Dodaj do ulubionych

praca a "praca"....

19.04.07, 19:31
Czesc dziewczyny,

Jka czytam rozne watki to tak sie zastanawiam, jak to jest..bo przeciez sa
tutaj mamy nie tylko takei ktore siedza z dziecmi w domu ale tez
pracujace...i szczerze mowia nie zauwazylam takeigo watku. Chodzi o to ze z
pewnoscia wiekszosc z was ma wyksztalcenie wyze ( pewno nawet jeszcze z
polski), a tutaj tak na dobra spawe pracujecie moze i fizycznie, chodzi o
sprzatanie itp. Powiedzcie jak to jest bo przeciez nie jest to szczyt waszych
marzen...ja wlasnie sie zastanawiam, ze jak Maksiu pojdzie do przedszkola to
bede szukac pracy..no ale nie bede ukrywac ze mam polskie wyzsze
wyksztacenie , znam angielski, fakt jestem tutaj od kilku miesiecy,a le juz
dziesiaty raz ( wczesniej pracowalam juz tutaj ), ale to byly okresy np.
wakacyjne...Jak jest z wami ktore jestesci ejuz tutaj dlugo...Czy przyznanie
sie tutaj na forum co sie robi to wstyd??

pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • kotorybka Re: praca a "praca".... 19.04.07, 19:55
      Witam,

      Pamietam kilka watkow z dyskusjami mam pracujacych lub wracajacych do pracy po
      urlopie - wiec temat pracy wcale nie jest tu rzadkoscia.
      Ja mieszkam juz poza Polska wiele lat, wyksztalcenie (wyzsze) zdobylam juz tu i
      teraz pracuje jako naukowiec w firmie farmaceutycznej. Za pare dni ide na urlop
      macierzynski, wracam do pracy po szesciu miesiacach.
      • aniutek Re: praca a "praca".... 19.04.07, 20:14
        ja sie ciagle ucze :)
        aktualnie - nursing school docelowo midwife.
        pierwsze tutejsze studia daly mi tytul artysty grafika, ale w zawodzie pracowalam tylko w PL,
        teraz pomagam w prowadzeniu restauracji, jeszcze niedawno mialam swoja.
        a robilam tutaj rozne rzeczy z babysitting, sprzatniem i kelnerowaniem wlacznie.
        czego sie wstydzic? pracy? hehehehe mnie Mama uczyla, ze krasc to wstyd a nie pracowac ;)
        • osemka11 Re: praca a "praca".... 19.04.07, 20:55
          Ja tu jestem lat prawie 14, studia skonczone, wlacznie z masters juz tu, pracuje
          jako nauczycielka od 7 lat i bardzo sobie chwale. Mam 3 letniego MAxia : ) i 2
          miesieczna Olenke: )) TEraz jetsem na urlopie i wracam z m-c do pracy, a od
          czerwca na wakajach :) W czsie studiow pracowalam jako niania.
          Kocham moje dzieciaki nad zycie, ale nie wyobrazam sobie, ze moglabym byc tylko
          w domu z nimi. Uwielbiam swoj zawod i dzieki temu, ze mam sporo wolnego, nie mam
          wyrzutow sumienia, ze sie caly czas nie zajmuje swoimi dziecmi. Czuje sie
          spelniona w domu i w pracy, a przez to podwojnie szczesliwa : ))
          • kisiulak Re: praca a "praca".... 19.04.07, 21:13
            Jestem tu 15 lat, i tez pracowalam w wielu miejscach. Mam wyksztalcenie
            dwuletniego collegu czyli AA, plus kilka certyfikatow. Nie rwie mnie na jeszcze
            wyzsze studia bo za szkola nigdy nie przepadalam. Jestem z zawodu jak Aniutek -
            Graphic Artist i pracuje w jednej firmie po te 8 godzin dziennie.

            Do tego mam wlasna firme, ale na nia to juz nie mam zbytnio czasu i robie
            chaltury w domu jak do mnie praca sama przyjdzie.

            A od lat high school to tu pracowalam w zakladzie fotograficznym, w
            restauracji, w warehousie pakujac lekarstwa, bylam kurierem, telemarketerem dla
            MCI, pracowalam w Blockbuster i pewnie jeszcze wiele innych rzeczy ktorych nie
            pamietam. Ale od 1999 pracuje jako grafik.

            Cora ma teraz 1.5 roku i jest w zlobku. Mysle juz o drugim dziecku, ale
            zobaczymy jak to bedzie. Rachunki rosna strasznie szybko, niestety szybciej niz
            podwyzki.

            Podziwiam Dziewczyny co sprzataja. Mowie to bardzo szczerze, bo nie cierpie
            sprzatac. Mam kilka kolezanek ktore sie tym zajmuja, i w mojej okolicy mozna na
            tym niezle zarobic.
    • magdziol18 Re: praca a "praca".... 19.04.07, 22:15
      mam wyksztalcenie wyzsze z Polski - bibliotekoznawca, moj dyplom jest tutaj
      uznawany, nie pracowalam tu jednak w swoim zawodzie( nie szukalam takiej
      pracy), pracowalam jako au-pair i nigdy sie tego nie wstydze. Teraz jestem z
      moja coreczka w domu i jestem z tego rozwiazania bardzo zadowolona. Wg mnie to
      najwazniejsza praca...Jednak, wczesniej juz na forum wspominalam za kilkanascie
      lat, kiedy moje dzieci podrosna to pojde do jakiejs pracy...
      • reninka72 Re: praca a "praca".... 19.04.07, 23:53
        Magdziol18,
        Napisz, prosze, wiecej o uznaniu tego dyplomu z Polski. Czy jestes pewna ze Ci
        go uznaja? I kto ma go uznac? Czy chodzi o American Library Association?
        Ja rowniez mam wyzsze wyksztalcenie humanistyczne z Polski, a po przyjezdzie do
        Stanow skonczylam tu magisterskie studia bibliotekarskie. Pracuje na pol etatu w
        bibliotece uniwersyteckiej, w zasadzie moge sobie ustalic dowolne godziny, wiec
        kiedy corcia skonczy 3 miesiace wracam do pracy. Niestety, moja praca nie jest
        obecnie na poziomie na ktorym powinnam pracowac po studiach (jestem library
        assistant, a nie librarian) jednak ze wzgledu na znakomite godziny, bliskosc itd
        na razie nie szukam niczego innego. Mam zamiar poszukac odpowiedniej pracy na
        caly etat kiedy corcia (a moze i nowe dziecie) pojdzie do przedszkola.
        Po przyjezdzie do Stanow (przyjechalam legalnie) pracowalam przez kilka lat w
        department store i takze nigdy sie swojej pracy nie wstydzilam.
        • magdziol18 Re: praca a "praca".... 20.04.07, 02:20
          to bylo kilka lat temu jak zaczelam to robic, oczywiscie nie dokonczylam(
          mialam operacje kolana, nie moglam chodzic przez dlugi czas, perespektywa pracy
          sie oddalila, no ale i tak wstyd) Z tego co ja zrozumialam to to wyksztalcenie
          jest po prostu uznawane przez pracodawcow( jesli chca bys je przedstawila),
          wiesz bylam w min oswiaty oni mi to popodbijali, oczywiscie trzeba bylo
          zaplacic za znaczki skarbowe, nalezy potem ten dyplom prztlumaczyc przysiegle.
          Rozmawialam z kilkoma osobami w ALS i chyba stanelo na tym, ze oni
          skontaktowali by sie z moja uczelnia( uniw Mikolaja KOpernika w Toruniu) zeby
          po prostu sprawdzic jaki byl program studiow i czy ja sobie tego nie
          wymyslilam...
          jak staralas sie o ta prace obecna to zaznaczalas ze masz wyzsze wyksztalcenie
          z Polski? Twoja praca brzmi super, wlasnie o czym takim marze jak juz moja mala
          pojdzie do szkoly...
          • reninka72 Re: praca a "praca".... 20.04.07, 02:45
            Kiedy staralam sie o moja obecna prace, bylam juz studentka bibliotekoznawstwa i
            mialam doswiadczenie z wczesniejsza praca w amerykanskiej bibliotece. Mysle, ze
            moje wyzsze wyksztalcenie z Polski nie mialo wiekszego znaczenia. Z drugiej
            strony fakt, ze w Polsce skonczylam filologie orientalna mogl byc dla mojego
            obecnego pracodawcy znaczacy poniewaz pracujac przy katalogowaniu zbiorow mam do
            czynienia z roznymi jezykami i osoby wladajace obcymi jezykami sa zawsze bardzo
            pozadane.
            Mam znajoma, ktora rowniez skonczyla bibliotekoznawstwo w Polsce i po
            przyjezdzie do Stanow dostala od razu bardzo dobra prace w bibliotece na
            prestizowym uniwersytecie. Jednak jej praca rowniez nie jest na poziomie
            librarian, ale jako library assistant. Obecnie konczy studia bibliotekarskie w
            Stanach aby moc awansowac.
      • edytais Re: praca a "praca".... 19.04.07, 23:53
        Ja mam wyksztalcenie z USA (BA chemia/matma, MS chemia).
        Nigdy na pelny etat nie pracowalam, ale podczas studiow mialam przerozne
        prace: kilka godzin w cafeterii, business office, bibliotece, admissions
        office, labol. computerowym, uczylam matmy, chemii, pilnowalam dzieci, 2x
        sprzatalam, pozniej bylam asystentka w labolatorium. Jak juz mialam MS to
        uczylam chemii na uniwerku kilka godzin w tygodniu. Moja najstarsza corka
        chodzila do przedszkola/zlobka 2 razy w tygodniu jak ja uczylam. Bardzo mi to
        odpowiadalo. Troche sie z domu wyrwalam a mala pobawila sie z dziecmi,
        nauczyla sie,ze jest ok jak ktos inny sie nia zajmuje. Wiekszosc czasu i tak
        byla w domu, wiec bylo super. Pozniej mialam przerwe i teraz znowu ucze jedno
        labolatorium w tygodniu, maz wtedy przychodzi wczesniej z pracy i pilnuje
        naszej trojki. Chce pracowac troche wiecej godzin w tygodniu (teraz to tylko
        2) ale wtedy musialaby zatrudnic nianie. Niania lub przedszkole dla mojej
        trojki wiecej wyniesie niz to co zarobie, wiec ucze tylko 2 godziny bo na tyle
        moj maz moze wyrwac sie z pracy. Zanim moglam legalnie pracowac to przez pare
        lat siedzialam w domu z 2, potem 3ka dzieci, siedzenie w domu mi nie
        przeszkadzalo. Nie czuje sie w ten sposob niedowartosciowana czy niespelniona
        itp. Chyba czesciowo to zasluga tego, ze nie wyslalam najstarszej corki do
        szkoly tylko sama ja ucze. Moje pragnienie kariery jest zaspokojone. Ucze sie
        jak uczyc, szukam programow, sama dla niej tez pisze, swietnie sie bawimy
        eksperymentujemy. A te dwie godziny to jap racuje nie dla pieniedzy, bo dostaje
        smieszna kwote. Pracuje bo kiedys jak dzieci podrosnal to chce na dobre i na
        pelny etat pojsc do pracy i nie chce miec zbyt dlugiej przerwy w pracy na CV.
        Znam pare osob, ktore uczyly dzieci w domu przez cala szkole srednia. Dzieci
        poszly na studia a mamy zaczely szukac roboty i naprawde trudno jest wtedy
        znalezc prace jak sie nie pracowalo przez 20 lat. Ja planuje pracowac na pelny
        etat, ale to jest w dalekiej przyszlosci. Narazie zaczelam studia w innym
        kierunku, zeby miec wybor czegos poza chemia. Jesli tak wyjdzie, ze
        przeprowadzimy sie gdzies gdzie sa naprawde dobre szkoly to nie przekreslam
        mozliwosci wyslania dzieci do szkoly, ale dopoki siedzimy w tej dziurze to
        dzieci do konca sredniej szkoly beda uczone w domu.
        • kathiekp Re: praca a "praca".... 23.04.07, 04:37
          Hallo Edytais,
          ja sie tez zastanawiam nad homeschooling w przyszlosci, robisz to calkiem sama
          czy w jakies grupie (tutaj mamy sa w grupach i sie tez spotykaja ale wiekszosc
          jest religijna). Masz swoj plan lekcji czy musisz sie trzymac stanowego? Inne
          pytanie, jak laczysz twoje studia i uczenie w domu, tez mysle zeby isc na
          drogie studia bo z moja specjalnoscia w biologie tutaj prace tylko w Tampa
          dostane a to stracilabym wiecej niz 4 godziny na dojazd :-(.
          Kasia
          • edytais Re: praca a "praca".... 30.04.07, 01:30
            Ja ucze sama, ale bardzo chcialabym byc w wiekszym miejscu gdzie jest tzw coop.
            Wtedy jest o wiele latwiej, bo dzieci moga brac udzial w zajeciach wymagajacych
            grupy lub uczyc sie tego, czego Ty nie potrafisz nauczyc. Owszem mozna wtedy
            wziasc tutor, ale coop to jest bardzo tania czasami darmowa opcja.
            Grupowe zajecia to np. band, teatr, itp. Znajoma, ktora wyuczyla 7 dzieci
            przez cala srednia szkole, ktora tu sie przeprowadzila 2 lata temu gdzie nie ma
            coopu (tam gdzie mieszkala byl) bardzo za nim teskni. Mielismy nawet zalozyc w
            tamtym roku, ale za malo jest rodzin, wiec sie to wszystko rozlecialo.
            Dzieci jej nauczyly sie w coopie wielu ciekawych rzeczy nie koniecznie
            tych "szkolnych". Syn nauczyl sie mechaniki samochodowej, wszystkie dzieci
            nauczyly sie gry na pianinie itp (wszystko bylo za darmo).

            Ja ucze sama, ale mamy W-F i gimnastyke w grupie homeschoolers. W-F razem na
            sali z podzielonymi grupami wedlug wieku. Gimnastyka w malej grupie przed
            15:00 mamy bardzo duzy discount, bo sala i tak pusta zanim dzieci szkolne maja
            zajecia.

            Ja nie trzymam sie zadnego programu stanowego. jeszcze tego by brakowalo!
            Uwazam, ze poziom w Arkansas jest za niski wiec na pewno nie uczylabym wedlug
            ich standardow. Czytania uczylam phonics (Parent's guide to reading) potem to
            tylko cwiczenie czytania, robilam index cards itp. Zmienilam program na Spell
            to Write and Read i Nicole dzieki temu czyta na poziomie 3ciej klasy (jest w
            pierwszej). Zaczelismy w grudniu (jej poziom byl dokladnie jak powinien czyli
            1.5 1klasa 5 miesiac). TEstowalam ja pare tygodni temu i wyszlo 2.9 (2 klasa 9
            miesiac) poziom wyzej to juz 3cia klasa. Duzo mnie to pracy kosztowalo w
            porownaniu do innych programow, ale bylo warto. studydog.com mial darmowy
            program do uczenia czytania. www.bookadventure.org/ zacheca do
            czytania ksiazek, bo zbiera sie punkty i sa nagrody.

            Matematyke sama wymyslam, duzo mam gier matematycznych. Od czasu do czasu
            kupuje ksiazeczki 30-60 stronowe z kolorowymi obrazkami i grami komputerowymi.
            Zaczelam z singapore math i kupilam program K na caly rok, ale w ciagu miesiaca
            skonczylysmy! Mialam tez Saxon Math K i 1 klasy (program w wielu szkolach).
            Nam nie podobal sie dlugo, bo w kolko to samo corke nudzilo i tracila checi do
            nauki. Ona lubi zmiany i ciagle cos nowego, wiec jak ja wymyslam to jest
            najlepiej.

            Poza tym to uczymy sie o srodowisku, zwierzetach, robimy tzw lap books.
            Folder zlozony jak okienko z dodatkowymi kartami. Po przeczytaniu wielu
            ksiazek na jeden temat wszystko to do kupy skladamy.
            Przyklad jak uczylismy sie o planetach (Nicole nawet wymyslala gry)
            Tutaj zdjecia (4 pierwsze na tej stronie)
            www.schranz.photosite.com/NicolesartAge6/?page=2
            Z science to robimy rozne eksperymenty. Mam pare ksiazek, inne zrodla to
            internet.

            Pisanie cwiczymy tzw cursive. Zwykle w szkolach zaczynaja od block letters,
            potem w 3ciej klasie jest cursive. Podobno dzieci tego nie lubia, bo naucza
            sie pisac jednym sposobem a potem kaza inaczej. Znajomej dzieci uczyly sie od
            K4 cursive i bardzo to chwalila, wiec i ja tak zaczelam. Nicole bardzo ladnie
            teraz pisze. A to jest ten cursive (Pierwsza strona samodzielnie napisana
            przez Nicole zupelnie bez mojej pomocy nawet przy ortografii :)
            www.schranz.photosite.com/NicolesartAge6/PC220402.html
            Ogolnie nauka jest taka troche przy stole kuchennym, troche z nia siedze,
            troche samodzielna. Codziennie minimum mamy wyznaczone na matematyke,
            czytanie, pisanie i spelling (ortografia) 30 min. na kazde lub mniej jesli
            szybko sie wyrobi z lekcja. To co mamy przerobic przygotowuje wieczorem dzien
            wczesniej. Reszta czyli eksperymenty, rysunki/malowanie/ wycinanie, itp to w
            zaleznosci od tego jaki mamy dzien.
            Naprawde duzo mozna przy nauce zrobic. Corka mi np. na glos czyta ksiazke
            podczas jak ja myje naczynia, sprzatam w kuchni czy przygotowuje lunch.
            Na poczatku nauki liter i pisania duzo trzeba poswiecic czasu, ale potem jest
            latwo. Nicole wybiera sobie ksiazke i kopiuje wybrana strone. Nie musze nad
            nia siedziec. Z matematyki tylko nowe rzeczy wymagaja siedzenia przy niej i
            tlumaczenia. Potem to juz tylko zadania i cwiczenia, wiec tez samodzielna
            praca. Ja potem sprawdzam.
            Wiele rzeczy, ktore sa nauka to tez jest zabawa i mlodsza corka w tym tez
            bierze udzial. Roznica taka, ze mlodsza nie musi potem tego opisywac w
            zeszycie :)

            Strasznie sie rozpisalam. Jeszcze duzo moge pisac.
            Wiesz, kazda rodzina inaczej uczy. Polecam kupno ksiazki dla poczatkujacych
            "The first year of homeschooling your child" Linda Dobson.
            Jest wiele sposobow na uczenie. Musisz sama znalesc sposob, ktory odpowiada
            Twojej rodzinie i sposobu nauki dziecka. Moja najstarsza corka lubi zmiany,
            wiec monotonny program by u nas nie zdal egzaminu. Moja mlodsza nie lubi zmian.

            Pierszy rok nauki jest trudny, wiec osobiscie nie zaczynalabym studiow.
            W tym roku bylo latwiej, dlatego zdecydowalam sie na wlasna nauke.
            Pomyslalam, ze ta godzine dziennie, ktora "marnuje" na internecie moglabym sie
            uczyc. Druga godzine nadal moge poswiecic forum :)
            Narazie zaczynam, wiec nie wiem ile pociagne. Dam znac pozniej.
            Teraz ok godziny dziennie ucze sie marketingu na CLEP.
            Na jesien chce zapisac sie na 2 kursy (jeden cos w stylu independent study,
            drugi online z ocena koncowa, trzeci chce online audit, zeby bez oceny). chce
            trzeciego dokonczyc uczyc sie samodzielnie. Maz nie pracuje od polowy grudnia
            do polowy stycznia wiec chce wtedy sie douczyc i zdac CLEP.
            Narazie tak planuje, a jak wyjdzie to sie okaze. Zapytaj w lutym :)

            <a href="">
            </a>
            • aniutek Re: praca a "praca".... 30.04.07, 03:15
              o rany Edyta jaka szkoda, ze mieszkamy tak daleko od siebie, chetnie byl Was odwiedzila :)
              strasznie mi zaimponowalas tym co robisz z dziecmi! ja kilka trygodni temu malo nie spadlam z lozka z
              wrazenia kiedy prawei 3 letnia Zuzia zaczela mowic abecadlo paluchem wypisujac w powietrzu litery,
              kiedy zauwazyla moje zainteresowanie to samo powtorzyla liczbami po polsku i ang.... mocno sie
              zdziwilam ale i zaboloalo mnie bo zadna w tym moja zasluga :(
              to wielki dar umiec poswiecac ( wartosciowy) czas wlasnym dzieciom.
              ja zauwazylam, ze kiedy Zula jest z jakims jeszcze dzieckiem latwiej mi zajac sie nimi, z nia sama jakos
              szybko sie rozpraszam.
              • edytkus Re: praca a "praca".... 30.04.07, 03:32
                aniutek napisała:

                > o rany Edyta jaka szkoda, ze mieszkamy tak daleko od siebie, chetnie byl Was od
                > wiedzila :)

                ja bym podrzucila Alexandre ;)

                > prawei 3 letnia Zuzia zaczela mowic abecadlo paluchem wypisujac
                > w powietrzu litery,

                w tym wieku to raczej normalne, dzieci duzo zapamietuja ALE za rok Zuza moze juz NIC nie pamietac
                wiec mozesz sie zasluzyc nie dopuszczajac do tego ;)


                Edytais, ale fajny ten obrazek z wagina ;))) Ciekawia mnie zestawy do haftowania, kupujesz gdzies
                gotowe? Od jakiego wieku mozna zaczac? Twoje dzieci musza byc bardzo spokojne, Alexandra nawet
                obrazka nie dokonczy rysowac a co dopiero wyhaftowac :( Ale w piatek w przedzkolu wychowawczyni ja
                pochwalila ze ma wiecej cierpliwosci i odkad posadzila ja w pierwszym rzedzie nie musi jej juz tak
                czesto zwracac uwagi :)
                • aniutek Re: praca a "praca".... 30.04.07, 03:49
                  hehehehe ja zamiast sie uczyc podziwiam malunki Nicole i zarykuje sie ze smiechu ( tylko nie mow
                  dziecku!) ta gola Mama z wieszakiem w reku i rajstopami i te zebiska ...... no n ie moge przecudowne :)

                  Moja Zazula ostatnio mowi do Ojca swego, no ja jestem taka chuda, no chuda jestem Daddy! a Ojciec
                  pyta a mamusia jaka jest? a ona na to No jak to mamusia tez jest chuda, no popatrz tylko i buch moja
                  bluzke w gore ;) a tam..... no na pewno nie chudy brzuszek......
                  Moja kochana coreczka :) jaka delikatna ;0

                  no wiem, ze z tymi literami to nie jest oznaka zadnego geniuszu, po prostu zdziwilam sie mooocno,
                  no bo jak to dopiero sie gadac nauczyla, w nocy spi z pielucha, a tu litery, liczby??? jakos szybko to
                  nastepuje....
                • edytais Re: praca a "praca".... 02.05.07, 02:28
                  >Ciekawia mnie zestawy do haftowani
                  > a, kupujesz gdzies gotowe? Od jakiego wieku mozna zaczac?

                  Gotowy zestaw widzialam w Walmarcie (biedronka) jak wybieralam nitki do "Simba
                  i Nala" dla Emily. Nicole sie bardzo podniecila jak zobaczyla te zestawy.
                  Nie kupilam bo nitek (floss) mam od zawalenia w domu, czerwona i czarna sie
                  znalazla. Kupilam tylko Aida Cloth 11 count (im mniejszy numer tym wieksze
                  oczka 11 oczek na cal). Z tego moze miec kilka projektow za $2.00. Zestaw
                  biedronki i zabko w Walmarcie byl za $3-$4. Tam jest aida cloth, igla, nitki i
                  wzor. Wzory sama wymyslilam. Bardziej skomplikowane robie na komputerze
                  programem PCStitch. Pokazuje wtedy nie tylko wzor bialo czarny, ale mozna
                  kolorowy lub jak bedzie wygladal juz wyszyty.
                  Nicole zaczela halftowac w wieku 6 lat, ale to jest bardzo wczesnie. Ona ma do
                  tego talent i mimo to dziwilam sie jak sobie dobrze radzi. Z szydelkiem nie
                  potrafi (pare razy juz probowala i wychodzi jej trojkat). Przyszla do nas
                  corka znajomej, Nicole sie pochwalila swoimi pracami i kolezanka tez chciala.
                  Dalysmy jej zestaw naszej biedronki i nie mogla sobie poradzic mimo, ze miala 9
                  lat. W Hobby Lobby sa zestawy needlepoint na plastikowym kwadracie z wielka
                  igla. Na pudle pisze, ze od 6 czy 8 roku. Poszukaj na polkach obok cross-
                  stitching. Tam zwykle sa przerozne zestawy dla dzieci.
                  Jesli Aleksandra nie ma cierpliwosci to pewnie i tak musisz poczekac. Do tego
                  trzeba miec anielska. Porownujac Nicole do Emily w tym samym wieku, roznica
                  jest ogromna.
    • bea_mama Re: praca a "praca".... 20.04.07, 00:02
      Jestem 6 lat w Stanach, skonczylam matematyke w Polsce. Pracowalam w banku
      jakos staff accountant przez 1,5 roku, potem urodzila sie Zuzka, no i teraz
      wlasnie jestem znowu na etapie szukania pracy, rowniez w accounting.
      • aniutek Re: praca a "praca".... 20.04.07, 01:42
        bea - matematyke !!!!! jestem pelna podziwu!!
        dla edytais tez- chemia!! mocne glowy macie dziewczyny!
      • tkkh ja tez po matematyce! 21.04.07, 14:49
        Hej, ja tez konczylam matematyke w Polsce i tez jestem w Stanach od szesciu lat :)

        Obecnie koncze "graduate school" rowniez w dziedzinie.... matematyki. :) No i mam poltoraroczna
        coreczke, ktora sie wlasnie obudzila...

        Pozdrawiam wszystkie matematyczki i wszystkie mamy.
        • bea_mama Re: ja tez po matematyce! 21.04.07, 20:15
          tkkh napisała:

          > Hej, ja tez konczylam matematyke w Polsce i tez jestem w Stanach od szesciu
          lat:)

          Witaj, witaj:)) A gdzie konczylas? bo ja w Lodzi.
          I co zamierzasz robic po matematyce? Moim marzeniem bylo byc nauczycielem,
          haha... po roku zrezygnowalam i sie przekwalifikowalam na ekonomiste:))
          • claudia207 Re: ja tez po matematyce! 21.04.07, 20:56
            Po matematyce, firmy komuterowa min IBM zatrudniaja do testowania systemow.
            Moze wiec taka kariera?
            • tkkh Re: ja tez po matematyce! 22.04.07, 14:40
              Studia skonczylam w Katowicach w 2001. Jakis niecaly tydzien po obronie wyjechalam na stale do USA.

              Jak wszystko pojdzie dobrze i jak skoncze Graduate School w terminie, to bede miec prace na uczelni
              przez nastepne trzy lata (troche teaching, troche research). Co potem, to nie wiadomo. Na pewno
              marzy mi sie wieksza rodzina :))

              Hmmm.. testowanie systemow komputerowych? Wyspecjalizowalam sie w matematyce teoretycznej,
              wiec umiem na przyklad badac przestrzenie 248-wymiarowe, ale niestety na komputerach, na
              statystyce i innych pozytecznych rzeczach to sie nie znam...

              I znowu moja mala wstala - i to koniec mojego wolnego czasu na dzisiaj :)
      • zapomnialamnicka Re: praca a "praca".... 02.05.07, 04:58
        ja tez po matematyce

        occupation - housewife

        jeszcze ze dwa lata
    • cynta Re: praca a "praca".... 20.04.07, 02:20
      Ja podobnie jak Kotorybka skonczylam tutaj studia i pracuje jako naukowiec w
      firmie farmaceutycznej. To ja jestem "tata", dlugie godziny itp. Jak ktos chory
      to tatus odbiera i zostaje w domu. Za to weekendy sa moja. Najmlodsza corka ma
      4.5 lat i jest w przedszkolu od wieku 3 lat. Przedtem byla z babcia i z mezem.
      Miedzy studiami pracowalam w laboratorium jako Research Assistant i Lab manager.
      Na samym poczatku tez sprzatalam ale krotko bo nie lubie i wolalam studiowac.
      Starsze corki powoli wylatuja, wlasnie mamy kolejny prom w sobote...
    • moniamm Re: praca a "praca".... 20.04.07, 05:50
      przyjechalam tu 5 prawie 5 lat temu. nie mam skonczonych studiow z polski,
      jedynie 2-letnie studium. jak kiedys pisalam, "kariere" w usa zaczelam od
      sprzatania. obecnie pracuje jako office manager, ale moja praca nie
      satysfakcjonuje mnie wiec prawdopodobnie po urodzeniu dziecka bede rozgladac za
      czyms innym. w tym miesiacu koncze ang w college (esl), o ile moje malenstwo
      nie postanowi inaczej :). zaczelam powaznie myslec o zrobieniu jakiejs szkoly
      tutaj ( na razie 2 letniej), tylko jeszcze nie wiem konkretnie co. ciezko mi
      podjac decyzje - moze accounting, albo criminal justice.
      • karla007 Re: praca a "praca".... 01.05.07, 22:05
        jestem za accounting, po tym zawsze latwo o prace...
        ja za 4 miesiace koncze MBA Finance/Accounting a zaraz po bedzie dzidzia, wiec
        pewnie zero czasu na cokolowiek innego...pracuje jako audytor i poki co bardzo
        mi sie podoba (choc wiem, ze dla niektorych to brzmi jak koszmar:-))
    • edytkus Re: praca a "praca".... 20.04.07, 09:23
      dagst napisała:

      >Czy przyznanie
      > sie tutaj na forum co sie robi to wstyd??


      e tam, sprzatajac nierzadko dziewczyny zarabiaja wiecej niz w biurze tymbardziej ze dostaja 100%
      cash. Poza tym zadna praca nie hanbi.
      • edytais Re: praca a "praca".... 20.04.07, 17:10
        > e tam, sprzatajac nierzadko dziewczyny zarabiaja wiecej niz w biurze
        tymbardzie
        > j ze dostaja 100%
        > cash. Poza tym zadna praca nie hanbi.

        Ja zarabialam sprzatajac wiecej niz teraz uczac na uniwerku (liczac za godzine
        sprzatania, a tutaj 2 godziny labolatorium+ godzina przygotowania i sprawdzania
        prac).
        • moniamm Re: praca a "praca".... 20.04.07, 17:18
          ja tez zarabialam wiecej przynajmniej na poczatku, ale z tego pokrywalam paliwo
          i musialam sie sama rozliczac z podatku. teraz mam podobna stawke, nie musze
          daleko jezdzic i mam odciagane podatki. po raz pierwszy to ja dostalam
          pieniazki z podatku a nie rzad :)
    • marta2777 Re: praca a "praca".... 02.05.07, 20:22
      ja zanim dostalam staly pobyt to najzwyklej w swiecie sprzatalam, ale bardziej
      dorywczo, takie wakacyjnie roboty.Pierwszy raz bylam juz tu 10 lat temu. Jak
      juz wylosowalismy Green Card to powazniej wzielam sie za szukanie jakiego
      univerku, i znalazlam taki, ktory zaproponowal mi Graduate Research
      Assistantship in Geological ENgineering czyli szkole mam "za darmo" ;-) w
      polsce ukonczylam studia w Geologii Naftowej i Geotermii. Tutaj pracuje dla
      univerku, wykonuje projekty dla profesorow i ucze sie oraz nadrabiam wiedze z
      inzynierii. Aktualnie jestem na etapie takim ,ze zaskonczylam zaliczanie
      kredytow i teraz pozostalo mi skupic sie jedynie na mojej pracy koncowej, na
      ktora nie mialam czasu odkad urodzil sie Adam ponad rok temu. Od tamtej pory
      troche mi ciezko sie jakos zorganizowAC, ale odkad zapisalam go do day care na
      full time, mam wiecej czasu dla siebie , nauke i prace. JEdnak zanim zrobie
      degree chcialabym pracowac w DEpartment of Transportation and Public
      Facilities gdzie potzrebuja inzynierow do Geotech Investigations. Mam nadzieje,
      ze mi sie uda :-)Wtedy Adam juz na full time caly czas bedzie musial byc w
      zlobku, ale ja chyba wole pracowac niz siedziec w domu. Wtedy chyba jestem
      lepsza mama ;-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka