caramel.ki
25.02.12, 13:09
ucze sie francuskiego. z powodow praktycznych. no i ku..., nie moge, no...
ten jezyk brzmi jakby zdebilaly komediant sie wypowiadal.
hellllp! jak tego nie slyszec?
i prosze... nie piszcie, jaki pikny, subtelny, wyrafinowany, aaaaach i orgazm. to pizdzieleckie brzmienie mnie wywala. dywersja calkowita. co zdanie, smiech mnie rozwala. co robicccc??
despera z deprecha .<
a juz sluchac go nie daje rady dluzej niz 20 min. rzyg mnie ogarnia.