kvinna
12.01.04, 11:58
Najpierw w tonie błogich zachwytów - fakt, tak piękne, że trzeba obejrzeć,
urzekająca muzyka, być może mój film 2004, choć na takie sądy za wcześnie.
Tyle to jednak można przeczytać na f "Kino".
Interesuje mnie aspekt "przywiązania", symbolicznie, w filmie - sznurem,
którego barwa zmieniała się wraz ze zmianą pór roku. Na marginesie - urocze
kostiumy zaprojektowane przez jap. projektanta (nazwiska mi zwykle wylatują).
W filmie nosząca je para połączona sznurem zwana była "żebrakami" :)
Czy takie związki mają rację bytu? Pomyślało mi się o nich "papużki-
nierozłączki". Miłość jako coś najważniejszego, niemal obsesja. Jestem...za,
obserwując miałkość i chyba nieistotność więzi między ludźmi, którzy "się
kochają".
I drugi problem, którego dyskusję rozpoczęłam z osobą, która towarzyszyła mi
na seansie: wolność vs. wierność w związku. Jak to rozumieć? Bo
ja...rozumiem, ale pojąć nie mogę. Związek = rodzaj dobrowolnego
zobowiązania, a domieszanie wolności..? Kocham i robię, co chcę?
kvinna, świadomie sama