Dodaj do ulubionych

adres w formularzu wizowym

19.05.04, 19:14
mam pytanie jezeli wybieram sie do znajomych w stanie michigan i w formularzu
podaje ich adres a w pierwszym tygodniu chcialabym zwiedzic Nowy Jork czyli
wyladuje na lotnisku w NY to czy powinam podawac na formularzu wizowym drugi
adres. W NY zaczymam sie w hotelu na 5-6 dni.
Obserwuj wątek
    • Gość: Romis Re: adres w formularzu wizowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 20:10
      Zawze chodzi o adres, gdzie spędzi się pierwszą noc na ziemi amerykanskiej,
      kolejnych miejsc pobytu sie juz nie podaje
    • Gość: sray Re: adres w formularzu wizowym IP: 80.51.253.* 19.05.04, 20:31
      ale najpierw chce sie zatrzymac w ny wiec czy adres hotelu wystarczy?
      • Gość: Romis Re: adres w formularzu wizowym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.05.04, 21:41
        Jak najbardziej jest to włąsciwy adres. Tylko dobrze, żebyś miał już jakieś
        konkretne namiary, a nie dopiero będziesz się zastanawiał gdzie znaleźć jakiś
        hotel bo to może wyglądać mało wiarygodnie. A jak będziesz miał jakąś wstepna
        rezerwację, to już całkiem bez problemu.
        Zrezta jaki tam będzie adres to tak naprawde nie ma znaczenia.
        Ja pierwsze lądowanie miałem w Denver (Arizona), a pierwszą noc spędziłem w
        takiej małej mieścinie na północ od Salt Lake City juz w stanie Utah. Oficer na
        lotnisku hyba za bardzo nawet nie wiedział, gdzie to jest tylko zapytał do kogo
        ten adres nalezy i co tam chce robic.
        Jak napiszesz prawdziwy adres dowolnego hotelu w NY, pod warunkiem, ze to nie
        jest najdroższy hotel w mieście, gdzie za noc musiał byś zapłacić klikanascie
        tysiecy dolarów, to nie powinno to wzbudzić zadnych podejzeń
    • Gość: acton Re: adres w formularzu wizowym IP: *.w / *.w-net.pl 19.05.04, 22:05
      Eeeee, rok temu na wniosku nie podałem nawet miasta, do którego chcę lecieć.
      Kobieta w okienku poprosiła, żebym chociaż miasto podał. Wpisałem "Chicago" z
      adnotacją, że jeszcze nie szukałem noclegu. Konsula spytałem, czy zawsze
      załatwia hotele z 3 miesięcznym wyprzedzeniem. Uśmiechnął się i OK. Wiza jest.
      W poniedziałek poszedłem po następną i podałem adresu hostelu w Washingtonie.
      Dopisałem, że to jedynie pierwsza noc, a dalej będę podróżował trampingowo. Ot,
      tyle. Dostałem wizę na 10 lat. Nie pytał przy tym ani o jakiekolwiek pieniądze,
      pracę itp. Powiedziałem tylko, że chce pozwiedzać to i tamto, a w przyszłym
      roku Alaskę. Spoko. Z dużej chmury mały deszcz. Wystarczy, że podasz jakiś
      adres w NY i tyle. Jak będzie mieć pytania, to odpowiesz:) Powodzonka. I tak
      chyba najbardziej się liczy uśmiech, żadne tony podejrzanych papierów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka