gradufka
15.12.04, 14:34
Opowiadanie o grzybie, praca zbiorowa, prosze sie wpisywac.
Niech to grzyb!
1. (gradufka)
Żyłecznik zwisający wyciągnął od lat przechowywana w sklerocie ulotkę
reklamową: “Najgroźniejszy grzyb zabójca!: muchomor sromotnikowy”. Wyglądało
na
to, że będzie musiał skorzystać z pomocy zawodowca.” Nie miał nawet odwagi na
to, aby sam ze sobą skończyć.
A wszystko zaczęło się od niewinnej awarii grzybni pierwotnej na spotkaniu z
wabnicą kielichowatą. Na nic sie zdala pomoc ze strony wilgotnicy
czapeczkowatej, która życzliwie zgodziła się wymasować jego owocnię.
Wieść o awarii grzybni rozniosła się szybko po runie. Odwrócili się od niego
dawni przyjaciele igraszek towarzyskich: pieprznik jadalny i pochwiak
pochwiasty. Jego forma, a dorownywal nia legendarnemu
twardziakowi (Shii-take), teraz była tylko wspomnieniem. Jakże zazdrościł
pogardzanemu niegdyś szmaciarzowi, któremu drżały strzępki nawet na widok
purchawicy olbrzymiej. Wszyscy wiedzieli, że miała przegniłą obłócznię.
Źyłecznik zwisający raz jeszcze spojrzal na swoje przywiedle strzepki,
nastepnie na widniejacy na ulotce numer telefonu. "Nie ma na co czekac"-
pomyslal i siegnal po sluchawke.
2.(columbia)
miał juz dość swego marnego życia!...do czego doszedł? nawet własnej grzybni
nie miał....tylko runo przesuszone....awans znów przeszedł mu koło
nosa....nie
miał jednak dość odwagi, żeby samemu podciąć kapelusz...potrzebowł
pomocy...drżąc wykręcał numer....
3.(gradufka)
"Tak,pomyslal, samoboj na zlecenie, to jedyne sluszne rozwiaznie".
W tym momencie przyszla mu jednak do glowy przerazajaca mysl: "Czy nie
zabraknie mi wmb (wysuszone motyle bobki- oficjalna waluta runa), aby oplacic
platnego?"
Bylo juz jednak za pozno, po drugiej stronie sluchawki odezwal sie suchy glos:
"Muchomor S., czego?"
Zwisajacy przelknal nagromadzony w hymenoforze sluz i wyszeptal:
4.(columbia)
..."ja...tego...ja...czy jest pan tym....za którego sie podaje?"...."tak, a
co?"..."bo ja mam ...zlecenie...."..ufff, poszło łatwiej niz myslał..podał
swoje dane, jakby mówił o kimś obcym
5.(gradufka)
A co sie stanie jesli w miedzyczasie przejdzie niemoc grzybni pierwotnej,
jesli jego strzepki znow wroca do dawnej jedrnosci, jesli juz nie bedzie
chcial
umierac? Co wtedy? Moze nie placic, ale M.S. ostrzegal, ze za niewykonanie
warunkow umowy ze strony zleceniodawcy jest przewidziana smierc.
W tym momencie poczul zanjomy zapach plesni okrywajacej jedwabista skorke
wabnicy kielichowatej i poczul, ze jedna ze sflaczalych strzepek zaczyna
ozywac.
"Boze, co ja zrobilem..."
6. (columbia)
ale ona tylko przeszła obok......zamyslona...nie zwróciła na niego
uwagi....znowu....
7. (gradufka)
... przywiedl mu ten jeden strzepek, co sie jeszcze byc moze ostatnim,
przedsmiertnym paroksyzmem poruszyl...
8. (tempe)
zlecenie na utrupienie depresyjnego grzyba
restytucja grzybni
zawsze staram się przykładać do tego co naprawdę lubię
zwłaszcza że nie padało od początku borownika
oby psylocyb nie był pierwszy
9. (gradufka)
Wtem w owocni zaswitala mu mysl zbawienna. Wszak byl jeszcze doktor Phallus*,
ktory w swojej klinice dokonywal rzeczy niemozliwych. Nie mial na co czekac.
W
najlepszych portkach z mchu i w chuscie z liscia brzozy udal sie do
cudotworcy.
Phallus nakazal mu lec w grzybni, obmacal przywiedle strzepki, obstukal
hymenofor i zalecil tygodniowe lezakowanie w objecich siostry Cookeiny**.
--------------------------------------------------
*do obejrzenia na str.:
www.banrep.gov.co/blaavirtual/letra-f/fen/texto/hongos/hongos11.htm
** do obejrzenia na str.:
www.banrep.gov.co/blaavirtual/letra-f/fen/texto/hongos/hongos3.htm
10. (columbia)
poczuł sie troche lepiej...patrzył w lustro - czyżby kapelusz jakby troche
bardziej naprężony? Może jeszcze nie wszystko stracone?......jednak pewna
myśl
nie dawała mu spokoju....
11. (gradufka)
Oczami wyobrazni (bo tylko takie posiadal) widzial juz kapelusz dzwonkowaty
do
płaskiego, białozielonkawy, oliwkowozielonkawy, szarozielony,
brunatnozielony,
na brzegu zwykle jaśniejszy, czasem żółtawy o powierzchni suchej, gładkiej,
nieco błyszczącej, z delikatnie zaznaczającym się rysunkiem promienisto
przebiegających włókienek, i widzial tez blaszki
szerokości 8-12 mm, białe, u starych okazów z lekkim odcieniem
żółtawozielonkawym, gęste, przy trzonie wolne, przy brzegu kapelusza
zaokrąglone.
I trzon tez widzial, trzon białawy z odcieniem żółtawozielonkawym, u młodych
okazów mięsisty, później gąbczasty, wreszcie pustawy w środku.
I nie byl to kapelusz, ani blaszki, ani trzon gąski zielonej, z ktorej
grzybnia mial kiedys przyjemnosc.
O nie, byl to kapelusz, i blaszki to byly, i trzon to byl...wystepujacego od
lipca do października najczęściej w lasach liściastych Muchomora S.
"Co robic, co robic...."-myslal goraczkowo.
12. (columbia)
"zadzwonie do niego! zaproponuję mu pełną stawke, a co mi tam...za zycie
warto
zapłacic!"
wykręcił numer........czekał.....usłyszał w słuchawce nagranie : "Tu MS...nie
ma mnie w domu...realizuje zlecenie...po usłyszeniu sygnału......itd."
krople potu spłynęły mu spod kapelusza po trzonku......
13 (gradufka)
Poruszony wizja wykonujacego zlecenie Muchomora S. wyrwal sie z objec
Cookeiny
i wybiegl z kliniki Phallusa, by szukac schronienia. Tak, tu pod korzeniem
brzozy bedzie dobrze. Listkiem sie zakryje, zaczai, przeczeka.... Wtem jednek
mysl straszna zaswitla pod kapeluszem: wszak wszyscy wiedza, ze muchomor s.
tworzy mikoryzę z dębami, bukami, brzozami i sosnami. A w tym lesie tylko
deby,
buki, brzozy i sosny! A dalej, za lasem juz tylko pole i czlowiek grzybojad!
Nie ma gdzie sie skryc! Matko Rujnio,ratuj swe dziecie!
14. (columbia)
Muchomor znał swój fach dobrze...znał takie grzyby, jak ten
Żyłecznik ...wiedział, że takie depresyjne typy zmieniaja zdanie, ja tylko
wiatr zawieje...a on miał doskonałą opinię, jako zabójca...nigdy nie się nie
mylił..."teraz pewnie skrył sie pod lisciem jakimś...." pomyslał..."znajde go
ja, oj znajde"
15. (gradufka)
Polaskotal strzepkiem korzen najblizszej sosny, otarl sie kapeluszem o
kore jej wyschla, trzonem naparl na pien chropowaty, az zaskrzypiala z
rozkoszy, a rosnaca w poblizu falszywa trufla zasmiala sie wrednie budzac
pograzonego w mlecznej mikoryzie krowiaka podwinietego.
-Darling, potrzebuje twojej hilfe...Szukam niejakiego Żyłecznika-wyszeptal
Much. S. z seksem w glosie.
Sosna zaszumila igliwiem nadzartym przez szmaciaka galeziastego.
Oczywiscie, zaszumiala miedzydrzewnym szumem drzew (MSD), zrozumialym rowniez
dla innych gatunkow, bez trudu wiec uzyskala odpowiedz.
16. (columbia)
"a więc znów miał racje - ta mała gnida skryła sie zagajniku"...naprężył
toksyny i ruszył na polowanie
17. (gradufka)
Zobaczyl go przycupnietego w cieniu purchawki kartoflanej. Przywiedly
kapelusz,
strupieszaly trzon, sflaczale strzepki. "To zabojstwo to eutanazja z powodow
humanitarnych."-pomyslal muchomor s. "Czas najwyzszy skonczyc meke tej
zalosnej
istoty."
"Decydujac sie na moje uslugi, postapiles wlasciwie, gwarantuje najwyzsza
jakosc i calkowita niezawodnosc, srednia wykonanych zlecen-100%"-powiedzial
kojacym tonem "-nie masz sie czego obawiac".
18. (columbia)
"Ale czy zakładał Pan inną mozliwość? Ja jestem gotów zapłacić pełną stawke
za
wykonanie zlecenia, którego pan nie wykona"
19.(tempe)
pan wybaczy
boog*, chonor, grzybica
*chodzi o regulamin nasuwania kapelusza