Gość: IPS
IP: *.nyc.biz.rr.com
08.11.07, 17:20
Pytanie : Dlaczego nieodlaczna czescia zycia imigranta jest
nieustanne przekonywanie wszystkich naokolo ze szczegolnym
naciskiem na tych co pozostali w Polsce, ze jest szczesliwy w swym
imigracyjnym zyciu, zadowolony z wyboru, ma dobra prace i na
wszystko go stac ?
Oraz: Ze do Polski by nigdy nie wrocil, ze inni takze nie powinni
wracac i ze w Polsce jest syf ?
Czy : Bez tej codziennej "modlitwy" imigrant rowniez szczesliwym
bylby czy juz mniej ? Czy zapewnianie wszem i wobec o swym
powodzeniu i szczesciu jest niezbedne by takowe odczuwac czy tez
imigrant lze, gdyz naprawde szczesliwym wcale nie jest, tylko sam
nie wie lub nie chce sie sam przed soba przyznac dlaczego ?