Zostałam sama- Aniol polecial do Zurychu...a ja tu mam być dzielna- na
telefonach- do wtorku w nocy.....sama...z dzieckie...i ze strachami

Och.....w Was cała nadzieja

Teraz to sobie pomyślałam- że kiedy ja odrożnię- czy mnie boli jak zawsze-
czy już cos sie dzieje....
Z Jędrekim ciągle bolal mnie brzuszek, ciągłe skurcze...tak wiec jak już byl
etap porodu- to myślałam, ze to jak zwykle- i wytrzymałam do rozwarcia na 8-
zanim uwierzyłam-że jednak rodzę....z Qbą- pierwsza ciaża- nic mnie nie
bolalo-a na wizycie okazalo sie- że rozwarcie...mam TYLe lat...trzecia ciaża-
i jestem nadal "głupia"....Przecież nigdy nie możemy przewidziec- co moze byc
za chwilę......Bea sama w domu

.....internet...telefon....stos
lekarstw...ech...i sama muszę robic zastrzyki z progesteronu...buuuuu- taka
byłam dzielna....tak zapewniałam, że dam sobię radę...a teraz....otoczona
lękami....pupa w guzach i siniakach...jak znajde sobie
miejsce.....jejku....ale narzekam


nie czytajcie tego

!!!!!!!!!! ooo i
przeszedł ból nerki- antybiotyk dziala



