braineater
25.10.06, 23:39
Just another fucking cover band...
Płyta nazywa się Tuxicity (Gajerowo) i jest tak:
Pierwsze 10 punktów dostają za nazwę
Nawet nie, że lounge against, choć i to jest urocze, ale czy potraficie sobie
wyobrazic śmiałka, który prowadziłby jakikolwiek zespół, pseudnonimując
siebie samego jako Serzchuja? Do tego ubranego we frak i z manierą sceniczną
Krzysztofa K, wykonującego Parostatek podczas wieczorku zapoznawczego na molo
w Zoppot.
Kolejne 10 punktów za dobór materiału
Tak po kolei:
White Stripes
Sir Mix-A-Alot
Cypress Hill
Frankie Goes To Hollywood
Van Halen
SOAD
Linkin Park
Britney
White Zombies
Beck
Guns'N'Roses
nastepna 10 za pomysł
Wyobraźcie sobie zespół, klasyczne jazzowe kombo w gajerach, pośród świateł
Las Vegas, z wokalistą, który sie obrzydliwie nazywa i ma głos ustawiony jak
Chris Issak na tripie zmieszany z Royem Orbisonem na odwyku, i muzykami
których pseuda nawiazuja do róznych rodzajów sera i którzy potrafią
wyczarować lounge w znaczeniu najklasyczniejszym z klasycznych, czyli
bezstresowego grania spokojnych melodii, takich do których bez wysiłku mógłby
pospiewać sam "The Voice" Sinatra i którzy na te modłę perfekcyjnie
przerabiaja takie kawałki, jak Insane in the Brain, czy Loser
i znowu 10 punktów, tym razem za brak poczucia obciachu
Panowie z LATM nie boja się niczego, potrafią zmieszać Relax FGtH z cytatami
z Madness, You Drive Me Crazy, z perfekcyjnie obsceniczną, cudownie rubaszną
i obłędnie Rabelaisowską opowieścią pana Serazchuja, co zrobił by z daną
Britney S i dlaczego by jej sie to podobało lub też przerobic jeden z
bardziej powerowych kawałków G'n'R na klasyczny numer do puszczania na
potańcówkach w Klubie Seniora
i ostatnia 10, na zachętę
Bo pomysł jest równie nośny, jak wyczyny Pana Kokosa i jesli ci panowie się
rozkęcą, mogą zostać drugim Squirell Nut Zippers, chyba, że pójda w jesienną
deprechę i zostana drugim Morphine
Razem:
JACKPOT!
P:)