Dodaj do ulubionych

Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplasci i

17.06.04, 13:05
Oryginały i kopie, drogi i ścieżki , protoplasci i epigoni...

Każdy z nas ma jednego, dwóch...no dobra... z pięciu ulubionych artystów...
Mamy wszystkie ich płyty i znamy je na pamięć...i co dalej..
I wtedy zaczyna czegoś brakować. Ja szukam powiązań, dróg prowadzących od
jednego zespołu do innego. Czasem trafiam po prostu na naśladowców, a czasem
na świetnych , wartościowych muzyków.
W zamierzchłej przeszłości będąc pod wrażeniem „Blue Monday” New Order
dowiedziałem się że „kiedyś to oni grali w Joy Division” - a gdy dotarłem do
płyt Joy Division przeżyłem szok bo podziałały na mnie dużo mocniej niż
wszystkie Smutne Poniedziałki...
Od Joy Division jakieś ścieżki prowadziły do The Names czy Comsat Angels –
ci Joy Division nie dorastali ale... mają kilka ciekawych utworów.
Podobnie Love Like Blood miał być zespołem kopiującym Sisters of Mercy i
okazało się że może i kopiuje ale robi to dość interesująco...
Itd...itd...
A jak to bywa u Was?
Obserwuj wątek
    • ilhan Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 17.06.04, 13:17
      Coś w tym jest... Ja wyszedłem oczywiście od Oasis, kierując się m.in. w stronę fascynacji Noela. I o ile wiadomo co się stało w przypadku Stone Roses czy The Smiths, to już np. Sex Pistols bardziej doceniam niż się zachwycam. Również The Jam nie zyskali u mnie takiego statusu, tzn. jest to zespół, który bardzo lubię i szanuję, ale próbowałem przebrnąć przez jakieś płyty studyjne i nie było zachwytu. Z kolei dzięki Idlewild i ich coverowi zwróciłem się ku "Entertainment!" Gang Of Four i... rewelacja.

      Osobnym tematem jest zjawisko tzw. "drugiej ligi" w danych gatunkach, myślę że też to miał na myśli Jack. Czasem są to zespoły, które osiągnęły nawet sporą popularność, a po latach ich nagrania brzmią dość zabawnie, udowadniając ich przynależność do drugiego rzędu sceny muzycznej. No bo niby nie można odmówić Inspiral Carpets, EMF czy Jesus Jones tego, że mieli po kilka sporych przebojów, ale gdyby ktoś obecnie postawił ich obok Happy Mondays, należałoby raczej się popukać w czoło. To samo np. przy okazji całego wysypu drugiej ligi britpopu, Dodgy, Cast, Bluetones - no niby wszystko to "fajne", a jednak czegoś brakuje do uznanych dzieł Blur albo Suede...
      • ilhan Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 09:02
        ilhan napisał:

        > Również The Jam nie zyskali u mnie takiego statusu, tzn. jest to zespół,
        > który bardzo lubię i szanuję, ale próbowałem przebrnąć przez jakieś płyty
        > studyjne i nie było zachwytu.

        :P
        Widać nie od właściwych zaczynałem i to jest dowód na to, że The Jam wymagają pewnego zaangażowania od słuchacza :)
    • pagaj_75 Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 17.06.04, 13:22
      Ja w ten sposób poznaję na przykład klasykę jazzu. Zaczęło się niezbyt
      oryginalnie od Milesa, a potem wystarczyło czytać nazwiska na okładkach jego
      płyt i już leciało samo... Bill Evans, Coltrane, Mahavishnu Orchestra
      (McLaughlin), Weather Report (Shorter, Zawinul) itd. itp.

      Jeśli chodzi o rocka... Jako entuzjasta muzyki King Crimson, poznałem oczywista
      ich szwedzkich naśladowców, czyli Anekdoten i spodobali mi się bardzo (a
      przynajmniej dwie pierwsze płyty). Z rzeczy które wykluły się z samego KC, to
      moją uwagę na dłużej przyciągnęło tylko UK. Ale śledzę też gościnne występy
      Frippa i w ten sposób np. kupiłem album "Lifeforms" The Future Sound of London.
      Po wysłuchaniu okazało się, że tego Frippa jest tam jakieś 15 sekund, ale reszta
      muzyki wciągnęła bardzo. W ogóle działalność papy Frippa w pierwszej połowie lat
      dziewięćdziesiątych była niezwykła (supergrupa FFWD, gościnne granie na
      przepięknym "Flowermouth" no-mana...)

      Z ciekawości kupiłem sobie pierwszą płytę Brand X (jazzrockowa formacja założona
      min. przez Collinsa Filipa), no bo Genesis też wielką moją miłością jest... I
      całkiem zacna to muzyka, ten Brand X.

      Mógłbym długo wymieniać... Taka metoda sznurkowa całkiem nieźle u mnie zdaje
      egzamin.
      • gregkor Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 17.06.04, 13:26
        pagaj_75 napisał:

        > Ja w ten sposób poznaję na przykład klasykę jazzu. Zaczęło się niezbyt
        > oryginalnie od Milesa, a potem wystarczyło czytać nazwiska na okładkach jego
        > płyt i już leciało samo... Bill Evans, Coltrane, Mahavishnu Orchestra
        > (McLaughlin), Weather Report (Shorter, Zawinul) itd. itp.
        >
        >Zgodze się, że takie poszukiwania i odkrywania są domeną jazzu. Faktycznie po
        przesłuchaniu jednej płyty spoglądałem na skład i już wiedziałem jaką płytę
        posłuchaem jako następną. Np. przesłuchałem Weather Report, patrzę na basie gra
        Pastorius, więc kupuję płytę Pastriusa a na jego płycie gra Hancock więc kupuję
        Hancocka, a na jego płycie gra Brecker więc kupuję Breckera, kurcze ile ja
        wspaniałych płyt poznałem w ten sposób.

        pozdr
    • mmakowski Gentle Giant -> Gryphon, PFM, Echolyn, Spock's... 17.06.04, 13:48
      U mnie zaczęło się od Gentle Giant. Trudno mi było znaleźć cokolwiek podobnego
      (pojawiały się odwołania do Genesis, ale to nie było to), zapoznałem się więc z
      The Giant List of Great Music (darkwing.uoregon.edu/~rgp/list.html) --
      listą albumów polecanych przez fanów GG. Tam natknąłem się na Gryphona, który
      okazał się absolutnym objawieniem, choć z GG nie miał wiele wspólnego. Na liście
      znalazłem też Soft Machine, PFM i Spock's Beard; tym ostatnim zainteresowałem
      się dopiero, gdy przy przeglądaniu płyt Gryphona Amazon napisał mi, że klienci,
      którzy kupowali te płyty zamawiali też Spock's Beard.

      Po wrzuceniu w Googla hasła "Gentle Giant" wyskoczyła mi zamieszczona na
      caladan.art.pl recenzja "As The World" Echolyna. W ten sposób poznałem ten
      rewelacyjny zespół nagrywający współcześnie.

      Zdarza mi sie też korzystać z Similar Artists/Roots and Influences/Followers na
      AMG, ale nie przypominam sobie żadnego spektakularnego odkrycia z tym
      związanego. Jeśli zaś chodzi o wyszukiwanie przy pomocy powiązań personalnych,
      to Fairport Convention poznałem dzięki temu, że Dave Pegg przez kilkanaście lat
      grał na basie w Jethro Tull.
      • jack9 Dead can dance....->....?????????? 17.06.04, 14:33
        Szukanie artystów powiązanych przez wspomiane już
        >Similar Artists/Roots and Influences/Followers na AMG
        przynosi czasem doskonałe efekty ...
        ale są artysci którz są tak oryginalni i niepowtarzalni że podobieństwa u
        nasladowców są ledwie nikłym odbiciem oryginału
        Tak zdarzyło sie z Dead can dance ...zespołem bardzo dla mnie ważnym -
        wszystkie próby znalezienia podobnie grających zespołów kończyły sie
        rozczarowaniem

    • nemrrod Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 17.06.04, 14:18
      Hmmm...właściwie to nie zwracam na to uwagi. Poznaję muzykę w dość przypadkowy
      sposób, metodą prób i błędów. Choć powiązania personalne rzadko zawodzą:
      Tortoise - The Sea And Cake, Isotope 217, Chicago Underground
      (Duo/Trio/Orchestra)
      To Rococo Rot - Tarwater
      The Notwist - Lali Puna
      The Dylan Group - Mice Parade, HiM
      • foxy21 Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 17.06.04, 14:39
        Ja podobnie jak Pagaj i Gregkor.
        Wlasciwie oprocz jazzu, to niewiele slucham juz innej muzy.
        Obecnie jazz jest moja miloscia i nic mnie juz tak nie zachwyca.
        A jest to temat rzeka, ba ocean...

        pozdr jazzfanow
        • grimsrund Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 18.06.04, 10:14
          Metoda sznurkowa rządzi! Chociaż w moim przypadku na początku były to raczej
          płyty z muzyką filmową, co dało gwarancję grochu & kapusty i, przy okazji,
          zupełnych opłotków kultury naprawdę popularnej. No bo weźmy na przykład taką
          muzykę do serialu SOUTH PARK (Ozzy'ego, Flea, Farrella, Primusa i Isaaca Hayesa
          nie liczę, bo znałem ich wcześniej): Devo, Crystal Method, Rancid, Ween, System
          Of A Down (plus czarne wyjce, które jednak średnio na mnie podziałały: Master P
          i jemu podobni). Albo muzyka do KISSED (ZIMNY POCAŁUNEK): Sarah McLachlan, Tara
          MacLean, Delerium, Kristy Thirsk, Ginger, Ids. Albo jeszcze lepiej: DREAM WITH
          THE FISHES (PÓŁ SEN, PÓŁ RYBA): obok The Waterboys i Nicka Drake'a wszak znów
          Ween, Tindersticks, Jeremy Enigk (zatem dalej więc Sunny Day Real Estate),
          Jeremy Toback, Squirrel Nut Zippers, Cal Tjader, Greg Brown, Leroy & the
          Drivers i grandaddy...

          Z takiej mniej więcej "lektury" musiał zrodzić się całkowicie pokręcony gust
          muzyczny, ale jakoś mi to nie przeszkadza :))

          Zgadzam się jednak z Przedmówczynią, że jazzowi nic nie dorówna. Obecnie nie
          jestem jednakowoż jeszcze gotowy, by w niego całkowicie zanurkować.
          • cze67 Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 18.06.04, 18:27
            Ja miałem dosyć łatwo, bo bardzo wiele muzycznych dróg prowadzi od Beatlesów....
    • aislinn Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 21.06.04, 22:42
      Tą droga, oryginałów i kopii i tak dalej, dzięki Mogwai poznałam GYBE (do
      którego zresztą długo się zabrać nie mogłam) a potem Explosions In The Sky, na
      których koncert zamierzam iść w lipcu zresztą o ile mnie nie wysadzą terroryści
      podczas urlopu ;-)
      Potem zainteresowałam się też w ten sposób (ciągnąć nitkę dalej) Cul De Sac,
      ale to już nieco inny klimat - i jeszcze nie wiem , czy mi się podoba.

      W ogóle fajna jest droga similar artists na AMG, choć czasem można trafić na
      kompletne dziwolągi. W ten sposób na przykład dzięki zachwalanemu przez Zero Yo
      La Tengo poznałam piękne Mazzy Star a dalej Galaxie 500...
      • cze67 Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 08:53
        Podrzucam, bo wątek wart jest kontynuacji.
    • jmarr Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 19:43
      Niniejszym kontynuuję wątek.
      Czas się przyznać, że za co najmniej połowę mojej muzycznej edukacji
      odpowiadają (niespodzianka :)) The Smiths, do których, nawiasem mówiąc,
      dotarłem przez Blur. A więc, rekomendacje, fascynacje, współpracownicy: The
      Monochrome Set, Ludus, Television Personalities, George Formby, Sandie Shaw,
      Sparks, The Cookies, Durutti Column, Nico, Kirsty MacColl, Associates, Talking
      Heads, Billy Bragg, Adult Net, The B-52's, T. Rex, David Bowie, The Buzzcocks,
      Oasis, Joy Division, The The.
      Plus raczej spora ilość zespołów, które w mniejszym lub większym stopniu
      odwoływały się do muzyki Kowalskich: od The Housemartins, Popguns i The Sundays
      do Trash Can Sinatras, Gene i My Favorite.
      No i AMG 'similar atrists' też daje ciekawe efekty w postaci np. Kitchens of
      Distinction czy The Orchids.

      P.S. Cze - dzięki za umieszczenie mnie w gronie szanownych forumowiczów :)
      • ilhan Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 20:01
        jmarr napisał:

        > My Favorite.

        Kilka tygodni temu trafiłem przypadkiem na ten zespół w sieci i ściągnąłem jeden utwór z ich strony ("Working Class Jacket") - nie powiem, spodobał mi się, nieoryginalny, ale miły i słychać dużo fajnych staroci. Warto sięgać po jakieś ich płyty? Na marginesie, najlepsza z tego wszystkiego jest lista płyt wszechczasów popełniona przez lidera tej grupy...

        Tak w ogóle to miło znów Cię tu czytać, Johnny :)
        • ilhan PS. 28.02.05, 20:02
          Z najświeższego smithowskiego grania polecam New Rhodes z singla "You've Given Me Something That I Can't Give Back".
        • jmarr Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 21:33
          ilhan napisał:

          > jmarr napisał:
          >
          > > My Favorite.
          >
          > Kilka tygodni temu trafiłem przypadkiem na ten zespół w sieci i ściągnąłem
          jede
          > n utwór z ich strony ("Working Class Jacket") - nie powiem, spodobał mi się,
          ni
          > eoryginalny, ale miły i słychać dużo fajnych staroci. Warto sięgać po jakieś
          ic
          > h płyty? Na marginesie, najlepsza z tego wszystkiego jest lista płyt
          wszechczas
          > ów popełniona przez lidera tej grupy...
          >
          > Tak w ogóle to miło znów Cię tu czytać, Johnny :)


          Sękju wery macz :)

          Z płyt znam tylko "Love At Absolute Zero", z której rzeczona piosenka pochodzi.
          Reszta utworów jest tam utrzymana w podobnym klimacie; fakt - nic oryginalnego,
          ale przyjemne i nie męczące dla ucha, a w połowie piosenek udziela się pani o
          bardzo miłym głosie.
          Listy wszechczasów lidera grupy nie czytałem - jakoś nie ciągnie mnie do
          jeszcze jednego rankingu.

          P.S. No to sprawdzę to New Rhodes - dzięki
          • ilhan Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 28.02.05, 22:27
            New Rhodes jest fajne na tej samej zasadzie, co My Favorite.
            A co do listy lidera Michaela z tegoż zespołu:
            1. Ziggy Stardust
            2. Hatful Of Hollow
            3. Power Corruption & Lies
            4. VU & Nico
            5. Blonde On Blonde
            6. Forever Breathes The Lonely Word (Felt!)

            I dalej generalnie jest strasznie brytyjsko.
            • jmarr Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 01.03.05, 21:15
              ilhan napisał:

              > A co do listy lidera Michaela z tegoż zespołu:
              >...
              > 6. Forever Breathes The Lonely Word (Felt!)
              >
              > I dalej generalnie jest strasznie brytyjsko.
              >

              No i od razu mam jakąś większą sympatię do gościa, szczególnie za miejsce
              drugie :)
              Ale czy ja wiem czy Felt zasługuje na takie zachwyty. Co prawda nie znam akurat
              tej płyty, ale trzy poprzednie jakoś nie rzuciły mnie na kolana. Można
              posłuchać, szczególnie polecałbym "The Strange Idols Pattern & Other Short
              Stories", niezłe gitarowe granie, a wokalista trochę przypomina głosem Bryana
              Ferry.
              • ilhan Re: Oryginały i kopie, drogi i ścieżki, protoplas 01.03.05, 21:36
                jmarr napisał:

                > No i od razu mam jakąś większą sympatię do gościa, szczególnie za miejsce
                > drugie :)
                > Ale czy ja wiem czy Felt zasługuje na takie zachwyty. Co prawda nie znam akurat
                > tej płyty, ale trzy poprzednie jakoś nie rzuciły mnie na kolana. Można
                > posłuchać, szczególnie polecałbym "The Strange Idols Pattern & Other Short
                > Stories", niezłe gitarowe granie, a wokalista trochę przypomina głosem Bryana
                > Ferry.

                Bardzo lubię Felt, trzeba przyznać, że zespół ma dość charakterystyczne brzmienie (te klawisze), aczkolwiek zgadzam się, że nie zasługuje na aż tak wysokie miejsce. Poznałem składankę ("Stains On A Decade") plus dwie płyty studyjne, z których bardziej podobała mi się własnie "Forever Breathes The Lonely Word" (1986). Natomiast wcześniejsza "Ignite The Seven Cannons" (1985) nie jest wiele słabsza i przede wszystkim zawiera najlepszy kawałek Felt czyli "Primitive Painters" (fani Elizabeth Fraser powinni go posłuchać).

                Co do Lawrence'a Haywarda, to jest to ciekawa postać i główny chyba powód, dla którego Felt wciąż istnieją jako niezależna indiepopowa legenda lat 80-tych, często wymieniana zaraz po The Smiths. Wokal mi akurat kojarzy się jednoznacznie (idolem Lawrence'a był Tom Verlaine i to słychać), natomiast nie można mu odmówić błyskotliwych tekstów, no i przede wszystkim tytułów! Większości nie powstydziłby się sam M... istrz ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka