aretha04
11.03.04, 19:59
Wiem, należy pozytywnie myśleć, często szczerze rozmawiać z partnerem, ale
coraz częściej jest to bardzo trudne, a ostatnio wydaje mi się wręcz
nieosiągalne.
Co zrobić, aby mąż przestał żywić urazę i wypominać wszystko, co rzekomo
złego wyrządziłam mu słowem i czynem? Jak w nim pokonać gniew i niechęć,
skłonność do rozpamiętywania urojonych krzywd, aby uwolnił się od
destruktywnej zawziętości?
Nie chcę stać się zrzędlwą żoną, ale cała sytuacja w domu może niedługo do
tego doprowadzić. Od jakiegoś czasu zamknęłam się w sobie, odpowiadam tylko
jak mnie o coś zapyta, ale to wszystko przekracza już moją wytrzymałość.
Stres w domu, stres w pracy, a więc nadszarpniete nerwy, łzy mi już same
płyną prawie codziennie.
Nie wymagam, żeby ciągle mnie chwalił, chcę tylko, żeby znowu zobaczył moje
zalety, okazał więcej zainteresowania.
Jak zadbać o wewnętrzną harmonię ducha, żebym mogła żyć w zgodzie sama ze
sobą?
Przepraszam, za wylanie swojego żalu, ale coraz częściej zastanawiam się, czy
to początek depresji, czy stan przed rozwodem?
pozdr. A.