Dodaj do ulubionych

Dlaczego???

IP: *.oepd.com.pl 18.03.02, 07:03
Dlaczego po siedmiu latach w związku, po 1,5 roku od ślubu powidziała przez
telefon ze sie wyprowadza. Cały czas okłamywała i dawała do zrozumienia ze mamy
szanse, ze sie z nim prawie nie kontaktuje, ze o nim zapomina, kocha sie
przytula i mówi czułe słowa, a kończy przez telefon.
Znalazłem ją namówiłem do powrotu i wróciła ze mną. Jednka wiem ze ciągle mysli
o nim, sam nawet ją zawoze do niego, by skończyła to wszystko, by namóiła go do
powrotu do zony do dzieci. Jednak on mówi ze tego nie zrobi.
Ją dręczą wyrzuty sumienia i jak rozmawiam z nią o nim to wiem ze facet tylko
unieszczęsliwi moją zone, nie zapewni jej tego co ja jej daje, niegdy nie
osiągnie stabilizacji emocjonalniej jaką ja jej zapewniam i ona dobrze o tym
wie.
mówi ze wszystko rozumie co do niej mówie i co moze spowodować jej decyzja
odejścia ode mnie. Nie chce jej trzymac na siłe, ale nie moge dopuścic do tego
ze bedzie nieszczęsliwa przez reszte zycia. Przeciez przyrzekłem jej ze bedą
sie nia opiekował, dbał i szanował. On jej tego nie da, a ja tak.
Nie mówcie, ze musi sie sama sparzyć by docenic to co miała, bo skutki tego
bedą straszne dla jej otoczenia i w razie niepowodzenia w zwiazku z nim
zostanie zupełnie sama na swiecie (choć chce nawet wówczas przy niej trwać)
straci najblizszych którzy sie od niej odwrócą. Nie moge do tego dopuścic!!!
Bo jestem jej męzem, wierze w siłe przysiegi, siłe prawdziwej miłosci, siłe
honoru męskiego, siłe rodziny.
Obserwuj wątek
    • Gość: woman Re: Dlaczego??? IP: *.larr.lodz.pl 18.03.02, 12:57
      Gdybys tylko przestal nagle o nia zabiegac, przestal namawiac, prosic, daj jej
      troche czasu, nawet pozwol jej odejsc. Nie odzyskasz jej jesli stale bedziesz
      zebral o milosc. Sprobuj sie odsunac, pokazac ze ci nie zalezy. To aburdalne
      rozwiazanie, nieprawdaz? Ale to dziala. Zawsze
    • Gość: oak Re: Dlaczego??? IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 18.03.02, 13:35
      No masz chłopie problem. Wyrazy współczucia. Nie, nie odpowiem na pytanie
      dlaczego, może ktoś inny się odważy, nie znając genezy tej całej sytuacji.
      Sądzę, że jeśli naprawdę szukasz odpowiedzi powinieneś, co nie co dopowiedzieć.
      Jeśli chciałeś tylko gdzieś wykrzyczeć swój ból, to żadne dopowiedzenia nie są
      konieczne.
      Najbardziej podziwiam Cię za ten ostatni akapit, o sile ... tylko co zrobić gdy
      umiera to co zawsze umiera ostatnie – nadzieja. I czy ten „męski honor”, jest
      naprawdę taki silny, śmiem w to wątpić, nie wątpię że Twój, ale męski ??? a co
      to jest ? ... i jeszcze jedno zważaj jednak by ten honor, nie stał się jedynie
      przyczyną łez i bólu....
      Może to co proponuje Woman jest dobrą radą. Ludzie mawiają „że z miłością jest
      jak z masłem, odrobina chłodu na pewno nie zaszkodzi”, ale... to być może tylko
      statystyka, pomoże w 99 przypadkach a tym jednym nie.
      Trzymaj się rycerzu
      oak /male/

      • zuru74 Re: Dlaczego??? 19.03.02, 08:46

        Dzieki za rady i wsparcie
        ale to niestety juz koniec, choc nie poddaje sie
        wczoraj pojechała do niego i została z nim, sam na to pozwoliłem
        Bo chciała sie przekonac jak to jest beze mnie i sie przekonała
        Nie jest szczęsliwa, cierpi, lecz trwa przy swojej mysli ze chce byc z nim
        Sama sie unieszczęsliwia i dla mnie jest to najbardziej bolesne
        powiedziałem ze zawsze moze wrócic jesli bedzie miała taką potrzebe
        Prawdopodobnie dzis lub jutro sie spakuje, pozegna sie i w ten sposób skonczy sie
        nasz zwiazek. Dzieki temu zwiazkowi stałem sie prawdziwym mężczyzną,
        odpowiedzialnym, czulym, wrazliwym, kochającym ona o tym wie, ale mnie odrzuca.
        Odrzuca mimo tego ze ma obawy w stosunku do jego osoby, a co do mnie nie ma.
        Dziwne to wszystko, ale zrobilem co w mojej mocy by była ze mną
        lecz własnie ten meski honor nie pozwala mi na to by ją szantazować, spowodowac
        by była ze mną z litości, aby sobie za jakiś czas nie wyrzucała ze miała szanse
        odejść, a tego nie zrobiła. Zrobi to w najbliższych dniach.
        Chce dla niej jak najlepiej, ale jej na siłe nie zatrzymam. wierze nadal w jej
        miłosc i swoja miłość do Niej.
        ale sama sie unieszczęsliwia, bedzie to gorzka lekcja zycia dla Niej, mam nadzije
        ze wróci dopóki nie bedzie za późno.
        Smutno mi, ale to jej decyzja.
        • ry_benka Re: Dlaczego??? 19.03.02, 10:12
          Mi też zrobiło się smutno po przeczytaniu tego wątku... Jak to jest,że ci
          faceci, którzy chcą i starają się kochać swoje partnerki do "grobowej deski" są
          porzucani, a ich uczucia deptane? Ciężko mi to zrozumieć... Mimo wszystko
          pozdrawiam cieplutko i życzę, by Twoja Kobieta w porę zreflektowała się co
          traci i wróciła...na stałe. Trzymaj się:)
        • ja27 Re: Dlaczego??? 19.03.02, 10:54
          Jesteś bardzo rozsądnym facetem. Wiem ze strasznie cierpisz… ale poradzisz
          sobie.
          Twoja żona może wróćić ..ale może też już nigdy nie bedziecie razem …..

          tak jak napisałeś - to jej decyzja . Tylko szkoda ze i Ona i przede wszystkim
          Ty za to płacisz .

          Jak to mi ktoś mądry na tym forum napisał : “ Co Cie nie zabije – wzmocni Cię “
          i jak tez tak myślę.

          TRZYMAJ SIE CHŁOPIE … będzie dobrze ; ))

          Duzo ludzi przez takie rzeczy przechodzi …..

          POWODZENIA …
          I sporóbuj cieszyć się piękną wiosną ; )))))))
    • Gość: mania Re: Dlaczego??? IP: *.pl / 10.1.2.* 19.03.02, 22:05
      Podziwiam Twoją miłość, siłe i chęć walki o żonę. Jednak nic na siłe, nie
      możesz jej serca zmusić do tego aby została z wpoim sercem kiedy jej ciało i
      dusza chce czegoś nowego, lepszego może? To jest niewiadoma, skutki będą po
      jakimś czasie, daj jej ten czas.
      Ja byłam w związku odwrotnym, facet zonaty, był ze mną a nagle po kilku
      miesiącah wrócił do zony.Ona wie o mnie, pyta się jak się czuje spo zerwaniu,
      była tak zdesperowana,, że chciała mnie poznać aby zobaczyć jak mocnym uczuciem
      daze jej męża, ale ja była "dziewczyna żonatego" nie zgodziłam się. Ja jestem
      sama, silniejsza o kolejne doświadczenie, a ona choć ma męża z powrotem odczuwa
      moją obecnośc, to jej obsesja,a on cóż...kocha nas obie...
      • ya-cek Re: Dlaczego??? 19.03.02, 23:16
        >Bo jestem jej męzem, wierze w siłe przysiegi, siłe prawdziwej miłosci, siłe
        >honoru męskiego, siłe rodziny.

        A gdybyś tak na chwilę spróbował zapomnieć o tym, co powyżej? Załóż, że w to
        nie wierzysz, załóż na chwileczkę, że ktoś Cię tak zaprogramował. Pomyśl, co
        chcesz zrobić, a nie, czego oczekują po Tobie Twoi bliscy.

        Tak bardzo, bardzo chciałbym pokazać Ci drogę na skróty, ale skrótów chyba nie
        ma...

        Cokolwiek się stało, cokolwiek się stanie, nie obwiniaj się,
        nie obwiniaj się i nie daj sobie tych win wmówić.
        Nikt Cię nie przygotował do tego lęku, bólu, cierpienia, żalu, frustracji,
        samotności. Nikt nas nie przygotował na życie-jakim jest, ani na śmierć-jaka
        przyjdzie.
        Nie bierz cierpienia innych na swoje barki, nie bądź szlachetny, nie
        udźwigniesz juź więcej, Twój ciężar już jest ponad ludzkie siły.
        Nikt, absolutnie nikt nie ma prawa dyktować jak się powinienieś zachować.

        Wybacz za pychę dawania rad, ale tak bardzo chciałbym Ci pomóc, i tak bardzo
        wiem, że nie mogę.

        trzymaj się

        współ-czuję
    • zuru74 Jednak warto wierzyć 20.03.02, 07:29
      Dzieki za wszelkie uwagi.
      Jednak moja wiara w wartości jakie wyznaje okazała sie bardzo silna.
      Po wczorajszej rozmowie zona dzis wraca do mnie. Moze tylko ciałem, jednak nie
      spoczne w swoich staraniach by rozpalić na nowo miłość do mnie, która wiem ze
      tli sie jeszcze w jej sercu, wiem ze nie jestem jej obojętny - bo mamy solidne
      podstawy, które własnie przeszły bardzo powazną próbe. Najgorszą z mozliwych.
      Odbijemy sie od dna razem i bedzemy zyli tak, aby sie razem zestarzeć w
      szczęściu. wiele sie nauczyłem, ale za radą ya-cka nie jestem w stanie wyłączyc
      tego "zaprogramowania" poniewaz własnie to czyni mnie prawdziwym mężczyzną.
      Moze meżczyzną nie na dzisiejsze czasy, ale meżczyzną który z dumą moze
      podnieść głowe i powiedziec ze zawsze warto sie starać.
      wiem droga Maniu ze nic na siłe, własnie ten męski honor o którym wspominałem w
      pierwszym liscie nie pozwala mi robic nic na siłe. Silna jest jedynie moja
      miłosc która zniosła i znasi tyle cierpienia. Nie jestem przekonany czy
      cierpienie uszlachetnia, ale jak juz ktoś wspomniał "co mnie nie zabije - to
      mnie wzmocni" i tez w to wierze od dawna.
      Nie warto ochładzać staran i pokazywac ze juz nie zalezy nam by wzbudzic
      uczucie, nie warto bo jesli by to nie pomogło - nigdy bym sobie tego nie
      wybaczył. Mozna sie droczyć w ten sposób, ale wtedy gdy nie zagraza to
      przyszłemu zyciu wielu osób, gdy nie wpłynie to zbytnio na otoczenie. Nie mozna
      byc egoistą - nie tedy droga, bo podczas przemyslen pewnych rodziałów swojego
      zycia zrozumiemy ze to zła cecha.
      Jesli ktoś ma ochote porozmawiać, piszcie na ogólnym lub na prv-a.
      Chętnie porozmawiam.
      Dzieki Bogu ze to sie powoli kończy.
      Pozdrawiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka