Dodaj do ulubionych

Podróż do USA - pomocy !!!!

IP: *.osi.gda.pl 28.09.01, 13:19
Mam poważny problem. Muszę dostać się do USA statkiem. Czy ktoś ma pojęcie
jakie firmy transportowe z Polski i reszty Europy zabierają na pokład
pasażerów? Wiem, że takie są, ale mam blade pojęcie o tym jak ich szukać. Każda
pomoc mile widziana. Dziękuję, M.
Obserwuj wątek
    • Gość: robek Re: Podróż do USA - pomocy !!!! IP: *.przemysl.cvx.ppp.tpnet.pl 12.10.01, 19:27
      Od kilku dni równiez szukam takiej drogi transportu do usa.
      Jednak nic nie znałazłem, czekam jeszcze tylko na informacje od kumpla z U.K
      • Gość: M !!!!!! IP: *.gda.pl 17.10.01, 15:08
        Jak tylko się czegoś dowiesz to PROSZĘ daj mi znać - KONIECZNIE!!!!! Mam
        poważny problem z lataniem i szukam jakieś deski ratunku przed tym środkiem
        lokomocji. Pozdrawiam serdecznie. Mam nadzieję, że coś znajdziesz i podzielisz
        się informacją ze zdesperowaną koleżanką. Pa, M.
        P.S. Jeśli ja na coś trafię odezwę się.
    • Gość: jessie Re: Podróż statkiem do USA IP: *.corlis1.pa.home.com 17.10.01, 18:16
      tez bylabym zainteresowana taka forma podrozy..gdyby ktos wiedzial..prosze o
      odpowiedz...
      • Gość: Mirko Re: Podróż statkiem do USA. Jak szukac. IP: 65.206.44.* 17.10.01, 19:02
        Ciekawe, ze majac przed soba komputer z lepszym lub gorszym dostepem do
        Internetu ludziska nie wiedza gdzie i czego szukac i potrafia tylko napisac
        pytanie na forum czekajac na informacje jak na manne z nieba, podczas gdy
        informacja byle gdzie lezy odlogiem, tylko reka (myszka) siegnac...

        Wiekszosc statkow handlowych zabiera pewna liczbe "cywilnych" pasazerow (od
        kilku do kilkunastu). Jest to podobno jedna z ciekawszych form zwiedzenia
        Swiata, jesli mamy czas, pieniadze i nic przeciwko rzyganiu w ocean z wysokosci
        kilkudzisieciu metrow trzymajac sie mocno zardzewialej barierki.

        Po wpisaniu w www.google.com hasla "travel by ship"
        w 5 sekund znalazlem adres firmy, ktora zajmuje sie sprzedaza miejsc na
        statkach towarowych:
        http://www.travltips.com/
        Jak odbywac podroze na statkach handlowych mozna wyczytac pod bardzo ladna
        nowozelandzka strona:
        http://www.freightertravel.hb.co.nz/
        gdzie z kolei sa linki do wiekszosci wiekszych linii z rozkladami, cenami itd.

        Ciekawa strona to rowniez:
        http://www.cruiseserver.net/travelpage/other/ship_cams.asp
        gdzie sa biezace widoki z kamer na statkach turystycznych.

        Uzywajac przegladarek wystarczy szukac dalej uzywajac charakterystycznych hasel
        z pasujacych do tematu stron, n.p. "passenger with the merchant marine" i w
        jedno popoludnie zgromadzimy cala biblioteke wiedzy na ten temat.
        • Gość: M Re: Podróż statkiem do USA. Jak szukac. IP: *.osi.gda.pl 17.10.01, 20:00
          Gość portalu: Mirko napisał(a):

          > Ciekawe, ze majac przed soba komputer z lepszym lub gorszym dostepem do
          > Internetu ludziska nie wiedza gdzie i czego szukac i potrafia tylko napisac
          > pytanie na forum czekajac na informacje jak na manne z nieba, podczas gdy
          > informacja byle gdzie lezy odlogiem, tylko reka (myszka) siegnac...
          >
          > Wiekszosc statkow handlowych zabiera pewna liczbe "cywilnych" pasazerow (od
          > kilku do kilkunastu). Jest to podobno jedna z ciekawszych form zwiedzenia
          > Swiata, jesli mamy czas, pieniadze i nic przeciwko rzyganiu w ocean z wysokosci
          >
          > kilkudzisieciu metrow trzymajac sie mocno zardzewialej barierki.
          >
          > Po wpisaniu w www.google.com hasla "travel by ship"
          > w 5 sekund znalazlem adres firmy, ktora zajmuje sie sprzedaza miejsc na
          > statkach towarowych:
          > http://www.travltips.com/
          > Jak odbywac podroze na statkach handlowych mozna wyczytac pod bardzo ladna
          > nowozelandzka strona:
          > http://www.freightertravel.hb.co.nz/
          > gdzie z kolei sa linki do wiekszosci wiekszych linii z rozkladami, cenami itd.
          >
          > Ciekawa strona to rowniez:
          > http://www.cruiseserver.net/travelpage/other/ship_cams.asp
          > gdzie sa biezace widoki z kamer na statkach turystycznych.
          >
          > Uzywajac przegladarek wystarczy szukac dalej uzywajac charakterystycznych hasel
          >
          > z pasujacych do tematu stron, n.p. "passenger with the merchant marine" i w
          > jedno popoludnie zgromadzimy cala biblioteke wiedzy na ten temat.


          Kochany Mirko.
          Serdeczne dzięki za pomoc okraszoną odrobiną sarkazmu i uszczypliwości. Dla
          Twojej informacji, spędziłam w sieci kilka "ładnych" godzin szukając
          interesującej mnie formy podróżowania. No cóż, mój pech, że uzyłam nie tej
          wyszukiwarki co Ty. O ja głupia kobieta.
          Niemniej jednak widzę, że masz dobre serce i mimo to, że najwyraźniej mierzi Cię
          bezradność innych, nie odmawiasz im swojej pomocy. Niech Ci niebo to w dzieciach
          wynagrodzi.
          Co do rzygania ... jak to ładnie ująłeś. Dzięki za troskę, ale przeżyłam sztormy
          o jakich pewnie nawet nie śniłeś i jakoś nie złożyłam Neptunowi daniny z pęku
          najpiękniejszych moich "pawi". Pozdrawiam serdecznie, jeśli kiedyś będziesz
          potrzebował pomocy po prostu daj znać. Z całą pewnością się odwdzięczę. Buźka, M.
          • Gość: wojtek Re: Podróż statkiem do USA. Jak szukac. IP: *.att.com 17.10.01, 21:52
            M,

            Nie daj sie. Pokaz mu co potrafisz.
            Nie widze nic zlego w zadaniu tego pytania na forum.
            Ciesze sie ze i wilk syty i owca cala.

            Buziaczki Misiaczki
            • Gość: Mirko Re: Podróż statkiem do USA. Jak szukac. IP: 65.206.44.* 18.10.01, 17:16
              Drodzy (kochani?) wspolinternauci,

              Spiesze z wyjasnieniami.
              Z ta uszczypliwoscia to jak z przyprawami. O ile trzymac sie z dala od niestety
              nieco za czestych wulagaryzmow naszego sympatycznego polskiego jezyka - co jest
              podobne do typowego przesolenia w kuchni, to osobiscie poprosze o stosowanie
              (przypraw) ale w miare mozliwosci minimum soli.

              Fakt, ze po niepowodzeniach w znalezieniu informacji, pytanie na forum costam
              jednak dalo...
              Internet jest jak ocean, o ktorym juz po pierwszym rzucie oka (lub wedki)
              wiadomo, ze jest conajmniej szeroki i gleboki.
              Prawda jest taka, ze faktycznie trzeba wiedziec jak i gdzie szukac, zeby cos
              znalezc, bo standardy zasadniczo nie obowiazuja zadne albo prawie zadne.
              Moznaby to okreslic fachowym terminem "data mining" czyli "gornictwo danych"...

              Przyklad: dzisiaj przez 30-40 min. (uzywajac linii T1 i jez. angielskiego)
              probowalem znalezc (w celu zamowienia) gumowy paseczek napedowy do magnetofonu.
              GDZIE JA NIE BYLEM I CZEGO NIE WIDZIALEM ???! (Oczywiscie wirtualnie). Nawet do
              skladu czesci do rakiet NASA trafilem. I jak mialem na stole zerwany paseczek -
              tak mam i nie jestem ani o krok blizej jego wymiany. Skonczy sie tak, ze znajde
              gdzies w miare w poblizu sklep elektroniczny i uklonie sie fachowcowi za lada.
              Tak jakby to bylo powiedzmy 50 lat temu.
              To ze ktos nie moze znalezc odpowiedniego statku plynacego z punktu A, do
              punktu B w terminie C, to jedno ale to, ze wiekszosc (99,9%) stron mieniacych
              sie byc katalogami czegostam "on line" nie ma opcji "search" lub jesli ma, to
              wymaga znajomosci swojego wlasnego nr-u czesci - wydaje mi sie w roku 2001
              dosyc niesamowite. To jakby ksiazka telefoniczna skatalogowana numerami od
              najmniejszych do najwiekszych. Fascynujace... Wydali forse na zrobienie stron,
              wydaja na utrzymanie ich a calosc jest zasadniczo bezuzyteczna dekoracja.

              Co do podrozy statkiem, to przegladajac rozne strony n/t temat zauwazylem, ze
              nie jest to bynajmniej tania impreza. $50/ dzien to zdaje sie absolutne minimum
              a typowa cena jest czesto znacznie powyzej $1000 za rejs. Fakt, ze niektore
              statki potrzebuja ok. tygodnia na doplyniecie z Europy do USA, ale pewnie nie
              bedzie tak prosto jak lot samolotem - znalezc odpowiedni (tzn n.p. tani).

              Wysylalem kiedys samochod z USA do Europy za pomoca linii "Vallenius Line" na
              trasie Newark/Elisabeth NJ -> Amsterdam. Bylo to pare lat temu i wtedy
              kosztowalo to ok. $700 za jeden z wiekszych modeli Mazdy (Milllenia, wielkosci
              VW Passata, w Europie chyba nieznany model). Placilo sie za objetosc samochodu.
              Statki tej linii krazyly wtedy (i pewnie dzisiaj jest podobnie) regularnie co
              tydzien na tej trasie w systemie jakby promowym. Przejezdzajac ostatnio kolo
              portu w Bayonne, New Jersey, widzialem ogromny kontenerowiec tej wlasnie linii.
              Proby przeszukiwan Internetu na haslo "Vallenius Line" niestety prowadzily
              najczesciej na strony finskojezyczne czyli w slepy (dla mnie) zaulek...
              • Gość: M Re: Podróż statkiem do USA. Jak szukac. IP: *.gda.pl 18.10.01, 17:33
                Mirko, przecie ja się ino droczyłam. Miałam już tak serdecznie dość poszukiwań,
                że się musiałam na kimś wyładować i padło biedaku na Ciebie. Mam nadzieję, że
                się nie gniewasz, co? Jeszcze raz dzięki za pomoc, z całą pewnością z niej
                skorzystam. A jeśli chodzi o ceny statków to niestety są wysokie, ale czego się
                nie zrobi dla własnego zdrowia psychicznego?! Samolotem szybciej, ale niestety
                moje nerwy, chociaż w normalnych warunkach wyjątkowo odporne, kompletnie
                wysiadają podczas lotów. Taki już mój mały defekt. Stąd też była rozpacz w moim
                głosie wołającym o pomoc na forum. Udało się i to jest najważniejsze. Jak już
                będę w NJ to zaproszę Cię na kawę (bez soli :))) ) jako rewanż za pomoc. Pa, M
                • Gość: Mirko Podróż statkiem na kawę do USA. IP: 65.206.44.* 18.10.01, 20:11
                  Nie ma sprawy. Z przyjemnoscia.
                  Niestety kawa w wydaniu amerykanskim to nie jest w ogole to co robia Turcy,
                  Wlosi, Austryjacy czy chocby smieszne Zabojady.
                  Ma sie to tak jak poldarmowa 2 litrowa Cola (placi sie w zasadzie za opakowanie
                  i transport tego cholerstwa) do taniego, przecietnego, ale ladnie podanego wina.

                  Fakt, ze za cene plyniecia statkim w jedna strone daloby sie przeleciec
                  samolotem w lepszej klasie w obie...
                  Czy klasa nie wplynelaby na komfort stresu ? (!??).
                  Niesamowity zapach atlantyckiego wiatru, nie bedzie jednak serwowany z
                  pewnoscia, nawet w pierwszej klasie B747 Royal Jordanian. Spedzilem w
                  samolotach cale miesiace ciegiem - jeslibym dodal wszystkie swoje azjatyckie
                  loty, m.in nad fantastycznym (z gory) tak modnym ostatnio Afganistanem i
                  jeszcze nie bylem w samolocie w ktorym jakos "lotniczo" nie smierdzialo - cos
                  jak w tanich, zapuszczonych, prowincjonalnych hotelach.
                  • Gość: Mirko Re: Podróż statkiem na kawę do USA. IP: 65.206.44.* 18.10.01, 20:28
                    Eureka!

                    Zle szukalem! Co za ciemniak ze mnie! "Vallenius Line" nie pisze sie
                    przez "V" !! Nie dawalo mi spokoju, ze niczego nie moglem znalezc n/t tak
                    powaznej firmy, jakiej pokazne portowe biura w Amsterdamie udalo mi sie onegdaj
                    zwiedzic!

                    Oto strona wiec: www.walleniuswilhelmsen.com/ lub
                    www.2wglobal.com/

                    A oto aktualny rozklad: www.jaxport.com/sea/vessels.cfm

                    I jeszcze: www.panynj.gov/commerce/carroutes9-00.htm z linkami do
                    wszystkich wiekszych przewoznikow na dowolnych trasach.
                    VIVA Internet!
                  • Gość: M Re: Podróż statkiem na kawę do USA. IP: *.osi.gda.pl 19.10.01, 10:31
                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                    > Nie ma sprawy. Z przyjemnoscia.
                    > Niestety kawa w wydaniu amerykanskim to nie jest w ogole to co robia Turcy,
                    > Wlosi, Austryjacy czy chocby smieszne Zabojady.
                    > Ma sie to tak jak poldarmowa 2 litrowa Cola (placi sie w zasadzie za opakowanie
                    >
                    > i transport tego cholerstwa) do taniego, przecietnego, ale ladnie podanego wina
                    > .
                    >
                    > Fakt, ze za cene plyniecia statkim w jedna strone daloby sie przeleciec
                    > samolotem w lepszej klasie w obie...
                    > Czy klasa nie wplynelaby na komfort stresu ? (!??).
                    > Niesamowity zapach atlantyckiego wiatru, nie bedzie jednak serwowany z
                    > pewnoscia, nawet w pierwszej klasie B747 Royal Jordanian. Spedzilem w
                    > samolotach cale miesiace ciegiem - jeslibym dodal wszystkie swoje azjatyckie
                    > loty, m.in nad fantastycznym (z gory) tak modnym ostatnio Afganistanem i
                    > jeszcze nie bylem w samolocie w ktorym jakos "lotniczo" nie smierdzialo - cos
                    > jak w tanich, zapuszczonych, prowincjonalnych hotelach.

                    Nawet w prywatnym odrzutowcu nie zaznam spokoju. Zamkniecie przez 8 godzin w
                    kabinie samolotu przyprawia mnie o klaustrofobie nieomalze. Nie ma nic lepszego
                    jak panicznie bac sie latania i cala droge nad oceanem siedziec obok faceta,
                    ktory placze, ze zaraz sie rozbijemy... Jak ja to przezylam do tej pory nie wiem.
                    Zdecydowanie bardziej wole atlantyckie powietrze i poczucie otwartej przestrzeni,
                    widok delfinow skaczacych ponad falami jest dla mnien najwieksza radoscia. Tu
                    masz racje, tego nie dostane nigdzie indziej. Bede stala na dziobie statku i
                    wypatrywala ladu, jak jakis emigrant z poczatku XX wieku ... :)
                    Kawa amerykanska jest paskudna. Nie wiem jak mozna zepsuc cos co ma na opakowaniu
                    dokladnie opisany sposob przygotowania. Widze, ze jestes znawca kaw calego
                    swiata, mam nadzieje, ze przy jakiejs okazji podzielisz sie ze mna to wiedza. Ja
                    pasjami przygotowuje sobie kawe na wloska modle- wyposazylam kuchnie w domu nawet
                    w taki specjalny maly zaparzacz. Mniam, pycha ... A jaki zapach po calym domu sie
                    rozchodzi ...
                    Wiele podrozujesz, przepraszam ze pytam, ale wynika to z Twojej pracy czy po
                    prostu z charakteru wedrowca? Nie musisz odpowiadac jesli nie chcesz, dalam upust
                    swojej babskiej ciekawosci, nic wiecej...
                    Dolaczam kolejna procje podziekowan za dalsze informacje. Zrobie z nich uzytek w
                    najblizszym czasie. Nie mam co prawda jeszcze swojej studenckiej wizy, ale juz
                    niedlugo...
                    Pozdrowienia z Gdanska, M.
                    • Gość: Mirko Podróże w przestrzeni i czasie. IP: 65.206.44.* 19.10.01, 15:20
                      Nie, niestety nie praca. W pracy podrozuje wylacznie wirtualnie. W przerwach
                      pomiedzy pisaniem programow.
                      Gdansk powiadasz? No i jaki ten Swiat maly! W Gdansku byla na wakacjach nie tak
                      dawno temu nasza corka.
                      Zalezalo nam wlasnie na Gdansku, bo jest to chyba jedno z ladniejszych miejsc w
                      Europie i prawdopodobnie najladniejsze miasto w Polsce. Moge sie mylic, bo nie
                      bylem tam juz z 15 lat ale wierze, ze zmienilo sie na lepsze. Mam na mysli
                      tynki, kafejki i widoki a nie zlodzieji rowerow czy samochodow...
                      W ostatniej wyprawie po miastach Hansy (Amsterdam, Hamburg, Lubeka) wyjazd do
                      Gdanska musielismy niestety zamienic na odwiedziny rodziny, jako ze typowy
                      amerykanski urlop to smutne 2 tygodnie a i to nie jest dobrze widziane branie
                      tego w jednym kawalku, co czyni podroze w miejsca, w ktore chcielibysmy
                      pojechac - praktycznie wykluczona. Od kilku lat kombinujemy jakby tu wypalic
                      znowu do Azji i pewnie bylibysmy w stanie wreszcie wymanewrowac jeszcze z
                      dodatkowy tydzien tej zimy procz tych umownych 2-ch, (z N. Jorku do Hongkongu
                      leci sie niestety 28 godzin), ale jakos strasznie w tych dniach jest trudno
                      przewidziec jak to z tymi podrozami do Azji w tych miesiacach bedzie...
                      Moze do wiosny niebo przejrzy?

                      Ale wrocmy do Ciebie. Na strach przed lataniem - o ile sie na tym znam -
                      skladaja sie co najmniej 2 rzeczy (pomijam panikarzy obok):
                      Polaczenie zamkniecia w blaszanym pudle pelnym siedzen - do kupy z mnostwem
                      innych ludzi - z sensacja unoszenia sie w powietrzu przy wtorze huku silnikow i
                      tych wszystkich wibracji i odglosow jak w fabryce kartonow na lodowki i
                      fortepiany.

                      Jesli jestes naprawde zainteresowana przelamaniem tego (okrety, okretami ale
                      kiedys sie moze przydac...), to szczerze polecam rozlozenie tego problemu na te
                      wlasnie 2 czesci skladowe. Zaczne od pierwszej najwazniejszej czyli sensacji
                      unoszenia sie.
                      Wiem, ze mozesz zaraz spasc z krzesla wiec chwyc sie mocno...

                      Zadzwon n.p. do... Aeroklubu Gdanskiego i spytaj, czy i kiedy moglabys odbyc
                      tzw. (tak to sie w gwarze lotniczej nazywa) "lot zapoznawczy" szybowcem.
                      Nie wiem ile to moze w Polsce teraz kosztowac, w Stanach kosztowaloby z $50-100
                      za ok 30 min. Wazne jest z kim sie poleci, tzn potrzebny jest ktos opanowany
                      i mily, kto nie bedzie probowal niczym Ci zaimponowac, biorac pod uwage, ze
                      bedziesz juz wystarczajaco "zaimponowana" a tu jeszcze ubiora Ci na plecy
                      (nieduzy) spadochron! (W Posce mus, w Stanach rzadkosc). W sloneczny, spokojny
                      dzien, po wyczepieniu sie zza holujacego samolotu powinniscie poleciec pokrazyc
                      troszke w tzw "termice", czyli niewidocznych "kominach" unoszacego sie cieplego
                      powietrza, najczesciej pod chmurami. Czesto krazace pracowicie w jednym miejscu
                      ptaki ujawniaja pilotowi szybowca gdzie na niebie sa te miejsca. Widok z
                      szybowca (jak juz wyjmiesz glowe spomiedzy kolan) jest na ogol zapierajacy
                      dech, nie ma zadnych innych dzwiekow niz szum powietrza, tak ze mozna swobodnie
                      rozmawiac i po prostu podziwiac Swiat, ktory wyglada wtedy jak nigdy dotad. Nie
                      zartuje. Bedziesz szczerze zalowala, ze pol godziny juz minelo i podchodzicie
                      do ladowania. Dopiero po jakims czasie oniemienia uswiadomisz sobie, ze
                      zdobylas swoj wlasny osobisty Everest, ze wszystkimi tego niesamowitymi
                      konsekwencjami uspokojonej przez to doznanie psychiki.
                      • Gość: Mirko Podróże po niebie. IP: 65.206.44.* 19.10.01, 15:42
                        ...i jeszcze jedno. W ktoryms momencie pilot (najczesciej instruktor pilotazu,
                        bo tylko takim pozwalaja zabierac pasazerow) - zaproponuje Ci "potrzymanie"
                        sterow. Nie opieraj sie, bo taki o jakiego w tym wypadku chodzi nie bedzie
                        nalegal. To bardzo wazne, zeby choc przez pare sekund poczuc jak to jest jak
                        sie lata a nie "jest latanym". Sposob reakcji na ruch Twojej reki
                        kilkunastometrowego szybowca jest (aerodynamicznie) identyczny jak 300 tonowego
                        Boeinga, ktorym kiedys znowu usiadziesz jako pasazerka. Bedziesz wtedy chciala
                        koniecznie przy oknie.

                        Nie bede tez juz rozwodzil sie (to tez nie), ze mimo tych wszystkich
                        horrendalnych wydarzen ostatnich tygodni (WTC, Waszyngton, Morze Czarne,
                        Mediolan) jest mnostwo razy latwiej postradac zycie pod kolami gdanskiego
                        tramwaju niz w powietrzu. To ten brak kontroli nad tym co sie z nami dzieje
                        przytlacza najbardziej. Stad powyzszy opis.
                      • Gość: M Niezly pomysl... IP: *.osi.gda.pl 19.10.01, 15:53
                        Ciesze sie, ze uwazasz Gdansk za jedno z najpiekniejszych miast Europy.
                        Rzeczywiscie ostatnio wladze zadbaly o nasze ukochane 1004 letnie miasto i
                        nieco zainwestowaly w renowacje. Spacer po Starowce w sloneczny dzien to pasmo
                        nieprzerawnej uciechy i wdychanie pelnymi plucami wielkiej historii, ktora
                        czuje sie tu na kazdym kroku. Gdybym mogla zabrac Gdansk ze soba na czas mojego
                        pobytu w USA bylabym najszczesliwsza osoba pod sloncem...

                        Twoje szczere checi pomocy przezwyciezenia mojego strachu przed lataniem sa
                        godne podziwu. Najlepsze jest to, ze mam w rodzinie pilota :))), ktorego
                        najwieksza pasja sa wlasnie szybowce. Co do glowy miedzy kolanami to moze nie
                        byloby tak zle, jestem swietna w maskowaniu swoich emocji, szczegolnie tych,
                        ktore wplywaja destrukcyjnie na moj uklad nerwowy, nie chcialabym jeszcze
                        stresowac wszystkich dookola... ;) Mam w USA takze serdecznego znajomego, ktory
                        jest pilotem w Delta Airlines, nawet jemu nie udalo sie "wyleczyc" mnie z mojej
                        fobii, bo to jest juz fobia... Widzisz to jest tak; sa kobiety, ktore boja sie
                        pajakow, myszy, zab, ciemnosci, szybkiej jazdy samochodem ... ja za to boje sie
                        latac. Jezdze samochodem jak sam szatan, pajaki, myszy itp. "swinstwa" bez
                        zadnego obrzydzenia do reki wezme, niech tam - nawet na bungee skocze, ale w
                        samolocie ogrania mnie panika. To tak jak Meg Ryan w filmie "French Kiss"...
                        Byc moze terapia wstrzasowa jaka mi doradzasz jest doskonalym pomyslem (z
                        krzesla nie spadlam, ale dzieki za ostrzezenie), ale jakos nie odczuwam
                        wewnetrznej potrzeby "przelecenia" sie szybowcem czy innym "statkiem"
                        powietrznym. Rany, moja podroz do NJ i tak skonczy sie na przelocie. W koncu
                        wezme sie w garsc, powiem sobie "co ma byc to bedzie", wsiade do brzucha tego
                        ptaka i po kilku godzinach bedzie po strachu. Potem bede juz w szkole i w pracy
                        i nie bede miala czasu na myslenie o tym, ze kiedys znowu bede musiala to
                        przezyc.
                        Ale co tam, dam rade. Przetrwalam rok zupelnie sama w USA i mam zamiar to
                        powtorzyc przez kolejne 3-4 lata. Z samolotem sobie tez poradze. Niemniej
                        jednak Twoja pomoc jest dla mnie cenna i dziekuje za nia. Twoja zona to
                        szczesciara - a juz Cie chcialam zaczac uwodzic ;)
                        Cieple pozdrowienia, M.
                        • Gość: Mirko Re: Niezly pomysl... IP: 65.206.44.* 19.10.01, 16:48
                          Uwodzic nigdy nie zaszkodzi.
                          Uwodzenie jest w zyciu b. potrzebne.
                          Wazne, zeby odrozniac gre od rzeczywistosci.

                          Moja zona jest b. tolerancyjna. Jedyne czego nie toleruje to glupoty, chamstwa
                          i klamania. Praktycznie wszystko inne przechodzi.

                          Co do szybowcow, to porownanie ze skokiem na gumowej linie moze byc (przy
                          jakims palancie za sterami) poprawne ale tutaj w ogole o cos zupelnie innego
                          chodzi.
                          Chodzi o zrozumienie piekna zjawiska. Dlatego wlasnie jest potrzebny rozumny i
                          spokojny pilot i szybowiec bez motorow i halasow. Chodzi o widok z Everestu.

                          Moja zona panicznie bala sie wody. (Akcent przypada na slowo "panicznie").
                          Jestem z siebie naprawde dumny, bo nauczylem ja plywac, mimo ze plywak taki ze
                          mnie jak i pilot, czyli cienki. ("Cwiczenie czyni mistrza" a wlasciwie na
                          odwrot w tym wypadku).

                          Jesli sprobujesz tego szybowca w/g zalaczonego przepisu, to w nagrode zdradze
                          Ci dwa sekretne lotnicze miejsca na wschodnim wybrzezu USA, o ktorym jednym
                          nawet kuzyn z "Delty" nie slyszal i jak go tam wyciagniesz (najlepiej wziac tez
                          jakies dzieci) to mu szczeka opadnie. Wystarczy, ze go zapytasz czy wie
                          dlaczego pierwsi lotnicy mieli gogle i dlugie biale szaliki do skorzanych
                          kurtek. Jak nie bedzie wiedzial, to znaczy ze nie zna sekretnego miejsca w
                          nowojorskich gorach Catskills, mimo ze chodzi o lotnisko.
                          • Gość: Mirko Uwodzenie - c.d. IP: 65.206.44.* 19.10.01, 17:32
                            W nawiazaniu do Twoich "strachow kobiecych" to sa faceci, ktorzy probuja
                            uwodzic "na forse". (Najprosciej, wiec efekt jest conajmniej niegwarantowany).
                            Sa co "na kajak" itd.
                            Ja, jak widzisz - probuje "na szybowiec" i to jeszcze w kogos innego
                            wykonaniu, wiec mozna powiedziec, ze probuje: "na oniemienie widokiem".

                            (Swoja zone kiedys uwiodlem "na Nepal". Udalo sie! Polknela przynete jak
                            szczupak komara. Krecilismy sie po Azji ze dwa lata.
                            Tam tez odkrylismy ze latanie liniami "Cathay Pacific", "Singapore
                            Airlines", "Pakistan International" (!!!) "China" czy "Korean"-"Air" ma sie do
                            wiekszosci europejskicj czy tym bardziej amerykanskich, na ktorych niestety
                            europejskie probuja sie wzorowac - jak jazda PKS-em do jazdy limuzyna z
                            szoferem z dyplomem z manier...)

                            Niestety, z gory, gdanska Starowka zawiedzie, bo lepiej zebyscie byli wysoko
                            (podstawowa zasada w szybownictwie), ale za to granatowy blekit Baltyku z gory -
                            z pewnoscia nie.

                            A tak w ogole to w/g mnie najbardziej pokrewny szybownictwu sport to...
                            zeglarstwo. Chocby dlatego, ze najwazniejsze jest rozumienie zywiolu, pogody,
                            wiatrow i calej reszty meteorologii, aerodynamiki, nawigacji, bezpieczenstwa i
                            mnostwa innych wspolnych obu tym (niestety nietanim - kolejna wspolna cecha) -
                            sportom charakterystyk.
                            Wszystko to to prawie to samo, czemu w niewidzialny na ogol dla spietych z
                            roznych powodow pasazerow ("reisefiber" itd) podlega tez wielki jak stodola
                            aeroplan Boeing, wygladzajac piora przed lotem nad oceanem...
                            Moze to ostatnie nawiazanie do zeglarstwa dodatkowo Cie jeszcze przekona, jako
                            kobiete niewatpliwie "nadmorska", z pewnoscia znajaca sie na zapachach wiatrow
                            i rodzajach lodek...

                            W koncu zaczelismy od okretow a tu juz prawie mamy nogi na pedalach steru
                            kierunku na ogonie a nie rufie...!
                            • Gość: Mirko Wizy studenckie do Stanow... IP: 65.206.44.* 19.10.01, 18:37
                              www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#1

                              "Senacki projekt ustawy antyterrorystycznej
                              Trudniej do Ameryki

                              Senacki projekt ustawy antyterrorystycznej przewiduje znaczne zaostrzenie
                              kontroli osob przyjezdzajacych do USA na wizach turystycznych i studenckich.
                              Moze to oznaczac, ze w przyszlosci trudniej bedzie nie tylko przedluzyc pobyt w
                              Ameryce, ale takze do niej wjechac.

                              Przedstawiciele administracji prezydenta George'a W. Busha oraz senatorzy
                              uczestniczacy w debacie na temat utrudnienia dostepu cudzoziemcom do Stanow
                              Zjednoczonych podkreslaja zarazem potrzebe zachowania tolerancji wobec obcych
                              przybyszow.

                              "Problemem, w obliczu ktorego obecnie stoimy, nie jest imigracja. Problemem
                              jest zlo" ­ przekonywal komisarz Urzedu Imigracyjnego (INS) James Ziglar w
                              trakcie zeznan przed senacka komisja sprawiedliwosci. ­ Porywacze nie byli
                              imigrantami. Byli turystami, ktorzy przybyli, aby czynic zlo".

                              Przewodniczacy komisji senator demokratyczny Edward Kennedy oraz najwyzszy
                              ranga republikanin Sam Brownback zarysowali projekt ustawy antyterrorystycznej,
                              ktory pragneliby wcielic w zycie.

                              Ich projekt przewiduje, aby INS sledzil poczynania zagranicznych studentow,
                              ktorzy zapisuja sie m.in. na kursy latania oraz do szkol jezyka angielskiego.
                              Juz w roku 1996 INS zobowiazano do objecia kontrola 600 tysiecy studentow
                              amerykanskich uczelni przybylych z roznych stron swiata. Urzad Imigracyjny mial
                              wprowadzic projekt w zycie do 20 grudnia 2003 roku. Zdaniem Ziglara mozna to
                              jednak o rok przyspieszyc kosztem dodatkowych 36,8 miliona dolarow.

                              Projekt Kennedy'ego i Brownbacka wymaga takze, aby linie lotnicze obowiazkowo
                              przedstawialy organom scigania listy pasazerow przybywajacych do USA, jeszcze
                              przed ladowaniem samolotow w amerykanskich portach lotniczych, aby mozna bylo
                              wysledzic ich ewentualne powiazania z terrorystami. Dzis wladze USA otrzymuja
                              takie informacje od 80% linii lotniczych, wspolpraca zalezy jednak od dobrej
                              woli przewoznikow.

                              Wladze poddaly analizie system zarowno amerykanski system imigracyjny, jak tez
                              procedure wydawania wiz. Wedlug INS 13 z 19 porywaczy, ktorzy przeprowadzili
                              ataki na World Trade Center i Pentagon mialo wazne wizy, w tym jeden studencka,
                              drugi zas zapisal sie na kurs pilotazowy. W jaki sposob przedostali sie do USA
                              pozostali ­ nie wiadomo.

                              Ustawodawcy z komisji sprawiedliwosci postuluja przeszkolenie mlodych,
                              niedoswiadczonych czestokroc pracownikow konsularnych, ktorzy sprawdzaja
                              podania osob ubiegajacych sie o wizy. Apeluja o srodki na udoskonalenie
                              technologii, aby wyposazyc paszporty, karty wizowe i inne dokumenty imigracyjne
                              w "elektroniczne odciski palcow" oraz paski magnetyczne pozwalajace na
                              natychmiastowe odtwarzanie danych osobowych. Nalegaja takze na zezwolenie
                              Departamentowi Stanu oraz Biuru Bezpieczenstwa Narodowego na wspolprace z
                              Meksykiem i Kanada w celu uszczelnienia granic.

                              Zdaniem senatora Brownbacka nalezy usunac luki w przepisach tak, by Amerykanie
                              czuli sie bezpiecznie w swoim kraju. Z drugiej jednak strony republikanski
                              ustawodawca wtoruje obroncom swobod obywatelskich, ktorzy obawiaja sie o
                              wolnosci demokratyczne spoleczenstwa amerykanskiego. "Kilka osob chcialo nam
                              zaszkodzic i niestety zdolaly to osiagnac, ale nie powinnismy przez to
                              rezygnowac z naszych wartosci" ­ przekonywal Brownback."
                              • Gość: wojtek Re: Wizy studenckie do Stanow... IP: *.att.com 19.10.01, 19:08
                                Hey,

                                Nie kokietujcie sie nawzajem bo caly swiat was obserwuje.

                                pozdrowka

                                wojtala
                                • Gość: M A co wizy mają do tego...Wojtala to dla Ciebie IP: *.osi.gda.pl 19.10.01, 21:31
                                  Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                  > Hey,
                                  >
                                  > Nie kokietujcie sie nawzajem bo caly swiat was obserwuje.
                                  >
                                  > pozdrowka
                                  >
                                  > wojtala


                                  Wojtala skarbie,
                                  nie niszcz moich cybernadziei na romans wszechczasow. Poza tym ja lubie jak
                                  patrza :))))
                                  Gorace buziaki, M.

                                  P.S. Lepiej sie kokietowac niz sie obrzucac wyzwiskami, licytowac kto ma racje
                                  Cenzor czy Anna26, kto ma wieksze przyrodzenie i czy to gra duza role itp.itd.
                                  Nie uwazasz?
                                  • Gość: wojtek Re: A co wizy mają do tego...M to dla Ciebie IP: *.att.com 19.10.01, 21:50
                                    Jak juz sie zjawisz w Stanach to daj znac. Zapraszam na przelot szybowcem nad
                                    Floryda.
                                    ANNA26 in CENZOR piciskaja niezle jaja.

                                    Uwazaj na ta CYBERnadzieje. Jesli nadzieja jest matka glupich, to czym jest
                                    CYBERnadzieja?



                                    • Gość: M Masz dobre serce Wojtku... IP: *.osi.gda.pl 19.10.01, 21:57
                                      Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                      > Jak juz sie zjawisz w Stanach to daj znac. Zapraszam na przelot szybowcem nad
                                      >
                                      > Floryda.
                                      > ANNA26 in CENZOR piciskaja niezle jaja.
                                      >
                                      > Uwazaj na ta CYBERnadzieje. Jesli nadzieja jest matka glupich, to czym jest
                                      > CYBERnadzieja?
                                      >
                                      Ale wiesz tez, ze kazda matka kocha swoje dzieci, prawda? :))) Anna26 i Cenzor to
                                      taka para jak w "Much Ado About Nothing". Kochaja sie to widac na pierwszy rzut
                                      oka ;)
                                      Za zaproszenie dziekuje serdecznie, skorzystam z dzika rozkosza, ale czy zamiast
                                      latac ne mozemy pojsc ponurkowac? Pleeeeeeeeease.
                                      Dobranoc, M.
                                      P.S. Jesli nie masz nic przeciwko podaj mi do siebie jakis kontakt zebym Cie
                                      mogla na tej Florydzie jakos dopasc. Pa!
                                      >

                                      • Gość: wojtek Re: Daj znac - M IP: *.att.com 19.10.01, 22:21
                                        mozesz sie ze mna skontaktowac pod adresem:

                                        brunertyswinio@yahoo.com

                                        wojtasinski
                                        • Gość: M Oj, to sie usmialam... IP: *.osi.gda.pl 20.10.01, 13:27
                                          Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                          > mozesz sie ze mna skontaktowac pod adresem:
                                          >
                                          > brunertyswinio@yahoo.com
                                          >
                                          > wojtasinski

                                          od samego rana ... gratuluje pomyslowosci, twoj adres rozbroil mnie kompletnie.
                                          Pozdr. M.

                                  • Gość: Marius Re: oczywiscie, ze lepiej sie kokietowac ... IP: *.warburg.com 19.10.01, 21:56
                                    Oczywiscie, ze lepiej sie kokietowac niz wyzywac, a Mirko to "stary" wyga
                                    forumowy. Dyskutowalem z nim kilka razy na temat wyzszosci Nowego Yorku i zycia
                                    w Ameryce nad innymi miastami na swiecie, i zyciem w Polsce. Facet ma duza
                                    wiedze i spori racji, choc ja dalej stoje przy swoim, ze Nowy York jest jednym
                                    z najwspanialszych miast na swiecie (Rio i Istanbul to moje dwa inne ulobione
                                    miasta - niestety Azji nie znam zbyt dobrze).

                                    Apropos, Gdansk jest niczego sobie (szczegolnie starowka). Bylem tam na
                                    praktyce (w dawnej Polskiej Zegludze Morskiej) w polowie lat 80-tych, i czesto
                                    jezdzilem na konsultacje (pisalem prace magisterska w Warszawie na temat
                                    miedzynarodowych, zeglugowych stosunkow gospodarczych). Ostani raz bylem w
                                    Gdansku w polowie lat 90-tych, gdy Mostostal Gdanski wchodzil na polska gielde
                                    (udzielalismy porad). Nocowalem w przyjemnym hoteliku "Chinskim" w Sopocie.

                                    Powodzenia i dobrego kokietowania. Przynajmniej sie dobrze czyta.
                                    • Gość: M AMEN Wielki Bracie! IP: *.osi.gda.pl 19.10.01, 22:02
                                      No i wlasnie za to przyjdzie mi tylko podziekowac. Znacznie przyjemniejsza jest
                                      wymiana opinii na temat przewagi chodzenia po ziemi nad lataniem :))) Uwazam,
                                      ze mam racje!!!! Nie mam juz ochoty czytac i uczestniczyc w dyskusjach jakie
                                      coraz czesciej tocza sie na forum. To kompletna strata czasu i energii. Wole
                                      swoja zlosc rozladowac porzadna dawka boksowania worka treningowego.
                                      Z tymi slowy zegnam sie z Toba i czekam na dalszy ciag!
                                      Pa, M.
                                • Gość: Zi Re: Wizy studenckie do Stanow... IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.01, 00:42
                                  Jesli mam byc szczery jeszcze chyba nigdy nie natrafilem w sieci na tak mila
                                  (nice) forme kokieteryjno-zapoznawcza, naprawde podoba mi sie ten
                                  hipermodernizm kontaktow damsko - meskich (czytaj hiperabsolutny eklektyzm) i
                                  jestem tym po prostu zachwycony...
                                  Wszak mowa tu o zywiolach lub jak kto woli o czterech "elementach": wodzie,
                                  powietrzu, ziemi i ogniu. Z kazdym z tych zywiolow nalezy sie umiec obchodzic
                                  tak wiec lek przed powietrzem i jego oswajanie podczas szybowcowych lotow,
                                  rowniez woda pojawia sie juz oswojona, pelna delfinow i stromych fal, na ktore
                                  mozna spogladac bez zoladkowych sensacji....
                                  Lad czyli Ziemia, czyz nie te slowa krzyczal marynarz na statku Kolumba?
                                  Ameryka, ziemia wymazona, tesknota skrzywdzonych i tych nadmiernie ciekawych.
                                  Oswajanie Ameryki trwa i sledzic bede jego rozwoj o ile ten wspanialy dialog
                                  nie przeniesie sie na priva ze szkoda dla mas wszystkich - gapiow.
                                  A ogien, wlasnie dla tego mam nadzieje, ze nie bedzie sie palil na priva.
                                  Ale wracajac do rzeczywistosci lotow transatlantyckich (czuje przymus
                                  nawiazania do tematu bo nie stac mnie na statek i nie mam tyle czasu aby plynac
                                  tydzien czasami + 2 dni) musze podzielic sie swoim wrazeniem na temat
                                  bezpieczenstwa w np. polskich samolotach. Zdazylo sie bowiem tak, ze 18 wrzesnia
                                  wyladowalem w NYC i z koniecznosci moge swiadczyc. W Warszawie paranoja - 4
                                  bramki i kontrole, zabrali nozyki do golenia, kolega po pol godzinie wyplakal
                                  mozliwosc zabrania ze soba cazkow do paznokci naprawde malych. Plakal ze 20
                                  minut! Lot normalny, zwyczajowe 9 godzin, w miedzyczasie stewardessy
                                  sprzedawaly towary z Pewexu (czy ktos to jeszcze pamieta?), przede wszystkim
                                  alkohole. Na JFK wszystko normalnie, senna atmosfera, pelen luz, na zewnatrz 90
                                  *F. Nie bylo kontroli. Wracalem jakis tydzien temu i to samo, jedna bramka,
                                  moze troche skrupulatniej. Znowu amerykanska wolnosc. I w samolocie podawali za
                                  15$ butelki, ktore az sie prosily aby zrobic z nich tulipana i osmieszyc LOT.
                                  Mam nadzieje, ze nie przysluzylem sie zadnemu paranoikowi-terroryscie.
                                  Moze ktos im tam powie (LOTowi), ze czasy sie zmienily...
                                  • Gość: Mirko Zi... IP: *.union1.nj.home.com 20.10.01, 03:53
                                    Dzieki za dobre slowo.

                                    Fakt, zes Pan to chyba dobrze podsumowal...CZTERY ZYWIOLY? Dobre.
                                    Nie wpadlem na to, ze juz po czterech zywiolach sie przelecielismy.
                                    I to sucha stopa!
                                    No bo i faktycznie...
                                    I do tego kobieta w potrzebie (informacji? dobrego slowa?) A WORLD AWAY...
                                    Fascynujace. A nawet moze... troszke sexy? No, no... Na turystycznych stronach!
                                    Co za bezwstyd! Takie rzeczy! I jeszcze nie przenosza sie na "private-don't
                                    disturb!" adresy...

                                    Z tym Lot-em to juz widac tak jest.
                                    I nie tylko z "Lotem" - o czym nizej. Polacy - jak widac - nie gesi i swoj
                                    rozum maja!

                                    Ciekawe, ze mimo ze Amerykanie sprzedali nas onegdaj w Jalcie Stalinowi za 5
                                    kopiejek, dzisiaj bez mrugniecia zrobiliby to samo gdyby tylko trafil sie
                                    chetny i bylo po co, chronicznie (i za slona oplata!) odmawiaja nam wiz (czego
                                    nie mozna bylo do niedawna powiedziec o niektorych obywatelach takiej
                                    n.p. "zaprzyjaznionej" Arabii Saudyjskiej) i generalnie uwazaja za "dziwolagow
                                    Europy Wschodniej razem z tym, no... "aaa yes Valesa, yes that electrician
                                    fellow! Is he still the President?" - to tak bardzo ich kochamy i tak nam
                                    imponuja.
                                    Sam w koncu tez nie pojechalem do pieknego Meksyku, tylko wlasnie tutaj.
                                    Ale jednak przez Meksyk, bo mi chamy Amerykany tez wizy kiedys nie daly i
                                    musialem sobie radzic sam. (Polak potrafi. A w domu dali na msze. Niestety
                                    spoznili sie, bo jak dawali to juz bylem w Nowym Jorku. Dalo sie na szczescie
                                    zmienic intencje).
                                    Wtedy - zeby bylo zabawniej wlazlem do Stanow przez przejscie graniczne.
                                    Tak, tak, tam gdzie pilnuja i gdzie normalnie pokazuje sie paszporty, wizy,
                                    szczepienia psow itd.
                                    Z Meksyku? Blondyn? Wystarczylo na pytanie o obywatelstwo odpowiedziec: "U.S.
                                    of A. - Sir!". I "No Sir!" na pytanie o "zakazane substancje".
                                    Glosne "Next!" - do kogos nastepnego w kolejce, oznaczalo w moim wypadku
                                    "Welcome to The USA".

                                    Kiedys, w czasach mniej jakby "na serio", ale bardziej beznadziejnych, ktos
                                    rzucil sprytny pomysl, zeby zakonczyc tamta paranoje ustrojowa (i 40 -letni
                                    eksperyment ?) i... wypowiedziec wojne Stanom a jak juz przyjada (promem
                                    kosmicznym?) spytac o co chodzi, to natychmiast wykorzystac czujnie sytuacje i
                                    sie poddac, trzymajac rece podniesione WYSOKO do gory.
                                    Efekt byl taki, ze zamiast faktycznie wypowiedziec - to kto mogl i chcial, dal
                                    noge (m.in. do Stanow) i prawie ze nie bylo komu zgasic swiatla ("ostatni gasi
                                    swiatlo"). Dopiero ostatnio koncept z "poddaniem sie" nieco zmaterializowal sie
                                    w formie "przynaleznosci do jedynie slusznych struktur obrony", ale wtedy wcale
                                    nie o to chodzilo. Chodzilo o zostanie Puerto Rico, ktore Polske najwyrazniej i
                                    niestety ubieglo w kolejce do kasy. (50% ludnosci tam jest na calkiem niezlych
                                    jak na tamte okolice zasilkach. W Polsce te 300 dolcow na miesiac + talony na
                                    zarelko tez byloby w sam raz... az sie lza w oku kreci jak mogloby byc pieknie!)


                                    Niedawno kolezka z Polski wysylal mi CD z muzyka. Szkoda bylo wysylac
                                    oryginalow, wiec porobil kopie. (Bo co jak oryginaly ukradna albo polamia?
                                    Polska Poczta jakos nadal i z naprawde nieuzasadnionych powodow i mimo
                                    marmurowych posadzek - cieszy sie zla slawa).

                                    Kopie CD - to w Stanach przeciez kryminal (Napstery itd), wiec umyslilismy
                                    sobie, ze zeby sie nikt nie czepil na amerykanskiej poczcie, ktora w tych
                                    dniach ani chybi przeswietla wszystko promieniami gamma, beta, alfa i tymi
                                    szerokopasmowych z kosmosu (wylapanymi do czarnej puszki przez szpiegowskie
                                    satelity), a podejrzanych o mycenie listami BIALEGO proszku (ajax? bobo?)
                                    lub "nielegalnych" kopii CD - wrzuca do lochu, zeby jak zmiekna po miesiacu,
                                    zaczac pytac o szczegoly.

                                    Umyslilismy sobie wiec ("Polak potrafi") jakby tu Amerykanow przechytrzyc: ze
                                    kolezka nabedzie w kiosku, droga kupna pare grubasnych gazet komputerowych,
                                    ktore zazwyczaj maja jakies poprzylepione CD, dolepi te dla mnie i w taki
                                    niewinny sposob nada. A jeszcze bedzie znizka za wysylke drukowanych
                                    papierzyskow jakiej podlegaja czasopisma. Jak pomyslelismy - tak zrobil.
                                    A tu tymczasem...NIESPODZIANKA! A kuku!! ZDRADA!
                                    Na poczcie w Warszawie, pani w okienku od sprzedawania znaczkow, popatrzyla na
                                    koperte, poprosila zeby zaczekal i... z zaplecza przyprowadzila PRAWDZIWEGO
                                    CELNIKA! Rozpakowali wszystko, pan celnik obejrzal te CD sztuka po sztuce,
                                    przekartkowal gazetki, zapakowali, przybili POWAZNE stemple i... 4 dni pozniej
                                    znalazlem to w swojej skrzynce pocztowej.
                                    Amerykanie nawet na to nie spojrzeli.
                                    (Tak powaznie poobstemplowywane? Po co.)

                                    • Gość: M Panowie pozwolą, że się wtrącę... IP: *.osi.gda.pl 20.10.01, 09:55
                                      • Gość: M Re: Panowie pozwolą, że się wtrącę... do "podgladaczy" :) IP: *.gda.pl 20.10.01, 13:55
                                        Wtrąciłam się mało skutecznie. Co za nieudolność, nie dość, że mnie z sieci
                                        wykopało to do tego jeszcze tak solidnie, że w ciągu 10 sekund przeleciałam
                                        (bez strachu!!!) orbitę Ziemi dwa razy dookoła, potem zawadziłam o Marsa, gdzie
                                        przypaliłam sobie zelówki moich nowiutkich adidasów, ale nic poważnego się nie
                                        stało, bo zaraz potem wpadłam do oceanu, który ugasił trawiący mnie pożar,
                                        niestety na tym się nie skończyło, bo jak dopłynęłam do brzegu fala rzuciła
                                        mnie na twardy brzeg, w wyniku czego trochę potłukłam swoje zakończenie pleców.
                                        Cztery zywioły w jednym - to jak taki dobry szapon "Wash & Go". Przygoda
                                        mojego życia powietrze, ogień, woda i ziemia ...
                                        Zi - dzięki za dobre słowo i ciekawe ujęcie tego co się tutaj dzieje. Nagle
                                        okazuje się, że niewinna rozmowa o podróży statkiem przeradza się w poradnik
                                        radzenia sobie ze stresem związanym z lataniem, potem w podręcznik sztuki
                                        uwodzenia, a na dodatek jeszcze wszystkim się to strasznie podoba. Nie wiem czy
                                        powinno mi to pochlebiać czy raczej zadziwiać. Cieszę się, że moje rozmowy z
                                        Panem Mirko komuś się podobają i są uznawane za ciekawe. Chyba wlazlam na jeden
                                        z moich Everestow - zawsze chcialam byc interesujaca ;)
                                        Ameryke udalo mi sie juz czesciwo poskromic, dlatego wlasnie swiadomie i
                                        dreszczem emocji czekam na moja kolejna tam wizyte. Chce sie przekonac ile w
                                        niej ze mnie zostalo. Chce sie przekonac czy ludzie, ktorzy uwazali mnie za
                                        zaraze z Polski nauczyli sie tolerancji tak jak im to pokazywalam. To wszystko
                                        tam namnie czeka. No a jesli do tego za posrednictwm narzedzia tak bezplciowego
                                        i bezuczuciowego jak komputer, moge zyskac serdecznych znajomych, ktorych z
                                        radoscia pobiegne odwiedzic zeby opowiedziec im o tym jak lecialam nad oceanem
                                        i ile drinkow wypilam zeby spojrzec przez okno, z ktorymi polatam szybowcem nad
                                        Floryda itd. to wchodze w ta gre z zawiazanymi oczami...
                                        Pozdrowienia dla mezczyzn, ktorzy byc moze potrzebuja kobiet w potrzebie. O
                                        rycerzy w lsniacej zbroi tak trudno w dzisiejszych czasach. Dobrze, ze istnieja
                                        samoloty, ktore to WORLD AWAY zmniejszaja do bardziej realnych rozmiarow.
                                        Wasza, M.
                                        • Gość: Zi Re: Panowie pozwolą, że się wtrącę... do IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 01:26
                                          Ta dyskusja pewnie szybko się skonczy a ja chcac wykorzystac w pelni mozliwosci
                                          tego madium i zaspokoic moja tesknote za kontaktem z ludzmi inteligentnymi,
                                          zdecydowalem sie zalozyc konto pocztawe na W.P. (cos z Polska...)aby
                                          ewentualnie sledzic zdarzenia i miec feedback z lotow szybowcowych.... i dac
                                          szanse aby sie nie zmarnowalo to COS. Moje konto to hendehoh@wp.pl (jakos dalem
                                          sie urzec (bewitched): bruner ty swinio.... ) Coz moge dodac.... Lubie ten
                                          sposob myslenia...

                                          Zbi

                                          I pozdrawiam.
                                          • Gość: M Witam Zbi... IP: *.osi.gda.pl 22.10.01, 14:09
                                            Gość portalu: Zi napisał(a):

                                            > Ta dyskusja pewnie szybko się skonczy a ja chcac wykorzystac w pelni mozliwosci
                                            >
                                            > tego madium i zaspokoic moja tesknote za kontaktem z ludzmi inteligentnymi,
                                            > zdecydowalem sie zalozyc konto pocztawe na W.P. (cos z Polska...)aby
                                            > ewentualnie sledzic zdarzenia i miec feedback z lotow szybowcowych.... i dac
                                            > szanse aby sie nie zmarnowalo to COS. Moje konto to hendehoh@wp.pl (jakos dalem
                                            >
                                            > sie urzec (bewitched): bruner ty swinio.... ) Coz moge dodac.... Lubie ten
                                            > sposob myslenia...
                                            >
                                            > Zbi
                                            >
                                            > I pozdrawiam.

                                            Dyskusja skonczy sie predzej czy pozniej tak samo jak sie zaczela. To jest
                                            naturalne prawo kolei rzeczy. Tak jak u Sapkowskiego (goraco polecam lekture!!!),
                                            cos sie konczy i cos zaczyna - wszystko jest zwiazane w zamknietym obiegu. Mysle,
                                            ze wszelkie tego typu wymiany zdan nawiazuja sie ze wzgledu na analogiczna do
                                            Twojej tesknote i wewntrzne pragnienie czegos jeszcze poza... prawda? Nowi
                                            ludzie, nowe spojrzenia na rzeczy, o ktorych mialo sie wyrobiona opinie. To jest
                                            jak zastrzyk energii, jak "swiatelko w tunelu", w ktorym az roi sie od idiotow,
                                            ktorzy potrafia gadac tylko o "dupie maryni" (pardon my French!). Nie ukrywam
                                            czasem potrzeba usiasc z przyjaciolmi, postawic na stole wodke i upic sie
                                            opowiadajac sobie kompletne pierdoly i ryczec na cale gardlo piosenki Maryli
                                            Rodowicz (jestem w tym mistrzynia!), ale czasem tez trzeba "intelektualnego
                                            wyzwania". Dla mnie rozmowy z ludzmi pokroju tych, ktorych mialam ogromna
                                            przyjemnosc poznac tu, na tym wlasnie forum sa o tyle istotne, ze caly czas moge
                                            sie czegos uczyc, ze nie zatrzymuje sie na jakims tam poslednim poziomie. Mam
                                            nieoceniona okazje do podnoszenia sobie poprzeczki. I o to wlasnie w zyciu
                                            chodzi. Czasem z lezka w oku mysle sobie o tych wszystkich inteligentych
                                            mezczyznach, z ktorymi tu rozmawiam i zastanawiam sie jakim cudem wszyscy ci
                                            ktorych spotkalam we wlasnej osobie, do piet im nie dorastaja... Nietety wyglada
                                            na to, ze ci inteligentni jak na zlosc sa albo zonaci :)))) (Mirko, nie wybacze
                                            Ci tego!!!!) albo totalnie poza zasiegiem co sie generalnie tyczy Was
                                            wszystkich ;)
                                            A teraz tak zupelnie powaznie... Mam mimo wszystko nadzieje, ze jakis kontakt
                                            zostal nawiazany i ze od czasu do czasu bedziemy sie tu spotykac i dyskutowac
                                            sobie ku pokrzepieniu duszy... Bardzo bym sobie tego zyczyla.
                                            brunertyswinio i hendehoh polozyly mnie lopatki kompletnie i calkowicie, bede
                                            chyba musiala wymyslec sobie rownie "chwytliwy" adres. W tej chwili moge
                                            zaoferowac jedynie malo ciekawy loca_26@hoga.pl
                                            Serdecznie zapraszam do korzystania z niego. Odpowiem na kazdy list - mam na to
                                            mnostwo czasu, poniewaz mam obecnie watpliwy zaszczyt bycia jedna z 3 milionow
                                            bezrobotnych w Polsce.
                                            Serdecznie pozdrawiam, M.
                                          • Gość: M tu M do ZBI odbior .... IP: 192.168.1.* 30.10.01, 17:13
                                            Hej odezwij sie!
                            • Gość: M Hmmm... IP: *.gda.pl 19.10.01, 19:48
                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                              > W nawiazaniu do Twoich "strachow kobiecych" to sa faceci, ktorzy probuja
                              > uwodzic "na forse". (Najprosciej, wiec efekt jest conajmniej niegwarantowany).
                              > Sa co "na kajak" itd.
                              > Ja, jak widzisz - probuje "na szybowiec" i to jeszcze w kogos innego
                              > wykonaniu, wiec mozna powiedziec, ze probuje: "na oniemienie widokiem".
                              >
                              > (Swoja zone kiedys uwiodlem "na Nepal". Udalo sie! Polknela przynete jak
                              > szczupak komara. Krecilismy sie po Azji ze dwa lata.
                              > Tam tez odkrylismy ze latanie liniami "Cathay Pacific", "Singapore
                              > Airlines", "Pakistan International" (!!!) "China" czy "Korean"-"Air" ma sie do
                              > wiekszosci europejskicj czy tym bardziej amerykanskich, na ktorych niestety
                              > europejskie probuja sie wzorowac - jak jazda PKS-em do jazdy limuzyna z
                              > szoferem z dyplomem z manier...)
                              >
                              > Niestety, z gory, gdanska Starowka zawiedzie, bo lepiej zebyscie byli wysoko
                              > (podstawowa zasada w szybownictwie), ale za to granatowy blekit Baltyku z gory
                              > -
                              > z pewnoscia nie.
                              >
                              > A tak w ogole to w/g mnie najbardziej pokrewny szybownictwu sport to...
                              > zeglarstwo. Chocby dlatego, ze najwazniejsze jest rozumienie zywiolu, pogody,
                              > wiatrow i calej reszty meteorologii, aerodynamiki, nawigacji, bezpieczenstwa i
                              > mnostwa innych wspolnych obu tym (niestety nietanim - kolejna wspolna cecha) -
                              > sportom charakterystyk.
                              > Wszystko to to prawie to samo, czemu w niewidzialny na ogol dla spietych z
                              > roznych powodow pasazerow ("reisefiber" itd) podlega tez wielki jak stodola
                              > aeroplan Boeing, wygladzajac piora przed lotem nad oceanem...
                              > Moze to ostatnie nawiazanie do zeglarstwa dodatkowo Cie jeszcze przekona, jako
                              > kobiete niewatpliwie "nadmorska", z pewnoscia znajaca sie na zapachach wiatrow
                              > i rodzajach lodek...
                              >
                              > W koncu zaczelismy od okretow a tu juz prawie mamy nogi na pedalach steru
                              > kierunku na ogonie a nie rufie...!

                              Jak tak dalej pójdzie to do końca tygodnia wylądujemy na Marsie ...

                              Lubię nieograniczoną przestrzeń to prawda i woda rzeczywiście w jakiś
                              niewyjaśniony sposób zaspokaja moją potrzebę wolności, niezależności i braku
                              związania z czymkolwiek i kimkolwiek. Przebywanie w pobliżu wody uwalnia mnie od
                              rzeczywistości, z którą nie zawsze się godzę. Ocean uczy mnie szacunku i
                              czerpania radości z rzeczy małych i oczywistych, na które normalnie nie zwraca
                              się uwagi. Pokora to jest to czego mi brak, a woda potrafi przywrócić mi rozsądek
                              i trzeźwość myślenia. Jej siła zanosi mnie wyżej niż wszystkie samoloty razem
                              wzięte.
                              Latanie to nie jest coś do czego człowiek został stworzony. Wolę wspiąć się na
                              Everest piechotą niż oglądać go z okna samolotu. To jest tak jak z ciastkiem,
                              wiesz, że jest słodkie kiedy patrzysz na nie przez szybę cukierni, ale znacznie
                              słodsze jest wtedy kiedy poczujesz jego smak na podniebieniu. Ja chcę ugryźć
                              swoje ciastko, a nie patrzeć na nie przez szybę ...

                              Pięknie opowiadasz o lataniu, można to wszystko prawie poczuć,ale to ja miałam
                              uwodzić, a nie Ty ;) Zaskakuje mnie natomiast to co mówisz o żonie, nie
                              wyobrażałam sobie kobiet zamężnych jako tak dalece tolerancyjnych. Przepraszam
                              jeśli uogólniam i mylę się. Nie bardzo orientuję się w związkach żon z mężami,
                              ani mężów z żonami. Uwodzenie to jest sztuka, która zdecydowanie się zatraciła na
                              przestrzeni wieków, a nasze mamy niestety nie były skore do nauczania nas tej
                              właśnie sztuki. Z drugiej strony skąd one mogły biedne wiedzieć, że kiedyś
                              mężczyźni będą "łapali" żony na Nepal, a kobiety uwodziły przez internet mężczyzn
                              na swój strach przed lataniem? Pieniądze są tak oklepanym i pospolitym sposobem,
                              że aż przerażenie ogarnia jak wiele kobiet wciąż to nęci. "Oniemienie widokiem"
                              jest z całą pewnością techniką ze wszech miar ciekawą i niekowencjonalną, ale
                              wyręczanie się tutaj jakimś bogu ducha winnym pilotem, zakrawa na wygodnictwo i
                              trzymanie się w bezpiecznej odległości od potencjalnego niebezpieczeństwa :)))
                              Czysto akademicki wywód, prawda?
                              To co dokąd lecimy tym razem? Jestem gotowa, chociaż kolana mi się jeszcze
                              trzęsą, ale w moim słowniku nie ma słów "poddam się".
                              Pozdrawiam z Gdańska ogarniętego czernią nocy, M.
                              • Gość: Mirko Hmmm...? Aaa! IP: 65.206.44.* 19.10.01, 22:07
                                No tak. "Uwodzic przez internet"... I jeszcze "Swiat na nas patrzy"... itd.

                                Tylko jak przez ten internet poznac chocby kto to facet a kto na odwrot, juz
                                nie mowiac nawet o tym JAKI??? Z samych literek??

                                A Swiat niech tam sobie patrzy i SIE UCZY!

                                No oczywiscie wolne zarty, ale i przyklad, ze przez "internet" na zaden Everest
                                nie wyleziemy.
                                Zreszta po co tam lezc. W Indiach i Nepalu poznalismy wielu wspinaczy.
                                Niektorych slawnych. Wielu z nich potem skads z wysoka nie wrocilo i to chyba
                                nie dlatego, ze tam podobalo im sie bardziej. Albo moze i dlatego??
                                Nie znam natomiast nikogo, kto nie wrocilby z zamkow nad Loara czy degustacji
                                win w Saksoni choc jest tam tez odlotowo. Co najwyzej nie tego dnia kiedy bylo
                                zaplanowane.
                                Niemniej uzywajac karty kredytowej mozemy zamowic bilety na lot gdzies obok z
                                widokiem na tenze Everest a zaoszczedzony w ten sposob czas spozytkowac na cos
                                rownie ciekawego (degustacja win przy nastrojowej muzyce? Moja zona bedzie
                                zachwycona jesli ja na taka impreze w ciekawym towarzystwie zaprosze!)

                                3 slowa n/t tolerancyjnych zon w (skromnej) opini meza (podsluchane czesciowo -
                                to o bankach - z jakiegos filmu):

                                Tolerancyjne zony sa na ogol madrzejsze niz nietolerancyjne.
                                (Wyjasnienie dodatkowe: sposob przykrecenia sruby to jest sztuka, artyzm
                                prawie.)

                                Ilosc tolerancji to jak wysokosc kredytu w banku "Trust & Fidelity",
                                ktorego nie mozna przekroczyc i warto w terminie splacac. Rozumne z niego
                                korzystanie moze spowodowac otwarcie linii kredytowej na jeszcze lepszych
                                warunkach niz dotychczasowe.
                                Wbrew pozorom bank ten jest (i jak kazdy dobry bank powinien byc) bardzo
                                nietolerancyjny i wszelkie proby transakcji finansowych (depozyty? drobne
                                wyplaty?) w innym banku moze spowodowac zamkniecie konta w dotychczasowym NA
                                ZAWSZE.
                                Tak wiec podsumowujac: to istnienie i wysokosc kredytu swiadcza o tolerancji i
                                zaufaniu a nie warunki i koniecznosc splat. Te sa bezdyskusyjnym obowiazkiem.
                                Kredyt - jak kazdy przyznany medal - ma dwie strony: Moze pomoc w dobrobycie i
                                wzbogaceniu albo doprowadzic do bankructwa. Sadzac z ponad 50% ilosci rozwodow
                                w USA, bankrutow (i bankrutek) nie brakuje.

                                P.S. Wieczor po trzydniowym (hucznym?) weselu. On w zmordowanym juz dosyc
                                garniturze siedzi zmeczony balowaniem naprzeciw niej w sukni slubnej,
                                ktora juz nie jest taka jak byla 3 dni wczesniej: bialutka i szeleszczaca.
                                Goscie sie rozeszli a od jutra zaczyna sie normalne zycie.
                                Moment taki sam dobry jak kazdy inny na ustalenie chociaz podstawowych zasad na
                                reszte dni (i nocy?).

                                -"Kochanie, chcialbym, zebysmy moze ustalili teraz kilka spraw. Kocham Cie
                                bardzo i tak dalej, ale nie chcialbym, zeby nasz slub zbyt wiele zmienil w
                                moim zyciu. Wiesz, ja mam kolegow, czasem jezdzimy na ryby, czasem na mecz,
                                czasem zostajemy po pracy w barze czy na bilardzie.
                                Moze sie zdarzyc, ze n.p. wroce pozno albo nie wroce na noc i nie chcialbym z
                                tego powodu widziec zadnych scen zazdrosci czy zlosci, tak zebym wtedy zalowal -
                                jak niektorzy moi koledzy, ze sie ozenilem. Jesli masz cos przeciwko moim
                                rozrywkom czy znajomosciom, powiedz mi to najlepiej teraz i ustalimy co i jak."

                                -"Przeciwko?"- ona na to szczerze zdziwiona - "...alez kochanie, absolutnie
                                nie! Bardzo szanuje Twoich kolegow itd, ale chcialabym, zebys zapamietal, ze od
                                jutra poczynajac, kolacja w tym domu bedzie miedzy 18 a 19-ta, a seks gdzies
                                pomiedzy 21 a 23-cia, OBOJETNIE czy jestes czy Cie nie ma."
                                • Gość: Mirko Marius.. IP: 65.206.44.* 19.10.01, 22:46
                                  Dzieki za slowa wsparcia.
                                  (Jak powiadzial pewien Krol: - "slow Ci u nas dostatek ale i te przyjmiemy..."
                                  czy jakos podobnie...

                                  Z tym Nowym Jorkiem to sie ostatnio porobilo...
                                  Chyba jednak mialem racje (!?), ze mnie nie przyjeli do pracy w firmie z budynku
                                  obok WTC, ktorego tez juz nie ma. Po kilku milych rozmowach kwalifikacyjnych i
                                  tym, ze nawet do mnie nie oddzwonili ani nie raczyli odpowiadac na e-mail-e, w
                                  impulsie zawodu nie zyczylem im dobrze, ale tez nie az tak, zeby im sie cale
                                  WTC obok na lby zawalilo...
                                  Chwile potem moja zona miala pracowac w nastepnym budynku tamze (tez kaput),
                                  ale z kolei tym razem ona nie podpisala oferty, bo przez pomylke wyslali jej
                                  takze oferte dla kogos innego na rownorzedne stanowisko za ZNACZNIE (tak 2x)
                                  wiecej i to ja wkurzylo.
                                  10 wrzesnia wieczorem przyleciala z kolei z Bostonu ostatnim lotem "AA"...


                                  Jak myslisz, powinni to odbudowac? Ja mysle, ze powinni. Takie same wysokie itd.
                                  Z szybami z bardzo blyszczacego szkla, zeby na 100 mil w jasny dzien bylo
                                  widac. Serio.
                                  (A wyrzutnie na obu dachach czy wystarczy na jednym?)

                                  Pewnie odbuduja.
                                  Nie bedzie jednak pewnie poczatkowo prosto o lokatorow i pracownikow.
                                  Z drugiej strony poziom przelotow pasazerskich tez z czasem musi wrocic do
                                  poziomu z lata 2001, bo czas leczy wszystko. Nawet wrazenia z
                                  najtragiczniejszego roku w historii lotnictwa, ktorego pierwsze pol wcale na to
                                  niz wskazywalo a drugie pol ma jeszcze spory kawalek do konca...

                                  Mysle, ze rok w ktorym zaczna budowe nowego WTC, to bedzie rok poczatku nowej
                                  koniunktury, silniejszej od dotychczasowych. Wtedy bedzie warto sprzedawac
                                  akcje, ktore w tym modelu warto byloby kupowac dzisiaj...
                                  TYLKO KTORE ???

                                  • Gość: Mirko Re: Marius.. IP: 65.206.44.* 19.10.01, 23:06
                                    I jeszcze jedno - posrednio na temat WTC itd...

                                    www.yoki.org/newwar/diplomacy.swf

                                    www.freaksonparade.com/usa/
                                  • Gość: Marius Re: WTC odbuduja ale w innej formie ... IP: *.warburg.com 22.10.01, 17:54
                                    Ja pracowalem na Liberty Plaza, zaraz kolo WTC. Chyba juz o tym pisalem, jak
                                    uciekalem przed gruzem, kurzem, smrodem i strach mi wiercil dzuire w brzuchu.
                                    To juz ponad miesiac czasu i troche sie czlowiek otrzasnal, ale nadal spac
                                    dobrze nie moge. Teraz jestem w biurze na midtown, w znacznie nizszym budynku
                                    (tylko na 18 pietrze).

                                    Mysle, ze odbuja WTC, ale chyba w innej formie. Moze to bedzie jedna wysoka
                                    wieza, moze dwie, ale napewno znajdzie sie miejsce na specjlany "memorial
                                    park". W miedzyczasie, jest propozycja architektow i artystow, zeby puscic dwie
                                    silne smugi swiatla z ziemi, ktore by mozna zobaczyc z daleka. Mysle, ze to
                                    bedzie wygladalo "creepy".

                                    A z ta koniunktura to nie ma obawy. Pracuje w finansach od 10 lat (najpierw
                                    jako analityk, a teraz jako portfolio manager). Przezylem wojne w zatoce
                                    Perskiej, kryzys Meksykanski w 1994, kryzys azjatycki w 1997, kryzys LTCM
                                    (hedge fund) w 1998, i za kazdym razem gielda sie odbijala w nastepnych 12
                                    miesiacach. Gospodarka bedzie rosla wolno w przyszlym roku (najwyzej 2%),
                                    bezrobocie dojdzie do ponad 5.5%, ale inwestorzy beda juz z zapartym tchem
                                    spogladac na 2003 i wierzyc w poprawe koniuktury.

                                    Niestety zadnych porad inwestycyjnych nie jestem w stanie dac. Po pierwsze to
                                    jest nielegalne (SEC and AIMR reguly), a po drugie zarzadzam portfelami firm
                                    ktore sa w Poludniowej Europie i Lacinskiej Ameryce.

                                    Pzdr.
                                • Gość: M Re: Hmmm...? Aaa! IP: *.osi.gda.pl 20.10.01, 14:27
                                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                  > No tak. "Uwodzic przez internet"... I jeszcze "Swiat na nas patrzy"... itd.
                                  >
                                  > Tylko jak przez ten internet poznac chocby kto to facet a kto na odwrot, juz
                                  > nie mowiac nawet o tym JAKI??? Z samych literek??
                                  >
                                  > A Swiat niech tam sobie patrzy i SIE UCZY!

                                  Ejze, czy to Twoj sposob na powiedzenie mi, ze podrywam kobiete!? Och, to
                                  niemozliwe, nie moglam stracic az tak wiele wyczucia :))) Masz racje "though",
                                  czasem ciezko jest okreslic kto jest prawdziwy, a kto odgrywa swoja ulubiona role
                                  i wymarzona postac. Ale czy to wlasnie nie sprawia, ze wszystko nabiera jakiegos
                                  smaku? Zywioly, zywiolami, ale tutaj nagle okazuje sie, ze wszystkie zmysly
                                  nawalily. Ani widu, ani slychu, ani smaku, zapachu ... trzeba zdac sie na
                                  instynkt. Ale tego chyba nie brakuje nikomu kto przekroczyl granie USA,
                                  krainy "mlekiem i miodem plynacej", w taki czy inny sposob. A, ze to troche
                                  pachnie ryzykiem? Kazdy ma jakis samolot, do ktorego boi sie wsiasc, ale predzej
                                  czy pozniej do niego wsiada, czyz nie mam racji?

                                  > No oczywiscie wolne zarty, ale i przyklad, ze przez "internet" na zaden Everest
                                  > nie wyleziemy.
                                  > Zreszta po co tam lezc. W Indiach i Nepalu poznalismy wielu wspinaczy.
                                  > Niektorych slawnych. Wielu z nich potem skads z wysoka nie wrocilo i to chyba
                                  > nie dlatego, ze tam podobalo im sie bardziej. Albo moze i dlatego??
                                  > Nie znam natomiast nikogo, kto nie wrocilby z zamkow nad Loara czy degustacji
                                  > win w Saksoni choc jest tam tez odlotowo. Co najwyzej nie tego dnia kiedy bylo
                                  > zaplanowane.
                                  > Niemniej uzywajac karty kredytowej mozemy zamowic bilety na lot gdzies obok z
                                  > widokiem na tenze Everest a zaoszczedzony w ten sposob czas spozytkowac na cos
                                  > rownie ciekawego (degustacja win przy nastrojowej muzyce? Moja zona bedzie
                                  > zachwycona jesli ja na taka impreze w ciekawym towarzystwie zaprosze!)

                                  Tak malo w zyciu podrozowalam, ze nie wiem czy jestem sobie nawet w stanie
                                  wyobrazic uczucie przebywania w tak wielu interesujacych miejscach jakie
                                  sa "pochowane" na swiecie. Zamki nad Loara, Saksonia, Tybet, Nepal... wstyd sie
                                  przyznac, ze pracujac w biurze podrozy nigdy nie mialam czasu (bzdura, a co z
                                  pieniedzmi?) na obejrzenie ich. Opowiesci mojego ojca, ktory swiat zjezdzil
                                  wszerz i wzdluz chlone jak gabka wode. Ale nigdy nie jest za pozno, sama tez
                                  wiele jeszcze zobacze i doswadcze na wlasnej skorze.

                                  > 3 slowa n/t tolerancyjnych zon w (skromnej) opini meza (podsluchane czesciowo -
                                  >
                                  > to o bankach - z jakiegos filmu):
                                  >

                                  Bankruci i bankrutki sa wszedzie, ale nie wydaje mi sie zeby przyczyna bylo zle
                                  zainwestowanie kredytu. Przyczyna chyba lezy w tym, ze ludzie generalnie nie
                                  wiedza czego chca, nie maja w sobie pokory i uwazaja sie za wszechwiedzacych i
                                  nietykalnych. A jednak rodzaj ludzki ma wiele slabosci, do ktorych za zadne
                                  skarby sie nie przyzna, przeciez w dzisiejszym swiecie nie mozna okazac slabosci,
                                  bo zaraz znajdzie sie ktos kto wdepcze w ziemie i nic juz nie zostanie. A co z
                                  tymi, ktorzy beda obok i pomoga sie podniesc? Moze to odzywa sie moj dzieciecy
                                  idealizm, bo tak naprawde nie wierze w to, ze mozna liczyc na kogos oprocz siebie
                                  samego. Ale to chyba nie grzech marzyc sobie o swiecie, w ktorym Twin Towers
                                  stoja sobie obok siebie piekne i swiecace, niezagrozone furia psychopatow, ktorym
                                  sie wydaje, ze maja prawo dyktowac ludziom jak maja zyc? Chce miec dzieci,
                                  trojke, dwoch chlopcow i dziewczynke... mam juz wszystko wymyslone i poukladane,
                                  ale boje sie sprowadzic je na swiat gdzie przez zycie brnie sie samotnie,
                                  wstydzac sie poprosic o pomoc kiedy sie jej potrzebuje. Ale jaka ja bede matka
                                  jesli zyje dokladnie w ten sposob, jak moge nauczyc moje dzieci, ze tak sie nie
                                  powinno robic?

                                  No i przelatujemy piaty zywiol - Zycie; mieszanke ognia, wody, ziemi i powietrza.
                                  Najniebezpieczniejszy z zywiolow, najbardziej nieprzewidywalny. I dlatego tak
                                  bardzo podniecajacy.
                                  Czyz to wszystko nie jest coraz bardziej sexy? I to akurat jak wszyscy patrza, na
                                  turystycznym watku...
                                  Pozdrowienia M.
                                  • Gość: Mirko Ja tylko na moment... IP: *.union1.nj.home.com 20.10.01, 15:23
                                    ... bo mam dzisiaj milion rzeczy do zrobienia: poczytac (ile sie da) powaznej
                                    ksiazki, zrobic (zaczac?) porzadek w swoim pokoiku komputerowym tudziez
                                    porozkrecac i poskrecac kibelek wymieniajac tych kilka uszczelek co trzeba.

                                    Rozsadek nakazuje zaczac od (brudnego) konca.


                                    (...) Bankructwa nie wynikaja ze zlego zainwestowania kredytu tzn tez, ale to
                                    nie jest najgorsze. Najgorsze jest po prostu przejedzenie kredytu. Wydanie,
                                    przepuszczemie bez mozliwosci splaty.


                                    Jaka dzisiaj fala na Baltyku?
                                    Atlantyk na brzegu srodkowego New Jersey dzis rano byl bardzo spokojny. Jest
                                    tez cieplo...
                                    Pamietam, ze natknalem sie gdzies na "webcam-y" z Gdanska, Helu i Sopotu, ale
                                    juz teraz nie pamietam gdzie a nie mam czasu szperac...
                                    • Gość: M Panszczyzna odrobiona... IP: *.gda.pl 21.10.01, 20:01
                                      Ja juz zrobilam co bylo trzeba, oprocz tego udalo mi sie przeczytac 2 ksiazki i
                                      rozpoczac trzecia. Aaaaa i jeszcze zamontowalam nowa lampe pod sufitem swojego
                                      pokoju, potem bylo tylko niezbedne odkurzanie tynku, ktory sie posypal przy
                                      wierceniu. Jutro reszta sprzatania...

                                      Pogoda coraz bardziej zimowa niz jesienna. Powietrze lodowate, ale mimo to nie
                                      zamykam okna na noc. Niedlugo pewnie zamroze wszystkie rosliny w moim pokoju.

                                      Weekendy sa tak potwornie leniwe, ze nawetnie chce mi sie myslec.

                                      Nasi "podgladacze" chyba sie strasznie nudza... nie maja co biedaki poczytac :)))
                                      Dokad w takim razie bedziemy leciec jutro?
                                      Pozdrawiam, M.

                                      Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                      > ... bo mam dzisiaj milion rzeczy do zrobienia: poczytac (ile sie da) powaznej
                                      > ksiazki, zrobic (zaczac?) porzadek w swoim pokoiku komputerowym tudziez
                                      > porozkrecac i poskrecac kibelek wymieniajac tych kilka uszczelek co trzeba.
                                      >
                                      > Rozsadek nakazuje zaczac od (brudnego) konca.
                                      >
                                      >
                                      > (...) Bankructwa nie wynikaja ze zlego zainwestowania kredytu tzn tez, ale to
                                      > nie jest najgorsze. Najgorsze jest po prostu przejedzenie kredytu. Wydanie,
                                      > przepuszczemie bez mozliwosci splaty.
                                      >
                                      >
                                      > Jaka dzisiaj fala na Baltyku?
                                      > Atlantyk na brzegu srodkowego New Jersey dzis rano byl bardzo spokojny. Jest
                                      > tez cieplo...
                                      > Pamietam, ze natknalem sie gdzies na "webcam-y" z Gdanska, Helu i Sopotu, ale
                                      > juz teraz nie pamietam gdzie a nie mam czasu szperac...

                                      • Gość: wojtek Re: Panszczyzna odrobiona... IP: *.att.com 21.10.01, 20:28
                                        czy ja sie zaliczam do tych podgladaczy?
                                        • Gość: M Re: Panszczyzna odrobiona... IP: *.osi.gda.pl 22.10.01, 13:33
                                          Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                          > czy ja sie zaliczam do tych podgladaczy?

                                          No pewnie... Ale nie krepuj sie, nie przeszkadza mi to pod warunkiem, ze odzywasz
                                          sie od czasu do czasu. Buzka, M.
                                • Gość: Zbi Re: Hmmm...? Aaa! IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 22.10.01, 00:11
                                  Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                  > No tak. "Uwodzic przez internet"... I jeszcze "Swiat na nas patrzy"... itd.
                                  >
                                  > Tylko jak przez ten internet poznac chocby kto to facet a kto na odwrot, juz
                                  > nie mowiac nawet o tym JAKI??? Z samych literek??
                                  >
                                  > A Swiat niech tam sobie patrzy i SIE UCZY!
                                  >
                                  > No oczywiscie wolne zarty, ale i przyklad, ze przez "internet" na zaden Everest
                                  >
                                  > nie wyleziemy.
                                  > Zreszta po co tam lezc. W Indiach i Nepalu poznalismy wielu wspinaczy.
                                  > Niektorych slawnych. Wielu z nich potem skads z wysoka nie wrocilo i to chyba
                                  > nie dlatego, ze tam podobalo im sie bardziej. Albo moze i dlatego??
                                  > Nie znam natomiast nikogo, kto nie wrocilby z zamkow nad Loara czy degustacji
                                  > win w Saksoni choc jest tam tez odlotowo. Co najwyzej nie tego dnia kiedy bylo
                                  > zaplanowane.
                                  > Niemniej uzywajac karty kredytowej mozemy zamowic bilety na lot gdzies obok z
                                  > widokiem na tenze Everest a zaoszczedzony w ten sposob czas spozytkowac na cos
                                  > rownie ciekawego (degustacja win przy nastrojowej muzyce? Moja zona bedzie
                                  > zachwycona jesli ja na taka impreze w ciekawym towarzystwie zaprosze!)
                                  >
                                  > 3 slowa n/t tolerancyjnych zon w (skromnej) opini meza (podsluchane czesciowo -
                                  >
                                  > to o bankach - z jakiegos filmu):
                                  >
                                  > Tolerancyjne zony sa na ogol madrzejsze niz nietolerancyjne.
                                  > (Wyjasnienie dodatkowe: sposob przykrecenia sruby to jest sztuka, artyzm
                                  > prawie.)
                                  >
                                  > Ilosc tolerancji to jak wysokosc kredytu w banku "Trust & Fidelity",
                                  > ktorego nie mozna przekroczyc i warto w terminie splacac. Rozumne z niego
                                  > korzystanie moze spowodowac otwarcie linii kredytowej na jeszcze lepszych
                                  > warunkach niz dotychczasowe.
                                  > Wbrew pozorom bank ten jest (i jak kazdy dobry bank powinien byc) bardzo
                                  > nietolerancyjny i wszelkie proby transakcji finansowych (depozyty? drobne
                                  > wyplaty?) w innym banku moze spowodowac zamkniecie konta w dotychczasowym NA
                                  > ZAWSZE.
                                  > Tak wiec podsumowujac: to istnienie i wysokosc kredytu swiadcza o tolerancji i
                                  > zaufaniu a nie warunki i koniecznosc splat. Te sa bezdyskusyjnym obowiazkiem.
                                  > Kredyt - jak kazdy przyznany medal - ma dwie strony: Moze pomoc w dobrobycie i
                                  > wzbogaceniu albo doprowadzic do bankructwa. Sadzac z ponad 50% ilosci rozwodow
                                  > w USA, bankrutow (i bankrutek) nie brakuje.
                                  >
                                  > P.S. Wieczor po trzydniowym (hucznym?) weselu. On w zmordowanym juz dosyc
                                  > garniturze siedzi zmeczony balowaniem naprzeciw niej w sukni slubnej,
                                  > ktora juz nie jest taka jak byla 3 dni wczesniej: bialutka i szeleszczaca.
                                  > Goscie sie rozeszli a od jutra zaczyna sie normalne zycie.
                                  > Moment taki sam dobry jak kazdy inny na ustalenie chociaz podstawowych zasad na
                                  >
                                  > reszte dni (i nocy?).
                                  >
                                  > -"Kochanie, chcialbym, zebysmy moze ustalili teraz kilka spraw. Kocham Cie
                                  > bardzo i tak dalej, ale nie chcialbym, zeby nasz slub zbyt wiele zmienil w
                                  > moim zyciu. Wiesz, ja mam kolegow, czasem jezdzimy na ryby, czasem na mecz,
                                  > czasem zostajemy po pracy w barze czy na bilardzie.
                                  > Moze sie zdarzyc, ze n.p. wroce pozno albo nie wroce na noc i nie chcialbym z
                                  > tego powodu widziec zadnych scen zazdrosci czy zlosci, tak zebym wtedy zalowal
                                  > -
                                  > jak niektorzy moi koledzy, ze sie ozenilem. Jesli masz cos przeciwko moim
                                  > rozrywkom czy znajomosciom, powiedz mi to najlepiej teraz i ustalimy co i jak."
                                  >
                                  > -"Przeciwko?"- ona na to szczerze zdziwiona - "...alez kochanie, absolutnie
                                  > nie! Bardzo szanuje Twoich kolegow itd, ale chcialabym, zebys zapamietal, ze od
                                  >
                                  > jutra poczynajac, kolacja w tym domu bedzie miedzy 18 a 19-ta, a seks gdzies
                                  > pomiedzy 21 a 23-cia, OBOJETNIE czy jestes czy Cie nie ma."

                                  TEN ZART JEST NAPRAWDE DOBRY!!! POZDRAWIAM zbi
                                  • Gość: Mirko Podgladacze... IP: *.union1.nj.home.com 22.10.01, 02:01
                                    Do podgladaczy zaliczaja sie wszyscy, ktorzy aby czytaja i ni be ni me.

                                    *******************************************

                                    A w New Jersey, nad Atlantykiem babie lato.
                                    Wlasciwie mozna sie bylo kapac.

                                    Przepedalowalismy mnostwo slonecznych nadmorskich mil.
                                    Straznica Ochrony Wybrzeza (Coast Guard) na Sandy Hook, strzezona jak nigdy nie
                                    widzielismy dotad. Betonowe zapory na drozkach dojazdowych, nie do smiechu
                                    wygladajacy goscie w kombinezonach i z jakimis takimi kijami na plecach czy
                                    czyms. Czym konkretnie ciezko bylo dojrzec bo machali, zeby zawracac i nie
                                    zblizac sie. A tam aby na wodzie pare kutrow...

                                    Na niebie naliczylismy aby 7 "747" za prawie caly dzien. To bardzo malo.
                                    Normalnie widywalo sie ich kilkanascie + Concord Air France o 17-tej w
                                    podejsciu znad Atlantyku na JFK + mnostwo innych pomniejszych, ale tez duzych.
                                    Dzisiaj bylo o polowe wszystkiego latajacego mniej niz n.p. w sierpniu...
                                    • Gość: Mirko No i po lykendzie.. IP: *.union1.nj.home.com 22.10.01, 03:58
                                      ...a jeszcze w miedzyczasie musialem (!?) sie zajac pewna historyjka
                                      p.t. "Rozmowa Polonusa na lotnisku w Warszawie" w watku o "Polakach zagranica"
                                      wymagajacym koniecznie interwencji... .
                                    • Gość: wojtek Re: Podgladacze... IP: *.att.com 22.10.01, 16:28
                                      Niestety czas mi nie pozwala kolorowe rozpisywanie sie. Moje przerwy w pracy
                                      sa bardziej skromne. Moge sie ograniczac tylko do podgladania i drobnych
                                      komentarzy. Powinienem zostac programista.

                                      SPOKO
                                      • Gość: M Wojtku nie irytuj sie... IP: *.osi.gda.pl 22.10.01, 17:22
                                        Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                        > Niestety czas mi nie pozwala kolorowe rozpisywanie sie. Moje przerwy w pracy
                                        > sa bardziej skromne. Moge sie ograniczac tylko do podgladania i drobnych
                                        > komentarzy. Powinienem zostac programista.
                                        >
                                        > SPOKO

                                        A szkoda, ze nie masz wiele czasu. Chociaz z drugiej strony zazdroszcze Ci nieco
                                        tego, ze w ogole masz prace. Ja niestety trafilam nieco niefortunnie i od
                                        czterech miesiecy szukam czegos ... w chwili obecnej juz byle czego (wiadomo
                                        rachunki trzeba placic, a debet na karcie rosnie!!). Niestety "Polska to taka
                                        dziwna kraja" jak mawial Zulu Gula, ze gdziekolwiek nie dzwonie i nie idę to nikt
                                        mnie nie chce zatrudnic, bo mam za wysokie !!!!! kawalifikacje. Nie slyszalam
                                        wiekszej bzdury w zyciu. No wiec obecnie czekam sobie spokojnie, az zapomne
                                        wszystko to co umiem i wiem i moze jak juz na powrot bede miala poziom
                                        podstawowki znajde zatrudnienie.
                                        Caly czas jednak staram sie przebic do szkoly w NJ i byc moze juz niedlugo nie
                                        bede miala problemu z praca, ani nadmiarem wolnego czasu.
                                        Nie pracuj za ciezko, pamietaj o aktywnym wypoczynku ;)
                                        I napisz cos koniecznie od czasu do czasu.
                                        Pozdrawiam, M.
                                        • Gość: Marius Re: A co z rejsem do Ameryki? IP: *.warburg.com 22.10.01, 18:01
                                          • Gość: Mirko Re: A co z rejsem do Ameryki? IP: 65.206.44.* 22.10.01, 18:09
                                            Gość portalu: Marius napisał:
                                            (...)

                                            Dzisiaj B.A. puscilo pustego Concore z Heatrow na JFK.
                                            Za miesiac maja latac pelne.
                                            4 godziny i po bolu (i pieniadzach), wiec chyba pora na uroczyste zwodowanie
                                            tematu okretowego...
                                            "Plyn po forumach i czatach...!"


                                            • Gość: M Rejs bedzie, ale powietrzny... IP: *.osi.gda.pl 23.10.01, 13:11
                                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                              > Dzisiaj B.A. puscilo pustego Concore z Heatrow na JFK.
                                              > Za miesiac maja latac pelne.
                                              > 4 godziny i po bolu (i pieniadzach), wiec chyba pora na uroczyste zwodowanie
                                              > tematu okretowego...
                                              > "Plyn po forumach i czatach...!"

                                              Plyn i chwal imie Polski na morzach i oceanach. Butelka szampana rozprysnela sie
                                              na burcie tego co odplynal.
                                              Jak tylko 4 godziny to chyba dam sie skusic. Dojrzalam do tego powaznego kroku i
                                              musze przyznac, ze Twoja perswazja o dziwo! mi w tym pomogla. Jesli bede sie
                                              kiedys mogla odwdzieczyc powiedz slowo. Mam u Ciebie dlug wdziecznosci... kawa
                                              sie go chyba nie opedzi, ale moze wymyslisz cos innego.
                                              Lece dalej szperac w ofertach pracy!!! Zycze milego i bardzo udanego dnia.
                                              Pa, M.

                                              >
                                              >

                                              • Gość: Marius Re: czekamy na JFK IP: *.warburg.com 23.10.01, 19:58
                                                Mysle, ze wszyscy forumowicze wybiegna na twoje powitanie na JFK z kwiatami,
                                                orkiestra denta, czerwonymi dywanami, a Mirko da krotkie przemowienie o
                                                wyzszosci New Jersey and Nowym Yorkiem. Zrobimy zdjecia pamiatkowe do
                                                polskiego 'Nowego Dziennika', polecimy na Greenpoint, zeby sie odprawila msza
                                                u Sw. Kostki (niewazne, czy jestes wierzaca, czy nie), a potem przyjecie w
                                                konsulacie i bol glowy po polnocy ... . Zastanow sie czy warto przyjechac?
                                                • Gość: M To czekajcie dalej :)))) IP: *.gda.pl 23.10.01, 20:10
                                                  Gość portalu: Marius napisał(a):

                                                  Wietrze sarkazm w tym co mowisz... Ale co mi tam, nie czerwienie sie nawet.
                                                  Zapraszam wszystkich na JFK tym bardziej, ze bede ladowac w Newark, ale to jest
                                                  szczegol. Impreze faktycznie mozemy urzadzic, lubie tanczyc, wiec muzyki nie
                                                  zabraknie, a kwiaty beda szczegolnie serdecznie mile widziane, chociazby z tego
                                                  wzgledu, ze dostaje je baaaaardzo sporadycznie i tylko z okazji urodzin w
                                                  zasadzie. Na kosciol prosze mnie nie namawiac. Nie jestem kims kto z czystym
                                                  sumieniem moglby przekroczyc jego prog i nie mam potrzeby zeby to czynic.
                                                  A przyjechac warto, szczegolnie, ze skoncze tam studia, o ktorych zawsze
                                                  marzylam. Nieee, ja tam nie tylko dla forsy jade... Po drodze jeszcze sa
                                                  przyjaciele, za ktorymi okrutnie tesknie.

                                                  Nie byles sarkastyczny? Przepraszam wiec, ze na Ciebie nakrzyczalam.
                                                  Calusy, M.
                                                  P.S. Czy ja Cie czyms rozdraznilam, bo nie wiem choroba do czego sie jeszcze
                                                  przyczepic. Hej, ja nie jestem taka zla!!!!


                                                  > Mysle, ze wszyscy forumowicze wybiegna na twoje powitanie na JFK z kwiatami,
                                                  > orkiestra denta, czerwonymi dywanami, a Mirko da krotkie przemowienie o
                                                  > wyzszosci New Jersey and Nowym Yorkiem. Zrobimy zdjecia pamiatkowe do
                                                  > polskiego 'Nowego Dziennika', polecimy na Greenpoint, zeby sie odprawila msza
                                                  > u Sw. Kostki (niewazne, czy jestes wierzaca, czy nie), a potem przyjecie w
                                                  > konsulacie i bol glowy po polnocy ... . Zastanow sie czy warto przyjechac?

                                                  • Gość: Marius Re: dla rozweselenia ... IP: *.warburg.com 24.10.01, 16:47
                                                    Sarkazmu nie bylo wcale, no moze tyci, tyci. Chcialem tylko rozweselic Ciebie i
                                                    forumowiczow. Za duzo powaznych tematow na Forum i co jakis czas trzeba sie
                                                    posmiac. Zycze powodzenia w Polsce i w Stanach ...
                                                  • Gość: M No to Ci sie udalo... IP: *.gda.pl 24.10.01, 18:16
                                                    A jakze... Dawka zdrowego smiechu i sarkazmu nikomu nie zaszkodzila.
                                                    Jestem na etapie szukania sekretnego miejsca pilotow w gorach Catskills, o
                                                    ktorym napisal Mirko w jednym ze swoich postow. Uffff, ale to robota. Ale czego
                                                    nie robi sie dla przyjaciol. Dowiem sie gdzie to jest i wcale nie bede musiala
                                                    po to wsiadac do szybowca :))))) Do roboty zostal zaprzegniety pilot i
                                                    historyk, moze cos z tego bedzie ;)
                                                    Czekam na wiecej porcji rozweselania, wszystkim tego trzeba!!!!
                                                    Pa,M.

                                                  • jarekla Prosba do Mariusa 25.10.01, 19:37
                                                    Witaj,
                                                    Przeczytalem na forum wiele twoich postow. Mam do ciebie kilka pytan odnosnie
                                                    MBA i dalszej pracy zawodowej. Jesli masz chwilke czasu i ochoty odezwij sie do
                                                    mnie.
                                                    JarekLA@poczta.gazeta.pl
                                        • Gość: wojtek M: witaj dobra duszo IP: *.att.com 22.10.01, 18:22
                                          Ciesze sie ze wrocilas. Twoje wypowiedzi podtrzymuja mnie na duchu.
                                          Jestem w Polsce czesto i wiem ze sytuacja na rynku pracy nie jest ciekawa.
                                          Moja rada - nie poddawaj sie. Jesli wiesz czego chcesz to dotrzesz to tego.
                                          Czasami wymaga to troche kombinowania, poznawania odpowiednich ludzi itp. Kazdy
                                          ma swoje historie. Ja tez. A roznie to bywalo. (skontaktuj sie z brunerem)
                                          • Gość: Mirko Zwodowac ten temat? IP: *.union1.nj.home.com 24.10.01, 02:52
                                            Bul, bul, bul...?

                                            P.S. Skad takie wstretne skojarzenia z "dorabianiem" ??
                                            Naprawde juz ladnych pare ladnych lat tu mieszkam i NIGDY nikt nie dal mi
                                            odczuc, ze jestem nie stad co trzeba, czy nie taki jak trzeba. Coby zlego o
                                            Stanach nie pisac (ja potrafie), to jest to NAPRAWDE najbardziej tolerancyjny
                                            kraj z conajmniej 40 w jakich mniej lub bardziej bylem!
                                            • Gość: Mirko Concordem, parostatkiem (Titanikiem)? IP: *.union1.nj.home.com 24.10.01, 03:53
                                              ...no chyba troszke za mocno sie czarujemy , czyz nie?
                                              Z jednej strony 10 dni na okrecie za $2000 a z drugiej 4 godziny Kun-kordem (+
                                              2 do Londynu + 2 na przesiadke) za $8000?

                                              Pasowaloby chyba (nieco) zejsc na ziemie (czyli lad).

                                              Powodzenia z ta praca...
                                              • Gość: M Re: Concordem, parostatkiem (Titanikiem)? IP: *.osi.gda.pl 24.10.01, 10:46
                                                Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                Zartujesz????????? Jezu, a skad ja moglam wiedziec,ze lot Kun-kordem tyle
                                                kosztuje? Fuj, zaraza ... czasem zycie w slodkiej nieswiadomosci jest
                                                zdecydowanie przyjemniejsze...

                                                Podziekuje jak juz dostane to prace.
                                                M.


                                                > ...no chyba troszke za mocno sie czarujemy , czyz nie?
                                                > Z jednej strony 10 dni na okrecie za $2000 a z drugiej 4 godziny Kun-kordem (+
                                                > 2 do Londynu + 2 na przesiadke) za $8000?
                                                >
                                                > Pasowaloby chyba (nieco) zejsc na ziemie (czyli lad).
                                                >
                                                > Powodzenia z ta praca...

                                            • Gość: M Proponuje tak wlasnie uczynic. IP: *.osi.gda.pl 24.10.01, 10:55
                                              Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                              > Bul, bul, bul...?
                                              >
                                              > P.S. Skad takie wstretne skojarzenia z "dorabianiem" ??
                                              > Naprawde juz ladnych pare ladnych lat tu mieszkam i NIGDY nikt nie dal mi
                                              > odczuc, ze jestem nie stad co trzeba, czy nie taki jak trzeba. Coby zlego o
                                              > Stanach nie pisac (ja potrafie), to jest to NAPRAWDE najbardziej tolerancyjny
                                              > kraj z conajmniej 40 w jakich mniej lub bardziej bylem!

                                              Wszystko sie zgadza, ale nalezy pamietac, ze pod ladna powloczka zewnetrzna czai
                                              sie tez wiele uprzedzen. Nie cierpialam z tego powodu zadnych katuszy
                                              wewnetrznych (mialam "gdzies" co ktos tam sobie mysli o Polakach), co to to nie.
                                              Bez przesady prosze, zwrocilam tylko uwage na pewien problem, z ktorym sie
                                              zetknelam podczas swojego pobytu w USA, tudziec podzielilam sie swoimi
                                              przezyciami. Nazwijmy to dowolnie... Moim zamiarem nie bylo wywolywanie dyskusji
                                              na ten temat, wiec w tym miejscu go koncze definitywnie. Dziekuje za uwage.
                                              M.
                                              • Gość: M Dlaczego pierwsi piloci ... - Mirko, dla Ciebie IP: *.osi.gda.pl 25.10.01, 11:43
                                                "The scarves were to protect the neck from the wool shirts (while rubber-
                                                necking, looking for thr enemy) and to keep the blood from flowing from your
                                                head in G-turns. The goggles are obvious to keep your eyelids from peeling off
                                                and to keep the castor oil that permeated the pilot from the engine."

                                                Oto moja odpowiedz... jestem troche rozleniwiona wiec nie chcialo mi sie tego
                                                tlumaczyc, ale przeciez wiem, ze nie bedziesz mial z tym problemu. A jesli
                                                chodzi o ciekawe miejsce w Catskills mountains znalazalm cos na temat Old
                                                Rheinbeck Airport. Powiedz prosze, ze chodzilo wlasnie o to!!!
                                                Serdeczne buziaki,
                                                M.
                                                • Gość: Mirko Biale szaliki pierwszych pilotow ... IP: 65.206.44.* 25.10.01, 15:25
                                                  Trafienie p r a w i e w srodek tarczy.

                                                  www.oldrhinebeck.org/

                                                  Ale nie "Airport" a "Aerodrome".

                                                  Co do szalika, to tak, ale niezupelnie.
                                                  Szalik byl potrzebny prawie z tego samego powodu co gogle i reszta skorzanego
                                                  stroju. Wyjasnienie, ze chodzilo o obtarcie szyii od kolnierzyka welnianej
                                                  koszuli czy zapobieganie odplywaniu krwi z glowy jest nieprawdziwe czyli
                                                  zmyslone. (..."to keep the blood from flowing from your head in G-turns" -
                                                  Mocno scisnac szalik i krew nie odplynie ??!)

                                                  Prawdziwa odpowiedz brzmi: Castor Oil.

                                                  Co przetlumaczone wyjasnia prawie wszystko:
                                                  OLEJ RYCYNOWY, ktory natenczas (w okresie 1-szej Wojny Swiatowej) uzywano do
                                                  silnikow lotniczych.
                                                  Przypadki ladowania w polu z przyczyn technicznych samolotu byly wtedy rownie
                                                  czeste jak z przyczyn "technicznych" dzielnego lotnika goniacego w krzaki ze
                                                  spodniami w garsci, w zwiazku z fenomenalnymi wlasciwosciami przeczyszczajacymi
                                                  rycyny.
                                                  Tak wiec szalik na twarzy, przez ktory sie oddychalo jak przez filtr
                                                  przeciwpylowy nieco pomagal w problemie. A bialy dlatego, zeby latwiej
                                                  rozpoznac, ktora czesc jest jeszcze sucha a ktora juz zmoczona olejem z
                                                  silnika. Tak wiec zadnego zwiazku z fasonem czy moda a 100% z praktycznoscia.
                                                  Nieszczelnosc silnika wynikala z jego owczesnej nieco dziwnej dzisiaj
                                                  konstrukcji.
                                                  Podobnie jak i dzisiaj bardzo popularne byly wtedy silniki w ukladzie
                                                  gwiazdzistym (rzedowe jak n.p. Hispano-Suiza wymagaly osobnej chlodnicy i plynu
                                                  jak w samochodach). Z przyczyn dodatkowo wymuszanego chlodzenia gwiazdzistego
                                                  KRECIL SIE CALY SILNIK wraz z przymocowanym do niego na stale smiglem. Z kolei
                                                  wal korbowy byl na sztywno przymocowany do ramy aeroplanu - czyli na opak niz
                                                  to ma miejsce we wspolczesnych silnikach gwiazdzistych, ktorych korpus jest
                                                  nieruchomy.
                                                  Powodowalo to ogromne problemy ze szczelnoscia calosci, stad olej wymagal
                                                  uzupelnien pomiedzy lotami prawie tak jak paliwo a spore ilosci konsumowal
                                                  chcac nie chcac biedny i bohaterski lotnik.

                                                  Wszystko to i wiecej jest do obejrzenia wlasnie w Old Rhinebeck, o niecala
                                                  godzine jazdy na polnoc od Nowego Jorku, jedynym chyba miejscu na swiecie,
                                                  gdzie przez duza czesc roku mozna obejrzec walki pierwszych samolotow
                                                  mysliwskich wraz z charakterystycznym zapachem palonego oleju rycynowego i
                                                  przerywanym dzwiekiem tamtych silnikow, ktore nie mialy regulacji przepustnicy
                                                  i w czasie lotu lotnik wlaczal i wylaczal iskrowniki (zaplon).

                                                  Dodatkowo: posiadanie wtedy spadochronu bylo uwazane za objaw tchorzostwa.

                                                  P.S. Powyzsza historyjka mial byc nagroda za lot szybowcem, ale zostala
                                                  podstepnie wyciagnieta, wiec nagroda bedzie musiala byc inna. (Butelka tranu?)
                                                  • Gość: M Nie zlosc sie Mirko ... IP: 192.168.1.* / *.gda.pl 25.10.01, 17:20
                                                    Hej, to caly czas jest wielka nagroda... Poza tym nie wyciagnelam historii od
                                                    Ciebie podstepem, tylko sam mi ja opowiedziales z wlasnej nieprzymuszonej woli.
                                                    Moje pytanie brzmialo czy to jest to czy nie. Mogles udzielic odpowiedzi "tak"
                                                    lub "nie". Sam miej do siebie pretensje, ze wygadales sie istocie, ktora
                                                    powstal z twojego wlasnego zebra :))))))))))
                                                    A tak powaznie to po prostu bardzo mnie zainteresowalo to co napisales o
                                                    sekretnym miejscu i dlatego postanowilam poszperac co nieco. "With a little
                                                    help of my friends" udalo mi sie nauczyc czegos ciekawego - z tego powodu nie
                                                    powinienes sie na mnie obrazac. Uwazam, ze powinienes byc dumny, iz tak mnie
                                                    zainteresowales tematem, ze sama zadecydowalam o tym, ze chce sie o nim wiecej
                                                    dowiedziec.

                                                    Beczka tranu byc moze zrobilaby mi dobrze, ale nie w moim wieku. Zwiekszone
                                                    jego dawki polecane sa dla ludzi po 40-tce, kotrzy sa zagrozeni osteoporoza, a
                                                    wiec musze jeszcze troche poczekac. Teraz wymyslaj nowa nagrode, bo poprzednia
                                                    sam mi wydales :))) Ufam Twojej inwencji. Wiem, ze bedzie to cos ciekawego.


                                                    Nie bierz tylko wszystkiego tak strasznie powaznie. Usmiechnij sie!

                                                    Buziaki, M.
                                                  • Gość: Mirko Re: Nie zlosc sie Mirko ... C.d. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 18:24
                                                    Hmmm, zastanawiam sie, w ktorym momencie moze sie wydawac, ze sie zloszcze?
                                                    Daleko mi do tego, szczegolnie z tym usmiechem od ucha do ucha i widokiem z oka
                                                    na park pelen jesiennych kolorow.

                                                    No a jak Ci sie podobala historyjka z szalikiem pradziadkow lotnikow?
                                                    (Mozesz napisac tam skad masz swoja, ze troche zmyslaja).
                                                    No i czy wyciagniesz kuzyna pilota na wiosne na pokazy do Old Rhinebeck?
                                                    Wprawdzie poza jednym zdjeciem nie ma tam zadnych polonicow, ale jest to
                                                    niezbyt daleko od Akademii West Point, czyli tam gdzie inzynierie wojskowa
                                                    wykladal Kosciuszko i gdzie tez jest po prostu pieknie.

                                                    OK. Zamiast tranu...
                                                    ...W takim razie amerykanska zagadka nr. 2 (w koncu forum jest turystyczne, na
                                                    turystyke do Stanow jakos ostatnio sezon sie jakby skonczyl, wiec mozna popisac
                                                    i nie trzeba do skrzynki wrzucac, to tez jakby niemodne...)

                                                    A propos turystow: sprobuj zgadnac, z jakiego kraju jest w miescie Nowy Jork
                                                    najwiecej nielegalnych imigrantow?

                                                    Tu dodam (dla ulatwienia?), ze jak nie wiesz to nie zgadniesz. A przynajmniej
                                                    nie za pierwszymi kikudziesiecioma razami...
                                                  • Gość: wojtek Re: Nie zlosc sie Mirko ... C.d. IP: 192.128.134.* 25.10.01, 18:27
                                                    Meksyk?
                                                  • Gość: Mirko Zagadka nr 2. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 19:58
                                                    Nie, nie Meksyk. I nawet nie blisko.
                                                  • Gość: M Polska? zlota jesien... IP: 192.168.1.* / *.gda.pl 25.10.01, 18:35
                                                    Zagadka nr 2 jest w rozpracowaniu :)
                                                    Ciesze sie, ze nie masz mi za zle, ze opowiedziales mi
                                                    historyjke przed czasem.
                                                    W czasie poszukiwan odpowiedzi quiz no. 1 poznalam
                                                    amerykanskiego pilota, ktory zna (znal) Jana
                                                    Falkowskiego i Witolda Urbanowicza. Bylam pod
                                                    wrazeniem, w koncu to oprocz St. Skalskiego najwieksze
                                                    legendy polskiego lotnictwa bojowego. Hmm, chyba
                                                    zawsze mozna nauczyc sie czegoc ciekawego.
                                                    Usmiechaj sie dalej do drzew za oknem. Z usmiechem od
                                                    ucha do ucha Ci do twarzy.
                                                    M.
                                                  • Gość: Mirko Zagadka nr 2. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 20:01
                                                    Nie, nie Polska, choc nieco blizej niz Meksyk. Za malo wiz Polakom daja,
                                                    zebysmy mieli jakakolwiek szanse na taki zaszczytny tytul w Nowym Jorku.
                                                  • Gość: M Wiem! IP: 192.168.1.* / *.osi.gda.pl 25.10.01, 20:06
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    To proste... Etiopia; wedlug statystyk w ubieglym roku
                                                    dostali 4997 wiz do USA.

                                                    > Nie, nie Polska, choc nieco blizej niz Meksyk. Za malo
                                                    wiz Polakom daja,
                                                    > zebysmy mieli jakakolwiek szanse na taki zaszczytny
                                                    tytul w Nowym Jorku.

                                                  • Gość: wojtek Ja Wiem! IP: 192.128.134.* 25.10.01, 20:17
                                                    M - to niemozliwe. Tam jest chyba wiecej nielegalnych eskimosow niz tych z
                                                    Etiopji.

                                                    Mirko - podaj chociaz kontynent.

                                                    A moze ROSJA
                                                  • Gość: M No co ty... IP: 192.168.1.* / *.gda.pl 25.10.01, 20:23
                                                    Gość portalu: wojtek napisał(a):

                                                    > M - to niemozliwe. Tam jest chyba wiecej nielegalnych
                                                    eskimosow niz tych z
                                                    > Etiopji.
                                                    >
                                                    > Mirko - podaj chociaz kontynent.

                                                    Nawet Bangladesz mial dostal ponad 5700, Rosja tylko
                                                    2700. Wiec jest niezla przebitka.
                                                    >
                                                    > A moze ROSJA

                                                  • Gość: wojtek jeszcze raz IP: 192.128.134.* 25.10.01, 20:27
                                                    Pytanie bylo w NY a nie w USA. Wiem ze Ruscy maja swoja kolonie na Brookline.
                                                    Ale co ja tam wiem.

                                                    Moze jakies ARABY?
                                                  • Gość: Mirko Amerykanska polityka wizowa. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 20:39
                                                    To prawda, chodzi wylacznie o NYC, wiec na pewno nie oddaje to obrazu calosci.
                                                    Nie, nie Araby, choc w wiekszosci fajne sa przeciez chlopaki: z brodami a
                                                    niektore z ropa.
                                                    W USA przewaznie na taksowkach...
                                                    (I niech nas Prorok Mahammed broni...)
                                                    Jest podobno takie jedno miasto (a raczej miasteczko) w stanie Michigan, gdzie
                                                    ludnosc arabska to 90%...

                                                    Podpowiedz: procz tych, ktorzy dostali najwiecej wiz, dostali najmniej wiz, nie
                                                    dostali wcale wiz, kto jeszcze sie moze liczyc?
                                                  • Gość: wojtek Uciekinerzy? IP: 192.128.134.* 25.10.01, 20:48
                                                    Kuba - To u nas na Florydzie
                                                    Canada - oni nie uciekaja
                                                    Honduras?
                                                    Dominican Republic? (oba kraje za blisko bo Meksyk tez nie pasowal)
                                                    Filipiny?
                                                    Chiny?



                                                  • Gość: Mirko Jeszcze jedno.. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 20:50
                                                    2700? 4500? Cos sie te cyfry kupy nie trzymaja. Za malo tych wiz na tylu
                                                    chetnych turystow z Rosji czy Etiopii. Wprawdzie Amerykanie zbieraja po $50 od
                                                    wiekszosci kandydatow na turystow ale byloby nieladnie gdyby tylko kilku na
                                                    dzien bylo w stanie wystac wize. Te cyfry brzmia cos bardziej jak wizy
                                                    imigracyjne, czyli wizy stalego pobytu czyli dokladne przeciwienstwo
                                                    nielegalnych imigrantow. Nielegalnym - mozne zostac n.p. ktos, kto przyjezdza z
                                                    wizyta na chwile i chwila z miesiecy urasta do lat.
                                                  • Gość: Mirko Nie. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 20:52
                                                    A Kubanczyk - uciekinier ma specjalne prawa. Wystarczy, ze postawi noge na
                                                    amerykanskiej plazy i juz mu sie nalezy Zielona Karta. Na Floryde maja blizej i
                                                    tam probuja.
                                                  • Gość: wojtek Re: Nie. IP: 192.128.134.* 25.10.01, 21:03
                                                    Monica albo szuka albo juz spi.

                                                    Nie - zle kraje, albo nie - nie uciekinierzy.

                                                    Nie odpowiedziales na Rosje.

                                                    Wietnam?
                                                  • Gość: Mirko Nie to i nie tamto. IP: 65.206.44.* 25.10.01, 21:39
                                                    Monika/Magda/Marzena/Malgorzata (niepotrzebne skreslic) musi spac. Pisala
                                                    kiedys ze zawiesza lampe. Nic nie bylo o podlaczaniu. Lampa wisi, ale jest
                                                    ciemno a po ciemku zle sie szuka a dobrze m.in. spi...
                                                    Dobranoc.
                                                  • Gość: wojtek I give up IP: 192.128.134.* 25.10.01, 22:00
                                                    Mirko,

                                                    Goraco czy Zimno
                                                  • Gość: M Znowu pudlo IP: 192.168.1.* / *.osi.gda.pl 26.10.01, 11:44
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    > Monika/Magda/Marzena/Malgorzata (niepotrzebne
                                                    skreslic) musi spac. Pisala
                                                    > kiedys ze zawiesza lampe. Nic nie bylo o podlaczaniu.
                                                    Lampa wisi, ale jest
                                                    > ciemno a po ciemku zle sie szuka a dobrze m.in. spi...
                                                    > Dobranoc.

                                                    Zadna z powyzszych, ale probuj dalej ...

                                                    Lampa wisi i jest podlaczona, mam nadzieje, ze nie
                                                    zwatpiles w to, ze umiem to zrobic. Nawet mnie nie
                                                    kopnal prad, a z drabiny tez nie spadlam.
                                                    Po ciemku robi sie swietnie wiele rzeczy miedzy innymi
                                                    siedzi przy komputerze i probuje znalezc odpowiedz na
                                                    zagadke nr 2. A swoja droga spac trzeba...


                                                  • Gość: M Zagadka nr 3. IP: 192.168.1.* / *.osi.gda.pl 26.10.01, 12:11
                                                    Co to jest?

                                                    Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.

                                                    Zycze wszystkim milego piatku i calego nadchodzacego
                                                    weekendu!!!!!
                                                    Wasza oddana M.
                                                  • Gość: Mirko Frywolna odpowiedz na zagadke nr. 2. IP: 65.206.44.* 26.10.01, 15:07
                                                    A man overhears one old Italian man talking to
                                                    another. He hears him say:
                                                    -"Firs' Emma come. Den I come. Den two es come.
                                                    Den I comagain. Den two es comagain. Den I peepee.
                                                    Den I comagain."
                                                    The young man goes up to him and says:
                                                    -"You have a pretty impressive sex life for a man of your age!"
                                                    The old Italian replies:
                                                    -"Whata sex life?
                                                    I was justa telling him howa to spell Mississippi."

                                                    Zagadka byla b. trudna.
                                                    Wlosi, jako czlonkowie UE nie potrzebuja wiz do Stanow a maja spore
                                                    tradycje emigracyjne w USA, ktore przeciez jako narod dosyc tradycyjny musza
                                                    podtrzymywac, czyz nie?
                                                  • Gość: M Mowiac krotko... IP: 192.168.1.* / *.osi.gda.pl 26.10.01, 15:53
                                                    nie zgadlismy. Mowi sie trudno i zyje sie dalej. A co
                                                    z zagadka nr 3?
                                                  • Gość: M Mowiac krotko... IP: 192.168.1.* / *.osi.gda.pl 26.10.01, 16:02
                                                    nie zgadlismy. Mowi sie trudno i zyje sie dalej. A co
                                                    z zagadka nr 3?
                                                  • Gość: Mirko Re: Mowiac krotko i wezlowato... IP: 65.206.44.* 26.10.01, 16:30
                                                    Mowiac krotko: tu sie mysli.
                                                    Myslenie musi trwac.
                                                    (I jeszcze pracuje...).
                                                  • Gość: wojtek #3 IP: *.fl.us.prserv.net 26.10.01, 16:32
                                                    Ja mam jedna. Wprawdzie nie USA ale blisko.

                                                    Co spozywa sie w Meksyku wiecej niz w jakimkolwiek innym kraju swiata.

                                                    Zycze przyjemnych poszukiwan. (zadne tam tortilla czy fasola czy salsa)



                                                  • Gość: Mirko Re: #3 Co to jest? IP: *.union1.nj.home.com 28.10.01, 00:20
                                                    Co to jest?

                                                    Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.

                                                    Co spozywa sie w Meksyku wiecej niz w jakimkolwiek innym kraju swiata?

                                                    ODP na obie powyzsze (i po chwili zastanowienia):
                                                    To jest remis.

                                                  • Gość: zbi Re: #3 Co to jest? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 29.10.01, 00:48
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    > Co to jest?
                                                    >
                                                    > Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    > dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.
                                                    >
                                                    > Co spozywa sie w Meksyku wiecej niz w jakimkolwiek innym kraju swiata?
                                                    >
                                                    > ODP na obie powyzsze (i po chwili zastanowienia):
                                                    > To jest remis.
                                                    >
                                                    Intelektualne.
                                                  • Gość: M !!!! IP: 192.168.1.* / *.gda.pl 29.10.01, 09:24
                                                    Zagadka nr 3 pozostaje bez rozwiazania. Nastepuje
                                                    kumulacja nagrody i stawka wzrasta.
                                                    Milego dnia, M.
                                                  • Gość: Mirko Co to jest? IP: *.union1.nj.home.com 30.10.01, 13:39
                                                    > Co to jest?
                                                    >
                                                    > Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    > dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.

                                                    Spodnie.
                                                  • Gość: wojtek Re: Co to jest #3 IP: 192.128.134.* 30.10.01, 15:36
                                                    Meksykanie konsumuja wiecej Coca Coli niz jakikolwiek inny narod na swiecie.
                                                  • Gość: Mirko Re: Co to jest #3 IP: 65.206.44.* 30.10.01, 16:22
                                                    Wojtek,
                                                    No to jak turystyka to turystyka:

                                                    Wprawdzie Mexico City jest najbardziej zaludnionym miastem Swiata (bylem,
                                                    widzialem), ale sam Meksyk nie nalezy bynajmniej do najliczniejszych krajow
                                                    www.usembassy-mexico.gov/eataglance1.htm z "aby" 100-ma mil. mieszkancow
                                                    w porownaniu n.p. do takich Indii, gdzie jest ponad miliard. Hindusi oczywiscie
                                                    najbardziej lubia pic herbate (z ziolami, glownie pieprzem i korzeniem imbiru,
                                                    mlekiem i slodka jak ulepek), ktora tam nazywaja "czaj". Ale i swoja Coca-cole
                                                    maja. W zwiazku z tym, ze postanowili nie dac zarobic Amerykanom, swoja Cole
                                                    nazwali "Campa-cola" i sprzedaja tego sporo, opakowane tak jak Coke czy Pepsi i
                                                    podobnie reklamowane wszedzie. (Bylem, widzialem, pilem). Czy miliard ludzi tam
                                                    wypija wiecej "Campy-coli" niz 100 mil. Meksykanow wypija "Coca-coli" - nie
                                                    wiem, ale z pewnoscia sa to spore hekto-litro-cyfry.
                                                  • Gość: M Re: Co to jest? IP: 192.168.1.* 30.10.01, 16:58
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    > > Co to jest?
                                                    > >
                                                    > > Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    > > dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.
                                                    >
                                                    > Spodnie.

                                                    Czy to twoja ostateczna odpowiedz?

                                                  • Gość: Mirko Re: Co to jest? IP: 65.206.44.* 30.10.01, 18:20
                                                    Gość portalu: M napisała, ze
                                                    gość(u?) Mirko napisał:
                                                    >
                                                    > > > Co to jest?
                                                    > > >
                                                    > > > Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    > > > dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.
                                                    > >
                                                    > > Spodnie.
                                                    >
                                                    > Czy to twoja ostateczna odpowiedz?
                                                    >

                                                    No tak, bo jak probowalem spodnice to nie pasowalo, przy calym szacunku do
                                                    spodnic (i Szkotow).

                                                  • Gość: M Mirko! Wygrales... IP: 192.168.1.* 30.10.01, 21:32
                                                    Gość portalu: Mirko napisał(a):

                                                    > Gość portalu: M napisała, ze
                                                    > gość(u?) Mirko napisał:
                                                    > >
                                                    > > > > Co to jest?
                                                    > > > >
                                                    > > > > Wchodzi sie jedna dziura, wychodzi sie dwiema, a
                                                    > > > > dopiero jak sie wyjdzie jest sie w srodku.
                                                    > > >
                                                    > > > Spodnie.
                                                    > >
                                                    > > Czy to twoja ostateczna odpowiedz?
                                                    > >
                                                    >
                                                    > No tak, bo jak probowalem spodnice to nie pasowalo,
                                                    przy calym szacunku do
                                                    > spodnic (i Szkotow).

                                                    Blyskotliwe zwyciestwo! Nie wiem co wygrales, ale cos
                                                    napewno. W oczekiwaniu na nagrode musisz sie zadowolic
                                                    serdecznymi pozdrowieniami, ktore niniejszym Ci zasylam.
                                                    To co gramy dalej?
                                                    Buziaki M.
                                                    >

                                                  • Gość: Mirko Gramy dalej? IP: 65.206.44.* 30.10.01, 22:04
                                                    ...a w co?

                                                    W zagadki?

                                                    N.p.

                                                    Wiecie, jak zaczynają się przepisy w szkockiej książce kucharskiej?
                                                    - Pożycz od sąsiada pół kilo mąki...

                                                    Po co słoń ma trąbę ?
                                                    - Żeby się tak GWAŁTOWNIE nie zaczynał...

                                                    Co to jest bigos na winie ?
                                                    - Co się nawinie to do bigosu!

                                                    Co to jest łopata ?
                                                    - Ręczny przenośnik materiałów sypkich.

                                                    Co otrzymamy, gdy skrzyżujemy ze sobą: krowę, konia, słonia, żyrafę, wilka,
                                                    mrówkę, wronę i bociana?
                                                    - Kwadratowego zająca z marchewka w ręku.

                                                    Jak się nazywa trzech facetów pod prysznicem?
                                                    - Wet, Wet i Wet.

                                                    Jak się nazywa katar z dwóch dziurek naraz?
                                                    - Bismarck.


                                                    A wiecie jaki jest najlepszy środek na łysienie?
                                                    - Środek głowy...

                                                    Jaka choroba jest najbardziej niebezpieczna?
                                                    - Miłość, bo od razu kładzie do łóżka...

                                                    Jak można stracić na wadze?
                                                    - Kupić wagę za tysiąc, a sprzedać za pięćset...

                                                    Wiecie jak się nazywa Ruski ksiądz?
                                                    - Pop.
                                                    A wiecie jak się nazywa Ruski organista?
                                                    - Pop music...

                                                    Czym się różni VW od krowy ?
                                                    - Jak VW nawali to stoi, a jak krowa nawali to pójdzie.

                                                    Co to jest "nic"?
                                                    - Pół litra na dwóch

                                                    Jak się nazywa Niemiec pod woda?
                                                    - Peryszkop.

                                                    - Co można z jednej strony lizać, a z drugiej przyklepywać ?
                                                    Znaczek !

                                                    Jak się nazywa pół Niemca?
                                                    - Szkopół.

                                                    Co to za zagadka? Czterech w pokoju, a jeden pracuje?
                                                    - Trzech urzędników pije kawę, a wentylator pracuje.

                                                    Co należy zrobić, gdy gołąb napaskudzi na głowę???
                                                    - Podziękować Bogu, ze nie dał skrzydeł krowom...

                                                    Jak długo żyje mysz?
                                                    - To zależy od kota.

                                                    Wiecie, jak się nazywa wynalazca pisuarów?
                                                    - Ley_na_mour!

                                                    A wiesz kto wymyślił spodnie?
                                                    - Radziecki uczony I. Gołodupcew.

                                                    Co mają wspólnego 364 prezerwatywy z oponą?
                                                    - A good year.

                                                    Jaki okrzyk potrafi obudzić rekina z poobiedniej drzemki???
                                                    - Człowiek za burta!!!!

                                                    Dlaczego psy australijskie są najszybszymi psami na świecie?
                                                    - Ponieważ w Australii odległości miedzy drzewami są ogromne.

                                                    Dlaczego w Rzymie jest tak dużo kościołów?
                                                    - Żeby piesi mogli się pomodlić przed przejściem na drugą stronę ulicy.

                                                    Co ma dziesięć tysięcy kalorii?
                                                    - Pięć tysięcy Tic-tacow.

                                                    Jak poznać, czy pasztet zajęczy jest rzeczywiście z zająca?
                                                    - Dać komuś do spróbowania. Jak zajęczy, to nie zajęczy, a jak nie zajęczy,
                                                    to zajęczy.

                                                    Czy wiesz, że niedawno w Polsce zginął chłop pijąc mleko?
                                                    - Krowa się na niego przewróciła.

                                                    Jaka jest największa anomalia fizjologiczno-polityczna?
                                                    - Członek z ramienia.

                                                    Jaka jest definicja "wymiany opinii"?
                                                    - Kiedy idziesz do szefa ze swoją opinią, a wychodzisz z jego.

                                                    Które zwierze jest najpożyteczniejsze ?
                                                    - Baran - bo z niego używa się nawet nazwy...

                                                    Państwo w Europie na K ?
                                                    - Kowalscy.



                                                    Czy w coś innego?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka