Dodaj do ulubionych

Zaplątałam się...

24.10.10, 20:48
Zagmatwałam się we wszystkim i nie mogę się odplątać. Mam wrażenie, że nie panuję nad swoim życiem, że to nie ja nim kieruję tylko każdy kto aktualnie ma na to ochotę. Nie umiem się z tego wyrwać. Poza tym traktuję się bardzo krytycznie- cokolwiek zrobię, natychmiast poddaje się miażdżącej samoocenie. Nie podoba mi się nic co wychodzi z mojej inicjatywy. Tak jakbym się w ogóle nie akceptowała. Wiem, że to głupie, ale jak z tgo wyjść? Jak zmienić nastawienie? Miał ktoś tak? Poradził sobie z tym? Co pomogło? Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • lifeisaparadox Re: Zaplątałam się... 24.10.10, 21:45
      Właściwie to sama sobie odpowiedziałaś. Swoją inicjatywę traktujesz miażdżącą krytyką, a to sprawia że zaczynasz bezkrytycznie oddawać się pod kierowanie innym.

      Być może kluczem jest to, aby to ktoś oceniał Twoją inicjatywę, konstruktywnie pomagał Ci ją ulepszyć, a krytyką wzmocnił słabe strony Twoich przedsięwzięć.

      Jedyny problem to demotywacja samokrytyką i krytyką, czyż nie? Błąd w rozumowaniu z którego wynika cała reszta. Być może głęboki wzorzec w rozumowaniu, zaobserwowany w najbliższym otoczeniu. Krytyka = poddanie się = bezradność. Błąd.
      • maruda_marudna Re: Zaplątałam się... 24.10.10, 22:10
        Masz rację. I właśnie tego błędnego koła w rozumowaniu nie potrafię przerwać. Przypuszczam, że musiałabym zmienić swoje podejście do pojęcia krytyki w ogóle. Tylko jak to zrobić? Jakie podjąć działania? Pójść na terapię etc.?
    • adriana_ada Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 07:25
      Tez tak mialam wczesniej, a to dlatego, ze zawsze wszyscy za mnie prace odwalali i tak przywyklam. Pozniej niestety sa takie konsekwencje, ze probuja sterowac Twoim zyciem. Moze z Toba jest to samo.
      • mona.blue Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 09:04

        adriana_ada napisała:

        > Tez tak mialam wczesniej, a to dlatego, ze zawsze wszyscy za mnie prace odwalal
        > i i tak przywyklam. Pozniej niestety sa takie konsekwencje, ze probuja sterowac
        > Twoim zyciem. Moze z Toba jest to samo.

        masz rację, też tak myslę
    • dzanky Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 09:23
      Samo to, ze juz sobie uswiadomilas problem i chcesz to zmienic, to dobry poczatek. Mysle, ze przydalaby Ci sie psychoterapia.
      • maruda_marudna Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 09:54
        Dzięki wielkie za wszystkie odpowiedzi. Myślę o psychoterapii, chciałam tylko "skonsultować" z kimś ten pomysł ( żeby nie robić czegoś bez sensu, co nie przyniesie skutku). Co do wpisu Ady- masz rację. Teraz to sobie uświadomiłam. Czyli psychoterapia+ reorganizacja własnego życia:)
        • lifeisaparadox Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 16:51
          Tia, krytyka i odwalanie Twojej roboty to epicki przykład na zrobienie z człowieka zombie.

          No ale okej. Terapia jak najbardziej wskazana, z czasem musi zacząć przynosić korzyści.
          • maruda_marudna Re: Zaplątałam się... 25.10.10, 18:49
            lifeisaparadox napisał:

            > Tia, krytyka i odwalanie Twojej roboty to epicki przykład na zrobienie z człowi
            > eka zombie.

            Ha! Świetnie to ująłęś/łaś. Strzał w dziesiątkę:)

            > No ale okej. Terapia jak najbardziej wskazana, z czasem musi zacząć przynosić k
            > orzyści.
            Musi musi. Nie ma innej opcji:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka