Dodaj do ulubionych

praca a dziecko

08.02.07, 23:35
Jak udaje wam sie pogodzic prace zawodowa a opieke nad dzieckiem? Czy
dzieckiem zajmuje sie opiekunka, babcia, sa w zlobki, przedszkolu? Pracujac
na pelny etat ile godzin dziennie jestescie ze swoimi dziecmi? A co robicie
gdy choruja? Idziecie na zwolnienie? Zatrudniacie opiekunke? Bardzo ciekawa
jestem waszych doswiadczen w tym temacie. Sama nie pracuje, ale sie
przymierzam do tego i sie wlasnie zastanawiam jak to wszystko zorganizowac.
Obserwuj wątek
    • claudia207 Re: praca a dziecko 09.02.07, 00:00
      Ciakawy temat. Chetnie poczytam wypowiedzi pracujacych mam.
      Wracam do pracy za 10 tygodni i juz teraz zastanawiam sie, jak pogodze obowiazki
      zawodowe i rodzinne. Dodatkowym utrudnieniem jest to, ze mam zamiar karmic
      piersia do 6 miesiaca, wiec bede musiala w pracy mocowac sie z laktatorem.
      Przynajmniej kwestia opieki nad dzieckiem jest rozwiazana, bo Tomikiem opiekowac
      sie bedzie babcia.
      • kashunda Re: praca a dziecko 09.02.07, 00:45
        Pare miesiecy temu wrocilam do pracy.Pracuje nie na pelny etat ale zaledwie
        25-30 godzin tygodniowo.Dziecko odwoze do przedszkola lub babci .Z przedszkola
        odbiera tata .Jakos dajemy sobie rade ,moze dom jest troszke zaniedbany bo na
        sprzatanie troszke brakuje czsu .Nie wiem co to bedzie jak od wrzesnia wroce do
        szkoly.
        • beatamc Re: praca a dziecko 09.02.07, 01:02
          Ja zamiezam wrocic do pracy 2 mieisace po porodzie. Moge sobie na to pozwolic,
          bo jestem fotografem i bede na poczatku brac fuchy na weekend. Nad zdjeciami
          moge potem pracowac w domu. To tak do czasu, kiedy mala bede mogla z kims
          zostawic. To takie optymistyczne plany :)
          • kashunda Re: praca a dziecko 09.02.07, 01:22
            Dodam ze na poczatku wrocilam do pracy jak mala miala dwa miesiace .Niestety nie
            dalam rady psychicznie mala nie chciala jesc z butelki tak wiec postanowilam
            zostac z dzieckiem w domu.Teraz mala ma 2,5 roku wiec bylo nam duzo latwiej .
    • 4me1 Re: praca a dziecko 09.02.07, 17:20
      Nie ma dwocj jednakowych sytuacji,wiele zalezy od tego jak pracuje maz, no i
      czy jest z tych ,ktorzy potrafia i chca pomoc.No i wiele zalezy od dziecka.
      Mnie sie nie dalo wrocic do pracy, nawet na pol etatu, bo mala za nic nie
      chciala butli, zaczelam weic prace 3 razy w tyg. ,wozilam ja do cudownej pani
      blisko pracy, moglam wyskoczyc nakarmic.Miala 3.5 mies.wtedy. Niestety dziecko
      jest z tych ,ktore nie spia po nocach (teraz juz wiem czemu,cierpi na reflux z
      ktorego jak mowiona ma wyrosna,ale nie wyrosla),ale tez zauwazylismy,ze
      fatalnie znosi rozlake. Trudno bylo to zniesc i nie pracuje. Ale z reka na
      sercu powiem,ze jak narazie nie zaluje, widze w tym same plusy tak dla malej
      jak i dla mnie.
      Inny przyklad mojej dobrej znajomej.2 lata byla w domu, uznala ,ze dosc
      9glownie maz tak uznal) oddali mala do Montessori. Bylo kiepsko na
      poczatku,teraz lepiej,ale ona pada doslownie na twarz, bo po pracy i odebraniu
      malej, dotarciu do domu musi cos im zrobic jest i same wieceie co jeszcze. Maz
      czesto wyjezdz, pozno wraca.Ona stara sie o inna prace na pol etatu.
      Ale jesli maz wraca wczesniej, tak jak u drugiej kumy, odbiera synka
      wczesniej, idzie na spacer, robi kolacje, sprzatnie , jak ona wraca, to moze
      spokojnie zjesc i pobyc moga w trojke.
      tak wiec co rodzina to inne doswiadczenia.
    • mjermak Re: praca a dziecko 09.02.07, 18:53
      U mnie bylo tak, ze zostalam z mala w domu 3 lata, po pierwsze dlatego, ze
      byla wczesniakiem i wszystko, co planowalam przed jej urodzeniem (tzn ze wroce
      do pracy po pol roku) poszlo won, a po drugie okazalo sie, ze musialam sie
      zwolnic z pracy posiadanej w czasie ciazy bo bylam tylko kontraktorem. Co roku
      cale lato spedzalam w POlsce u mamy, pracowalam jako freelancer wiec od czasu
      do czasu mialam co robic nawet bedac w domu (tlumaczenia, korekty). Ale nie
      wspominam dobrze tego okresu: generalnie poswiecilam sie dla malej, ktora
      kwitla i teraz mi to bardzo procentuje. Ja troche na tym ucierpialam. Jak mala
      skonczyla 3 lata mialam dosc, balam sie, ze jak wtedy nie wrocie do pracy to
      juz nigdy. Dostalam pelnoetatowa , fajna prace, mala poszla do przedszkola. I
      generalnie mamy amerykanski standart: rano wstaje o 6:30, budzenie, ubieranie,
      popedzanie meza, mala je sniadanie i lunch w przedszkolu wiec teraz juz nic nie
      musze przygotowywac ale przez rok musialam jej zrobic duzy lunch, 7:45
      odstawiamy mala do predszkola, parkujemy auto, metrem do miasta, w pracy jestem
      o 9:45 –tyle zajmuje mi dojazd . Wychodze o 16:45, metro, samochod, odbieram
      mala i w domu jestesmy o 18.15 najwczesniej. Mala cos tam je ale nie duzo bo
      ma w przedszkolu goracy , duzy lunch i snack po poludiu, odrabiamy zadanie
      domowe (dla mnie to paranoja bo dziecko jeszce 5 lat nie ma ale co zrobic),
      troche sie bawi, o 20 kapiel, czytanie po polsku i o 21 gasze swiatlo w jej
      pokoju. Sama chodze spac kolo 23. Ale nie musze prawie wcale prac ani sprzatac
      bo mieszkam z aniolem pod postacia tescia. Gotujemy duze obiady w sobote i
      niedziele, z ktorych “resztki” dojadamy srednio do srody-czwartku. Jak juz nic
      nie ma w lodowce to pieke jakies mieso i gotuje zupe-nie musze robic
      tradycyjnych amerykankich obiadow bo tesc sam je zanim my wrocimy, maz albo je
      na miescie albo zadowala sie leftovers, ja sie odchudzam :) . Jak mala jest
      chora to zostaje z nia ja, chociaz mam bardzo malo urlopu ale za to platny (moj
      maz pracuje w retail i nie ma urlopu wcale), albo tesc, jak ja nie moge. Jak ma
      wolny dzien w pzredszkolu to kombinujemy, albo zostaje z dziadkiem, albo maz ja
      bierze ze soba do pracy, albo szukam kolezanki, ktora by sie nia mogla zajac.
      Dwa razy w tygodniu mala odbiera maz, w srody jedzie z nia najpierw na pizze a
      potem na zajecia do biblioteki . ja mam te popoludnia czy wieczory wlasciwie
      dla siebie i moge robic co chce-chodze na gym, na knitting group, na zakupy,
      moge spotkac sie z kolezanka, pojsc na manicure , do fryzjera itd. W soboty maz
      wozi mala do polskiej szkoly, wyjezdzaja o 8 rano wracaja kolo 13-14. Ja wtedy
      tez mam wolne i czasami cos pichce lub pieke lub sprzatam te czesci domu,
      ktore sa tylko "nasze” (sypialnia, nasza lazienka). W soboty i niedziele
      czasami planujemny jakies wspolne wyjscia, galeria, ogrod botaniczny,wycieczki
      po okolicy.
      Generalnie jestem bardzo zadowolona, chociaz mam wyrzuty smienia, ze moje
      dziecko 10 godzin jest w przedszkolu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka