22.02.11, 03:19
Mam chyba z 10 internetowych znajomych. Takich z którymi się nigdy nie spotkałam lub spotkałam raz czy dwa razy i utrzymujemy tylko kontakt wirtualny. Jestem do tych ludzi bardzo przywiązana. Nie mogę się skoncentrować na tym co mam do zrobienia, bo myślę co u nich słychać, co właśnie robią i czy są online. Mój zegar biologiczny w ogóle już się dla mnie nie liczy. Potrzeba komunikacji z kolegą zza oceanu którego nigdy nie widziałam na oczy jest ważniejsza od niego. Każda kłótnia z takim wirtualnym znajomym kosztuje mnie mnóstwo nerwów. Właśnie się okazało, że osoba którą sobie wyobrażałam jako młodego zaradnego przystojnego singla to pan w wieku mojego ojca, który ma problemy małżeńskie i czuje się samotny. Nie chce zrywać tej znajomości, bo to mądry człowiek, który wiele mnie może nauczyć. Właściwie nigdy nie rozmawialiśmy jakoś zobowiązująco i od początku było powiedziane, że nigdy się nie spotkamy. Nie wiem co mam zrobic:( Chciałabym nie mieć tych kontaktów, ale teraz gdy one już są nie chcę ich zrywać, bo się do tych ludzi przywiązałam. Może na początek spróbuję nigdy nie odzywać się jako pierwsza a tylko odpisywać. I ograniczę czas spędzany na takich rozmowach. No i nigdy więcej nie będę tworzyć takich znajomości.
Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • voxave Re: biedna ja 22.02.11, 06:02
      problem jest w tym, że większość internautów oszukuje i nie chce pokazać swojej fotografi ani podac prawdziwego wieku w nadzieji na korzyści jakie może osiągnąć
      nie zakarmiłby stary mężczyzna młodej kobiety gdyby wiediala że jest w wieku jej ojca
      a młody meżczyzna ani słowa nie zamiani ze starszą pania ............
      • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 14:00
        voxave napisała:

        > problem jest w tym, że większość internautów oszukuje i nie chce pokazać swojej
        > fotografi ani podac prawdziwego wieku w nadzieji na korzyści jakie może osiągn
        > ąć
        > nie zakarmiłby stary mężczyzna młodej kobiety gdyby wiediala że jest w wieku je
        > j ojca
        > a młody meżczyzna ani słowa nie zamiani ze starszą pania ............

        Myślałam, że ten facet ma około 30 lat i że jest kimś wyjątkowym. Był jakąś taką nadzieją, że można się bezwarunkowo przyjaźnić. Bardzo mi pomógł i bardzo tym od siebie uzależnił. Jak o nim myślałam to się tak w duchu uśmiechałam i cieszyłam, że gdzieś tam jest taki ktoś. A teraz jak napisał prawdę to mnie boli. Nie chcę zrywać kontaktu, bo on mi realnie pomaga w pracy. Rozmawiamy też o moich sprawach zawodowych i jego wskazówki są mi bardzo potrzebne. On twierdzi, że się trochę do mnie przywiązał emocjonalnie. Nawet pod koniec pisał, że mógłby przyjechać i moglibyśmy się spotkać na kawie. Twierdził, że bardzo dobrze mu się ze mną rozmawia. Ale ja nie rozumiem dlaczego, bo jestem dużo głupsza niż on. Właściwie gdybym miała honor to po tym kłamstwie bym się do niego nie odzywała, ale ja liczę na dalszą pomoc w pracy:(.
        • voxave Re: biedna ja 22.02.11, 15:43
          Well-----nie bądz naiwna-----on by po to przyjechal aby dopaśc twojego bobra--nie ma innych powodow aby mezczyzna ineteresowal sie kobieta
          ile mozna młodym to tłumaczyć skrzydla mi opadaja
          • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 17:33
            voxave napisała:

            > Well-----nie bądz naiwna-----on by po to przyjechal aby dopaśc twojego bobra--n
            > ie ma innych powodow aby mezczyzna ineteresowal sie kobieta
            > ile mozna młodym to tłumaczyć skrzydla mi opadaja

            Całkiem możliwe, bo właśnie po tym jak mu dałam do zrozumienia, że nie bardzo mam ochotę na to spotkanie przyznał się do swojej żony, dzieci i swojego wieku.
          • larusse Re: biedna ja 22.02.11, 19:48
            voxave napisała:

            > Well-----nie bądz naiwna-----on by po to przyjechal aby dopaśc twojego bobra--n
            > ie ma innych powodow aby mezczyzna ineteresowal sie kobieta
            > ile mozna młodym to tłumaczyć skrzydla mi opadaja

            Ale co w tym złego? Seks jest dla ludzi...
            • voxave Re: biedna ja 25.02.11, 04:12
              Laruss---obrzydliwe jest jak stary p.ierdziel naciaga uzależniajac młodą dziewczynę na co jej takie doswiadczenie ---ona ma prawo do mlodego swieżego chłopaka a nie zbieranie resztek po innych
              • paco_lopez Re: biedna ja 25.02.11, 11:58
                pewnie. tymbardziej ze anonsów w internecie znajdzie tysiące. ba łwan kompletny. ja tam cie lubie aseksualnie
              • larusse Re: biedna ja 01.03.11, 19:07
                voxave napisała:

                > Laruss---obrzydliwe jest jak stary p.ierdziel naciaga uzależniajac młodą dziewc
                > zynę na co jej takie doswiadczenie ---ona ma prawo do mlodego swieżego chłopaka
                > a nie zbieranie resztek po innych

                Jasne, że ma prawo...
                Ale seks to TYLKO seks. Nic strasznego. Nie wyolbrzymiałabym tak tego.

                Nie wiem na co jej takie doświadczenie. W ogóle nie wiem "na co" nam jakiekolwiek doświadczenia... Bo na co? I tak umrzemy. Wszyscy.
          • janion Re: biedna ja 19.05.11, 16:23
            bzdura.
        • elissa2 Re: biedna ja 25.02.11, 15:34
          voxave napisała:

          > problem jest w tym, że większość internautów oszukuje i nie chce pokazać swojej
          > fotografi ani podac prawdziwego wieku w nadzieji na korzyści jakie może osiągnąć
          > nie zakarmiłby stary mężczyzna młodej kobiety gdyby wiediala że jest w wieku jej
          > ojca a młody meżczyzna ani słowa nie zamiani ze starszą pania ............

          Myślałam, że ten facet ma około 30 lat i że jest kimś wyjątkowym. Był jakąś taką nadzieją, że można się bezwarunkowo przyjaźnić. Bardzo mi pomógł i bardzo tym od siebie uzależnił.
          >
          Hmmm, bardzo Ci pomógł ...
          >
          Jak o nim myślałam to się tak w duchu uśmiechałam i cieszyłam, że gdzieś tam jest taki ktoś. A teraz jak napisał prawdę to mnie boli. Nie chcę zrywać kontaktu, bo on mi realnie pomaga w pracy. Rozmawiamy też o moich sprawach zawodowych i jego wskazówki są mi bardzo potrzebne.
          >
          Ale teraz gdy opisałaś tę relację ...
          I gdy padły tutaj jednoznaczne komentarze ...
          I gdy on przeczytał ten wątek ...
          I gdy jego znajomi to przeczytali i być może go rozpoznali ...
          I co teraz??
          >
          On twierdzi, że się trochę do mnie przywiązał emocjonalnie. Nawet pod koniec pisał, że mógłby przyjechać i moglibyśmy się spotkać na kawie. Twierdził, że bardzo dobrze mu się ze mną rozmawia. Ale ja nie rozumiem dlaczego, bo jestem dużo głupsza niż on. Właściwie gdybym miała honor to po tym kłamstwie bym się do niego nie odzywała, ale ja liczę na dalszą pomoc w pracy:(.
          • well_ness Re: biedna ja 25.02.11, 16:27
            elissa2 napisała:
            > Ale teraz gdy opisałaś tę relację ...
            > I gdy padły tutaj jednoznaczne komentarze ...
            > I gdy on przeczytał ten wątek ...
            > I gdy jego znajomi to przeczytali i być może go rozpoznali ...
            > I co teraz??

            On nie zna polskiego, więc nie przeczytał. Postanowiłam, że jednak chcę tą znajomość kontynuować. Nigdy się nie spotkamy. Tylko, że ja nie rozumiem zupełnie co on może wynieść z takiej znajomości ze mną. Są lepsze sposoby na zabicie samotności. Pisał, że na początku skłamał - napisał, że ma 29 lat - bo nie wiedział jak ta znajomość się rozwinie. Potem ja pisałam do niego maile. On odpisywał. Myślał, że w końcu urwie nam się kontakt. Bardzo często pytałam go o rodzinę wiek itd. Wymigiwał się od odpowiedzi, ale dawał mi takie sygnały po których powinnam się czegoś domyślić. Sama napisałam mu o sobie bardzo dużo nic nie wiedząc o nim. Wybaczę mu. :) To dobry przyjaciel.
            • coelka Re: biedna ja 25.02.11, 18:48
              Jak sie fajnie gada to co ci zalezy. Jest na drugim końcu oceanu, na początku trakował to zabawowo teraz może sam zauważył ze znajomośc chociaz internetowa weszła na jakis inny etap emocjonalny. Zachowal sie w porządku i powiedzial ci prawdę i tak sie pewnie nigdy nie spotkacie to co ci to.
      • only_ludzik Re: biedna ja 22.02.11, 14:39
        Problem to chyba jest taki jednak gdy przekracza się granice znajomości internetowych i od nich uzależnia.
    • asfo Re: biedna ja 22.02.11, 10:09
      Z mojego doświadczenia wynika, że tylko niewielki procent takich internetowych znajomości przekształca się w bardziej trwałą przyjaźń, i dzieje się tak tylko w przypadku, kiedy zaczynasz spotykać się z tymi ludźmi w realu.

      Z moich bardzo licznych zdalnych znajomości pozostało mi jeden przyjaciel i jeden narzeczony. ;-) Wszystkie czysto wirtualne kontakty urwały się, a miałam ich mnóstwo. Osobnik będący przyjacielem jest kontaktowy i sam dąży do spotkań towarzyskich, z narzeczonym zaczęłam się spotykać kilka miesięcy po poznaniu go na czacie i bardzo długo trwało, zanim udało mi się go nakłonić do stałego związku, ale spotykaliśmy się coraz częściej, mieszkamy razem od trzech lat i jesteśmy z siebie nawzajem zadowoleni. Więc nie jest tak, że każda internetowa znajomość jest z góry skazana na porażkę, ale trzeba nauczyć się odróżniać dobrze rokujące kontakty od tych będących stratą czasu.

      Na twoim miejscu zastanowiłabym się, co w zasadzie dają Ci te znajomości. Bo jeśli jest w tym więcej frustracji niż radości to zaczęłabym się wycofywać. Skupiłabym się na tych znajomych, którzy mieszkają w pobliżu i można się z nimi normalnie spotykać. Tych którzy nie chcą się spotkać podając dziwaczne wykręty (nie mam teraz czasu, nie jestem psychicznie gotowy bla bla bla) należy olać i poszukać innych.

      Pana zza oceanu puściłabym kantem - powiedzmy sobie wprost - oszukał cię sugerując że jest młody i bezżenny, mieszka tak daleko że i tak nigdy go nie zobaczysz, być może nie jesteś jedyną kobietą, z którą on wirtualnie flirtuje i nie masz żadnej możliwości tego sprawdzić - w każdym punkcie jesteś na minus.
      • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 14:22
        asfo napisała:

        > Na twoim miejscu zastanowiłabym się, co w zasadzie dają Ci te znajomości. Bo je
        > śli jest w tym więcej frustracji niż radości to zaczęłabym się wycofywać. Skup
        > iłabym się na tych znajomych, którzy mieszkają w pobliżu i można się z nimi nor
        > malnie spotykać. Tych którzy nie chcą się spotkać podając dziwaczne wykręty (ni
        > e mam teraz czasu, nie jestem psychicznie gotowy bla bla bla) należy olać i pos
        > zukać innych.

        Chyba bardziej są źródłem frustracji. Nie mam na kim się skupić, bo większość osób z mojego miasta nie chce się spotykać z powodu jak twierdzą braku czasu. Oni są odludkami, dziwakami, którzy żyją w bałaganie, którym nie chce się zrobić prania. Jednak lubię z nimi gadać. Też chyba jestem taką dziwaczką, ale bardziej niż oni potrzebuję realnego kontaktu. A może oni mają też realnych znajomych i dlatego nie zależy im na spotykaniu się.
    • to.niemozliwe Re: biedna ja 22.02.11, 10:51
      Mysle, ze jestes osoba łaczacą w sobie trzy cechy: ufnosc i oddanie w przejazni, głód akceptacji i ciągłą potrzebę sygnałów, że jestes potrzebna i wazna oraz poszukiwanie nowosci.
      Wszystkie one sprawiaja, ze uzalezniasz sie od pozytywnych bodzcow emocjonalnych otrzymywanych od ludzi z ktorymi nawiazujesz bliskie, emailowe (lub FB?) kontakty.
      Jestes jak alkoholik, ktorego przeraza to, ze sklepu jeszcze nie otworzyli, a on ma tyle, ze wie, ze bedzie mu brakować przez godzinę. I ten lek o te godzinę determinuje wszystkie poczynania.
      Co robic? Po pierwsze, to jednak zadbac o siebie mocniej: sen, wypoczynek, sport, kino, praca, prace domowe, rodzina. Po drugie swiadomie zmniejszyc intensywnosc kontaktow wirtualnych, jesli sa trwale i wartosciowe, to wcale im to nie zaszkodzi. Wreszcie - skutecznie przenos je do reala. Im wczesniej, tym lepiej - unikniesz potem rozczarowań.
      Co do ograniczenia kontaktow, to niepisywanie jako pierwsza sie sprawdzi o ile naprawde zajmiesz sie wtedy czyms innym: basen, trening, nauka tanca brzucha lub chór.
      Istota problemu moze tez polegac na Twojej komunikacji: byc moze w korespondencji z nimi jestes bardziej melodramatyczna i emocjonalna niz na codzien. To te dramatyczną teatralnosc przekazu ograniczaj, bo ona Cię nakręca i sprawia, ze codziennosc wydaje sie tym bardziej nudna. Jest wreszcie kwestia odroczenia nagrody - niestety net ma to do siebie, ze nagroda jeszt szybka, widoczna i czasem spektakularna. A tymczasem wartosc i jakosc, to zmudne i cierpliwe boksowanie sie z rzeczywistoscią i własnymi słabosciami...dlatego - zmykam na stok! :)
      • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 14:27
        to.niemozliwe napisał:
        > Co do ograniczenia kontaktow, to niepisywanie jako pierwsza sie sprawdzi o ile
        > naprawde zajmiesz sie wtedy czyms innym: basen, trening, nauka tanca brzucha l
        > ub chór.

        Jak dzień mam cały zajęty to wtedy siedzę w nocy żeby czasami tych kontaktów nie zaniedbać.
        • to.niemozliwe Re: biedna ja 22.02.11, 14:31
          No wlasnie, organizm tez ma swoje prawa. Mozliwe, ze szukasz swojego dna w tej sprawie.
          • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 14:40

            to.niemozliwe napisał:

            > No wlasnie, organizm tez ma swoje prawa. Mozliwe, ze szukasz swojego dna w tej
            > sprawie.

            Co to znaczy?

            • to.niemozliwe Re: biedna ja 23.02.11, 08:54
              To taki frazeologizm, Kaczmarski spiewal o kregach piekla w Epitafium dla Wysockiego, Sztautynger ujal to w powiedzenie, ze "jak myslalem, ze jestem na dnie, to z dolu dobieglo ciche pukanie".
              Chodzi mi o to, ze osoby ze sklonnosciami do oddawania sie uzaleznieniom, lub pasjom :-) , jak za mocno w to wejda, to ich jakosc zycia spada. Czesto widza to wczesniej inni, ale taka osoba odrzuca ich argumenty, przy okazji - bywa, ze i zrywajac znajomosc.
              Ja mowie wtedy o takich ludziach, ze sami musza znalezc swoje dno, tzn. sami mocno poczuc, ze cos z nimi nie kaman....
              To jest owo szukanie dna, ktore dopiero daje tonacemu poczucie jakiegokolwiek gruntu na ktorym stoi, punkt oparcia, poziom odniesienia. I faktem jest, ze niektorzy szukaja dna dlugo, zadziwiajaco w stosunku do inteligencji, czy wyksztalcenia.
              Dla mnie to nie jest obrazliwe okreslenie, to jest cos na ksztalt dojrzewania do prawdy o sobie.:-)
    • free-szatynka Re: biedna ja 22.02.11, 15:27
      mam kilka znajomości internetowych, jednak traktuję je jako dodatek do mojego życia towarzyskiego
      myślę, ze wirtualnymi znajomościami wypełniasz lukę samotności
      na początek proponuję, ograniczenie czasu poświęconego na kontakt z nimi, poszukaj pasjonującego hobby
      czytanie? sport? gotowanie?, basen? kino? wszystko co umożliwi Ci poznanie realnych ludzi;)
      powodzenia
      • well_ness Re: biedna ja 22.02.11, 17:27

        free-szatynka napisała:

        > mam kilka znajomości internetowych, jednak traktuję je jako dodatek do mojego ż
        > ycia towarzyskiego
        > myślę, ze wirtualnymi znajomościami wypełniasz lukę samotności
        > na początek proponuję, ograniczenie czasu poświęconego na kontakt z nimi, poszu
        > kaj pasjonującego hobby
        > czytanie? sport? gotowanie?, basen? kino? wszystko co umożliwi Ci poznanie rea
        > lnych ludzi;)
        > powodzenia

        Ale w jaki sposób może mi to umożliwić czytanie lub gotowanie?:) Do kina chadzam sama i raczej ciężko tam kogoś poznać. Prawie wszyscy chodzą tam parami.
        • free-szatynka Re: biedna ja 23.02.11, 18:26
          well_ness napisała:


          >
          > Ale w jaki sposób może mi to umożliwić czytanie lub gotowanie?:) Do kina chadza
          > m sama i raczej ciężko tam kogoś poznać. Prawie wszyscy chodzą tam parami.


          hmm wizyta w księgarni lub antykwariacie, targi ksiązki lub gotowania, kurs gotowania, sklepy z niszową żywnością wszędzie tam mozesz spotkać ciekawych ludzi
          a jak jest wspólna pasja znika nieśmiałośc, zawsze masz wspólny neutralny temat do rozmowy;)
          powodzenia
    • sabinac-0 Re: biedna ja 23.02.11, 19:23
      well_ness napisała:

      > Właśnie si
      > ę okazało, że osoba którą sobie wyobrażałam jako młodego zaradnego przystojnego
      > singla to pan w wieku mojego ojca, który ma problemy małżeńskie i czuje się sa
      > motny.

      Kontakty przez internet maja pewna ceche, mogaca byc zarowno ich zaleta, jak i wada - umozliwiaja niemal realny kontakt z wyimaginowanym przyjacielem - takim, jakich sie miewa w dziecinstwie, gdy zywi ludzie nie chca byc tacy, jak dziecko by chcialo.
      Problem jest w tym "niemal" tzn, ze, w odroznieniu od dzieciecych wytworow wyobrazni, sa to jednak osoby z krwi i kosci i niekoniecznie pasuja do Twojej wizji.

      > Nie wiem co mam zrobic:(

      Na poczatek proponowalabym przemyslec swoje relacje w realu.
    • paco_lopez Re: biedna ja 25.02.11, 11:39
      mysle, ze zabrnęłaś w wirtualizm. jesteś tak samo wkręcona w ten swiat jak namiętny gracz w gry komputerowe. nie dyskontujesz niestety tych netowych znajomości z interakcją twarzą w twarz. gdybys miała dziesięciu znajomych w realu których widujesz raz na tydzień albo nawt na miesiąć to by ci tak nie klepało.
      • bez_seller Re: biedna ja 25.02.11, 13:39
        paco_lopez napisał:

        > mysle, ze zabrnęłaś w wirtualizm. jesteś tak samo wkręcona w ten swiat jak nami
        > ętny gracz w gry komputerowe

        Otoz to.
        Rozmowy na forum tez sa wirtualna gra, o tyle jednak ciekawsza, ze zamiast skaczacego z mieczem bohatera, udzial w grze biora prawdziwi bohaterowie. :)
    • koala_tralalala Re: biedna ja 01.03.11, 16:37
      Well_ness, czy masz dobre mocne relacje w normalnym, realnym zyciu? Powiem wprost: obawiam sie, ze nie lub ze jest ich malo i nie zaspakajaja Twoich potrzeb spolecznych, dlatego uciekasz w swiat wirtualny.

      W ogole, sposob w jaki opisujesz te znajomosci pokazuje znamiona uzaleznienia, takiego samego jak u alkoholika (wolalbym nie pic, ale nie moge przestac).

      Wracaj do relala, poki czas, a przede wszystkim odpowiedzi sobie na pytanie DLACZEGO uciekasz w swiat wirtualny, do starych zonatych facetow szukajacych okazji w necie...
      • well_ness Re: biedna ja 01.03.11, 17:23
        koala_tralalala napisała:

        > Well_ness, czy masz dobre mocne relacje w normalnym, realnym zyciu? Powiem wpro
        > st: obawiam sie, ze nie lub ze jest ich malo i nie zaspakajaja Twoich potrzeb s
        > polecznych, dlatego uciekasz w swiat wirtualny.
        >
        > W ogole, sposob w jaki opisujesz te znajomosci pokazuje znamiona uzaleznienia,
        > takiego samego jak u alkoholika (wolalbym nie pic, ale nie moge przestac).
        >
        > Wracaj do relala, poki czas, a przede wszystkim odpowiedzi sobie na pytanie DLA
        > CZEGO uciekasz w swiat wirtualny, do starych zonatych facetow szukajacych okazj
        > i w necie...



        Odpycham jakoś realnych ludzi i też oni odpychają mnie. Wystarczy jakaś krytyczna uwaga z ich strony albo jakaś ich głupia wypowiedź a ja myślę sobie- co za bezczelność jak można komuś coś takiego powiedzieć albo - jak można mieć tak płytki umysł. Potem już z tym człowiekiem nie mam ochoty rozmawiać. Wolę przebywać w środowisku osób, które cały czas te głupoty gadają niż z tymi którzy głupoty przeplatają jakimiś mądrościami. Oddzielanie ziarna od plew kosztuje mnie dużo nerwów. Ci pierwsi też bywają męczący więc uciekam tu...
        • renkaforever Re: biedna ja zza oceanu 02.03.11, 08:40
          Wirtualny kontakt jest jak cos, co mozna wymazac i nie ma. Zostaje wspomnienie, jak ze snu. Realni ludzie czesto zawracaja mi glowe, kiedy nie mam ochoty na sluchanie ich tekstow. Ja wole wirtualne kontakty, bo moge zamilknac i nic sie nie stanie, natomiast w zyciu realnym zaraz jest telefon, sa pytania a co, a dlaczego.
          A Polacy zza oceanu sa tacy sami jak w Polsce.

        • koala_tralalala Re: biedna ja 02.03.11, 18:26
          Rzecz w tym Well_ness, ze im dluzej siedzisz w necie, tym bardziej zapominasz tzw. kompetencje spoleczne. Zywi ludzie oceniaja siebie glownie na podstawie wygladu, mowy ciala, barwy glosu, tonu. Informacje przekazywane ustnie (slowa) to ledwie 20% relacji miedzyludzkich. Wazniejsze jest czy ogolnie wydajemy sie fajni, mili, towarzyscy, etc.

          Gdy spedzasz czas glownie w necie, to spotkania w realu beda coraz trudniejsze, coraz mniej przyjemne, bo umiejetnosc,i ktorych nie wykorzystujemy, zanikaja, robimy to cos coraz gorzej.

          Zatem... chcesz sie skazac na zycie w necie? Bedzie ci tak dobrze za 5-10-15 lat? Widzisz siebie codziennie przed ekranem, z namiastka milosci, z namiastka przyjazni?
        • staly_repetent Re: biedna ja 19.05.11, 16:18
          well_ness napisała:

          > Odpycham jakoś realnych ludzi i też oni odpychają mnie. Wystarczy jakaś krytycz
          > na uwaga z ich strony albo jakaś ich głupia wypowiedź a ja myślę sobie- co za b
          > ezczelność jak można komuś coś takiego powiedzieć albo - jak można mieć tak pły
          > tki umysł. Potem już z tym człowiekiem nie mam ochoty rozmawiać. Wolę przebywa
          > ć w środowisku osób, które cały czas te głupoty gadają niż z tymi którzy głupot
          > y przeplatają jakimiś mądrościami. Oddzielanie ziarna od plew kosztuje mnie du
          > żo nerwów. Ci pierwsi też bywają męczący więc uciekam tu...

          Jestem bardzo podobny do Ciebie jezeli to prawda co tu napisalas.
          Nie wiem kim byl czy jest jeszcze ten facet ale on sie zachowuje niewlasciwie.
          Zrozumiale,ale niewlasciwie biorac pod uwage ze powinien orinietwac sie ze nie jestes
          zwykla i to moze byc dla Ciebie bolesne.
          Nie boj sie,nie jestem nim.Ty jestes podobna do mnie dlatego Cie doskonale rozumiem.
          Tobie potrzebna jest pomoc.Jezeli studiujesz psychologie to zle.Nie powinnas zajmowac sie
          takimi rzeczami.Wiem ze 90% studentek psychologii jak nie wiecej to neurasteniczki.
          Ty balansujesz na krawedzi choroby,powinnas przestac pisac przez internet.
          Jak chcesz mozemy troche pogadac na priva o tym, po czym zapomniec o wszystkim
          z wyjatkiem wnioskow do ktorych ewntualnie dojdziemy.
          Nie mam zamiaru Cie odwiedzac,ani ochoty ogladac,chce Ci pomoc.
          Sam jestem dosc silny i pomagam sobie sam,co niewykluczone ze od Ciebie moze i czegos
          sie naucze.
    • mona.blue Re: biedna ja 02.03.11, 18:38
      Przyjaciół, znajomych najlepiej mieć w realu, a internet traktować jako miłą rozrywkę, a czasem jako miejsce, gdzie można podyskutować na tematy, na które często trudno dyskutować w ferworze codziennych, powierzchownych pogawędek.
      • clarissa3 Re: biedna ja 19.05.11, 16:43
        hmm, latwo powiedziec a co robic gdy sie z nikim nie idzie dogadac - wiecznie konkuruja, bredza, pusza sie. Ja pewnie tez. I tez wpadlam w internetowe pisania...
        Prawdziwe, glebokie uczucia do ... ekranu. Co sie z tym robi?;(
        • mona.blue Re: biedna ja 19.05.11, 23:23
          clarissa3 napisała:

          > hmm, latwo powiedziec a co robic gdy sie z nikim nie idzie dogadac - wiecznie k
          > onkuruja, bredza, pusza sie. Ja pewnie tez. I tez wpadlam w internetowe pisania
          > ...
          dla mnie rozwiązaniem jest wspólnota, gdzie troszkę mniej ludzie konkurują, bredzą i puszą się ;) i są nawet skłonni cię wysłuchać

          > Prawdziwe, glebokie uczucia do ... ekranu. Co sie z tym robi?;(

          znam to uczucie ;) cóż to też coś daje, jakąś więź, choć nie wiem czy nie iluzoryczną, możliwość porozmawiania i otrzymania rady, komentarza
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka