voxave
24.01.11, 06:50
Dawno temu gdy byłam piękna i młoda,a może odwrotnie,pracowalam w przedsiebiorstwie i pracowal tam tez on
Tez piekny i młody miał śliczna zone i dzieci---ja równiez męza i dzieci
prowadzilam półkolonie dla dzieci pracowników i juz zimową pora poszły do domu---to zanim zdążylam wyjśc z pracy zjawił sie lekko podpity on
powiedział ,że juz od godziny stoi na dworze bo nie ma odwagi mi powiedzieć ,że mnie kocha
zaniemówiłam i nie wiedziałam co mam powiedzieć--znam jego zone i dzieci on moja rodzine
taki piekny
postanowiłam uciec od tematu ze strac\hu przed konsekwencjami tego co może sie stać
przez nastepne lata a było ich niemało jak mial okazje to zawsze mi to dyskretnie mówił
postawiłam dawno bariere na to uczucie ale było mi miło że jest ktoś taki co tak wytrwale obdarza mnie uczuciem
z wiekiem czasami wyczekiwalam tej deklaracji i zawsze ja otrzymywałam
teraz od dwóch dni już wiem że nigdy tego nie usłysze
tak strasznie mi czegos żal że nie moge sobie znalezć miejsca
zobaczyłam na słupie klepsydrę z jego imieniem i nazwiskiem
mam poczucie straszliwej straty---nie moge sobie z tym poradzic