Dodaj do ulubionych

recenzje o niczym konkretnym

09.08.05, 10:42
trafilam przypadkiem na cos w ksztalcie recenzji (dzieki ci, onecie!) i
postanowilam sie tym z wami podzielic. twor jest autorstwa lekko
przereklamowanej literackiej debiutantki, pani agnieszki drotkiewicz (kumpela
maslowskiej) - nie wiem, co ta pani ma wspolnego z muzyka, ale nie o to w tej
recenzji bynajmniej chodzi:) jestesmy swiadkami szerzenia sie tendencji
pisania zupelnie od czapy - to znaczy pisania tak sobie. i nie ma znaczenia,
ze opisywana plyta nie jest warta zlamanego grosza - stylem pisania ta pani
lekko przypomina nasza dobra znajoma, anie gacek. co prawda nie zaczyna
od "na kolana", bo to miala byc akurat miazdzaca recenzja i wyszlo nawet
ciekawie, tylko sie zastanawiam, po co? skoro "speak" to chlam (bardzo
mozliwe, nie mialam - watpliwej - przyjemnosci) to po co zawracac sobie
glowe? moze miala to byc wprawka literacka przed kolejnym dzielkiem, heh...
no w kazdym razie polecam:D

muzyka.onet.pl/mr,33335,recenzje.html
ps. chociaz, z drugiej strony, calkiem przyjemnie sie to czyta, "dzihad
wielofunkcyjnej barbie" brzmi nawet niezle;)
Obserwuj wątek
    • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 11:01
      Albo link słaby, albo już toto ściągnęli ze wstydu :))
      • dziewczyna_mickiewicza Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 11:09
        to chyab wina onetu, bo nie moge nawet wejsc na strone glowna recenzji... moze
        przeciazenie rozwscieczonymi fanami lindsey l. :)))
        • ihopeyouwilllikeme Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 12:42
          Eee tam. Na Porcysie juz od dawna taki styl uskuteczniają :D
          • dziewczyna_mickiewicza Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 12:48
            no widzisz, a ja biedna, nieswiadoma, na porcysa nie zagladam i nic nie wiem,
            co sie w swiecie dzieje;)))
            a tak bardziej serio - to wiem, ze domena porcysa jest podobny styl pisania,
            ale myslalam, ze to tylko tam sie szerzy tego typu "recenzowanie"... a tu
            prosze - niespodzianka:D
            • tomash8 Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 13:49
              Nie no, ja się marnuje... jak czytam te wszystkie porcysy, czy inne "ambitne" i
              "alternatywne" recenzje, to mam dość;) A tu przykład naprawę zabawnego wywiadu;) -
              www.rockmetal.pl/wywiady/lux.occulta.html
              • mechanikk Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 14:02
                tomash8 napisał:
                > A tu przykład naprawę zabawnego wywiadu;

                hmm, no nieźle.
                wątek grzebienia szczególnie zabawny ;)
              • humbak Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 14:46
                Moje drugie dopiero spotkanie z twórczością Jaro.Slava, a już go lubię.
                • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 20:01
                  Jaro.Slav faktycznie wymiata. Siedzieliśmy kiedyś w pracy przy sąsiednich
                  biurkach i facet od razu przypadł mi do gustu :)
                  • humbak Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 20:30
                    Czy werbalnie jest równie chaotyczny?:)
                    • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 22:47
                      Skądże. To małomówny i zawsze sensownie wyrażający się dżentelmen.
                      • humbak Re: recenzje o niczym konkretnym 09.08.05, 23:19
                        <nucenie pod nosem mode:on>
                        Cicha woda brzegi rwie...
                        • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 10.08.05, 01:55
                          Może i tak :) Ale recenzje Jaro zawsze warto czytać: i w MYSTIC ART, i w
                          PRZEKROJU :)
                          • humbak Re: recenzje o niczym konkretnym 10.08.05, 09:14
                            Robi w Przekroju? Zaczynam podejrzewać że powinienem przemyśleć powrót do tego tygodnika... zwłaszcza że w Ozonie skasowali Siarkazm podłoty.
                            • tomash8 Re: recenzje o niczym konkretnym 10.08.05, 10:29
                              Przekrój po paru latach tragicznego poziomu powoli się podnosi, Niedawno kupiłem
                              jakiś numer do czytania w pociągu i byłem naprawdę mile zaskoczony.
                              • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 10.08.05, 10:39
                                Recenzyjnie na ogół nie jest źle (bywa nawet Hawryluk), ale za kadzenie The
                                Bravery dostali o mnie minusa jak stąd do Koluszek.
    • jazzkam o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 11:39
      muszę was zmartwić, a może siebie, że jestem nieco alter ;D, ale mimo, iż
      drotkiewicz jest dla mnie kolejnym efektem ubocznym boomu na masłowską, a jej
      dachau srachau paris hilton london calling cośtam było beznadziejne, to ja lubię
      takie recenzje. na porcys dużo osób zżyma się za braki konkretu, ale takie
      recenzje naprawdę są jak dla mnie warte poczytania i zrelaksowania się, o ile
      nie mają poważnych błędów konstrukcyjnych. starczyłoby powiedzieć: płyta jest
      miałka i przeciętna. ale drotkiewicz potrafiła uklecić z tego mini-historyjkę z
      ładną pointą. pośród wielu do bólu konkretnych, szablonowych i nudnych recenzji,
      takie właśnie przykuwają moją uwagę. a przeciętne płyty ciężko jest recenzować,
      chyba najtrudniej.
      • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 11:54
        nie no dobra, rozumiem, o co chodzi - te recenzje sa troche jak sztuka dla
        sztuki: ladne opakowanie (w sensie zabawnego ironicznego stylu plus puenta), a
        w srodku nic nie ma (znaczy zero konkretnej tresci). tylko ja wole jednak
        recenzje z krwi i kosci, gdzie pisze sie o muzyce, klimacie plyty, aranzacji,
        tekstach, pomyslach, wokalu i tym podobnych. moze jestem staroswiecka:) a jesli
        plyta jest denna, jak na to wskazuje recenzja drotkiewicz, to po co sobie nia
        zawracac glowe?
        • grimsrund Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 12:06
          Bo wyTFUrnia zapłaciła za to, żeb napisali o płycie... :((
          • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 12:25
            Własciwie to moglibysmy dyskutować, co tak naprawde oznacza hasło "sztuka dla
            sztuki", bo przyjeło się rzucać ja dla określenia, że coś jest puste i bez
            sensu.
            Ha! Abstrahując od wypocin A.Drotkiewicz, której dzieło "London Paris Auszwic
            Zgierz Koluszki" blizsze jest stylistyce blogów niż literaturze, to jednak
            tzw."sztukę dla sztuki" powinno się cenić wyzej niż "sztukę w służbie ludu"
            czy "ku pokrzepieniu serc", czy nie? Sztuka ma by czyms wiecej chyba.

            Jednak recenzja to gatunek obciążony rolą informacyjną, więc mogę się zgodzić,
            że lepiej gdy podaje jakieś konkrety.Ale czasem wystarczy przekazać odbiorcy
            trochę emocji, niekoniecznie podpierajac się konkretami, spisem
            instrumentarium, kontekstem socjologicznym i jakże
            ważkimi informacjami w której minucie wiosłowy solówę wygarnał, a w której
            pojawia się przejmujące arpeggio fortepianu.

            Bazując na recenzji A.G. można się zorientować o co chodzi. Jakieś konkrety w
            niej są, wiem, czego moge się spodziewać gdy, nie daj boże, sięgne po omówione
            przez nia dzieło. Recenzje na Porcys tez są często pozbawione jakichkolwiek
            informacji, ale widac, że eksperymentuja tam z forma, przez co przegladanie
            tego serwisu nie jest nudne, a teksty zbliżaja sie czasem do
            jakiejś "literatury", pozostając czyms wiecej niż tylko akademickim
            gadaniem.niestety, pewnie się narażę, ale screenagersom brak poczucia humoru,
            które bardzo sobię cenię, czytajac tego typu teksty. Ideałem recenzenta jest
            dla mnie A. Saramonowicz, który kiedys pisał genialne recenzje filmów w
            Przekroju, które czytało się z przyjemnośćią nie tylko dla walorów poznawczych,
            ale dla samej przyjemności obcowania z dowcipnym tekstem, napisanym przez
            inteligentnego gościa.Ale nie wiadomo dlaczego w Przekroju juz go nie ma.
            • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 12:38
              "sztuka dla sztuki" moze miec (jak dla mnie) zarowno negatywny jak i pozytywny
              wydzwiek - to znaczy, mimo braku konkretnej tresci posiadac jakies walory
              artystyczne, lub tez byc ich pozbawiona. roznie to bywa. jednak recenzja
              drotkiewicz, mimo kilku lukrowanych, pseudocynicznych, w zamierzeniu dowcipnych
              zbitek wyrazowych nie przedstawia dla mnei zadnej konretnej wartosci - bo ani
              nie jest perelka literacka, ani zrodlem jakichkolwiek informacji. wiele
              bardziej mnie smiesza komentarze niejakiego szajewskiego (parszywa 13), ktore
              ow czlowiek wyrzuca z siebie bez zastanowienia, niz przemyslana strategia
              uderzeniowa panny drotkiewicz. jak dla mnei to ona sie po prostu wysila. piszac
              o recenzjach z krwi i kosci, mialam na mysli nie dokladna analize plyty, minuta
              po minucie, ale te wszystkie elementy, ktore potencjalnemu sluchaczowi namauja
              jakis wstepny obraz tego, czego moze oczekiwac - elementy muzyczne, a
              nie "rozowy dzihad bylej barbie"... a o recenzjach na porcysie to sie nie bede
              wypowiadac, bo to dla mnie jest smiech na sali (jakkolwiek "nowatorsko" nie
              rozprawiaja sie z ich forma. ja dziekuje.)
              • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 12:44
                Nawet racje masz :)
                A co do Porcys, lubie ta ich bezczelnosc, ale jesli sa tacy na zywo to dzieki.
                • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 12:50
                  > Nawet racje masz :)

                  no czasem mi sie zdarza:)

                  > A co do Porcys, lubie ta ich bezczelnosc, ale jesli sa tacy na zywo to dzieki.

                  na co dzien mam slabosc do bezczelnosci, nawet tej przegietej w stylu borrela
                  (w stylu: jestem lepszym songwriterem niz dylan, young i waits razem wzieci),
                  ale czar porcysa na mnie nie dziala. jaka szkoda. :D
            • tomash8 Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:02
              A propos Porcysa... dla mnie to nie jest żadne "eksperymentowanie" z formą,
              tylko wypociny śmiesznych, małych ludzików, którzy
              a) chcą być na chama alternatyni
              b) mają jakieś kompleksy
              Niestety, ja to tak odbieram. Po co, pytam się po co oni recenzują rzeczy o
              których nie mają bladego pojęcia?! To tak samo jakby Mega-sin lub thrash'em all
              zaczęli recenzować np. Lambchop, ciekawe jakie byłyby oceny?(choć np. w dawnym
              Morbid Noizz'ie pojawiały się recenzje alternatywnych kapel, tyle że ze
              skandynawii i dostawały całkiem niezłe oceny). Takie recenzje są
              bardzo...polskie, czyli - nie wiem o co chodzi, ale dowalić można. Jasne, ż
              recenzja powinna zawierać coś więcej niż suche fakty, ale nie może być tak, że
              nie ma ani słowa o muzyce.
            • ilhan Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:09
              mechanikk napisał:

              > niestety, pewnie się narażę, ale screenagersom brak poczucia humoru

              Na Twoim miejscu od tej pory już bym się na mieście nie pokazywał. Siwy, Łysy i Mały ze Wspólnoty już Cię namierzają.
              • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:15
                > Na Twoim miejscu od tej pory już bym się na mieście nie pokazywał. Siwy, Łysy
                i
                > Mały ze Wspólnoty już Cię namierzają.

                Zapewne dadza mi za kare do przesluchania cala dyskografie Oasis ;P
                Pójde sie poskarzyc do trybunalu w Piczforku ;)
                • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:33
                  aha, powiem zeby sie teraz troche podlizac.
                  na screenagers raczej nie ma takich bledów ortograficznych jak dzis na porcys w
                  omówieniu plyty badly drawn boya

                  "zazdroszcze LUDZIĄ"
                  boszszsz...
                  • ilhan Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:38
                    mechanikk napisał:

                    > "zazdroszcze LUDZIĄ"
                    > boszszsz...

                    To chyba zamierzone, choć nie ogarniam tego eksperymentu :)
                • ilhan Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:37
                  A serio:

                  Moim zdaniem to jest wszystko kwestia indywidualnego podejścia. Dla Ciebie jest na Scr. za mało poczucia humoru, na Porcys widzisz eksperymenty z formą, Dziewczyna_M woli recenzje tradycyjne, Tomasha Porcys zniesmacza itd. Trudno w momencie kiedy masz w redakcji kilkanaście osób o zróżnicowanych podejściach narzucić wszystkim jeden styl i sposób pisania o muzyce. Nie powiedziałbym akurat, że brakuje Scr. poczucia humoru. W archiwum znajdziesz sporo napisanych z przymrużeniem oka tekstów (patrz red. Tomek T.). W temacie: tekst Drotkiewicz mi nie przypada do gustu i choć podzielam pogląd Jazzkama, że tego typu recenzje zwracają ponadprzeciętną uwagę (check niedawne Engineers na Scr.), ten akurat nie jest udany.
                  • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:43
                    O nie, "ludzią" to nie eksperyment, chyba ze dla hecy angażują analfabetów
                    ("heca" przez samo "ha"? bo juz sie gubie...)

                    Engineers, faktycznie, fajna recka ("recka", pfff hahaha), aż mam ochote sie
                    zapoznać z płytą.
                  • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:47
                    > Trudno w momen
                    > cie kiedy masz w redakcji kilkanaście osób o zróżnicowanych podejściach
                    narzuci
                    > ć wszystkim jeden styl i sposób pisania o muzyce.

                    ale takie zroznicowanie powinno chyba dzialac na korzysc danej redakcji? - mnie
                    na przyklad odpowiada, ze na screenagers ludzie pisza w rozny sposob. kazdy
                    znajduje cos dla siebie (no, prawie kazdy, bo mechanikk woli porcysa;))))
                    fajnie jest raz na jakis czas przeczytac z lekka awangardowy tekst na temat
                    jakiejs plyty - niektore "tradycyjne" recenzje bywaja smiertelnie nudne:)
                    • ilhan Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:50
                      dziewczyna_mickiewicza napisała:

                      > ale takie zroznicowanie powinno chyba dzialac na korzysc danej redakcji? -

                      > (...) niektore "tradycyjne" recenzje bywaja smiertelnie nudne:)

                      2 x tak :)
                    • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:50
                      > bo mechanikk woli porcysa;))))

                      mmmm
                      hmmmm..mhmhmmm...
                      • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:52
                        cos nucisz, czy jak? ;)))
                        • mechanikk Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:56
                          nucę "There's a Porcys that nevet goes out" ;)))
                          • dziewczyna_mickiewicza Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 13:59
                            tak wlasnie myslalam:D
            • roar Re: o drotkiewicz i takich recenzjach 10.08.05, 14:19
              > Ha! Abstrahując od wypocin A.Drotkiewicz, której dzieło "London Paris Auszwic
              > Zgierz Koluszki" blizsze jest stylistyce blogów niż literaturze, to jednak
              > tzw."sztukę dla sztuki" powinno się cenić wyzej niż "sztukę w służbie ludu"
              > czy "ku pokrzepieniu serc", czy nie?

              "Późna już pora, ptaki umknęły na drzewa
              I niebo już gwiazdami powoli rozbłyska
              Ostatni promień słońca..."
              "Panie, ale ja się o godzinę pytałem!"

              Sztuka dla sztuki, owszem, zazwyczaj nawet jest pożądana, ale to w przypadkach, kiedy oczekujemy sztuki. Recenzje zaś to tekst nie artystyczny, jeno informacyjny. Nie powiem, nieszczęsny ów artykuł Drotkiewicz sam w sobie nawet mi się podoba. Ale to tylko abstrahując od jego nominalnej funkcji, której za cholerę nie spełnia. "Panie, ja się pytałem, co to za płyta jest!" ;)
    • jazzkam tak więc screenagers a sprawa polska 10.08.05, 13:55
      skoro już padła ta chwalebna nazwa ; DDDDDDD

      ja bym się przychylił do tego, że na screenagers nie ma poczucia humoru w około
      połowie personalnych przypadków, przynajmniej w tym aspekcie porcysowym i
      generalnie wolę czytać recenzje na porcysie, bo są dla mnie czasem dobrą
      rozrywką. związane jest to pewnie z tym, że ogólnie swoją wiedzę o muzycę w
      obecnym etapie wolę brać z opinii forumowych, zagranicznych (gdzie nie rozumiem
      jeszcze aż tak anglika, żeby ewentualnie być wkurzonym prostotą formy; na
      pitchforku używają bardzo wielu fajnych i rzadkich przymiotników co jest fajne),
      a jeśli na porcys i screenagers pojawia się jakaś płyta artysty o którym nie mam
      żadnego pojęcia, to sugeruję się głównie oceną - jeśli jest wysoka, to staram
      się sam przesłuchać i mieć już swoją opinię. do tego dochodzi indywidualne
      zaufanie do recenzentów, na obu serwisach są tacy, co do których wiem, że na ich
      wysokiej ocenie się raczej nie zawiodę oraz tacy, na których się zawodzę często.
      kwestia prób i błędów. przy recenzjach porcysowych wymięka dokładnie 100 procent
      moich znajomych, którzy z muzyką mają styczność taką, że słuchają z danego roku
      ponad 10 albumów, ale roszczą sobie pretensji do miana kogoś pasjonującego się
      tematem. wolą więc krótkie, dobre, informacyjne. jeśli ja piszę recenzję, to
      raczej się skłaniam w stronę właśnie informacji, widocznie nie mam jeszcze
      takiego tupetu i przeświadczenia o swojej zajebistości jak porcysie. z drugiej
      strony część ludzi potrzebuje właśnie wskazówki: "tego słuchajcie! jestem
      przekonany, idźcie za mną!" - fajnie mieć kogoś, kto coś narzuci. (nie dla mnie).

      konkludując, aby było a propos tematu: chodzi właśnie o potrzeby. mnie
      tradycyjne recenzje zwykle nudzą i wodzę po nich wzrokiem nie pamiętając po
      kilku tygodniach żadnego faktu fabularnego (bo warstwy fabularnej nie ma). wolę
      więc sztukę dla sztuki. albo wolę po prostu sztukę, nawet w miejscu, gdzie nie
      ma na nią miejsca (powinno być IMHO wszak wszędzie). :)

      drotkiewicz większość swoich wypocin, od książki do felietonów (BOŻEEE) w
      aktiviście zdaje się pisać na siłę. ale recenzja była W MIARĘ.
      • dziewczyna_mickiewicza Re: tak więc screenagers a sprawa polska 10.08.05, 14:08
        jak juz wspomnialam, porcys do mnie nie trafia - nie wiem, czemu, ale draznia
        mnie niesamowicie, wiec nie bede dywagowac nad ich sposobem recenzowania, bo
        jestem do niego wstepnie negatywnie nastawiona.
        ale...
        czytajac recenzje nie szukam odpowiedzi na pytanie: czy to bedzie dobra plyta,
        czy jakas kiszka. jesli czytam o plycie, ktora znam, to czytam po to, by
        sprawdzic, jak ktos przypadkowy, nieznajomy i pewnie zupelnie inny ode mnie
        zareagowal na te muzyke. czysta ciekawosc. plus, oczywiscie, jakas doza
        informacji, o ktorych wczesniej nie mialam pojecia (choc tu sie mozna
        przejechac - nme przoduje w wysysaniu informacji z palca, zeby tylko bylo
        bardziej sensacyjnie). jesli plyty nie znam, to czytam tak naprawde z podobnych
        pobudek, tyle, ze wtedy oczywiscie nie porownuje tego z wlasna opinia (bo jej
        nie posiadam jeszcze). fajnie, gdy recenzja nie jest smiertelnie powazna,
        pompatyczna, z przeslaniem i wizja, gdy recenzent pisze z lekkim przymruzeniem
        oka, wrzuci kilka niebanalnych komentarzy, czasem nawet abstrakcyjnych... ale
        dobrze jest tez, gdy przy okazji wspomni, ze producentem plyty jest ktostam,
        kogo znamy ze wspolpracy z kimstam, bo to mialo na pewno jakis wplyw na ksztalt
        ostateczny plyty. byc moze niektorzy uwazaja te informacje za zbedne, bo muzyka
        powinna sie obronic sama, ale im ich wiecej, tym szersze spojrzenie i odbior
        tej muzyki. no, takie jest przynajmniej moje zdanie:) i zgadzam sie, ze
        wszystko tak naprawde zalezy od potrzeb. tyle, ze nie chcialabym, zeby miejsce
        ciekawych, rzetelnych, tradycyjnych recenzji calkowicie zajely te, ktore sa
        tylko sztuka dla sztuki. umiar bylby w cenie:)

        > drotkiewicz większość swoich wypocin, od książki do felietonów (BOŻEEE) w
        > aktiviście zdaje się pisać na siłę.

        a tu sie zgadzam calkowicie. to, co ta kobieta wypisuje dziala mi na uzebienie.
        mocno. bardzo mocno.
      • abranova Re: tak więc screenagers a sprawa polska 10.08.05, 19:02
        No tak, żeby nie te gwiazdki, kropeczki czy inne punkty nadawane płycie to w
        wielu przypadkach przy "artystycznej" recenzji nie wiedziałabym nawet, czy
        autor płyte zjeżdża czy chwali... Chociaż na Porcysiu wiele razy zdażyło mi się
        trafiać na recenzję, której wymowa zdawała się zupełnie niezgodna z ilością
        przyznanych ułamków ;)
        Literaturę uwielbiam, lubię się rozsmakować w samych słowach ale recenzja w
        sumie ma dotyczyć muzyki! Ja nawet nie domagam się jakiejś dokładnej oceny ale
        przynajmniej jakaś charakterystyka płyty, opis, wrażenia. Ale to takie, aby i
        mi się z czyms kojarzyły a nie tylko autorowi recenzji.
    • grimsrund Re: recenzje o niczym konkretnym 22.07.06, 19:50
      By podtrzymać chwalebną tradycję disów - podciągam, niezupełnie przypadkiem.
      Podobał mi się ten wątek :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka