Dodaj do ulubionych

Jejku.....nie czytajcie tego:)

31.07.04, 20:17
Zostałam sama- Aniol polecial do Zurychu...a ja tu mam być dzielna- na
telefonach- do wtorku w nocy.....sama...z dzieckie...i ze strachamismile
Och.....w Was cała nadziejasmile
Teraz to sobie pomyślałam- że kiedy ja odrożnię- czy mnie boli jak zawsze-
czy już cos sie dzieje....
Z Jędrekim ciągle bolal mnie brzuszek, ciągłe skurcze...tak wiec jak już byl
etap porodu- to myślałam, ze to jak zwykle- i wytrzymałam do rozwarcia na 8-
zanim uwierzyłam-że jednak rodzę....z Qbą- pierwsza ciaża- nic mnie nie
bolalo-a na wizycie okazalo sie- że rozwarcie...mam TYLe lat...trzecia ciaża-
i jestem nadal "głupia"....Przecież nigdy nie możemy przewidziec- co moze byc
za chwilę......Bea sama w domusmile.....internet...telefon....stos
lekarstw...ech...i sama muszę robic zastrzyki z progesteronu...buuuuu- taka
byłam dzielna....tak zapewniałam, że dam sobię radę...a teraz....otoczona
lękami....pupa w guzach i siniakach...jak znajde sobie
miejsce.....jejku....ale narzekamsmilesmile nie czytajcie tegosmile!!!!!!!!!! ooo i
przeszedł ból nerki- antybiotyk dzialasmilesmilesmilesmilesmile
Obserwuj wątek
    • pimienta Re: Jejku.....nie czytajcie tego:) 31.07.04, 21:02
      Bei, witaj w klubie samotnych. Ja sama juz drugi tydzień. Wysłałam męża z
      córcią na 2 tyg. do Bułgarii, bo szkoda mi było Lubeczki, żeby się całe lato
      kisiła w Warszawie. No i tęsknię okropnie, mimo, że codziennie rozmawiamy,
      dzisiaj miałam płaczliwy dzień i popłakałam się mężowi w słuchawkę. Zastrzyki
      (clexane) robi mi sąsiad, bo sama jakoś nie daję rady. Sąsiad też dwa razy
      dziennie bieże moją sukę na przebieżkę. Odwiedzają mnie czasem różne koleżanki,
      ale to nie to samo. Oby do piątku, wracają po południu smile)) Najbardziej dobija
      mnie to, że poza ogródek wyjść nie mogę, bo teraz mam zakaz prowadzenia
      samochodu, a ja mieszkam pod Warszawą i bez samochodu się nie da. I tak siedzę
      i tęsknię.
    • bei Kochana Pi.... 01.08.04, 09:38
      Och...Droga Pi- witajsmile
      nocke nie spalam...teraz siedziałam nad sniadankiem- którego nie mogłam zjesć-
      a muszę coś wrzucić przed antybiotykiem-jestem zniechęcona- on wcale nie pomaga-
      ból nerki i pęcherza wrócil- znowu chodzę co minutę na bolące
      siusiu.....jeszcze kłucie przede mną....będę zaraz płakać z bezsilności....też
      nie mogę jeździć autkiem- tzn- nie pozolono mi już dawno-po pęknięciu podstawy
      czaszki- mam kłopoty z blędnikiem...ale w swojej okolicy- przed przeprowadzką
      jeździłam po 20 km- dopiero po większej trasie błędnik szalał...tu wolę nie
      próbować...teraz zastanawiam sie nad wizytą domową...zamówić?...czy nie....-
      ależ HAMLETYZUJĘsmile Pozdrawiam Cię- słomiana wdowosmilesmilesmile...My nie zostałyśmy
      same- ale z dziećmi...i to jak grzecznymi- nie broją zbyt mocno- trzymaja się
      tak BLISKO mam...smilesmile Pozdrowionkasmile
    • alice1 Re: Jejku.....nie czytajcie tego:) 01.08.04, 11:59
      Dziewczyny cały czas dajecie sobie świetnie radę i tak będzie i terazsmile)
      Myśli waszych bliskich są cały czas z wami. I na pewno przez te pare
      chwil....nic złego się nie przytrafi. Nie może się przytrafićsmile)
      Jest strach......czarny scenariusz....to wszystko rodzi się w naszych głowach,
      to wszystko trzeba wygonić...... bo na pewno będzie dobrze i nic złego was nie
      spotka. Więc główka do góry:_))))
      • bei :):):):):) 01.08.04, 12:22
        • pimienta Re: :):):):):) 01.08.04, 17:08
          No bei, jak dzisiaj? Jak tam nereczki i samopoczucie? U mnie nieźle, bo rano
          odwiedziła mnie przyjaciółka, a po południu niespodziewanie wpadł mąż mojej
          mamy, więc było mi miło. Jutro zapowiada się dzień samotny, ale jakoś
          wytrzymam. No właśnie, nie jesteśmy same, tylko z tymi rozpychańcami w brzuchu.
          Oglądałam wczoraj zdjęcia mojej Lubki zaraz po urodzeniu (to już 4 i pół
          rokusmile). Nie mogę uwierzyć, że znowu będę miała taką maleńką babeczkę w domu.
          Jeszcze dwa miesiące, niecałe nawet. Oby wszystko było dobrze.
          • bei Re: :):):):):) droga Pi 01.08.04, 23:09
            mam nastrój łzawy...jestem juz taką mimozą...
            byli u mnie przemili sąsiedzi ...Monika też jest wciaży- tylko termin ma na 16
            tego grudnia...
            dzwoniła rodzinka....
            moja infekcja ma sie dobrze- mam podwyższona temp...i wiem, że mam nerkesmile
            Mój syneczek szataniołek buszuje w brzuszku aż podskakuje bluzkasmile
            a ja mówie "nie jest źle"...na zmiane z "będzie dobrze"- i to skutkuje...wiem,
            że antybiotyk ma czas do jutra- by mój organizm poczuł sie lepiejsmile
            Pozdrawiamsmilesmile Pozdrawiam Ciebie i Twojego lokatora brzuszkasmile
        • mama38 do bei 01.08.04, 17:18
          Jestem na razie tylko kibicem na tym forum i trzymam kciuki za Ciebie i inne
          mamy, bo sama niedawno przezyłam tragedię. Zaciekawiła mnie Twoja wypowiedz do
          lidkasuper. Mi również odeszły wody w ciąży,w 26 tygodniu. Niestety po 12
          dniach już rodziłam synka. Chciałam zapytać czy po odejściu wód leżałaś do
          końca ciąży w szpitalu? Czy poza antybiotykiem robiono coś żeby nie doszło do
          zakażenia? czy znaleziono powód pęknięcia pęcherza?
          Przepraszam jesli Cię uraziłam tymi pytaniami. Po prostu cały czas szukam
          odpowiedzi...
          Pozdrawiam Cię serdecznie
          Ania
          • bei Re: do bei 01.08.04, 23:03
            Już Ci odpowiadam....ciaża z Jędrekiem- mialam 27 lat- to była druga ciąża..od
            początku z wielkimi klopotami: 3tc plamienie....4 tc krwawienie- i to
            masywne...robilam grawitesty i wiedziala ze jestem w ciąży....zaczęłam pobyt w
            szpitalu..... plamienie nie ustawalo...az do 8 tc..przez caly czas miałam
            skurcze- leżałam...w 16 tc- masywny krwotok, w tydzien późny- następny..w 20
            silne skurcze- non stop kroplówka z fenoterolem, nospa, diphergan, relanium- i
            rozwarcie - niewielkie- ale już mialam..zalożono mi szew okrężny- spadl na
            drugi dzien..ciągle leżałam...zalożono drugi- wytrzymal 2 dni i spadl..skurcze
            odeszły...to byl ranek- pierwszy dzien 21tc...leżałam w lożku- chcialam
            poprawić sobie lekki koc na lożku- leżałam- i unioslam troche go do góry- i w
            tym momencie poczułam wilgoć...myslałam, że to krew...ale była to woda
            zabarwiona na różowo....wieczorem mialam gorączkę i skurcze...dopiero po 9
            dniach dostałam antybiotyk....leżalam do końca ciąży- az do porodu w szpitalu-
            dziecko bylo niskowagowe- urodziłam w 40 tc- w dniu terminu...
            Nie zdiagnozowano przyczyny utraty wód....wysaczaly sie zupełnie przez
            uszkodzoną błonę....miałam podawaną gentamycynę....zażywalam fenoterol,
            relanium, nospe, magnez w kroplówkach...
            Moja koleżanka- miala pęknięcie pęcherza- w 24 tc....ale jej tylko saczyly się
            wody sporadycznie- nie lezala długo w szpitalu- wszystkich wód nie
            straciła.....pęknięcie nastąpilo przy wysilku fizycznym- coś cieżkiego
            dźwigala....urodzila w terminie śliczną córkę....
            Przypuszczalnie- mój pęcherz w tamtej ciaży był bardzo słaby...podobnie jak
            łożysko- po porodzie tak oceniono....natura próbowala zrobić swoja eliminacje...
            Ufam, że szczęście- po traumatycznych przeżyciach uśmiechnie sie do Ciebie
            najpiękniejszym uśmiechem maluszka...życzę Ci radosci....serdecznie wspólczuję
            przeżytej tragedii....madycyna niekiedy nie potrafi wytlumaczyc tego- co
            doswiadczamy...ufam, że juz przedxwigałyśmy swój bagaż bólu- teraz niech tylko
            dobro sie czyni....z serdecznością- BEa i 23t Artuś
            • carina2004 Re: kilka slow od Cariny 02.08.04, 09:50
              Bei,

              Tak mi milo i cieplo odpisalas na mojego posta, ze nawet nie wiesz jak mi bylo
              fajnie i jak swietnie sie poczulam. Trzymam kciuki za Ciebie i mysle, ze mimo
              trudnej ciazy wszystko ulozy sie lepiej niz myslisz, osoba ktora ma tak duzo
              pozytywnej energii w sobie i tak duzo ciepla napewno nie doznaje rozczarowan.
              Zreszta opis Twojej drugiej ciazy chyba jest najlepszym dowodem na to ile
              potrafisz zniesc i ile sil w sobie potrafisz znalezc zeby dotrwac do
              szczesliwego konca. Serdecznie Cie pozdrawiam Carina
            • mama38 Dzięki bardzo :) 02.08.04, 18:00

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka