Gość: Pastwa
IP: 172.17.15.*
21.02.02, 16:32
niby to oczywiste ale....
Ot dla przykładu:
Jest sobie mąż i żona obydwoje mają odpowiednio kachan(kę)ka, bo nie seks
ich już łączy(nie wymagają go od siebie), ale wspólne zrozumienie, szacunek,
przyjaźń, wspólne pokonywanie problemów życiowych, przeżyte razem chwile
( krótko mówiąc jest im razem dobrze).
Pewnego razu mimowolnie mówią sobie z kim zaspokajają swoje potrzeby seksualne
i jedyne, co wywołuje u nich ta wiadomość to zrozumienie i akceptację.
Czy dla was pojawia się tu zdrada, ktoś pewnie powie, że tak, ponieważ żyli
jakiś czas w kłamstwie, ale czy kłamstwem jest nie mówienie partnerowi o
sprawach, które nie zmieniłyby nic w dotychczasowym podejściu do siebie
partnerów( chodzi o to, że równie dobrze mogliby się obejść bez tej wiadomości).
(tak na marginesie samo kłamstwo zdradą jeszcze nie jest).
Czy aby zdradzić trzeba złamać wcześniejsze wzajemne ustalenia
przecież często nie jesteśmy wstanie sobie wszystkiego określić a mimo to
pojawia się odczucie, że jesteśmy zdradzeni.
Ps1. Ktoś powie, że ten przykład jest czysto teoretyczny otóż nie, jest on jak
najbardziej prawdziwy.