Podświadomość a problemy małżeńskie

11.03.04, 19:59
Wiem, należy pozytywnie myśleć, często szczerze rozmawiać z partnerem, ale
coraz częściej jest to bardzo trudne, a ostatnio wydaje mi się wręcz
nieosiągalne.
Co zrobić, aby mąż przestał żywić urazę i wypominać wszystko, co rzekomo
złego wyrządziłam mu słowem i czynem? Jak w nim pokonać gniew i niechęć,
skłonność do rozpamiętywania urojonych krzywd, aby uwolnił się od
destruktywnej zawziętości?
Nie chcę stać się zrzędlwą żoną, ale cała sytuacja w domu może niedługo do
tego doprowadzić. Od jakiegoś czasu zamknęłam się w sobie, odpowiadam tylko
jak mnie o coś zapyta, ale to wszystko przekracza już moją wytrzymałość.
Stres w domu, stres w pracy, a więc nadszarpniete nerwy, łzy mi już same
płyną prawie codziennie.
Nie wymagam, żeby ciągle mnie chwalił, chcę tylko, żeby znowu zobaczył moje
zalety, okazał więcej zainteresowania.
Jak zadbać o wewnętrzną harmonię ducha, żebym mogła żyć w zgodzie sama ze
sobą?
Przepraszam, za wylanie swojego żalu, ale coraz częściej zastanawiam się, czy
to początek depresji, czy stan przed rozwodem?
pozdr. A.
    • Gość: zocha Re: Podświadomość a problemy małżeńskie IP: *.dialup.mindspring.com 11.03.04, 20:42
      Moze facet ma jakies problemy w pracy, moze Cie zdradza, moze jest chory.
      Wyklucz wszystkie te "moze" i wtedy zastanawiaj sie dalej. A propos
      podswiadomosci, co Ci mowi Twoja intuicja?
    • Gość: tess Re: Podświadomość a problemy małżeńskie IP: *.tarchomin.waw.pl / *.tarchomin.pl 11.03.04, 23:11
      najlepiej porozmawiać o tym z mężem
      • tylko_chwila Re: Podświadomość a problemy małżeńskie 12.03.04, 00:29
        no, cóż, mam to za sobą.
        jeśli nie kontrolujesz łez, to zakrawa to już na depresję.
        jeśli nie chcesz roztrząsać wszystkiego jeszcze raz, pozostaje wizyta u
        psychiatry (psycholog nie poradzi sobie z takim problemem), a jeśli jest ci
        wszystko jedno, wywal małżonkowi kawę na ławę.
        powiedz mu o wszystkim, co cię dręczy i zadaje ból.
        jeśli jest normalny, zrozumie i (być może) się zastanowi.
        jeśli sam ma ze sobą problemy, może się odwrócić - niezrozumiany.
        ale z drugiej strony, będziesz wiedziała, o co mu chodzi, a ta pewność jest ci
        potrzebna, skoro tak depcze twoje poczucie wartości.
        ja wybuchłam. pomoglo, chociaż nie od razu.
        chwilowo_pozdrawiam_:o)
    • Gość: Misia Re: Podświadomość a problemy małżeńskie IP: *.olsztyn.cvx.ppp.tpnet.pl 12.03.04, 15:58
      jakbym czytała siebie jakies dwa lata temu.. i wiesz co teraz czekam na
      pierwsza sprawe rozwodową.. ale nie żebym Cię namawiała, bo u mnie do listy
      zarzutów dochodziła jeszcze zdrada.. pare razy wywaliłam kawe na ławę i
      skutkowało ale na krótko.. i niestety wracało ze zdwojona siłą.. byłam na
      skraju załamania nerwowego.. a dziś no cóż jestem szczęśliwa, pogodną kobietą..
      a mój mąz chyba dopiero docenia to co stacił tylko, że jest już za poźno bo
      zabił we mnie całe uczucie.. Zastanów się czego oczekujesz od życia i nie daj
      sobie wmówić że jesteś nic nie warta, że odpowiadasz za głód i wojny na
      świecie.. zajrzyj w siebie i tam znajdzesz odpowiedź.. powodzenia M
    • Gość: castle rock Re: Podświadomość a problemy małżeńskie IP: *.rury.sdi.tpnet.pl 19.03.04, 14:52
      a co nabroiłaś?
      • zalotnica Re: Podświadomość a problemy małżeńskie 21.03.04, 16:36
        Gość portalu: castle rock napisał(a):

        > a co nabroiłaś?

        dobre pytanie...
    • Gość: Imagine do arethy IP: *.unl.edu 19.03.04, 17:01
      zeby miec jakiekolwiek korzysci z pozytywnego myslenia, trzeba wiedziec jak to
      robic. samo myslenie do niczego nie doprowadzi. pamietaj, ze pozytywne mysli
      musza znalezc droge do zakorzenienia sie w podswiadomosci a sposobem na to
      sa roznego rodzaju afirmacje. musisz zyc mysla, ktora sobie wybierzesz, musisz
      zasadzic ja w ogrodzie swej podswiadomosci ... i pielegnowac, tepiac chwasty,
      ktore napewno pojawia sie, predzej czy pozniej. podswiadomosc nie jest czyms
      wykutym z brazu, raz na zawsze, to glina, ktora przyjmuje impresje naszych mysli
      i emocji. w tym jest szansa, gdyz swiadomi tego faktu, mozemy dowolnie
      ksztaltowac baze naszych impulsow podswiadomosci, ktore znajda swa manifestacje
      w zyciu na jawie, swiadomym.
      przypadek twego meza jest wcale nie tak odosobnionym. ten czlowiek ma problemy,
      podsuwane mu przez podswiadomosc i znajdujace swe ujscie w zyciu codziennym.
      niestety, nie pomozesz mu o ile on sam nie zrozumie, kim naprawde jest.
      stopic go moze tylko twoja milosc ale tu jest problem. by moc udac sie w taka
      podroz (jak Gandhi na przyklad), trzeba byc samemu juz dobrze uformowanym
      na polu emocjonalnym. pokazujesz jednak i swoja niedojrzalosc. zreszta, nikt od
      Ciebie nie wymaga nadstawiania drugiego policzka. to wyzsza szkola jazdy i
      biorac pod uwage twoj aktualnym poziom rozwoju duszy, moze to byc niewykonalne,
      proponowalbym jakiegos sensownego psychologa, a jesli to nie wyjdzie, z
      jakiegokolwiek powodu, nie marnuj zycia z tym czlowiekiem. jego dusza jest na
      okreslonym etapie rozwoju i jesli tej szansy nie wykorzysta, znaczy to, ze
      jeszcze za wczesnie dla niego a ty nie musisz mu mamkowac.
      Pozdr, Imagine.
      • Gość: hanka skowronkowna Psychiatra??? IP: *.ip-pluggen.com 21.03.04, 17:43
        Radza Ci isc do psychiatry, dlaczego?
        Uwazam ze lzy sa naturalnym refleksem kiedy ma sie wszystkirgo dosc, kiedy
        czlowiekiwi wydaje sie, ze wali glowa o sciane. Wez cos na uspokojenie (nie
        chemikalia!!!) wyjdz na dlugi spacer, pojdz do kolezanki, unikaj przez
        jakis czas meza i nieprzyjemnychh sytuacji. Zobaczysz, poczujesz sie lepiej.
        • Gość: Klaus Re: IP: *.rzeszow.mm.pl 29.03.04, 21:13
          No dobrze, dobrze, ale wciąż nie wiemy, co nabroiłaś. Może pretensje męża są
          uzasadnione. Może to tylko Tobie wydaje się, że są one urojone. Pochwal się.
    • jmx Re: Podświadomość a problemy małżeńskie 30.03.04, 01:40

      A może właśnie terapia małżeńska by nauczyć się z powrotem komunikować w sposób
      nieinwazyjny wzajemne potrzeby? Może potrzebny jest wam ktoś "z zewnątrz", kto
      pomoże odkryć powody takiego zachowania.
    • aretha04 Re: Podświadomość a problemy małżeńskie 30.03.04, 19:05
      dziękuję, za Wasze opinie,
      nie odpowiadałam na żadne pytania, bo dalej "walczę" ze sobą, rozpatruję
      wszystkie za i przeciw. O swoich problemach nie rozmawiałam ani z siostrami ani
      z przyjaciółką, ponieważ dzieli nas kilkaset km, a po drugie nie chcę ich
      martwić, więc wszystko w sobie tłumiłam, aż do momentu napisania wątku. Może
      łatwiej przyszło mi "poskarżyć się" komuś obcemu,bo jestem anonimowa?

      dla wyjaśnienia: mąż nie pracuje, więc nie ma problemów w pracy, na brak
      zdrowia się nie skarży, oj, nie omieszkałby tego zrobić, bo parę kresek
      temperatury, to on "już umiera" i łyka lekarstwa garściami. Zdradę (fizyczną)
      wykluczam, w tym przypadku wierzę Jemu, że nic takiego nie było.
      a co ja narozrabiałam? może mam duże "wymagania", bo lubię spokój, potrzebuję
      zrozumienia, pocieszenia, wysłuchania o kłopotach w pracy, czyżby tak dużo???
      Mąż nie chce rozmawiać,nie chce powiedzć co się zmieniło i co nie jest tak,
      więc dalej jestem "zawieszona w próżni".
      przepraszam, ale nie "idzie" mi dzisiaj pisanie, a poczuwałam się do obowiązku
      kilku wyjaśnień.
      pozdrawiam:))) - to do wszystkich
      :(((( A.
      • Gość: Klaus Re: Podświadomość a problemy małżeńskie IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl 30.03.04, 20:13
        Rzeczywiście, nie idzie Ci pisanie. Coś mi tu nie gra. Czy jedyną Twoją "winą"
        jest to, że chcesz pogadać z mężem? I o to się obraża?
      • noie Re: Podświadomość a problemy małżeńskie 30.03.04, 22:37
        Znajdz siebie... Tez bylam juz w takieuj sytuacji. Chcialam z nim
        rozmawiac...pragnelam uznania lub zwyczajnie by mnie zauwazyl...Wpadlam w
        depresje.... Chcialabym ci poradzic ...zanim zaczniesz jakiekolwiek
        dzialania...uspokoj sie wewnetrznie, wycisz...Puszczaj ulubiona muzyke ( w
        domu ) ale wychodz jak najczesciej tylko mozesz na spacer...Wyjdz gdzies gdzie
        jest malo ludzi....nic sie nie dzieje...nie mysl o niczym, to przyjcdzie samo.
        Nie zmuszaj sie do zastanawiania lub analizowania czego kolwiek...Postaraj sie
        nie myslec o niczym...Zostaw meza i nie zwracaj na niego uwagi jesli nie
        musisz...Nie " zaczepiaj" go bez powodu....nie rozmawiaj z nim jak nie musisz i
        nie zmuszaj jego do rozmow z toba. Rob poprostu co masz robic . Nie wyciagaj
        reki sama, poprostu zostaw meza jesli tego tylko chce samego i zajmij sie
        soba...Wtedy z jakakoliwek decyzja....bedzie ci latwiej...
        Pozdrawiam
        noie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja