Dodaj do ulubionych

Dzis jestem sama...dziś złamał serce...

31.12.10, 20:22
Tak... kochanka... trwało prawie 2,5 roku....... miłość jego życia..... zostawiłam dla niego kogoś...w sumie i tak juz od dłuższego czasu to nie miało sensu.... potem stan zakochania, obietnice, odejdzie od zony, słabsze okresy, moje słowa że dłuzej nie mogę, on ze zmieni ten swiat.... dałam mu czas do dziś..... dziś własnie wyłączył telefon... mielismy spędzić wieczor razem.... teraz jestem sama.... wiem, ze tak bedzie lepiej.... chcę tej zmiany, chcę normalnie żyć... ale tak cholernie boli.... złamał mi serce... nie wiem czy komuś zaufam... był moim przyjacielem.... byłam/jestem głupia... twarda baba.... moralistka... ja pierdziu.... jakie totalne zakłamanie we mnie.... a teraz siedzę z kieliszkiem wina i ryczę.... od jutra będzie inaczej... chcę zapomnieć.... tylko czemu tak cholernie boli....
Obserwuj wątek
    • quiete Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 31.12.10, 21:18
      może dobrze się stało, lepiej zakończyć związek bez przyszłości niż w nim tkwić. Zasługujesz na mężczyznę, który będzie Cię kochał i dla którego będziesz jedyna
      • fiolkaa Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 31.12.10, 21:24
        dziękuję.....
        • quiete Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 31.12.10, 21:32
          wiem, że Tobie ciężko, bo kiedyś byłam w podobnej sytuacji, miłość polega na oddaniu się jednej osobie, mężczyzna, który spotyka się z inną oprócz żony, nie szanuje żadnej z tych kobiet, Ty sama też się nie szanujesz będąc z nim, on się nie rozwiedzie, a Ty możesz być szczęśliwa z innym, tylko daj sobie szansę
          • fiolkaa Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 31.12.10, 21:36
            wiem...ale nie nie mieszkał z zona od dwóch lat... wierzyłam mu.... ufałam...A okazał sie taki sam jak każdy facet.... Muszę byc silna... chcę zacząć nowe życie...ale czy zaufam teraz komuś.... chcę nowego zycia i się go boję... A twarda baba jestem, dziś tylko taka... płączliwa...
            • white-mouse Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 31.12.10, 22:56
              też jestem sama,juz 2 raz przytrafilo mi się to w sylwestra.
            • dzanky Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 15:06
              Nie trac wiary w ludzi i szczesliwa milosc! To ze jeden okazal sie doopkiem nie znaczy ze wszyscy tacy sa. Zostaw smutki w starym roku. Zycze Ci abys w tym Nowym Roku odnalazla prawdziwa, szczesliwa i odwzajemniona milosc:)
          • elzbieta007 Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 02:01
            >miłość polega na oddaniu się jednej osobie
            Oddaniu? A co to znaczy? I czy to miłość czy uzależnienie?
    • a.waniliowa Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 01:57
      Gdzieś przeczytałam: " za złudzenia płaci się rzeczywistością". Dobrze,że kończy się coś, co nie pozwala ci iść do przodu, co się nie rozwija. Byłam w takiej sytuacji, jak Ty, dawno temu, na studiach. Co prawda nie był żonaty, ale z kimś związany. Wiesz z perspektywy czasu najbardziej żal mi tego, że straciłam trzy lata- trzy lata czekania, że w końcu będzie dobrze. Teraz wiem, że związek, w którym się czeka, aż nareszcie będzie tak, jak ma być, jest bez sensu. Albo jest dobrze albo nie jest dobrze ( oczywiście wiadomo, że czasem jest słabiej i są kryzysy, ale związek jest zdrowy). Może zabrzmi głupio, ale doceń to, że to on z Tobą skończył. Bo sama może byś się na to nie zdobyła i tkwiła w tym przez kolejne lata. Czasami to, że ktoś się wymiksuje z naszego życia, jest najlepszą rzeczą, jaką zrobił. Powodzenia w Nowym Roku.
      • voxave Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 04:36
        właśnie spędza ze mna Sylwestra moja serdeczna przyjaciółka ,kochanka faceta który oczywiscie ten czas poświęca swojej żonie,tak jest od 6-ciu lat---nie może bez tej mojej koleżanki żyć ale żony nie zostawi bo jak twierdzi jest uczciwy i dał słowo że jej nie opuści,w gre wchodzą wnuki które kocha i nie może ich stracić------po raz kolejny słucham w tę noc jaka moja przyjaciółka jest nieszczęśliwa-----trzymam kciuki za wszystkie kochane inaczej dziewczyny aby wasze ścieżki sie wyprostowały i spotkały prawdziwą milość
        • lejdi111 Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:11
          "Mam tylko jedno życie, przy Tobie jakby pół a Ty masz dwa. To nie sprawiedliwe bardzo"

          Każdy ma czyste sumienie bo go nie używa
        • paco_lopez Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:43
          taak ludzie serio lubią sobie popierniczyc w zyciu i sie tym uwznioślac w takie dni jak 31. grudnia. matko kochana stare to a głupie. wnuki w gre wchodzą...... to ja przepraszam, trzeba będzie sobie te dzieci wyrywać a słów w słowniku zabraknie , zeby wytłumaczyc kto jest kim dla kogo.
    • zebra12 Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:03
      Ale czym Ty się martwisz. Masz spokój, to nie Ty musiałś z nim zrywać. Ja nie umiem się zakochac, bo nie jestem z stanie nikomu tak do końca zaufać. I w sumie dobrze, bo nie ucierpię.
      Moja koleżanka ma męża, ale spotyka się z innymi facetami. Na szczęście nie myśli o jakiejś miłości. Faceta ma na seks, a jak jej się znudzi, to znajduje innego. Nie którzy mają żony, inni nie. Ale to nie ma znaczenia. Za bardzo sie angazujesz. I po co?
      • voxave Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:39
        zebra do kogo ty brykasz
    • paco_lopez Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:38
      ciesz sie, ze kaca na cały łeb nie masz. pomyśl o nim jak o doopku który nie szanuje siebie i swojego czasu wikłając sie w dubeltowe akcje. osobiście uważam takich gości za debili nie lubiących zycia swego. czy to jakieś starsznie trudne mieć ponad trzydzieści lat za sobą i spędzać sylwka z właściwymi ludźmi bez szamotaniny wnętrzności ??
    • to.niemozliwe Re: Dzis jestem sama...dziś złamał serce... 01.01.11, 10:39
      Tak naprawdę, to nie jest do końca Twoja wina "umyslna". Każdy człowiek ma okreslony portret psychologiczny, który wynika głównie z profilu osobowości. A jej cechy nie są do końca wyuczalne, czy modyfikowalne przez umsył, czy dyscyplinę. Raczej są uwarunkowane genetycznie, ewentualnie biologicznie. Wskutek tego osoby o okreslonych profilach mają tendencję do dobierania się w pary z innymi profilami, albo wręcz przeciwnie - twierdzą, ze "nie chcą miec z kims nic wspólnego, bo nie czują wspólnego języka".
      Tak, ze w pewnym sensie, to sie...odnaleźliście, tzn, wasze profile "zagrały", pojawiła się interakcja emocjonalne i jej obecne następstwa. Czyli, działo się to poza twoją wolą.
      Prawdopodobnie gdyby nie wybrał Ciebie, to i tak skierowałby się do kogos innego. Sa pewne cechy temperamentu, które sprzyjają romansom: dramatyczność, wygoda, dystans wobec norm moralnych. Twoja obecna rozpacz wynika po części z tego, że dawałaś ze swojej osobowości "the best you have", byłas autentyczne, a i tak spotkała Cię porazka, więc w tej chwili przezywasz ten szok niezrozumienia. To "nierozumienie siebie" jest własnie takie bolesne, a nie sam fakt odejścia. Moim zdaniem Twój wpływ na rozwój wydarzeń był dość ograniczony, ale błędem było nie stawianie ultimatum o ostatecznym zakończeniu formalnym przez niego poprzedniego związku (choć prawdopodobnie stwierdziłby, ze chcesz go ograniczyć, lub, że to nie tak łatwo podzielić majątek i dlatego się nie rozwiedzie - a w istocie ma zawsze wytłumaczenie wobec siebie). Cała ta historia powinna być dla Ciebie po prostu punktem wyjścia do odpowiedzi na pytanie "jakie cechy mojej osobowości sprawiły, ze zwiazałam się na tym poziomie z kimś takim". Jesli pogrzebiesz trochę w swoim umysle i uczuciach, to jest szansa, że na przyszłość będziesz miała większą zdolnosc do antycypowania rozwoju wydarzeń, których stajesz się uczestnikiem.
      :)
    • crazy_witch Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 11:03
      Tak... kochanka... trwało prawie 2,5 roku....... miłość jego życia..... zostawiłam dla niego kogoś...w sumie i tak juz od dłuższego czasu to nie miało sensu.... potem stan zakochania, obietnice, odejdzie od zony, słabsze okresy, moje słowa że dłuzej nie mogę, on ze zmieni ten swiat.... dałam mu czas do dziś..... dziś własnie wyłączył telefon... mielismy spędzić wieczor razem.... teraz jestem sama....
      _______________________________________________________
      Nigdy nie moglam sie nadziwic skad takie glupolki sie rodza. Pod Kolem Polarnym?
      Kocilas sie z zonatym zafajdanym facetem. Chociaz zdrowa jestes w sprawach kobiecych ze jakiejs choroby nie puscilas zonie dalej, albo trzem innym kochankom?
      Za brak kregoslupa moralnego placisz ty cene podwojna.
      • voxave Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 13:29
        crazy,poszukaj bo cos zgubiłeś--cos ci sie rozsypało róznie na to mówia
        • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 13:43
          No to ty mi poiwedz co zgubilam. Czekam:=)
          • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 13:48
            crazy_witch napisała:

            > No to ty mi poiwedz co zgubilam. Czekam:=)

            Czlowieczenstwo.
            • crazy_witch Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 13:50
              I to pisze psychiatra? Pytanie kto dal ci ten dyplom:=)
              • sabinac-0 Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 17:00
                Najwyrazniej negujesz istnienie czegos takiego jak czlowieczenstwo czy inaczej humanizm.

                Niemniej zycze Ci zetkniecia sie z owa wartoscia w nowym roku - jesli nawet nie bedziesz w stanie sama sie nia wykazac, bys przynajmniej zaznala jej od innych.
                • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 17:37
                  Sabinac czytajac ciebie od czasu do czasu, bo skoro do mnie piszesz, dochodze do wniosku, ze jestes wyraznie najbardziej zaburzona osoba na tym forum. Pisalo ci to juz kilka osob. Lecz jakos do ciebie to nie dociera.
                  Jestes chora psychicznie, co wychodzi po wpisach w roznych watkach. Gdzies pisalas ze mialas babcie chora na schizofrenie. A jak z toba, czy jestes choc pod opieka stalego lekarza? Czy bierzesz regularnie swoje leki? Bo przeciez nie wmowisz mi zes psychitra. Lecz sie kobieto bo coraz gorzej z toba....
                  • to.niemozliwe Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 18:22
                    Czytam wypowiedzi Sabiny odkad jestem na f-m i w zaden sposob nie dostrzegam o czym piszesz. Sa wywazone, poparte argumentami i tresciwe. Nie we wszystkim sie z Nia zgadzam, ale do jakichkolwiek zaburzen, to hoho...jeszcze brakuje ( o ile przez net w ogole mozna cos takiego o kims sformuowac).
                  • sabinac-0 Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 18:27
                    crazy_witch napisała:

                    > skoro do mnie piszesz, dochodze d
                    > o wniosku, ze jestes wyraznie najbardziej zaburzona osoba na tym forum.

                    Nawet fajny sposob na autoreklame :D

                    > mialas babcie chora na schizofrenie.

                    Nie na schizofrenie, tylko na chorobe Alzheimera powiklana przewleklym alkoholizmem.

                    > A jak z toba, czy jestes choc pod
                    > opieka stalego lekarza? Czy bierzesz regularnie swoje leki?

                    Dziekuje za troske.
                    Na Alzheimera u mnie jeszcze wiek nie ten, zreszta duzo sie ucze a to najlepsza profilaktyka.
                    Z trunkami staram sie uwazac.
                    Co do lekow, czasem zazywam Paracetamol, ale raczej nie "moj" tylko pozyczony w pracy, na wieczne nieoddanie z reguly, co bez bicia przyznaje. :)
                    • to.niemozliwe Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 18:38
                      Do tego kleptomanka....:-D
                    • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 19:48
                      A czym ty chcesz sie reklamowac? Co? Swoja glupota? To raczej wielu juz poznalo. Wiec moze zmien marketing. Przejdz na forum dla psychiatrow, psychologow, a nie wyklocaj sie z ludzmi na tematy typu "dupamarymy", jak zwykla przekupa na targu z jajami. Bo te jaja sa i smierdzace i twoj image zawodowy, ktorym tak mocno sie podcierasz na tym ucierpi. Szkod przyniesiesz swoim kolegom. Ludzie przestana ze strachu przed takimi jak ty chodzic i korzystac z przyslugujacej im pomocy. No bo skoro pani psychiatra, a cwierka jak popieprzony Franek, to co ich czeka po takiej wizycie?

                      No...i gdybys miala jako takie podstawy w medycynie to bys dokladnie wiedziala, ze uczenie sie na chorobe Alzheimera ma niewielki wplyw....a raczej zaden.
                      Co by tam twojej babci niedolegalo to wyzywanie ludzi od braku czloiweczenstwa pozsotaw sobie. Od swojego czlowieczenstwa moze zacznij. Bo widac masz duze problemy sama ze soba...
                      • sabinac-0 Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 22:51
                        Crazy, widze ze masz niespozyte poklady jadu i goryczy.
                        Nie wiem czemu i nie pytam.
                        Nie bede jednak kontynuowac dyskusji prowadzonej w ten sposob.
                        • dzanky Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 02.01.11, 13:58
                          Witch, musiala miec faktycznie jakis traumatyczny Sylwester. Czesto trolluje na forum, dyskutuje sama ze soba pod roznymi nickami, jest zazwyczaj agresywna i nielogiczna ale teraz przeszla sama siebie...

                          Sabino, szczerze to podziwiam Ciebie i bardzo lubie czytac Twoje posty, bo widac w nich ogromna madrosc zyciowa, wiedze, doswiadczenie w psychiatrii ale rowniez masz przy tym poczucie humoru i chyba najwazniejsze to czlowieczenstwo. Masz racje, zeby nie kontynuowac tej dyskusji z witch, bo to tylko karmienie trolla.
                  • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 19:58
                    Uważam że Sabina pisze bardzo rzeczowe i mądre posty choć zdarza mi się z nią nie zgadzać natomiast nie uważam aby była najbardziej zaburzoną osobą na FPsychologia. Konkretna, rzeczowa i przyjemnie się ją czyta, fakt sprowadza czasami brutalnie na ziemię...

                    Ale wiesz co Witch, radzę przyjrzeć się sobie i używaniu kilku swoich różnych nicków w tym samym wątku, o czym to świadczy o zaburzeniach czy bardziej pod trolla podejdzie, jak myślisz?
                    • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:06
                      Ty chyba yagnik masz tez cos z glowa nie tak. O czym swiadcza twoje urojenia.
                      • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:11
                        Nie, nie mam urojeń ale doskonale znam Twoje lisy very i inne pierdoły :-)
                        • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:18
                          Uzywam tylko jednego nicka. Poza tym nigdzie nie jest zabronione miec ich wiele o czym zapewne taka bzdziagwa jak ty od dawna wie...lepiej niz ja.
                          • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:24
                            crazy_witch napisała:

                            > Uzywam tylko jednego nicka. Poza tym nigdzie nie jest zabronione miec ich wiele
                            > o czym zapewne taka bzdziagwa jak ty od dawna wie...lepiej niz ja.

                            Hahaha, wiesz co żałuję że Ci nawet odpowiedziałam na grafice pod Twoim lewym nickiem, żałuję że Ci pomogłam Liso Vero vel Wifch vel Crazy Witch vel Witch Witch, co będzie następne?
                            Lena Lisa? Nina Sabrina? Ksena Lea? :-) A może... po prostu Eliza Witch?
                            • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:30
                              Alez ty mi pomoglas! Trzeba bylo poprosic o zaplate za pomoc. Czemu nie poprosilas. Cennik wystaw nastepnym razem aby kazdy wiedzial ile kosztuja twoje porady. Ty durna...
                              • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:40
                                Nie odwracaj kota ogonem, żałuję że Ci pomogłam z filtrami w photoshopie by teraz usłyszeć że mając rację jestem "bździągwą" Witch... Nie wszystko ma wydźwięk materialny!
                                • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:51
                                  A jestes gdzies pewna, ze to bylam ja. No bo skoro ktos pisal pod innym nickiem to gdzie masz taka pewnosc ze to bylam ja, znasz moje IP.No pytam sie do cholery?!Przeciez tam 1000-ce ludzi sie pisuje.
                                  Zalujesz ze mi pomoglas? Bo co nazwalam cie bzdziagwa? No a kim ty jestes, slodka stokrotka rosnaca na lace? Nie, jestes bzdzigwa, durna ktora oprocz Ps zadnego innego programu nie zna dlatego za wyjasnienie paru drobiazgow oczekuje ze bedzie ktos ja bezwarunkowo szanowal, nawet gdy ona sama, przyzwala sobie na chamskie, prostackie uwagi. Wstydu nie masz, aby w ogole o czyms takim pisac.

                                  Podaj mi moje IP, a powiem ci cos waznego!
                                  • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:54
                                    Nie podam Ci Twojego IP Witch i nie udzielę Ci żadnych informacji.
                                    Powiem Ci tylko tyle że na forum przy odrobinie wiedzy i odpowiednim programie jest widać dużo więcej niż myślisz...
                                    • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 21:02
                                      Ooo jaka dzielna yagnik oprocz filtrow w Photoshopie zna i inne tajniki w maszynerii..:=))))
                                      • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 21:26
                                        ...noo i jakże niedoceniona.
                                        • dzanky Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 02.01.11, 14:02
                                          ja tam Cie Yag-nik doceniam :P
                          • to.niemozliwe Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:30
                            Zauwaz, ze przypisujesz rozmowcom negatywne cechy w natezeniu, ktorego na pierwszy rzut oka nie widac jedynie, poniewaz maja inne zdanie niz Ty. Trzem osobom w tym watku, oprocz odpowiedzi rzeczowej przypisalac cechy osobiste negatywne ( zaburzenie, bzdziagwa, itd...).
                            Jest bardzo malo prawdopodobne, zeby ich inne zdanie wynikalo z zaburzen lub glupoty. Natomiast bardzo mozliwe sa odmienne doswiadczenia osobiste, osobowosc i tempetament. Ma to dla Ciebie sens?
                            • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:39
                              Aha, to bzdzigwa to moja projekcja, ciekawe spostrzezenia jak na domoroslego psychologa.
                              Dla mnie jestes barbarzynca ostatniego gatunku! Jak kazdy kto zneca sie nad bezbronnymi zwierzetami i tarktuje je wlasnie - jak ty. Trzymajac zwierze domowe, niezahartowane na mrozach. Ciebie by tak potrzymac na mrozie, a ciekawam jak dlugo by czekac zanim maska 'milusinskiego' opadlaby ci do pepka. Odslaniajac prawdziwe oblicze debila.
                              • to.niemozliwe Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:43
                                Psy maja oceplona bude, ktora im robilem "tymi, Panie rencami" przez 2 dni, wypijajac przy okazji z powodu upalu z szesc piw".
                                Rozumiem, ze jak je teraz wpuszcze, to juz nie bede debilem? :-D
                                • yag-nik Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:47
                                  to.niemozliwe napisał:

                                  > Psy maja oceplona bude, ktora im robilem "tymi, Panie rencami" przez 2 dni, wyp
                                  > ijajac przy okazji z powodu upalu z szesc piw".
                                  > Rozumiem, ze jak je teraz wpuszcze, to juz nie bede debilem? :-D

                                  To zawsze się znajdzie inny powód że debilem zostaniesz ;-)
                                  Mówi się trudno i docenia swój własny "domowy" pms ;-))
                                • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 20:57
                                  Debilny jestes przez caly czas. czy ty kiedy 'skomponowales' co madrego? A jest w twoich okolicach choc jeden osrodek opieki nad zwierzetami, aby mogl sprawdzic jak twoim zwierzetom naprawde jest? Pewnie nie. Dlatego je tak zle traktujesz. Jest paragraf na takie traktowanie zwierzat.
                                  • to.niemozliwe Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 21:05
                                    Nie ma osrodka dla zwierzat, ale to ta brudna, smierdzaca polska w w ktorej nic nie dziala, wiec pewnie dlatego....
                                    Dobra, witch...pokonalas mnie finezja argumentow, przynajmniej w tym watku -:) .
                                    • crazy_witch Re: Czlowieczenstwo? Ba.... 01.01.11, 21:09
                                      Alez czy ja z toba argumentowalam? Ty chyba zartujesz. Gdybym mogla to za te glodne psy, biedne na tym mrozie wsadzilabym cie do podobnej budy abys sobie tam siedzial i rozmyslal nad swoim kulawym losem.
                                      Wiesz to trzeba nie miec humanitaryzmu za grosz aby tak traktowac zwerzeta.Wstydz sie! Bo jest za co...
            • leda16 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 19:22
              sabinac-0 napisała:
              > Czlowieczenstwo.


              Gzić się z żonatym facetem, czekać, aż rozwali swoim dzieciom rodzinę i "ufać" że zdrajca, który zdradził raz, nie zdradzi znowu, to jest Twoim zdaniem człowieczeństwo?! A moim bezdenna głupota tej bździągwy pycha i brak elementarnych zasad moralnych. Chciała budować "związek" na krzywdzie oszukanej żony, bo pewnie w swojej pyszałkowatości uważała, że tamta garbata, kulawa, upośledzona umysłowo, a Ona lepsza. Nie mieszkał z żoną? A pytała żonę, czy mieszkał? Założę się o butelkę szampana, że nie pytała ;).
              • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 22:36
                Troche ni z gruchy, ni z pietruchy ten komentarz.
                Wypowiedz, ktora bylas uprzejma przytoczyc i skomentowac, nie dotyczyla ani wypowiedzi autorki watku, ani opisanej przez nia sytuacji.
      • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 13:48
        crazy_witch napisała:

        > takie glupolki (...)
        > Kocilas sie (...)

        Az tak kiepski byl twoj Sylwester?
        • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 13:51
          Moze zajmij sie miotaniem czarow sabinco, jakos lepiej to ci idzie.
          • voxave Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 15:26
            juz ci czarownica odpowiedziała
            • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 17:50
              A ty przestan z nudow glupiutka pstrykac jak malpka bezrozumna w klawiature. Uzyj glowy.Zapewne nie masz rodziny, ani meza skoro nie rozumiesz i nie jestes w stanie pojac, co to jest wiernosc w rodzinie. Rodzine sie szanuje, wspiera, a nie rozbija. To moralny kod pomiedzy cywilizowanymi ludzmi.
              To ze jakas porzucona kochanka placze, to jej wlasna wina. Bo nie wlazi sie ludziom 'z butami w ich lozko'. Mezczyzne mogla pogonic na zbity pysk i poszukac sobie kogos odpowiedniego, a nie namawaic faceta na porzucenie zony i moze swoich dzieci. Ciekawam gdyby to pisala porzucona zona i dzieci, co bys jej wtedy odpowiedziala.
              Jak znam zycie to wlasnie tak piszace osoby jak ty, czy inne, to wlasnie te, ktore kochankom noz w plecy wbijaja z zazdrosci i nienawisci. Jednak przez Internet latwo jest zbudowac image wspanialomyslnej i tolerancyjnej osoby. Udajac kogos kim sie nie jest.
              Poza tym rozbijanie rodziny jest ostatnio ogromnie krytykowane w prasie zachodniej, a o kobietach, ktore to robia z premedytacja- pisze sie bardzo zle.

              Wiec moze nie wypisuj mi tutaj glupot, dziecino, a w koncu wez i uzyj glowy, choc raz, moze ci sie to przydac.
              • fiolkaa Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 18:13
                Przede wszytskim nikogo nie namawiałam na porzucanie rodziny...to on namawiał mnie na zmianę naszego swiata, zycia... ja dla niego/dla siebie zmieniłam.... Wiem, ze ta cała sytuacja była wstrętna i niegodziwa... ale ja naprawdę go kochałam, z tego co mi mówił był w swoim zwiazku nieszczęśliwy.... no cóż uwierzyłam, głupia.... Teraz za to cierpię..... nauczka... i strata zaufania... do siebie, do facetów.... Mam jednak nadzieję, że ten rok będzie lepszy....mimo wszystko - dla mnie...
                • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 18:18
                  Oczywiscie ze to jest nauczka. A poza tym jakie szczescie. Pomysl jego zona ma to cudo na codzien. Wspolczuj jej, bo ty mozesz jeszcze spotkac kogos wartosciowego, a jej zajmie moze wiele lat zanim jej sie oczy otworza z kim zyla. I pamietaj nikomu nie rozbijaj jego domu ani rodziny, abys ty sama kiedys tego nie przezyla.
              • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 18:29
                crazy_witch napisała:

                > Rodzine sie szanuje, wspiera, a n
                > ie rozbija.

                Rodzine rozbija niewierny maz, nie jego kochanka.
                • leda16 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 19:26
                  sabinac-0 napisała:
                  > Rodzine rozbija niewierny maz, nie jego kochanka.


                  Jak suka nie da, to pies nie weźmie.
                  • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 22:13
                    leda16 napisała:

                    > Jak suka nie da, to pies nie weźmie.

                    Takie jest ludowe porzekadlo, ale zapomina sie o drugiej jego czesci - ze jak pies nie chce, suka nic nie wskora.
                    • leda16 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 22:28
                      sabinac-0 napisała:

                      > Takie jest ludowe porzekadlo, ale zapomina sie o drugiej jego czesci - ze jak p
                      > ies nie chce, suka nic nie wskora.


                      Lol, a widziałaś psa, który nie chce?
                      • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 22:45
                        leda16 napisała:

                        > Lol, a widziałaś psa, który nie chce?

                        Nie wiem jak jest z psami, ale mezczyzni nie sa zwierzetami bezwolnymi wobec swej fizjologii.
                        Jesli potrafia dzielic sie z innymi pokarmem czy narazac zycie dla idealow, potrafia rowniez w imie lojalnosci oprzec sie wdziekom spotkanych kobiet.
                        Kobiet zreszta dotyczy to samo.
                        • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 11:45
                          sabinac-0 napisała:

                          > leda16 napisała:
                          >
                          > > Lol, a widziałaś psa, który nie chce?
                          >
                          > Nie wiem jak jest z psami, ale mezczyzni nie sa zwierzetami bezwolnymi wobec sw
                          > ej fizjologii.
                          > Jesli potrafia dzielic sie z innymi pokarmem czy narazac zycie dla idealow, pot
                          > rafia rowniez w imie lojalnosci oprzec sie wdziekom spotkanych kobiet.
                          > Kobiet zreszta dotyczy to samo.
                          ________________________________
                          Gdybys znala choc odrobine psychike ludzka, ktore to tajniki doskonale ucza na zajeciach z psychologii, czy z psychiatrii, to bys wiedziala ze sa drastyczne roznice pomiedzy seksualnoscia kobiety, a seksulanoscia mezczyzny. No ale to temat dla raczej innej kategorii rozmowcow niz ty, sabinac. Tobie latwiej jest miotoc twoim jadem i pogarda, wyzywajac ludzi od 'braku czlowieczenstwa' wtedy gdy reaguja w jak najbardziej ludzki sposob na szerzaca sie demoralizacje i na rozbijanie innym ludziom malzenstwa i rodziny. Czym jeszcze bardziej udawadnisz, ze jestes zwykla forumowa oszustka, podajaca sie za psychiatre i w ten paskudny sposob zerujaca na ludzkiej naiwnosci. Przede wszystkim brak ci profesjonalizmu zarowno wiedzy jak umiejetnosci dobrej komunikacji oraz zachowania, co raczej jedynie swiadczy zes kobieta z nizin spolecznych, gdzie dobrej komunikacji cie nie nauczono.
                          • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 13:49
                            Crazy, juz napisalam, ze nie bede dyskutowac w ten sposob.
                            Jesli sie ze mna nie zgadzasz, napisz swoje argumenty w sposob kulturalny i bez inwektyw ad personam.
                            • dzanky Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 14:15
                              Chyba ja zabolal ten brak czlowieczenstwa. Prawda jednak najbardziej boli...
                              Radze Sabino nie wdawac sie z nia w dyskusje bo do niej i tak nic nie dotrze, a czlowiek tylko niepotrzebnie traci czas na takiego trolla...
                • crazy_witch Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 19:54
                  sabinac-0 napisała:

                  >
                  > Rodzine rozbija niewierny maz, nie jego kochanka.
                  ______
                  A z kim on te malzenstwo rozbijal, pani psychiatro? Z koza Nostra? I czego kobieta szuka u zonatego goscia? I tak w Nowy Rok pokazal co oznacza dla niego ta znajomosc, jaka ma wartosc i kto jest dla niego wazniejszy. A ty sabinco ocieraj lezki naiwnym panienkom. Zaloze sie ze sama nie chcialabys swojego meza dzielic z inna,prawda?
                  • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 22:28
                    crazy_witch napisała:

                    > A z kim on te malzenstwo rozbijal,

                    Malzenstwo mozna rozbic z kochanka, z praca, z butelka...
                    Seks, zostawanie po godzinach i picie to akty wolnej woli, wiec to nie kochanka, praca lub butelka jest winna temu, ze ktos jest niewierny, nieobecny lub pijany.

                    > Zaloze sie ze sama nie chcialabys swojego meza dzieli
                    > c z inna,prawda?

                    Ani ty, ani ja, ani nikt inny chyba.
                    Jednak winna zdrady ZAWSZE jest osoba zdradzajaca (maz lub zona). To zdradzajacy/a jest nielojalny a nie ta osoba, ktora miala pecha natrafic na palajacego zadza buhaja szukajacego adrenaliny/laszaca sie kocice znudzona kieratem.

                    Nikt nie odpowiada za czyny innych ludzi.
                    • mona.blue Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 23:11
                      sabinac-0 napisała:

                      > Malzenstwo mozna rozbic z kochanka, z praca, z butelka...
                      > Seks, zostawanie po godzinach i picie to akty wolnej woli, wiec to nie kochanka
                      > , praca lub butelka jest winna temu, ze ktos jest niewierny, nieobecny lub pija
                      > ny.

                      Jednak kochanka jest podmiotem, osobą myslącą i też musi sobie zdawać sprawę, że przykłada się do wyrządzenia komuś krzywdy. To fakt, że decyduje mężczyzna, ale jej wina też istnieje.
                      >
                      > > Zaloze sie ze sama nie chcialabys swojego meza dzieli
                      > > c z inna,prawda?
                      >
                      > Ani ty, ani ja, ani nikt inny chyba.
                      > Jednak winna zdrady ZAWSZE jest osoba zdradzajaca (maz lub zona). To zdradzajac
                      > y/a jest nielojalny a nie ta osoba, ktora miala pecha natrafic na palajacego za
                      > dza buhaja szukajacego adrenaliny/laszaca sie kocice znudzona kieratem.
                      >
                      Ta trzecia osoba też ma własny rozum i system wartości i wg niego wybiera.

                      > Nikt nie odpowiada za czyny innych ludzi.

                      Ale za własne tak, jak np. wiązanie się z żonatym mężczyzną.
                      • sabinac-0 Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 00:07
                        mona.blue napisała:

                        > Jednak kochanka jest podmiotem, osobą myslącą i też musi sobie zdawać sprawę, ż
                        > e przykłada się do wyrządzenia komuś krzywdy. To fakt, że decyduje mężczyzna, a
                        > le jej wina też istnieje.
                        > >
                        Kochanka nie ma obowiazku byc sumieniem swego adoratora - znaczyloby to, ze ona musialaby miec podwojne sumienie, a on nie potrzebuje zadnego. :)

                        Kobiety czesto obarcza sie wina za postepowanie tych, ktorych kochaja.
                        Do tego stopnia, ze w czasie dyskusji o zdradach malzenskich wszyscy licytuja sie, czy wieksza wine ponosi zona, kochanka czy moze matka niewiernego meza. :)
              • to.niemozliwe Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 18:30
                Ale kochanka pisze, ze facet od dwoch lat nie mieszkal z zona (dlaczego ?). Z historii nie wynika, ze to z powodu romansu sie wyprowadzil. Jesli on twierdzil, ze jego malzenstwo juz dawno jest martwe a rownoczesnie dawal kochance wrazenie uczucia i zaangazowania, to jak miala sie domyslic wtedy, ze za 2,5 roku ja rzuci?
                • leda16 Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 19:42
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Ale kochanka pisze, ze facet od dwoch lat nie mieszkal z zona (dlaczego ?). Z
                  > historii nie wynika, ze to z powodu romansu sie wyprowadzil.


                  Skąd wiesz, że się wyprowadził? Aaa, prawda, on tak mówił...:). I kto to pisze? Facet! Mysśałam, żeś mniej naiwny :).



                  Jesli on twierdzil
                  > , ze jego malzenstwo juz dawno jest martwe


                  To czemu nie wziął rozwodu, zamiast galwanizować tego trupa, upierdliwie tkwił w swoim "nieszczęściu"?


                  a rownoczesnie dawal kochance wrazen
                  > ie uczucia i zaangazowania, to jak miala sie domyslic wtedy, ze za 2,5 roku ja
                  > rzuci?

                  Gdyby on Jej nie "dawał", to Ona jemu pewnie też. Ale skoro rzucił żonę, były duże szanse na to, że i ją rzuci. Gdybym się zaangażowała w erotyczną znajomość z żonatym mężczyzną, który mi pierdzieli, jaki to on z żoną nieszczęśliwy, potwierdzenia prawdziwości tych słów szukałabym przede wszystkim u żony, nie u niego. Gdybym się zaangażowała w romans z rozwodnikiem , też żona byłaby dla mnie najbardziej wiarygodnym źródłem jego funkcjonowania w tamtym małżeństwie. A Autorka wątku jeszcze się z jednego szoku nie otrząsnęła a już szykuje się do powielania swoichkardynalnych błędów - znowu chce "UFAĆ" zanim pozna :))). Daj Boze zdrowie, bo na rozum za późno...
                  • fiolkaa Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 20:23
                    Najgorsze jest to ze potwierdzał, potwierdzał swoje uczucie nie tylko słowami ale i czynami, ale nie chcę zdradzać wszystkich szczegółów znajomości... ale teraz to jest nie ważne... skoro nie zrobił ostatecznego kroku.... skoro nawet nie miał odwagi mi tego powiedzieć tylko wyłączył telefon..... Teraz wiem, było mu wygodnie.... Nie napisałam, ze będę ufać..... Napisałam ze chcę normalnie żyć i zapomnieć....
                  • to.niemozliwe Re: Ha, ha, ha, ha 01.01.11, 20:23
                    l
                    > Skąd wiesz, że się wyprowadził? Aaa, prawda, on tak mówił...:).
                    - nie wiem, cytuje jej slowa

                    > Facet! Mysśałam, żeś mniej naiwny :).
                    - spoko, odrozniam slowa od czynow :-)

                    > To czemu nie wziął rozwodu, zamiast galwanizować tego trupa, upierdliwie tkwił w swoim "nieszczęściu"?
                    - nie wiem pytanie do autorki watku
                    > Ale skoro rzucił żonę, były duże szanse na to, że i ją rzuci.
                    - zgadzam sie, duze

                    Gdybym się zaangażowała w erotyczną znajomość
                    > z żonatym mężczyzną, który mi pierdzieli, jaki to on z żoną nieszczęśliwy, potwierdzenia prawdziwości tych słów szukałabym przede wszystkim u żony,
                    - rzetelnosc porzuconej zony jest watpliwa w ocenie meza, tojuz lepiej wsrod znajomych, ludzi z jego srodowiska.
              • voxave Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 03:41
                hamuj,hamuj dziewczyno akurat ja jestem kobieta zamężną kochana przez lata.moje współczucie wynika z lat doświadczeń i dobrego serca---na forum nie ubliżam nikomu chociaz moje wypowiedzi moga wydawać sie może zbyt ostre---bardzo wspólczuję żonom jak maz jed zdrada i bardzo zal mi kochanek ,mężczyżni też cierpią tez maja serca------to temat nie do przerobienia można sobie tylko pogadać---nie mozna okreslac człowieka w takiej sytuacji że jest totalnym łobuzem bo może za tym idzie wielkie cierpienie----są tez ludzie cyniczni i bezwzględni dotyczy to i kobiet i mężczyzn---nie jestesmy w stanie tego uporządkować do czego kazdy z nas dązy
                • voxave Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 03:52
                  tak sie tu zrobiło goraco,że nie tam gdzie trzeba podpisała się moja wypowiedz ale to nie ma juz tak wielkiego znaczenia----ciekawi mnie jednak dlaczego nie spotkałam na forach na razie smutnych porzuconych kochanków tak tez sie przecież zdarza
                  • jeriomina Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 13:18
                    Chyba nie leży w naturze facetów labidzenie, że ich kobieta porzuciła i wróciła do męża...
                    Po prostu.
                    A poza tym...nie popieram takich układów, rzecz jasna ale wydaje mi się, że do żonatych facetów ciągnie kobiety często po prostu głód uczucia i czegoś prawdziwego a facetów do mężatek ciągnie jedynie nadzieja na dyskretny, regularny seks bez zobowiązań.
                    • voxave Re: Ha, ha, ha, ha 02.01.11, 16:25
                      statystyki mówią, ze więcej samobójstw popełniaja mężczyzni--sa mniej odporni,w dodatku nie chcą mówić o tym co ich gryzie--mojej koleżanki syn bedac w wojsku popełnił samobójstwo bo koledzy doniesli iż jego zona sie puszcza---znowu zaatakuje mnie crazy----znam oboje rodziców i drugiego syna ---co to za straszna tragedia była--żona ładna blondynka mało nie została zlinczowana a to to pomówienie--drugiej znajomej syn skoczył z wieżowca bo nie zaliczył matury bał sie wymówek surowego ojca---byłam w Kan adzie jak dostałam list od bliskiej koleżanki że jej syn Piotruś wyskoczył z okna i poniósł śmierc--nasze dzieci razem sie wychowywały--ciągle sie trzęsłam o swoje dzieci mam dwóch synów
                      • jeriomina Re: Ha, ha, ha, ha 05.01.11, 21:52
                        W te statystyki wierzę.
                        Ale na pewno więcej kobiet omawia na forach swoje problemy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka