Dodaj do ulubionych

zauroczenie przez internet - powszechne ?

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.05.04, 19:47
Zdarzyło się Wam to kiedykolwiek ?
Zaczynacie o kimś takim mysleć ? Wasze zajęcia zaczynają się podporządkowywać
tylko myśli "czy on/ona dzisiaj będzie w internecie i czy uda mi się z nią/nim
porozmawiać?"

Moja koleżanka jest na to bardzo podatna... przeżywa właśnie trzecie kolejne
zauroczenie.... dwa poprzednie ją rozczarowały, nie doszło nawet do
spotkania... Dzwoni do mnie, panikuje, gdy ON nie loguje się dwa dni pod
rząd... Każde miłe słowo pod jej adresem przyjmuje już jako poważną
deklarację... zrywa inne kontakty, by on nie zauważył że flirtuje również z
innymi....

Czy to jest jakoś psychologicznie uzasadnione ? Takie wirtualne zauroczenie ?
Namiastka czego ? Poczucia bycia zaakceptowanym ? pożądanym? interesującym ?
Obserwuj wątek
    • katja Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 20:08
      Moj byly tak sie zauroczyl bedac na GG, ze w koncu zaprosil ta pania do siebie
      do swojego domu. I ta przyjechala.
      Ze mna byl w realu na dobre i zle, ale ta pani dostarczala mu tylko
      internetowych podniet, serduszek, pocalunkow etc. Teraz ja ma. Zobaczymy jak
      dlugo?
      • thistle1 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 21:49
        przeżyłam to,zakochałam się.pisaliśmy do siebie rok,on nagle zamilkł,a ja nie
        śmiałam pytać dlaczego,narzucać się,ciągle tęsknię za nim,choć milczy już pół
        roku,ach...ten zwariowany internet,nie życzę nikomu miłosnego rozczarowania
        przez internet.
    • pumaaa Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 23:03
      Gość portalu: sueno napisał(a):

      ? Takie wirtualne zauroczenie ?
      > Namiastka czego ? Poczucia bycia zaakceptowanym ? pożądanym? interesującym ?

      wydaje mi się, że przyczyna leży w nieśmiałości, dochodzi do tego radość, że
      ktoś dana osobę w końcu zaakceptował, zaczął cieplutko traktować.
      Namiastka czego? sądzę że jest namiastką osiągnięcia pewnej satysfakcji, której
      normalnie brakuje
      • Gość: emka Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.euro / *.euro-net.pl 22.05.04, 23:17
        A moim zdaniem internet wypelnil pewna luke w kontaktach. Coraz wiecej jest
        osob czujacych sie osamotnionymi w swoim otoczeniu, tzn. maja rodziny i
        przyjaciol, ale czegos im brakuje. Ale przede wszystkim jest to forma kontaktu
        dla ludzi samotnych. Uwazam, ze samotni nie sa koniecznie niesmiali. Po prostu
        czesto tak jest, ze nie mamy szansy miec wielkiego kregu przyjaciol lub nie
        potrafimy ich zdobyc.

        A swoja droga przerazajaca jest nasza podatnosc na zauroczenia, nie tylko
        internetowe, :) Bo opisana na wstepie sytuacja mogla miec miejsce takze w
        realu. Kwestia osobowosci.
        • pumaaa Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 23:18
          a nie sądzisz, że czasem dochodzi do tego nutka lenistwa?
        • procesor Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 23:35
          Gość portalu: emka napisał(a):
          > A moim zdaniem internet wypelnil pewna luke w kontaktach. Coraz wiecej jest
          > osob czujacych sie osamotnionymi w swoim otoczeniu, tzn. maja rodziny i
          > przyjaciol, ale czegos im brakuje.

          Tak. Brakuje im pieknych złudzeń.
          Lepsza wirtualna blondyna z dużymi niebieskimi oczamiczy tam brunet z
          zabójczymi czarnymi ślepiami - niz włąsna żona/mąż, znani do bólu (czy aby na
          pewno?), będący pod ręką. To nic że blodyna jest rachityczna wyleniałą szatynką
          a brunet pół-łysym kurduplem. Ale w internecie ONI SĄ TACY PIEKNI! I
          tajemniczy, i tacy.. ach w sam raz dla nas! ;P Internet - jak rekalama -
          sprzedaje nam nasze marzenia.
          I taka zauroczona/zauroczony nie widza że gdyby dla swojej realnej połówki
          poświęcili tyle czasu i starań i myśli - to ta połówka rozkwitłaby pięknie. Że
          mieliby szanse nie na miraż lecz cudowną oazę.
          • Gość: emka Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.euro / *.euro-net.pl 23.05.04, 11:29

            Moze oczekujemy coraz wiecej od zycia, mamy coraz wieksze apetyty. Kiedys
            wszystko bylo prostsze.
            Wezmy na przyklad problem zdrady - czy flirtowanie przez internet to zdradzanie
            partnera? Przyznam sie ze nie chcialabym by moj partner
            wymienial 'serdecznosci' z jakas inna babka on line.
    • joanna_1 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 22.05.04, 23:22
      oj, slabiutka psychicznie ta Twoja koleżanka
    • Gość: ryb Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.cable.ubr06.croy.blueyonder.co.uk 23.05.04, 00:19
      Nigdy, zawsze trzymam dystans i bede trzymal...Kilka osob lubie ale to
      wszystko.
      • Gość: sueno Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.proxy.lucent.com 24.05.04, 09:53
        I nigdy nie poczułeś że kogoś lubisz trochę mocniej.... że Cię zaciekawia,
        intryguje ..? chciałbyś się z tym kimś zobaczyć, skonfrontować swoje
        wyobrażenia o tym kimś ...?
      • malvvina Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 18:04
        buuuuuuuuuuuuuu

        > Nigdy, zawsze trzymam dystans i bede trzymal...Kilka osob lubie ale to
        > wszystko.
    • r.richelieu Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 23.05.04, 01:45
      oczywiście, że się zdarzyło, ba, trwa cały czas zauroczenie, choćby tylko na
      tym forum w kolejności aflabetycznej
      az (wychodzi masochizm), frustro, Imagine, jar, komandos57, kwieto, malone,
      ryb, yaroni, ydorius żeby nie powiedzieć yukka
      resztę mam na końcu języka


      O ;)
    • kwieto Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 23.05.04, 20:07
      > Dzwoni do mnie, panikuje, gdy ON nie loguje się dwa dni pod
      > rząd... Każde miłe słowo pod jej adresem przyjmuje już jako poważną
      > deklarację... zrywa inne kontakty, by on nie zauważył że flirtuje również z
      > innymi....

      To akurat ma niewielki zwiazek z Internetem.
      • Gość: sueno Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.proxy.lucent.com 24.05.04, 09:55
        ????
        • kwieto Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 10:12
          Nie wiem co w tym dziwnego?
          Mysle ze gdyby nawiazala podobny kontakt poza siecia, panikowalaby ze nie
          dzwoni, itd.
          Zachowania bylyby identyczne, tylko odnosilyby sie do innej formy kontaktu
    • iwan_w Grzech wyobraźni 24.05.04, 09:20
      Kontakt przez internet pozostawia zbyt obszerne pole dla wyobraźni; druga osoba
      wydaje nam się być taką, jaką chcielibyśmy, żeby była...

      Tymczasem, rzeczywistość nie umywa się do tego, co sobie wyobraziliśmy.

      Do tego, jeżeli mamy do czynienia z osobą nieszczerą i znającą się na taktyce
      wzbudzenia zainteresowania własną osobą...
      Jakie to śmiesznie proste grać przez internet kogo innego, niż się jest: tu
      przemilczeć, tam dyskretnie dodać...

      A my, nie wiemy nic: nie widzimy twarzy i reakcji, które się na niej malują,
      nie słyszymy głosu i jego drgnień...

      Tak to jest.
      • Gość: zlosliwa Re: Grzech wyobraźni IP: 151.8.104.* 24.05.04, 14:48
        rzeczywistosc czasem przechodzi nasze najsmielsze oczekiwania :))))
        grac mozna ale nie bez konca, prawda i tak wyjdzie na jaw czy jakies "zgrzyty",
        ktore pokazuja ta osobe w innym swietle. a w kazdym zauroczeniu wyobraznia gra
        duza role, to nie dotyczy wylacznie internetu. moze i dobrze ;)
        • iwan_w Re: Grzech wyobraźni 24.05.04, 15:53
          Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

          > rzeczywistosc czasem przechodzi nasze najsmielsze oczekiwania :))))

          Eee, tam. Mówisz o własnych doświadczeniach?

          > grac mozna ale nie bez konca, prawda i tak wyjdzie na jaw czy
          jakies "zgrzyty",
          >
          > ktore pokazuja ta osobe w innym swietle.

          To zależy od inteligencji i wytrwałości grającego.

          • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 24.05.04, 16:03
            tak :))))

            > To zależy od inteligencji i wytrwałości grającego.
            a co z inteligencja odbiorcy? poszla na urlop? to jest wedlug mnie podatnosc na
            scieme. albo ktos jest podatny i daje sie omamic (uwodziciel Tulipan swego
            czasu zbieral zniwo w Polsce a o internecie nikt nie slyszal) albo nie
            • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 24.05.04, 16:13
              Inteligencja odbiorcy jest mniej ważna. To internet, widzisz tylko litery i nic
              więcej. Gra jest bez porównania łatwiejsza niż w rzeczywistości.


              Tulipan inteligentny? Żartujesz, prawda?:)

              P.s.
              Zauroczyłaś się przez internet w kimś, kto pisać potrafił ledwie-ledwie, a w
              realu okazało się, że to umięśniony i ładny chłopiec?
              Rzeczywistość przerosła wyobrażenia?:)

              hi,hi:)...

              • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 24.05.04, 16:15
                Do wieczornych przemyśleń:


                A może to kwestia niedostatku wyobraźni? :)))))


                Pozdrawiam:)
              • Gość: snoop Re: Grzech naiwnosci? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.05.04, 16:59
                jak dla Ciebie tulipan był nieinteligentny to.................;))
              • procesor Re: Grzech naiwnosci? 24.05.04, 21:39
                Istnieją różne rodzaje inteligencji.. Bycie cwanym to tez rodzaj inteligencji.

                BYła taka opowiastka o tym jak dwaj chłopcy spotkali tygrysa czy inna pume. Ten
                o wyzszym IQ i świetnych wynikach w nauce szybko obliczył, ze gdy zaczną biec,
                zwierzę dogoni ich w ciagu 20,7 sekundy. Zdziwony patrzy jak kolega - ten mniej
                inteligentny..- zakłąda szybko wygodne buty do biegania. - Co robisz, i tak nie
                pobiegniesz szybciej niż ta puma! - Wiem, ale wystarczy bym pobiegł szybciej od
                CIEBIE..

                To tak ku przestrodze tym co uwazają sie za super inteligentnych bo testy na
                inteligencję zaliczaja z wysokimi notami. :))
                • j_ar Re: Grzech naiwnosci? 25.05.04, 08:12
                  > To tak ku przestrodze tym co uwazają sie za super inteligentnych bo testy na
                  > inteligencję zaliczaja z wysokimi notami. :))

                  to znaczy, ze (bron boze co bym ja..no..moze troszke) ci, co maja niskie noty
                  na testach iq sa bardzo ale to bardzo bystrzy i wogole? hihihi.. uffff.. od
                  razu mi lepiej, zawsze tak uwazalem ;))..testy klamia!!! sa tendencyjne.. i
                  gupie...;)
                • iwan_w Cwaniactwo=inteligencja? 25.05.04, 09:24
                  procesor napisała:

                  > Istnieją różne rodzaje inteligencji.. Bycie cwanym to tez rodzaj inteligencji.

                  A czy to nie jest tak raczej, że inteligencja jest jedna (ta od IQ, taka szybka
                  matematyka), tylko różnie można ją wykorzystać? Że różnie może się przejawiać?

                  Bycie cwanym albo przebiegłym nie jest dla mnie samo w sobie inteligencją, tak
                  jak nie jest nią bycie, dajmy na to, hi, hi, złośliwym;))

                  > To tak ku przestrodze tym co uwazają sie za super inteligentnych bo testy na
                  > inteligencję zaliczaja z wysokimi notami. :))

                  Osobiście, rozwiązywania testów boję się wprost panicznie. Mogłoby się okazać,
                  że bezpodstawnie uważam się za en..., ten, no, inteligętnego...:))
                  • Gość: zlosliwa Re: Cwaniactwo=inteligencja? IP: 151.8.104.* 25.05.04, 14:32
                    schodzimy na manowce ale niech. poza iq jest jeszcze cos takiego jak
                    inteligencja emocjonalna i jedno nie musi sie przekladac na drugie, bo mozna
                    swietnie sobie radzic z zadaniami ligicznymi i lamiglowkami a kompletnie sobie
                    nie radzic z ludzmi
                    • iwan_w Santorski & Spółka? 25.05.04, 14:40
                      Panna, zdaje się, jest właśnie po lekturze "Inteligencji emocjonalnej"?:))
                      • Gość: zlosliwa Re: Santorski & Spółka? IP: 151.8.104.* 25.05.04, 14:45
                        nie. wystarczy troche pomyslec kawalerze :)
                        • iwan_w hi, hi:) 25.05.04, 15:07
                          I Ty rzekomo to właśnie czynisz, panno mądralińska?:))

                          Ale tylko trochę?:))))
                          • Gość: zlosliwa Re: hi, hi:) IP: 151.8.104.* 25.05.04, 15:32
                            oczywiscie, gdzie mnie do Ciebie... :)))))
                            • iwan_w Re: hi, hi:) 25.05.04, 15:44
                              Ja też tylko trochę:)

                              Żeby Cię nie onieśmielać:)))
                              • Gość: zlosliwa Re: hi, hi:) IP: 151.8.104.* 25.05.04, 15:50
                                chcesz zebym sie rozczarowala? ;)


                                p.s. miales mi napisac skad nie jestes i cisza :(
                                • iwan_w Re: hi, hi:) 25.05.04, 15:58
                                  Rozczarowała tym, że w rzeczywistości jestem bardziej pojętny niż Ci się
                                  zdaje?:)


                                  P.s.
                                  Pisałem. To było, zdaje się, w wątku Kinomaniaku coś tam.

                                  Nie mam linka:)
                                  • Gość: zlosliwa Re: hi, hi:) IP: 151.8.104.* 25.05.04, 16:15
                                    i bede cierpiec, ze sie dalam oszukac ;)


                                    p.s. a nie mozesz drugi raz napisac? forum chodzi jak slimak...
                                    • iwan_w Re: hi, hi:) 26.05.04, 16:39
                                      ...

                                      :)
                  • procesor Re: Cwaniactwo=inteligencja? 25.05.04, 20:29
                    iwan_w napisał:
                    > A czy to nie jest tak raczej, że inteligencja jest jedna (ta od IQ, taka
                    > szybka matematyka), tylko różnie można ją wykorzystać? Że różnie może się
                    > przejawiać? Bycie cwanym albo przebiegłym nie jest dla mnie samo w sobie
                    > inteligencją, tak jak nie jest nią bycie, dajmy na to, hi, hi, złośliwym;))

                    Twoja inteligencja mówi ci że jest tylko jedna?? ;P

                    Jak widac to nie jest takie proste. Ktoś o wysokim IQ może być kompletnie
                    bezradny w załatwianiu zwykłych zyciowych spraw czy w kontaktach międzyludzkich.
                    Ktoś o IQ przeciętnym może natomiast radzić sobie świetnie w takich codzinneych
                    sprawach.
                    Przykład nie ja wymyśliłam lecz zacytowałam. Jest dla mnie ciekawy, bo czyz
                    jednak nie świadczy o lepszym pomyśle tego mniej inteligentnego(?).

                    Testy na inteligencję mają te cechę że im więcej się ich rozwiązuje tym lepeij
                    zna sie sztuczki w nich stosowane. I dwie osoby o (prawdopodobnie)zbliżonym
                    poziomie inteligencji moga uzyskac zupełnie rozbiezne wyniki - jeśli jedna z
                    nich po prostu juz miała do czynienia z takimi testami. Ot, uczenie sie.

                    Zreszta geniusz - to to tez odchylenie od normy.

                    > Osobiście, rozwiązywania testów boję się wprost panicznie. Mogłoby się
                    > okazać, że bezpodstawnie uważam się za en..., ten, no, inteligętnego...:))

                    :))
                    Jeśli panicznie - cóż, zwróć sie do swojego psychoterapeuty.. może postawi ci
                    diagnozę.. jak rozwiązesz jakiś tescik.. :P
                    • iwan_w Re: Cwaniactwo=inteligencja? 26.05.04, 16:52
                      Tak poważnie: to nie lubię, kiedy zaradnych życiowo cwaniaków nazywa się
                      inteligentnymi.

                      A spotykam się z takimi określeniami.
                      Zdobył ciepłą posadkę, zakręcił się przy kim trzeba, znaczy - jest
                      inteligentny. Albo gorzej jeszcze - mądry z niego chłopak. Dał radę.

                      Dla mnie inteligencja to zdolność szybkiego i syntetycznego myślenia,
                      kojarzenia faktów. Być może, że jest to inteligencja w wąskim znaczeniu, ale
                      takie jest dla mnie najistotniejsze.

                      Inteligencja emocjonalna? Dziwnie to dla mnie brzmi.

                      A testy, że są zawodne? Oczywiście, ale to zupełnie odrębna kwestia: pomiarów i
                      błędów, jakimi są obarczone. To, że ktoś wyszkoli się w ich rozwiązywaniu, nie
                      znaczy, że skoczy mu do góry poziom IQ.

                      A psychoterapeuty swojego nie mam. Czyżby już pora?:)
              • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 24.05.04, 22:49
                pan iwan sie zezloscil? :)
                moze zle sie wyrazilam, moze to nie inteligencja a madrosc, wyczucie ludzi lub
                jego brak decyduje o tym, ze ktos potrafi sie zauroczyc jedynie w slowach a po
                spotkaniu w realu przezywa totalne rozczarowanie.
                Tulipana podalam jako przyklad doskonalego omamiacza, ktory swietnie sobie
                radzil w realu, jemu internet nie byl potrzebny do cyganienia kobiet wiec mozna
                wysnuc wniosek, ze to nie jest tylko kwestia internetu i "liter". bo moze sie
                zdarzyc,ze spotkasz piekna blondyne 90 w biuscie, 170 cm wzrostu i tez sie
                zauroczysz, jak Cie jeszcze bedzie odpowiednio komplementowac ale co tak
                naprawde ona soba reprezentuje to tez nie bedziesz wiedzial i tez sie mozesz
                rozczarowac po dluzszym okresie znajomosci
                chyba jestem zlym przykladem bo nie zauroczylam sie przez internet w nikim,
                kogos poznalam, spotkalismy sie i nie bylo rozczarowanan a wrecz przeciwnie.
                do zauroczenia potrzebny mi kontakt fizyczny (spotkanie mam na mysli ;), same
                litery to za malo, ale slowa moga wzmacniac juz istniejace zauroczenie ale go
                nie wywolaja


                p.s. moze rzeczywiscie brak mi wyobrazni bo gdy slysze jakies mile slowka pod
                swoim adresem to nie widze sie zaraz na slubnym kobiercu z ksieciem z bajki za
                jakiego przedstawia sie rozmowca ;)
                • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 25.05.04, 09:42
                  Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                  > pan iwan sie zezloscil? :)

                  Bynajmniej:)

                  > moze zle sie wyrazilam, moze to nie inteligencja a madrosc, wyczucie ludzi
                  lub
                  > jego brak decyduje o tym, ze ktos potrafi sie zauroczyc jedynie w slowach a
                  po
                  > spotkaniu w realu przezywa totalne rozczarowanie.

                  Ale kto mówił o t o t a l n y m rozczarowaniu? Ja nie.

                  > Tulipana podalam jako przyklad doskonalego omamiacza, ktory swietnie sobie
                  > radzil w realu, jemu internet nie byl potrzebny do cyganienia kobiet wiec
                  mozna
                  >
                  > wysnuc wniosek, ze to nie jest tylko kwestia internetu i "liter".

                  Nie pisałem, że jest to kwestia tylko i wyłącznie internetu, ale, że ten
                  ostatni znacznie rzecz całą upraszcza i stwarza większe "możliwości" grającemu.

                  bo moze sie
                  > zdarzyc,ze spotkasz piekna blondyne 90 w biuscie, 170 cm wzrostu i tez sie
                  > zauroczysz, jak Cie jeszcze bedzie odpowiednio komplementowac ale co tak
                  > naprawde ona soba reprezentuje to tez nie bedziesz wiedzial i tez sie mozesz
                  > rozczarowac po dluzszym okresie znajomosci

                  Nie, ja już wiem, co ona sobą reprezentuje, co ma, a czego jej brakuje:)

                  > chyba jestem zlym przykladem bo nie zauroczylam sie przez internet w nikim,
                  > kogos poznalam, spotkalismy sie i nie bylo rozczarowanan a wrecz przeciwnie.

                  I cóż dalej? Kumplujecie się? I dlaczego wręcz przeciwnie? Co w nim takiego
                  było, że wręcz przeciwnie?

                  > do zauroczenia potrzebny mi kontakt fizyczny (spotkanie mam na mysli ;), same
                  > litery to za malo, ale slowa moga wzmacniac juz istniejace zauroczenie ale go
                  > nie wywolaja
                  >
                  Jesteś osobą pragmatyczną? Praktyczną? Rozsądną?

                  > p.s. moze rzeczywiscie brak mi wyobrazni bo gdy slysze jakies mile slowka pod
                  > swoim adresem to nie widze sie zaraz na slubnym kobiercu z ksieciem z bajki
                  za
                  > jakiego przedstawia sie rozmowca ;)

                  Ech. Dla Ciebie wyobraźnia to zaraz ślubny kobierzec. Monotonia. Nic
                  oryginalnego;)
                  • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 25.05.04, 14:43
                    iwan_w napisał:

                    > Bynajmniej:)
                    uff ;)

                    > Ale kto mówił o t o t a l n y m rozczarowaniu? Ja nie.
                    przeczytaj swoj pierwszy post na tym watku...
                    ale jesli nie totalne to w czym problem? nie jest taka jak sie spodziewales ale
                    czy to ja wyklucza w ogole ze znajomosci?


                    > I cóż dalej? Kumplujecie się? I dlaczego wręcz przeciwnie? Co w nim takiego
                    > było, że wręcz przeciwnie?
                    z jednym od trzech lat z drugim poltora. jestem dlugodystansowcem ;D
                    a co w nim jest? myslalam, ze to nie mozliwe zeby ktos mogl byc rzeczywiscie
                    taki :))))


                    > Jesteś osobą pragmatyczną? Praktyczną? Rozsądną?
                    moze... ale czytajac jakies historie milosne tez sie nie zakochuje w bohaterze
                    czy ogladajac film. z tego sie wyrasta


                    > Ech. Dla Ciebie wyobraźnia to zaraz ślubny kobierzec. Monotonia. Nic
                    > oryginalnego;)
                    chcialam zebys zrozumial ;)
                    gdybym napisala, ze wyobrazam sobie dziki seks pod woda to moglabym nie odniesc
                    efektu ;D
                    • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 25.05.04, 15:05
                      Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                      > iwan_w napisał:
                      > > Ale kto mówił o t o t a l n y m rozczarowaniu? Ja nie.
                      > przeczytaj swoj pierwszy post na tym watku...
                      > ale jesli nie totalne to w czym problem? nie jest taka jak sie spodziewales
                      ale
                      >
                      > czy to ja wyklucza w ogole ze znajomosci?

                      Przeczytałem, nie było o totalnym:)

                      W czym problem? W tym, że każde rozczarowanie jest dla mnie przykre. To takie -
                      rozbicie iluzji, przekłucie balonika napełnionego powietrzem.

                      Rozczarować się mogę ja, ale i ona. Albo oboje.

                      Czy wyklucza ze znajomości? Niekoniecznie. Zresztą, nie mam tutaj bogatych
                      doświadczeń. Bardzo nikłe raczej. Nie wyklucza, ale znajomość trzeba
                      przewartościować. Ale niekiedy wyklucza. To zależy, czy była gra czy też nie.
                      Ale nie tylko od tego:)



                      > > I cóż dalej? Kumplujecie się? I dlaczego wręcz przeciwnie? Co w nim takieg
                      > o
                      > > było, że wręcz przeciwnie?
                      > z jednym od trzech lat z drugim poltora. jestem dlugodystansowcem ;D
                      > a co w nim jest? myslalam, ze to nie mozliwe zeby ktos mogl byc rzeczywiscie
                      > taki :))))

                      Zakładałaś więc scenariusz negatywny? Że nie jest taki, jakim wydaje się być na
                      necie? Świadomie czy nieświadomie?

                      > > Jesteś osobą pragmatyczną? Praktyczną? Rozsądną?
                      > moze...

                      Wiedziałem:)
                      >
                      >
                      > > Ech. Dla Ciebie wyobraźnia to zaraz ślubny kobierzec. Monotonia. Nic
                      > > oryginalnego;)
                      > chcialam zebys zrozumial ;)
                      > gdybym napisala, ze wyobrazam sobie dziki seks pod woda to moglabym nie
                      odniesc
                      >
                      > efektu ;D


                      Oooooo?! Teraz efekt jest...:)
                      • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 25.05.04, 15:44
                        > Przeczytałem, nie było o totalnym:)
                        "rzeczywistosc ma sie nijak do wyobrazen" - dla mnie to jest jednoznaczne...


                        > W czym problem? W tym, że każde rozczarowanie jest dla mnie przykre. To
                        takie -
                        >
                        > rozbicie iluzji, przekłucie balonika napełnionego powietrzem.
                        >
                        > Rozczarować się mogę ja, ale i ona. Albo oboje.
                        >
                        > Czy wyklucza ze znajomości? Niekoniecznie. Zresztą, nie mam tutaj bogatych
                        > doświadczeń. Bardzo nikłe raczej. Nie wyklucza, ale znajomość trzeba
                        > przewartościować. Ale niekiedy wyklucza. To zależy, czy była gra czy też nie.
                        > Ale nie tylko od tego:)
                        cos krecisz, nie bardzo rozumiem. jak sie kogos lubi to sie go lubio nawet jak
                        sie okazal inny niz w wyobrazeniach. a jak ktos oszukiwal to co za podstawy
                        znajomosci?


                        > Zakładałaś więc scenariusz negatywny? Że nie jest taki, jakim wydaje się być
                        na
                        >
                        > necie? Świadomie czy nieświadomie?
                        powedzmy, ze bylam ostrozna. bo nawet jesli mowil prawde to nie znaczy, ze
                        sobie przypadniemy do gustu no bo jakies tam wyobrazenia mielismy na wlasny
                        temat. ale przypadlismy :)))))


                        > Oooooo?! Teraz efekt jest...:)
                        a jaki? moze rozwiniesz...? ;D
                        • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 26.05.04, 16:38
                          Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                          > > Przeczytałem, nie było o totalnym:)
                          > "rzeczywistosc ma sie nijak do wyobrazen" - dla mnie to jest jednoznaczne.
                          >
                          >
                          > > W czym problem? W tym, że każde rozczarowanie jest dla mnie przykre. To
                          > takie -
                          > >
                          > > rozbicie iluzji, przekłucie balonika napełnionego powietrzem.
                          > >
                          > > Rozczarować się mogę ja, ale i ona. Albo oboje.
                          > >
                          > > Czy wyklucza ze znajomości? Niekoniecznie. Zresztą, nie mam tutaj bogatych
                          >
                          > > doświadczeń. Bardzo nikłe raczej. Nie wyklucza, ale znajomość trzeba
                          > > przewartościować. Ale niekiedy wyklucza. To zależy, czy była gra czy też n
                          > ie.
                          > > Ale nie tylko od tego:)
                          > cos krecisz, nie bardzo rozumiem. jak sie kogos lubi to sie go lubio nawet
                          jak
                          > sie okazal inny niz w wyobrazeniach. a jak ktos oszukiwal to co za podstawy
                          > znajomosci?

                          Ale co to znaczy "inny"? Może właśnie odpadło to, co nas ciekawiło?

                          I co to znaczy "oszukiwał"? Czy zgrabne przemilczenie też jest oszustwem?


                          >
                          > > Zakładałaś więc scenariusz negatywny? Że nie jest taki, jakim wydaje się b
                          > yć
                          > na
                          > >
                          > > necie? Świadomie czy nieświadomie?
                          > powedzmy, ze bylam ostrozna. bo nawet jesli mowil prawde to nie znaczy, ze
                          > sobie przypadniemy do gustu no bo jakies tam wyobrazenia mielismy na wlasny
                          > temat. ale przypadlismy :)))))

                          To ładnie, miałaś szczęście...


                          >
                          >
                          > > Oooooo?! Teraz efekt jest...:)
                          > a jaki? moze rozwiniesz...? ;D


                          Rozwijam: efekt jest...


                          Duży.

                          :)
                          • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 28.05.04, 18:00
                            iwan_w napisał:

                            > Ale co to znaczy "inny"? Może właśnie odpadło to, co nas ciekawiło?
                            jesli was interesowalo wyobrazenie a nie zywy czlowiek to nie ma innego wyjscia
                            z tej sytuacji jak pozegnanie


                            > I co to znaczy "oszukiwał"? Czy zgrabne przemilczenie też jest oszustwem?
                            zalezy czego dotyczy. jezeli pytales wprost a odpowiedz byla niezgodna z
                            rzeczywistoscia to jest oszustwo. jesli nie pytales - to nie ;).


                            > To ładnie, miałaś szczęście...
                            szczescie ze go sie spotkalam. ale reszta juz od nas zalezala i dobrze
                            wykorzystalismy czas jaki byl przed realem.
                            • iwan_w Re: Grzech naiwnosci? 29.05.04, 13:00
                              Gość portalu: zlosliwa napisał(a):

                              > iwan_w napisał:
                              >
                              > > Ale co to znaczy "inny"? Może właśnie odpadło to, co nas ciekawiło?
                              > jesli was interesowalo wyobrazenie a nie zywy czlowiek to nie ma innego
                              wyjscia
                              >
                              > z tej sytuacji jak pozegnanie
                              >

                              Nie w tym rzecz. Interesował żywy człowiek - tyle, że okazał się być inny, niż
                              sobie wyobraziliśmy.


                              > > I co to znaczy "oszukiwał"? Czy zgrabne przemilczenie też jest oszustwem?
                              > zalezy czego dotyczy. jezeli pytales wprost a odpowiedz byla niezgodna z
                              > rzeczywistoscia to jest oszustwo. jesli nie pytales - to nie ;).
                              >

                              A jeśli pytałem, odpowiedź nie została udzielona w ogóle? A sytuacja nie jest
                              oczywista, tzn. nie można jednoznacznie braku odpowiedzi zinterpretować?

                              Poza tym, pytania moło nie być. Np. opisujesz rozmówcy, "jaka jesteś". Piszesz
                              o różnych cechach swojeo charakteru, ale nie dodajesz, że jesteś - haha! -
                              złośliwa...:)))


                              • Gość: zlosliwa Re: Grzech naiwnosci? IP: 151.8.104.* 29.05.04, 19:49
                                iwan_w napisał:

                                > Nie w tym rzecz. Interesował żywy człowiek - tyle, że okazał się być inny,
                                niż
                                > sobie wyobraziliśmy.
                                >

                                interesowalo wyobrazenie a nie zywy czlowiek, bo gdybyscie sie znali to byscie
                                sie nie rozczarowali - wiedzielibyscie jacy jestescie

                                >
                                > A jeśli pytałem, odpowiedź nie została udzielona w ogóle? A sytuacja nie jest
                                > oczywista, tzn. nie można jednoznacznie braku odpowiedzi zinterpretować?
                                pytania tez trzeba umiec zdadawac ;) jak w grze w ktorej mozna odpowiadac tylko
                                tak-nie. od pytan zalezy czy sie odgadnie zagadke
                                pytania moglo nie byc ale z przebiegu tej rozmowy wnioskuje ze bylo. mniej
                                wazne jest to co czlowiek mowi wprost o sobie a to co jest miedzy slowami;
                                czasem nie trzeba mowic ze sie jest zlosliwym to wynika z kontekstu rozmowy.
                                a na przyklad na tym forum spotkalam sie z opina , ze moje posty nie sa
                                bardziej zlosliwe niz innych a taki nick wprowadza w blad - no i co? nick
                                (odpowiedzi wprost) czasem powoduja uprzedzenia - spodziewasz sie ze ten ktos
                                bedzie wlasnie "taki" i odpowiednio sie nastawiasz a to przeciez nie musi byc
                                prawda i bardziej sie zwraca uwage na to kto mowi a nie co, to tez zaburza
                                odkrycie prawdy
    • j_ar Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 09:39
      no baaa... oczywiscie, ja to bardzo czesto tak sie zakochuje..oo.. nawet
      wiecej, dzien bez zakochania sie w kims w internecie uwazam za stracony...
      ktora dzis bedzie ofiara...hmmm..no ktora? ....hahahahaha
      • aretha04 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 10:19
        j_ar napisał:

        > no baaa... oczywiscie, ja to bardzo czesto tak sie zakochuje..oo.. nawet
        > wiecej, dzien bez zakochania sie w kims w internecie uwazam za stracony...
        > ktora dzis bedzie ofiara...hmmm..no ktora? ....hahahahaha
        >

        hihihi
        a może ja????? takie zimno na dworze, że przydałoby się przytulić do kogoś
        ciepłego:))))

        pozdrawiam
        A.
        • kokesz1 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 16:19
          aretha04 napisała:

          > hihihi
          > a może ja????? takie zimno na dworze, że przydałoby się przytulić do kogoś
          > ciepłego:))))

          Chick to chick, post to post? :)

    • malvvina Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 24.05.04, 18:03
      dziecinada
      wyrosnie z tego

      > Zdarzyło się Wam to kiedykolwiek ?
      > Zaczynacie o kimś takim mysleć ? Wasze zajęcia zaczynają się podporządkowywać
      > tylko myśli "czy on/ona dzisiaj będzie w internecie i czy uda mi się z nią/nim
      > porozmawiać?"
      >
      > Moja koleżanka jest na to bardzo podatna... przeżywa właśnie trzecie kolejne
      > zauroczenie.... dwa poprzednie ją rozczarowały, nie doszło nawet do
      > spotkania... Dzwoni do mnie, panikuje, gdy ON nie loguje się dwa dni pod
      > rząd... Każde miłe słowo pod jej adresem przyjmuje już jako poważną
      > deklarację... zrywa inne kontakty, by on nie zauważył że flirtuje również z
      > innymi....
      >
      > Czy to jest jakoś psychologicznie uzasadnione ? Takie wirtualne zauroczenie ?
      > Namiastka czego ? Poczucia bycia zaakceptowanym ? pożądanym? interesującym ?
      • Gość: sueno Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 21:30
        tak, na pewno, ma dopiero 38 lat...
    • Gość: Sergiusz Chłodnym okiem IP: 213.17.172.* 25.05.04, 00:10
      > Zdarzyło się Wam to kiedykolwiek?
      Zaczynacie o kimś takim myśleć? Wasze zajęcia zaczynają...
      [...]
      ... "czy on/ona BĘDZIE, czy uda mi się z nią/nim porozmawiać?" <

      --------
      • Gość: balbina Re: Chłodnym okiem IP: *.bredband.comhem.se 25.05.04, 20:57
        Tak, wydaje nam sie , ze nawet mozemy sie zakochac przez internet, bywa , ze
        ludzie pokonuja 1000 km aby spotkac sie z ta wymarzona wirtualna postacia.
        Wyobrazcie sobie , ze po 6 miesiach cudownej korespondencji i zbrataniu dusz
        idziemy na to wymarzone spotkanie...na przeciw nam wychodzi karzelek 135 cm z
        pomarszczona buzka i pieknym usmiechu szerokich ust? I co? Wtedy te wszystkie
        listy sa bez znaczenia, bo to nie to, szok!
        I na odwrot spotykajac danego karzelka w realu, nic o nim nie wiemy i myslimy ;
        nigdy w zyciu! ale zaczynamy rozmowe , potem on zaprasza nas do kina
        itd...znajomosc sie przeciaga i nagle mamy sobie tyle do powiedzenia, ze juz
        nie ma znaczenia jego wyglad, czy tak nie jest? I mozemy sie nawet zakochac.
        Wiec, co jest wazniejsze? Czy ta wirtualna znajomosc czy ta realna?
        Real jest uczciwszy, gdzy daje nam wszystkie szanse od razu i do poglebiania
        znajomosci a internet tak jakby zaczynal od konca, najpierw piszemy a potem
        musimy sie siebie uczyc na nowo przez kontakt fizyczny.
        • Gość: thais Re: Chłodnym okiem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.05.04, 21:32
          zgadzam się , niejednokrotnie tak właśnie myslałam
        • Gość: Alika Re: Chłodnym okiem IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.05.04, 09:29
          balbina dobrze mówi
          100% mojego poparcia

          w necie jest wszystko od końca
        • Gość: Sergiusz Okiem nieco kaprawym IP: 213.17.172.* 26.05.04, 10:26
          "bo to nie to"...

          Bo co nie co?
          Bo właśnie ktoś sobie coś wyobraził i przyjął to za pewnik? Bo do przeczytanych
          słów dopasował postać wymarzonego dwumetrowego drągala? Jeśli tak uczynił, to
          jest po prostu głupi albo przynajmniej bezmyślny (co właściwie na jedno
          wychodzi).

          Zawieść się, owszem, można - ale wyłącznie na tym, CO napotkany osobnik mówi.
          Nawet nie na tym JAK mówi. Tyle, że spotykając kogoś tzw. realnego też się
          można na nim, po jakimś czasie, przecudnie zawieść.


          Nie wartościuję: >znajomości zawarte "realnie" - znajomości zawarte
          "wirtualnie"<. Uważam, że przy odrobinie rozsądku i zdrowego podejścia obie
          wersje mogą być tak samo cenne. Nie przesadzajmy - nie ma jakichś specjanych
          wirtualnych ludzi, za internetowymi słowani też stoi kilkadziesiąt kilogramów
          żywego białka z dodatkami.

          S.

    • Gość: jasne Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.aster.pl 26.05.04, 00:43
      jasne, że się zdażyło

      jesem strasznie zakochana.
      on też - na szczęście
      ale szybko się w realu poznaliśmy
      już ponad rok

      cały czas motylki w brzuchu
      • Gość: thais Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.proxy.lucent.com 26.05.04, 09:44
        szczęściara :))))
        • Gość: balbina Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: *.bredband.comhem.se 26.05.04, 13:29
          Jasne, ze mozna spotkac kogos w internecie z ktorym sie ulozy, ale ja chcialam
          powiedziec cos innego.
          Ze fizycznosc jest bardzo wazna i ta "chemia", ktorej nie ma przez internet.
          Rozczarowan jest niestety wiecej...nie ma o czym dyskutowac.
          Spotykajac w realu od razu wiemy czy "chemia" sie zgadza, mozemy sie zakochac
          nawet w przestepcy natomiast przez internet mozna przez rok wymieniac
          najpiekniejsze poematy a gdy dojdzie do spotkania i wyglad jest nie do
          zaakceptowania to wszystko pryska w sekunde.
          To nazywam poznawaniem sie "od konca"
          • j_ar Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 26.05.04, 13:53
            ech..a co z zaletami duszy, serca i wogole, wszedzie ta dupa najwazniejsza?...
            no..cycuszki mniam mniam tez oczywiscie, bo bym zapomnial...ech..naterialisci
            • komandos57 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 26.05.04, 13:55
              j_ar napisał:
              > no..cycuszki mniam mniam tez oczywiscie,
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              O tak,kiedys taka jedna chciala mnie wyssac....z mojego cycucha.Bylbym nawet
              przypuscil.....
              • j_ar Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 26.05.04, 13:57
                rozumiem, ze sie jej nie dales, niedobrej jednej hahahaha
                • komandos57 Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? 26.05.04, 14:04
                  j_ar napisał:

                  > rozumiem, ze sie jej nie dales, niedobrej jednej hahahaha
                  xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
                  Wiesz co,byla ona troche zezowata.i jak sie znizyla,sadzilem ze chce mnie cepnac
                  (cempnac) za jadra.I wtenczas dowiedzialem sie ze jest wytrawna
                  forumowica.........zywym koszmarkiem
          • Gość: zlosliwa Re: zauroczenie przez internet - powszechne ? IP: 151.8.104.* 26.05.04, 14:40
            jak dla kogos wyglad jest najwazniejszy to niech sie zakochuje w przestepcy.
            btw skoro nie ma chemii w necie to skad zauroczenie?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka