Gość: apie
IP: *.dz.euro-net.pl
03.06.04, 22:44
zastanawia mnie ta "samotnosc" tak czesto poruszana na forach kobieco-
psychologiczno-spolecznych? to chyba na prawde jest problem wspołczesności.
pare miliardow ludzi na ziemi,a niekotrzy cierpia na samotnosc. absurd. tloki
na chodnikach.korki na ulicach.wiem: samotnosc to stan duszy.ale jakiej
duszy.czlowiek jest istota spoleczna i chyba po prostu przez komputery i kase
zapomnial ze nia jest.milosci sie szuka na czatach. absurd.zakochujemy sie w
literkach i placzemu ze nie odpisuje ten ideal z wirtuala. absurd.jak to jest
z ta samotnoscia? niech ktos mi udowodni, ze jest ona na prawde problemem, a
nie schiza posmodernistycznego (fe co za slowo) czlowieka???