie rozumiem dlaczego w PL takim wielkim problemem jest czym
                      > odzywiaja sie ludzie w USA

                      Bo to doskonaly przyklad jak sie nie nalezy odzywiac ;)

                      > przecietna zycia Amerykanina i tak sie wydluza.

                      Tych obtluszczonych jednostek do granic mozliwosci tez? Watpie.

                      >. Dziecko nie ma obowiazku jedzenia lunch'u szkolnego,
                      > moze przyniesc wlasny, ba nie musi nawet zostawac w szkole w tej
                      > porze

                      Ale czyz nie fajniej jest zjesc lunch z kolegami w ramach integracji
                      szkolnej

                      wiec Fogito bedziesz mogla zabierac syna do domu i karmic we
                      > wlasnej jadalni z porcelanowych talerzy ;)

                      Chyba nie chcialoby mi sie syna zabierac ze szkoly na lunch. Zreszta
                      on sie tak dobrze w szkole bawi, ze na pewno by nie wyszedl.
                      A porcelany nie mamy - jadamy na Boleslawcu :P


                      My dostajemy menu na
                      > kolejny miesiac pod koniec aktualnego. Codziennie do wyboru jest
                      > piec opcji, niestety trzeba zdecydowac z gory na caly miesiac. Do
                      > glownego dania sa zawsze jakies owoce i warzywa, pieczywo, a do
                      > picia tylko odtluszczone mleko. Napoje gazowane i slodycze sa
                      > zakazane

                      To juz brzmi calkiem niezle.


                      >. Mozna dokupic chipsy

                      to juz gorzej


                      > Codziennym skladnikiem menu jest "tradycyjna kanapka" peanut
                      butter
                      > & jelly.

                      Nigdy nie zrozumiem sensu takiego polaczenia. Moje dziecko do ust
                      nie wezmie ;/

                      Inne
                      > przyklady z tego miesiaca: turkey & cheese sandwich, pasta salad
                      > w/ham, cheese sandwich, italian hero, tuna salad, bologna & cheese
                      > sandwich, roast turkey, chicken patty. Tak wiec jest codziennie do
                      > wyboru cos innego niz tylko typowy junk food.

                      Naprawde niezle.

                      Troche watpie zeby
                      > rodzice mieli duzy wplyw na menu w naszym miescie skoro wszystkie
                      > szkoly maja serwowane to samo.

                      Czyli chodzi o szkole publiczna... Ciekawa jestem, jak jest w
                      szkolach prywatnych. One zapewne moga ustalac wlasne menu i rodzice
                      z zalozenia powinni miec wiekszy wplyw na to co jedza dzieci. Tak
                      przynajmniej jest w Polsce.

                      > kazdym razie w szkolach nie ma kuchni.

                      W szkole syna tez nie ma. Jest catering, ale to co mnie zachwyca to
                      codzienna zupa i kompot do kazdego obiadu. Ech sama bym zjadla.

                      Co do tematu. Nie chce sie licytowac. Chodzi mi raczej o
                      rozpoznanie, czy cos sie w tej kwestii poprawia w Stanach. Maz
                      zwraca uwage na ceny szkol tu i tam, a ja na warunki w nich
                      panujace. I chyba poki co trudno by mi bylo zaakceptowac szkole, w
                      ktorej podaja dzieciakom smieci do jedzenia. Caly czas jestem
                      ciekawa, czy prywatne szkoly rzadza sie innymi zasadami, czy jest
                      tak jak wszedzie.
                      • aniutek Re: kindergarden--i jak po starcie?? 23.09.09, 21:44
                        > Co do tematu. Nie chce sie licytowac. Chodzi mi raczej o
                        > rozpoznanie, czy cos sie w tej kwestii poprawia w Stanach. Maz
                        > zwraca uwage na ceny szkol tu i tam, a ja na warunki w nich
                        > panujace. I chyba poki co trudno by mi bylo zaakceptowac szkole, w
                        > ktorej podaja dzieciakom smieci do jedzenia. Caly czas jestem
                        > ciekawa, czy prywatne szkoly rzadza sie innymi zasadami, czy jest
                        > tak jak wszedzie.

                        Prywatne szkoly rzadza sie same, sa i takie w ktorych gotuja
                        najlepsi szefowie kuchni wraz z dziecmi.
                        w publicznych- zalezy od lokalizacji bo jak wiadomo od niej zalezy
                        czy rodzice udzielaja sie w szkole, czy interesuje ich co i jak
                        dzieci jedza, poziom szkoly ma ogromny wplyw na ceny domow/mieszkan
                        w okolicy. W maszej szkole widze zmiany na lepsze, duze zmiany,
                        rodzice w PTA dzialaja preznie, wywieraja nacisk na Dyrekcje i dla
                        "naszych" rodzicow sprawy lunchu w szkole byly jednym z priorytetow,
                        curiculum i poziom szkoly w testach z ang i matmy - glownym, widze
                        duze zaangazowanie rodzicow, a srodowisko jest hmmmm nowojorskie ;)
                        artsticzne, wolne, gejowskie, troche krawaciarzy z wall street ale
                        nawet oni sa za tolerancja.
                        • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 09:33
                          aniutek napisała:


                          > Prywatne szkoly rzadza sie same, sa i takie w ktorych gotuja
                          > najlepsi szefowie kuchni wraz z dziecmi.

                          :) to super pomysl.

                      • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 00:31
                        fogito napisała:


                        > Bo to doskonaly przyklad jak sie nie nalezy odzywiac ;)

                        e tam doskonaly przyklad, przecietny Polak jest wciaz za biedny zeby
                        wydac te pare groszy na Mickey D's a juz na pewno nie zaserwuje
                        calej rodzinie t-bone steak z grilla co drugi dzien i wcale nie
                        dlatego ze nie bedzie im smakowal, czy ze wzgledow zdrowotnych.
                        Pisalam juz kiedys o wakacjuszce z Pl co to zup i "normalnych"
                        obiadow nie chciala tu jesc. Wcinala pizze albo hot dogi, a na deser
                        -popijany butla coli - ta duza torbe M&M's. W Polsce nie mogla sobie
                        na to pozwolic.




                        > > przecietna zycia Amerykanina i tak sie wydluza.
                        >
                        > Tych obtluszczonych jednostek do granic mozliwosci tez? Watpie.

                        tych naprawde duzych procentowo wcale nei ma az tak wielu jak sie
                        wydaje. Co do reszty to byly niedawno opublikowane rezultaty
                        statystyk ktore zaszokowaly chyba caly kraj - przecietny Amerykanin
                        ma prawidlowy poziom cholesterolu, stoja za tym leki bedace
                        odpowiedzia na Twoje pytanie.




                        > >. Mozna dokupic chipsy
                        >
                        > to juz gorzej


                        dlaczego? dzieci to niestety lubia ale to sa male paczuszki wiec
                        jesli dziecko moze sobie kupic takie raz na miesiac w nagrode to
                        chyba nie wplynie znacznie na jakosc jego zycia? Czasem lepiej zeby
                        dziecko zjadlo te pare czipsow niz siedzialo od rana do wieczora w
                        szkole glodne bo zapracowany rodzic nie przygotowal mu nic na lunch
                        a szkolnego nie wykupil (takie przypadki sie niestety zdarzaja).

                        >
                        > > Codziennym skladnikiem menu jest "tradycyjna kanapka" peanut
                        > butter
                        > > & jelly.
                        >
                        > Nigdy nie zrozumiem sensu takiego polaczenia. Moje dziecko do ust
                        > nie wezmie ;/

                        Nigdy nie mow nigdy, moja corka nie lubila ale... w zeszlym roku
                        zmienila zdanie. A mimo to "polskiej" kanapki z polskim dzemem nie
                        tknie.


                        >
                        > Inne
                        > > przyklady z tego miesiaca: turkey & cheese sandwich, pasta salad
                        > > w/ham, cheese sandwich, italian hero, tuna salad, bologna &
                        cheese
                        > > sandwich, roast turkey, chicken patty. Tak wiec jest codziennie
                        do
                        > > wyboru cos innego niz tylko typowy junk food.
                        >
                        > Naprawde niezle.
                        >
                        > Troche watpie zeby
                        > > rodzice mieli duzy wplyw na menu w naszym miescie skoro
                        wszystkie
                        > > szkoly maja serwowane to samo.
                        >
                        > Czyli chodzi o szkole publiczna... Ciekawa jestem, jak jest w
                        > szkolach prywatnych. One zapewne moga ustalac wlasne menu i
                        rodzice
                        > z zalozenia powinni miec wiekszy wplyw na to co jedza dzieci. Tak
                        > przynajmniej jest w Polsce.
                        >
                        > > kazdym razie w szkolach nie ma kuchni.
                        >
                        > W szkole syna tez nie ma. Jest catering, ale to co mnie zachwyca
                        to
                        > codzienna zupa i kompot do kazdego obiadu. Ech sama bym zjadla.
                        >
                        > Co do tematu. Nie chce sie licytowac. Chodzi mi raczej o
                        > rozpoznanie, czy cos sie w tej kwestii poprawia w Stanach. Maz
                        > zwraca uwage na ceny szkol tu i tam, a ja na warunki w nich
                        > panujace. I chyba poki co trudno by mi bylo zaakceptowac szkole, w
                        > ktorej podaja dzieciakom smieci do jedzenia. Caly czas jestem
                        > ciekawa, czy prywatne szkoly rzadza sie innymi zasadami, czy jest
                        > tak jak wszedzie.
                        • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 09:51
                          edytkus napisała:

                          >
                          > e tam doskonaly przyklad, przecietny Polak jest wciaz za biedny
                          zeby
                          > wydac te pare groszy na Mickey D's

                          To wlasnie biedni Polacy i Amerykanie zywia sie w fastfoodach, bo
                          jest najtaniej.

                          o wakacjuszce z Pl co to zup i "normalnych"
                          > obiadow nie chciala tu jesc. Wcinala pizze albo hot dogi, a na
                          deser
                          > -popijany butla coli - ta duza torbe M&M's. W Polsce nie mogla
                          sobie
                          > na to pozwolic.

                          Pewnie rodzice jej nie pozwalali jesc swinstw i dlatego tak sie
                          rzucila. Hot dog w Polsce kosztuje zlotowke.
                          >

                          >> tych naprawde duzych procentowo wcale nei ma az tak wielu jak sie
                          > wydaje. Co do reszty to byly niedawno opublikowane rezultaty
                          > statystyk ktore zaszokowaly chyba caly kraj - przecietny
                          Amerykanin
                          > ma prawidlowy poziom cholesterolu,

                          ten zdrowy przecietny Amerykanin to pewnie ktos taki jak biedny
                          przecietny Polak :P


                          >
                          > dlaczego? dzieci to niestety lubia ale to sa male paczuszki wiec
                          > jesli dziecko moze sobie kupic takie raz na miesiac w nagrode to
                          > chyba nie wplynie znacznie na jakosc jego zycia? Czasem lepiej
                          zeby
                          > dziecko zjadlo te pare czipsow niz siedzialo od rana do wieczora w
                          > szkole glodne bo zapracowany rodzic nie przygotowal mu nic na
                          lunch
                          > a szkolnego nie wykupil (takie przypadki sie niestety zdarzaja).


                          Chipsy to sama sol i nie ma tam nic dobrego ani dla dziecka ani dla
                          doroslego. A to, ze rodzice zapominaja o lunchu odzwierciedla tylko
                          ich poziom troski o wyzywienie dziecka.
                          >

                          >> Nigdy nie mow nigdy, moja corka nie lubila ale... w zeszlym roku
                          > zmienila zdanie. A mimo to "polskiej" kanapki z polskim dzemem nie
                          > tknie.

                          Bo twoja corka to juz prawdziwa Amerykanka ;)

                          >
                          • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 21:00
                            fogito napisała:


                            > To wlasnie biedni Polacy i Amerykanie zywia sie w fastfoodach, bo
                            > jest najtaniej.

                            widzialam jakis czas temu zdjecia Paris Hilton kupujacej hamburgery
                            w White Castle, kto jak kto ale ona do biednych nie nalezy, ani
                            otylych ;)

                            >
                            > o wakacjuszce z Pl co to zup i "normalnych"
                            > > obiadow nie chciala tu jesc. Wcinala pizze albo hot dogi, a na
                            > deser
                            > > -popijany butla coli - ta duza torbe M&M's. W Polsce nie mogla
                            > sobie
                            > > na to pozwolic.
                            >
                            > Pewnie rodzice jej nie pozwalali jesc swinstw i dlatego tak sie
                            > rzucila. Hot dog w Polsce kosztuje zlotowke.
                            > >
                            >
                            > >> tych naprawde duzych procentowo wcale nei ma az tak wielu jak
                            sie
                            > > wydaje. Co do reszty to byly niedawno opublikowane rezultaty
                            > > statystyk ktore zaszokowaly chyba caly kraj - przecietny
                            > Amerykanin
                            > > ma prawidlowy poziom cholesterolu,
                            >
                            > ten zdrowy przecietny Amerykanin to pewnie ktos taki jak biedny
                            > przecietny Polak :P
                            >
                            >
                            > >
                            > > dlaczego? dzieci to niestety lubia ale to sa male paczuszki wiec
                            > > jesli dziecko moze sobie kupic takie raz na miesiac w nagrode to
                            > > chyba nie wplynie znacznie na jakosc jego zycia? Czasem lepiej
                            > zeby
                            > > dziecko zjadlo te pare czipsow niz siedzialo od rana do wieczora
                            w
                            > > szkole glodne bo zapracowany rodzic nie przygotowal mu nic na
                            > lunch
                            > > a szkolnego nie wykupil (takie przypadki sie niestety zdarzaja).
                            >
                            >
                            > Chipsy to sama sol i nie ma tam nic dobrego ani dla dziecka ani
                            dla
                            > doroslego. A to, ze rodzice zapominaja o lunchu odzwierciedla
                            tylko
                            > ich poziom troski o wyzywienie dziecka.
                            > >
                            >
                            > >> Nigdy nie mow nigdy, moja corka nie lubila ale... w zeszlym
                            roku
                            > > zmienila zdanie. A mimo to "polskiej" kanapki z polskim dzemem
                            nie
                            > > tknie.
                            >
                            > Bo twoja corka to juz prawdziwa Amerykanka ;)
                            >
                            > >
                            • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 21:09
                              edytkus napisała:

                              > widzialam jakis czas temu zdjecia Paris Hilton kupujacej
                              hamburgery
                              > w White Castle, kto jak kto ale ona do biednych nie nalezy, ani
                              > otylych ;)
                              >

                              Tak, tylko, ze ona czasami zje hamburgera a w wiekszosci zywi sie w
                              drogich restauracjach, na ktore przecietnego (!) smiertelnka nie
                              stac.
                              Gorzej jak cala rodzina codziennie idzie na obiad do McDonaldsa i
                              zabiera malutkie dzieci ze soba.
                          • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 21:04
                            kurde, znowu za szybko wyslalam, ale spieszy mi sie wiec sobie
                            wybaczam ;))

                            fogito napisała:



                            > Pewnie rodzice jej nie pozwalali jesc swinstw i dlatego tak sie
                            > rzucila. Hot dog w Polsce kosztuje zlotowke.


                            Panna miala swoj wlasny dochod z renty po matce. Ojciec sie nia
                            zbytnio nie interesowal, nie mieszkala z nim nawet.
                            • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 21:12
                              edytkus napisała:

                              >
                              > Panna miala swoj wlasny dochod z renty po matce. Ojciec sie nia
                              > zbytnio nie interesowal, nie mieszkala z nim nawet.

                              No ale z kims jednak mieszkala i na dodatek miala swoje pieniadze.
                              Wiec chyba na hot doga za zlotowke byloby ja stac, gdyby oczywiscie
                              chciala.

                              Ja mam znajomych o dosyc niskich dochodach i oni bez przerwy stoluja
                              sie w McDonaldzie. A najgorsze, ze czestuja swoja roczna coreczke :/
                              Ja bym wolala ziemniaki ugotowac.
                              • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 25.09.09, 01:33
                                fogito napisała:


                                > No ale z kims jednak mieszkala i na dodatek miala swoje pieniadze.
                                > Wiec chyba na hot doga za zlotowke byloby ja stac, gdyby
                                oczywiscie
                                > chciala.

                                w takim razie dlaczego chciala w USA a w PL nie? hint: tutaj nie
                                wydala ze swoich pieniedzy nawet centa, byla caly czas gosciem
                                • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 25.09.09, 06:32
                                  edytkus napisała:

                                  > w takim razie dlaczego chciala w USA a w PL nie? hint: tutaj nie
                                  > wydala ze swoich pieniedzy nawet centa, byla caly czas gosciem
                                  >

                                  Bo zawsze latwiej wydaje sie cudze pieniadze ;)
                      • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 00:43
                        fogito napisała:

                        Sorry, za wczesnie wyslalam odpowiedz.


                        > W szkole syna tez nie ma. Jest catering, ale to co mnie zachwyca
                        to
                        > codzienna zupa i kompot do kazdego obiadu. Ech sama bym zjadla.

                        W tej szkole zapewne nie ma zbyt wielu uczniow, w miescie z
                        tysiacami dzieci ugotowanie i dostarczenie tylu litrow goracej zupy
                        jest raczej niemozliwe. Poza tym glownym powodem zapewne jest duze
                        ryzyko oparzen.


                        > Maz
                        > zwraca uwage na ceny szkol tu i tam, a ja na warunki w nich
                        > panujace.

                        IMO placenie za prywatna szkole podstawowa to wyrzucenie pieniedzy w
                        bloto. Jak juz to musi byc naprawde bardzo dobra o co najmniej
                        krajowej slawie. osobiscie wyslalabym corke do takiej tylko jesli
                        alternatywa bylaby bardzo zla szkola publiczna. Lepiej odlozyc na
                        studia. Czytalam wczoraj ze np. w NYC najlepsze wyniki na testach
                        Regent maja murzynskie dzieci z charter schools (do nich przyjecie
                        odbywa sie na zasadzie loterii) bijac na glowe nawet dzieci
                        azjatyckie.

                        Przeczytaj:
                        www.timesonline.co.uk/tol/life_and_style/education/article5519688.ece
                        • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 09:56
                          edytkus napisała:

                          > W tej szkole zapewne nie ma zbyt wielu uczniow, w miescie z
                          > tysiacami dzieci ugotowanie i dostarczenie tylu litrow goracej
                          zupy
                          > jest raczej niemozliwe. Poza tym glownym powodem zapewne jest duze
                          > ryzyko oparzen.

                          Szkola syna jest mala, ale w wiekszych szkolach tez jest zupa.
                          Wydaje mi sie nawet, ze we wszystkich publicznych tak jest, bo maja
                          one wlasne kuchnie.
                          Oparzyc to sie mozna rowniez ciepla herbata albo kompotem.


                          > IMO placenie za prywatna szkole podstawowa to wyrzucenie pieniedzy
                          w
                          > bloto.

                          My placimy ze wzgledu na jezyk. Nie ma w tej kwestii wyboru.

                          Lepiej odlozyc na
                          > studia.


                          Odkladamy odkladamy.


                          • edytkus Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 20:59
                            fogito napisała:

                            >
                            > Oparzyc to sie mozna rowniez ciepla herbata albo kompotem.

                            mozna, ale w szkolach amerykanskich tego nie podaja, w ogole to sa
                            malo popularne napoje



                            > My placimy ze wzgledu na jezyk. Nie ma w tej kwestii wyboru.


                            mialam na mysli szkolnictwo w USA
                            • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 21:13
                              edytkus napisała:

                              > > mozna, ale w szkolach amerykanskich tego nie podaja, w ogole to
                              sa
                              > malo popularne napoje


                              Tak, wiem, ze na cieply kompot nie ma co liczyc ;/
                              >


                      • jagoda_k Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 04:04
                        fogito napisała:

                        > Nigdy nie zrozumiem sensu takiego polaczenia. Moje dziecko do ust
                        > nie wezmie ;/

                        Aj tam, ludzie na swiecie lacza ze soba dziwniejsze smaki. A
                        kanapka "peanut butter i jelly", to calkiem wartosciowe jedzenie.
                        Moj syn je lubi, choc nie jada na codzien. Maslo orzechowe ma kupe
                        bialka i zdrowego tluszczu, calkiem sporo blonnika i witamin. Gdy
                        kanapka zrobiona jest z chleba pelnoziarnistego, to naprawde nie ma
                        jej czego zarzucic. Moj syn najbardziej lubi, gdy dodamy jeszcze
                        plasterki banana. Ja tam wole z samym bananem, bez dzemu :)
                        • fogito Re: kindergarden--i jak po starcie?? 24.09.09, 10:00
                          jagoda_k napisała:

                          >
                          > Aj tam, ludzie na swiecie lacza ze soba dziwniejsze smaki. A
                          > kanapka "peanut butter i jelly", to calkiem wartosciowe jedzenie.

                          Moze wartosciowe, ale polaczenie slonego masla ze slodkim jelly
                          jakos mi nie podchodzi. Dziecku poki co tez nie. Zabawne jest, ze
                          wielu znajomych uwaza za oczywiste, ze takie zestawienie serwuje sie
                          dzieciom na lunch i sa bardzo zdziwieni jak maly nie chce tego jesc.

    • jaga_nj Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaja... 23.09.09, 22:58
      dlaczego coraz wiecej widzi sie dzieci otylych? Bylam przerazona tym
      co zobaczylam. Wybaczcie, ale Polska robi sie coraz bardziej gruba:
      (Prawie kazde male dziecko co juz moze siedziec w wozku cos tam
      zawsze mietoli w buzi, jak nie chrupki to inna bule. To samo tyczy
      sie mlodych dziewczyn i chlopakow(nastolatkow).Nie ma sie co smiac z
      Ameryki, bo niedlugo niewiele bedziemy sie od niej roznic:(. Nikt z
      was tego nie widzial bedac w PL?

      Jeszcze nigdzie nie widzialam, zeby ludzie pochlaniali takie masy
      lodow. Nie moglam wyjsc z podziwu;)

      U nas w szkole podobnie, menu na caly miesiac. Moja corka ma cztery
      ulubione dania i tylko to je w szkole. A kawalek pizzy czy frytki
      raz w miesiacu nikogo nie zabija. Wszystko z umiarem.
      • bozena73 Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 03:21
        jaga_nj napisała:

        > dlaczego coraz wiecej widzi sie dzieci otylych? Bylam przerazona
        tym co zobaczylam. Wybaczcie, ale Polska robi sie coraz bardziej
        gruba

        No, moze cos w tym jest..tez to zauwazylam ale jednak dzieci takich
        jak tu w Stanach otylych nie widzialam..jeszcze daleko nam do
        Ameryki ..takiego potwora kobiete co widzialysmy z Anka w
        Pensylwanii chyba w Polsce nie uswiadczysz...jeszcze...
        miejmy nadzieje ze nie dojdziemy do poziomu Amerykanow
        dzisiejszy widok z silowni..niesamowicie otyla moze z 400 funtowa
        Afro American kobieta..idzie z dumnie wypietymi piersiami (do kolan)
        i w majtkach z paseczkiem z tylu (oczywiscie paseczka nie widac spod
        zwalow tluszczu) ale dumnie idzie ...tak sobie pomyslalam ze na
        pewno Polka nie bylaby w stanie tak sie eksponowac, jednak te czarne
        maja niesamowite poczucie wlasnej wartosci, przydaloby mi sie troche
        tego :-)
        • edytkus Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 04:20
          bozena73 napisała:

          >tak sobie pomyslalam ze na
          > pewno Polka nie bylaby w stanie tak sie eksponowac

          pewnie ze nie, Polka "odmienna" od reszty nie wysciubi nosa z domu
          ze strachu ze jej inne idealne acz zyczliwe zycie swoimi
          komentarzami umila.
          • aniutek Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 06:06
            mimo, ze miszkam tutaj juz wiecej niz polowe swojego zycia, nie
            pozbawialam sie kompleksow czy cholera wie jak to nazwac.... czasem
            z zazdroscia patrze na te wielkie kobiety, ubrane kolorowo, w
            opietych ciuchach, zadowolone, z dekoltami... nie umiem tak :(
          • fogito Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 10:15
            edytkus napisała:

            > pewnie ze nie, Polka "odmienna" od reszty nie wysciubi nosa z domu
            > ze strachu ze jej inne idealne acz zyczliwe zycie swoimi
            > komentarzami umila.
            >

            To byl calkiem trafny opis regul panujacych na tym forum :)
        • fogito Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 10:14
          bozena73 napisała:
          >
          >kobieta..idzie z dumnie wypietymi piersiami (do kolan)
          > i w majtkach z paseczkiem z tylu (oczywiscie paseczka nie widac
          spod
          > zwalow tluszczu) ale dumnie idzie ...tak sobie pomyslalam ze na
          > pewno Polka nie bylaby w stanie tak sie eksponowac, jednak te
          czarne
          > maja niesamowite poczucie wlasnej wartosci,

          ...chyba raczej jest to po prostu brak gustu i poczucia estetyki


          przydaloby mi sie troche
          > tego :-)

          Moze lepiej nie. Znajomi Amerykanie mieszkajacy w Polsce zawsze
          podkreslaja, ze Polki poruszaja sie z wdziekiem i ubieraja z gustem
          w przeciwienstwie do Amerykanek. I dlatego tak wielu tutejszych
          Amerykanow ma polskie zony.
      • fogito Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 10:09
        jaga_nj napisała:

        > dlaczego coraz wiecej widzi sie dzieci otylych? Bylam przerazona
        tym
        > co zobaczylam.

        hmm... to ja chyba slepa jestem, bo ja otylych ludzi na ulicach w
        Polsce nie widuje. Dziecka z nadwaga to zadnego nie widzialam
        ostatnio.

        Wybaczcie, ale Polska robi sie coraz bardziej gruba:

        Tu sie zgodze. Smieciowe jedzenie jest tansze od 'zdrowego' i ludzi
        biedniejsi zaczynaja sie przestawiac na zywienie w fastfoodach.

        Nie ma sie co smiac z
        > Ameryki, bo niedlugo niewiele bedziemy sie od niej roznic:(

        Ja sie nie smieje, tylko mnie przeraza ilosc otylych ludzi w
        Stanach. A najbardziej mi zal dzieciakow, ktore musza w szkolach
        swinstwa zajadac, bo doroslym sie po prostu nie chce - ani lepiej
        ani inaczej.

        . Nikt z
        > was tego nie widzial bedac w PL?

        Ja jestem teraz w PL i nie widze otylych ludzi na ulicach. Jedyna
        otyla osoba jaka znam jest dyrektorka w szkole - Amerykanka.
        >
        > Jeszcze nigdzie nie widzialam, zeby ludzie pochlaniali takie masy
        > lodow. Nie moglam wyjsc z podziwu;)

        A bo lody sa u nas wyjatkowo dobre :) Ale i tak wszyscy sa szczupli.

        A kawalek pizzy czy frytki
        > raz w miesiacu nikogo nie zabija. Wszystko z umiarem.
        >
        Raz w miesiacu nie , ale codziennie juz tak.
        • jaga_nj Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 19:40
          fogito napisała:

          > jaga_nj napisała:
          >
          > > dlaczego coraz wiecej widzi sie dzieci otylych? Bylam przerazona
          > tym
          > > co zobaczylam.
          >
          > hmm... to ja chyba slepa jestem, bo ja otylych ludzi na ulicach w
          > Polsce nie widuje. Dziecka z nadwaga to zadnego nie widzialam
          > ostatnio.
          >
          > Wybaczcie, ale Polska robi sie coraz bardziej gruba:
          >
          > Tu sie zgodze. Smieciowe jedzenie jest tansze od 'zdrowego' i
          ludzi
          > biedniejsi zaczynaja sie przestawiac na zywienie w fastfoodach.
          >
          > Nie ma sie co smiac z
          > > Ameryki, bo niedlugo niewiele bedziemy sie od niej roznic:(
          >
          > Ja sie nie smieje, tylko mnie przeraza ilosc otylych ludzi w
          > Stanach. A najbardziej mi zal dzieciakow, ktore musza w szkolach
          > swinstwa zajadac, bo doroslym sie po prostu nie chce - ani lepiej
          > ani inaczej.
          >
          > . Nikt z
          > > was tego nie widzial bedac w PL?
          >
          > Ja jestem teraz w PL i nie widze otylych ludzi na ulicach. Jedyna
          > otyla osoba jaka znam jest dyrektorka w szkole - Amerykanka.
          > >
          > > Jeszcze nigdzie nie widzialam, zeby ludzie pochlaniali takie
          masy
          > > lodow. Nie moglam wyjsc z podziwu;)
          >
          > A bo lody sa u nas wyjatkowo dobre :) Ale i tak wszyscy sa
          szczupli.
          >
          > A kawalek pizzy czy frytki
          > > raz w miesiacu nikogo nie zabija. Wszystko z umiarem.
          > >
          > Raz w miesiacu nie , ale codziennie juz tak.



          Ale i tak wszyscy sa szczupli


          To ja chyba w jakiejs innej Polsce bylam, a moje dziecko lodami w
          Polsce sie tak strulo, ze za przeproszeniem s..alo dalej niz
          widzialo. Nie wiedzialam tez, ze w Polsce ludzie z nadwaga to
          Amerykanie. W takim razie w Stanach wszyscy chudzi to zapewne Polacy.
          • fogito Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 21:00
            jaga_nj napisała:

            >
            > To ja chyba w jakiejs innej Polsce bylam,

            Wlasnie sie nad tym zastanawiam - gdzie ty tych otylych ludzi
            widzialas...

            a moje dziecko lodami w
            > Polsce sie tak strulo, ze za przeproszeniem s..alo dalej niz
            > widzialo.

            A ja sie zatrulam jedzeniem w Stanach tak bardzo, ze myslalam, ze
            zejde po trzech dniach siedzenia na kiblu. Moj syn zas trafil po
            zatruciu na ostry dyzur bedac na wakacjach. Ale czy to o czyms
            stanowi - nie sadze. Zatruc to sie mozna jedzeniem wszedzie, bo
            flora bakteryjna jest inna i nieprzyzwyczajony system trawienny
            zwykle reaguje gwaltownie.

            Nie wiedzialam tez, ze w Polsce ludzie z nadwaga to
            > Amerykanie.

            Tak jest w szkole syna. Innych ludzi z nadwaga nie znam w Polsce
            oczywiscie ;)

            >W takim razie w Stanach wszyscy chudzi to zapewne Polacy.

            Sporo w tym racji. Azjaci tez sa szczupli - przynajmniej ci
            mieszkajacy w Polsce ;)
      • jagoda_k Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 19:07
        Cos na temat zdrowego jedzenia na polskich stolowkach:
        tvn24.lajt.pl/1620856,1,0,1,wiadomosc.html
        Az sie wlos na glowie jezy :|

        • fogito Re: Jesli w Polsce tak zdrowo dzieci sie odzywiaj 24.09.09, 21:05
          jagoda_k napisała:

          > Cos na temat zdrowego jedzenia na polskich stolowkach:
          > tvn24.lajt.pl/1620856,1,0,1,wiadomosc.html
          > Az sie wlos na glowie jezy :|
          >


          To jest afera kryminalna i za to ktos powinien siedziec. Swoja droga
          Szwedzi pewnie chcieli znow Polakow wykonczyc :O A przy okazji tej
          afery nalezy sobie uswiadomic jak wazne jest sprawdzanie zrodla z
          jakiego pochodzi nasze jedzenie, cobysmy wlasnie takich swinstw nie
          jadali.
          • ingrid0 do fogito 25.09.09, 05:53
            Przeczytalam cala te konwersacje, bo bardzo interesuja mnie
            doswiadczenia dziewczyn dot. kindergarden. Moj syn pojdzie za dwa
            lata, w tej chwili jest w preschool. Niestety rozmowa zeszla na
            porownywanie szkol polskich z amerykanskimi, absolutnie nie wiem po
            co, bo to i tak niczego nie zmieni. Tutaj jest tak jak jest w Polsce
            jak jest wiekszosc z nas wie.
            Ja nie jestem amerykanska szkola zachwycona, ale jest tak jak
            aniutek napisala, a w co osoba z Polski moze nie wierzyc: TUTAJ
            BARDZO WIELE ZALEZY OD RODZICOW. Czesto w dzielnicach gdzie
            mieszkaja bogaci ludzie sa dobre szkoly publiczne, bo ci ludzie
            wiedza, ze dobra szkola to dobra przyszlosc ich dzieci, a to oni
            placa podatki na te wlasnie szkole w swoim dystrykcie. Ludzie czesto
            kupujac domy bira pod uwage czy dystrykt szkolny jest dobry czy nie
            i w zwiazku z tym cena domu moze od tego tez zalezec (mysle, ze jak
            na razie rzecz w Polsce nie do pomyslenia).
            Co do jedzenia, to w moim przedszkolu nie daja dziecim na snack
            (lunch dzieci przynosza z domu) smieci. Dzieci dostaja swieze owoce,
            suszone owoce, pelnoziarniste krakersy, ser, jogurty, do picia
            mleko, sok. W grupie jest 12scioro dzieci i dwie panie (nauczycielka
            i asystentka), mysle ze w Polsce mozna o czyms takim pomarzyc.
            Przedszkole jest czescia dystryktu, nie jest prywatne. Wiem, ze w
            szkole klasy sa 20-25 osobowe i czesc rodzicow narzeka, ze sa za
            duze.
            Co do kanapki z maslem orzechowym i glaretka: moje dzieci tego nie
            lubia i ja tez nie. Ale niemal kazde amerykanskie dziecko to je.
            Mysle, ze o gustach sie nie dyskutuje; na szczescie nikt tutaj
            nikogo do niczego nie zmusza.
            Mysle, ze lepiej dac sobie spokoj z dyskusja, gdzie jest lepsze
            jedzenie; dziewczyny jestem bardzo ciekawa wrazen Waszych dzieci i
            Was po stracie w szkole.
            • fogito Re: Ingrid 25.09.09, 06:30
              ingrid0 napisała:

              TUTAJ
              > BARDZO WIELE ZALEZY OD RODZICOW.

              Dzieki za obszerna wypowiedz - ja tylko to chcialam wiedziec. Czy
              rodzice maja wplyw na to co dzieci jedza w szkole.
              Bo opinie o jakosci jedzenia po obu stronach Atlantyku mam juz
              ugruntowana ;)

              • edytkus Re: Ingrid 25.09.09, 18:35
                Dodam ze w szkolach dzieci moga oprocz lunch dostawac sniadanie, do
                wyboru: pop tart lub cereal, trzy rodzaje odtluszczonego mleka, a do
                tego zawsze krakersy i pure fruit juice.
            • aniutek Re: do fogito 25.09.09, 23:35
              witaj Ingrid :)

              mojej corce bardzo sie w szkole podoba, wychodzi szczesliwa,
              spocona, podekscytowana, opowiada co robila, poprawia mnie ;0 kiedy
              cos za bardzo spolszczam, chetnie do szkoly idzie. wiec poki co
              wszyscy jestesmy zadowoleni. wczoraj przyniosla kasizke z biblioteki
              i nie za bardzo mogla zrozumiec czemu musi ja oddac, to byl jej
              pierwszy raz i pojecie wypozyczania zupelnie nie znane, coz moja
              wina, jestem bardzo przywiazana do ksiazek i kupuje ich masy.
              problem jedzenia... no coz od Zuzi nie dowiem sie czy zjadla, przy
              najblizszej okazji musze wypytac nauczycielke.

              aaa w szkolnym uniform wyglada slicznie, dochdze do wniosku, ze to
              bardzo dobry pomysl, tym bardziej, ze do szkoly szykuje ja Ojciec i
              pole manewru ma ograniczone, znajac zycie gdyby mieli tu freedom,
              Zuzia chodzilaby ubrana zupelnie nieodpowienio (tzn Ojciec zgodzilby
              sie na kazde przebranie/ubranie)
              • edytkus Re: do fogito 26.09.09, 01:30
                aniutek napisała:

                >>no coz od Zuzi nie dowiem sie czy zjadla, przy
                > najblizszej okazji musze wypytac nauczycielke.

                u nas nauczycielki nie jedza z dziecmi wiec nic nie wiedza, mysle ze
                u Was tez sa specjalne panie zatrudnione do pomocy w czasie lunch

                >
                > aaa w szkolnym uniform wyglada slicznie

                mojej corce w K uniform bardzo sie podobal a teraz w drugiej klasie
                przed wyjsciem z domu zapina sweter po szyje zeby tylko logo
                szkolnego nie bylo widac :O Ale moja corka to niezla aparatka, juz
                nawet sobie sciage na test napisala, bosz co ja sie mam z tym
                dzieckiem ;)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka