lotka76
19.08.04, 11:45
Kochane dziewczyny,
Widze ze atmosfera na forum jest wspaniala ze wseystkie sobie pomagacie. Wiec
chcialaby sie zwierzyc z problemu ktory mnie dreczy. Otoz piec, prawie szesc
lat temu poronilam po raz pierwszy w 9 tc, ale juz na wizycie w 8tc nie bylo
widac zarodka ( albo bardzo slabo, nie pamietam). zaczelo sie od lekkich
bolow w brezuchu i sladach plamienia ale juz w samochodzie skurcze bylu coraz
silniejsze. Mialam zabieg, tydzien potem wizyte u pana doktora ktory
powiedzial" dobrze ze pani poronila bo to byl tryploid" ( nie wiem czy dobrze
tlumacze z francuskiego triploïdie). Pytam sie co to a on ze jakis zly
podzial chromozomiczny typu tryzomia 18. Dal mi badania do zrobienia ale
bylam tak zalamana ze gdzies sie to zapodzialo. Potem zmienilam miasto i
stracilam kontakt za panem doktorem.
teraz szczsesliwie zaczynam 11 tydzien. Ten krytyczny minal wiec sie ciesze.
Ale prosilam juz dwoch ginekolowow o badanie na "tryploid", oboje stwierdzili
ze nie ma po co, w ogole wygladali jakby sie malo znali na tym. Ja tez sie
nie znam prawde mowiac, podejrzewam ze tamto dziecko to byl "wypadek" i ze
organizm sam sie "oczyscil" z dzidzi ktora nie byla prawidlowo rozwinieta.
Wmawiam sobie ze skoro teraz jestem w 11 tc to wszysko ok i tego tryploidu
nie ma.
Ale jezeli ktoras z was sie na tym zna, to bardzo bym prosila...
Dzisiaj mam wyniki badan krwi i byc moze USG prywatne ( chce powiedziec
tesciom ze jestem w ciazy i wolalabym wiedziec jak z dzidzia) wiec moze bede
was zameczac watkami...
dziekuje wam z gory i pozdrawiam cieplutko,
Lotka