IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 11.06.03, 16:09
Wkrótce wybieram się do Meksyku. Mam już bilety, a teraz poszukuję namiarów
na jakieś tanie noclegi gdzieś w centrum Mexico City. Jeśli ktoś mógłby mi
pomóc to bardzo proszę!!! Za dodatkowe informacje, co zwiedzić oraz własne
przeżycia i doświadczenia też byłabym bardzo wdzięczna.
Z góry dziękuję!!!1
Obserwuj wątek
    • Gość: pablo Re: Meksyk IP: 195.117.77.* 11.06.03, 17:07
      Witaj,

      Meksyk to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, to zapewne już
      teoretycznie wiesz...., więc trochę uwag praktycznych:
      1. Zakładam, iż porozumiewasz się po hiszpańsku - po angielsku dogadasz się w
      eleganckich hotelach, wysokiej klasy knajpach, droższych sklepach etc., czyli
      wszędzie tam, gdzie "czyhają" na bogatego turystę. Jesli chcesz podróżować w
      miarę tanio, MUSISZ przyswoić przynajmniej podstawowe słownictwo.
      2. Meksyk nie jest krajem specjalnie tanim, 50 USD dziennie na 2 osoby to
      minimum, które musisz przyjąć (przy założeniu, iż dużo zwiedzasz, a nie
      siedzisz w jednym miejscu) - najdroższy w Meksyku jest właśnie transport. Jeśli
      jedziesz sama - przygotuj się na 30 USD.
      3. Mam nadzieję, iż jedziesz przynajmniej na 3 tygodnie, w przeciwnym razie
      będziesz musiała korzystać z przelotów wewnętrznych (odległości!!!), co
      dodatkowo podroży koszt wyjazdu.
      4. Korzystaj z nocnych autobusów - są b. wygodne i bezpieczne, a w ten sposób
      oszczędzasz na noclegach. Uwaga: podróżuj tylko autobusami "lux" (pozostałe są
      powolne, o standardzie nie wspominając...)
      6. Jeśli jedziesz w minimum 3 osoby, zastanów się nad opcją wynajmu samochodu
      (ok. 30 USD dziennie) - Meksykanie prowadzą szybko i agresywnie, ale "da się
      przeżyć".
      7. Kup aktualny przewodnik Lonely Planet - ani razu mnie nie zawiódł (w ciągu
      mninionych 5 lat byłem w Meksyku 2 x po miesiącu, zawsze korzystając z
      najnowszych edycji tego tytułu).
      8. Na plażę wybierz Karaiby, a nie Pacyfik. Najlepiej ulokuj się gdzieś na
      Jukatanie (polecam okolice Tulum, Puerto Aventuras, Akumalu) - ale broń Boże
      Cancun !!!
      9. KONIECZNIE ZOBACZ: Palenque, Chitchen Itza, Tulum, Oaxaca, Taxco, muzeum La
      Venta w Villahermosa.
      10. MOŻESZ SOBIE DAROWAĆ: Acapulco, Cancun, kanion Sumidero.
      11. POZOSTAŁE TZW. ATRAKCJE: wg uznania (np. Merida, Uxmal).
      12. Jesli masz czas - pojedź na kilka dni do GWATEMALI. Rewelacja !!! Wspaniały
      folklor, zabytki i krajobrazy (no i duuuuuużo taniej).

      Hasta Luego !
      Pablo
    • Gość: pablo Re: Meksyk IP: 195.117.77.* 11.06.03, 17:07
      Witaj,

      Meksyk to jeden z najbardziej fascynujących krajów świata, to zapewne już
      teoretycznie wiesz...., więc trochę uwag praktycznych:
      1. Zakładam, iż porozumiewasz się po hiszpańsku - po angielsku dogadasz się w
      eleganckich hotelach, wysokiej klasy knajpach, droższych sklepach etc., czyli
      wszędzie tam, gdzie "czyhają" na bogatego turystę. Jesli chcesz podróżować w
      miarę tanio, MUSISZ przyswoić przynajmniej podstawowe słownictwo.
      2. Meksyk nie jest krajem specjalnie tanim, 50 USD dziennie na 2 osoby to
      minimum, które musisz przyjąć (przy założeniu, iż dużo zwiedzasz, a nie
      siedzisz w jednym miejscu) - najdroższy w Meksyku jest właśnie transport. Jeśli
      jedziesz sama - przygotuj się na 30 USD.
      3. Mam nadzieję, iż jedziesz przynajmniej na 3 tygodnie, w przeciwnym razie
      będziesz musiała korzystać z przelotów wewnętrznych (odległości!!!), co
      dodatkowo podroży koszt wyjazdu.
      4. Korzystaj z nocnych autobusów - są b. wygodne i bezpieczne, a w ten sposób
      oszczędzasz na noclegach. Uwaga: podróżuj tylko autobusami "lux" (pozostałe są
      powolne, o standardzie nie wspominając...)
      6. Jeśli jedziesz w minimum 3 osoby, zastanów się nad opcją wynajmu samochodu
      (ok. 30 USD dziennie) - Meksykanie prowadzą szybko i agresywnie, ale "da się
      przeżyć".
      7. Kup aktualny przewodnik Lonely Planet - ani razu mnie nie zawiódł (w ciągu
      mninionych 5 lat byłem w Meksyku 2 x po miesiącu, zawsze korzystając z
      najnowszych edycji tego tytułu).
      8. Na plażę wybierz Karaiby, a nie Pacyfik. Najlepiej ulokuj się gdzieś na
      Jukatanie (polecam okolice Tulum, Puerto Aventuras, Akumalu) - ale broń Boże
      Cancun !!!
      9. KONIECZNIE ZOBACZ: Palenque, Chitchen Itza, Tulum, Oaxaca, Taxco, muzeum La
      Venta w Villahermosa.
      10. MOŻESZ SOBIE DAROWAĆ: Acapulco, Cancun, kanion Sumidero.
      11. POZOSTAŁE TZW. ATRAKCJE: wg uznania (np. Merida, Uxmal).
      12. Jesli masz czas - pojedź na kilka dni do GWATEMALI. Rewelacja !!! Wspaniały
      folklor, zabytki i krajobrazy (no i duuuuuużo taniej).

      Hasta Luego !
      Pablo
    • Gość: sylwia maksyk - dobry wybór IP: *.tele2.pl 13.06.03, 09:19
      gratuluję wyboru miejsca wakacyjnego. byłam w meksyku dwukrotnie i chętnie
      pojechałabym jeszcze kilka razy. opinia pabla jest świetna i bardzo prawdziwa.
      na wypoczynek polecam miasteczko PLAYA DEL CARMEN a w szczególnosci swietny i
      TANI (ok. 7$ za osobę) hotelik w barze na 5th avenue - Babaloo Bar. Swietna
      atmosfera, bliziutko do morza i no i mieszkasz w najlepszym barze w mieście.
      Będąc tam pozdrów ode mnie najlepszego kelnera na świecie - kanadyjczyka -
      Phelippe. Milej podrozy !!!! Aha, jesli masz jeszcze wiecej czasu to koniecznie
      pojedz do Belize. Niesamowita atmosfera, cudne wysepki - polecam jesli lubisz
      nurkowanie. Wize mozesz zalatwic w mexico city albo w chetumal.
      • Gość: pablo Re: maksyk - dobry wybór IP: 195.117.77.* 13.06.03, 10:19
        A propos Belize: zgadzam się, iz to genialne miejsce na wypoczynek. Polecam
        wysepkę Caye Caulker (ok. 40 minut motorówką od Belize City), a na niej -
        Paradise Resort. Nazwa szumna, ale to po prostu b. przyjemny hotelik nad samą
        plażą za 15 USD/pokój 2-os. W przyhotelowej knajpie za 8-10 USD homary i
        krewetki !!!
        Belize to właściwe miejsce dla wszystkich, którzy chcą fajnie wypocząć w
        nieskomercjalizowanej atmosferze. Słoneczko,piaseczek, drinki, wschody i
        zachody. Poza tym - życie podwodne... Żona nurkowała na żerowisku płaszczek.
        Wrażenia (i zdjęcia) niepowtarzalne. Do tego można natknąc się na delfiny...
        Raj ?!
        Wizę można załatwić już przed wyjazdem - w konsulacie W. Brytanii w W-we ("od
        ręki" za 140 zł) lub na granicy (bezproblemowo za zbliżoną kwotę).

        Pozdrawiam
        Pablo
          • Gość: pablo Re: meksyk - do Johnnego IP: 195.117.77.* 13.06.03, 16:02
            Johnny, jak długo byłeś w Meksyku ? co widziałeś ?

            Rozumiem, że spędziłeś upojne 2 tygodnie w kurorcie "all inclusive" i
            przypadkowo wybrałeś się na wycieczkę fakultatywną. Ruiny były stare, słońce
            grzało za mocno, komary cięły jak wściekłe, a w dodatku w zasięgu wzroku nie
            miałeś swojego ulubionego piwa (mezcal i tequilę pewnie zostawiasz dla brudnych
            Meksykańczyków, prawda?).

            Trzeba było jednak nie wyściubiać nosa z baru...

            Cieszę się, że nigdy nie zamierzasz wrócić do Meksyku.

            Pablo
            • Gość: mexicana Re: meksyk - do Johnnego IP: 148.228.174.* 13.06.03, 18:16
              a ja tam jestem podobnego zdania co johny.
              oprocz dawnych piramid, od czasow konkwisty meksykanie nie stworzyli NIC.
              jedynie indianie sa warci zainteresowania ale miasta meksykanskie sa
              beznadziejne, nie mowiac juz o mentalnosci meksykanskiej- rodem sprzed wiekow.
              kurorty sa fajne i gente de la costa + indianie. reszta to bezndzieja, brud i
              klamczuchy okropne. zeby to zrozumiec trzeba wlansie troche pomieszkac w mex.
              to co dziala najlepiej to autobusy, no i oczywiscie wszystko za co placisz,
              czyli jest milutko jak pojawia sie comida, czyli dinero.
        • Gość: pablo DO KASI IP: 195.117.77.* 16.06.03, 10:13
          Kasiu,
          nie czytaj nastepnych wiadomości, gdyz nie wnoszą nic nowego do dyskusji.
          Pochodzą od niewyzytych erotomanów (niejaki polisHam) bądź ludzi, którzy
          prawdopodobnie pomylili Meksyk z Hawajami... Przypuszczam, iz są to
          zakompleksiałe Polaczki pracujące w USA przy azbeście albo "na zmywaku",
          którzy na wakacjach chcą odreagować fakt, iz w USA są obywatelami niższej
          kategorii. Bądź też podtatusiali goście od giełdy (komputerów?) -
          przyzwyczajeni do życia w odhumanizowanej rzeczywistości w towarzystwie sobie
          podobnych bezmózgowców, którym tylko kasa w głowie.

          Jedź do Meksyku, zwiedzaj, wypoczywaj i bądź sobą....

          Hasta Luego !
          Pablo
          • Gość: Kasia Re: DO KASI IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 16.06.03, 11:48
            Dziękuję Pablo
            Jak na razie jeszcze się nie boję, ale prawdę mówiąc im bliżej wyjazdu tym
            więcej myśli krąży mi po głowie.Opinie innych przyjmuję, ale tak propo to gdzie
            nie ma biedy i ludzi potrzebujących pomocy???? Nawet nie trzeba daleko szukać...

            wyjeżdżam 2 lipca. Na tydzień tylko, ale dobre i to
            Jak wrócę to napiszę.
            Pozdrawiam
            Kasia
            Ps. Jeszcze nie po hiszpańsku
          • Gość: johnny Re: DO PABLO IP: *.client.attbi.com 17.06.03, 05:14
            Chyba zakompleksiony to jestes ty ze musisz meczyc sie w Polsce i jadac do
            takiego kraju jak Meksyk chcesz sobie udowodnic ze dobrze zrobiles zostajac w
            Polsce bo gdzie indziej jest jeszcze gorszy syf.
            Powinienes rowniez wiedziec ze ci co tu pracuja na azbescie lub przy zmywaniu
            naczyn raczej nie maja legalnych papierow i nigdzie nie jezdza.
            A co do wygladu to mam nadzieje ze majac tyle lat co ja bedziesz tak samo
            wygladal jak ja i bedziesz w takiej samej formie fizycznej bo wlasnie moi
            koledzy ze szkoly ktorzy mieszkaja w Polsce to zgorzkniali, grubi, bezzebni i
            prawie lysi staruszkowie czekajacy tylko z utesknieniem na emeryture.
            Ja jak jade na urlop to jade po to by sie zabawic a nie ogladac slumsy.
            Moze ciebie to kreci ale mnie nie.
            • Gość: pablo ODP JOHNNEMU IP: 195.117.77.* 17.06.03, 12:19
              Widzisz Johnny, chyba miałem rację....

              Ty na wakacje jeździsz, aby się zabawić, i dlatego niepotrzebnie pojechałeś do
              Meksyku.... Hawaje byłyby w sam raz (a propos - byłeś ? bo ja tak i strasznie
              się rozczarowałem, Ty byłbyś pewnie zachwycony miejscową kulturą rodem z
              cepelii i Polinezyjczykami z komiksów). Na pewno kręci Cię Niagara i cukierkowa
              Floryda, a unikasz Nowego Orleanu, bo tam dużo Czarnych i niebezpiecznie...

              Ja natomiast jeżdżę po świecie, aby poznawać innych ludzi, "smakować" odległe
              kultury, cieszyć oczy egzotycznymi krajobrazami. I wyobraź sobie, iż na te
              wszystkie podróze zarabiam w Polsce, a zwiedziłem na pewno więcej od Ciebie.

              Nie wiem, kim jesteś, ale przeraża mnie Twoja mentalność, rozumiem, iż chcesz
              (musisz ?) być bardziej amerykańscy, niż Twoi sąsiedzi zza płotu. Byłem
              kilkakrotnie w USA, bo kraj ten warto odwiedzić, a niektóre miejsca "rzucają na
              kolana" (np. parki narodowe, Góry Skaliste, czy choćby San Francisco - jedno z
              najpiękniej połozonych miast na Ziemi). Natomiast Amerykanie, no cóż, spuśćmy
              zasłonę milczenia... To chyba najbardziej zakompleksieni ludzie na świecie. Z
              jednej strony - prości "do bólu", z drugiej - butni i aroganccy, którzy chcą
              brakiem szacunku dla innych (ludzi, kultur, religii) pokryć brak własnej
              kultury i obycia... Przykro, iż stałeś się jednym z nich....

              Tym kończę naszą dyskusję, która zdecydowanie wykroczyła poza ramy portalu
              turystycznego. Pozostańmy każdy przy własnym zdaniu.
              Mam natomiast nadzieję, iż nigdy nie będę miał wątpliwego zaszczytu poznania
              Twojej osoby (przepraszam za złośliwość). Na szczęście, jak widzę, nie bywamy w
              tych samych miejscach. W Meksyku znalazłeś sie przecież przez przypadek,prawda?
              Może trzeba było coś poczytać przed wyjazdem, uniknąłbyś rozczarowania....

              Pablo
              PS. Jeśli byłeś na Hawajach i na Florydzie, na następne wakacje polecam
              Dominikanę. Co prawda niewiele tam do oglądania, ale przecież, na Boga, nie
              zabytków szukasz podczas urlopu... Tak więc nie będziesz musiał schodzić z
              plaży... A jeśli Ci się przypadkiem zdarzy, to "syf" tam mniejszy niz w
              Meksyku, no i slumsy jakieś skromniejsze (na pewno mniejsze niż te, na które
              można natknąć się w USA)...
              • Gość: cracovian Re: ODP Pablo i troche info o Jukatanie IP: *.bankofamerica.com 17.06.03, 16:40
                Ja uwielbiam Meksyk, mieszkam w Stanach i do tej pory z Twoja opinia o Meksyku
                jak najbardziej sie zgadzalem. Jesli jednak zaczynasz pluc na "Amerykanow"
                praktycznie bez powodu i na podstawie Twoich krotkich obserwacji to musze
                jednak zabrac glos...

                Nie ma kraju rownie kolorowego jak Stany i nigdzie na swiecie nie znajdziesz
                tak roznych i ciekawych ludzi (od skrajnosci do skrajnosci). Mowiac, ze
                Amerykanie sa pusci i beznadziejni wkladasz ich do tego samego pudla - czyzbys
                tylko chcial uciac Johnnemu, czy moze naprawde tak myslisz? Czy bedac w San
                Francisco nie zauwazyles ogromnej ilosci swietnie wyksztalconych i bogatych
                Azjatow? Czy nie widziales tam milonow nowo-przybylych Meksykanow? Czy Oni nie
                sa wedlug Ciebie "Amerykanami"?

                Osobiscie uwazam, ze Polska, na podstawie moich paru wizyt w ostatnich latach,
                to kraj skrajnej beznadziejnosci, glupoty i najbardziej ponurych i tepych ludzi
                na swiecie, ale zawsze mam ogromna nadzieje, ze tak naprawde nie jest; ze po
                prostu mi sie tak wydaje... Ale to nie znaczy, ze bede wszystkich Polakow w ten
                sposob publicznie opisywal. Moze po prostu od tych azbestow, slonca i smoly
                zupelnie pomieszalo mi sie w glowie?


                Wracajac do tematu to resortow na Yucatanie bym nie polecal - tam jest duzo
                pieknych hotelikow, no i w ciagu tygodnia trzeba niezle sie najezdzic, zeby cos
                zobaczyc. Choc pare osob juz wypowiadalo sie na tych forach przeciwko Merida to
                ja nadal uwazam, ze to jedno z najpiekniejszych i bogatych kulturowo miast w
                Meksyku. Z drugiej strony jesli masz ograniczony hotelowy budzet to pewnie
                brudu i smrodu nie unikniesz stad tez chyba sie wziela ta nienawisc do tego
                miasta. Za ok. $50 mozna sie zatrzymac w jednym z paru wyjatkowo przyjemnych
                hotelikow w samym centrum. Merida to by byla rowniez doskonala baza na
                zwiedzanie Jukatanu. Stamtad dosc latwo mozna sie autobusem dostac do Uxmal,
                Chitchen, plazy Progeso, jak i rowniez do Cancun skad szybciutko trzeba uciekac
                barka na Isla Mujeres. Bodajze w niedziele, wejscie do Uxmal i Chitchen Itza
                jest za darmo, wiec warto w ten dzien w jedno z tych miejs sie wybrac
                (osobiscie wole Uxmal), poniewaz bilety wstepu sa w inne dni dosc drogie. Potem
                zwiedzanie Tulum i dzien w parku Xel Ha. Nie mozna rowniez zapomniec o
                zwiedzaniu roznego typu cenotes (podziemnych jeziorek) - moje ulubione to
                Dzintup w okolicach slicznego miasta Valladolid. Fajnie by bylo gdybys wziela
                ze soba troche przyborow szkolnych takich jak kolorowe kredki, gumki, itd. Ja
                lubie je dawac malutkim dzieciom Majowskim, ktore przez cale dnie sprzedaja
                wyroby swoich rodzicow. Bedziesz sie naprawde lepiej wtedy czula, bo biedy w
                Meksyku, szczeglonie tej indianskiej nie unikniesz.

                Wybrzeze Pacyfiku jest rowniez warte zobaczenia (najbardziej lubie Rincon de
                Guayabitos na polnoc od Puerto Vallarta), ale jak na zwiedzanie i poza plazami
                i krajobrazami to malo jest tam atrakcji.
                • Gość: POLAK Re: ODP Pablo i troche info o Jukatanie IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.06.03, 19:27
                  Gość portalu: cracovian napisał(a):

                  >
                  Jesli jednak zaczynasz pluc na "Amerykanow"
                  > praktycznie bez powodu i na podstawie Twoich krotkich obserwacji to musze
                  > jednak zabrac glos...

                  PARAFRAZUJĄC

                  JESLI JEDNAK ZACZYNASZ PLUC NA POLAKÓW ( PATRIOTYCZNIE TO TAK?) PRAKTYCZNIE BEZ
                  POWODU I NA PODSTAWIE TWOICH KRÓTKICH OBSERWACJI W CZASIE KILKU WIZYT W
                  OSTATNICH LATACH TO JA TYM BARDZIEJ MUSZE ZABRAC GŁOS!!!!

                  Mowiac, ze POLSKA to kraj skrajnej beznadziejnosci, glupoty i najbardziej
                  ponurych i tepych ludzi czyzbys tylko chcial uciac PABLOWI, czemu wkładasz
                  wszystkich POLAKÓW do tego samego pudla , O PRZEPRASZAM NIE WSZYSTKICH
                  POLAKÓW, ROZUMIEM ZE CI CO EMIGROWALI - CZYLI TACY JAK TY?- SA PRZECIWIENSTWEM
                  TYCH W KRAJU CZYLI SA "NADZIEJNI" MADRZY WESELI I OSTRZY?

                  A Czy bedac w KRAJU nie widziałeś ludzi wykszałconych , bogatych,
                  ETC...SŁABO SIĘ ROZGLADAŁES, ALBO MASZ SŁABY WZROK, ALBO CO GORSZA ZŁE
                  NASTAWIENIE, PO PROSTU USILNIE SZUKAŁEŚ POTWIERDZENIA Z GÓRY ZAŁOŻONEJ TEZIE
                  Ale to nie znaczy, ze bede wszystkich Polakow w ten sposob publicznie
                  opisywal. A CO NIBY TU ZROBIŁEŚ? POUCZAJAC INNYCH SAM PRZEGIAŁES MAKSYMALNIE .
                  UOGÓLNIASZ, OBRAZASZ I W OGOLE SZKODA SŁOW MOGŁABYM JESZCZE TU PRZYTOCZYC WIELE
                  NASUWAJACYCH SIE WPROST NA USTA OKRESLEŃ I EPITETÓW ZE SKARBNICY POLSKICH
                  PRZYSŁÓW ALBO DZIEŁ LITERACKICH ALE DARUJE SOBIE , CHYBA NIE WARTO NAJLEPIEJ
                  ZACYTUJE CIEBIE, Moze po prostu od tych azbestow, slonca i smoly zupelnie
                  pomieszalo CI sie w glowie?CAŁE SZCZESCIE ŻE DODAJESZ ASEKURACUJNIE zawsze mam
                  ogromna nadzieje, ze tak naprawde nie jest, prostu mi sie tak wydaje... A TO
                  ZNACZY ZE MOZE JESZCZE EWENTUALNIE ROKUJUSZ...
                  • Gość: cracovian Re: ODP Pablo i troche info o Jukatanie IP: *.bankofamerica.com 17.06.03, 23:04
                    Podalem dla przykladu, ze Polska na pierwszy rzut oka wyglada tak jak wyglada,
                    wiec nie bardzo ciekawie - no moze poza Krakowem :-) Mowie tu o zyciu
                    codziennym, jego szarosci, polityce, widoczym zlodziejstwie i korupcji, itd. Na
                    calym swiecie tak jest choc w roznym stopniu to widac. Wyraznie powiedzialem,
                    ze na podstawie moich pobieznych obserwacji tak mi sie WYDAJE i wiem (albo mam
                    nadzieje), ze w rzeczywistosci tak nie jest. Dlatego tez nie lubie ogolnikowo
                    wypowiadac sie o ludziach i wkladac wszystkich Polakow do tego samego pudla tak
                    jak to zrobil wlasnie Pablo z prawie 300-milionowa rzesza ludzi, o ktorej ani
                    On ani nawet ja tak naprawde nie mamy zielonego pojecia.

                    Przestan sie pluc i krzyczec, bo jeszcze zawalu dostaniesz...
              • Gość: mexicana Re: ODP JOHNNEMU IP: 148.228.174.* 17.06.03, 18:19
                meksyk, to piekny kraj, smutni ludzie, wladza pieniadza, wladza wladzy, wojska
                itd.
                Pablo Tobie podoba sie kraj i zgadzam sie z tym ale warunki zycia w tym kraju,
                gdzie 99% ludzi nie ma ubezpieczenia medycznego to juz zupelnie inna bajka.
                chiapas jest interesujace ale tylko na powierzchni, im glebiej tym smutniej,
                tym bardziej apatycznie.
                Dominikana jest ok, ludzie sa ok, chociaz straszne rzeczy sie dzialy.
                • Gość: johnny Re: CRACOVIAN IP: *.client.attbi.com 18.06.03, 09:02
                  Masz absolutna racje tak piszac o Polsce.
                  Ja staram sie jezdzic do Polski dwa razy do roku ale tylko ze wzgledu na moich
                  rodzicow ktorzy maja juz ponad 80 lat.
                  Gdy ich zabraknie to i mnie w Polsce rowniez zabraknie.
                  Jak to jest ze w tym kraju gdzie mieszkaja sami geniusze do wladzy zostaja
                  wybrani debile,zlodzieje, roznego rodzaju aferzysci, oszusci, lapowkarze.
                  To wy madrzy Polacy na nich glosujecie.
                  To przez takich jak wy tysiace wyksztalconych ludzi musi wyjezdzac do Ameryki i
                  pracowac ciezko na tutejszych budowach,w restauracjach, przy sprzataniu czy
                  opiece nad starymi ludzmi a potem opluwacie ten kraj i tutejszych mieszkancow.
                  Pablo masz racje ze Amerykanie sa glupi bo wpuszczaja do siebie takich jak ty.
                  Ciekawe dlaczego narod tylu geniuszy tak malo ma przedstawicieli w swiecie
                  interesow, kultury, nauki, polityki.Gdzie te piekne Polki, ktore uwazaja sie za
                  najpiekniejsze na swiecie ale jakos reszta swiata nie chce tego zauwazyc.
                  Jestescie gburowaci, niemili, konfliktowi, prostacy po prostu i dlatego tak
                  niewielu przedstawicieli naszego narodu osiagnelo poza granicami wielki sukces.
                  Napewno zaraz napiszesz a dlaczego ty nie osiagneles tego sukcesu.
                  Ja uwazam ze na swoj sposob cos w zyciu osiagnelem. Majac tylko mature
                  skonczona w Polsce przyjechalem tu nie wpadlem w narkomanie czy alkoholizm,
                  bez problemu posluguje sie jezykiem angielskim i osiagnelem taki standard zycia
                  na jaki w Polsce nie mialbym zadnych szans i od chwili otrzymania paszportu
                  jezdze sobie po swiecie ale tylko tam gdzie mam ochote.
                  Ty oczywiscie wcale mnie nie znajac wiesz lepiej ode mnie gdzie bylem na ale
                  jest to cecha was wszystkich mieszkajacych w Polsce.
                  Wiecie wszystko najlepiej i jestescie najmadrzejsi na swiecie
                  • Gość: pablo ODP: JOHNNY i CRACOVIAN IP: 195.117.77.* 18.06.03, 10:06
                    Oj Panowie,
                    nie wiem kiedy wyjechaliście z kraju. Przypuszczam, iz dawno, gdyż ze swoja
                    mentalnościa i wizerunkiem Polski zostaliście w czasach głębokiego socjalizmu
                    lub też stanu wojennego.
                    Mnie też kiedys taki mysli chodziły po głowie, ale zostałem i nie żałuję. Mam
                    dobrą pracę i niezłe zarobki pozwalające co roku spędzać wakacje na Hawajach, w
                    Meksyku czy w Australii. I tak jak Wy, mam paszport w kieszeni oraz biegle
                    posługuję sie angielskim (i dwoma innymi językami)....

                    Nie pisałem nigdzie (odp. Johnnemu), iz Polska to kraj geniuszy i pięknych
                    kobiet (ja za najpiekniejsze uważam Wenezuelki, a Wy?) - wręcz przeciwnie
                    zgadzam się, iz nadal u nas dużo łapowkarstwa, oszustw i przekrętów, a polityka
                    w Polsce to wyjątkowa brudna profesja, tyle, że nie o tym rozmawialiśmy...

                    Nie wiem, z jakich środowisk się wywodzicie, ale ja wśród swoich obecnych
                    przyjaciól, czy też kolegów z klasy nie mam (tu Twój cytat, Johnny)
                    "zgorzkniałych, grubych, bęzzębnych i prawie łysych staruszków czekających na
                    emeryturę". Chłopie, to obrazek może z zapadłej wioski spod Białegostoku albo
                    Białej Podlaskiej, ale na szczęście przeciętny Polak jest juz zupełnie inny.
                    Może za rzadko bywasz w Kraju i zachowałeś w pamięci obraz sprzed wielu lat....

                    Co zaś dotyczy mojego poglądu na mieszkańców USA: Cracovian, zgadzam się z tobą
                    w 100%, Ameryka to niesłychana mozaika kulturowa i narodowościowa, ale dla mnie
                    bogaty Chińczyk mieszkający w S. Francisco nadal pozostanie Chińczykiem,
                    podobnie jak Kubańczyk w Miami, czy Włoch w N.Y - nadal będą przedstawicielami
                    swojego "ojczystego" narodu. Wręcz, przeciwnie chylę czoła przed dokonaniami
                    mniejszości narodowych, byle nie plwali na kraj swoich Ojców, tak jak lubią
                    robic Polacy...
                    Pisząc o "przecietnym Amerykaninie" myslałem o tych, których spotykałem (na
                    ulicy, w knajpie, w autobusie) podrózując wielokrotnie po Stanach albo po
                    świecie: bardzo często są to infantylni studenci, którzy mylą Azję z Afryką
                    albo reprezentanci middle class, którym dzieci wyfrunęły juz z domu, a oni
                    postanowili pierwszy raz wyściubić nos poza rodzinną Alabamę... Jedni i drudzy
                    są niedouczeni i prości, brak im podstawowej wiedzy o otaczającym świecie,
                    ludziach, kulturze, sztuce. Żałośni w swojej małomiasteczkowości i zapatrzeni
                    we własne "ego", nie interesują się niczym będąc przekonanym, iż i tak u nich w
                    Ameryce wszystko jest lepsze, większe, piękniejsze etc. Szkoda, że i Wy,
                    Panowie (zwłaszcza Johnny) doszlusowaliście do tego żenującego poziomu...

                    Howgh ! (jak mawiał mój idol z lat dziecięcych - Winnetou)

                    Pablo
                    • Gość: cracovian Re: ODP: JOHNNY i CRACOVIAN IP: *.bankofamerica.com 18.06.03, 14:46
                      Jeden mit, ktory Polacy beda meczyc do usranej smierci to Amerykanska znajomosc
                      geografii... Czy naprawde biegla znajomosc geografii to oznaka wyzszosci i
                      super inteligencji? Calkiem niedawno wlasnie tutaj w gazecie byl artykul o
                      poziomie szkol i nauczania na swiecie w krajach wzglednie cywilizowanych.
                      Amerykanie byli w pierwszej dziesiatce (najlepiej wypadly kraje skandynawskie),
                      a Polacy cos drudzy od konca. Mowisz o Alabamie, a ja Ci wspomne o 40% ludzi
                      nadal mieszkajacych na wsi i malych miasteczkach, ktorych wiekszosc nadal
                      mysli, ze ziemia jest plaska.

                      To sa b. glupie dyskusje "MY" vs. "WY" w ogole nie majace sensu. Pierdolenie o
                      tolerancji religijnej, poszanowaniach praw czlowieka, zaawansowaniu naukowym,
                      osiagnieciach kultury, itd. ciagle ten sam belkot... Za trzydziesci lat, byc
                      moze, pogadamy o tym inaczej.

                      Mowisz o swojej pracy, ze masz tak dobrze, ze zarabiasz kupe, ze mowisz tyloma
                      jezykami, itp. Powiedz to rzeszy super inteligentych Polskich studentow
                      (szkoda, ze jest tylko 16% Polakow z wyszym wyksztalceniem!), ktorych polowa
                      nadal jest na zasilku i ktorych wiekszosc nadal nie zna drugiego jezyka.
                      • Gość: pablo Re: ODP: JOHNNY i CRACOVIAN IP: 195.117.77.* 18.06.03, 16:37
                        Nie zarabiam "kupę" tylko nieźle (nawet w kłótniach starajmy się operować ładną
                        polszczyzną) i nie znam żadnego bezrobotnego z wyższym wykształceniem... A
                        języków nauczyłem się podczas kolejnych podróży po świecie, do czego znajomość
                        geografii bardzo sie przydaje...

                        Kończę tę dyskusję, bo za kilka godzin wyjeżdżam na krótkie wakacje (nie
                        zostawię adresu, gdyż zapewne Johnny skomentuje, iz tam tylko syf i slumsy)...

                        Pablo
                • Gość: chiquita do mexicana ..... IP: *.prodigy.net.mx 18.06.03, 18:45
                  (Pablo Tobie podoba sie kraj i zgadzam sie z tym ale warunki zycia w tym kraju,
                  gdzie 99% ludzi nie ma ubezpieczenia medycznego to juz zupelnie inna bajka.
                  chiapas jest interesujace ale tylko na powierzchni, im glebiej tym smutniej,
                  tym bardziej apatycznie.

                  DZIEWCZYNO O CZYM TY MOWISZ????????????
                  99% LUDZI NIE MA UBEZPIECZENIA ???? A SLYSZALAS MOZE O CZYMS TAKIM JAK SEGURO
                  SOCIAL I O CRUZ ROJA ????
                  LUDZIE TUTAJ MOGA IS DO LEKARZA ZA DARMO .
                  NIE WIEM GDZIE TY BYLAS W MEXYKU ....JA MIESZKAM W GUADALAJARA . ZYCIE TUTAJ
                  JEST O WIELE LEPSZE NIZ W WIELU INNYCH KRAJACH .
                  WCZESNIEJ MIESZKALISMY W SAN DIEGO GDZIE URODZIL SIE MOJ SYNEK ...ALE
                  PLASTIKOWOSC I SZTUCZNOSC TEGO KRAJU DOPROWADZILA NAS DO SZALENSTWA .
                  TERAZ MIESZAKMY W GUADALAJARA I JEST SWIETNIE .

                  A CO DO BIUROKRACJI ...TO POJEDZ SOBIE DO WLOCH TO ZOBACZYSZ CO TO JEST
                  BIUROKRACJA ....
                  CO DO POLAKOW W USA SIE NIE WYPOWIADAM BO MAM NA ICH TEMAT SWOJE ZDANIE KTORE
                  WIELU BY SIE NIE PODOBALO .
                  UWAZAM ZE PABLO JEST BARDZO MADRYM I WYKSZATLCONYM GOSCIEM .
                  PABLO - MAMY BARDZO PODOBNE ZAMILOWANIA . JA MIESZKALAM 8 LAT W INDIACH I BYLO
                  CUDOWNIE ...

                  A MEKSYK ...
                  PO ZWIEDZENIU PRAWIE WSZYSTKICH KRAJOW SWIATA I DLUUUUUGICH POSZUKIWANIACH
                  MOJEGO MIEJSCA NA ZIEMI ...STWIERDZAM ZE JEST NAJPIEKNIEJSZYM KRAJEM NA
                  SWIECIE !

                  I.... queridos amigos ... nos vemos un dia en mi Mexico lindo ! Los voy
                  esperar ... aqui en este pais mistico ....
                  los quiero mucho !
                  chiquita
                  • snowboarder Re: do mexicana ..... 18.06.03, 19:39
                    Wow! "8 lat w Indii i bylo wspaniale". A teraz w Meksyku
                    i tez ci sie bardzo podoba.
                    To w takim razie chyba odpuszcze sobie Meksyk...
                    W koncu sa jeszcze Wyspy Dziewicze i pare innych, gdzie
                    z pewnosci by ci sie nie podobalo, bo cywilizacja nieco
                    odbiega od indyjskiej.
                    Rozumiem, ze sa fajne hotele w Meksyku i mozna sie pewnie
                    tam zaszyc, ale chcialem choc zwiedzic slynne ruiny, a ta
                    uwaga o Indii kompletnie mnie zlamala. Do tego dochodza
                    komary, ktore podbno daja sie niezle we znaki. Trudno.
                  • Gość: mexicana Re: do mexicana ..... IP: 148.228.174.* 18.06.03, 20:09
                    > DZIEWCZYNO O CZYM TY MOWISZ????????????
                    > 99% LUDZI NIE MA UBEZPIECZENIA ???? A SLYSZALAS MOZE O CZYMS TAKIM JAK SEGURO
                    > SOCIAL I O CRUZ ROJA ????

                    a czy ty skarbuniu slyszalas o tym, ze seguro social maja pracownicy
                    uniwersyetow i pracownicy rzadowi???. wlasnie mowie o seguro, kotku.
                    nawet teraz leci reklamowka: mimo,ze nie mamy seguro to verde nam pomoze.
                    zaden indianin nie ma seguro.
                    to jest rzeczywsicie mistyczny kraj, w ktorym ogromna rzesza ludzi jest skazana
                    na zebranie, a w usa mieszka 9mln meksykanow.
                    • Gość: cracovian Re: Forsa na zycie i podroze IP: *.bankofamerica.com 18.06.03, 22:37
                      Tak, kazdy kraj i nawet kazde miasto jest super jesli ma sie dobra prace i
                      forsa przez okno leci. W momencie kiedy pieniedzy ni mo to szybciutko mistyka
                      danego kraju prysnie.

                      Kazdy pieprzy cos innego: Pablo o Amerykanach sie wypowiada, chiquita o
                      Polakach w Stanach nie chce nic brzydkiego glosno powiedziec, reszta i Ja o
                      Polsce nie ma dobrego zdania. Czy komus do glowy przyszlo, ze to sa dziecinne
                      dyskusje? Kazdy wie, ze w Mexico City sa dzielnice gdzie jest "Ameryka", a
                      zaraz obok ludzie nie maja gdzie sie po prostu wysrac. Czy nie jest podobnie w
                      Warszawie albo w Nowym Jorku? Jesli juz mamy patrzec ogolnikowo to pomyslmy
                      nastepujaco... Jakie szanse na sukces w danym kraju ma przecietna, zdrowa i
                      gotowa do roboty osoba? Jesli masz pieniadze to przyjaciele i dzieci od razu
                      madrzejsi sie robia, jest czas na rozwoj kulturowy, jezyki i zwiedzania...
                      Gdyby kazdy mogl w Polsce i Meksyku pracowac w rzadzie albo liniach lotniczych
                      to by byl czas na podziwy rodzinnego kraju i podrozowania - czy nieprawdaz?

                      Z forsa w kieszeni nawet Indie da sie przyjemnie zwiedzic. Moja siostra niezle
                      sobie nawet w Nigerii przez pare lat zyla kiedy Jej maz okragly milionik $
                      rocznie na reke dostawal. Mojemu bratu rowniez w Warszawie doskonale sie zyje,
                      ale chlopak trzy razy wiecej niz przecietny Amerykanin zarabia. Nie musi w
                      spalinach Fiatem bez klimatyzacji zasuwac ani noca po zasmieconych ulicach z
                      pracy na piechote wracac. Nawet na jakies przyjecie pelne aktorow i lokalnej
                      inteligencji od czasu do czasu tez sie przejdzie, a na wakacje do Hiszpanii
                      albo na Floryde dzieci zabierze - zyc nie umierac, no nie? On tez mi powie,
                      ach, jaka ta Warszawa wspaniala, czysta i do tego jaka tania!

                      Dla mnie, Merida to miasto czystosci i luksusu - dla innych tutejszych
                      forumowiczow z $20 budzetem na dzien, Merida to brud, smrod i ubostwo...
                      • snowboarder Re: Forsa na zycie i podroze 18.06.03, 23:27
                        musze przyznac, ze madrosc przez ciebie przemawia, mimo
                        zgrubnej formy ;-)
                        jednak jest pewne ale. Jesli juz musisz gdziesz zyc, to
                        mozesz sie odciac szczelnie od otoczenia i w swoim
                        kokonie udawac, ze na zewnatrz nie ma swiata. I jest OK.
                        Do czasu, gdy raptem np zachorujesz i bedziesz MUSIAL
                        wezwac karetke pogotowia made in Poland. A jesli nawet
                        zdecydujesz sie na "prywatna" karetke made in Poland, to
                        obsluza cie ci sami lekarze, ktorzy w tygodniu przacuja w
                        "panstwowym" szpitalu. Lekarze wszyscy uczyli sie razem w
                        tej samej szkole i mimo "prywatnej" nalepki sa tyle samo
                        warci, czyli nic. Takze generalnie w IDEALNYCH warunkach
                        mozesz zyc w dowolnym miejscu i uchowasz sie przed
                        otoczeniem.
                        Jednak gdy jedziesz na wakacje, z wyjatkiem lezenia przez
                        tydzien na lezaku, chcesz zobaczyc miejsce, ktore
                        wybrales, zwiedzic, zobaczyc cos nowego. Zatem nie ma
                        mozliwosci odciecia sie od otoczenia, bo miedzy innymi
                        dla tego otoczenia jedziesz tam a nie gdzies indziej.
                        Wiec nie mow, ze mozesz zwiedzic przyjemnie Indie, bo
                        jest to pieklo na ziemi i poza masochistami nie ma
                        normalnych ludzi, ktorzy by lubili to miejsce. Oczywiscie
                        biednych "studenciakow" z Polski na inne kierunki czesto
                        nie stac, wiec jada do Indii a potem maja wspaniale
                        wspomnienia, bo co maja powiedziec. Wiekszosc tzw.
                        trampingowcow jest dwulicowa. Z jednej strony wszedzie
                        bylo super. Z drugiej, gdy wchodza w detale, nagle
                        okazuje sie, ze rzygali non stop, chorowali, byl brod i
                        smrod, wszyscy probowali ich okrasc, a niektorym sie to
                        udalo itd, itd. Wiec jak tak NAPRAWDE bylo? Fajnie, nie?
                        Ja szukam ciekawych, egzotycznych kierunkow, gdzie
                        jednoczesnie panuje cywilizacja i nie odchorowujesz
                        "wakacji" przez dwa tygodnie po powrocie. Myslalem, ze
                        Meksyk spelnia te kryteria. Teraz wyglada, ze raczej nie.
                        Jak ty uwazasz?
                        I widzac twoje oblatanie, mozesz porownac uczciwie Meksyk
                        do innych kierunkow bardziej cywilizowanych lub nie?
                        Napisz gdzie jeszcze gdzie byles jest podobnie, moze tez
                        bylem i bede mial jakies porownanie. Bo to porownanie z
                        India mnie podlamalo.
                        • Gość: cracovian Meksyk tak na serio IP: *.bankofamerica.com 19.06.03, 16:17
                          Osobiscie nie chce nigdzie w swoim wolnym czasie poza Meksykiem jezdzic. Czasem
                          przejade sie do Chicago, na wyspy na wybrzezu Georgii, na Floryde albo nawet
                          gdzies do Europy - wszedzie jest przyjemnie i nigdy mnie nic przykrego
                          (odpukac) tam nie spotkalo, ale... Meksyk ma zawsze cos wiecej w sobie.

                          Zawsze mam ze soba wspanialego przewodnika (moja zone), zwiedzilismy
                          przesliczny Jukatan, troche polnocy, a teraz dosc czesto jezdzimy nad Pacifik w
                          stanie Nayarit (baza w Tepic, plaza w Rincon albo San Blas). Zawsze jest jednak
                          na wszystko za malo czasu :-( Na pewno biedy nigdzie nie unikniesz, ale jak do
                          Kentucky albo Indiany pojedziesz to tez ludzi biednych i nieszczesliwych
                          zobaczysz. I to jest chyba podstawowa roznica - duzo ludzi biede w Meksyku
                          klepie, ale mordy wykrzywionej tam ze zlosci nigdy nie zobaczysz. W Europie
                          natomiast praktycznie kazdy wyglada na wkurzonego. Nie powie Ci "Dzien Dobry"
                          ani nawet na Ciebie nie popatrzy. Mieszkajac i bedac praktycznie wychowanym na
                          Poludniu bardzo mnie juz to razi. W Stanach, szczegolnie tutaj, tego az tak nie
                          widac - ten "sztuczny" amerykanski usmiech i zainteresowanie powoli staje sie
                          ludzka natura i osobiscie nie ma nic przeciwko temu.

                          Nigdy w Meksyku nie chorowalismy, poniewaz nie jemy na ulicy albo w jakis
                          brudnych knajpach. Pijemy wode tylko z butelki i mieszkamy w niezlych
                          hotelikach. Ktos mi powie, ze to wszystko kosztuje, ale majac jedynie trzy
                          tygodnie wakacji (plus pare dni swiatecznych), siedzenie w tym czasie na
                          kibelku albo w pokoju bez klimy to mnie za bardzo nie bawi. Jestem w pelni
                          swiadomy, ze jest duzo potencjalnych niebezpieczenstw (choroby, drugorzedne
                          drogi, skorumpowana policja i wojsko, zlodzieje, itp.), ale jest tyle rowniez
                          przyjemnosci, zabytkow, kultury, wspanialego jedzenia, kolorowych ludzi i
                          pieknych kobiet, dobrej kawy, niskich cen i pogody, ze Meksyku nie mozna sobie
                          odmowic - I taka jest prawda :)

                          • Gość: mexicana Re: Meksyk tak na serio IP: 148.228.174.* 19.06.03, 19:09
                            taka jest PRAWDA WAKACYJNA. jak bys chcial tutaj wejsc w system spoleczny, to
                            szczeka by ci opadla, bo tutaj wszystko toczy sie w swoim tempie. na poczatku
                            moze to byc nawet smieszne ale jesli sa naprawde wazne sprawy to juz zupelnie
                            cos innego.

                            jakbys mial pensje placona z opoznieniem, to tez zupelnie inna sprawa.

                            • Gość: cracovian Re: Meksyk tak na serio IP: *.bankofamerica.com 19.06.03, 19:35
                              Prawde mowiac, dostrzeglem duzo wiecej spolecznego rasizmu w Meksyku niz
                              gdziekolwiek indziej. Poza paroma wyjatkami, im wyzsza pozycja w firmie albo
                              rzadzie tym skora jest bielsza - nieprawdaz? Na Jukatanie Majowie sa naprawde
                              podle traktowani przez lokalnych turystow :-( Nie wspomne rowniez o telewizji
                              gdzie otwarcie z nich i innych "mieszanek" sie potrafia nasmiewac...
    • Gość: polishAM Re: Meksyk IP: *.24.153.209.Dial1.Weehawken1.Level3.net 20.06.03, 17:44
      Wiedziałem, że ktoś mi przygada. Ale ponieważ kilka dni temu byłem w Mexyku, a
      za kilka dni znowu się wybieram to mogę powiedzieć coś na ten temat. Ja
      odwiedzam tam najgorsze miejsca i speluny Tijuany, Mexicali, Nogales Sonora,
      czy Loredo. Ładne hotele i ośrodki mnie nudzą. Tu w Stanach robi się kasę, to
      jest prawda i każdego to się tyczy bez względu na pozycję (social ladder). Poza
      tym musicie wiedzieć, że ja mieszkałem przez dziesięć lat w Afryce i mam swój
      styl i zachcianki. Poza tym w ogóle wędrowałem po świecie i lubię schodzić z
      tzw. przetartych szlaków. Co do mojego statusu finansowego to nie chcę nikogo
      wpędzać w frustrację, po co zaczynać licytację. Ogólnie, życie w Mexyku jest
      twarde, ale opiera się jeszcze na ludzkiej życzliwości na zasadzie, jeżeli ty
      mi pomożesz dzisiaj to ja tobie jutro. Każdy kto zna życie wie, że Mexykanie są
      różni. Smutni, weseli, życzliwi i obojętni. Tam się odezwała dziewczyna z
      Guadalajary, to chyba ciekawe miejsce, dziewczyny uśmiechnięte. Chiquita napisz
      coś więcej, bo chętnie się tam wybiorę. I wizytor do Cali, proszę o najświeższe
      info.
        • Gość: johnny Re: Meksyk IP: *.client.attbi.com 24.06.03, 07:16
          Jak tylko dojade do Cali to dam znac.
          Let's keep in touch.
          Ten Pablo to pokrecony czlowiek i jest mi go serdecznie szkoda.
          Jak kazdy Polak z kraju musi sie pochwalic na co go stac, jaki jest madry
          i koniecznie wywyzszyc ponad reszte. To jest choroba nieuleczalna chyba.
          Ciekawe dla kogo on pracuje?
          Wolomin, Pruszkow lub rzad.
          Tylko ci ludzie maja dosyc pieniedzy i czasu by tak zyc w Polsce.
          Mam rowniez znajomych w Polsce ktorym sie swietnie powodzi i pracuja dla siebie
          ale oni nie maja czasu na wojazowanie po swiecie bo po powrocie z takiej
          podrozy po ich interesach nie pozostal by slad.
          Takie sa realia zycia w Polsce.
          Mam nadzieje ze to sie zmieni i Polacy beda zyli w miare normalnym kraju bo
          tez sobie na to zasluguja ale obawiam sie ze wezmie to kilka pokolen a napewno
          jak przynajmniej wymrze pokolenie takich jak ten Pablo
          • Gość: cracovian Re: Meksyk IP: *.bankofamerica.com 24.06.03, 16:31
            Nie, co Ty? Pablo przeciez zaznaczyl, ze w Polsce jest teraz tak super i prawie
            kazdy Polak tak zyje... Wszyscy sa szczesliwi, usmiechnieci, geografie swietnie
            znaja, kazdy z wyzszym wyksztalceniem ma prace, jest duzo tolerancji
            (szczegolnie tej religijnej), politykow wreszcie maja madrych,
            bezkonfliktowych, no i cale szczescie, ze wreszcie uczciwych. Drugi doslownie
            Meksyk sie z tej Polski zrobil :-)
                  • Gość: Pedro Meksyk a turystyka i parę praktycznych informacji IP: *.chello.pl 27.06.03, 03:50
                    Pozdrawiam wszystkich, którzy brali udział w dyskusji o Meksyku. Spędziłem tam
                    trochę czasu i darzę ten kraj niezwykłym sentymentem, dlatego z ciekawością
                    przeczytałem Wasze wypowiedzi.

                    W przypadku Meksyku, z jednej strony bardzo dobrze rozumiem ludzi
                    zafascynowanych odmiennością kulturową, etniczną i społeczną tego kraju, a z
                    drugiej strony rozczarowanie osób, którzy chcą maksymalizować relaks i
                    przyjemności podczas nielicznych dni urlopu, a rzeczywistość meksykańska nie w
                    pełni im na to pozwala.

                    Prawda jest taka, że ponad 40 mln. mieszkańców żyje poniżej granicy skrajnego
                    ubóstwa (wg definicji ONZ poniżej 1 USD per capita dziennie), a slumsom w
                    Mexico City, jeśli chodzi o wielkość, dorównuje chyba tylko Rio de Janeiro. W
                    1986 r. zgodnie z danymi spisu ludności w Mexico City mieszkało ok. 23 mln.
                    osób – w takim mieście (i w takim kraju) nie zawsze jest komfort i
                    bezpieczeństwo. Nie tylko trzeba uważać na bandytów i złodziei, ale również na
                    to, żeby nie urazić „arogancją bezmyślnego turysty” zwykłych ludzi.
                    Z drugiej strony amerykańskie hotele w meksykańskich kurortach typu Puerto
                    Vallarta, Acapulco, czy Cancun oferujące amerykańskie usługi po amerykańskiej
                    cenie zapewniają całkowitą izolację od brudu, smrodu i syfu.

                    Niestety, brud, smród i syf są wpisane w ten kraj, ale najgorsze jest to, że
                    większość z nas tak to traktuje: „brud, smród i syf”, a nie „bieda,
                    nieszczęście i tragedia ludzka”. Mamy zazwyczaj zbyt wiele własnych problemów i
                    zbyt mało czasu, żeby spojrzeć na odwiedzany kraj przez pryzmat tego kraju.
                    Najczęściej patrzymy przez pryzmat dobrych bądź złych usług turystycznych...
                    Na szczęście miałem wystarczająco dużo czasu i mało problemów, żeby próbować
                    poznać prawdziwy Meksyk i prawdziwych Meksykanów. Udało mi się dzięki temu
                    odkryć wspaniałe rzeczy i poznać wielu szczerych, gościnnych, skromnych i
                    mądrych ludzi. W każdym kraju na świecie, który zwiedzacie, można dokonać
                    takich odkryć i tego Wam życzę –abyście ich dokonywali :-)

                    Pedro

                    P.S.

                    Dla Kasi i innych a propos bezpieczeństwa w Mexico City

                    1) nigdy nie bierz taksówki z ulicy – na lotnisku jest specjalna budka, w
                    której możesz zamówić, albo poproś obsługę w dobrym hotelu lub knajpie (tam
                    mówią po angielsku)
                    2) dla Meksykanów jesteś Güerra (biała skóra, jasne oczy), która ma pieniądze –
                    noś okulary słoneczne i opal się przed wyjazdem
                    3) nie gap się na ludzi (zwłaszcza prosto w oczy) – może się to komuś nie
                    spodobać, a w najgorszym wypadku...
                    4) w miejscach publicznych pełnych ludzi zawsze idź pewnie przed siebie i
                    udawaj, że dokładnie wiesz dokąd zmierzasz, nawet tak jakbyś się spieszyła –
                    ograniczysz wtedy możliwość zaczepki ze strony ulicznych sprzedawców (sprzedają
                    wszystko co się tylko da w bardzo głośny i nachalny sposób), naciągaczy i
                    innych hochsztaplerów.
                    5) nie daj się złapać w pułapkę przypadkowo spotkanego, bardzo miłego,
                    pomocnego i mówiącego po angielsku Meksykanina – bardzo często takie spotkania
                    są tylko z pozoru przypadkowe, a tak naprawdę służą wyłudzeniu pieniędzy
                    6) Metro – nigdy nie stać blisko torów, ale przy ścianie – wtedy sztuczny tłum
                    nie wepchnie Cię na siłę do wagonu metra, w którym znajduje się ok. 20-30
                    kieszonkowców (żadnych szans – kiedyś na stacji Hidalgo zostałem złapany w taką
                    pułapkę – wiedziałem co się święci, więc na przemian co sekundę zmieniałem
                    wolną rękę: raz na plecak, w którym były dokumenty, raz na kieszeń, w którym
                    była kasa; za 20 razem dotknąłem ręką pustej kieszeni i było po zawodach :-(


                    Dla polishAM:

                    Guadalajara to rzeczywiście fascynujące miasto, chociaż bywa nazywane
                    Gaydalajara, a z drugiej strony (bynajmniej nie geograficznej :) jest bardzo
                    blisko Ciudad Juarez i Tijuana, tak więc trzeba uważać, żeby nie zaczepić
                    niewłaściwego gościa w knajpie, bo nawet wspaniała meksykańska policja nie
                    pomoże, entonces guarda tu culito mucho :-) y cuida de los narcos y otra gente
                    poco amable


                    A Chiquita:

                    Me da mucho curiosidad como estas viviendo en Guadalajara y en Mexico por lo
                    genral – saludos cordiales y cuidate mucho!


                    Dla wszystkich zainteresowanych plażami nad Pacyfikiem:

                    Jest taka bardzo mała i piękna miejscowość, która nazywa się Mazunte (blisko
                    Puerto Angel w stanie Oaxaca) i nie ma nic wspólnego z żadnymi kurortami, ani
                    ze slumsami. Tubylcy są mili, jedzą i sprzedają to, co złowią, a w pobliżu jest
                    wielu mieszkańców i turystow pochodzenia EU i US, którzy znudzili się życiem w
                    cywilizowanym świecie. O ile dobrze pamiętam, to za 1,5 USD można wynająć
                    hamak, a ja z moją dziewczyną i przyjacielem wynajęliśmy górę z dwoma domkami
                    na szczycie (za 5 USD): łóżka na linach, strzecha z liści palmy, lampy naftowe
                    i drewniana instalacja hydrauliczna, no i oczywiście Ocean w odległości 500m w
                    linii prostej – mieliśmy tam spędzić 2 dni, ale zostaliśmy tydzień, a przez
                    pierwsze trzy dni w ogóle się nie odzywaliśmy – tak było pięknie; przy okazji
                    pozdrawiam Adama, jeśli tu kiedyś zajrzy... pamiętasz Oachinango??

                    Dla miłośników kuchni:
                    1) Chicharon - świnska skóra - czasem chrupiąca, a czasem gotowana -
                    wyrafinowany przysmak krajowy
                    2) Chapulines - smażone koniki polne - w smaku podobne do popcornu
                    3) tacos al pastor - dostępne na południu kraju - najsmaczniejsze ze wszystkich
                    tacos - oczywiście tylko i wyłącznie z ulicy !!!
                    4) (agua de/con) alfalfa - zmiksowana lucerna z wodą - wyśmienity napój
                    odświeżający
                    5) aguacate - avocado - w Meksyku są najlepsze na świecie
                    6) licuados con leche - owocowe koktajle mleczne - polecam z Guayava i Mango
                    7) mole poblano - lokalna potrawa z Puebli - kurczak w sosie czekoladowym
                    8) cabrito - smaczna kózka - lokalna potrawa w Monterrey
                    9) abanero - jeden z bardzo wielu odmian chili - najossstrzejsze - kroić tylko
                    w rękawiczkach
                    Można by długo pisać... Mówią, że kuchnia meksykańska jest jedną z trzech
                    najważniejszych na świecie obok francuskiej i chińskiej. Smacznego...
                    *)Indio - moim zdaniem najlepsze piwo meksykańskie <caguama - butelka o poj. 1
                    litra :-)

                    • Gość: polishAM Do Johnny'ego i Pedro. IP: *.24.154.14.Dial1.Weehawken1.Level3.net 06.07.03, 09:37
                      Johnny ja wiem, że jedziesz do Cali w drugiej połowie lata, ale czekam
                      cierpliwie i naprawdę oczekuję wyczerpujących publikacji z wrażeń. Ja będę
                      wizytorem na podstawie tego co napiszesz, ale już wiem od znajomych i ogółu.
                      Laski z Cali to najpiękniejsze dziewczyny na świecie. Pedro, nastąpiłeś na mój
                      słaby punkt. Avocado to mój zimowy przysmak. To ciężkostrawne (warzywo,
                      owoc??), które jem w nieprzyzwoitych ilościach, wprost uwielbiam. Tu w USA
                      bardzo drogie i w New York kosztuje po jednym dolarze i więcej za sztukę, ale w
                      MX jest taniej. Również w okolicach San Diego (Oceanside i Temelcuda) jest
                      taniej. Avocado jest tłuste i teraz latem przerzucam się na melony (honey dew).
                      No i jeszcze drobiazg. Kiedy w Californi temperatura 110 stopni to Tijuana jest
                      całkiem znośna i lekki chłodek dominuje. W nocy doradzam nawet cienką koszulkę
                      z długim rękawem. Kocham to miejsce. Jak zawsze podtrzymuję ten wątek.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka