juste-moi
08.09.12, 21:11
Jestem po długiej i bolesnej rozmowie z ojcem. Dokładnie 5 lat temu zostawił mnie i matkę i odszedł do kochanki (dosłownie z dnia na dzień). Nie uporałam się z tym emocjonalnie, za każdym razem kiedy go widzę (3 razy w tym roku), zaczynam płakać. On stwierdził, że żyję przeszłością i generalnie mam sobie dać z tym radę sama. Był to dla mnie bardzo trudny okres, w dodatku moja matka wyjechała za chlebem do Anglii i wylądowałam u dziadków. Ojciec mnie nie wspiera, nie pomaga, płaci połowę alimentów bo twierdzi że go nie stać. Jest niedostępny, nie umie rozmawiać o emocjach. Otworzyłam się przed nim, powiedziałam, że czuję się odrzucona, a on wpadł w złość. Dodam, że to obecnie trzeźwy alkoholik. Powiedział, że mogę więcej nie przyjeżdżać, bo mam tylko pretensje i wywlekam sprawy sprzed lat, i psuję mu humor. Próbowałam go namówić, żeby przyjechał do mnie (miasto 40 km odległości, ale on dużo pracuje i w weekendy mu się nie chce nigdzie jeździć. Proponowałam , żeby odwiedził mnie tam gdzie studiuje, ale mówi, że nie ma urlopu. Przed chwilą się dowiedziałam od jego konkubiny, że byli miesiąc temu w Zakopanem i że nie chciał mnie wziąć, bo się czegoś bał. Od wielu lat nie byłam z nim na żadnym wyjeździe, i to kłamstwo , że mu urlopu nie dadzą, dobiło mnie. Jestem załamana...