Dodaj do ulubionych

ten tekst mnie zaniepokoił!

11.01.05, 12:57
jestem w 9miesiacu i zaznaczam,ze jestem przeciwniczka aborcji,wiec,prosze,
nie dyskutujcie ze mna na ten temat. ja bym dziecka nie umiala zabic, jesli
nawet nie z powodow moralnych, to po prostu balabym sie czegos takiego
dokonac. ten tekst jednak mnie zszokował, nie wiem,czy to prawda,ale jesli
prawda,to bardzo smutna. to jest na stronie www.tak-dla-
aborcji.blogspot.com/ i nosi tytuł "czarna substancja smakuje bobaskowi"

Obserwuj wątek
    • natkaszczerbatka Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 13:10
      Obawiam się że Twój link to sprytna reklama proaborcyjnej strony! Nie rób tego
      więcej, proszę.
      Jeśli rzeczywiście nie mogłabyś dokonać tego o czym piszesz - to po co dajesz
      takie linki?
      Nie znoszę takiej hipokryzji.

      • iwcia75 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 13:18
        chyba żartujesz! jaka reklama? niby po co mi to? ja sie takimi sprawami nie
        zajmuje,jak reklama czegokolwiek,a juz na pewno nie stron i to jeszcze na taki
        temat. po prostu nie umialam skopiowac tekstu o papieżu,wiec podalam tytul i
        adres strony.
        • natkaszczerbatka Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 13:41
          to po co ta agresja?
          • iwcia75 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 13:59
            jaka znowu agresja?
            wyjasniam-przypadkiem natrafilam na te strone,ktorej link podalam,zaczelam ja
            czytac nawet nie wiedzac,ze to za aborcja i doszlam do tego o papiezu,a
            informacja ta mna wstrzasnela,bo przeciez papiez jest obronca zycia poczetego
            (wiec moze to jakies klamstwo na jego temat). postanowilam spytac na forum o
            aborcji o tę sprawe, bo moze cos wiecie o tym. zaznaczylam jednak,ze moje
            zapytanie nie ma na celu wywolanie dyskusji typu aborcja czy nie. dla mnie jest
            jesne,ze nie,ale nawet gdyby nie bylo,to po prostu nie chce nad tym dyskutowac,
            bo nie i juz (a czytalam inne watki i tam sie toczyly takie dyskusje dosc
            agresywne).
            boje sie wszelkich fanatycznych postaw- zarowno feministek, jak i obroncow
            zycia.
    • mader1 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 14:17
      Nie, papiez nie byl leczony w ten sposob.
      A strona proaborcyjna bardzo zgrabna sad i tekst do przeczytania
      baaardzo agresywny. Nie laduj sie pod koniec ciazy takimi tekstami
      naladowanymi zlymi emocjami.
      • iwcia75 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 14:31
        mnie sie ta strona tez nie podoba, np to,ze jakas pani mowi tak otwarcie,ze
        dokonuje zabiegow,pacjentki sa wdzieczne,a w ogole to ona tez sie kiedys
        poddala "zabiegowi". rozumiem kobiety,ktore zrobily to w desperacji i wiem,ze
        Bog im to przebaczy. tekst o papiezu byl dla mnie zgrzytem- nie jestem
        nadgorliwa katoliczka,ale ...no niewazne

        czytalam tez jakas strone po angielsku- z kolei pro life-ale tam znowu
        wyczytalam,ze sa ludzie,ktorzy morduja tych,ktorzy dokonuja aborcji i ludzie ci
        nazywaja sie "armia Boga". to mnie tez zmrozilo, bo chyba nie tego uczyl
        Chrystus,zeby samemu wymierzac sprawiedliwosc,no chyba,ze oni sie bardziej
        sugeruja Starym Testamentem.

        to tyle moich wywodow i refleksji po przeczytaniu stron pro i anty. jesli kogos
        niechcaco urazilam,to wybaczcie,ale naprawde niechcaco. wiele z Was przeszla
        swoje i jestescie nadwrazliwe,co ja rozumiem i nie dziwi mnie to
    • kimono24 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 16:06
      w 9 miesiacu ciazy kochanie, nie powinnas na takie strony zagladac
      bo nie mozesz sie denerwowac

      ja nie moge sie w ogole odniesc do tego
      bo niby skad mam pewnosc, ze papiez skorzystal z takiego "leczenia" albo i nie
      skorzystal
      moja wiedza na ten temat jest na poziomie zerowym
      z kolei z drugiej strony, jesli usuwa sie ciaze np. bo pold jest uszkodzony,
      uposledzony i po prostu mama decyduje sie na aborcje, to dlaczego niby fasolka,
      ktora sama nie mogla zyc, nie moglaby byc darem dla kogos, czyms co
      umowliwiloby innej osobie normalnego, zdrowego zycia
      ludzie oddaja swoje narzady po smierci, i nie tylko
      jesli mala chora kruszynka nie przyjdzie na swiat (nawet jesli jest to decyzja
      jej matki) ta sadze, ze "robienie" z jej narzadow czegos co umozliwia lub
      ratuje zycie innym jest dobre - mimo, ze budzi mieszane uczucia

      po drugie - poniewaz jestem w temacie na biezaco: odnalazlam wiele
      bulwesrujacych stron o aborcji, gdzie przedstawia sie okropne, drastyczne
      zdjecia, czesto wcale nie przedstawiajace prawdziwych usunietych polodow, ale
      dzieciatka, ktore urodzily sie martwe
      sa opisywane metody, ktorych od lat sie nie stosuje
      normalny, dobre lekarz profesjonalista nigdy nie bedzie mowil nawet kobiecie o
      tym wszystkim, bo byl by klamca !!!!!

      po trzecie - strony takich na prawde moim zdaniem fisnietych zdrowo feministek,
      ktore przekazuja motta typu: moj brzuch, moje cialo
      nie pozwole temu czemus we mnie zyc
      chce byc czegos swiadoma - coz to za brednie
      az plakac sie chce ze mimo wszystko nie szanuja i nie nazywaja po imieniu
      czlowieczka, ktory zaczal zyc pod ich sercem
      aborcja to bardzo sprzeczny i trudny temat
      nie mozna przejsc kolo niego obojetnie
      ale moim zdaniem nalezy stac po srodku
      nie powinno sie tego pochwalac, ale nie mozna mowic tez o czlowieku, mimo ze
      nazywanym roznie: plodem, embrionem itd ze jest to cos czego chcemy, chcialysmy
      sie pobyc ..!!!! to dopiero jest nieludzkie
      ja staram sie mowic o tym normalnie, wlasnie po ludzku
      nie omijac, nie robic skrotow

      pamietam i bede pamietac, ale (byl tutaj taki watek, nadawanie imienia fasolce,
      i obchodzenie rocznic, lub przezywanie zaloby - co za wymysl !!! ciagle sie
      umartwiac !!! bez sensu i jestem calkowicie przeciwko takiemu postepowaniu
      kazda z nas bedzie i ma to w glowie, nigdy juz nie bedziemy takie same !!!
      a pamiec o usunieteji bez rocznic, i zaloby bedzie ciagle w naszych sercach,
      glowach

      pamietajmy i mowmy sobie tylko tyle: nasze fasolki sa w brzuszkach innych mam,
      ktore bardzo ich oczekiwaly, i te kobiety moga je tylko kochac
      jest niebo dla takich aniolkow
      szanujmy je, mimo ze nie urodzimy ich nigdy
      ale nie zadreczajmy sie tez ciagle myslami, bo moga nas one zabic

      m
    • blanqua pytanie do Kimono24 11.01.05, 17:40
      Napisałaś:
      >pamietajmy i mowmy sobie tylko tyle: nasze fasolki sa w brzuszkach innych mam,
      >ktore bardzo ich oczekiwaly, i te kobiety moga je tylko kochac
      Dlaczego nakazujesz wierzenie w kłamstwo? Przecież to dziecko, fasolka było dla
      Ciebie, rosło w Tobie. Dlaczego nagle zacząć wierzyć, że zabicie nie jest
      zabiciem a tylko pozwoleniem na przejście do innej matki? To Ty, każda z kobiet
      dokonujących aborcji była matką... i sama zdecydowała , że zabije.
      Napisałaś w innym poście, że ważna jest dla Ciebie realizacja, kariera.
      Ja to rozumiem, dla mnie pewne też.
      Ale czy życie nie jest ważniejsze? CZy zabicie człowieka może być ceną za
      wygodę własnmego?
      Blanka
      • magda_0609 Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 00:13
        Mam pytanie do blanqua: czy ty dokonałaś aborcji czy zabiłaś (nazwij to jak
        chcesz)?
      • magda_0609 Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 00:19
        Jeżeli nie dświadczylas aborcji na wlasnej skórze to pozwól kobiecie, która
        przeszła i nadal przechodzi przez to piekło usprawiedliwic się i wierzyć w to w
        co wierzy. ja też szukam ciagle usprawiedliwienia, ale w gruncie rzeczy nie
        oczekuje go od nikogo tylko od samej siebie. A wybaczenie samej sobie jest
        najtrudniejsze, uwierz mi. Nie dołuj dziewczyny...
        • genepis Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 08:29
          magda_0609 napisała:

          > Jeżeli nie dświadczylas aborcji na wlasnej skórze to pozwól kobiecie, która
          > przeszła i nadal przechodzi przez to piekło usprawiedliwic się i wierzyć w
          > to w co wierzy./../ Nie dołuj dziewczyny...

          Nie dołowanie i chęć nie ranienia to jedno, a rozwiewanie mrzonek, to drugie.
          Myślenie, ze jesli zabijemy dziecko, to ono urodzi się innej mamie jest
          niebezpieczne, bo prowadzi do postawy łatwego rozgrzeszania się z tego czynu,
          a nawet uznawania go za dobry (bo przecież dzięki temu, że ja "wielkodusznie"
          nie przyjęłam Daru, może inna kobieta od dawna bezowocnie oczekująca dziecka
          będzie się nim cieszyć)
          Moje dziecko może się "urodzić" innej mamie tylko w jednym przypadku - jeśli
          zamiast niszczyć jego życie pozwolę mu się rozwijać i wielkodusznie oddam moje
          dziecko innej mamie (np. poprzez ośrodek adopcyjny, adresy są na forum).
          To rzeczywiście jest wyraz dojrzałości i odpowiedzialności, a także miłości
          do tego dziecka.
          Jeśli natomiast je zabiję to ani ja, ani nikt inny nie będzie mógł się juz
          nigdy nim cieszyć. Słowo "nigdy" brzmi przerażająco, ale te dziewczyny, które
          mają za sobą doświadczenie aborcji wiedzą jak bardzo jest nieodwracalne.
          Czy jeśli czyjś narzeczony z jakiegoś powodu straci życie, to pojawi się w
          życiu innej kobiety, by się z nią ożenić?
          Niestety - liczba mężczyzn mogących ożenić się z kobietami, chcącymi wyjść za
          mąż, zmniejszy się o 1.
          Jeśli bandyci zatłukli Michała Łyska to "non omnis moriar" wypełniło się
          tylko dlatego,że rodzice podarowali jego narządy do przeszczepów, ale nigdy już
          nie będzie drugiego takiego chłopaka jak Michał. Takiej kombinacji genów i
          doświadczeń.
          Z dzieckiem dopiero poczetym jest podobnie, ale ponieważ jeszcze nie
          widzieliśmy jego twarzy można sobie wyobrażać, ze urodziło się komuś innemu.
          Przykro mi Kimono, ale wyobrażanie sobie, że Twoje dziecko żyje teraz w innej
          mamie nie jest drogą do uzdrowienia. To prawda wyzwala, a nie zamiatanie pod
          dywan, chociaż proces zdrowienia jest bolesny.
          Przepraszam, ale musiałam Ci to powiedzieć, także i po to, byś nie namieszała
          w głowie dziewczynom, które jeszcze mogą cofnąć się przed tym, co za chwilę
          będzie nieodwracalne. Wystarczy Ci Twoja własna wina, po co masz dodawać do
          tego winę za ułatwienie aborcji innej dziewczynie?

          genepis
          • kimono24 Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 09:38
            bardzo nie podoba mi sie to ze myslisz ze do tego kogokolwiek namawiam !!!!
            nie jest tak
            wrecz przeciwnie, mowie jak straszne jest to doswiadczenie, przestrzegam przed
            tym ze moze byc ciezko i potwornie poradzic sobie samej ze soba
            niczego nie zamiatam, szanuje i pamietam
            ale nie drecze sie, bo to nie jest nic dobrego
            nie oceniaj mnie zbyt pochopnie
            nie jestes widocznie tak wrazliwa zeby zrozumiec co chce przekazac
            albo ja nie umiem w odpowiedni sposob przekazac tych wszystkich mysli, ktore
            mam w glowie

            o tym co zrobilismy (zrobilam) mozemy myslec dowolnie
            najwazniejsze zeby to nam pomagalo przejsc przez wszystkie etapy pogodzenia sie
            z ta sytuacja

            oddanie dziecka nie jest dla mnie rozwiazaniem
            przykro mi, ale tak wlasnie mysle


            prawda - znam ja dosc dobrze, moze az za dobrze
      • kimono24 Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 09:32
        mowie tat (o brzuszkach innych mam) dlatego ze to lepsze niz zadreczanie sie
        ciagle tym ze zabilam w sobie zycie, przekresilam zycie czlowieka, ktory mial
        byc kims !!!
        wole to niz ciagle wracanie do tego koszmaru ktory przezylam
        do tego, ze teraz wciaz o tym mysle
        to nie jest oklamywanie, cos takiego napisala mi uczestniczka forum mlodych mam
        kiedy tam jeszcze przed zabiegiem dzielilam sie swoimi watpliwosciami

        nie chodzi o wygode wlasnego zycia, ze fasolke, ktora usunelam uznalam za
        przeszkode
        chodzi o wybor, a w tym momencie zycia taki wybor wydawal sie najlepszy
        nie jest tak teraz, i chyba nie zrobilabym tego wiedzac jak bede sie czuc
        ale nie chce o tym myslec, bo to cholernie boli !!!
        nie jestem za tym zeby kazda z kobiet, ktore usunely ciaze wciaz sie tym faktem
        zadreczala, jestem za tym zebysmy znalazly milion zajec, innych mysli, ktore
        pozwola nam "normalnie" funkcjonowac !!! a jesli sie uda to bedzie wspaniale

        ktos mowil o swiadomym macierzynstwie - nie o to w tym chodzi
        chodzi o gotowac o zrezygnowanie z mnostwa rzeczy ktore przedtem mialas
        jesli z cala swiadomoscia zrobilam sobie dzidziusia, to naturalnym jest ze
        powinnam go przyjac i ta sytuacje zaakceptowac
        ale w moim przypadku tak nie bylo
        bo uznalam ze teraz wazna jestem sama dla siebie
        i to co chce jeszcze w zyciu zrobic
        i to egoistyczne podejscie wiem, ale wierz mi ponosze konsekwencje tego co
        zrobilam przez caly czas, i wcale nie czuje sie jak jakas biedna myszka
        dostane po tylku za to wszystko
        ale sama na to zapracowalam


        • genepis Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 13:57
          Droga Kimono. Nie jest intencją ani tego, ani innych moich listów dodawanie Ci
          bólu, nie oceniam też Ciebie, a przynajmniej bardzo staram się tego nie robić.
          Sama jednak napisałaś coś takiego:

          kimono24 napisała:

          > mowie tat (o brzuszkach innych mam) dlatego ze to lepsze niz zadreczanie sie
          /../
          > to nie jest oklamywanie, cos takiego napisala mi uczestniczka forum mlodych
          mam
          > kiedy tam jeszcze przed zabiegiem dzielilam sie swoimi watpliwosciami

          Właśnie o to mi chodzi. Ty byc może w swoim mniemaniu nie namawiasz nikogo do
          aborcji, ale zachowujesz sie dokładnie tak jak tamta dziewczyna.
          Ona nie napisała wprost "zrób to" ale ułatwiła podjęcie decyzji za zabiciem.
          Bo to przecież tak pięknie móc sobie wyobrazić, że mordowany przez nas
          człowiek nie umiera, tylko uszczęśliwia inną osobę, prawda?
          Tylko co z takiego wyobrażania przyjdzie?

          > chodzi o wybor, a w tym momencie zycia taki wybor wydawal sie najlepszy

          Właśnie o tym piszę. Jeśli ktoś jest karmiony wizjami szczęśliwych fasolek
          skaczących sobie "z brzuszka do brzuszka" to aborcja jawi mu się jako dobro -
          bo cóż ja mogę tej fasolce zapewnić? A tak, to urodzi się jakiejś bogatej mamie
          najlepiej jako malutkie Gatesiątko albo Rockefellerzątko. Która matka nie
          chciałaby takiej przyszłości dla swojego dziecka? (świadomie przerysowuję aby
          tym wyraźniej pokazać istotę problemu)
          Dałaś się więc zwieść wizjom uszczęśliwionej aborcją fasolki i co Ci zostało?:
          > nie jest tak teraz, i chyba nie zrobilabym tego wiedzac jak bede sie czuc
          > ale nie chce o tym myslec, bo to cholernie boli !!!

          Nie zwódź zatem innych kobiet mających podobne wątpliwości i pomóż im uniknąć
          Twojego błędu. W ten sposób o wiele lepiej przysłużysz się pamięci swojego
          dziecka (zobacz jak to robi np. tygrysia)

          > jesli z cala swiadomoscia zrobilam sobie dzidziusia, to naturalnym jest ze
          > powinnam go przyjac i ta sytuacje zaakceptowac
          > ale w moim przypadku tak nie bylo

          W przypadku poczęcia na skutek gwałtu sprawa jest trudniejsza, ale to też nie
          jest powód dla którego należałoby karać dziecko.
          Każde zaś podjęcie współżycia jest świadomym zrobieniem sobie dzidziusia, bo
          właśnie w ten sposób poczynają się dzieci.

          > wierz mi ponosze konsekwencje tego co
          > zrobilam przez caly czas,

          Wierzę. Piszę do Ciebie tylko po to, by na skutek Twojego zwodzenia inna
          dziewczyna nie musiała ponosić aż takich konsekwencji jak Ty.

          pozdrawiam

          genepis
          • kimono24 Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 17:26
            Genepsis - nie zrozumiemy sie w ogole smile

            moja sytuacja materialna, mieszkaniowa - kazda jest swietna
            nie usunelam dziecka dlatego ze nie mam warunkow do jego utrzymania
            i ze u mnie mialoby zle

            usunelam je z czystego egoizmu - dlatego, ze tak postanowilam
            ze nie jestem gotowa, ze jest duzo rzeczy ktore chce jeszcze zrobic itd, itp,
            wszystko czego nawet slowami nie da sie opisac

            myslisz ze w ten sposob umniejszam swoja wine,
            ze w sposob o jakim mowie o fasolce, staram sie myslec ze przez to ze ja je
            usmiercilam to ktos inny bedzie szczesliwy - nie !!!!!!!!!!!!!!!!

            aborcja (mimo ze ja przeproadzilam) nie jawi mi sie jako cos dopuszczalnego
            nigdy, nigdy nie pomyslalabym ze sama tego doswiadcze
            ale jednak stalo sie, i czuje sie z tym troche jak tchorz, troche jak wstretna
            baba, troche jak morderca

            i nie dalam sie nikomu zwiesc, moje watpliwosci i rady tore dawaly mi osoby
            anonimowe z forum internetowego nie byly, nie sa i nie bede nigdy motorem,
            ktory za mnie podejmuje decyzje, to opinie osob z zewnatrz
            jak moglabym kierowac sie nimi w zyciu osobistym i podejmowaniu decyzji
            odnosnie usuniecia ciazy

            traktuje to powaznie, ale oddzielam to co tutaj i to co na zewnatrz


            tygrysia suka - i to jest moje osobiste zdanie, jest przykro mi tutaj mowic,
            szalona noszac zalobe po dziecku ktore usunela !!!!!!!!!!
            to jest dla mnie nienormalne
            cale zycie wciaz pamietac na sile, na sile wspominac
            myslec i przezywac !!!
            jak mozna robic cos takiego, dla mnie jest to calkowicie ... nawet nie mam
            takiego slowa
            to malenstwo zostalo usuniete, zabite czy jakkolwiek inaczej nazwiemy, przez
            wlasna matke, ktora teraz w szalenstwie przezywa zalobe i nadaje mu imie
            to absurd calkowity i moze przyczynisc sie tylko do jakis psychicznych problemow

            nie chodzi o to ze ciagle mysle ze zaluje,
            jest ciezko, ale wierze ze z czasem bol minie, a pozostanie tylko pamiec

            nie mozna przesadzac !!!
            • genepis Re: pytanie do Kimono24 12.01.05, 18:50
              Kimono,
              Być może za bardzo plączę i dlatego sądzisz, że się nie rozumiemy.
              Tu nie chodzi o Ciebie, chodzi mi tylko o to, byś nie propagowała
              wizji "fasolek skaczących między brzuszkami".
              Być może to nie ta wizja była przysłowiową kroplą, która u Ciebie przeważyła
              szalę i skłoniła Cię do takiej czy innej decyzji, ale jaką masz pewność, że
              to właśnie taka wizja nie skłoni innej dziewczyny do zabicia swojego dziecka?
              A że będzie ją bolało i że będzie żałować, to juz wiesz.
              Pozdrawiam Cię ciepło.

              Laura
    • genepis Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 11.01.05, 21:29
      iwcia75 napisała:

      Strona do której link podałaś to fałszywka, gdzie po diabelsku kłamstwo tak
      jest wymieszane z prawdą, że niezmiernie trudno odróżnić jedno od drugiego.
      Już pierwszy list budzi moją nieufność - historia jakiejś lekarki do dziś
      otrzymujęcej kartki z pozdrowieniami od "wdzięcznych pacjentek"
      Trudno sobie wyobrazić taką sytuację, no chyba, że w lwiej części obsługuje
      nawiedzone feministki z federy - to jeszcze bym potrafiła zrozumieć.
      Ale napiszcie mi dziewczyny - ile z Was wysyła regularnie kartki świąteczne do
      lekarza, który kiedyś bardzo Wam pomógł?
      Było w moim zyciu trzech liczących się lekarzy. Jeden uratował mi zycie w
      dzieciństwie, druga w wieku 17 lat, a trzeciego po prostu lubię, bo sympatyczny.
      Myslę o nich ciepło, w swoim czasie wyraziłam swoją wdzięczność (np rysując
      laurkę przy każdej wizycie kontrolnej pierwszemu, przynosząc kwiaty drugiej (a
      rodzice podarowali zabytkowy przyrząd do ciętych baniek - taka ciekawostka i
      czekoladki) i usmiechając się promiennie do trzeciego, gdy się czasem widzimy,
      ale do głowy mi nie przyszło aby zawracać im głowę wysyłaniem kartek
      świątecznych.
      Czy Wy macie taki zwyczaj?
      Przecież pacjentka nie poprosi lekarza o adres domowy, a wysyłając kartkę na
      adres szpitala co ma napisać, żeby lekarz skojarzył "...życzy wdzięczna
      pacjentka Kazimiera Szczuka, której zrobiła pani aborcję w październiku"?
      A może to kartki od pacjentki której pomogła donosić ciążę? Ona naprawdę
      pamięta co której robiła?
      Ale pomijam sprawę rzekomej aborterki.
      Dużo większą manipulacją jest artykuł o "czarnej substancji"
      Po pierwsze na stronie porównuje się ze soba Reagana i papieża sugerując, że
      obaj mają chorobę Alzheimera. Jest to oczywista nieprawda jeśli chodzi o JPII.
      Nie wiem na co choruje JPII, ale od dawna media sugerują chorobę Parkinsona.
      Kościół jak dotąd dementuje, twierdząc, że jest to inna choroba o podobnych
      objawach.
      Do tego wszystkiego dodano kolejna przeinaczoną informację, mianowicie, jakoby
      Alzheimera można było leczyć wszczepianiem substancji czarnej z mózgów
      płodów. Jest to kolejna nieprawda. Parę lat temu ukazał się artykuł w którym
      zastanawiano się natomiast czy nie dałoby się w ten sposób leczyć Parkinsona.
      Jak się ma Parkinson do substancji czarnej i jak się leczy obecnie Parkinsona
      można dokładniej poczytać tu:
      www.resmedica.pl/zdart50110.html
      • iwcia75 Re: ten tekst mnie zaniepokoił! 12.01.05, 09:12
        Kimono i Genepis, dziekuje za odpowiedzi. tez mi sie wydawalo,ze historie z tej
        strony sa fałszywe. zreszta nawet jesli by nie byly falszywe,to ja wiem swoje-
        sa osoby, ktore nie wybaczylyby sobie czegos takiego,jak aborcja i ja do takich
        naleze, nawet gdyby podano mi dowody naukowe na to,ze nie ma czegos takiego,jak
        syndrom postaborcyjny. kilka lat temu bylam z innym chlopakiem niz moj obecny
        maz i myslalam,ze jestem w ciazy-byl to falszywy alarm,ale on zaproponowal mi
        usunac. do tej pory gardze tym gosciem,a on balby sie nawet do mnie podejsc,bo
        moglby dostac nawet w twarz.

        jesli chodzi o strony pro life, glownie te amerykanskie, to zgadzam sie z
        kimono co do tych drastycznych zdjec,ale Amerykanie nie maja umiaru (mordowanie
        aborterow!)
    • wlekliczka do genepis, kimono24 i iwci75 13.01.05, 14:11
      genepis, jestem pod dużym wrażeniem Twojej dojrzałości. Zgadzam się z każdym
      Twoim słowem. smile


      Kimono24, bardzo mi Ciebie żal, że dokonałaś decyzji o aborcji. Nie chcę Cię
      atakować, piszę z pełnym szacunkiem na jaki mogę się zdobyć, ale czytając Twoje
      posty przychodzą mi do głowy myśli:

      Starasz się mocno bronić swojej decyzji - pisząc, że dziecko to fasolka (czyli
      roślina. Nawet nie dajesz dzieciom szans na bycie człowiekiem) oraz że aborcja
      to był twój świadomy wybór, bo w końcu masz prawo decydować o swoim życiu.
      Tylko, że w tej twojej obronie jest dużo zamieszania, niepoukładanych myśli,
      które w Tobie walczą.
      Jestem od Ciebie niewiele starsza i pamiętam, że kiedy byłam na początku
      pierwszej ciąży, też nie do końca uświadamiałam sobie, że to maleństwo, które
      jeszcze nie daje o sobie znać, to dziecko. Co prawda, nie myślałam o aborcji,
      choć bałam się tego, że zostanę z dzieckiem sama (ojca dziecka znałam ledwo
      miesiąc). Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów - myśłałam - nie pójdę na
      łatwiznę czyli aborcję.

      I widząc, jak się szamoczesz ze swoimi myślami, jak pisząc posty starasz sama
      się przekonać o słuszności swojego czynu, to widać, ile miłości i energii
      dałabyś swojemu dziecku, gdyby się narodziło.

      Może lepiej dla Ciebie by było, gdybyś nie rozpamiętywała - jak często radzisz
      mamom, które dopiero chcą dokonac aborcji. Życzę Ci, abyś była niezłomna w
      swoim przekonaniu, że postąpiłaś słusznie. Inaczej rozkołatane myśli nie dadzą
      Ci spokoju i niedługo będziesz postępować jak tygrysia_suka, której teraz się
      dziwisz.


      iwciu75, myślę że ten artykuł to jakaś bajka dla dorosłych-niemyślących. Życzę
      Ci szybkiego porodu oraz samych wspaniałych chwil z maleństwem.
      • kimono24 do wlekliczka 14.01.05, 10:53

        Kimono24, bardzo mi Ciebie żal, że dokonałaś decyzji o aborcji. Nie chcę Cię
        atakować, piszę z pełnym szacunkiem na jaki mogę się zdobyć, ale czytając Twoje
        posty przychodzą mi do głowy myśli:

        Starasz się mocno bronić swojej decyzji - pisząc, że dziecko to fasolka (czyli
        roślina. Nawet nie dajesz dzieciom szans na bycie człowiekiem)

        TUTAJ CHYBA PRZESADZILAS
        NIE ZAUWAZYLAS ZE WIELE RAZY PISZE TEZ MALENSTWO, CZLOWIECZEK, DZIDZIUS POD
        SERCEM,
        FASOLKA TO ZDROBNIENIE, JAKIES TAKIE PRZEPELNIONE MIMO WSZYSTKO MILOSCIA ...
        NAWET NIE WIEM JAK TO NAZWAC, KURCZE .. W OGOLE O CO CI CHODZI ?
        MAM WRAZENIE ZE DOSZUKUJESZ SIE RZECZY, KTORE MI NAWET DO GLOWY NIE PRZYSZLY
        KIEDY PISALAM TEGO POSTA

        oraz że aborcja to był twój świadomy wybór, bo w końcu masz prawo decydować o
        swoim życiu. Tylko, że w tej twojej obronie jest dużo zamieszania,
        niepoukładanych myśli,które w Tobie walczą.

        WLASNIE CHYBA PO TO TEZ POWSTALO TO FORUM
        TO MI POMAGA
        MOJE MYSLI NIE SA POUKLADANE I DLUGO NIE BEDA - MYSLISZ ZE POWINNY BYC JUZ
        TERAZ ??? TO NIE JEST OBRONA, TO JEST WYNURZANIE SIE, TO JEST TO WSZYSTKO CO WE
        MNIE SIEDZI ....

        > Jestem od Ciebie niewiele starsza i pamiętam, że kiedy byłam na początku
        > pierwszej ciąży, też nie do końca uświadamiałam sobie, że to maleństwo, które
        > jeszcze nie daje o sobie znać, to dziecko. Co prawda, nie myślałam o
        aborcji, choć bałam się tego, że zostanę z dzieckiem sama (ojca dziecka znałam
        ledwo miesiąc). Trzeba ponosić konsekwencje swoich czynów - myśłałam - nie
        pójdę na łatwiznę czyli aborcję.

        MYSLISZ ZE ABORCJA TO LATWIZNA ?? SADZE TO SIE GRUBO MYLISZ ... NIGDY NIE
        BEDZIESZ WIEDZIALA JAK TRUDNA TO DECYZJA, KTORA TYLKO MI USWIADAMIA, ZE NIE
        POWINNA BYC W NASZYM KRAJU DOZWOLONA DLA WSZYSTKICH !!!!
        BYC MOZE TO ZREZYGNOWANIE Z ROLI MAMY W TYM MOMENCIE ZYCIA BYLO DOBRA DECYZJA -
        I NIE MOWIE ZE ABORCJA TO COS DOBREGO, TO POTWORNA RZECZ ...


        I widząc, jak się szamoczesz ze swoimi myślami, jak pisząc posty starasz sama
        się przekonać o słuszności swojego czynu, to widać, ile miłości i energii
        dałabyś swojemu dziecku, gdyby się narodziło -
        NIE SADZE ZE TEN CZYN BYL SLUSZNY CZY TEZ NIE, STARAM SIE TYLKO WYRZUCIC TO
        WSZYSTKO CO WE MNIE SIEDZI ... A TY RADZISZ MI ZEBYM ZREZYGNOWALA, MIMO ZE DLA
        MNIE TO JEST COS NA PRAWDE WAZNEGO

        Może lepiej dla Ciebie by było, gdybyś nie rozpamiętywała - jak często radzisz
        mamom, które dopiero chcą dokonac aborcji.

        JA NIE ROZPAMIETUJE, JA PISZE TO CO CZUJE
        NIE MYSLE O TYM CIAGLE ZE TO STRASZNA RZECZ KTORA ZROBILAM, MYSLE O TYM ZE
        W OGOLE TO ZROBILAM !!!!!I PISANIE TUTAJ I DZIELENIE SIE TYM WSZYSTKIM CO CZUJE
        MI POMAGA - NAWET JESLI NIE UMIEM DO KONCA ZEBRAC SWOICH MYSLI

        Życzę Ci, abyś była niezłomna w swoim przekonaniu, że postąpiłaś słusznie -
        NIE ZYCZ MI TEGO, SADZE ZE DECYZJA BYLA DOBRA, A TO ZE MAM TERAZ WIELE
        WATPLIWOSCI DOTYCZACYCH MORALNEGO ASPEKTU TO CHYBA INNA SPRAWA ..
        CZY MOZNA KIEDYS NA 100% UPEWNIC SIE ZE TO BYLO SLUSZNE - ZABICIE WLASNEGO
        DZIECKA ????

        Inaczej rozkołatane myśli nie dadzą Ci spokoju i niedługo będziesz postępować
        jak tygrysia_suka, której teraz się dziwisz

        NIGDY NIE BEDE NOSILA ZALOBY PO DZIECKU, KTORE SAMA USMIERCILAM
        TEGO NIE ROZUMIEM, ALE BYC MOZE DLA TYGRYSIEJ SUKI TO JEST TERAPIA, A
        NAJWAZNIEJSZE ZEBY POCZULA SIE LEPIEJ - JESLI DZIEJE SIE TAK WLASNIE DZIEKI
        ZALOBIE TO OK, CIESZE SIE JESLI MOZE JEJ TO POMOC, CHOCIAZ OSOBISCIE WYDAJE MI
        SIE TO NIENORMALNE

        PRZYKRO MI ZE POTEPIASZ MNIE ZA TO W JAKI SPOSOB STARAM SIE SOBIE POMOC
        • wlekliczka ale ja Cię nie potępiam, kimono 14.01.05, 13:00
          ja wcale Cię nie potępiam.
          Potępiam Twój czyn, ale nie ciebie jako człowieka. Przecież Twoje życie to nie
          tylko aborcja. Jest i będzie na pewno mnóstwo dobrych, moralnie wspaniałych
          rzeczy. Po prostu żal mi, że tak się męczysz. Dużo mniej męczarni jest przy
          porodzie i później przy wstawaniu do dziecka co 3 godziny w nocy.

          Inne kobiety, które znam, są tak przekonane o słuszności tego, że zrobiły
          aborcję (jedna w 20 tygodniu) i tak im z tym dobrze, że sama byś była
          zszokowana. Dlatego szkoda, że nie jesteś tak bezmyślna i mało wrażliwa jak
          one. I dlatego myślę, że szkoda że nie masz fajnego dziecka, bo dzieci powinny
          mieć myślacą, zadającą pytania i poszukującą odpowiedzi matkę.
          Wszystko przed Tobą, czego Ci życzę.

          A co do Tygrysiej_suki. Będę jej bronić, bo bez niej nie byłoby tego forum. To
          forum na pewno pomaga i otwiera umysły. Poza tym, dlaczego ktoś, kto niszczy
          życie i rozumie swój czyn, ma nie odczuwać straty i żałoby? Skoro pozwala się
          na takie uczucia zbrodniarzom w celi to dlaczego zabronić tego niedoszłym
          matkom?
    • sdr Re: wlekliczka 14.01.05, 13:13
      zajrzałam tu dziś po linku który podałaś tamtej dziewczynie na "stracie", tej
      co to w 20 tyg. po badaniach przerwała. czysta ciekawość - przepraszam za nią.
      Ale zastanawiam się, czy tutaj też chcesz palić czarownice na stosie? To raz.
      Dwa - W któryms watku tak gorąco bronisz nienarodzonych chorych dzieci i
      potepiasz matki, które wiedząc o wadach rozwojowych zdecydowały sie na
      usuniecie ciąży. Powiem ci jedno - ani Ty, ani ja ani zadna inna z tych kobiet,
      które tu zaglądają - nie mamy prawa oceniać. A wizja zycia takiego chorego
      dziecka i jego rodziny która opisałaś - jest piekna. szkoda tylko, że ma tak
      mało wspólnego z rzeczywistością, Mama chorego narodzonego. Pozdrawiam
      • wlekliczka do sdr - detektywa 15.01.05, 11:30
        Właśnie znalazłaś mnie - czarownicę do spalenia. smile)) Sama robisz to, czego tak
        się boisz z mojej strony.

        Skoro ja nie mam prawa nikogo oceniać, to ty nie masz prawa oceniać mnie. A tak
        na marginesie - bij się ze swoimi myślami o swoim nienarodzonym dziecku w
        samotności, a nie wyżywaj się na mnie, bo to i tak nic ciekawego ci nie
        przyniesie.

        Gdybyś w ogóle czytała moje posty, to zauważyłabyś, że nie oceniam - nie
        potępiam, a rozmawiam, pytam, dowiaduję się, próbuję zrozumieć. Od tego jest
        forum.

        Mam osobiste powody, aby pisać na forum dla rodziców po stracie dziecka, jak i
        mam osobiste powody, aby pisać na forum aborcji. Choć sama aborcji nie
        dokonałam. Tobie nic do tego.
        • sdr Re: do sdr - detektywa 15.01.05, 17:18
          droga Wlekliczko! Jedno sprostowanie - nie jestem Mama nienarodzonego. Jesli
          targają Toba emocje - czytaj mimo wszystko uważnie. Raz w zyciu byłam w ciąży.
          Raz walczyłam o dziecko i raz rodziłam . I moje dziecko jest ze mną.
          Pozdrawiam i więcej dystansu zyczę
      • smutna44 Re: wlekliczka 15.01.05, 12:13
        Ja zupełnie inaczej odbieram posty wlekliczki. Rozumiem ją i nawet myślę
        podobnie jak ona. Właściwie to myślę tak samo...
        Z tego co pisze to fajna dziewczyna i raczej nie potępia, a to,że się dziwi ?
        To normalne, ja też się dziwie, jak mogłam to zrobić...

        A z tymi fasolkami wracającymi do życia u innych kobiet to też jakieś dziwne
        tłumaczenie swojego czynu. Moje dziecko zostało zabite i nie odzyło w ŻADNYM
        innym dziecko.Mam tylko nadzieję, że przytula je do siebie Matka Niebieska...
        Pozdrawiam was wszystkie bardzo serdecznie
        • magda_0609 Re: wlekliczka 15.01.05, 19:34
          ja tez uwazam ze to co pisze Wlekliczka jest ok. A Smutna44 - nie pisz prosze
          takich smutków bon sie przy sobocie rozkleje... Próbujmy wspolnie wracać do
          życia, chyba zaczynam być gotowa. A może mi sie tylko tak zdaje?...
          • hancik5 Re: wlekliczka 17.01.05, 09:07
            No cóż, smutki są bo smutne są ich przyczyny...
            Na tym forum mogę pisać co mnie boli, bo tej pory trzymałam to w sobie. A to
            boli okrutnie..
            Ale jestem silna, bo wierzę w dobroć Boga. Mam dobrego męża i udane dzieci, mam
            teraz szczęśliwe życie. Ale zawsze będę pamiętać o moim syneczku, bo wiem, że
            żył i powinien żyć...
            Nienawidzę aborcji !!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka