Dodaj do ulubionych

Chcę to zrobić :(

    • reniatoja Jusoiw, odezwij się, co u Ciebie? 08.08.06, 13:45

    • jusow Sorki, że na tak długo zniknęłam... 16.09.06, 22:31
      Dzisiaj mnie naszło i poczytałam raz jeszcze wszystkie Wasze rady i naprawdę
      dziękuję za wszystko. Mam już całkiem pokaźny brzuszek smile i w sumie jest
      nieźle, naprawdę nie mogę narzekać, ale mimo wszystko jest mi często smutno.
      Nie mogę wiecznie się oskarżać za to co narobiłam, ale z jednej strony
      akceptuję moje dziecko i cieszę się, że jest tam we mnie a z drugiej jest mi
      żal, że tak poskładało się moje życie. Co do konkretów to po prostu tyle się
      działo, ze nie miałam siły na bieżąco pisać, bo co chwilę zmieniałam zdanie i
      sama nie wiem czego chciałam. No... powiedziałam ojcu dziecka o ciąży. Chciałam
      go jakoś przygotować, ale nie umiałam, bo był taki beztroski czy jak to nazwać,
      wtedy jak się spotkaliśmy,. taki nieświadomy i nawijający, że czułam złośc i mu
      powiedziałam w sumie zaraz. I oczywiście szok totalny. tego jego "Ku...
      WIEDZIAŁEM, miałem PRZECZUCIE" - tego hasła nie zapomnę do końca życia sad W
      sumie też się zszoknęłam, że on mi zaraz uwierzył i jak twierdził miał
      przeczucie, że przesadził, bo podobno on nigdy nie idzie na całość itp. Nic w
      sumie więcej nie gadał i miał zadzwonić, ale się długo nie odzywał, coś ponad
      tydzień. Teraz z perspektywy tych kilku miesięcy wydaje mi się to strasznie
      odległe i jakieś takie niewyraźne. Bo sie poukładało chyba dobrze. Tomek, bo on
      tak ma na imię, troche jakby nawet jest ze mną. Tzn. nie, nie tak! Stanęło na
      tym, że gdy dziecko się urodzi to on chce zrobić test na ustalenie ojcostwa.
      Żeby miał pewność. Ale też mi powiedział, że jesli dziecko nie jest jego to i
      tak będzie mi trochę pomagał. Bo mogłoby być jego. Jak będzie jego to mówi, ze
      je uzna. A czemu mnie szlag trafia? Bo gdybym cofnęła czas to chciałabym miec
      takiego kogoś jak Tomek. Tylko inaczej. Bez tego dzidziusia. Bo on jakby mnie
      nie widzi tylko mnie z dzieckiem. Nie umiem tego wyjaśnić. Chodzi mi chyba o
      to, że fajnie byłoby zacząć od początku. Bo on non stop odemnie jakby ucieka.
      Powiedziałam juz na roku i rodzicom. W akademiku obyło się bez sensacji,
      utrzymujemy wersję, że byliśmy parą, ale rozstaliśmy się nim wiedziałam o
      ciąży... . Taka wersja, bo nie chcę, zeby ktokolwiek wiedział, że tak wpadłam z
      obcym kimś. I Tomek też nie chce. To samo powiedziałam rodzicom. Myślałam, ze
      zareagują gorzej. Już wolę , że bardziej po nich spłynęło, zresztą nie wiem,
      niz awantury. Nie mam na nie siły. W ogóle to szczerze gadać mogę tylko z tą
      kumpelą z gór. I ona stuka się w czoło, że ja naprawdę mam wymagania nie z tej
      planety. Facet nie umył rąk, nie wykpił mnie, Tomek pracuje i naprawdę
      deklaruje pomoc finansową, rodzice nawet pewnie też. A ja nie dziękuję Bogu...
      dziękuję!!! ... tylko może jestem całkiem rozregulowana hormonalnie, ale... .
      Rany, chyba nikt tu nic nie zrozumie z tego bełkotu, sorry, nigdy nie umiałam
      pisac w "jasny" sposób i chyba dlatego tak zamilkłam sad W każdym razie dzidzi
      nie usunęłam i wiem, że to dobrze. I ciesze się, ze wszystko idzie dobrze i
      będe starała się podołać z drugim rokiem i nic nie zawalić i mam wsparcie itd.
      Jest dobrze. Staram się w to wierzyc, bo to przecież prawda... . Z Tomkiem
      spotykamy się dosyć często i nawet często dzwoni, pyta jak się czuję... mówi,
      że potem gdy dzidziuś się urodzi to powie swoim rodzicom. Chciałabym, żeby był
      ze mną bliżej, ale to chyba niemożliwe. Za dużo chcę. Pewnie tak. Mama zawsze
      mi wypominała, ze ja to wiecznie jestem niezadowolona i teraz myślę, że coś w
      tym jest, bo mogłoby byc tysiąc razy gorzej a we mnie non stop poczucie, ze
      chcę więcej... chciałabym cofnąć czas, niewykonalne i nie o tym powinnam
      myśleć... wiem...w sumie to nie wiem jak postępowac z Tomkiem, żeby on troche
      widział też mnie...
      • mamaanieli Re: Sorki, że na tak długo zniknęłam... 17.09.06, 11:11
        wiesz co? a ja sobie myśle, że mądra jesteś cholernie kobieta. I życie Ci się
        ułoży! dużo gorzej robią dziewczyny, które rzucają się na ojca dziecka tylko
        dlatego, ze nim jest. takie zwiazki szybko się rozbijają, a nawet jeśli nie -
        dziewczyna cierpi. Dużo zdrowia, samozaparcia, miłości do dziecak życzyć Ci nie
        muszę, bo będzie wielkasmile Daawaj znać co z Tobą. A może potzrebujesz jakichs
        ubranek? Coś skombinuję. A co do Tomka... Wiesz, z tego co piszesz, to jeszcze
        może coć z niego byćsmile
      • nati1011 Re: Sorki, że na tak długo zniknęłam... 17.09.06, 16:29
        Jusow, dobra z ciebie dziewczyna. Zobaczysz, wszystko się ułoży.
        Ja chcę ci coś powiedzieć odnośnie Tomka. Jeżeli tak się tobą interesuje, to
        może jest szansa? Nie warto nic robić na siłe, ale daj mu trochę czasu. Jak
        dziecko się urodzi, pozwól mu na obecność w jego życiu. Niech kompie, chodzi na
        spacery, - zachęcaj go delikatnie. Ale nie na siłę - faceci to takie
        stworzenia, które musza mieć pewność, że o wszystkim sami decydują. Jak tylko
        mają wrażenie, że coś im się narzuca, uciekają gdzie pieprz rośnie. Tomek zdał
        pierwszy test - poczuł się odpowiedzialny, to dobrze wróży. W ostateczności,
        będziesz mieć w nim przyjaciela. I jest to możliwe nawet jeżeli okarze się, że
        to jednak nie jego dziecko. Mężczyźni do pewnych rzeczy muszą dorosnąć.

        Mój mąż też długo traktował mnie jak "dodatek do córki". najpierw inkubator, a
        potem mleczarnię. Nasz początek nie byłk może tak dramatyczny jak wasz, ale mój
        miły to też typ lekkoducha, skaczącego z kwiatka na kwiatek. W porywach miał
        nawet 3 dziewczyny naraz. Ja oczywiście o wszystkim dowiedziałam się, jak już
        było za późno, tzn. dziecko w drodze. A może po prostu nie chciałam pewnych
        rzeczy widzieć? W łzach to nie tylko kompać, ale chyba pływać bym mogła. Dużo
        mnie kosztowało zanim naprawdę poczuł się ojcem i mężem. Ale udało się,
        niedługo będze nasza 10- rocznica ślubu. Bo tak naprawdę, miłość to nie jest
        uczucie, motyle w brzuchu i ciągła euforia. Milość, to decyzja. Podejmuję
        decyzję, że będę cie kochać. Dziś, jutro, zawsze.... Jak będziesz chory i
        brzydki, jak nie zafundujesz mi nowego porsche, jak czasem doprowadzisz mnie do
        szału... to też będę cie kochać. Kocham cię nie za coś, ale pomimo czegoś. Ale,
        żeby do tego dojść, trzeba lat i ... wielu łez, przeważnie kobiecych. I
        niestety, ale przeważnie, to kobieta musi się napracować. Spróbuj, szanse są
        duże. Jest coś co was bardzo silnie wiąże smile))
        I przepraszam, jest jeden przypadek milości automatycznej - niedługo się do
        ciebie uśmiechnie. Miłość matki do dziecka, jest przeważnie automatyczna i
        bezwarunkowa - bo przecież, jak dziecko doprowadzi cię do szału (a zdarzy się
        to nie jeden raz) to nie przestaniesz go kochać. Szkoda, że taką miłością nie
        umiemy kochać naszych mężów i żon...
      • winna74 Re: Sorki, że na tak długo zniknęłam... 17.09.06, 22:05
        popełniłaś błąd, ale teraz zachowałaś się jak CZŁOWIEK
        podziwiam cię szczerze, uważam ż ejesteś dobrym człowiekiem i kto wie może twój
        TOmek też to doceni i dojrzy w Tobie wlaśnie te cechy i zapomni o tym poczatku
    • olamka1 Czytaj UWAŻNIE całą korespondencję!!! :( 18.09.06, 10:31
      Bo wyskakujesz jak Filip z konopii. Jusow już od pół roku wie, że urodzi!!! I
      nie masz prawa dokopywać oceniająco o przespaniu się z dwoma facetami i
      odwadze!!! Wstrętne. Plus nie baw się w swatkę dziecięcą, od tego są inni!
      Wkurzają mnie takie posty, gdy ktoś po łebkach przeczyta o jaki problem biega i
      zaczyna sie wymądrzać, żeby tylko zaistnieć na forum!
      • olamka1 Bo nawet nie spojrzałaś na datę postu... 18.09.06, 10:34
        Trochę uwagi na przyszłość. Jusow będzie przykro jak to przeczyta...
        Podziwiam tę dziewczynę. Widać, że ostro zbiera w kawałki to swoje życie.
        Powodzenia Jusow!!! smile
        • kizdam47 Re: Do Nat.london 25.09.06, 10:32
          Usunęłam post Nat.london, bo rzeczywiście niektóre sformułowania tam zawarte
          były wstrętne.
          Dziwi mnie, jak często kobiety, które dokonały aborcji, a po czasie zrozumiały
          podłość swego czynu, jak osoby te potrafia łatwo ocenić i skrytykować inne
          osoby, dopuszczające chociażby myśl o aborcji. Mam tu na mysli szczególnie
          jeszcze jedną osobę, goszcząca do niedawna również na forum ukrytym. Ja wiem,
          że kobiety te bardzo cierpią, ale niedopuszczalna rzeczą jest obrażanie i
          dołowanie zdesperowanych osób, stojących przed trudnymi decyzjami. "Miałaś
          odwage p*** się z dwoma, miej odwagę urodzić" - do p*** sie z dwoma nie
          potrzeba żadnej odwagi, do urodzenia dziecka, którego ojcostwa nie jest się
          pewnym odwagi jednak potrzeba. Co oczywiście nie tłumaczy ewentualnego
          dokonania aborcji.
          Podobnież szokujące były dla mnie słowa skierowane przez jedną z forumowiczek
          pod adresem jednej z uczestniczek forum ukrytego, rozważającej aborcję,
          że "jest dla niej nikim" + inne epitety. Wściekłośc mnie ogarnia jak czytam
          takie teksty, ja tez cierpię z powodu dokonanej aborcji po dziś dzień, jedno
          ale wiem: nie oceniaj, a jeśli nie możesz sie powtrzymać zrób to w kulturalny
          sposób. Bo Ciebie Nat też ktoś może ocenić bardzo surowo, a Twoja skrucha po
          fakcie nie musi stanowić żadnego usprawiedliwienia. Bo w sumie kto jest lepszy:
          Ty, która żałujesz, ale dokonałaś aborcji czy Jusów, która jak pisałaś - p***
          się z dwoma, ale pomimo tego, ze nie ma pewności, kto jest ojcem dziecka -
          urodzi je?
          • nati1011 Re: Do Nat.london 25.09.06, 15:48
            dziękuję kizdam za Twoją reakcję. Miałam ochotę napisać coś podobnego, ale
            doszłam do wniosku, że ja mimo wszystko jestem tylko osobą postronną i nie
            zawsze powinnam się mieszać.

            Jestem przerażona ogromem agresji jaki towarzyszy "dyskusjom" o aborcji. Jestem
            przekonana, że komentarze w stylu Nat.london, nikomu w niczym nie pomogą,
            chyba, żeby zagłuszyć własne wyrzuty sumienia.

            Bardzo się cieszę, że jesteście na tym forum. Jest to jedno z nielicznych
            miejsc, gdzie mogą schronić się kobiety dotknięte nieszczęściem aborcji, lub
            tylko borykające się z jej pokusą. Tym bardziej nie ma tu miejca na dołowanie i
            poniewieranie. Przecież gdyby tak ktoś potraktował dziewczynę, która właśnie
            się wacha, to jakby sam zabił jej dziecko.

    • 16111976q Re: Chcę to zrobić :( 22.09.06, 12:43
      jusow ja Cię PODZIWIAM, że się pozbierałaś. No niesamowite. Jeśli przetrwałaś
      taki SZOK to dasz sobie radę w życiu. Wierzę w to całym sercem. Mimo tego, że
      popełniłaś taki gówniarski błąd, bo mało kto nie popełnia błędów. JEŚLI JESTEŚ
      W WARSZAWIE TO BARDZO CHĘTNIE CI POMOGĘ. Daj znać! Trzymam kciuki za Ciebie i
      maleństwo.
    • antosiczek Re: Chcę to zrobić :( 10.10.06, 17:45
      jusow...jestes mądrą młodą kobietą! Owszem, może być ciężko- ale poradzisz
      sobie. Wierzę w Ciebie.
    • addda1 Re: Chcę to zrobić :( 11.10.06, 13:19
      przypadkiem trafilam na ten watek,ale tak mnie wkrecil,ze zapomnialam o bozym
      swiecie. cudownie ze podjelas taka a nie inna decyzje. ja z kolei chcialabym
      byc w ciazy. nie jestem jeszcze mezatka,ale mam stalego partnera,on w rozsadny
      sposob tlumaczy,ze na razie nie mozemy sobie pozwolic na dziecko,poniewaz
      jestesmy w strasznej sytuacji finansowej,i wiem ze ma 100% racji. jednak gdzies
      tam w srodku czuje ze jestem juz biologicznie gotowa.
      JUSOW pisz co u Ciebie!!!
      trzymam kciuki i pozdrawiam goraco!!!
      • lost76 Re: Chcę to zrobić :( 15.10.06, 00:51
        JUSOW!!!!!!! Trzymam kciuki i Ci gratuluje kochana z całego serca!!! Dawno tu
        nie zaglądałam... Jakbyś potrzebowała kiedyś jakiejś pomocy, jakiejkolwiek,
        pisz do mnie śmiało, bez oporów! lost76@gazeta.pl jestem z Warszawy.
    • madzia1708 JUSOW 09.11.06, 12:37
      napisz, co u Ciebie surprised)
      Pozdrawiam
    • myszboz Re: Chcę to zrobić :( 17.11.06, 18:58
      Witaj jusow. Niesamowita i piękna jest Twoja decyzja.Dasz radę na pewno.
      Pozdrawiam. Jeżeli potzrebujesz jakiejs pomocy, to pisz myszboz@gazeta.pl
    • linda50 Re: Chcę to zrobić :( 18.11.06, 22:20
      Przyłączam się do życzeń na tej nowej wybranej drodze. Kiedy masz termin
      porodu? Myślę, że Ci się w życiu ułoży. Każdy z nas popełnia w życiu błędy.
      Wielu krzywdzi innych. Dobrze, że taka była Twoja decyzja.
      Ważne, żebyś teraz już nie popełniała kolejnych błędów. Mam na myśli Twoje
      kontakty z Tomkiem. Dobrze, że mu wszystko szczerze powiedziałaś. Pamiętaj, że
      dla niego to jest podobna sytuacja jak dla Ciebie. On prawdopodobnie też wstydzi
      się tego jak to się stało. Jest od Ciebie starszy, ale pamiętaj, że faceci z
      reguły później dojrzewają w tych sprawach. Najważniejsze, żebyś budowała relacje
      z nim na zasadzie szczerości.
      Urodzi się dziecko, które w połowie "pochodzi z Ciebie" a w drugiej połowie z
      niego( mam na myśli geny). Ono jest niewinne. Ma prawo na godne życie. Mimo, że
      wstydzicie się tego, co zrobiliście ono (dziecko) jest dobre i może wszystko na
      waszej drodze zmienić. Ono jest wartością samą w sobie. I myślę, że bardzo
      chciało być na tym świecie skoro :zdecydowało się" na taką drogę zaistnienia. W
      moim życiu było troszkę podobnie. Z chłopakiem definitywnie zerwałam, gdy nie
      wiedziałam, że jestem w ciąży. Trudno było nam obojgu zaakceptować tę sytuację.
      W końcu się pobraliśmy. Mamy troje dzieci i jesteśmy prawie 25 lat po ślubie.
      Bardzo chcieliśmy trwać razem. I dobrze nam z sobą. I miłość między nami jest.
      Życzę Ci dobrych relacji z Tomkiem. Bądź dzielna i pisz - po rozwiązaniu też
    • martishia7 Re: Chcę to zrobić :( 23.11.06, 23:34
      Przeczytałam starannie cały wątek.Powiem szczerze,na początku myślałam,że chyba jesteś głupia,że
      nie lecisz usunąć czym prędze(przepraszam, nie chciałam Cię urazić,takie były moje odczucia),ale po
      przeczytaniu wszystkiego gratuluję Ci decyzji, odwagi, no i odrobiny szczęścia,że wszystko w miarę się
      ułożyło.
      Ja na pewno nie podjęłabym takiej decyzji.
      Gratuluję i życzę dużo szczęścia.
      Mam nadzieję,że z ojcem dziecka znajdziecie bliskość i uczucie żeby razem zbudować rodzinę.To
      byłoby zakończenie niemalże bajkowe,ale zasługujesz na nie,ze względu na swoją odwagę.Gdyby tak
      pomyślnie się nie ułożyło,to powiem jako studentka prawa:jeżeli testy DNA wykarzą ojcostwo,to facet
      nie robi Ci łaski uznając dziecko! Idziesz do sądu i sprawa jest prosta jak drut.Pewnie nie stać Cię na
      adwokata,ale jakby co to poszukaj jakiejś fundacji pomagającej kobietom, na pewno mają jakieś
      zaprzyjaźnione papugi, które pomogą pro publico bono.I gdyby facet jednak się rozmyślił,to nie wstydź
      się wystąpić o alimenty. To jego psi obowiązek, niezależnie od okoliczności powstania ciąży.
      Mam nadzieję jednak,że nie będzie takiej potrzeby.
      Trzymaj się i napisz co i jak.
      • k.r77 Re: Chcę to zrobić :( 24.11.06, 10:44
        Śledzę wątek od samego początku.
        J. trzymałam i trzymam za Ciebie kciuki, jesteś wielka smile
        • aniqa1 naprawde podziwiam cie JESUW 01.12.06, 10:56
          moj podziw dla ciebie nie zna granic!!!!! twoja historia pewnie uratuje
          niejedno dzieciatko i to mnie bardzo cieszy.gdy przeczytalam twoj pierwszy post
          nie mialam o tobie dobrego zdania a teraz jest ono calkowicie odmienne .ja tez
          zaszlam w nieplanowana ciaze ale wszystko sie z czasem ulozylo i jest dobrze
          ciesze sie z mojego urwisa to moje najwieksze szczescie .jestes dzielna
          dziewczyna wierze ze dasz rade ze wszystko sie ulozy a jak bedziesz
          potrzebowala pomocy jakiejs rady czy chocby porozmawiac to daje ci moj nr
          880187269 aneczka. jezeli bedziesz chciala to przesle ci ciuszki dla dzidziusia
          bo mam ich cala gore niektore wcale nieuzywane . prosze napisz ktory to juz
          miesiac??? jak sie czujesz
    • nina190 Re: Chcę to zrobić :( 02.12.06, 11:30
      trzymam kciuki i wierze ze sie wszysto dobrze skonczy
      • dyzurna Re: Chcę to zrobić :( 06.12.06, 22:08
        po raz 2 jestem na tym forum , bedac tu dawno parenascie tygodni temu zalozylas
        watek ze chesz to zrobic, bardzo sie wahalas na poczatku. czytalam o tym.
        przyznam sie ze zajzalam tu tylko ze wzgledu na twoj post by zobaczyc jaka
        decyzje podjelas. i nie masz pojecia jak strasznie sie ucieszylam z twojej
        decyzji, jak bardzo cie podziwiam! trzymam za ciebie kciuki i wiem ze sie
        wszystko dobrze ulozy. jest bardzo madra dziewczyna !!! jak znow tu zajrze moze
        juz bedziesz poporodzie smile
        jesli cos potrzebujesz pisz na gazetowego
        • jol5.po Aniqa, Dyzurna 06.12.06, 23:43
          popatrzcie jaka tutaj niesamowita historia
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20823&w=32966274
          jestem z tą dziewczyną w kontakcie, jeśli chcecie i możecie pomóc na pewno tutaj
          też się przyda wsparcie
    • lilki88 Re: Chcę to zrobić :( 11.02.07, 18:24
      powiem Ci tylko tyle NIE RÓB tego co z tego ze niewiesz kim jest ojciec co z
      tego ze go nieznasz ale swoje dziecko poznasz!!! ono jest tak samo twoje jak i
      jego tez zaszlam w ciaze i nawet mi namysl nieprzyszlo zeby zabic!!! jestem
      teraz w 35tyg ciazy nosze w sobie chlopca!!! uwierz bedziesz zalowac na poczatku
      jest trudno ale jak ja dalamn rade ty tez dasz pa
    • jusow Re: Chcę to zrobić :( 13.04.07, 22:39
      Dzisiaj mnie naszło, bo przecież w sumie rok temu byłam w tym dole, że chciałam
      usunąć sad Dopiero od kilku dni mam znowu internet i odszukałam ten mój wątek.
      Naprawdę Wam dziękuję za takie słowa otuchy, czytałam dużo postów dopiero
      dzisiaj smile I dziękuję za wszystkie propozycje pomocy w ubrankach, naprawdę
      jesteście wspaniałe. Dziewczyny, napiszę Wam trochę co u mnie. Moja Dziewczynka
      ma już prawie cztery miesiące. Normalnie nie mogę czasem w to uwierzyć, że po
      prostu jest i taka już duża. Ja się przy niej właściwie dopiero teraz, przez
      ostatnie kilka tygodni - odnalazłam, bo początek był dla mnie trudny, nawet z
      jej zaakceptowaniem a teraz ją kocham, bardzo. Jest nieźle męcząca a przede
      wszystkim miałam duży problem ze spaniem, gdyż budziła się średnio co 25 minut -
      przez całą noc. Ale od kilku tygodni jest dobrze, potrafi przespać w kawałku
      nawet 4 godziny, więc jakoś stanęłam na nogi a nie jestem wieczny zombi.
      Pozbierałam się. Dziewczyny, mieszkam w akademiku i jakoś sobie pomalutku radzę.
      Karmię piersią i Mała jest jak na razie odpukać zdrowiutka. Kochane, finansowo
      jest słabiutko, ale wiecie, nie oceńcie mnie źle, ale nie chcę nikomu kto zna
      moją historię podać adresu... . Chciałabym bardzo dla Małej te wszystkie rzeczy,
      ale nie chcę absolutnie, żeby ktoś wiedział o tamtej historii - że jest takim
      dzieckiem z przypadku jaki przytrafił się głupiej Mamie co to nawet nie wie kto
      jest tatuśkiem. Nie chcę żeby ktoś to wiedział. Nigdy. Dziewczyny, wolę nie
      ryzykować, bo ludzie są wredni plus dziękuję bardzo za to, żeby moja Mała kiedyś
      się dowiedziała od kogoś życzliwego. Wie tylko tamta moja koleżanka - no to już
      trudno - ufam, że jest w porządku. No i Tomek. Ale wszyscy wiedzą, że niby
      kiedyś byliśmy około roku razem ale się rozstaliśmy nim jeszcze wiedziałam, że
      jestem w ciąży. Wersja według Tomka idealna dla wszystkich, bez żadnych brudów i
      też tak myślę. I dziękuję za słowa otuchy, ale na serio – chcę być anonimowa.
      Jakoś sobie radzę finansowo. Tomek przychodzi do Małej co 2-3 dni na kilka
      godzin. Daje mi kasę. Moi Rodzice mi za bardzo nie pomagają, ale to mam gdzieś.
      Do października mam przerwę ze studiami, ale myślę, że dam radę je ciągnąć, bo
      trzy dziewczyny bardzo mi też pomagają a jedna też ma dziecko i myślę, że jakoś
      to będzie. Dała mi przedwczoraj fajny wózek, prawie nowy, bo ona już jeździ ze
      spacerówką i wczoraj zrobiłam inaugurację wózka i cieszę się z takich rzeczy.
      Pierwszy wózek też dostałam od mamy studentki a z tego naprawdę jestem
      zadowolona. Tomek raczej nie będzie chciał być ze mną. Nie mam w sumie siły w to
      wnikać, jestem taka zmęczona i normalnie świruję chyba, że jakby uwierzyłam jak
      mitoman w wersję, że się rozstaliśmy smile . Przecież nigdy nie byliśmy razem. Nie
      mam siły, żeby o niego powalczyć jak mi radził ktoś na innym forum, chociaż on
      chyba nie ma nikogo. Nie wiem. Dziewczyny, to forum Aborcja m.in. odciągnęło
      mnie od decyzji usunięcia ciąży. Gdy czytam wątki dziewczyn, które to zrobiły i
      teraz żałują to już normalnie wolę te moje złe dni, gdy brakuje sił i chęci na
      cokolwiek. Bo jednak taka mała istotka strasznie dużo daje. Nie wiem jak to
      wyrazić, ale nadaje jakby sens wszystkiemu. Naprawdę. Że jakby jest tak, że
      nawet jak myślę, że o wiele prościej by było, gdyby jej nie było w moim życiu –
      to jednak z nią życie moje ma wartość, nie wiem, chyba się zagmatwałam. Chodzi o
      to, że to poczucie miłości jest takie drogie i ważne, że wolę ją mieć niż nie
      mieć. Ufffffff... dziewczyny, dzięki raz jeszcze, ze byłyście dla mnie serio
      wsparciem. W realu też mam życzliwe osoby, ale tu jest mi dobrze, bo niczego nie
      muszę grać tylko można mówić jak jest.
      • anies821 Re: Chcę to zrobić :( 14.04.07, 00:25
        Czytałam Twoja historię i naprawdę jestem wzruszona smile Jesteś cudowną kobietą,
        która pomimo błędu dźwignęła się, ma pokorę ( trzeba ją miećby przyjąć coś od
        kogoś) i Twoja córka też będzie prawdziwą kobietą. Trzymaj się!!
      • nati1011 Re: Chcę to zrobić :( 14.04.07, 09:43
        Jusow dzielna z ciebie dziewczyna. I rozsądna. Gdybyś jednak czegoś
        potrzebowała, to zawsze możesz poodać adres jakiejś koleżanki czy kolegi.
        Oczywiście już poza forum na maila.

        Te pierwsze miesiące są najtrudniejsze, ale potem już po mału leci. Jestem pod
        wrażeniem zachowania Tomka. Daj mu trochę czasu. To że tak bardzo wam pomaga i
        przychodzi do małej na kilka godzin to naprawdę duży gest ze strony faceta. Daj
        sobie i jemu trochę czasu. Kto wie? Sprawdził się w bardzo trudnej sytuacji, to
        bardzo dobrze o nim świadczy.

        Życzę wam wiele dobrego. I mam nadzieję, że uda ci się niedługo przespać choć
        jedną noc w całości smile)
        • czarodziejka87 :] 04.12.07, 18:55
          No..bardzo rozsadna.. Nie ma na swiecie nic rozsadniejszego niz
          bzykac sie po pijanemu z obcymi facetami, jakby bylo ich wiecej to
          wybor wsrod tatusiow bylby zapewnie jeszcze wiekszy. Biedne dziecko,
          miec taka matke to prawdziwa hanba sad
      • kizdam47 Re: Chcę to zrobić :( 14.04.07, 15:35
        Też się kurde wzruszyłam. Naprawdę mnie ta cała historia poruszyła. Gratuluję
        dziewczynki i naprawde podziwiam za wszystko co dla niej (i dla siebie
        zrobiłaś). Życzę wszystkiego najlepszego.
        • jol5.po Re: Chcę to zrobić :( 14.04.07, 17:00
          piękne co piszesz,
          ogromne gratulacje dla małej dziewczynki
          jesteś bardzo dzielną mamąsmile)
          • kasik12121 Re: Chcę to zrobić :( 15.04.07, 21:01
            Czytajac ten post zaczelam sie fizycznie dusic. Przypomnial mi sie moj strach.
            Post smutny.
            • olda_2 Re: Chcę to zrobić :( 16.04.07, 00:03
              tak trzymaj jusow , ty to jesteś kobita! super mama !
              serdecznie gratuluję córeczki i podziwiam dzielną mamę
              dużo szczęścia i radości dla waswink
              Jestem pewna , że los ofiaruje wam jeszcze wiele dobrego
              pozdrawiam
      • madzia1708 czekałam na wieści od Ciebie Jusow :O) 16.04.07, 09:29
        jestes wielka surprised) kochana, dobra i mądra matka z Ciebie surprised)
        Żyć się chce, jak się czyta takie posty surprised)

        Zdrowia i szczęścia Wam życzę surprised)
        Pozdrawiam
        magda


        -----
        kAcPeRkIsĄoK ;O)
        Mój osobisty ma już
        • hancik5 Re: czekałam na wieści od Ciebie Jusow :O) 16.04.07, 17:40
          Jusow, brak mi słów...
          Jesteś, jesteś... Wielka, jak ktoś napisał...

          Twoje dziecko ma niesamowitą mamę...Chylę czoła przed Tobą...
          • kashakar33 Re: czekałam na wieści od Ciebie Jusow :O) 17.04.07, 20:03
            Jestem pod wrażeniem, jesteś niesamowitą dziewczyną. Dopiero dzisiaj trafiłam na
            to forum i przeczytałam Twoją historię. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić
            sobie, co przeżyłaś. Wierzę, że powiedzie Ci się w życiu, może zabrzmi to
            trywialnie, ale Twój wybór jeszcze zaowocuje. Wszystko, co przeżyłaś - ma
            głębszy sens. Szkoda, że nie chcesz podać swojego adresu, bo mam sporo fajnych
            ubranek po mojej córeczce, która ma obecnie 3 latka. Twoja córcia będzie Cię
            baaaaardzo kochać. Zobaczysz jakie to piękne, gdy zacznie do Ciebie mówić "Mamo"
            - dla tego prostego słowa warto urodzić. Trzymam kciuki!
      • reniatoja Re: Chcę to zrobić :( 21.04.07, 22:21
        Kochana Jusow, twoja historia naprawdę chwyta za serce, jest taka... pozytywna.
        Jesteś wspaniała, życzę Tobie i twojej córeczce prawdziwego szczęścia w życiu,
        zasługujecie na wszystko co najlepsze. Pisz częściej co u Ciebie słychać.
    • kasialu Re: Chcę to zrobić :( 28.05.07, 14:05
      Jusów chylę czoła..... za poszukiwanie pomocy, za odwagę, za mądrosć, za to, że
      nie wybrałaś pozornie tylko najprostszego wyjścia. Pozdrawiam.
      • olivia38 Re: Chcę to zrobić :( 15.06.07, 10:24
        Pierwszy raz rycze czytajac jakies forum. Niesamowita historia. Dziecko niby
        male , bezbronne jak pozwoli mu sie urodzic, zyc zmienia zycie , nadaje mu sens.
        Oby dziewczynka zdrowo sie chowala!!
    • wikayaffer Re: Chcę to zrobić :( 30.05.07, 20:46
      prosze cie jesli tego nie zrobilas jeszcze to nie rob tego.twoje dziecko cie
      kocha i ty napewno tez je pokochasz ona juz nie moze sie doczekac kiedys cie
      zobaczy a kiedy pierwszy raz powie"mama" bedziesz plakac ze szczescia urodz to
      dziecko bo to jest dar
      • inia33 Wikayaffer-czytaj chociaż daty pierwszych postów 30.05.07, 21:03
        jeśli ci się całego wątku nie chce czytać!
        dziewczyna te rozterki miała ponad rok temu, więc twoje rady są mocno spóźnioneuncertain
        a parę postów wyżej napisała, jaką decyzję podjęła
        można sobie zadać minimum trudu i nie wypisywać trochę nieaktualnie
    • madzia1708 Co u Ciebie Jusow?? 22.06.07, 10:41
      Pisz jak Maleńka? Co u Ciebie? Jak z Tomkiem?
    • nati1011 JUSOW Wklejam twoją wypowiedz z emamy 03.12.07, 16:39


      mam nadzieję że mi wybaczysz wink

      jusow 23.10.07, 21:57 Odpowiedz forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?
      f=20823&w=40847614&s=0
      Nie występuję na emamie pod tym nickiem, mam inny, gdyż nie chcę,
      żeby
      ktokolwiek wiedział w jaki sposób poczęła się moja Córeczka.
      Wymazałam to z
      pamięci, ale wierz mi, byłam/jestem w sto razy gorszej sytuacji niż
      ty. I jestem
      młodsza i jestem aktualnie na drugim roku. I powiem ci, że... da
      się smile
      Posłuchaj, wiem co jest najgorsze w podjęciu decyzji o urodzeniu czy
      aborcji.
      To, że musisz podjąć DECYZJĘ, gdy dziecko w Twoim brzuszku jest ci
      jeszcze
      dokładnie obojętne lub wręcz nienawistne. Wtedy, gdy człowiek nie ma
      pojęcia co
      to jest miłość matki do dziecka. Wydaje się taka abstrakcyjna.
      Wszyscy wokół na
      forach ci wmawiają jak będziesz żałowała aborcji, że to właśnie
      aborcja spieprzy
      ci życie a tobie wydaje się, ze życie to spieprzy ci właśnie to
      dziecko. To
      właśnie dlatego odwiedzenie kogoś od aborcji jest takie cholernie
      trudne. Bo tak
      trudno przekonać - że gdy już urodzisz to pokochasz tak
      niewyobrażalnie, że
      odjazd! A jak usuniesz to spore szanse są niestety na to, że NIGDY
      nie wymażesz
      tego z pamięci i wyrzuty sumienia cię zatrują. Ja urodziłam. Co mnie
      przekonało?
      Głównie czytanie forum Aborcja - autentyczny ból kobiet trwający
      latami po
      aborcji. Byłam nieszczęśliwa po tym co mi się przydarzyło i czułam,
      że jak usunę
      to wcale ale to wcale nie poczuję się lepiej. Bałam się urodzić -
      bałam się
      usunąć. Nie usunęłam. Ale to rozpatrywałam. I daję sobie radę. Od
      ojca dziecka
      dostaję kilka stów miesięcznie, raz więcej raz mniej. Przychodzi,
      zabiera Małą
      na spacery ale już wiem, że nigdy nie będziemy razem. Mieszkam w
      akademiku.Rodzice mi mało pomagają. Pomagają mi inne rodziny
      studenckie (to
      rodzinny akademik). Moja Córeczka ma dziesięć miesięcy a ja dorosłam
      w
      rakietowym tempiesmile I wiesz co mi daje siłę? Może to zabrzmi
      infantylnie, ale
      to, że od 7 miesięcy ciąży i dziesięciu miesięcy życia mojej
      Córeczki - nie mam
      sobie NIC do
      zarzucenia smile Mam teraz cholernie wysokie poczucie własnej wartości
      i wiem, że
      całe życie przede mną. Gdybym usunęła wtedy tę ciążę - uważam, że
      czułabym się
      jak szmata. Uwierz - jeśli urodzisz to dziecko - nie będzie lekko.
      Ale kto
      powiedział, że BEZ dziecka byłoby??? Urodzisz i zobaczysz jak życie
      stanie
      się... łatwiejsze. Nie zwariowałam. Serio!!! Odejdą wszystkie ZŁE
      emocje, wredne
      dylematy, zatruwające myśli... . Będziesz zmęczona, ale ZDROWYM
      zmęczeniem. I
      będziesz kochała. To w tym będzie najważniejsze.

      • kasikback Re: JUSOW dobrze,dobre wiesz.. 04.12.07, 00:08
        ''I wiesz co mi daje siłę? Może to zabrzmi infantylnie, ale to, że
        od 7 miesięcy ciąży i dziesięciu miesięcy życia mojej Córeczki - nie
        mamsobie NIC dozarzucenia smile Mam teraz cholernie wysokie poczucie
        własnej wartości i wiem, że całe życie przede mną. Gdybym usunęła
        wtedy tę ciążę - uważam, że czułabym sięjak szmata. Uwierz - jeśli
        urodzisz to dziecko - nie będzie lekko. Ale kto powiedział, że BEZ
        dziecka byłoby??? Urodzisz i zobaczysz jak życie stanie się...
        łatwiejsze. Nie zwariowałam. Serio!!! Odejdą wszystkie ZŁE emocje,
        wredne dylematy, zatruwające myśli... . Będziesz zmęczona, ale
        ZDROWYM zmęczeniem.

        w 100% sie zgadzam z cytatem:

        a) nic sobie w tym wzgledzie nie zarzucam-rozne osoby, roznie
        probowaly mi wmowic moje wczesne macierzynstwo-moge sie tylko
        pogodnie usmuiechnac
        b) tak,tak-poczucie wlanej wartosci-uroslo jak nigdy w zyciu.. Nigdy
        nie bylam siebie tak pewna, jak po ciazy, pordize, pierwszych
        miesiacach..jak teraz..
        c) tak-cale zycie przede mna: wlasnie z dzieckiem,
        tylko z dziekciem mozna poznac zycie naprawde, mozna sprawdzic
        ludzi, relacje z innymi, samego siebie..
        d) tak-po usuniueciu- jak szmata, nie inaczej..
        e) zycie jest latwiejsze po urodzeniu, mniej sie przjemujesz, mniej
        rani, docenia sie rzeczy wazne.. przy dziecku 'przegladasz na oczy'
        f) tak-najgorsze ze wszyscy mysla inaczej
        g) zdrowe zmeczenie.. i poczucie splenienia

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka