Finanse w małżeństwie

07.02.11, 21:14
Czy jesteście za tym, żeby była wspólna kasa w małżeństwie, czy osobne, a może część wspólna na wspólne wydatki i części osobne na osobiste wydatki?

Czy jesteście oszczędni czy rozrzutni, a może macie uporządkowane podejście do pieniędzy?

I do facetów - czy chętnie dzielicie się się zarobionymi pieniędzmi z żoną? Czy pozwalacie jej czasem zaszaleć na zakupach?
    • paco_lopez Re: Finanse w małżeństwie 07.02.11, 22:55
      rekord koszyka z 2001 roku jest dotąd nie pobity. można powiedzieć nawet że żyjemy jak obdarte menelstwo. nasze dzieci noszą ciuchy jedne po drugim. zabawki tez mamy wspólne i kręcimy nimi jak gąsienicą. ktoś by powiedział, że jesteśmy sknery. ona nie ma dwuszeregu butów. zamieniamy sie kurtkami, butami. ja chodze i wyłączam zbędne żarówki, a oni zapalają co się da. nasze szafy są pełne ciuchów. mamy wszystkie rodzaje plecaków, łyżwy, namiot, buty narciarskie. skąd sie tego wszystkiego nabrało ?
    • seth.destructor Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 01:16
      Absolutnie osobno. Strony mogą się zadeklarować, jakie rachunki będą płacić.
      • yag-nik Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 11:15
        seth.destructor napisał:

        > Absolutnie osobno. Strony mogą się zadeklarować, jakie rachunki będą płacić.

        Mam pytanie.
        Jeśli nie masz żony czy też nie jesteś w stałym związku (mam na myśli jakąś poważną więź) to po prostu odpowiedź teoretycznie.

        Masz z żoną oddzielne konta, co m-c składacie się na rachunki, jedzenie etc. Ona traci pracę i powiedzmy z jakiegoś powodu pozostaje bezrobotna np. 3 m-ce. Co robisz? Pożyczasz jej co m-c pieniądze na rachunki i jedzenie ze swojego konta? Czy może dzielisz się swoją wypłatą?
        • kalllka Re: Finanse w małżeństwie-odparowala 08.02.11, 11:29
          yagniku,
          odpowiedz zawsze teoretyczna, zwlaszcza gdy a'propo innych osob.
          ja zadam ci pytanie osobiste:
          bylabys zdolna wykorzystac trzymiesieczny zastoj w zarobkach Twojego partnera tak by go od siebie ( swojej" ekonomii") uzaleznic?
          • yag-nik Re: Finanse w małżeństwie-odparowala 08.02.11, 17:09
            > yagniku,
            > odpowiedz zawsze teoretyczna, zwlaszcza gdy a'propo innych osob.
            > ja zadam ci pytanie osobiste:
            > bylabys zdolna wykorzystac trzymiesieczny zastoj w zarobkach Twojego partnera t
            > ak by go od siebie ( swojej" ekonomii") uzaleznic?

            Byłoby uzależniony mimo (zapewne) swej jak i mojej woli ("ekonomii")

            Myślałam raczej o tym że w życiu różnie bywa, czasami się traci pracę i jeśli jest to osoba mi bliska wyciągam pomocną dłoń w postaci zapłaconych rachunków choć pewnie w takiej chwilowej (szczególnie u mężczyzny) "niemocy" może to być powód do frustracji ale jeśli nie da się inaczej?

            Byłam ciekawa czy np. Seth w takiej sytuacji byłby skłonny raczej pożyczyć co pewnie też byłoby pomocą ale sama wiesz co mam na myśli.
    • sabinac-0 Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 21:26
      mona.blue napisała:

      > I do facetów - czy chętnie dzielicie się się zarobionymi pieniędzmi z żoną? Czy
      > pozwalacie jej czasem zaszaleć na zakupach?

      A czemu to do facetow?
      Przeciez jest wiele kobiet, ktore zarabiaja na dom. Dlaczego ich nie zapytasz, czy dziela sie z malzonkiem zarobionymi pieniedzmi i czy pozwalaja im czasem zaszalec?
      • koala_tralalala Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 21:53
        Tez mnie to poruszylo. A juz szczegolnie "czy pozwolicie jej czasem..."
        • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 22:59
          Bo tak się akurat składa, że interesuje mnie w tej kwestii męski punkt widzenia.

          Mój ex był strasznie skąpy, nie dzielił się swoją wypłatą poza płaceniem mniejszej części rachunków i robieniem zakupów, do których ja się dokładałam.

          W sumie każde z nas miało swoją kasę, ale nie mogłam z nim chodzić po sklepach, bo o każdą rzecz, która wydawał mu się niepotrzebna robił awanturę. Samej chodzić tez mi było ciężko, bo wpędził mnie w poczucie winy, że zaniedbuję "dzieci" i dom.

          Poza tym, nie chciał kupować praktycznie mebli, finansować wyjazdów wakacyjnych, remontów, pani do sprzątania, opiekunek do córek, jak były młodsze.
          • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 23:00
            Za to swoje piwo chętnie finansował.
            • sabinac-0 Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 11:02
              Coz Monia - chcialas katolickiej rodziny opartej na tradycyjnych wartosciach - to ja mialas.
              • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 11:25

                sabinac-0 napisała:

                > Coz Monia - chcialas katolickiej rodziny opartej na tradycyjnych wartosciach -
                > to ja mialas.

                O to chodzi, że moja rodzina nie była katolicka, mój ex ostatni raz był praktycznie w kościele w dniu ślubu, więc chyba trudno nazwać go wierzącym katolikiem, nie mówiąc o tym, że nie wyznawał wartości katolickich, dla niego najwiekaszą wartością był on sam.

                Za to znam dobrze co najmniej kilkanaście rodzin prawdziwie katolickich i są to fajne, zgodne, pomagające sobie, wierne małżeństwa.
                • sabinac-0 Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 12:18
                  mona.blue napisała:

                  > mój ex ostatni raz był praktyc
                  > znie w kościele w dniu ślubu, więc chyba trudno nazwać go wierzącym katolikiem,

                  Uwazasz, ze gdyby byl w kosciolku na kazdej sumie, cos by to zmienilo?

                  > nie mówiąc o tym, że nie wyznawał wartości katolickich, dla niego najwiekaszą
                  > wartością był on sam.

                  Wladza mezczyzny nad zona i rodzina oraz pierwszenstwo jego potrzeb jest uznawana za "wartosc katolicka".
                  Ksieza jedynie niesmialo prosza mezow i ojcow rodzin by "starali sie sprawowac swa wladze z miloscia". :P
                  Ostatnie zdanie to cytat z kazania.
                  >
                  > Za to znam dobrze co najmniej kilkanaście rodzin prawdziwie katolickich i są to
                  > fajne, zgodne, pomagające sobie, wierne małżeństwa.

                  Ja znalam co najmniej kilka tysiecy (moi pacjenci) - roznie bywalo, rozniscie.
                  W tradycyjnych, religijnych spolecznosciach przemoc wobec kobiet jest po prostu zastraszajaca, zona w tradycyjnej rodzinie jest zredukowana do poziomu wola roboczego i, za przeproszeniem, kawalka miecha do rzniecia. Pisalam juz o tym we wczesniejszych postach.

                  Najlepsze, ze jak zaczelam wspoldzialac z "Niebieska linia" i organizowac pomoc dla maltretowanych zon, zostalam wyzwana z ambony jako "zdemoralizowana, feministka wsciekle niszczaca zdrowe, polskie, katolickie rodziny" (tylko "zaplutego karla reakcji" braklo :))

                  Ot, masz te Twoja "swieta instytucje". Ech...

                  P.S. Penicyliny tez sporo szlo na owych "bogobojnych ojcow rodzin" (przyp. leczy sie nia kile i rzezaczke).
                  • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 17:07
                    sabinac-0 napisała:

                    > Uwazasz, ze gdyby byl w kosciolku na kazdej sumie, cos by to zmienilo?

                    Myslę, że tak, choć najbardziej ufam osobom zaangażowanym w jakiś ruch kościelny.

                    >
                    > Wladza mezczyzny nad zona i rodzina oraz pierwszenstwo jego potrzeb jest uznawa
                    > na za "wartosc katolicka".
                    > Ksieza jedynie niesmialo prosza mezow i ojcow rodzin by "starali sie sprawowac
                    > swa wladze z miloscia". :P
                    > Ostatnie zdanie to cytat z kazania.
                    >
                    Ale przynajmniej u nas mówi się tak, że trzeba uwzględniać swoje stanowiska, dogadać się, a w przypadku, gdy nie jest to możliwe, a trzeba podjąć decyzję to tak, i faktycznie z miłością, dla mnie to ogromna różnica.
                    >

                    > Ja znalam co najmniej kilka tysiecy (moi pacjenci) - roznie bywalo, rozniscie.
                    > W tradycyjnych, religijnych spolecznosciach przemoc wobec kobiet jest po prostu
                    > zastraszajaca, zona w tradycyjnej rodzinie jest zredukowana do poziomu wola ro
                    > boczego i, za przeproszeniem, kawalka miecha do rzniecia. Pisalam juz o tym we
                    > wczesniejszych postach.

                    ale głównie u osób wierzących tylko formalnie, więc praktycznie niewierzących, albo tak zwanych niedzielnych katolików, dla któryc pójście w niedzielę to już tylko tradycja

                    a skala przemocy jest na pewno dużo większa wśród niewierzących


                    > P.S. Penicyliny tez sporo szlo na owych "bogobojnych ojcow rodzin" (przyp. lecz
                    > y sie nia kile i rzezaczke).

                    myślę, że na hedonistów idzie kilkakrotnie więcej, tym bardziej, że oni lubią zmieniać panienki
                    • sabinac-0 Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 18:54
                      mona.blue napisała:

                      > Ale przynajmniej u nas mówi się tak, że trzeba uwzględniać swoje stanowiska,(...) , a trzeba podjąć decyzję to t
                      > ak, i faktycznie z miłością,
                      > >
                      Ja tam sobie nie zycze, by ktos za mnie decydowal, chocby nie wiem jaka "miloscia" sie podpieral. :P

                      > ale głównie u osób wierzących tylko formalnie, (...)
                      > albo tak zwanych niedzielnych katolików,

                      Juz sw. Tomasz z Akwinu pisal, ze najtrudniej jest odroznic jedno od drugiego.

                      > a skala przemocy jest na pewno dużo większa wśród niewierzących
                      >
                      Nie. Nie jest.

                      > myślę, że na hedonistów idzie kilkakrotnie więcej, tym bardziej, że oni lubią z
                      > mieniać panienki

                      Mniej, bo hedonisci/hedonistki, na szczescie swoje i panienek/chloptasiow, nie uwazaja zalozenia gumki za ciezki grzech. :)
          • zorz_ponimirski Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 23:36
            Monia, ja jestem old school, u mnie w domu powstałby bunt gdyby dama wyjechała z potrzebą pani do sprzątania i opiekunką do dzieci. Wtedy pan być może chciałby kogoś do przycinania cygar, a bo ja wiem? i spirala się nakręca.
            • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 23:44
              zorz_ponimirski napisała:

              > Monia, ja jestem old school, u mnie w domu powstałby bunt gdyby dama wyjechała
              > z potrzebą pani do sprzątania i opiekunką do dzieci. Wtedy pan być może chciałb
              > y kogoś do przycinania cygar, a bo ja wiem? i spirala się nakręca.

              Ja wtedy intensywnie pracowałam, bywałam w domu po 18:00, a szkoła jak wiadomo kończy się ok. 14.00, a babcia nie była chętna do pomocy. Ktoś musiał je przyprowadzić, odgrzać obiad, odrobić część lekcji, tym bardziej, że jedna z córek ma poważne problemy z nauką.

              Poza tym mieszkanie było duże, a ja pracowałam w dużych, prywatnych firmach, gdzie wymagano ode mnie dużo i często przychodziłam naprawdę skonana do domu, wracając w dodatku jeszcze godzinę na stojąco w jakimś zatoczonym autobusie. A trzeba było i ugotować, i na bieząco zawsze coś sprzątnąć i uprać i pozmywać.
          • koala_tralalala Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 23:55
            Dokladnie tak pomyslalam, Mona, ze masz jakies doswiadczenia na koncie, skoro w ten sposob stawiasz sprawe (i pytania). Pomyslalam, ze pewno wywodzisz sie z patrialchalnej rodziny i moze jeszcze mialas podobnych facetow... Wspolczuje. Mam nadzieje ze nastepny bedzie normanym partnerem.
            • mona.blue Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 00:37
              koala_tralalala napisała:

              > Dokladnie tak pomyslalam, Mona, ze masz jakies doswiadczenia na koncie, skoro w
              > ten sposob stawiasz sprawe (i pytania). Pomyslalam, ze pewno wywodzisz sie z p
              > atrialchalnej rodziny i moze jeszcze mialas podobnych facetow... Wspolczuje. Ma
              > m nadzieje ze nastepny bedzie normanym partnerem.

              dzięki :)
              • mel.la Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 01:15
                Moj s.p. maz mial konto w jednym banku, ja w drugim, on chodzil z moja karta do bankomatu, ja z jego, nigdy nie mielismy problemow w kwestii pieniedzy i tego wszystkim zycze!
    • lifeisaparadox Re: Finanse w małżeństwie 08.02.11, 23:23
      Wspólne konto?
      • renkaforever Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 07:06
        Ja uwazam, ze malzenstwo to wspolnota we wszystkich aspektach. Kazdy jednak dziala wedlug swojego uznania. Zycie ze skapcem to koszmar, tak samo zycie z hazardzista czy alkoholikiem.
        Mnie sie zawsze podobala idea wspolnoty, bo latwiej jest isc przez zycie, kiedy ma sie oparcie w najblizszych. Czesto bywa tak, ze praca jaka" niepracujaca" zona czy maz wklada w rodzine jest bezcenna i nic jej nie zastapi. I pieniadze zawsze sie znajda na takie dobre cele. Najwazniejsza jest rodzina i jej dobro, a tego bez milosci i zaufania nie osiagniesz. Pieniadze wzbudzaja emocje i warto PRZED podjeciem decyzji o wspolnym zyciu pogadac o tym.
    • kol.3 Re: Finanse w małżeństwie 09.02.11, 18:27
      U nas konto jest wspólne, lokaty wspólne, co miesiąc omawiamy jakie mamy wydatki, planujemy co odłożymy, w co inwestujemy, zwłaszcza jak są dodatkowe pieniądze. Zarabiamy mniej więcej jednakowo.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja