Dodaj do ulubionych

nie stac nas na dzieci

23.06.06, 20:55
Witam wszystkie mamy. Jestem tu od kilku lat, mam "tutejszego" meza, jestesmy
bardzo szczesliwi. Chcielibysmy miec juz dzieci, ale na razie nie moge sobie
tego wyobrazic ze wzgledow finansowych. Maz ma dosyc dobrze platna prace, ja
tez pracuje. Koszty zycia i opieki nad dziecmi sa tu jednak tak wysokie, ze
nie moge sobie wyobrazic jak bedziemy mogli sobie pozwolic na zalozenie
rodziny. Nawet gdymy pracowala normalnie na pelny etat po urodzeniu
dziecka, "child care center" pochloneloby polowe mojej pensji, nie mowiac juz
o nani. Jak wy to robicie? Czy wiekszosc mam pracuje, czy jestescie w domu?
Kto zajmuje sie waszymi dziecmi? Z gory dziekuje za wszystkie zlote rady.
Obserwuj wątek
    • edytais Re: nie stac nas na dzieci 23.06.06, 21:45
      Ja w domu jestem z dziecmi. Jesli pracowalabym za minimum (czyli za $5-6 za
      godzine) to musialabym doplacac do zlobka/przedszkola.
      To chyba zalezy od pracy, od tego co jest wazne. Kwestia priorytetow.
      Ja z pierwszym dzieckiem zaszlam w ciaze jak oboje z mezem studiowalismy, wiec
      w gorszej sytuacji niz ty (oboje bez dobrej pracy). Myslalam, ze to koniec
      swiata. No przynajmniej nasz swiat sie walil, nasze plany i nie wiedzialam jak
      to wyjdzie wszystko finansowo. Jakos sobie dalismy rade i jest ok. Moze nie
      tak jak sobie przyszlosc wyobrazalismy, troche gorzej finansowo, ale ciesze
      sie, ze tak wyszlo. Drugie dziecko to juz nawet bylo zaplanowane.
      • bozena73 Re: nie stac nas na dzieci 23.06.06, 21:56
        Wiesz, jezeli naprawde chcesz miec dzieci to raczej nie myslisz takimi kategoriami jak sobie
        poradzimy..bo poradzicie...na pewno bedziecie musieli z czegos zrezygnowac ale to sie nie liczy gdy
        patrzysz na to jak Twoj skarb sie rozwija..rosnie..to przezycie jest warte kazdych pieniedzy..
        A ze dziecko kosztuje to jest prawda..my chociaz z mezem zarabiamy niezle to jednak prawie nic nie
        mozemy odlozyc bo opieka nad malym wynosi ponad $1000 miesiecznie plus jedzenie, owoce
        organiczne, ciuszki, zabawki itp...To nie jest mala suma ale jest tez tak ze pozniej jak biegne cos sobie
        kupic w Gap-ie na przyklad to i tak zawsze laduje na trzecim pietrze w BabyGap i wychodze z
        reklamowka z nowymi ciuchami dla niego, nie dla siebie..
        i to sprawia mi niesamowita przyjemnosc...
        No i poza tym oszczedzasz wtedy na tym co sobie nie kupilam :-)))
        Wszystko sie zmienia jak bedziecie miec dziecko...i wszyscy sobie jakos radza..wiec i Wy poradzicie..
        Wiec do dziela !!!
        :-))))
        • marcysiaw1 Re: nie stac nas na dzieci 23.06.06, 23:40
          u nas oracuje tylko maz i nie powiem zebysmy glodowalli czy zeby moje dziecko
          chodzilo w porwanych ubrankach! A wcale nie zarabia $3000 na tydzien. Bez
          przesady jak "Bog da dziecko to da i na dziecko" to stare powiedzenie mojej
          prababci ma jakas wartosc. uwazaj tylko jak juz sie zdecydujecie na dziecko
          zeby nie bylo zbyt pozno! Glowa do gory
          Pozdrawiam
          Marta
    • bea_mama Re: nie stac nas na dzieci 23.06.06, 23:44
      My mamy jedna 2,5 letnia core, ja nie pracuje, maz ma srednia pensje, dom
      wynajmujemy, korzystamy z zycia ile sie da, duzo podrozujemy, co roku jezdzimy
      na wakacje oraz dodatkowo do Polski i jeszcze udaje nam sie troche odlozyc:)
      Teraz myslimy o drugim maluszku i szczerze mowiac nigdy nie pomyslelismy o
      finansowym aspekcie jego posiadania (moze jak pojda na studia to zrzednie mi
      mina). Pewnie odlozylibysmy wiecej bez dziecka, ale na co tu odkladac - my nie
      mamy jakis wielkich wymagan. Dobrze nam tak jak jest:)
      • bella41 Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 01:50
        moim zdaniem posiadanie dziecka to kwestia uczuc i dojrzalosci, a nie finanow
        jesli bedzie dziecko, to i pieniadze sie znajda
    • aniutek Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 03:35
      no to jak to nie stac Was??? zostanie polowa Twojej pensji i cala meza ;)

      hehehe dworuje sobie troche ale ..... faktem jest, ze wychowanie dziecka kosztuje bardzo duzo ale
      przede wszystkim cierpliwosci, pracy i czasu. nie mozna miec ciastka i zjesc ciastka, cos za cos, albo
      torba za $1000 ale pusty dom albo w domu czekajacy rozesmiany szkrab a torba zeszloroczna?
      ja mam straszliwie nie materialistyczne podejscie do zycia ( moj M mowi, ze to dlatego, ze mam dobrze
      z nim i z Tata mialam) trudno przeliczac, macie gdzie mieszkac, pracujecie, kochacie sie ale czegos
      Wam brak..... i chyba nie sa to pieniadze?
      dzieci niesamowicie mobilizuja, mozna krocej spac, mozna chodzic do szkoly i podwyzszac swoje
      kwalifikacje ( co sie przeklada na wiecej $$$ dla rodziny), mozna sie dzielic opieka, nagle sprawy ktore
      byly problematyczne przestaja istniec, no u nas tak bylo i jest :)
      kwestie wyksztalecnia ($$$$) tez mozna przy wysilku wlasnym nieco ulatwic - dobre stopnie,
      extracurricular activities, etc
      • edytkus Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 03:43
        aniutek napisała:

        >>mozna krocej spac

        dobra dobra, nie mozna a inaczej sie nie da ;)
        • dominika801 Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 03:55
          Nie jest zle,my tez z mezem zastanawialismy sie czy stac nas na dziecko,ale
          doszlismy oboje do wniosku,ze zawsze bedziemy cos splacac i ze nie ma sensu
          czekac i nie zaluje,myslimy nawet juz o drugim.Na razie jednak hamuje nas
          rozbudowa domu,nie wyobrazam sobie siebie z 2 dzieci w rozwalonym domu.
        • aniutek Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 04:11
          edytkus napisała:

          > aniutek napisała:
          >
          > >>mozna krocej spac
          >
          > dobra dobra, nie mozna a inaczej sie nie da ;)

          no ba !! ofkors
          tyle, ze mi sie kiedys tam w zamierzchlych czasach wydawalo, ze JA MUSZE spac do 11 am hehehehe
          plus wiele innych rzeczy mi sie wydawalo ;)
    • majenkir Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 13:34
      Na dzieci nigdy nie jest dobra pora ;), dlatego lepiej zdecydowac sie na nie od
      razu. Na poczatku zreszta dzieciaki nie sa bardzo kosztowne.... :P
      P.S. Ja tez siedze w domu
    • mmluna7 Re: nie stac nas na dzieci 24.06.06, 20:43
      Dziekuje za wszystkie rady. Macie calkowita racje. To w duzej mierze kwestia
      przewartosciowania stylu zycia, odpowiedniego nastawienia. Musimy po prostu
      porozmawiac o tym co dla nas wazne i jak to zdobyc.
      Pozdriawiam i dziekuje za dodanie otuchy. Patrzac z boku czasami wydaje sie ze
      innym jest o wiele latwiej, wiec dobrze jest wiedziec ze wszyscy zmagaja sie z
      podobnymi problemami.
      • 4me1 Re: nie stac nas na dzieci 25.06.06, 17:57
        Wszystko zalezy ile masz lat,czy mozesz sobie jeszcze poczekac i czuc sie
        bezpieczniej . Wazne jest ,zeby jesli sie da unikac stersow w ciazy,a nieda
        sie ukryc,ze problemy finansowe niosa ze soba duzo stresu. Najwazniejsze, nie
        dzialajcie pod zadna, niczyja presja , tylko Wy musicie zdecydowac czy juz
        teraz, czy jednak zaczekac.
        • jaga_nj Re: nie stac nas na dzieci 28.06.06, 23:38
          Ja tez obecnie siedze w domu i robie to od momentu kiedy moja mlodsza corka
          miala dwa lata. Wczesniej pracowalam i to sporo. Absolutnie nie zgadzam sie ze
          stwierdzeniem, ze jak Bog dal dzieci to i da na dzieci. Przeciez to absurd.
          Dzieci to jest straszny wydatek i tu zaznacze, ze nie jestem materialistka i
          nie ubieramy sie u Prady. Pomijajac codzienna egzystencje trzeba przeciez
          myslec o przyszlosci. Ja nie potrafie myslec, ze jakos to bedzie, aby
          dzisiaj.Pieluchy i mleko to nie wszystko. Jak opiekunka juz jest niepotrzebna,
          przychodza zajecia pozalekcyjne, ktore tez do tanich nie naleza. W dziecko
          trzeba inwestowac, poszerzac zainteresowania, a wraz z tym jak dorasta wszystko
          jest coraz drozsze. Slyszalam jak niektorzy mowia, ze jak chce sie uczyc to
          musi sobie zapracowac na to. Moze w pewnym stopniu tak, ale biorac pod uwage
          koszty studiow dzisiaj chyba kazda z nas chce swoim dzieciom pomoc aby mialy w
          zyciu jak najlepiej. Ja uwazam, ze decyzja o dziecku powinna byc jak
          najbardziej przemyslana. Chyba o wiele przyjemniej bedzie opiekowac sie
          maluchem gdy nie bedzie trzeba myslec jak zaplacic kolejne rachunki.
          • kami-danielito Re: nie stac nas na dzieci 29.06.06, 02:29
            alez z was optymistki:-))))chyba zaczne pracowac nad drugim :-)))zartuje, ale
            ja bym tak nie bagatelizowala kwestii finansowych, szczegolnie przy pierwszym
            dziecku, trzeba wszystko pokupowac, lozeczko, wozek, fotelik....mozna by dalej
            wymieniac, porod tez jest drogi.Potem jesli sie nie karmi piersia ( jak ja, bo
            starcilam pokarm po powrocie do pracy) trzeba kupowac mleczko ktore tez nie
            jest tanie. Napewno nie jest latwo, duzo zalezy od sytuacji finansowej, ale
            zgadzam sie ze nie wszystko. Nie wyobrazam siebie teraz zycia bez mojego
            malenstwa, niezaleznie od tego czy jestem biedna czy bogata. Wszystko zmienia
            swoja wartosc..., ale z drugim chyba poczekam
          • 4me1 Re: nie stac nas na dzieci 29.06.06, 17:24
            Podpisuje sie obiema rekami,ze mao rozsadne jest mowienie,ze jak Bog da
            dzieci....tak jak i pod tym,ze wlasnie pierwsze dziecko kosztuje na poczatku
            wiecej, bo drugie moze cos juz odziedziczyc, przynajmniej wozek, kojec,
            siedzonka itd.
            Znam pare par, ktore zdecydowaly sie pod presja rodziny, a de facto nie
            mialy w tym momencie warunkwo i szalenie to zle wplynelo na ich zwiazki. Czasem
            sie nie wie jak sie zachowa partner w sytuacjach kryzysowych. dziecko ukladali
            spac i zaczynalo sie,ze sa rachunki,a nie maja z czego zaplacic ,a dziecku
            koncza sie pieluchy.
            Ale tak a jak napisalam wyzej, zalezy ile ma sie lat. Inaczej moze myslec ktos
            do 30-ki,a inaczej po.
    • mjermak Re: nie stac nas na dzieci 29.06.06, 18:38
      Ja do 3 roku zycia malej "siedzialam w domu". w kazde wakacje jezdzialam do
      Polski do mamy, taniej nam to wychodzilo i nie musialam siedziec w 40
      stopniowym upale z maluchem w malutkim mieszkanku. maz seidzial tu owszem sam,
      ale cos za cos. Potem przyjezdzaml po mnie i tydzien spedzalizmy sobie razem,
      albo nawet robilismy wypad gdzies sami na 2 dni. No, nie kazdy tak moze ale
      jest to opcja.
      Potem poszlam do pracy, mala do przedszkola. Jej przedszkole to 1/3 moich
      zarobkow, ale jestesmy z niego bardzo zadowoleni i watre jest kazdego dolara.
      Moj maz zarabia tyle samo co ja i nie mamy kokosow.
      Ciuszki dla malej kupuje wylacznie w second handzie, nie zniszczone a ladne,
      czasem cos tam od kogos dostanie, a sa tak dobrej jakosci, ze czesto wysylam je
      potem do Polski koleznace, ktora ma 3 dzieci i 1000zl dochodu ale w sumie jest
      osoba bardzo wybredna i byle czego dzieciom na grzbiet nie zalozy. Zabawek nie
      kupuje prawie wcale, nowe kupujemy jej tylko buty i ksiazki i kasety edukacjne
      czy bajki. mala ma teraz 4 lata ale kiedys wszystkei meble, kolyska, lozeczko
      itd bylo z second handu albo dostalismy po kims. Sobie przez 3 lata ciuchy
      wylacznie kupowalam w thrifty i na duzych sales. Od kiedy poszlam do pracy mamy
      wiecej pieniedzy, podrozujemy po najblizszej okolicy, ja zaczelam troche rzeczy
      dla siebie kupowac w normalnych sklepach, stac mnie na kupowanie wiekszej
      ilsoci ksiazek (kiedys duzo kupowalam uzywanych na amazonie), stac mnie na
      lepsze kosmetyki czy moje hobby (wloczki-wcale nie tanie), kupilismy samochod
      dla mnie, jesetm w stanie troche kasy co meisiac odkladac. Do tej pory
      wynajmowalismy mieszkanie, teraz przeprowadzamy sie do domu tescia wiec zadnych
      pozyczek nie mamy.
      Mam organiczne warzywa dzieki CSA, pieke chleb sama dla malej bo jej day care
      nie zapewnia lunchu, staramy sie jesc duzo warzyw, srednio raz w tygodniu
      jadamy w miejscowym dinerze dobre obiady. raz na miesiac staramy sie o jakies
      wieksze wyjscie albo z mala albo sami-to zalezy czy nasza nianai ma zcas(bo ja
      ufam tylko jednej osobie). Owszem, przez 3 lata zylismy oszczednie bo tylko
      maz pracowal ale nie bylo to zadne dziadowanie. Nie jestem jakas nawiedzona
      baba i uzywalam pieluch nowoczesnych chociaz okazalo sie, ze mala nie ejst
      uczulona tylko na najtansze z safeway'a, kupowalam jedzenie w sloiczkach dla
      malej i musialam ja dokarmiac bo mialam malo swojego pokarmu, kupowalam drogie
      mleko w proszku .
      Mysle ze to zalezy od prorytetow, tego, jak chcemy wychowac dziecko i czy
      poddamy sie terrorowi konsumpcji. ja za gore slicznych sukienek w thrifty place
      1/10 tego, co za pol z tego zaplacilabym w GAPie. Wyszukuje rozne Community
      centers w okolicy i tam mala zabieralam na zajecia artystyczne, balet czy
      wyszukiwalam inne imprezy typu dzwi otwarte w nature reserve. jezdzialm z nia
      do muzeow (w Dc sa za darmo), do zoo, do ogrodu botanicznego, na playgroups.
      Zajecia pozalekcyjne nie musza od razu kosztowac krocie, wystarczy poszukac.
      MOja mala jest nieplanowanym dzieckiem i tez bylam przerazona jak to bedzie, bo
      dopiero co przyjechalam tutaj ale bardziej pod wzgledem ograniczenia wolnego
      czasu, zycia towarzyskiego niz finansowym. dziecko owszem kosztuje ale nie
      mozna sie dac zwariowac bo tak na prawde to najbardziej potrzebna mu jest nasza
      milosc i akceptacja. A bez wszystkich innych bajerow sie obejdzie.
      Poza tym jesli ktos musi miec super urzadzony dom jak z katalogu, jezdzic
      nowym samochodem, kupowac sobie ciagle nowe, drogie ciuchy, kosmetyki, jezdzic
      na extra wakacje do extra miejsc, ubierac dziecko tylko w markowe ciuchy i
      otaczac je tylko markowymi zabawkami czy mebelkami to oczywisice mozna sie
      zastanowic czy nas stac na dziecko. ja mam inne podejscie do zycia i mimo
      wszystko uwazam, ze przyslowie naszych babc , ze pan Bog da na dzieci mam sens.
      A najwazniejsze dla mnie jest to, ze moja mala jest madra, wygadana, zadbana, a
      pzredew wszystkim radosna i szczesliwa pomimo tego, ze wychowujemy ja w
      skromnych warunkach.
      • kisiulak mjermak 29.06.06, 21:30
        Bardzo rzadko tu przychodze, ale zaciekawil mnie ten temat. No i prosze,
        zupelnie niechcacy zauwazylam ze chyba Cie znam! Czy nie pracowalas kiedys w IOM???
        • mjermak kasiulak!!! 29.06.06, 22:22

          • mjermak Re: kasiulak!!! 29.06.06, 22:22
            oops, za szybko poszlo
            a jak mnie rozpoznalas???
    • mmluna7 Re: nie stac nas na dzieci 29.06.06, 22:37
      IOM? Nie, to chyba nie ja.

      A wracajac do tematu. Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze bedziemy musieli sie
      przygotowac na pewne wyrzeczenia, zmienic styl zycia. Mam 25 lat, wiec w sumie
      moge jeszcze poczekac. Moj maz jest jednak 9 lat starszy ode mnie i juz bardzo
      chcialby miec dzieci. Ja zreszta tez, z roznych powodow mysle, ze lepiej by
      bylo miec male dzieci teraz, kiedy jestem od niedawna po studiach i przerwa
      mojej "kariery" nie bylaby takim finansowym ciosem, jak w przyszlosci, kiedy
      mam nadzieje zarabiac troche lepiej. Nie jestesmy bogaci ani biedni. Nie boje
      sie wyrzeczen dla siebie, ale nie chcialabym tez zeby dziecko wychowalo sie w
      domu, w ktorym pieniadze sa wiecznym problemem, zeby nie bylo nas stac na
      podroz do Polski. Miedzynarodowe podroze sa moze luksusem w normalnych
      warunkach, ale w naszym? Nie chcialabym wychowac dziecka zupelnie bez dziadkow.
      Niestety tutaj nikogo nie mamy. Mysle, ze nawet przy najwiekszych
      oszczednosciachnie udaloby nam sie utrzymac na jednej pensji. Z drugiej strony,
      jesli ja bede pracowac, do finansowych dochodza organizacyjne pytania. W
      obecnych warunkach, jesli bede pracowac "tylko" 8 godz + 1godz lunch + 2
      dojazdy/dzien, nie bedzie mnie w domu okolo 11 godz! Jak w takich warunkach
      wychowywac dziecko? Jesli poszukam pracy na pol etatu cala pensja pojdzie na
      day care, wiec wracamy do punktu wyjscia. Wiec moje pytanie jest
      finansowo/organizacyjne. Tak sie ostatnio nad tym zastanawialismy, myslelismy o
      wszystkich znajomych nam malzenstwach z malymi dziecmi - zorientowalam sie, ze
      nie znam ZADNEGO takiego zwiazku w ktorym oboje rodzice pracowaliby na caly
      etat. Dlatego bardzo mnie interesuje jak sobie z tym radza, zwlaszcza pracujace
      mamy?
      • aniutek Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 03:51
        ja pracuje 2-3 dni w tygodniu ( mam mozliwosc wyboru bo M jest moim szefem niestety ) w lutym
        zaczelam studia ( drugie), ulozylam sobie grafik tak, ze jestem w szkole zanim moj M wyjdzie do pracy
        a w te dni kiedy ja pracuje M zostaje z dzieckiem. My tez ani biedni ani bogaci, ale M zarabia dobrze i
        dzieki temu i nietypowym godzinom pracy mozemy oboje opiekowac sie dziecmi.
        Co roku jade na cale lato do PL, nasz syn 14 letni jezdzi w PL na obozy ( w tym roku rejs zeglarski)
        dobrze mowi po polsku dzieki temu no i ma okzaje sprobowac roznych rzeczy na ktore tutaj nie byloby
        nas stac (konie, zagle, obozy w europie). jasne bilety sa strasznie drogie ale.... jednak z wielu wzgeldow
        wole jechac do rodzicow niz siedziec cale lato w NYC. Zula spedza czas z dziadkami, jezdzimy na
        dzialke, nad morze pod namiot, ekonomicznie :) M pracuje - taka ma prace, ze latem musi bo biznes
        tego wymaga ale zima sobie rekompensuje wypadami na deske.
        moi znajomi z dziecmi robia podobnie, Matki zwykle pracuja kilka dni w tygodniu, czesto na zmiane z
        mezami w polskich rodzinach po kolei przyjezdzaja dziadkowie aby jakos pomoc ale i spedzac czas z
        wnukami. zamiast day care ( IMO nie jest to opcja dla niemowlecia no i amerykanskie sa $$$$$ ) mozna
        sprobowac znalesc jakas mloda mame w sasiedztwie, ktora zajmie sie dzieckiem, w sumie jest troche
        opcji alternatywnych :)
        czy masz w pracy ubezpieczenie medyczne?
        jak napisala jermakowa, wszystko jest kwestia priorytetow, wyborow jakie dokonamy no i cos za cos,
        jak to w zyciu nie mozna miec wszystkiego :)
        • aniutek Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 04:19
          aa jeszcze o zajeciach dodatkowych, fakt sa dosyc drogie ale mozna znalesc je i za mniejsze $$ np w
          YMCA - oferuje mase swietnych zajec, moje dzieci tam uczyly sie plywac ( teraz Lukasz jest
          zawodnikiem :) garnki lepic, rysowac, porownaj z cenami za gymboree www.playandmusic.com/
          b2c/customer/home.jsp czy "buckle my shoe". sprytni bogaci ludzie tez tam wlasnie posylaja swoje
          dzieci- co by im sie w glowach nie poprzewracalo ;) mieszkam na manhattanie i ceny tutaj sa z sufitu
          zupelnie, czesto gesto to zwykly snobizm posylac w rozne miejsca dzieci ( szegolnie te kilku
          miesieczne) wiele mozna zrobic z dzieckiem samemu, z kasetami, zabawami ruchowymi, sa swietne
          palaygrounds w okolicy ( w chinatown przychodzi pani z biblioteki publicznej z grami planszowymi,
          kreglami etc, w battery park trwaja ciagle zajecia badmigtona, gry i zabawy prowadzone przez
          pracownikow miejskich) sa community centers - czesto oferuja swietne deals, maja swoje baseny,
          silownie, sa w koncu biblioteki i ksiegarnie z kacikami dla najmlodszych.
          ze starszymi dziecmi mozna jezdzic na wyprawy rowerowe- miasto zupelnie inaczej wyglada z
          siodelka, sa bardzo fajne tanie knajpy orientalne, pizzerie, lodziarnie, mozna zrobic sobie piknik w
          parku nad woda :)
          lazilam dzis z M i Zula po miescie i stwierdzilismy, ze okolicy jest naprawde co robic za darmo - lekcje
          tenisa w pobliskiej szkole, w nastepnej darmowy program lato w miescie ( ze sniadaniem i lunchem)
          obok dwa parki o ktorych pisalam wyzej, prom do staten island za free a jaka radocha :)
          jest troche wydawnictw na ten temat, nie wiem skad piszesz ale chyba wieksze miasta maja takie
          ksiazki jak Frommer's New York City for Free & Dirt Cheap, Frommer's New York City with Kids
          lub podane tutaj przez Edytkus i inne Mamy linki do stron "dzieciowych" zajec.
          w ogole inetrnet to skladnica wiedzy na ten (i miliony innych) temat, mocno polecam craigslist :)
          • edytkus Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 06:37
            aniutek napisała:

            >
            > lazilam dzis z M i Zula po miescie i stwierdzilismy, ze okolicy jest naprawde
            > co robic za darmo

            gdzie Wy mieszkacie a gdzie my :(, u nas dla malych dzieci wyboru raczej nie ma, a na Manhattanie (czy
            w ogole w NYC) wybor jest ogromny, niestety dla nas to juz cala wyprawa do innego stanu ;), ale wiesz
            ja naprawde polecam kupowac czasem Daily News, czesto maja rubryke o lokalnych "events" dla dzieci
            czy rodzin


            tak na marginesie, jesli jestescie czlonkami AAA w ich biuletynie tez sa wymieniane miejsca czy
            wydarzenia (w danym stanie) dotyczace dzieci, polecam.
            • bea_mama Re: nie stac nas na dzieci/ koszty 30.06.06, 07:15
              U nas tez jest duzo tanich albo darmowych zajec dla dzieci, najwiecej jest ich
              w recreation center albo w bibliotekach. Np. basen dwa razy w tygodniu przez
              miesiac kosztuje $40, gym raz w tygodniu przez miesiac $28, music together -
              $130 raz w tygodniu przez trzy miesiace, w bibliotece darmowe przedstawienia
              dla maluchow, darmowe story time, rozne spotkania z ksiazkowymi bohaterami itp.
              Wolontarnie kobieta robi rowniez art class dla 2-5 latkow. Za 1,5h zajec placi
              sie tylko $1 za materialy. Jak sie czlowiek rozejrzy, popyta znajomych, to
              naprawde mozna znalezc wiele interesujacych i tanich zajec. Dziecko wcale nie
              musi byc tak wielkim obciazeniem dla naszego budzetu.
      • bea_mama Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 07:18
        mmluna7 napisała:

        > Mam 25 lat, wiec w sumie moge jeszcze poczekac.

        W twoim wieku to ja jeszcze mezatka nawet nie bylam:) A po slubie tez wcale nie
        bylo mi do nich tak spieszno i w sumie ciesze sie ze dopiero w wieku 31 lat
        urodzilam swoje pierwsze dziecko. Mialam czas na prace, na dalsze podyplomowe
        studia, na podroze. Jesli nie czujesz jeszcze, ze to wlasnie ta odpowiednia
        chwila na malenstwo, to poczekaj. Mysle ze masz jeszcze czas.
        • 4me1 Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 15:25
          No wlasnie. Trzeba czuc przemozna chce, wiecej niz chec,ze sie juz chce miec
          dziecko, wtedy calkowicie wszysko inaczej wyglada. Ja tez jak pisze bea_mama w
          wieku 25 lat nie bylam mezatka, studiowalam,podrozowalam, poznawalam ludzi,
          robilam kolejne studia , az po 30-ce jak poznanalam swego meza, po 4latach
          malzenstwa poczulam,ze juz chce miec z nim dziecko. Teraz bez zalu rzucilam
          pol etatu,na ktory przeszlam juz w ciazy.a nawet konsultacje ,ktore wiazaly
          sie z krociutkimi wyjazdami, bo zobaczylam,ze moja coreczka zle znosi rozlake.
          Czerpie radosc z bycia mama,a wiem,bo znam siebie,ze gdybym urodzila "za
          mlodu", to bym za nic pracy nie rzucila.
        • edytkus Re: nie stac nas na dzieci 30.06.06, 16:50
          bea_mama napisała:

          > Mysle ze masz jeszcze czas.

          ja tez tak mysle, ale, z ostatnich news, ludzie urodzeni przez matki po trzydziestce statystycznie zyja
          krocej :O
    • mjermak Re: nie stac nas na dzieci 03.07.06, 17:45
      Jesli ty sama jestes tak mloda (hi, hi, ja tez dopiero jak mialam 29 lat to
      zaczelam myslec ze mozeby sie juz jakos ustatkowac i pozanlam mojego M ale o
      dzieciach planowanych to do dzisiaj nie mysle chociaz kocham moja mala nad
      zycie)i nie czujesz ze chcesz miec dziecko to poczekaj. partnerowi wytlumacz ze
      nie jestes gotowa a wszystkie pieniadze i nianie swiata nie zastapia dziecku
      kochajacej mamy. Nie ma nic gorszego niz w ten czy inny sposob wymuszona
      decyzja o macierzunstwie. Jesli tak bardzo martwia cie finanse zaloz sobie
      konto oszczednosciowe czy zainwestuj pieniadz e w cos i nadal zastanawiaj sie
      nad tym, czy chcez juz zostac mama czy nie. Sprobuj pospedzac troche zcasu w
      towarzystwie mlodych mam, szczegolnie niemowlat. To tylko na reklamach i w
      opowiesicach wyglada slodko i cudownie-to jest ciezka harowam i jak am ci sie
      do tego dolaczyc poczucie ze tak do konca to nie bylas na to gotowa to lepiej
      poczekac. Twojego meza rozumiem, chlopw pewnym wieku juz chce miec dizeci (nie
      kazdy) ale sprobuj z nim juz teraz porozmawiac o szczegolach, jak on sobie
      wyobraza wlasnei opieke nad dizeckiem, czy oczekuje od ciebei ze zrezygnujesz z
      pracy (to czesty model amerykanski mimo wszystko), w jaim stopniu jest w stanie
      przemodelowac wlasne zycie zeby pomoc ci zajmowac sie dzieckiem. Bo woszem,
      pomarzyc sobie o byciu tatusiem, ubraniu dzidziusia w slicznego onsie swojej
      ulubionej druzyny baseballowej jest fajnie i z tego tez sklada sie ojcostwo ale
      sklada sie tez z nocy, keidy dziecko wyje jak popetane, z dni, kiedy pada
      deszcz a male zabkuje i tatusi bedzie wracal zmeczony do domu w ktorym jest
      wykonczona zona i rozdrazniony malec. Moj M jest o wiele wiecej starszy ode
      mnie i jest dobry ojcem wiec wiek tu nie am nic do zreczy-wazne jest to, czy ty
      jestes gotowa na macierzynstwo bo, moze sie myle, ale wydaje mi sie, ze te
      obawy o finanse i organizacje to moze wynik podswiadomego odczuwania presji
      meza i nie wiem, otoczenia czy sytuacji, ze moze liepie teraz a nie pozniej.
      My oboje z mezem pracujemy-ja na pelny etat, on na 3/4-dizecko jest w
      przedszkolu od 8 rano do 18, spedzamy z nim bardzo amlo zcasu ale nie mozan
      powiedziec, ze robimy jej krzywde. nie liczy sie az tak bardzo ilsoc co jakosc.
      kiedy siedzialam z mala w domu dusilam sie, i pomimo roznych, darmowych czy
      tanich zajec tak na prawde mialam tego dosyc i wiem, ze teraz moje dziecko
      spoedza ze man czas w bardzej tresciwy sposob. To nie ejst juz odliczanie
      godzin do drzemki, wynajdywanie jakiegos zajecia dla melej kiedy tak an prawde
      mialabym ochote pojsc spac czy poczytac ksiazke ale nie moge bo mam malenstwo ,
      ktorym musze sie zajac. teraz na parwde ciesze sie, ze z nia ejstem, chocby to
      bylo tylko 2h wieczorem, kiedy mala je kolacje, bawimy sie, czytamy ksiazeczki,
      spiewam jej do snu czy rano ubieram ja i pakuje do pzredszkola. To jest ta
      szalona roznica w moim odczuwaniu tego i ja siebie abrdziej lubie taka
      zapracowana mame niz kure domowa, ktora siedziala z dzieckiem w domu.
      A poza tym wez pod uwage fakt, ze chocbys nie wiem co robila to nie wyobrazisz
      sobie, jak to jest miec dziecko. Ono przewartosciowuje nam caly swiat i znam
      wiele kobiet, ktore jeszce w drodze na porodowke zarzekaly sie i byly swiecie
      pzrekonane, ze za 6 miesiecy wroca do pracy a potem bez zalu zostawaly w domu
      rok czy nawet 3 lata.
      • kashunda Re: nie stac nas na dzieci 29.07.06, 04:40
        www.smog.pl/wideo/2785/porod/ A tak w Polsce zacheca sie spoleczenstwo
        do "rodzenia" dzieci.
        • marcysiaw1 Re: nie stac nas na dzieci 30.07.06, 03:33
          Super! a ile jest takich przypadkow ze zawsze cos a na koncu dziecko a potem
          nie moze sie zajsc w ciaze??Osobiscie znam laske, ktora zrobila kariere, miala
          kase i zdecydowala sie na dziecko ale niestety okazalo sie, ze majac 29 lat
          przekwitla (genetyczne bo jej matka tez przekwitla majac 28 lat tylko, ze
          zdazyla urodzic 1 dziecko)! starszna historia! tak wlasnie powodzenia dla tych
          ktorzy wciaz czekaja bo "cos"! chociaz nie dziwie sie, ze w POlsce ciezko
          zdecydowac sie na dziecko ale tutaj?
          pozdrawiam
          Marta
          • onlymama Re: nie stac nas na dzieci 31.07.06, 16:34
            Dzieci to jest fun a fun musi kosztowac :) Ja mam syna, ktory ma prawie 5 lat i
            w pazdzierniku urodze corke. Przerwa miedzy Nimi jest bardzo swiadomie wybrana
            wlasnie ze wzgledu na pozniejsze koszty uniwersytetow. I to wlasciwie byla
            jedyna decyzja zwiazana z finansami w kontekscie posiadania dzieci. Odkad
            urodzil sie syn, jestem w domu i czasem cos zarobie publikacjami albo
            tlumaczeniami. Do pracy moge wrocic wlasciwie zawsze ale wcale mi sie nie
            spieszy. Z coreczka tez pewnie beda w domu ze 3 lata, w miedzyczasie splacimy
            dom wiec gdy wroce do pracy, bedziemy juz tylko odkladac dla dzieci na szkoly.
            Pozdrawiam.
            • edytais Re: nie stac nas na dzieci 31.07.06, 17:22
              Jak to dobrze, ze maz wybral sobie zawod profesora. Dzieci studia maja za
              darmo :)
              • onlymama Re: nie stac nas na dzieci 31.07.06, 19:03
                edytais napisała:

                > Jak to dobrze, ze maz wybral sobie zawod profesora. Dzieci studia maja za
                > darmo :)

                A co zrobisz jak beda chcialy studiowac nie tam, gdzie On wyklada? My jestesmy
                oboje profesorami ale zakladamy, ze dzieci beda chcialy sie uczyc poza uczelnia
                mamy i taty :)
                Pozdrawiam.
    • mmluna7 Re: nie stac nas na dzieci 02.08.06, 21:41
      To prawda, ze w Polsce ciezko jest zalozyc rodzine, zwlaszcza jesli bezrobocie
      jest problemem. Ale jesli ma sie w miare dobra prace chyba nie jest tak zle.
      Prawo pracy jest o wiele bardziej przychylniejsze matkom. Tutaj platny urlop
      macierzynski w sumie nie istnieje. W Polsce nie trzeba w sumie doplacac do
      opieki zdrowotnej. Tutaj nawet z ubezpieczeniem pobyt w szpitalu pochloni
      conajmniej kilka tysiecy dolarow. No i w Polsce koszta opieki nad dzieckiem nie
      sa tak duze w stosunku do wyplaty. Poza tym, rodzina czesto jest blisko i moze
      pomoc w pewnym stopniu. Oczywiscie, wszystko zalezy od konkretnej sytuacji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka