Gość: Georg Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.proxy.aol.com 26.12.06, 23:08 Absolutnie popieram. Jestem tego samego pogladu Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jarek Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.icpnet.pl 27.12.06, 09:50 tiny.pl/9qt8 tak spędzamy Sylwestra Odpowiedz Link Zgłoś
mergelinked Re: Nie cierpię Sylwestra 27.12.06, 11:33 jedyna metoda na dobrego sylwestra to wyjazd w nieznane miejsce. Tylko wtedy jest element zaskoczenia który jest niezbedny do dobrej imprezki. No i ekipa. Ekipa to podstawa nr 2. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.icpnet.pl 31.12.06, 14:06 A ja też spędzę Sylwestra w domu, z najbliższymi bez tej całej pompy, tańców itp. Drażni mnie ta presja, kiedy już od połowy października ludzie pytają co robię w Sylwka. Tak jakby przeżycie go w domu było jakąś profanacją. I nie czuję z tego powodu jakiś życiowo niespełniony. Po prostu mnie to nie przeszkadza. Pozdrawiam wszystkich, którzy będą szaleć i oczywiście tych, którzy tak jak ja zostają w domku:))) Odpowiedz Link Zgłoś
azulceleste Najgorsza jest ta presja w X wymiarach... 27.12.06, 12:51 Hmmm... Sylwestry w moim 27-letnim życiu wychodziły tak sobie. Po pierwsze: termin (najdebilniejszy w przypadku osob zaangażowanych w pracę naukową: centralnie między "zmulającymi" Świętami a sesją...; kiedyś studentka 2 kierunków jeżdząca z odczytami na kongresy, obecnie: osoba wskakująca w 1 poważną pracę - wskakuję dokładnie 1 stycznia i to za granicą i właśnie uczę się oprogramowania tej firmy, w przyszłości pewnie pracownica+doktorantka...czyli praca, rozwój, nauka, no i examy w styczniu :-) Po drugie: (kobiety): przymus, aby na tę okazję kupić sobie nowy, szałowy ciuch (do założenia raz, bo przecież na inne okazje się nie nadaje, a na 2 Sylwestry też go "nie wypada" założyć) Po trzecie: Jak już oderwiemy się od pracy naukowej/innych zajęć i skompletujemy ciuch: presja, aby iść w parze (ufff, ja tago na szczęście już nie praktykuję), lub co najmniej sobie taką "parę" około 24:00 znależć...To całowanie się z wkłądaniem języka do gardła partnerowi przez ludzi pod 30 (w późnej podstawówce może ok...) Przecież to psychoza... Po czwarte: Te wymuszone życzenia o 24, z osobami, które często się widzi po raz 1.... Po piąte: Alkohol... Kiedyś był dla mnie ok, obecnie poprzestaję na 2-3 lampkach szampana ( na innych imprezach: 1 piwo lub 1 bacardi breezer); i jest mi z tym ok :-) I nie wyobrażam sobie, zby jakiś pan po przedawkowaniu płynu narodowego przylepiał się do mnie w tańcu, umilając mi pierwsze chwile nowego roku... Podobnie na weselach (preferuję nisko/kulturalnie-alkoholowe, tzn. szampan...) Po szóste: To wszystko (zwłaszcza w formie przyjęć w lokalach) jest cholernie drogie... (jak bilet lotniczy np. do Barcelony, do wykorzystania np. wiosną :-) Po siódme: Towarzystwo i tematy rozmów... Ok, jeśli jesteśmy dobrze dobrani, mamy wspólne tematy + podejscie do życia (np. zgrana paczka przyjaciół, pracownicy organizacji pozarządowej, mający podobne podejście do życia + wspólne tematy itp.); Gozrej jak ktoś zaczyna ci nachalnie sprzedawać swoją wizję świata/pracy/małżeństwa... ohyda :-( Kiedyś myślałam inaczej i musiałam koniecznie gdzieś być. Dzisiaj - owszem, mam swoje sprawy, wypróbowanych przyjaciół, marzenia, plany, organizację, w której działam...Lubię imprezy, ale stałąm się wymagająca (przy czym nie chodzi o skalę luksusu na tych "eventach") Całkowicie rozumiem tych z Was, którzy w Sylwestra rozkładają mapy i planują podróże... Albo idą do kina na maraton, na który nie było czasu w ciągu roku... Albo robią sobie kąpiel w pianie z kieliszkiem szampana i muzyką w tle... Bo to sprzyja zdrowej refleksji nad sobą i realizacji własnych marzeń i planów. Nie jestem całkowitą przeciwniczną Sylwestra. Spośród 27 jeden był całkiem ok. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: dzidka Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.12.06, 13:29 miałam różne sylwestry w swoim życiu, jedne imprezowe: z alkoholem, głośną muzyką i głośnym towarzystwem, inne- ciche, kameralne, z nabliższymi. te imprezowe bywały różne. w tamtym roku byłam właśnie na takim imprezowym i wyszłam tuż po północy, bo nie mogłam patrzeć na pijanych, walających się facetów wpychających gęby do mojej szklanki, bo im się pomyliło. dla mnie najlepszy sylwester to taki w gronie wypróbowanych znajomych, z którymi się dobrze bawię, nie ważne czy spędzony na imprezie czy w kinie, byle się dobrze czuć. jak nie czujecie się dobrze na jakiejś imprezie, w jakimś towarzystwie, to po co robić coś na siłę? Odpowiedz Link Zgłoś
loren-n Re: Nie cierpię Sylwestra 27.12.06, 17:48 tez nie lubie Sylewstra zwlaszcza takich duzych imprez z tancami ,petardami,wole posiedziec w domu z para przyjaciol...niwestety moj maz woli taka huczna zabawe i w tym roku ide na kompromis i idziemy na wieksza impreze ,jawi mi sie to niczym przymus....ale coz nie bedzie tak zle....ludzie beda tam fajni ,bedzie z kim pogadac ale nie jestem happy! Odpowiedz Link Zgłoś
alcoholique Re: Nie cierpię Sylwestra 27.12.06, 22:40 Ja tam sobie zbytnio Sylwestrem nie zaprzątam głowy. Jak co roku - popije ostro i na drugi dzień nie będę pamiętał co robiłem :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: niunia Najbardziej drażni mnie... IP: 86.42.134.* 27.12.06, 23:43 W nocy Sylwestrowej najbardziej drażnią mnie: - sztuczna moim zdaniem pompa (osobiście nie wierzę żeby dorośli ludzie tak bardzo ekscytowali się zmianą daty), - odliczanie (kretyński moment na maksa, ten dziki entuzjazm...) - ciągle pytania "co robisz na Sylwestra?", - życzenia "szampańskiej zabawy" - wspólczucia, kiedy powiem, że noc spędzam w domu... i inne takie... Tak, tego chyba najbardziej nie lubię... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: paula Re: Powitajcie mnie w klubie ludzi IP: *.adsl.net.t-com.hr 28.12.06, 10:56 .....nienawidzacych Sylwestra! w tamtym roku zaspalam o 22.30!!! w tym roku nie wiem jak bedzie... Stwierdzenia, ze ludzie nie lubiacy Sylwestra, to przewaznie biedne osamotnione wyrzutki spoleczenstwa, bez przyjaciol, nietowarzyscy, nielubiani, odrzuceni, samotni (nie z wyboru!!!) wsadzcie sobie gdzies! Ja akurat mam mnostwo przyjaciol, z ktorymi spotykam sie bardzo czesto i swietnie sie bawimy, mam tez "chlopa", zeby nie bylo "nie ma z kim isc", ba nawet dzieci mam z tym "chlopem", ale najbardziej lubie jak dzieciatka spia, a tenze moj "chlop" i ja najemy sie do syta, otworzymy butelke dobrego wina i glaszczac sie ogladamy dobry film. W NOwy Rok wchodzimy przewaznie w lozku:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirabela27 Re: Najbardziej drażni mnie... IP: *.tkdami.net 28.12.06, 23:20 Mnie też najbardziej drażni pytanie "co robisz w Sylwestra". Jakbym miała podniecać się dniem, który jest dla mnie jak każdy inny. Owszem, to ostatni dzień roku, ale co z tego?! Trochę już tych dni przeżyłam i nic nadzwyczajnego się nie działo. Osobiście nie znoszę też petard, których huk mnie denerwuje. I tej całej bieganiny za kreacjami sylwestrowymi. Jak to ludzie potrafią przeżywać akurat TEN DZIEŃ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mala-mi Nie cierpię w Sylwestra... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 11:28 Nie mam nic przeciwko zabawie sylwestrowej,jezeli ktoś nie lubi niech siedzi w domu w rozdeptanych kapciach przed telewizorem. Czasy nastoletnie mam juz dawno za sobą i tylko raz w życiu zdarzyło mi się siedzieć w domu i cierpieć z powodu miłosci,która sie skończyła. Spedzałam Sylwestra w wielu krajach,z róznymi ludżmi o róznych obyczajach,z niektórymi przyjaznie się po dziś dzień,o innych nawet nie pamiętam. Mam mnóstwo zdjęć z tych imprez,wśród nich z osobami,których juz nie ma a były dla mnie ważne. Myslę,że w zyciu liczy sie też luz i zabawa a nie tylko proza i warczenie na sąsiada. Pozdrawiam noworocznie. Odpowiedz Link Zgłoś
agutta Re: Nie cierpię Sylwestra 28.12.06, 11:19 Też nie lubię :) Ale mimo, że co roku obiecuję sobie, że -wbrew tradycji ;) - pójdę spać o 22, to jak dotad mi się nie udało. Podobnie jak spędzenia go samotnie... Czego i Wam życzę! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ewik Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.12.06, 11:42 Ja też tak mam ,nie cierpie sylwestra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: igor Re: Nie cierpię Sylwestra IP: 217.30.157.* 28.12.06, 16:53 i te wybuchające pod stopami albo nad głową petardy feee Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azulceleste Powiedziałam, że olewam i nie dają mi spokoju :-(( IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.06, 17:21 To jeszcze raz ja... Powoli informuję otoczenie o moim zamiarze pozostania w domu i położenia się po prostu spać... Ojojojojoj, wiecie co się robi??? Ale te ludziska nachalne są, no nie mogę... Ponieważ akurat jestem w mojej rodzinnej dziurze ( w której większość dziewcząt w moim wieku jest na etapie rodziny i dzieci - ja na etapie końca studiów/staży zagr., takiego trochę "poszatkowanego" życia etc), a nie np. w stolicy (tam studiowałam), właśnie otrzymałam X telefonów z zaproszeniami umotywowanymi "żebyś czasem sama nie siedziała w domu...); Telefony były od: 1. Znajomych moich rodziców (1 pokolenie wyżej) 2. Kolegi mojej młodszej siostry (który był strasznie przejęty i kreślił przede mną jakieś dramatyczne wizje "siedzenia" samej w domu... + reklamę swojej imprezy, że "starsi ludzie też tam będą" (czuję się zaszczycona, ale bynajmniej nie "starsza") k..., straszą tą samotnością jak babą jagą jakąś... A ja przecież samotnie przejechałam kawał Ameryki Pd, robiłam mln rzeczy sama i.. nie narzekam,było mi z tym megadobrze, bo mam takie dość indywidualistyczne podejście do życia i to raczej natłok ludzi (zwłaszcza tych niszanujących czyjejś prywatności/wyborów/wartości/przestrzeni powoduje że więdnę... Czy ktoś z was też tak ma???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jeannie300 Re: Powiedziałam, że olewam i nie dają mi spokoju IP: *.gemini.net.pl 29.12.06, 19:09 ja tak mam...:) ale nie moglabym powiedziec ze nienawidze sylwestra...dla mnie ten dzien jest taki sam jak inne...czyli po prostu jest mi obojetny...nie mam nic przeciwko ludziom, ktorzy chca sie w ten dzien bawic ale bardzo bym chciala, zeby ci sami ludzie pozwolili mi spedzic ten dzien tak jak ja chce :) Na szczescie ostatnimi czasy nikt mi niczego nie narzuca i nie zmusza mnie do niczego :)(zreszta mnie nie sposob zmusic do czegokolwiek jesli naprawde nie mam na to ochoty :)) ) W tym roku postanowilam te noc spedzic w rodzinnym gronie, spokojnie, ogladajac filmy lub bajki ( z 8 letnia chrzesnica i jej dwuletnia siostrzyczka :)) ) A generalnie jesli juz mialabym mowic jak chcialabym spedzic ten ostatni dzien w roku to zawsze bylby to wyjazd w gory...ale nie na narty ...chcialabym spedzic ten dzien w jakiejs malenkiej gorskiej chatce na uboczu, z dla od ludzi... tylko ja, gory, ksiezyc ... moze zabralabym dobra ksiazke...jakas plyte z fajna muzyka... kominek i trzaskajacy mroz za oknem...albo chcialabym przywitac Nowy Rok na jakims szczycie gorskim...kiedys bylo to realne ale teraz towarzystwo sie porozjezdzalo, powychodzilo za maz i nie w glowie im gorskie sylwestry :) ech...rozmarzylam sie nieco :) Pozdrowionka! PS. Azulceleste nie daj sie...spedzaj ten dzien a raczej te noc tak jak Ty masz na to ochote...a inni niech sobie mowia co chca...dla mnie rowniez najwazniejsza jest przestrzen zyciowa, nie znosze jak ktos probuje ograniczac moja wolnosc sugerujac mi - albo wrecz probujac wymusic na mnie okreslony sposob zachowania sie...jako dziecko ulegalam, buntujac sie wewnetrznie...teraz buntuje sie zewnetrznie :)) tak , ze nikt nie ma watpliwosci czego naprawde chce :) i daja mi swiety spokoj:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: natalia Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 28.12.06, 19:42 A ja mam tylko jedno ale. Choćby nie wiem co, nie mam szans na spędzenie nocy sylwestrowej tak, jak tego chcę. A mam za sobą koszmarnie ciężki rok, w związku z czym marzy mi się spokojny wieczór z książką, a potem niczym niezakłócony, możliwie długi sen. Ale nic z tego, bo nie mam takiego miejsca, do którego nie dotarłby hałas bawiących się. Moja propozycja faktycznie dla biur podróży – pobyty dla osób szukających cichego odpoczynku. W mojej dzielnicy już teraz fruwają petardy i kapiszony. Kiedy wychodzę z psem to muszę mieć oczy dookoła głowy. Pies się nie boi, ale ja i owszem ;-(( Odpowiedz Link Zgłoś
loginn99 Re: Nie cierpię Sylwestra 29.12.06, 02:04 Czy ktoś wie po kiego , to niby święto ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Cagliostro Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.u.mcnet.pl 29.12.06, 10:01 Większość ludzi potrzebuje pretekstu do zabawy (a także usprawiedliwienia dla pijaństwa), zamiast spontanicznie się bawić. Zyczę wszystkiego najlepszego DZISIAJ. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kinga Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 10:07 Ludzie, przywróciliście mi nadzieję w normalność!!! Do tej pory myślałam, że jestem kompletnym dziwolągiem, który nie lubi się bawić na komendę - a tu okazuje się, że nie tylko ja nie czuję potrzeby cieszenia się 31.12. Zamiast się radować, jestem w stresie czy mój pies nie dostanie zawału, a i sama się nie czuję za pewnie słysząc huki. No i to namawianie na imprezy... kocham tańczyć, ale kocham też spać. I wolę mniej zobowiązujące spotkania. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: th Bawię się kiedy mam na to ochotę.. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.06, 11:40 a nie, bo tak wypada w kalendarzu. Jedyne z czym mi się kojarzy, to stada zachlanych gó..arzy, pijacka wylewność różnych typów na imprezach i megasyf nazajutrz. Podobnie gó..anym świętem są Walentynki, bo jeśli się kogoś kocha, to kocha się niezależnie od kalendarza i zawsze jest dobry czas na okazanie tej miłości. Generalnie, precz z tą komerchą! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adelajda Re: Wymuszona zabawa IP: 86.62.225.* 29.12.06, 14:27 Az dziw bierze ze tylu ludzi nie lubi tego dnia i tej tradycji...Wedlug mnie obchodzenie sylwestra to raczej wymuszona zabawa, gdyz dziala tu prawo grupy, a wiec jesli wiekszosc zamierza sie bawic i hucznie obchodzic ten dzien to ktos kto nie podziela tego zamiaru uwazany jest za odmienca.A nikt nie lubi byc odmiencem... A tak wlasciwie to mozna by zrobic jakis sondaz i policzyc kogo jest wiecej: sylwestrowych szaleńców czy zlewających sobie go do cna hehe.( jak ja :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirabela27 Re: Bawię się kiedy mam na to ochotę.. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.06, 14:39 Zgadzam się z tym, że Walentynki również są słabym pomysłem. Jeśli się kogoś kocha, to zawsze i bez względu na dzień taki, czy inny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: zxc Re: Nie cierpię Sylwestra IP: 217.30.157.* 29.12.06, 16:44 tłuczące nad głową kieliszki szampanów i petardy zaplątane we włosach ech Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mkl Re: Nie cierpię Sylwestra IP: 82.103.132.* 29.12.06, 20:54 Tez nie jestem zwolennikiem Sylwestra. Po jaki kit wydawac kase. Mozna te pieniadze przeznaczyc na bardziej pozyteczne rzeczy. A najbardziej nie cierpie strzelających za oknem gó..arzy z petard - ile to kasy idzie w powietrze - nie moga wytrzymac do 31. Wcale nie trzeba spedzac 31 Grudnia przed TV - to strata czasu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirabela27 Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.141.unknown.vectranet.pl 01.01.07, 21:43 Też nie znoszę petard. Działa mi to na nerwy. Aż strach przejść się po zmroku, bo małolaty (i nie tylko) rzucają petardy, gdzie popadnie. Odpowiedz Link Zgłoś
reni14 Re: Nie cierpię Sylwestra 29.12.06, 23:22 A ja lubię, bo spędzam go w gronie przyjaciół Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nieznany Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.06, 23:30 Dla mnie też Sylwester nie jest niczym wielkim. Ludzie fascynują się tym, że ostatnia cyfra (co 10 lat dwie, co 100 trzy :p) zmienia się w dacie, a już szczególnie, że jaki Sylwester taki cały rok...akurat...jak ma być źle to będzie źle, a jeden głupi dzień tego nie zmieni, nie mówie tego z wyrzutem, ale faktycznie to jest bez sensu. Oczywiście to tylko moje zdanie, ale czy nie denerwuje cię gdy od ponad 10 dni strzelają przed oknem...to takie prostackie Odpowiedz Link Zgłoś
lili100 Re: Nie cierpię Sylwestra 30.12.06, 18:09 ja tez nienawidzę tego dnia.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I ja Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 21:22 Ja tez nie przepadam.Impreza jak kazda inna, czyli...vodka.connecting.people.patrz.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
s.u.n.d.a.y Re: Nie cierpię Sylwestra 30.12.06, 22:43 O cholera, a więc nie jestem sama! :) Nie lubię sylwestra bo jest sztuczny - przymus "szampańskiej zabawy", bo trzeba ... - męczy mnie to. Poza tym osobiście nie potrafię się świetnie bawić na zawołanie. Oczywiście Nowy Rok powitam lampką szampana, ale żadnych balowych sukni, żadnego brokatu na twarzy :) Odpowiedz Link Zgłoś
ollala62 Re: Nie cierpię Sylwestra 30.12.06, 23:13 Kocham Sylwestra!!!!!!!!!!!!! Jest codziennie od 22 lat.Nie zamienię na żadnego innego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ale Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.12.06, 23:33 Nie cierpię gdy muszę go spędzać w domu, Mam wrażenie ze świat pędzi gdzieś beze mnie! Odpowiedz Link Zgłoś
lena510 Re: Nie cierpię Sylwestra 31.12.06, 13:14 hej :) Bo ludzie lubią świętować. To instyngtowne. Dla większości ludzi nie ma kompletnie znaczenia; co to za święto. Każdy pretekst jest dobry, żeby oderwać się od codzienności. Czytałeś " ucieczkę od wolności" Freuda? Pozdrawiam* Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aaa Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.12.06, 13:32 zaraz sie porzygam...wszyscy dziś wokół mnie latają szykując się na wyjście na sylwa i pytają "a ty dziecko czemu nigdzie nie idziesz??" (mam 24 lata by the way)a ja po raz 100-ny odpowiadam "nie!". wkurza mnie to głównie dlatego, ze jakos tak wyszlo ze nie mam po prostu z kim i gdzie isc...bo isc bym chciala gdzies, zamiast tkwic w domu pod presja wszechobecnej zabawy i radosci niewiadomo z czego.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.icpnet.pl 31.12.06, 14:08 A ja też spędzę Sylwestra w domu, z najbliższymi bez tej całej pompy, tańców itp. Drażni mnie ta presja, kiedy już od połowy października ludzie pytają co robię w Sylwka. Tak jakby przeżycie go w domu było jakąś profanacją. I nie czuję z tego powodu jakiś życiowo niespełniony. Po prostu mnie to nie przeszkadza. Pozdrawiam wszystkich, którzy będą szaleć i oczywiście tych, którzy tak jak ja zostają w domku:))) Odpowiedz Link Zgłoś
cherilyn Re: Nie cierpię Sylwestra 31.12.06, 15:11 ja też nienawidze Sylwestra. Gdyby nie to, że samej byłoby mi smutno, to nie wychodziłabym z domu w ten dzień... Nie rozumiem tak jak ty tej całej pompy przygotowań Paranoja. Poza tym Sylwester dla mniez awsze był smutny, coś odchodzi, coś zostawiamy w tyle, a ja nie lubie czegoś zostawiać i tracić. Pozdrawiam! :) Odpowiedz Link Zgłoś
angielka85 Re: Nie cierpię Sylwestra 31.12.06, 16:16 ja się podpisuję pod tym, niestety idę na zorganizowaną imprezę w clubie, ale już żałuję, najchętniej spędziłabym ten wieczór z drugą połówką, której wciąż brakuje...3majcie się ! Odpowiedz Link Zgłoś
jagna1606 Re: Nie cierpię Sylwestra 01.01.07, 01:20 PIERWSZY RAZ SPEDZILAM SYLWESTRA W DOMU, SAMA, I JEST MI SUPER!-NIC NIE MUSZE- SIE STROIC, USLUGIWAC, BYC ZABAWNA, ROZMOWNA, ZABAWIAJACA, TROSZCZACA SIE, MILA ITD... POSPRZATALAM, POCZYTALAM, POSLUCHALAM(SUPEROWEGO MILESA DAVIESA, CHRISA BOTTIEGO, CHICA COREA ITD PRZED POLNACA ODWIEDZILAM MEZA, POTRZYMALAM PSY ZA LAPY ZEBY SIE NIE BALY PETARD, USCISKALAM WSZYSTKICH I WROCILAM DO SIEBIE. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kuba Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.chello.pl 01.01.07, 01:17 Miło wiedzieć, że nie jestem odosobniony w tej dezaprobacie. Chociaż akceptacja otoczenia nigdy mi nie była potrzebna... :) Opis mojego ulubionego Sylwestra opublikowałem pod adresem www.marszony.wierch.pl/sylwek.htm Pozdrawiam serdecznie! Kuba :) P.S. Najbliższy Sylwester dopiero za rok!!! :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kick ass sylv Re: Nie cierpię Sylwestra IP: 195.116.183.* 01.01.07, 01:19 i dobrze :) Odpowiedz Link Zgłoś
stokrotka_00 Re: Nie cierpię Sylwestra 01.01.07, 01:25 Mam cicha nadzieje ze choc ten sylwester byl dla mnie smutny bo jestem mloda i bardzo miałam ochote wyjść na jakaś szaloną impreze a nie miałam takiej okazji niestety...mimo tego mam nadzieje ze rok bedzie udany i tego samego źycze Wam drodzy forumowicze Dosiego Roku :):*** Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: j. Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.chello.pl 01.01.07, 09:23 > drodzy forumowicze Dosiego Roku :):*** "do siego" :)) nie reklamuj proszku do prania ;)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: tomek Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.icpnet.pl 01.01.07, 12:29 Piękny opis powitnia Nowego Roku, zachęcam wszystkich do przeczytania. Pozdrawiam Cię Kuba. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mkl Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.com 01.01.07, 18:33 Jak dzis rano wspaniale było na ulicach w Kaliszu.Cisza,spokój,żadnych samochodów, ludzi prawie wcale. Po prostu SUPER.Wreszcie skończył się ten chory Sylwester. Troche w nocy na 15 minut nie mozna było spokojnie spac- widac że ludzie nie mieli zbyt wiele funduszy. Jutro musza wrocic do szarej rzeczywistosci spłacać zaciągnięte kredyty, pozyczki - lubie ten okres jest na ulicach w sklepach spokój.Mozna ze spokojem wszędzie isc. Ale jeszcze jak pisze te słowa jakieś niewypały odpalają za oknem- wreszcie się skończą te wystrzały - ile można. Jak ktoś z was jest z Kalisza moze widzieliście jak wspaniale kilku gó..arzy przyrąbało w latarnie BMW w oklicach ronda-100m ( ciekawe ile mieli promili we krwi)- ofiara sylwestra. Pozdrawiam wszystkich entuzjastów sylwestra Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gaja Re: Nie cierpię Sylwestra IP: *.dip0.t-ipconnect.de 01.01.07, 21:50 najgorsza jest ta starosc o ktorej przypomina nam sylwester co roku ta cala reszta nie jest taka straszna szczegolnie wtedy gdy tancze. Odpowiedz Link Zgłoś