karolina1319
01.11.06, 22:32
No właśnie - tyle czytam o zmuszaniu rodzących do pozycji leżącej, o rutynowym
nacinaniu krocza, lewatywie, wrednych położnych... Tak często bywa w Polsce.
Za lusksus uchodzą: jednoosobowa sala, poród w wodzie itp. Często trzeba
również płacić za obecność męża przy porodzie. Od czasów, gdy rodziła moja
mama wiele się zmieniło na lepsze, ale wygląda na to, że wciąż nie jest kolorowo.
A jakie są "standardy porodowe" w Stanach? Co zwykle obejmuje ubezpieczenie, a
za co trzeba dodatkowo płacić? Jestem w tym temacie zieloniutka i żądna
informacji :).