asd-37
20.09.10, 09:52
bardzo dziwny stan, ktory zaczal mi od jakiegos czasu przeszkadzac. Moze to jesien, moze brak spelnienia zyciowego, a moze to, ze sama nie wiem, czego tak naprawde od tego zycia oczekuje. Mam 37 lat a czuje sie jakbym miala 70, nie ma we mnie zadnej radosci, praktycznie zadnych emocji. Do tego wiem, ze moj facet ma przyjaciolke i to bardzo bliska, od dluzszego mysle czasu. Moze powodem jest rozbieznosc zainteresowan, sama nie wiem. Nie powiem, zeby nie bylo mi z tego powodu przykro, jednak nie robie z tym nic. Nie histeryzuje, nie nachodze tej kobiety, nie pomawiam, spokojnie dusze wszystko w sobie, nic poza tym. Nie odczuwam zadnego bolu, bo dostatecznie jestem znieczulona. Nie chce szukac kochanka ani innego faceta do zycia, absolutnie tez nie chce zostac lesbijka. Nie interesuja mnie faceci, chyba tak naprawde nie interesuje mnie nic poza moim wlasnym hermetycznym swiatem. Nic z tym wszystkim nie robie, bo zwyczajnie nie mam sily, porazka w kazdej mozliwej sferze zycia. I nie wiem co mam tak naprawde zrobic, zeby cos zmienic, zeby wyjsc z tego durnego stanu obojetnosci.