log-o Re: co robić z borderline? 19.05.11, 19:21 ty jesteś moderatorem z psychiatrii? widzę że masz taki czarny humor powiązany z hobby. brawo! Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: co robić z borderline? 19.05.11, 19:34 forum.gazeta.pl/forum/f,15184,choroba_afektywna_dwubiegunowa.html Przede wszystkim zerknij na fora tematyczne, na Chad sa bardzo fajni forumowicze, jest tez forum "Borderline". Odpowiedz Link Zgłoś
witch_l Re: co robić z borderline? 19.05.11, 21:38 Bordeline jest bardzo trudno okreslic i w sumie wielu ludzi w obecnych czasach o nia sie ociera... Choc nie maja bordeline.Najpierw trzeba dokladnej diagnozy, aby nie popelnic pomylki. Taka prawdziwa choroba bordeline, to przede wszytkim pierwsze trzy lata zycia dziecka kompletnie zorane przez jakiego psychola rodzica, albo rodzicow. Wtedy pewne rejony mozgu przestaja sie rozwijac w naturalny, czy normalny sposob.Silny stres u takiego malego dziecka, lek, strach moze kompletnie wypaczyc jego rozwoj. To wlasnie tacy pozniejsi dorosli, to osoby z bordeline. Wszyskich innych okresla sie ta nazwa, a w sumie chodzi o tzw. osobowosc nie dojrzala emocjonalnie. Mozg wspolczesnych ludzi dojrzewa pozniej niz dawnych czasach, w sumie dokladnie nie wiadomo dlaczego... Duzo by pisac na temat bordeline, ale sa takie specyficzne jej cechy... Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 19.05.11, 21:59 Nie wiem niestety jak wyglądały pierwsze trzy lata mojego życia. Czy mogłabyś mniej więcej przybliżyć mi tę chorobę? Nie wydaje mi się żebym pasowała do schematu i tych wyliczanych punktów. Może masz jakieś doświadczenie w tej sprawie i mogłabym sobie to przybliżyć. Odpowiedz Link Zgłoś
to.niemozliwe Re: co robić z borderline? 19.05.11, 22:35 Ok, piszesz, że brakuje Ci bliskości, zaufania. Nie masz przyjaciółki, znajomej, siostry, a mama? Nie widujesz się z ludzmi, którzy mogliby być Ci choć trochę bliżsi? Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 19.05.11, 22:58 Moja przyjaciółka wybrała mojego ex jako bliską sobie osobe. Moim znajomym nie zwierzam się. Moja mama jest mi obca, i nigdy mnie nie rozumiała. Jedyną osobą która mnie rozumiała jest moja babcia, ktora ma dziś powyżej 80 i postępującą demencję. Miałam jakiś doping, ale bez porównania z innymi domami. Nie mam ochoty ostatnio widywać się z ludźmi, mam ostatnio dołek. Zresztą to skomplikowana sprawa - jestem nieśmiała i nieufna. Nie ma wokół mnie ludzi bezinteresownych. Wszyscy skupieni są na swojej karierze, więc jak mogłabym narzucać się im z moimi problemami - i tak średnio mi się wiedzie. Proste prawda? I po co tu borderline to nie wiem. Odpowiedz Link Zgłoś
witch_l Bordeline... 20.05.11, 11:39 Z tego co jeszcze pamietam, to bordeline jest choroba nijaka. Bo do niej jak do wora wrzuca sie wszystko czego dokladnie nie potrafia zdiagnozowac, okreslic i...zapisac leki. Bardzo duzo pomylek jest w tym okresleniu i kosztuje to zycie mnostwo ludzi. Dlatego ze osoby z bordeline popelniaja w 30 35% samobojstwo. Czyli to dosc powazan diagnoza, na cos co do konca nie wiadomo czym jest. Ogolnie mozna poiwiedziec, ze cechuje bordeline- postrzeganie swiata w bialo czarnych kolorach. Czesta zmiana nastrojow od bardzo np. szczesliwego do zupelnej tragedii i zniechecenia. Osoby z bordeline to osoby, ktore cierpia na pustke, zniechecenia brak planow na przyszlosc, czesto obwiniaja swoje otoczenie dookola nie widzac zarowno swojego wplywu na reakcje otoczenia itp. Jest w nich duzo narcyzmu, a takze postrzegania swiata w dosc malo realistycznych aspektach, naginanie rzeczywsitosci dla swoich potrzeb i ...jeszcze jedna cenna cecha to brak zaangazowania w doprowadzenie swoich planow do wygranej. Taki ktos moze np. tuz przed samym koncem zrezygnowac z czegos tam. To najczesciej takie osoby, ktore nie maja do konca ukonczonych studiow, albo mase roznych niedokonczonych szkol itp. Niby dobrzy we wszystkim jednak brak jakiegos profesjonalizmu... Ludzie depresyjni tez sa wrzucani do worka z bordeline. Moim zdaniem powinnas w takim ukladzie pojsc po porade do psychiatry. On szybciej moze ci polecic kogos wlasciwego do terapii...I jeszcze jedno. Bordeline ma w obecnych czasach duzo mlodych ludzi. I jezeli przyjzec sie dokladniej ich sytuacji, to zawsze jest tam cos co polega na utracie wiary w swoje mozliwosci.Ktos tym ludziom skrzydelka skutecznie podcinal. Najczesciej jest tak ze skutecznie podcinaja talenty innym ludziom PRZEGRANCY, ludzie podli zawistni. I tu w spotkaniu z takimi destruktywnymi psycholami potrzebna i konieczna staje sie asertywnosc. Do ktorej masz prawo, ba, jest twoim obowiazkiem bycie asertywnym! Odpowiedz Link Zgłoś
paco_lopez Re: co robić z borderline? 19.05.11, 22:27 najgorzej to nakarmić się psychologicznymi terminami i uwierzyć w brednie psychoterapeutów na swój temat. nie ma na to prostej rady. gdyby byla zima zalecałbym nurkowanie w śniegu. Odpowiedz Link Zgłoś
larusse borderline to nic... 19.05.11, 23:00 ja mam larusizm podobno... też nie wiem czym się to leczy... piję mineralną. Odpowiedz Link Zgłoś
kro-nik Re: co robić z borderline? 20.05.11, 00:47 To jest dobre pytanie, szczegolnie zyjac z kims z bpd. Ciekawi mnie - czy osoby z tym zaburzeniem zdaja sobie sprawe, jak podle/ niszczycielsko sie zachowuja? Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 20.05.11, 08:28 ja zachowuje się podle, ale podle wobec mnie zachowuje się również mnóstwo innych osób, więc w ogóle nie wiem o co chodzi. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: co robić z borderline? 20.05.11, 10:06 Co znaczy podle? i to Ty masz borderline? Masz jakieś szczególne problemy, które potrafiła byś jakoś nazwać i chciała konkretnych porad? Bo zadając pytanie "co zrobić z borderline" to odpowiedź "leczyć w ośrodku zaburzeń osobowości", terapie trwają po pół roku i mają na celu zmienić zaburzenia osobowości Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 20.05.11, 10:26 mam problemy z: 1. tym co robić w życiu, 2. złością na moją przeszłość, ponieważ wkurza mnie to że ufałam ludziom którzy nie byli tego warci, 3. mam ostatnio niechęć do wychodzenia gdziekolwiek, zabawy, korzystania z życia, 4. ogólnie jestem rozwalona, czasami myśli samobójcze, przez większość czasu poczucie porażki i niemoc, brak nadziei na przyszłość. Trzochę wymyślam, ale nie odpowiada mi życie większości ludzi, żyjących bez jakiegoś pomysłu na siebie. Nie odpoiwadają mi ich pomysły. Wku...a mnie to że ja poległam w swojej walce o swoje pomysły. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: co robić z borderline? 20.05.11, 10:43 Może zbyt wiele oczekujesz od ludzi i od siebie. Tak nie wypada. No a co do borderline to od takich diagnoz jest zdaje się test psychologiczny więc trochę wymyślasz Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 20.05.11, 10:48 Jezu, dlaczego mi zarzucasz jakieś wymyślanie? jaki miałabym w tym interes? Tak mnie poinformowano, nie robiąc żadnych testów i tyle. Możliwe że mam w sobie za dużą chęć bycia zdiagnozowanym i opisanym, żeby móc siebie lepiej kontrolować i zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: co robić z borderline? 20.05.11, 13:04 log-o napisała: > Jezu, dlaczego mi zarzucasz jakieś wymyślanie? jaki miałabym w tym interes? koala_tralalala napisała: > Skad wiesz ze to bordeline? Masz pewnosc czy przypuszczenia? log-o napisała: > w zasadzie przypuszczenia, bazujące na moich trudnościach w nawiązywaniu relacj > i z innymi. Przecież tak właśnie napisałaś. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 20.05.11, 14:50 lekarz powiedział że nie odrzuca tej tezy. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: co robić z borderline? 20.05.11, 15:30 Nawal się neuroleptykami jak dziki zając i po sprawie Odpowiedz Link Zgłoś
kro-nik Mam kilka pytan. 21.05.11, 00:56 > ja zachowuje się podle, ale podle wobec mnie zachowuje się również mnóstwo inny > ch osób, więc w ogóle nie wiem o co chodzi. A czy to odbywa sie na zasadzie - swiat jest wobec mnie podly, wiec za kare odreaguje na otoczeniu? W jaki sposob to robisz? Ja przedstawie Ci kilka zachowan mojego partnera: - Zawala projekt w pracy, bo przez miesiac byl chory; kto jest winien jego niepowodzen i zapalenia oka? JA. - Matka chodzi na rauszu, trzasnela drzwiami, bo nie spelnil jej oczekiwan; w czyja doope wbija szpile "Jeszcze WSZCZYSCY zobaczycie, jak wybuchne!"? W MOJA. - Wpada w zlosc, bo tyje, bo nie dba o diete i przestal uprawiac sport; przez kogo tak sie dzieje? PRZEZE MNIE. Masz podobnie? Czy zdarza Ci sie postrzegac te sama osobe jako aniola, zeby pozniej, bez wiekszych powodow stracic z piedestalu, pozniej znow idealizowac, demonizowac i tak w kolko? Jak postrzegasz innych? Czy albo jako wyjatkowo madrych albo skonczonych idiotow? Aniolow albo dziwki? Istnieja wg Ciebie stany posrednie? Napisalas, ze rozliczasz sie z przeszloscia. A moze z konkretnymi ludzmi? Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 10:34 Raczej wydaje mi się że świat jest dla mnie miły, miałam w życiu mnóstwo fajnych sytuacji. Jedyny problem dla mnie to rodzina. I brak porozumienia, a nwet powiedziałabym że pogarda ze strony mojej matki. Zastanawiam się czy ona nie ma bordera. Ale nie chce mi sie tego wszystkiego opisywać - myślę że wasza odpowiedź byłaby taka, że wielu tak ma, że trzeba się wziąć w garść etc. I to jest prawda. Dlatego pójde to psychiatry i napcham się jakimiś lekami na depresję. Mam takie idealozowanie/demonizowanie, ale raczej postrzegam ludzi jako mieszanki wielu pierwiastków, niekiedy ze zła powstaje dobro etc. Istniją według mnie stany pośrednie, sama jestem tego najlepszym przykładam. Ale - uważam też, i to piszę tylko dlatego, że jestem anonimowa, że życie wielu osób nie ma sensu. że żyją swoim nudnym życiem, albo swoim pełnym rozpaczy życiem. I że zawsze tego chciałam uniknąć ale podwinęła mi się noga, zestarzałam się jest kiepsko. Rozliczam się za równo ze sobą jak i różnymi osobami. Może przesadzam z tymi oskarżeniami. Nie wiem, może mam elementy tego czegoś na be. Ale myślę że przede wszystkim mam depresję. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 15:05 Myślę że masz natłok myśli i nic więcej, nie kontaktujesz jak przeciętny Kowalski, za dużo dopaminy czy czegoś tam w mózgu masz. Odpowiedz Link Zgłoś
kro-nik Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 15:58 Tez mi sie wydaje, ze oprocz jakiegos kryzysu psychicznego, byc moze noszacego znamiona depresji i natloku mysli nie masz bpd. Z psychologia nie mam nic wspolnego, ale moim zdaniem w Twoich wypowidziach nie slychac bordera. Ze wzgl. na problemy z chlopakiem rozmawialam z wieloma osobami z borderline, z ich partnerami, z psychiatra. A to, ze u Ciebie "nie mozna wykluczyc bpd" nie rowna sie z diagnoza. Bo u kogo w 100% mozna wykluczyc jakies zaburzenie? Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 16:48 Pozostaje też pytanie czym jest takie czy inne zaburzenie psychiczne. Na dobrą sprawę psychologia jest bardzo subiektywną dziedziną. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 17:55 czy ty jesteś specjalistą w tej dziedzinie? Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 21.05.11, 18:02 i napisz mi jeszcze proszę w czym odstaję w kontaktowaniu od reszty, jakbyś mógł. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 10:24 Ta, jestem specjalistą krytykiem wszystkiego co naiwne. Myślę że przeciętni ludzie tak nie wymyślają swoich traum, nie chwytają się jakiś psychologii, bioenergoterapii, czy tarota celem odnalezienia zapomogi i magicznych wskazówek. Po prostu sobie żyją bez tego całego czarodziejstwa, zwyczajnie i po swojemu każdy jak umie. Może to też ideał takiego spokojnego zwykłego człowieka. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 11:14 czyli byle jak, byle by było, byle do przodu, byle po trupach, byle z kim. "Życie Wrońskiego można było nazwać niezwykle szczęśliwym, ponieważ posiadał on kodeks prawideł, nieomylnie określający, co należy, a czego nie należy czynić. Wobec tego, że kodeks ów obejmował bardzo niewielki zakres możliwości, a prawidła były niewątpliwe, Wroński, który nigdy nie wychodził poza ten zakres, nigdy ani przez chwilę nie wahał się wykonać tego, co należało. Prawidła te niezłomnie określały, że szulerowi trzeba zapłacić, a krawcowi - nie trzeba; że nie wolno skłamać wobec mężczyzny, natomiast okłamywać kobiety - wolno; że nie wolno oszukiwać nikogo - męża jednak można; że samemu nie przebacza się nikomu obrazy, natomiast obrażać innych - wolno, itd. Wszystkie te prawidła mogły być niemądre, niemoralne, ale były niewątpliwe, i trzymając się ich Wroński mógł wysoko nosić głowę i czuć się spokojnym." L. Tołstoj,"Anna Karenina" Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 14:33 Istoty na tym świecie to zwyczajne organizmy, ani złe ani dobre. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 16:03 Ludzie nie są amebami. Jest coś takiego jak formowanie charakteru, by stać się lepszym człowiekem. Trzeba być spójnym, walczyć o swoją godność etc. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 16:04 Wierzę w to bo tego mi bardzo brakuje. Odpowiedz Link Zgłoś
lifeisaparadox Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 16:50 Po co chcesz się stawać lepszym człowiekiem, skoro praktycznie nikomu na tym nie zależy a poza tym charakter ma się jeden nie można być wszechstronnym, co najwyżej nijakim w takim ulepszonym wydaniu. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: Mam kilka pytan. 22.05.11, 17:03 Bez obrazy ale musisz być starszym człowiekiem jeśli tak myślisz. Mi zależy. Na niczym innym mi nie zależy właściwie i to z różnych powodów. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: co robić z borderline? 20.05.11, 09:47 Skad wiesz ze to bordeline? Masz pewnosc czy przypuszczenia? Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 20.05.11, 10:05 w zasadzie przypuszczenia, bazujące na moich trudnościach w nawiązywaniu relacji z innymi. Odpowiedz Link Zgłoś
koala_tralalala Re: co robić z borderline? 20.05.11, 11:45 W takim razie ja bym zaczela od rozwiania przypuszczen. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwe Re: co robić z borderline? 23.05.11, 11:35 Rozliczyć z przeszłością się musisz. Każdy to przechodzi, wtedy wydaje się, że to lekarstwo na wszystko, niestety tak nie jest, rozliczasz się, czyli oceniasz: to było dobre, to nie, mimo to jedno i drugie miało na mnie wpływ, po rozliczeniu zaczynasz zwyczajnie akceptować swoje korzenie, dlaczego? bo nie masz innego wyjścia, godzisz się z uczuciem, które Ci często towarzyszyło, że chyba wypadłaś sroce spod ogona bo kompletnie nie pasujesz do swoich rodziców, już tego nie zmienisz akceptujesz i tyle. Musisz to jedynie przegryźć. Tyle, że to wcale nie przynosi oczekiwanego rozwiązania Twoich problemów, jedynie trochę się uspokajasz i zaczynasz widzieć, że wszystko zależy od dwóch zmiennych. Po pierwsze od Ciebie plus wszystkie pozostałe okoliczności, takie na które wpływu nie masz i takie na które masz ale czasem podświadomy. To wkurza najbardziej bo chcesz kontrolować te drugie a one się nie dają, wymykają się rozpoznaniu i kontrolowaniu. Oczywiście o ile jesteś wystarczająco złożonym przypadkiem bo niektórym wystarczy uświadomienie, że gdyby rodzice byli, tacy a tacy albo nie byli tacy a tacy, toby już wszystko było cacy. I żyją spokojnie w harmonii ze sobą bo już wszystko pojęli. Generalnie jednowymiarowym żyje się łatwiej bo nie mają świadomości, że są jednowymiarowi. Kiedyś była to zdecydowana większość, teraz już mniej zdecydowana, w miarę rozwoju, cała ludzkość chyba pogrąży się w depresji, co wtedy? Nie wiem. Miejmy nadzieję, że poziom tego rozwoju nigdy nie będzie wyrównany i Ci bardziej rozwinięci będą chcieli dopasować się do norm, wyznaczanych przez mniej rozwinięty w samoświadomości, ogół, bo tylko to może uchronić świat przed ogólnym chaosem. To co teraz przeżywasz to jakiś krok w rozwoju. O ile nie są to poważne zaburzenia osobowości a chyba nie są, to po jakimś czasem znajdziesz się po prostu na innym etapie, jeśli będziesz mieć problemy to inne już inne, a jeśli akurat nastąpi kilka po sobie sprzyjających okoliczności, wprowadzą Cię w fazę szczęścia. Niestety chwilowego bo człowiek nie ma naturalnego potencjału do osiągania szczęścia długofalowego, zaraz popada w melancholię, że do czegoś się przyzwyczaił czegoś mu brakuje itd, chyba, że złapie punkt odniesienia i zobaczy zboku stratę, to nagle doceni to co ma. Tylko pie......nięci są zawsze uśmiechnięci. Wydaje się, że są dwie drogi do osiągnięcia harmonii wewnętrznej. Prosta jak strzała, którą niektórym udaje się przejść i druga kręta, rozwidlająca się, z tysiącami odnóg, ślepymi uliczkami a nawet zakazami ruchu, jednokierunkowa, jak się już skręci to nie da się wrócić na główną, czy tą drogą się dojdzie do celu zależy od tych, których się spotka po drodze. Odpowiedz Link Zgłoś
log-o Re: co robić z borderline? 23.05.11, 12:07 nie doceniłam kwestii czasu i przemijania by było prosto jak strzała. teraz brakuje mi sił na bunt. załamuje mnie to jak siła rozumu niewiele znaczy jeśli nie masz donośnego głosu i mocnej psychy. no i najgorsze jest wątpienie we własny rozum właśnie. Odpowiedz Link Zgłoś
oliwe Re: co robić z borderline? 23.05.11, 12:48 Tak gdyby chociaż mieć pewność, że zdążysz dojść do ładu ze sobą przed śmiercią. Też najbardziej boję się, że umrę tak głupia, pokręcona i pogubiona jak jestem. Trzymam się jednak jakiejś nadziei, że i te myśli to kwestia stopnia dojrzałości połączonego z wiekiem, w którym akurat jestem. Pytam czasem starszych ludzi jak to jest tak pod koniec życia ale przeważnie patrzą dziwnym wzrokiem ze znakiem zapytania w oczach ale o co chodzi. Trafiam więc chyba na tych co przeszli przez życie prostą drogą. Chyba jesteś trochę młodsza bo ja pewne tematy mam za sobą. Szok przemijania był dla mnie paraliżującym lękiem, strachem wręcz obezwładniającym i czułam niemal fizyczny ból, dopadał mnie w różnych okresach w życiu. Aktualnie uspokoiłam się, życie traktuję jak drogę i tak wiem, że nawet na jeden procent tego co chciałabym zrobić poczuć, doznać nie mam szans. Ale mniej lat nie chciałabym mieć bo i dlaczego miałabym chcieć się cofać. Owszem chciałabym mieć nadzieję, że co fajnego po tym doczesnym będzie albo, żeby mieć możliwość przeżyć raz jeszcze ale inaczej, albo chociaż zobaczyć jakieś "ja" alternatywne, które układa się według innych wyborów. Żyć mi się chce dlatego, że nielogicznie liczę na jakieś odpowiedzi, na które nawet nie umiem sformułować pytań. Rozumiem też dylematy osoby, która nie akceptowała w sobie swojej nieśmiałości i wrażliwości, walczyła z nią, bo naprawdę można nauczyć się tupetu i pozorowanej pewności siebie. Ale przychodzi jakieś zmęczenie i otwartość na jakieś bardziej prawdziwe ja. Chęć akceptacji siebie po przyznaniu przed sobą, że jestem słaba, delikatna, krucha i choć umiem się bronić, to nie chcę tego! Chcę, by mnie po prostu nie krzywdzić, łatwo mnie zranić. Kłopot w tym, że to nie jest krzywdzenie ze złą intencją to krzywdzenie bezmyślne, trudno jednak oczekiwać by każdy pochylał się nad Twoją delikatnością i omijał ją szerokim łukiem byle nie urazić a tylko wspierał i pomagał utrzymać w całości twoje kruche ego. To raczej nie możliwe. Już nie liczę na to. Nastawiam się na słowa, gesty, bodźce, które ranią czasem jak brzytwa ale chyba się uodparniam tylko w inny sposób, bardziej naturalny, nie zakładam pancerza ochronnego, skóra w drodze ewolucji staje się grubsza ;) Odpowiedz Link Zgłoś