leda16
27.08.11, 23:44
Jakaś cwana mateczka postanowiła skubnąć kasę opisując terapię swojego niedorozwiniętego umysłowo dzieciaka u Samsona. Co prawda w tych sesjach nie uczestniczyła, bo Samson zawsze rodzicielki wywalał za drzwi, ale swoje wie. Krzywda okrutna rzekomo dzieciątko spotkała z powodu tego molestowania a i zdjęcia w świat poszły. Ciekawe, że tę powieść popełniła gdy psycholog od paru lat nie żyje, a rodzina (była żona i córka) raczej baby do sądu nie powlecze.
A pomijając to nieszczęsne molestowanie, czy Samson na prawdę komuś pomógł? Jeśli nie,to skąd ta opinia o świetnym psychoterapeucie? Eihelberger też jest ponoć świetny, pomaga parom, chorym na nerwicę...Tylko sobie nie potrafił pomóc. 3 związki małżeńskie zawarł w tym 2 ze swoimi pacjentkami. I też ciekawe czy to te niewdzięcznice "wybitnego" w mieleniu ozorem kopnęły w zadek, czy rozkapryszone psychoterapeuciątko ma jednak tyle empatii zrozumienia i dobroci warsztatowej co kot napłakał? A tak na prawdę dobrego psychoterapeutę nie poznaje się po certyfikacie, tylko po obrączce na palcu i zdjęciu jego rodziny na biurku. Jeśli samotny, rozwiedziony, to wiać jak od zarazy, bo skoro sam nie umiał sobie życia ułożyć, tym bardziej nie pomoże ułożyć go pacjentom.