Gość: Michal
IP: *.216-194-21-11.nyc.ny.metconnect.net
29.07.02, 03:17
W TV "ABC" ostatnio pokazano reportaż o agentach Mossadu zatrzymanych 11
wrzesnia i przetrzymywanych w wiezieniu przez miesiące na życzenie FBI i CIA.
Paru Zydów zostało aresztowanych po tym, jak zaraz po ataku na WTC robili
zdjęcia stojąc na dachu miniwana. Cieszyli sie, gratulowali... Kobieta, która
to widziała zawiadomiła policję.
Po aresztowaniu okazało sie, że Zydzi mieli dużo gorówki w skarpetce, noże do
ciecia kartonu, podwójny paszport...
Zatrzymano ich i poddano testom na wykrywaczu kłamstw. Jeden odmawiał
poddania sie testom przez tygodnie. Potem sie zgodził i test wykazał, że
kłamie.
Pytano ich, czy współpracują z obcym wywiadem i czy mają coś wspólnego z
atakiem na WTC.
Pracowali dla firmy przeprowadzkowej, kórej szef i pracownicy zniknęli już po
pierwszym przesłuchaniu przez policję. Znaleźli sie w Izraelu...
Wypuszczono tę grupę Zydów po kilku miesiącach, a FBI oficjalnie twierdzi, że
byli zatrzymani w sprawie "wczesniejszej wiedzy" o ataku na WTC...
Jak widać w USA nawet takie rzeczy udaje sie zatuszować.
Znaleziono grupę, która aż prosi sie, by uznano ją za porywaczy , ale wina i
tak nie może na nich spaść, bo są Zydami. Arabów można oskarżyć już bez
żadnego dowodu..