03.06.04, 09:52
Nieznana (zapomniana!) Bretania IP: *.nextnet.pl
Gość: murfatlar 04.05.2004 16:02 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Czy tylko wybrzeże śródziemnomorskie jest warte udanych wakacji? Poszukuję
info na temat możliwości ciekwego urlopu w Bretanii. W szczególności
interesują mnie pobyt w niezbyt zatłoczonych urokliwych miejscach. Jaki jest
charakter plaż, miejscowości nadmorskich, a co zobaczyć w głębi półwyspu.
Może jakieś przykładowe ceny z ubiegłych lat? Lub inne praktyczne wskazówki
np dotyczące klimatu lokalnego i pogody w lipcu... Pozdrawiam



• Re: Nieznana (zapomniana!) Bretania IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl
Gość: Fredzio 04.05.2004 18:46 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Przykładowe notatki z 1999: " W miarę, jak wjeżdżamy w Bretanię, znikają
nazwy z Saint- na początku, pojawiają się z -ac na końcu, potem w kierunku
na Quiberon nazwy z przedrostkiem Ker-, pisanym razem, lub osobno i
nazwy pisane w dwu językach (Quimper=Kemper, Locronan=Lokorn),
przy czym nazwy po bretońsku pisane czasem z małej litery. Na
budynku merostwa napis "Le Maire/Ti Ker", zdaje się potwierdzać
mój domysł, że "Ker" musi znaczyć Pan, Król lub tp., ti lub ty
(Ty Bos), to pewnie bretoński odpowiednik angielskiego the.
Jedziemy falistą, krętą drogą, wśród zagajników, wzgórz lub
wzgórzami, czasem większe lasy.
Baule -po drodze, bogate wczasowisko, piękne nabrzeża,
liczne jachty, ale chyba nie ma piaszczystej plaży.
Wreszcie: megality! Carnac -pola pocięte kilometrowymi
rzędami stojących pionowo głazów różnej wielkości, w tym
ogromnych, wszystkie ustawione "profilem" do siebie, kilka
'domków, czy też stołów ułożonych z kamienia. Pola megalitów
ogrodzone ze względów ochronnych, ale drażnią zagadkowością:
kto, po co i kiedy je ustawił, szczególnie, gdy ogląda się model
całości lub zdjęcia lotnicze, ukazujące ogrom tych budowli(?).
Quiberon - na końcu półwyspu Quiberon, znów bogate
wczasowisko, piękne wille i domy, plaże po drodze kamieniste,
rozległe pokryte czymś czarnym, w Quiberon piaszczyste.
Pojedyncze, duże bunkry, pewnie pozostałości Wału Atlantyckiego,
niektóre ogromne. W pewnym miejscu półwysep ma tylko
kilkadziesiąt metrów szerokości. Atlantyk wyraźnie zielonkawy,
silny wiatr, wieje tu pewnie często, bo drzewa mają pnie
pochylone w jedną stronę, a i w domach nie ma najczęściej okien
od strony morza. W drodze kilkakrotnie krótkie ulewy, ale zawsze
jakoś, gdy wysiadamy - ustają. Pijemy kawę, kupujemy pocztówki i
wreszcie natrafiamy na czynną pocztę, kupujemy znaczki.
Z Quiberon można wyjechać tylko jedną drogą- nic dziwnego,
że jeździmy jakiś czas w kółko, nie mogąc jej znaleźć.
Vannes, które przegapiliśmy poprzednio, przepiękne w części
średniowiecznej, jak zwykle: wąskie, kręte uliczki i td., bogate
sklepy, duży podziemny parking. Niektóre domy mają fasady
wyraźnie odchylone do przodu, co dodaje ulicom uroku. Zwiedzamy
katedrę św.Piotra-de-Vannes trochę dziwnej konstrukcji:
jednonawowa z bardzo płytkim transeptem i dziwną, bańkowatą
kaplicą boczną oraz równie dziwną kaplicą-wypustką przed
prezbiterium."
Cd na życzenie



• Re: Nieznana Bretania-fredziu b.ciekawe! IP: *.internetdsl.tpnet.pl
Gość: marcelino 04.05.2004 19:17 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Zachęcony zaproszeniem proszę o więcej.

m



• Re: Nieznana (zapomniana!) Bretania IP: *.aster.pl / *.aster.pl
Gość: murfatlar 04.05.2004 21:36 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Fredzio, Ty jesteś nidościgniony,kontynuuj reportaż, czekamy!



• Re: Nieznana (zapomniana!) Bretania IP: *.zwnet.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl
Gość: Fredzio 05.05.2004 19:18 odpowiedz na list odpowiedz cytując


Na ogólne życzenie publiczności cd:
"„Cocarneau- trochę kręcimy się w poszukiwaniu parkingu, a
raczej wolnego miejsca, okazuje się po chwili, że jest miejsce
koło dworca SNCF, który jest czynny 8.00-14.00 i 16.00-20.00,
czy jakoś tak. Samo miasteczko klasyczne, tyle że z portem i nad
wodą, ale Ville close jest średniowieczną dzielnicą (kręte
uliczki, wąskie domki), pełną głównie restauracji i sklepów z
pamiątkami, wtłoczoną w obręb murów obronnych potężnej
nadmorskiej twierdzy. Całość jest na wyspie, wchodzi się przez
most zwodzony. Koroną murów można przejść znaczną część ich
obwodu, ciekawe, że nie ma barier zabezpieczających od strony
miasta, można dowolnie spadać na podwórka i tarasy kawiarń, a od
strony zewnętrznej są po prostu blanki. Baszty, bramy, podwórce,
parę starych armat. Na nadmorskim bulwarze pijemy kawę w bistro
udekorowanym modelami kadłubów jachtów i starymi plakatami.
Locronan (po bretońsku Lokorn)- na wzgórzu niesamowite w
wystroju i nastroju miasteczko ( jak z upiornego snu), które to
wrażenie potęguje pochmurne dziś niebo. Wszystkie domy z
ciemnego kamienia z wierzchu zwietrzałego , co nadaje im fakturę
pumeksu, zacierając wszystkie ostre kontury, na tym tle plamy
białawe, zielonkawe, żółtawe, całość kojarzy się z jakimiś
opowieściami o miastach upiorów wzgl. dekoracją do horroru.
Podobnie wygląda kościół, bogato zdobiony rozmazanymi erozją
kształtami licznych figur. Wewnątrz belkowany, drewniany strop,
grobowiec św.Renana i witraż 3x6 obrazków typu komiksowego,
zwieńczony gotyckim łukiem z koronką kamienną i witrażem.
Podłoga z dużych płyt kamiennych. W sklepach sprzedają wyroby
regionalne np.puszki tuńczyka po 28 franków (cena w normalnym
sklepie poniżej 10.-).
Douarnenez - miasto portowe, pachnie rybami, muzeum-skansen
okrętów rybackich i innych, niestety czynne dopiero od 15.
czerwca, więc oglądamy tylko z nadbrzeża, nad ulicami w pobliżu
portu i magazynów krążą olbrzymie ptaki (albatrosy?), strasząc
przypomnieniem "Ptaków". W jednym z miejskich ogrodów oglądamy ze
zdumieniem ogromny klomb rumianków o wysokości 1,5 m i obwodzie
chyba ze 2 m, wyrastających najwyraźniej z krzaka, po drodze zaś
dziwaczne drzewo w kształcie szkieletu choinki, którego gałęzie,
równej grubości, pokryte są czymś w rodzaju igliwia.
I wreszcie Point-du-Raz czyli koniuszek półwyspu Finisterre.
Jedziemy przez miasteczka i wzgórza do całego osiedla sklepów z
pamiątkami i restauracji, przy wjeździe bramka i budka z
panienką oraz cennik: parkowanie samochodu 20 franków, ale gdy
zatrzymuję się, panienka macha ręką, żeby jechać dalej, z czego
Wojtek wysnuwa wniosek, że płaci się przy wyjeździe. Stawiamy
auto na bardzo rozległym, ogrodzonym krzewami parkingu i idziemy
dobry kilometr szutrową drogą, otoczoną jednolitym parawanem
czegoś co wygląda jak kosówka, ale ma ostre liście-igły i
potwornie kolczaste gałęzie, a na dodatek kwitnie dużymi
płaszczyznami żółtych, drobnych kwiatów. Dziko, ponuro, wietrzno
i dość chłodno- niedaleko widać już grafitowo-stalowy ocean.
Wreszcie wieża-latarnia morska, zarazem stacja radarowa, pewnie
też radiolatarnia, najeżona wszelkiego typu antenami (obiekt
wojskowy), dochodzimy na koniec Europy: czarno-szare skały,
takież niebo i ten stalowy ocean, dziś spokojny, ale i tak Ameryki nie
widać. Koło latarni posąg Matki Boskiej dłuta Godebskiego. Gdy wracamy
Wojtek zauważa, że zarobiliśmy 20 franków, bo bramki są otwarte, a
panienki nie ma - jest już po 18.00. Jedziemy do hotelu w
Quimper, Wojtek każe jechać za drogowskazem na supersam
Leclerca, drogowskaz jest, potem nie możemy znaleźć następnego,
znów jesteśmy w mieście, potem wjeżdżamy na jakąś drogę przez
bory-lasy, zawracamy, Wojtek upiera się przy Leclercu i
rzeczywiście okazuje się, że w miejscu, gdzie znikły drogowskazy
trzeba skręcić w lewo, a nie jak to zrobiliśmy - w prawo, jest
Leclerc, właściwa droga i po przejechaniu w kółko
kilkudziesięciu kilometrów, lądujemy w F1.
Okazało się dziś, że teksty w języku bretońskim są nie tylko
na tablicach z nazwami miejscowości, ale i na białych
drogowskazach w miastach np. ".Office de Tourisme" to "Ti an
Duris”
Cd jak po
Obserwuj wątek
        • francja5 Re:Fredzio: Bretania AD 1998 30.04.05, 17:02
          Może być cd z 1998r:
          "Jedziemy zwiedzać polecane przez przewodniki osobliwości bretońskie: enclos
          paroissiaux czyli założenia kościelno- cmentarne. Rano mżawka, jedziemy w coraz
          gęściejszy deszcz, czasem trochę ustaje, czasem znowu leje, chmury coraz niżej,
          wreszcie dochodzą prawie do ziemi, mgła ogranicza widoczność 100 m, a pomimo to
          wszyscy nas wyprzedzają, choć jadę przepisowo (Hm...100 km/godz.). W pewnej
          chwili wyprzedza nas ambulans na sygnale, kilkanaście minut potem widzimy, jak
          stoi na szosie, a kilkadziesiąt metrów od drogi leży na dachu rozduszony
          samochód, musiał wypaść z drogi i koziołkować. Droga bardzo kręta, czasem
          strome podjazdy i zjazdy, lasy i zagajniki. Gdy dojeżdżamy do Pleyben przestaje
          padać, stajemy przed enclos z rozdziawionymi gębami: ogrodzona kamiennym murem
          przestrzeń zawiera kaplicę cmentarną (kostnicę) ozdobioną na dachu dziesiątkami
          rzeźb przedstawiających Mękę Pańską (kalwaria), a obok smukły słup w kształcie
          krzyża zwieńczony krzyżem, obok niego dwie figury, wszystko z szarego kamienia
          o wspomnianym wyglądzie pumeksu, obok kościół z tego samego materiału, też
          bogato zdobiony niewielkimi figurami, tworzącymi całe zespoły, kościół ma
          dziwną podwójną wieżę, jedną "normalną" czworokątną z oknami (dzwonnicę), a
          obok drugą nieco niższą w kształcie grubej rury ze szpiczastym szczytem (coś
          jak minaret). Na wszystkim kolorowe plamy liszajowate, jak w Locronon. We
          wnętrzu beczkowate drewniane sklepienia, których konstrukcję mogliśmy potem
          dokładnie obejrzeć w St.Thégonnec, gdzie był remont i część sklepień rozebrano.
          Tak samo wyglądały wszystkie cztery obejrzane przez nas założenia ( w Pleyben,
          St. Thégonnec, Guimiliau i Lampaul-Guimiliau), oczywiście różniąc się nieco
          topografią i szczegółami rzeźb i wystroju. W Lampaul wieża rurowa stała na
          szczycie normalnej, a wokół rynien kostnicy bogato rosły kwiatki. Ogólnie
          mówiąc są to zabytki o charakterze zupełnie zdumiewającym, przede wszystkim ze
          względu na bogactwo niewielkich kamiennych rzeźb tworzących zwarte kompozycje i
          te dziwne krzyże. Ze względu na nawracające deszcze, poprzedzielane godzinami
          pogodnymi, na lunch wracamy do hotelu, a potem jedziemy z powrotem do Quimper:
          kilka ciekawych domów szkieletowych, katedra i plac wokół niej w remoncie, ale
          miasteczko bardzo sympatyczne. Kupujemy za 10 franków "placek bretoński" (nie
          zapamiętałem oryginalnej nazwy) - placek z kruchego, twardego ciasta, wyraźnie
          tłustego, z czekoladą, orzechami i rodzynkami, dość to dobre i co najważniejsze-
          regionalne. Zakupy w Leclercu i kolacja w hotelu."
          Może być cd.
    • saluti Re: Bretania 17.06.04, 14:43
      Bylam w Bretanji 10 lat temu na rowerze z calym bagazem : ubrania, namiot itp.
      Jechalismy z mezem wzdluz brzegu morza od Brest do Morlaix. Myslalam ze umre, w
      dol, w gore, w dol, w gore. Mowiono nam ze tam pada. Przez 2 tyg mielismy ok 30
      stopni. Mialam rece poparzone od slonca. Okolica ladna ale dla mnie sa malo
      zielona. Mam tez bardzo piekne wspomnienie z miasteczka Roskoff. Tam na pewno
      wroce.
    • piautre1 Re: Bretania 21.06.04, 13:46
      byłem w regione normandia-bretania dwukrotnie
      wszystko pieknie i vitre i vannes i megalites de carnac.
      ale clou programu leży na północy
      poprzez przepiękne miasteczka w rodzaju dinard i st malo dojeżdżamy do
      LE MONT ST MICHEL
      nie przegapić pod żadnym pozorem!!
      miasteczko na skale z klasztorem, oblewane podczas przypływów przez morze
      (dochodzi jeno wąska grobla). podczas odpływu można dojść suchą nogą nawet po
      dnie morskim.
      miesteczko żyje własnym życiem (głównie z turystów)- sklepiki, restauracje,
      creperie, pieruńsko zresztą drogie. ale widoki!!! wynagrodzą wszystko.
      zachęcam gorąco
      pi autre
      • francja4 Re: Bretania 23.06.04, 01:53
        LE MONT ST MICHEL - zachecam. I tak naprawde le Mont St. Michichel to klasztor
        (i pomocnicze domki). Magiczne miejsce, zwlaszcza po sezonie (hordy turystow).
        Tam tez mozna zakosztowac najslynniejszych omletowy swiat (niestety, oznacza to
        rowniez: najdrozszych)
    • treia Re: Bretania 21.06.04, 20:04
      > I wreszcie Point-du-Raz czyli koniuszek półwyspu Finisterre.
      > Jedziemy przez miasteczka i wzgórza do całego osiedla sklepów z
      > pamiątkami i restauracji, przy wjeździe bramka i budka z
      > panienką oraz cennik: parkowanie samochodu 20 franków, ale gdy
      > zatrzymuję się, panienka macha ręką, żeby jechać dalej, z czego
      > Wojtek wysnuwa wniosek, że płaci się przy wyjeździe. Stawiamy
      > auto na bardzo rozległym, ogrodzonym krzewami parkingu i idziemy
      > dobry kilometr szutrową drogą, otoczoną jednolitym parawanem
      > czegoś co wygląda jak kosówka, ale ma ostre liście-igły i
      > potwornie kolczaste gałęzie, a na dodatek kwitnie dużymi
      > płaszczyznami żółtych, drobnych kwiatów. Dziko, ponuro, wietrzno
      > i dość chłodno- niedaleko widać już grafitowo-stalowy ocean.
      > Wreszcie wieża-latarnia morska, zarazem stacja radarowa, pewnie
      > też radiolatarnia, najeżona wszelkiego typu antenami (obiekt
      > wojskowy), dochodzimy na koniec Europy: czarno-szare skały,
      > takież niebo i ten stalowy ocean, dziś spokojny, ale i tak Ameryki nie
      > widać.


      A ja pamiętam mnóstwo liliowych kwiatków, rosących w kępach między trawami.
      I drogę przez to tajemnicze wrzosowisko, zasnute mgłami - o parę kroków przed
      tobą niczego już nie było widać... Wreszcie Pointe du Raz: urwisko, pojedyncze
      skały w wodzie. Morze raczej rozkołysane, dzikie, w kolorach stali i granatu,
      do tego mgła i silny wiatr. Wspaniałe wrażenie :-))
    • szumak Re: Bretania 22.06.04, 11:47
      byliśmy w 200 roku
      cztery osoby w aucie
      mieszkalismy na wsi 2 tygodnie ok 20 km od Oceanu
      to najpiekniejsza wycieczka
      ocean
      niesamowite kolory
      tylko daleko do Bretanii jest
    • aseretka Re: Bretania - rowerem 26.07.05, 08:32
      siemion313 21.04.2005 12:48 + odpowiedz

      witam,
      już teraz zaczynamy planować przyszłoroczny wyjazd do Bretanii - dojazd i
      powrót samochodem, reszta oczywiście na rowerach ;)
      będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi, wskazówki, doświadczenia dotyczące
      ciekawych tras przejazdowych, miejsc godnych zobaczenia, noclegów i
      wszystkiego, co Waszym zdaniem jest ważne ;)

      hmmm...
      szukam, szukam i nic :(
      jest gdzieś w Polsce do nabycia drogą kupna jakaś dobra mapa Bretanii
      (max. 100) przydatna rowerzystom?

      pozdrawiam
      • aseretka Re: Bretania - rowerem 26.07.05, 08:35
        francja5 21.04.2005 13:35 + odpowiedz


        > będę wdzięczny za wszelkie podpowiedzi, wskazówki, doświadczenia dotyczące
        > ciekawych tras przejazdowych, miejsc godnych zobaczenia...

        Więc może Ci się przyda opis części mojej trasy?

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=184&w=2843088&a=18754444

        I inne info...

        www.studentsoftheworld.info/visites/FRANCE/FRANCE_e.html
        www.bikingfrance.com/regions/brittany_sg.html
        Pzdr.

        bah7
      • aseretka Re: Bretania - rowerem 26.07.05, 08:35
        diafora 26.04.2005 22:10 + odpowiedz

        Będę w czerwcu we Francji rowerem, mogę coś nabyć na miejscu. Niestety nie mam
        pojęcia, ile kosztują tam mapy. W razie czego możemy się dogadać. chcesz -
        napisz - mój adres
        diafora@o2.pl
      • aseretka Re: Bretania - rowerem 26.07.05, 08:36
        siemion313 27.04.2005 13:09 + odpowiedz

        diafora napisała:

        > Będę w czerwcu we Francji rowerem, mogę coś nabyć na miejscu. Niestety nie
        mam
        > pojęcia, ile kosztują tam mapy. W razie czego możemy się dogadać. chcesz -
        > napisz - mój adres
        > diafora@o2.pl

        koleżanka jedzie w piątek - dziękuję ;)
        btw: cena arkusza to ok. 3-4 EUR...
    • vvojtek29 Re: Bretania 28.07.05, 10:24
      Linki do zdjęć z Bretanii (uzupełnienie graficzne trasy baha z 2005 roku)
      Chyba, że on coś jeszcze sam uzupełni.

      Cóte de Granit Rose:

      www.ville-lannion.fr/IMAJeditUpload/attach/SVLANNION_3506_1106321407297_cote_granit_rose.j
      pg

      le Gouffre:

      www.ti-bout.ca/_site-vacance/Photo_0139.JPG
      www.erich-ehl.de/Wohnmobil/Bretagne_2002_/b_38/05010005.JPG
      i inne zdjęcia tego autora z Bretanii:

      www.erich-ehl.de/Wohnmobil/Bretagne_2002_/bretagne_2002_.html
      Pointe de Primel:

      phares.ac-rennes.fr/_fichiers_/classespresse/29fch/images/Pict0016cop.jpg
      Fort la Latte :

      sasik.sasprg.cz/~stoupa/wallpaper/evropa/francie/Fort%20La%20Latte,%
      20Brittany,%20France.jpg

      france-for-visitors.com/images/large/779.jpg
      i inne zdjęcia z tej strony:

      france-for-visitors.com/photo-gallery/brittany/index.html
      Le Fort des Capucins

      www.breizhoo.fr/annoncesphotos/p31475e41396678494.jpg
      • aga72 Re: Bretania 02.02.06, 20:02
        wspaniałe zdjęcia. zwłaszcza podoba mi się to
        www.erich-ehl.de/Wohnmobil/Bretagne_2002_/b_38/05010005.JPG
        czy to twojego autorstwa? zazdroszczę, bo mnie tak ciekawe nie wychodzą
    • francja5 Re: Bretania... 23.01.06, 17:07
      > Chyba, że on coś jeszcze sam uzupełni...

      Może nie ja sam, ale można będzie sobie uzupełnić widoki fascynujących pejzaży
      Bretanii, oglądając serial "Kamienie śmierci" (fr. oryg. tytuł: "Dolmen"), w
      którym krajobrazy grają wielką rolę.

      Przy tej okazji, także resztę filmu warto obejrzeć, bo podobno i akcja jest
      całkiem niezła.

      1 odc. - czwartek, TVP1, g. 20:15, 2.II.2006.

      bah7
      • aseretka Re: Bretania... 24.02.06, 11:08
        > Może nie ja sam, ale można będzie sobie uzupełnić widoki fascynujących
        > pejzaży Bretanii, oglądając serial "Kamienie śmierci" (fr. oryg.
        > tytuł: "Dolmen"), w którym krajobrazy grają wielką rolę.

        Rzeczywiście krajobrazy tak piękne, że chwilami gubię wątek. I już wiem, gdzie
        pojadę w przyszłym roku. Tylko, czy zdecydować się lepiej na 3 tygodniowy
        wyjazd na początku czerwca, czy na początku września. Jak myślicie?
        • bah77 Re: Bretania... 24.02.06, 20:22
          Moją opinię znasz - czerwiec (raczej II poł.).
          Przede wszystkim dłuższy dzień, więcej godzin słońca, trochę mniej deszczu, w
          obu przypadkach podobna śr. max. temp. pow. < 20 st. C...

          Pozdrawiam

          bah7
          • renebenay Re: Bretania... 24.02.06, 23:56
            La Betagne-bardzo czesto kiedys tam przebywalem i nigdy nie mialem szczescia
            miec znosna pogode.W St.Malo jest duzo do zobaczenia a takze w Brest oraz
            Nantes i szkoda ze,zawsze tam wieje ten denerwujacy wiatr, i dlatego wole
            okolice Cannes.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka