Dodaj do ulubionych

Moja historia

05.07.10, 18:04
To tak, zaczęło się w szpitalu, potem dom. Jak miałem 3 lata to już miałem mnóstwo kolegów, miałem domek jednorodzinny z ogrodem, więc kilkanaście dzieci codziennie do mnie przychodziło, w tym okresie pamiętam, że miałem bardzo ostre pozytywne emocje, teraz wiem, że to były tzw. doznania szczytowe. Potem szkoła, w 4 klasie niestety kontakt się urwał z tamtymi kumplami, ale dobrze, że to za mocno się nie pogłębiło, bo odrazu znalazłem nowych kolegów w klasie. Wtedy to zaczęłem się zastanawiać gdzie te doznania szczytowe, do dzisiaj mam nerwicę natręctw, zaczęły się urojenia (które z perspektywy czasu zauważyłem, dzisiaj już ich nie mam), typu, ze życie to występ teatralny, że jestem wysłannikiem jezusa, wytworzyłem własny świat, język, państwa w nim itd.) uczucia się spłyciły, chociaż nie było tak źle, dystansowałem się do ludzi, to znaczy nie związywałem się jakoś uczuciowo, nie było, ze kogoś lubię itd.. Czytałem dużo wtedy o metafizyce, myślałem o śmierci itd., w szkole zawsze miałem pomysły aby rozbawić całą klasę. Potem przyszło gimnazjum, właśnie wtedy (1 września) zakończyło się moje życie i do dzisiaj wegetuję. Nie będę się rozpisywał, ale miałem w tej szkole doczynienia z dwoma socjopatami, którzy upatrzyli sobie cel, czyli mnie. Dwa i pół miecha tam byłem, rodzice zauważyli, ze ze mną coś nie tak i przenieśli mnie do innej szkoły, wtedy się zaczęło. Coś we mnie pękło. Zaczął się największy horror- fobia szkolna (kto nie zna tego niech nie ocenia, cierpienie non stop, rano, w szkole, po południu), izolacja od społeczeństwa, bo ludzie to najniebezpieczniejsze zwierzęta, które można zabić- Zodiak. No i poważniej zaczęła się rozwijać depresja. Co prawda błądziłem po wielu psychologach i psychiatrach, ale nic mi nie pomagało. Wtedy fobia szkolna ryła mi codziennie psychikę, chciałem indywidualne, ale idioci- rodzice, ci ze szkoły byli przeciw! Po roku zaczęłem się interesować seryjnymi mordercami, przeczytałem kilka tysięcy stron biografii ich, obejrzałem wiele filmów psychologicznych. Potem nareszcie jakby różdżką odjąć fobia szkolna minęła, depresja osiągnęła apogeum i przestała się rozwijać, bo nie miała już jak, brak pozytywnych uczuć (brzmi irracjolnalnie, ale naprawdę sam nie wiem jak to możliwe, że nie odczuwam żadnych pozytywnych uczuć), nie mogę płakać, od kilku miesięcy ani kropli łzy nie uroniłem, chociaż wszystko wewnątrz się kotłuje, to nie mogę płakać! A sport może pomaga przy chandrze, ja chodzę na siłownie, kilka razy w tygodniu na rower i nic. Zaczęłem rysować makabryczne rysunki z istotami z ostrymi zębami, przerażone twrze, po nocach koszmary, jak lekarz wydłubujący oczy, przed snem kiedy naczytałem się kaczora donalda w wyobraźni widziałem jak kaczorek pływa w morzu krwi z ostrymi zębami. Potem doszedł jeszcze sadyzm, codziennie oglądam po jednym filmie gore lub snuff, głównie z japonii, bo oni robią najostrzejsze filmy. Co prawda w tej szkole już mnie nie prześladują, ale wyczuwam wrogość do mnie w powietrzu, np. grupa 5 chłopaków, którzy razem się trzymają, to ze wszystkimi się przywitają tylko nie ze mną. W ostatnich miesiącach koleżanka nie wiem czemu, bo dużo gadaliśmy ze sobą, a teraz mnie krytykuje. Mam tam jednego dobrego kolegę, z którym mogę pogadać. Ludzie umieją tylko oceniać nie znając człowieka. Powiem szczerze nienawidzę ludzi, za dużo widziałem na własnej skórze, jacy są naprawdę nie tylko w tamtej szkole. Ostatni lek jaki brałem to Solian 800 mg dziennie, które spowodował opłakane skutki. Teraz nie jestem pod żadną opieką, ponieważ nic mi nie pomaga, leki, psychoterapia, sam nie wiem. Zresztą psychiatra zły lek mi przepisał, bo ten jest antypsychotyczny w ostrych schizach, a ja mam głęboką depresję, więc powinien mi zapisać mocny antydepresant. A no i w myślach krążą mi wizje, zakneblowanych ludzi wołających o pomoc, kota, który jest w środku zalany kwasem. Na pewno dużo pominęłem, nawet z ogólnego życiorysu, bo na szczegółowe to bardziej bym musiał się rozpisać. Mam idealne warunki do zapadnięcie w urojenia prześladowcze, dobrze o tym wiem, ale się trzymam, bo koledzy mówią, np., że tamci socjopaci chcą mnie znaleźć, brak wsparcia, ciągła presja psychiczna, nie sprzyjające środowisko, ale jestem od pewnego czasu racjonalistą i myślę bardzo racjonalnie, więc urojenia mi nie grożą, mimo, że ludzie mi ciągle przypominają, że jestem zerem, to ja zachowuję wysoką samoocenę, może, dlatego, ze wiem, że jestem inteligentny :). Chcę iść na medycynę, potem na medycynę sądową, nic mnie nie rusza, nawet te filmy, więc myślę, że tam się nadam. Teraz błądzę, między siłownią, rowerem, czytaniem forów, graniem w gry, czytaniem markiza de sade, o szkole libertynizmu 120 dni sodomy (genialna książka, pokazuje naturę człowieka, 220 stron, polecam!), a czytaniem o okultyźmie, oglądaniem filmów gore (jorg buttgereit- mistrz, przedstawia psychikę mordercy, na przykład w schrammie, gościu mieszka z prostytutką, ma przybija swoje przyrodzenie gwoździem, co pokazuje jego kompleks na punkcie męskości, genialne! No i ten szum w głowie od roku, ale już się przyzwyczaiłem .Pozdrawiam :).
Obserwuj wątek
    • czubata Re: Moja historia 05.07.10, 19:52
      Sam pasujesz do opisu psychopaty.
    • mike.x Re: Moja historia 06.07.10, 00:09
      Normalnie momentami jakbym o samym sobie czytał. Pomijając antydepresanty, to o
      seryjnych mordercach i inne co łagodniejsze fragmenty.

      Jesteś jednym ze szczególnych przypadków. Najpierw naucz się samokontroli bo
      dość szybko wylecisz ze społeczeństwa. Staraj sobie uświadamiać swój stan, że
      nie wszystkie rzeczy jakie sobie wyobrazisz muszą istnieć. Zmień
      zainteresowania, są ciekawsze rzeczy od masowych mordów, te zostaw apokalipsie.
      Potem wybierz się do psychiatry, każdy powód do rozmowy jest dobry. Jak już się
      poskładasz do kupy możesz się pokusić o poszukanie partnerki życiowej.

      Wiedziałeś, że większość ludzi można uśmiercić w max 2-3 ruchach?
    • s.p.7 Re: Moja historia 06.07.10, 00:19
      te twoje stwierdzenia co sie stalo keiduy i co przezyłes...
      to raczej imagnacje

      na 95% cos takiego nei mogło ci sie stac od samego kontaktu z 2ma socjopatami
      oni wywlali cos co bylow tobie a co moglo sie zaczynac od rodziny

      bo mial bys juz pewne mechanizmy obronen zbudowane w sobie oraz byc nei
      prowokowal nikogo

      to co robisz to raczej cos co ma dac ci odwagi, wybrałes droge pokonania wroga
      jego wslana bronią, ejsli ktos jest bezwzgledny i brutalny to ty chesz byc
      jeszcze bardziej taki - czyli upodobanie sie do prawców
      ale czy to dobra droga?
      czasem wystarczy troche inteligencji oraz szacuenk do siebie, znajomosci,
      biegac z nozem w zębach to chyba tylko na filmach rambo dzisiaj moze albo wlasei
      czubki
    • to.niemozliwe Re: Moja historia 06.07.10, 08:29
      Myślę, że jesteś całkiem inteligentny i masz potencjał twórczy. Tylko
      w mniejszym stopniu proponowałbym Ci działania nastawione na
      osiągniecie efektu (takie, jak np. ten post), a w większym na kreację
      wartości.
      Bywają niesłychanie zdolni ludzie, którzy swoją wyjątkowością aż tak
      odstają od środowiska w którym są aktualnie, że jest to to dla nich
      źródłem ogromnej presji. Inni ich unikają, obawiają się
      niekonwencjonalnego zachowania. Wygląda na to, że Ciebie tez to
      spotyka. Niestety, ale przerażaniem innych nie osiągnie się
      wewnętrznego spokoju. To paradoks - im bardziej pokazujesz im siebie
      autentycznego, tym bardziej się osuwają. Możliwe, że jesteś skazany
      na pewien rodzaj alienacji wewnętrznej. Wyzwaniem dla Ciebie jest
      przekucie napięć i potencjału twórczego na autentyczne i
      satysfakcjonujące Ciebie działania.
      Pozdrawiam :)
    • cotbus76 Przede wszystkim powinieneś poszukać dobrego 06.07.10, 11:15
      specjalisty. I tylko taka odpowiedź nasuwa się po przeczytaniu
      Twojego manifestu życiowego. Nie pierwszego zresztą tego typu w moim
      życiu. Autor pierwszego z nich miał później zdiagnozowane zaburzenia
      zchizotypowe, ale dzięki szybkiej pomocy specjalistycznej
      funkcjonuje dzisiaj normalnie.
    • solaris_38 Re: Moja historia 06.07.10, 17:41
      to wszystko to odmowa rzeczywistości
      rzeczywistość nie jest taka jak byś chciała wiec ja karzesz
      mówisz zmień się TY bo jak nie to sobei coś zrobię
      zabiorę Ci siebie
      mówisz już nie wierzę że TY się zmienisz

      ale to TY masz się zmienić a nie rzeczywistość


      zaakceptuj

      wyjdź z mrocznego i nierzeczywistego świata

      nie masz pojęcia kim są ludzie ani kim sam jesteś
      nie rozumiesz i nie znasz świata ani waszej relacji

      cierpisz bo wciąż konfrontujesz własne mroczne fantazje i własna niedojrzałość

      mroczne fantazje, okaleczanie się i niezgoda na świat są częstą bolesna reakcją
      podczas dojrzewania

      to jak poród
      boli jak cholera

      ale ty chcesz WRÓCIĆ

      nie godzisz że że zamiast cieplutkiego łona mas robotę do zrobienia

      trzeba oddychać pracować poznawać walczyć o przetrwanie
      każdego dnia każdej sekundy wysilać się i zmagać

      dzięki nam świat zastany powinien być choć odrobinę piękniejszy lepszy
      bo nie jest doskonały
      jest doskonaleniem się

      stawaniem

      kto wie jakie jeszcze objawy będziesz musiał cierpieć
      na pewno większe niż podjąć się życia jako misji pasji i nagrody

      nagroda jest oddychanie oglądanie chodzenie na własnych nogach budowanie relacji

      za mało mówisz ?


      jeśli tak mówisz to nie wiesz co mówisz
      gdyby Ci zabronili oddychać - zgodziłbys się wszystko zrobić byleś znów to MÓGŁ
      gdyby zabrali Ci znienawidzonych bliźnich których się boisz
      zwariowałbyś z braku bodźców
      nie darmo więźniów karze się izolacją

      Głęboko wierzę w twoje cierpienie
      Głęboko wierzę ze kiedy podejmiesz się poznać i zagłębić w prawdziwe życie
      Twój ból zmaleje

      Na pewno leki przeciwdepresyjne pomagają zastartować
      ale samą robotę robisz tylko TY
      bo to Twoje życie

      zaczęłabym od uczenia się przyjemności
      prostych przyjemności
      oddychania
      jedzenia
      rozmawiania

      :)

      nie wymyślaj świata bo to Cię oddala od tego który jest i wymaga Twojej miłości

      jesteś dość inteligentny abyś poznał jak działać aby czuć wystarczająco dużo
      nagrody aby chcieć żyć
      tego się uczymy

      ale to nie świat ma się zmienić

      Ty

      a ty dopiero zmieniony możesz coś zmienić
      moc zmiany ma wyłącznie miłość


      na tym polega dorosłość










Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka