Dodaj do ulubionych

Bretania-Polwysep Quiberon

IP: *.as13285.net 01.10.12, 12:21
Witam
Bylam w tym roku w Bretanii, ale w polnocnej jej czesci. W przyszlym roku chcielibysmy zwiedzic poludniowa jej czesc. Czy byl ktos z was na Polwyspie Quiberon?Czy warto?A moze jeszcze na campingu Le Conguel?Bede wdzieczna za wszelkie informacje.
Obserwuj wątek
    • Gość: Facet Re: Bretania-Polwysep Quiberon IP: 92.90.21.* 01.10.12, 18:22
      Waaarto!
      Chociazby ze wzgledu na menhiry w Carnac; fascynujace.
      Pzdr
    • Gość: roberto2711 Re: Bretania-Polwysep Quiberon IP: *.play-internet.pl 30.10.12, 17:50
      ja proponuje ci w poludniowej Bretani odwiedzic miasteczko Concerneau a w nim zamek na wyspie a jesli chodzi o kapiel to plaze Kerity w poblizu Penmarch
      • Gość: Fredzio Re: Bretania-Polwysep Quiberon IP: *.zwm.osi.pl 09.12.12, 16:41
        Może się przyda (z roku ... 1998, ale chyba opis aktualny.
        W miarę, jak wjeżdżamy w Bretanię, znikają nazwy z Saint- na początku, pojawiają się z -ac na końcu, potem w kierunku na Quiberon nazwy z przedrostkiem Ker-, pisanym razem, lub osobno i nazwy pisane w dwu językach (Quimper=Kemper, Locronan=Lokorn), przy czym nazwy po bretońsku pisane czasem z małej litery. Na budynku merostwa napis "Le Maire/Ti Ker", zdaje się potwierdzać mój domysł, że "Ker" musi znaczyć Pan, Król lub tp., ti lub ty (Ty Bos), to pewnie bretoński odpowiednik angielskiego the. Jedziemy falistą, krętą drogą, wśród zagajników, wzgórz lub wzgórzami, czasem większe lasy. Baule -po drodze, bogate wczasowisko, piękne nabrzeża, liczne jachty, ale chyba nie ma piaszczystej plaży. Wreszcie: megality! Carnac -pola pocięte kilometrowymi rzędami stojących pionowo głazów różnej wielkości, w tym ogromnych, wszystkie ustawione "profilem" do siebie, kilka 'domków, czy też stołów ułożonych z kamienia. Pola megalitów ogrodzone ze względów ochronnych, ale drażnią zagadkowością: kto, po co i kiedy je ustawił, szczególnie, gdy ogląda się model całości lub zdjęcia lotnicze, ukazujące ogrom tych budowli(?). Quiberon - na końcu półwyspu Quiberon, znów bogate wczasowisko, piękne wille i domy, plaże po drodze kamieniste, rozległe pokryte czymś czarnym, w Quiberon piaszczyste. Pojedyncze, duże bunkry, pewnie pozostałości Wału Atlantyckiego, niektóre ogromne. W pewnym miejscu półwysep ma tylko kilkadziesiąt metrów szerokości. Atlantyk wyraźnie zielonkawy, silny wiatr, wieje tu pewnie często, bo drzewa mają pnie pochylone w jedną stronę, a i w domach nie ma najczęściej okien od strony morza. . Z Quiberon można wyjechać tylko jedną drogą- nic dziwnego, że jeździmy jakiś czas w kółko, nie mogąc jej znaleźć. Vannes, które przegapiliśmy poprzednio, przepiękne w części średniowiecznej, jak zwykle: wąskie, kręte uliczki i td., bogate sklepy, duży podziemny parking. Niektóre domy mają fasady wyraźnie odchylone do przodu, co dodaje ulicom uroku. Zwiedzamy katedrę św.Piotra-de-Vannes trochę dziwnej konstrukcji: jednonawowa z bardzo płytkim transeptem i dziwną, bańkowatą kaplicą boczną oraz równie dziwną kaplicą-wypustka przed prezbiterium..
        369 km.

        12.06
        Cocarneau- trochę kręcimy się w poszukiwaniu parkingu, a raczej wolnego miejsca, okazuje się po chwili, że jest miejsce koło dworca SNCF, który jest czynny 8.00-14.00 i 16.00-20.00, czy jakoś tak. Samo miasteczko klasyczne, tyle że z portem i nad wodą, ale Ville close jest średniowieczną dzielnicą (kręte uliczki, wąskie domki), pełną głównie restauracji i sklepów z pamiątkami, wtłoczoną w obręb murów obronnych potężnej nadmorskiej twierdzy. Całość jest na wyspie, wchodzi się przez most zwodzony. Koroną murów można przejść znaczną część ich obwodu, ciekawe, że nie ma barier zabezpieczających od strony miasta, można dowolnie spadać na podwórka i tarasy kawiarń, a od strony zewnętrznej są po prostu blanki. Baszty, bramy, podwórce, parę starych armat. Na nadmorskim bulwarze pijemy kawę w bistro udekorowanym modelami kadłubów jachtów i starymi plakatami. Locronan (po bretońsku Lokorn)- na wzgórzu niesamowite w wystroju i nastroju miasteczko ( jak z upiornego snu), które to wrażenie potęguje pochmurne dziś niebo. Wszystkie domy z ciemnego kamienia z wierzchu zwietrzałego , co nadaje im fakturę pumeksu, zacierając wszystkie ostre kontury, na tym tle plamy białawe, zielonkawe, żółtawe, całość kojarzy się z jakimiś opowieściami o miastach upiorów wzgl. dekoracją do horroru. Podobnie wygląda kościół, bogato zdobiony rozmazanym erozją kształtami licznych figur. Wewnątrz belkowany, drewniany strop, grobowiec św.Renana i witraż 3x6 obrazków typu komiksowego, zwieńczony gotyckim łukiem z koronką kamienną i witrażem. Podłoga z dużych płyt kamiennych. Douarnenez - miasto portowe, pachnie rybami, muzeum-skansen okrętów rybackich i innych, niestety czynne dopiero od 15. czerwca, więc oglądamy tylko z nadbrzeża, nad ulicami w pobliżu portu i magazynów krążą olbrzymie ptaki (albatrosy?), strasząc przypomnieniem "Ptaków". . I wreszcie Point-du-Raz czyli koniuszek półwyspu Finisterre. Jedziemy przez miasteczka i wzgórza do całego osiedla sklepów z pamiątkami i restauracji, przy wjeździe bramka i budka z panienką, ale gdy zatrzymuję się, panienka macha ręką, żeby jechać dalej Stawiamy auto na bardzo rozległym, ogrodzonym krzewami parkingu i idziemy dobry kilometr szutrową drogą, otoczoną jednolitym dywanem czegoś co wygląda jak kosówka, ale ma ostre liście-igły i potwornie kolczaste gałęzie, a na dodatek kwitnie dużymi płaszczyznami żółtych, drobnych kwiatów. Dziko, ponuro, wietrzno i dość chłodno- niedaleko widać już grafitowo-stalowy ocean. Wreszcie wieża-latarnia morska, zarazem stacja radarowa, pewnie też radiolatarnia, najeżona wszelkiego typu antenami (obiekt wojskowy), dochodzimy na koniec Europy: czarno-szare skały, takież niebo i ten stalowy ocean, dziś spokojny. Koło latarni posąg Matki Boskiej dłuta Godebskiego. Gdy wracamy bramki są otwarte, a panienki nie ma - jest już po 18.00. Jedziemy do hotelu w Quimper, Okazało się dziś, że teksty w języku bretońskim są nie tylko na tablicach z nazwami miejscowości, ale i na białych drogowskazach w miastach np. ".Office de Tourisme" to "Ti an Duristed", "Autres directiones" to "Da Lec'h All".

        13.06.
        Jedziemy zwiedzać polecane przez przewodniki osobliwości bretońskie: enclos paroissiaux czyli założenia kościelno- cmentarne. Rano mżawka, jedziemy w coraz gęściejszy deszcz, czasem trochę ustaje, czasem znowu leje, chmury coraz niżej, wreszcie dochodzą prawie do ziemi, mgła ogranicza widoczność 100 m, a pomimo to wszyscy nas wyprzedzają, choć jadę przepisowo...100 km/godz. W pewnej chwili wyprzedza nas ambulans na sygnale, kilkanaście minut potem widzimy, jak stoi na szosie, a kilkadziesiąt metrów od drogi leży na dachu rozduszony samochód, musiał wypaść z drogi i koziołkować. Droga bardzo kręta, czasem strome podjazdy i zjazdy, lasy i zagajniki. Gdy dojeżdżamy do Pleyben przestaje padać, stajemy przed enclos z rozdziawionymi gębami: ogrodzona kamiennym murem przestrzeń zawiera kaplicę cmentarną (kostnicę) ozdobioną na dachu dziesiątkami rzeźb przedstawiających Mękę Pańską (kalwaria), a obok smukły słup w kształcie krzyża zwieńczony krzyżem, obok niego dwie figury, wszystko z szarego kamienia o wspomnianym wyglądzie pumeksu, obok kościół z tego samego materiału, też bogato zdobiony niewielkimi figurami, tworzącymi całe zespoły, kościół ma dziwną podwójną wieżę, jedną "normalną" czworokątną z oknami (dzwonnicę), a obok drugą nieco niższą w kształcie grubej rury ze szpiczastym szczytem (coś jak minaret). Na wszystkim kolorowe plamy liszajowate, jak w Locronon. We wnętrzu beczkowate drewniane sklepienia, których konstrukcję mogliśmy potem dokładnie obejrzeć w St.Thégonnec, gdzie był remont i część sklepień rozebrano. Tak samo wyglądały wszystkie cztery obejrzane przez nas założenia ( w Pleyben, St. Thégonnec, Guimiliau i Lampaul-Guimiliau), oczywiście różniąc się nieco topografią i szczegółami rzeźb i wystroju. W Lampaul wieża rurowa stała na szczycie normalnej, a wokół rynien kostnicy bogato rosły kwiatki. Ogólnie mówiąc są to zabytki o charakterze zupełnie zdumiewającym, przede wszystkim ze względu na bogactwo niewielkich kamiennych rzeźb tworzących zwarte kompozycje i te dziwne krzyże. Potem jedziemy z powrotem do Quimper: kilka ciekawych domów szkieletowych, katedra i plac wokół niej w remoncie, ale miasteczko bardzo sympatyczne. Kupujemy "placek bretoński" (nie zapamiętałem oryginalnej nazwy) - placek z kruchego, twardego ciasta, wyraźnie tłustego, z czekoladą, orzechami i rodzynkami, dość to dobre i co najważniejsze- regionalne.
        • Gość: Marta Re: Bretania-Polwysep Quiberon IP: *.opaltelecom.net 17.12.12, 12:19
          Dziekuje serdecznie za pomoc.Pozdrawiam.Marta
        • felinecaline Re: Bretania-Polwysep Quiberon 01.04.14, 19:07
          Ker to ani "Pan" ani "Krol" tylko po prostu zamieszkale miejsce w Bretanii - niejako "miejsce, w ktorym jest zycie".
    • aseretka Re: Bretania-Polwysep Quiberon 19.12.12, 14:40
      Półwysep Quiberon zachwyca niezwykle bogatą linią brzegową i jednym z najbardziej charakterystycznych bretońsko-morskich pejzaży. Wybrzeże jest tu jednym ciągiem poszarpanych falez i grot z pięknymi plażami wyścielonymi miękkim piaskiem.
      Na krańcu Półwyspu Quiberon położone jest miasteczko turystyczno-wypoczynkowe o
      tej samej nazwie. Wszystkie drogi prowadzą tu na cudownie czystą, piaszczystą
      Grande Plage, którą otaczają śnieżnobiałe domy i penjonaty.
      Warto zobaczyć pola menhirów w Carnac i położone ok. 70 km dalej malownicze Pont Aven.
      fotoforum.gazeta.pl/72,2,705,70158459,70158459,1,2.html?wv.x=2&v=2
    • Gość: bunia1974 Re: Bretania-Polwysep Quiberon IP: *.play-internet.pl 01.04.14, 11:00
      Z Quiberonu warto popłynąć na Belle Ile. To piękna wyspa, na której kręcono serial " Kamienie śmierci". Watro go obejrzeć przed wakacjami, to jeszcze bardziej zaostrzy apetyt na pobyt w tych pięknych okolicach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka